janka345
19.01.13, 11:25
Czy sądzcie, że zasadne jest zmuszanie do czytania nastolatka, który nie lubi czytać?
Ja wymagam przeczytanie czegoś (chodzi mi o beletrystykę pozaszkolną) od czasu do czasu, ale dziecię niezmiennie zapiera się przed tą czynnością rękami i nogami). Lektury czyta, ale nic poza tym z własnej woli. Ja książki czytam w ilościach hurtowych, więc ma tzw. dobre wzorce. Mąż też nie lubi czytać powieści, ale czyta pisma fachowe na interesujące go tematy.
Czytanie jest przecież podstawą wszelkiej wiedzy.
Podsuwam mu różne książki - wszystkie są nudne. Jedyne książki, które mu się w zyciu podobały (choć bez fajerwerków), to Narnia, ,,Chłopcy z placu broni", Persy (dość ciekawy, ale nie na tyle, żeby sięgnąć po 2 część) i ,,Kamienie na szaniec".
Na pytanie: Kupić ci jakieś komiksy? odpowiada - ,,nie... szkoda kasy''
Do empiku chodzi chętnie, ale po płyty i gry.
No i trochę z innej strony.
Uważam, że jego problemy na testach (często wiedza większa niż wyniki testów na to wskazują), trochę wynikają z niechęci do czytania, bo choć czyta płynnie, to w polecenia czasami czegoś nie zauważy. Wiem to stąd, że po nauczeniu się materiału na pracę klasową, ściąga rózne testy z neta, żeby sprawdzić, czy juz umie materiał, ew. czego jeszcze nie umie. No i czasem ma zły wynik przez niedopatrzenie czegoś w poleceniu.
Kiedyś kupował gazetki sportowe i magazyny o psach, teraz twierdzi, że z tego z tego wyrósł, a alternatywy, jak widzę, nie znalazł.
Więc nie przestawać zachęcać i podsuwać, a jak to nie pomaga - zmuszać?
Ja zmusza, ale jestem ciekawa Waszych opinii