Dodaj do ulubionych

"Meldowanie się" przez telefon

27.08.13, 11:39
Mój młody (9 lat, III klasa) od września będzie samodzielnie chodził do szkoły i na zajęcia dodatkowe. Wracać też będzie sam. Dostanie telefon i prikaz "meldowania", że wychodzi, że doszedł. Wydaje mi sie, że będzie to robił sumiennie, ale obawy i tak mam (wszak to początki "samodzielnej samodzielności"wink) i zastanawiam się, czy aby nie skorzystać z usługi "gdzie jest dziecko", tylko że po pierwsze młody będzie miał telefon starego typu (tu nie wiem, czy w ogóle ta usługa będzie działać), a po drugie na naszą kieszeń to kosztowna usługa i właściwie "za" przemawia w zasadzie tylko ryzyko wystąpienia sytuacji losowych. Dlatego chce Was zapytać, jak w praktyce Wasze dzieci w podobnym wieku wywiązują się z "obowiązku meldunkowego"?
Obserwuj wątek
    • kocianna Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 12:16
      Jak się niezameldowało, to ja dzwonię do dziecka - co za problem? Potem jest obciach, bo komórka zadzwoniła na lekcji i dzieciak odbiera z tekstem "mama dzwoni", albo w ogóle jest obciach, że "mama dzwoni". A jeśli telefon jest w plecaku rzuconym pod płotem, za którym odbywa się fascynujący mecz, a upływ czasu staje się niezauważalny, a matka w tym czasie ma wizje ratowników medycznych zbierających próbki DNA spomiędzy dwóch tirów - to dziecko ma szlaban na coś tam albo jeszcze większy obciach w postaci odprowadzania.
      • jagabaga92 Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 12:26
        U nas na lekcjach/zajęciach dzieci nie moga miec niewyciszonych telefonów. Dzwoniacy na lekcji telefon to obciach dla rodzica, bo to on musi potem iśc do wychowawcy/dyrektora w celu odebrania telefonu.
      • mw144 Re: "Meldowanie się" przez telefon 28.08.13, 08:06
        kocianna napisała:

        A jeśli telefon jest w plecaku
        > rzuconym pod płotem, za którym odbywa się fascynujący mecz, a upływ czasu staj
        > e się niezauważalny, a matka w tym czasie ma wizje ratowników medycznych zbiera
        > jących próbki DNA spomiędzy dwóch tirów

        Popłakałam się ze śmiechubig_grin
    • solaris31 Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 12:38
      moja córka ma obowiązek "meldunkowy" od 2 klasy, w 99% przypadków się wywiązuje. jak zapomina, to ja dzwonię albo piszę sms`a, bo telefon w szkole musi być wyciszony.

      i tłumacze, dlaczego to takie ważne, że ma się meldować - póki co, działa wink
    • esi1 Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 13:15
      Mój syn chodzi do szkoły sam od 2 klasy. Też miał się meldować i wywiązywał się z tego bardzo dobrze. Zdarzało mu się zapomnieć naprawdę sporadycznie.
    • aniask_mama Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 14:26
      Melduje się zawszesmile
      Jak kiedyś się zdenerował, bo ja nie odbierałam telefonu, a jemu się paliło i było to bardzo ważne (nie słyszałam tel), to zrozumiał, że odbieranie/dzwonienie jest ważne, no i dzwonismile
      nawet teraz, gdy ma 13 lat, oddzwania, że wróciłwink
    • wuwujama Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 14:28
      Moja corka miala 9 lat, jak zaczela sama wracac ze szkoly co drugi tydzien. Ponad 9, jak zaczela sama chodzic i wracac, nie codziennie, ale najczesciej. Nie ma telefonu komorkowego, to ja dzwonie do domu na stacjonarny o godzinie kiedy powinna juz byc ze szkoly/ma wychodzic do szkoly i kontroluje. Zajecia dodatkowe ma w szkole bezposrednio po lekcjach, a angielski w domu.
      • damakama Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 14:35
        Syn także od drugiego semestru 2 klasy sam jeździ autobusem do i ze szkoły, no i na angielski. Melduje się zawsze po wejściu do autobusu, po dotarciu do szkoły lub do domu. Ze względu na położenie naszego domu z jednego z przystanków ma do przejścia około 100m przez las - na początku wysiadając z autobusu dzwonił do mnie i przez całą jego "leśną" drogę rozmawialiśmy - czułam się wtedy pewniejsza. Póki co nie zapomina - to ja częściej nie słyszę telefonu lub nie mogę odebrać- wtedy dzwoni do taty. Myślę, że od nowego roku szkolnego podarujemy sobie dzwonienie z autobusu, ale meldunki szkolne i domowe zostaną.
    • kanna Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 15:28
      Odpowiedzcie, tak serio - długo te wasze dzieci tak się musza meldować? Miesiąc?
      • wuwujama Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 19:17
        kanna napisała:

        > Odpowiedzcie, tak serio - długo te wasze dzieci tak się musza meldować? Miesiąc
        > ?
        No moja zaczela wracac w marcu w 3. klasie i cala 4. klase dzwonilam smile Tyle ze "rozmowy" nasze trwaja ok 30 sekund, bo jestem w pracy, wypytuje czy wszystko ok i koncze. Teraz w wakacje zostawala dwa tygodnie sama, kiedy my bylismy w pracy i juz nie dzwonilam kontrolnie, tylko na przerwie na chwile pogadac co robi (czasami jej nie bylo w domu w tym czasie). Po wakacjach odpuszczam zupelnie, bo mnie to meczy.
        Corka po lekcjach zawsze wraca do domu, zostawia plecak, cos skubnie, czasami sie przebierze i w tym czasie ja dzwonie. Dopiero poxniej wychodzi na podworko, do kolezanek i to tez nie zawsze. Moje telefony nie przeszkadzaja jej zupelnie we wracaniu ze szkoly z kolezankami, bo nie wyliczam kazdej minuty, wiem mniej wiecej o ktorej przyjdzie a jak nikt nie odbiera, dzwonie za chwile jeszcze raz.
    • an.16 Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 16:08
      U nas obyło sie bez meldunkowej paniki. Dlaczego niby miałby mieć taki obowiazek? Bo rodzic znerwicowany? Jak chciałam się dowiedziec co słychać, to dzwoniłam na stacjonarny w porze, o której miał juz być w domu (nie regularnie i nie w minutę po powrocie). Gdy nie odbierał, to odpuszczałam albo dzwoniłam na komórkę. Był u kolegi, albo z kolegą, albo telefon wyciszony. Różnie się zdarza. Zadnych obowiązków meldunkowych w normalnym trybie szkoła/dom/treningi. No chyba, że jakaś wyjątkowa sytuacja, której zresztą nie przypominam sobie. I to ja dzwoniłam, nie dziecko. Ma sie skupić na swoich zajęciach i towarzystwie a nie kojeniu rodzicielskich fobii.
      • kanna Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 16:17
        U mnie się meldowało w nowych sytuacjach: pierwsza jazda autobusem, pierwsza jazda rowerem gdzieś itp.
        Na co dzień - nie. Nie widzę takiej potrzeby.
    • camel_3d popapralo was..do reszty... 27.08.13, 17:42
      serio.....

      • asia_i_p Re: popapralo was..do reszty... 31.08.13, 10:51
        Camel, ale dlaczego popaprało?
        Moja ośmiolatka też najprawdopodobniej będzie chodziła sama, bo mamy kompletnie niezgrane plany lekcji. Nie wytrzymam nerwowo, jeśli nie będę wiedziała, że dotarła bezpiecznie - w ogóle wciąż się waham, czy to zrobić.
    • mama_kotula Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 19:07
      Nie wymagam meldowania sie, dzwonię sama, jeśli się niepokoję. Zawsze odbiera. Usługi "gdzie jest dziecko" w ogóle nie biorę pod uwagę - chyba, że w przypadku imprezującego nastolatka tongue_outtongue_out
      • mama_kotula Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 19:10
        Oraz w przypadku telefonu córki zawsze mogę ją zlokalizować, usługą FindMyIphone przez iCloud (bardzo przydatna, kiedy się gdzieś w domu telefon zapodzieje i trzeba znaleźć - głośny alarm uruchamia tongue_outtongue_out). Ale jeszcze nie korzystałam w celu szukania dziecka i w sumie nie mam potrzeby, bo wiem, gdzie moje dziecko przebywa.
    • tijgertje Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 20:08
      Moj autystyczny 9-latek dojezdza 25km do szkoly busem. Sam chodzi do fryzjera (nigdy nie wiem, z jaka fryzura wroci), robi drobne zakupy i chodzi na szachy. Telefonu nie ma. W szkole jest zakaz, dzieci, ktore maja w busach po przybyciu do szkoly telefon musza wylaczyc i oddac do koszyka nauczyciela. Myslelismy o zakupie telefonu dla niego, ale zrezygnowalismy z 2 powodow: mlody przejawia zbytnie zainteresowanie elektronika i rachunki moglyby tego nie zniesc wink Poza tym uznalismy, ze mu niepotrzebny. Mi na pewno jest trudniej czekac, nie wiedzac, o ktorej wroci ze szkoly (bo roznice dochodza do 45 min, o ile nie ma po drodze jakiejs kraksy czy sporego korka). Jemu telefon jest jednak nie potrzebny, a w razie problemow wie, ze moze kogos poprosic o telefon do nas (na pustyni nie mieszkamamy), numery zna. To, ze sie nie musi meldowac daje mu poczucie odpowiedzialnosci i pewnego rodzaju kontroli nad sytuacja. Doskonale wie, ze dopoki sie trzyma scisle okreslonych zasad, bedziemy mu pozwalac na samodzielnosc. Raz sie odwazyl sprobowac, co bedzie, jak przekroczy granice, ale uznal, ze ich trzymanie po prostu bardziej mu sie oplaca wink Telefon dostanie, jak za 3 lata bedzie musial parenascie km do szkoly sredniej na rowerze zasuwac, niezaleznie od pogody.
      • kanna Re: "Meldowanie się" przez telefon 27.08.13, 20:59
        Moim zdaniem to ekstrema w drugą stronę wink

        Telefon się przydaje, jak np. chcę, żeby dziecko kupiło chleb wracając, ale też żeby mógł mi powiedzieć, ze chce zostać dłużej z kolegami na boisku. Ma 10 lat.
        Tez myślę, że jakby się popsuł autobus, jak wraca z zajęć, to kontakt też się przyda smile ma też ICE w telefonie, więc w razie czego ktoś zadzwoni (jest szansa, bo telefon marny)
        • tijgertje Re: "Meldowanie się" przez telefon 28.08.13, 08:02
          kanna napisała:

          > Moim zdaniem to ekstrema w drugą stronę wink

          U nas to raczej norma wink Hilendrzy uchodza za skapych w koncu , nie? wink Rok temu byla afera, jak jedna dziewczynka dostala na komunie telefon. Rodzice byli oburzeni, bo kto to widzial takiemu maluchowi telefon dawac? Do szkoly byla przyprowadzana/odprowadzana, ale telefon musiala miec. Telefon niestety czesto jest po prostu modnym gadzetem. W szoku bylam, jak znajoma corkom kupowala nowe telefony (dzieciaki z podstawowki), bo z ubieglego roku juz byly "stare". Mozna i tak, choc moj 5-6-letni model dziala bez zarzutu i ma zdecydowanie za duzo funkcji (sama go nie wybieralam tongue_out ). Poniewaz dziecko z zalozenia mam impulsywne, telefon w tej chwili bardziej by mu zaszkodzil niz pomogl, niczego by go nie nauczyla swiadomosc, ze caly czas go ktos kontroluje, albo ma mame non stop "pod reka". a tak nie ma wyjscia, sam musi kombinowac i pilnowac zasad, zeby bylo dobrze wink w drodze faktycznie nie mam go jak dopasc, ale skoro tyle pokolen przezylo, to i my sobie zapewne poradzimy, a na zakupy w miedzyczasie i tak go wyslac nie moge, bo nie nosi przy sobie pieniedzy, chyba, ze faktycznie na zakupy idzie.
    • mw144 Re: "Meldowanie się" przez telefon 28.08.13, 08:13
      Ma tel. przy sobie na wszelki wypadek, nie musi się meldować, dzwoni jak ma jakąś sprawę albo stałoby się coś, z czym nie mógłby sobie sam poradzić.
      • damakama Re: "Meldowanie się" przez telefon 28.08.13, 12:41
        No cóż - nie uważam, że mnie popaprało... Telefon daje poczucie bezpieczeństwa zarówno mojemu synowi, jak i mnie. Myślę, że gdybyśmy mieszkali na osiedlu w pobliżu szkoły nie byłoby potrzeby "meldowania" - ale w naszej lokalizacji i przy konieczności jazdy autobusem i wysiadania na przystanku "na żądanie" jest to po prostu niezbędne - gdyby autobus się nie zatrzymał - kolejny przystanek to już prawie centrum wielkiego miasta, którego syn nie zna - tam nie wystarczy przejść na drugą stronę, aby wsiąść w autobus powrotny... Poza tym możliwość przekazania informacji: mamo idę do kolegi, wpadnę po drodze do babci, czy też synku kup chleb też jest przydatna. Nie zauważyłam żeby chwila poświęcona na telefon była straconym czasem - często syn po wyjściu ze szkoły już nie może się doczekać, aby wszystko mi opowiedzieć i wtedy gadamy przez całą jego drogę do domu. Nie traktuję telefonu jako smyczy i nie mam żadnej fobii na temat bezpieczeństwa dziecka. Telefon to raczej wygoda.
        • an.16 Re: "Meldowanie się" przez telefon 28.08.13, 13:48
          >i wtedy gadamy przez całą jego drogę do domu

          pożałowania godnesad
          • damakama Re: "Meldowanie się" przez telefon 28.08.13, 14:11
            Pożałowania godne? Wybacz, ale to, że moje dziecko chce ze mną, czy z tatą pogadać uważam za powód do radości, a nie żalu... Mamy świetny kontakt ze sobą i oby tak zostało już zawsze!
        • kanna Re: "Meldowanie się" przez telefon 01.09.13, 23:03
          wysiadania na przystanku "na żądanie" jest to po prostu niezbędne - gdyby autobus się nie zatrzymał - kolejny przystanek to już prawie centrum wielkiego miasta, którego syn nie zna

          Zdecydowanie pojechała bym z synem, aby pokazać mu, co powinien zrobić, jak przejeździe przystanek - tak jak jeździłam z moim, aby poznał drogę swojego autobusu.
          • wioskowy_glupek Re: "Meldowanie się" przez telefon 02.09.13, 00:26
            Też bym tak zrobiła, co nie znaczy że telefon, nie byłby w przypadku zgubienia pomocny.
            Nie widzę nic dziwnego w takim meldowaniu się. Ja jestem dorosła a jak gdzieś jadę na dłużej to po dotarciu na miejsce puszczam mamie sygnał, ona tak samo. Oczywiście nie wydzwaniam z meldunkiem, mamo dotarłam do pracy... Ale już jak jadę gdzieś dalej to sygnał puszczam, ona odpuszcza i już. Nikt nie czuje się kontrolowany ani zaniepokojony.

            Znam natomiast osobę z 14 letnią córką, wożoną wszędzie autem, która przy każdej jeździe autobusem wydzwania czy dziecko dotarło. Dziecko tym autobusem jeździ w znanym sobie mieście góra 2 przystanki. Oczywiście też obowiązkowo, po szkole, przed korkami po korkach itd... Paranoja...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka