troompka
24.09.13, 10:46
kilka dni temu podczas gier/zabaw na lekcji w-f moje dziecko zderzyło sie z innym chłopcem, w wyniku czego tamten chłopiec złamał sobie nadgarstek. Na lekcji była wych., która potwierdziła wersje o nieszczesliwym wypadku i tak to przedstawiła matce dziecka.
Jako, że nasze dzieci utrzymują kontakty takze pozaszkolne, ma moj tel (ja jej tez). Napisałam sms ze bardzo mi przykro, że tak sie stalo, że mam nadzieje ze szybciutko wróci do zdrowia itd... i od tego się zaczęło. Matka wydzwania do mnie insynuując ze było to zrobione specjalnie, że jakoby moj syn zazdrosci tamtemu, że zostal przewodniczącym?!, głównie chodzi o to, że mama chlopca musiała wynająć opiekunkę do młodszego dziecka, bo sama musi sie zajmowac starszym i w zwiazku z tym chce od nas kasę. Wyliczyła miesięczną kwotę na opiekunkę i powiedziala, że wyegzekwuje ją od nas, choćby miała do sądu iść. Dodatkowo dzwoni po innych rodzicach i nastawia ich przeciwko nam, przedstawiając wersję o złosliwym ataku na jego syna i moim braku zainteresowania ich sytuacją (wiem od innej mamy). No i kurcze sama nie wiem.....powinnam się poczuwac do obowiązku?