Panie wezwala mnie do szkoly i powiedziala, ze moja Mala wcale nie zwraca uwagi na to co sie w szkole dzieje...np.Pani cos objasnia, Mala a to bawi sie dlugopisem, a to patrzy w sciane, a to cos jej spadnie na podloge itd.Pozniej 3 razy pyta o co chodzi, bo nie pamieta (nie sluchala). Dzieci na lekcji maja samodzielnie cos rozwiazac w cwiczeniach, te ktore nie zdaza, musza to zrobic w domu, albo musza posiedziec troche dluzej w klasie (w sensie ze maja krotsza przerwe sniadaniowa) i dokonczyc zadanie. Mala oczywiscie sie buntuje, nie rozumie dlaczego nie moze wyjsc na przerwe, placze, denerwuje sie itd. a zadan i tak nie robi w klasie

Zauwazylam tez ostatnio, ze przy odrabianu lekcji w domu Mala wcale nie mysli np.stawia 3 odwrotnie, przkreca litery, itd. Tak na codzien jest bardzo pomocna, lubi sie uczyc i chodzic do szkoly. Ja na poczatku dawalam jej czas wolny na zrobienie lekcji, bo nie chcialam stac nad nia z biczem "ucz sie, ucz sie", ale chyba to zla metoda. Zaproponowalam Pani, ze zaczne z nia pracowac na czas, czyli np.bedzie miala ustawiany alarm w zegarku, i w czasie np.20 minut ma zrobic jakies tam zadanie...nie wiem...macie jakies pomysly jak ja nauczyc pracowac na czas? nie chce stosowac systemu kar-nagrod, bo chce by ONA sama doszla do wniosku, ze lepiej np.posiedziec te 20 minut nad lekcjami i miec wolne, niz 3 godziny....w tej chwili jest jej to obojetne, tzn. siedzi te 3 godziny a pozniej nie ma juz czasu na zabawe, bo jest wieczor i trzeba spac....