Dodaj do ulubionych

zachęta do nauki

12.09.13, 11:09
Moja córka chodzi do 5 klasy szkoły podstawowej. Zawsze odrabia zadania bardzo szybko żeby wyjść na pole i bawić się z koleżankami. Z wielkimi oparami uczy się, czyta tylko zadany tekst - cały czas muszę ją kontrolować czy przeczytała co było na lekcji jeżeli nie było zadania domowego. W jaki sposób zachęcić ją do samodzielnej nauki ? Nie chciałabym wprowadzać nagród pieniężnych, ale zmotywować ją do większego wysiłku. Czasami córka nie wie jaką ocenę dostała z odpowiedzi lub sprawdzianu, a nawet zapomina jaka to była ocena. Chciałabym, aby córka potrafiła się uczyć beze mnie i bez przymusu, z moją minimalną pomocą. Jak ją zmotywować ?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: zachęta do nauki 12.09.13, 11:14
      Przestać odrabiać z nią lekcje. Innego sposobu nie ma. Poza tym, jesli nie było nic zadane, to ja bym dała dziecku spokój, dodawanie pracy przez mamę demotywuje, a nie motywuje. To, ze dziecko nie wie, co dostało jest normalne - czasem zapomina, a czasem nauczyciel naprawdę nie mówi.
      Nie ma dzieci, które uczą sie radośnie i bez przymusu programu szkolnego.
    • nika_j Re: zachęta do nauki 12.09.13, 11:16
      Jedynym sposobem na skuteczne zmotywowanie dziecka do nauki jest przekonanie go, że to, czego się uczy, jest interesujące. jesli tego nie potrafisz zrobić, bo sama uważasz, że takie nie jest, to czego oczekujesz od dziecka?
      • mama-ola Re: zachęta do nauki 12.09.13, 11:53
        > Jedynym sposobem na skuteczne zmotywowanie dziecka do nauki jest przekonanie go
        > , że to, czego się uczy, jest interesujące.

        Często nie jest. Robiłam wczoraj matematykę z 3-klasistą. A tam zadania typu, że ktoś miał czegoś 20, potem mu doszło 7, ile ma teraz. Zapisać działanie i odpowiedź. I tak kilka z rzędu. Nie sposób się tym interesować!

        > jesli tego nie potrafisz zrobić, bo sama uważasz, że takie nie jest, to czego oczekujesz
        > od dziecka?
        Systematyczności, pilności, robienia, co kazali. Wszystko ma być zrobione, i koniec. Ja w pracy też robię, co trzeba - bez stania mi nad głową...
        • nika_j Re: zachęta do nauki 12.09.13, 12:38
          > Systematyczności, pilności, robienia, co kazali. Wszystko ma być zrobione, i ko
          > niec. Ja w pracy też robię, co trzeba - bez stania mi nad głową...

          W porządku. Tylko zastanów się, jaka ty masz motywację do tego, żeby to robić i co ma dziecko z tym wspólnego.
          • mama-ola Re: zachęta do nauki 12.09.13, 13:09
            > Tylko zastanów się, jaka ty masz motywację do tego, żeby to robić

            Codziennie chce mi się jeść smile

            > i co ma dziecko z tym wspólnego.

            Tłumaczę mu, że to droga do dorosłości: nauka, nauka zawodu, praca.
            • nika_j Re: zachęta do nauki 12.09.13, 13:16
              > Codziennie chce mi się jeść smile

              No patrz pani, to tak jak mi smile
              A on, jak rozumiem, jak nie odrobi lekcji, jeść nie dostanie? smile

              > Tłumaczę mu, że to droga do dorosłości: nauka, nauka zawodu, praca.

              Po tym odechciałoby mi się dorosłości na dobre smile Przyznasz, ze to mało motywujące, a już średnio zachęcające. Rozumiem oczywiście, sama tego doświadczam, ale w tytule wątku jest słowo ZACHĘTA. A raczej jedynym sposobem na robienie coś z chęcią jest głębsza motywacja niż to, że takie jest życie i że w przyszłości, jak się dziecko nie nauczy pracować i robić, nie będzie miało co jeść.


              • verdana Re: zachęta do nauki 12.09.13, 13:28
                Naprawdę motywować 11 latkę dorosłością jest absurdalne. Ta dorosłość to jeszcze co najmniej tyle lat, ile juz przeżyła - innymi słowy jest odległa tak niewyobrażalnie, ze nie może stanowić motywacji.
                Trochę tak, jakby motywować 35 letnią matkę do pracy wyłącznie wizją emerytury. Ma teraz zrezygnować z większości rozrywek i wszystko odkładać na czas, jak będzie miała lat 70. Ciekawe, czy taka motywacja podziała...
              • mama-ola Re: zachęta do nauki 12.09.13, 14:26
                > A on, jak rozumiem, jak nie odrobi lekcji, jeść nie dostanie? smile

                Był taki pomysł smile Ale on potrafi(ł) robić lekcje gooodziiiinamiiii, więc nie mogłam być konsekwentna. Lepiej poszło ze stoperem - nastawiam i sprawdzamy, ile czasu coś zajęło. Syn się stara wygrać ze stoperem.

                > > Tłumaczę mu, że to droga do dorosłości: nauka, nauka zawodu, praca.
                > Po tym odechciałoby mi się dorosłości na dobre smile

                Zapomniałam dodać, że syn by już chciał być dorosły. Ma same pozytywne skojarzenia: robi się tylko to, co się chce, dostaje się wypłatę, nie trzeba słuchać rodziców smile No to skoro tak, to ja mu tę drogę do dorosłości wskazuję. A że to droga przez mękę, no cóż...
      • jakw Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:15
        nika_j napisała:

        > Jedynym sposobem na skuteczne zmotywowanie dziecka do nauki jest przekonanie go
        > , że to, czego się uczy, jest interesujące.
        A jak rzeczywiście nie jest to interesujące?
    • nika_j Re: zachęta do nauki 12.09.13, 12:50
      Odrabiasz z nią lekcje w V klasie? Podejrzewam, że Twoja ciągła kontrola od początku edukacji skutecznie oduczyła ją samodzielnej pracy - po co ma pamietać o czymkolwiek, skoro matka wszystko skontroluje, sprawdzi? Wychowałaś sobie dziecko, które nie potrafi pracować, na własne życzenie. Naprawdę czas, żeby córka sama wzięła odpowiedzialność za własną naukę, nawet kosztem pogorszenia ocen. Żadna Twoja motywacja nie będzie skuteczna.

      • fogito Re: zachęta do nauki 12.09.13, 13:47
        Ja bym ograniczyła owe wyjścia 'na pole' z koleżankami. Nie wiem ile czasu spędza na zabawie w ciągu dnia, ale wnioskuję, że sporo. I ja jestem z tych, co jednak kontrolują naukę dziecka. Bo dzieci niestety rzadko są na tyle zmotywowane, żeby systematycznie się uczyć ze śpiewem na ustach. Ja osobiście taka byłam, ale to jednak rzadkość. Mieszkając na Pradze widzę sporo wałęsających się po Centrum Handlowym i ulicach, dzieciaków w wieku 10-15 lat, które w albo powinny być w szkole albo w domu przy lekcjach. I to jest moim zdaniem wynik braku kontroli rodzicielskiej.
        • verdana Re: zachęta do nauki 12.09.13, 14:25
          Kontrolować - tak. Uczyć sie z dzieckiem+ dodawać mu lekcji - nie.
          • fogito Re: zachęta do nauki 12.09.13, 20:50
            verdana napisała:

            > Kontrolować - tak. Uczyć sie z dzieckiem+ dodawać mu lekcji - nie.

            No cóż. Ja stale dodaję dziecku lekcji, bo w szkole brytyjskiej ma mało polskiego i dlatego przerabiam z nim sporo w wakacje. Plus do tego robi w wakacje program polskiej matematyki, coby się wdrożyć do poleceń po polsku i niektórych określeń matematycznych. Ala ja mam bardzo zdyscyplinowaną jednostkę i marudzi niewiele.
            • verdana Re: zachęta do nauki 12.09.13, 21:21
              A nie. Ty sie z nim uczysz dodatkowo polskiego. A nie każesz odrabiać do szkoły lekcje, które nie były zadane...
              • fogito Re: zachęta do nauki 13.09.13, 06:32
                verdana napisała:

                > A nie. Ty sie z nim uczysz dodatkowo polskiego. A nie każesz odrabiać do szkoły
                > lekcje, które nie były zadane...

                To znaczy, że ok? Ufff...
                • lily-evans01 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:40
                  No ok, ok.
                  Skoro miało mało polskiego, to trzeba to jakoś wyrównać.

                  Ale ja znam rodziców, którzy np. kupują pierwszakom dodatkowe zbiory zadań z matematyki i z nimi to robią, choć wszystkie lekcje już dawno odrobione i dziecko ogólnie dobrze przygotowane...
                  I tak się zastanawiam, czy przeginają, czy dają dziecku jakieś dodatkowe szanse i możliwości, których moje nie będzie miało, bo teraz ma w szkole zadane do domu np. 2 ćwiczenia z książki, robi to przez chwilę i na tym zamykamy temat szkoły do dnia następnego wink.
                  • mama303 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:48
                    lily-evans01 napisała:

                    > I tak się zastanawiam, czy przeginają, czy dają dziecku jakieś dodatkowe szanse
                    > i możliwości, których moje nie będzie miało

                    Pewnie robia to w dobrej wierze ale średnio inteligentne dziecko prędzej czy później sie zbuntuje. No chyba że to całkiem bezwolna istota albo zastraszona totalnie. Ale wtedy robia dziecku poważna krzywdę, dużo gorsza niż słabe wyniki w szkole.
                    • lily-evans01 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 09:26
                      Problem w tym, że te dzieci nie buntowały się wink.
                      Nasza nowa nauczycielka określiła to wszystko dość dosadnie jako "tresowanie" wink.
                      • mama303 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 13:52
                        tego do końca nie wiesz, czy sie nie buntowały i co tam w domu sie działo wink a jesli sie nie buntowały i biernie wykonywały zadania mamy to do czasu.
    • jagabaga92 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:33
      > Nie chciałabym wprowadzać nagród pieniężnych

      Jeśli Twoja córka nie jest "zmanierowana" materializmem (tzn. wszystko, co tylko sobie wymyśli, dostaje tu i natychmiast), to dlaczego nie spróbować jej zmotywować czymś materialnym (ciuch, coś z bibelotów, kino, jakaś rzecz, którą córka by chciała - np. mp3-ka, jeśli nie ma takowej)? V klasa to już wiek, w którym dzieci (a zwłaszcza dziewczynki) chcą troszkę poszpanować, więc czemu nie wykorzystać tego do motywowania. Nie widzę w takim motywowaniu nic złego, jeśli jest mądrze stosowane.

      Czasami córka nie wie jaką ocenę dostała z odpow
      > iedzi lub sprawdzianu, a nawet zapomina jaka to była ocena.

      po co pamiętać o takich bzdetach skoro teraz sa dzienniki elektroniczne, albo rodzic regularnie na zebraniach dostaje wykaz ocen. A swoja drogą - czy teraz dzieci nie przynoszą do domu kartkówek, klasówek?
      • mama303 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:42
        jagabaga92 napisała:

        > Nie widzę w takim motywowaniu nic złego, jeśli jest
        > mądrze stosowane.
        a ja widzę i odradzam. Dziecko nie powinno sie uczyc dla prezentów.
        • jagabaga92 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:52
          My pracujemy dla pieniędzy. Dziecko ma uczyć się tylko dla zdobywania wiedzy, czy dla pieniędzy, które w efekcie zdobywania wiedzy zarobi za 15 lat? Przecież to szmat czasu - dla 11-latki abstrakcja! Podobnie jak ta idea zdobywania wiedzy.

          Czy Ty nie dostawałaś drobnych gratyfikacji od rodziców za wyniki w nauce? Ja dostawałam i było mi miło - nawet parę złotych za świadectwo zawsze sprawiało mi ogromna radość. To naprawdę było parę złotych, bo na dzisiejsze pieniądze nie więcej niż 100zł (za rok nauki). Napisałam, żeby mądrze tego typu nagrody stosować, a nie za jedną 4 czy 5 obdarować dziecko mp3-ką.
          • mama303 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 09:05
            jagabaga92 napisała:

            > Czy Ty nie dostawałaś drobnych gratyfikacji od rodziców za wyniki w nauce?

            nie dostawałam i miałam b. dobre oceny. Córka tez nie dostaje żadnych gratyfikacji, kiedys zabrałam ją na lody za jedynkę i co myslisz że zaczęła przynosić jedynki?
            • jagabaga92 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 09:16
              Problemem u autorki wątku jest to, że jej dziecko nie przynosi dobrych ocen tak samo z siebie i wymaga jakiegoś bodźca. Jeśli ten materialny nie będzie sie sprawdzał, można przecież od niego odstąpić. A jeśli będzie, to dlaczego z niego nie korzystać. Oczywiscie - znów sie powtarzam - bez przesady.
              • mama303 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 13:54
                jagabaga92 napisała:

                >A jeśli będzie, to dlaczego z niego
                > nie korzystać.

                bo nie po to dziecko sie uczy i wymagania mogą zacząc rosnąć a każda dobra ocena może zacząc mieć cenę...naprawdę lepiej aby miało nawet gorsze oceny smile
                • jagabaga92 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 13:57
                  wymagania mogą zacząc rosnąć a każda dobra ocen
                  > a może zacząc mieć cenę...

                  to od tego jest sie rodzicem, żeby to zauważyć i powiedzieć basta. U mnie tam wymagania nie zaczeły rosnąc, a na koniec roku bylo miłosmile.
                  • mama303 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 14:17
                    u mnie tez było bardzo miło bez gratyfikacji finansowej smile
            • morekac Re: zachęta do nauki 13.09.13, 10:59
              Też nie dostawałam, kiedyś nawet dziecku usiłowałam - za jej zgodą - wprowadzić system gratyfikacji finansowej... Różnica w wynikach była niezauważalna.
      • morekac Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:49
        V klasa to już wiek, w którym
        > dzieci (a zwłaszcza dziewczynki)
        A dlaczego uważasz, że zwłaszcza dziewczynki?
        Jedni chcą poszpanować, a innym to zwisa.
        • jagabaga92 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:53
          > A dlaczego uważasz, że zwłaszcza dziewczynki?

          Tak z obserwacji znajomych dzieciaków.
          • morekac Re: zachęta do nauki 13.09.13, 10:57
            To masz niereprezentatywną grupę znajomych - bo ja widzę, że niektórzy szpanują (ale tak i w przedszkolu mieli), a niektórym to zwisa. Niezależnie od płci...
    • mama303 Re: zachęta do nauki 13.09.13, 08:39
      1ewunia1980 napisała:

      > Moja córka chodzi do 5 klasy szkoły podstawowej. Zawsze odrabia zadania bardz
      > o szybko żeby wyjść na pole i bawić się z koleżankami. Z wielkimi oparami uczy
      > się, czyta tylko zadany tekst - cały czas muszę ją kontrolować czy przeczytała
      > co było na lekcji jeżeli nie było zadania domowego.

      Może nie musi juz tego czytać, może pamięta i to jest wtedy nudne.....
      Dziecko jak najszybciej powinno przejąc odpowiedzialnośc za oceny i naukę, to juz V klasa. Może musi sie przekonac że jak sie nie nauczy to dostanie gorsza ocenę. Kiedy chcesz żeby sama sie tego nauczyła?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka