Dodaj do ulubionych

Dzienniczek pełen uwag

11.12.13, 21:44
Zdaję sobie sprawę, że moje dziecko do najgrzeczniejszych nie należy, jak się nudzi to broi. Jak nie broi, to kombinuje. Jedyna rada, którą zresztą podzieliłam się z Panią, brzmi maksymalnie dociążyć pracą i wymagać, wymagać. Tymczasem w szkole stosują metodę uwag wpisanych do dzienniczka, z którymi rodzic ma coś zrobić. I tak się zastanawiam, co ja mam zrobić po fakcie, w domu w innych warunkach.
Szczerze, to mi się nie chce już ani tego czytać, ani podpisywać.
Przykłady od poniedziałku do środy (włącznie czyli 3 dni). Każde to osobna uwaga:
- Julian nie chce śpiewać na muzyce.
- J. bawi się klejem.
- J. rysuje po ręce zamiast po kartce.
- J. nie chce czytać na głos.
- J. narzeka że się nudzi i chodzi po klasie.
- J. nie chce dodawać do 4, mówi że umie do 30.
- J. po obiedzie narzeka na lekcji na głos, że jest głodny i że porcje były głodowe. big_grin

Czy nauczyciele nie mają innych środków by dyscyplinować dzieci? Czy u mnie tylko taki porypany system?
Obserwuj wątek
    • marcin.slawski Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 21:50
      Julian ewidentnie nudzi się w szkole. Uwagi nauczyciela są przyznaniem do swojej nieudolności.
    • lee_a Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 21:54
      fajny dzieciak z tego Juliana! Już go lubię. Moja młoda też jęczy na to dodawanie do 4 i liczenie kasztanów jak w przedszkolu. Nawet nie chcę myśleć co by bylo jakby jej kazali to robić za rok, jak będzie miała 7 lat.
      • marcin.slawski Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 22:02
        Podzielam opinię o Julianie smile
        Jeśli Julian chciałby wyjechać na Zimowisko, ma u mnie zniżkę smile
    • budzik11 Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 22:03
      Nauczycielka chyba się nudzi bardziej niż rzeczony Julian, skoro ma czas wypisywać takie durnoty. Nie chce śpiewać? A musi? Rysuje po ręce - to będzie miał porysowaną rękę. Nudzi się? Na miejscu nauczycielki wstydziłabym się to napisać. Bawi się klejem? No naprawdę, jak można, Julian wstydź się!

      Generalnie jakaś dziwnie znerwicowana nauczycielka, która wpisuje dziecku uwagę za bawienie się klejem. Chyba, że ściany tym klejem maże, to może.
      Wiadomo, dzieci nie moga robić, co chcą, ale bez przesady. Mój też aniołem nie jest, ale nauczycielka nie wypisuje mi tysiąca durnych uwag. Nawet jak próbował koleżance wbić kredkę w rękę, nie dostał uwagi, tylko pani mnie zdybała na korytarzu i miałyśmy spokojną, rzeczową rozmowę.
      • aka10 Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 22:09
        Problem ma nauczycielka, nie Julian. Powiedz, ze ma przestac bazgrac takie bzdury w dzienniczku u dziecka, a zajac sie nauczaniem dzieci. Jesli bowiem chociazby u polowy klasy takie rzeczy wypisuje, to sie po prostu kompromituje.
      • stacie_o Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 22:13
        Julian niszczy swoje rzeczy ewentualnie siebie. Typu sobie wsmarował ten klej we włosy i w bluze i poprzyklejał włosy anielskie. No cóż. Imię zobowiązuje.
        • marcin.slawski Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 22:55
          Proponuję zwrotne informacje do nauczycielki:
          Proszę o informację, dlaczego moje dziecko będąc w szkole pod opieką profesjonalnych pedagogów wróciło z głową wysmarowaną klejem...
          • lee_a Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 22:58
            marcin.slawski - gdyby była tu opcja Lubię to! to bym cię kliknęła smile
    • lucyjkama Re: Dzienniczek pełen uwag 11.12.13, 22:31
      Rozmawiałam kilka dni temu z dyrektorką szkoły podstawowej. Mówię, że dzieci nie ponoszą żadnych konsekwencji swojego niewłaściwego zachowania, na głos mówią "co pani może mi zrobić". A dyrektorka nieco oburzona odpowiada "jak to nie mają konsekwencji! przecież dostają uwagi! Taadaam. Kurtyna.
      To ja już nie mam więcej pytań tongue_out
    • canuck_eh Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 03:53
      Po pierwsze - zachowalabym taki dzienniczek dla dziecka na pamiatke.Dwa jak juz sie sfrustrujesz na maksa odpisz pani po jednym z takich genialnych wpisow ze nauka zna takie przypadki ale je olewa.
    • komyszka a jak okulary? 12.12.13, 05:57
      (to tak na marginesie, bo w tamtym watki jakoś zamilkłaś- oczywiście masz prawo)
      a co do meritum- czy pani oprócz wpisywania owych uwag robi coś, aby syna zachęcić? czy nakłania go do pracy? czy rozmawiała z tobą o problemach dziecka z koncentracja uwagi? (a te są z pewnością), czy sugerowała przeprowadzenie badań w poradni psych-ped. ? czy syn jest objety w szkole pomocą psychologiczno-pedagogiczną? a co z pozostałymi nauczycielami (angielski, religia-jesli uczęszcza?) jak widzą zachowanie syna? a co z zachowaniem podczas przerw?
      Poza tym, co do reszty:
      - po fakcie (czyli po wpisaniu "uwagi") rozmawiasz o niej z synem w domu. niech dziecko przedstawi swój "punkt widzenia". dlaczego nie zaśpiewał, nie rysował po kartce, nie czytał na głos. wytłumaczenie "bo sie nudził, albo ze mu sie nie chciało"- przyjąć ze spokojem i jednoczesnie wytłumaczyć, ze sa pewne obowiazki, które- lepiej i lub gorzej wykonac trzeba i tyle. im predzej to zrozumie, tym lepiej dla niego. i ciebie.
      - co do głodowego obiadu- tylko syn "głoduje" po obiedzie? czy inni tez? jesli tylko syn, cóż- dawaj większe sniadanie. nie bedzie narzekał, nie będzie uwag o narzekaniu.
      - co do "niechęci do podpisywania uwag"- radzę jednak podpisywać, albo reagować na nie poprzez rozmowę z nauczycielem. jeśli tego nie zrobisz- szkoła będzie miała argument , że olewasz (słusznie bądź nie) jej sygnały dotyczące sytuacji dziecka. bo- jesli syn nadal bedzie odmawiał współpracy, szkoła (pani) wykaze, że sygnalizowała i udzielała mu wsparcia, to sytuacja może rozwinąć się w niekoniecznie pomyslny dla was sposób.
      • stacie_o Re: a jak okulary? 12.12.13, 10:50
        Okulary przyniósł zbiorczy Mikołaj zamiast prezentów. Nie wiem, czy to wychowawcze, ale syn nie protestował, ubrał z chęcią, bo chodzenie bez dawało mu się już we znaki.

        Nie, wychowawczyni ze mną nie rozmawia, wszelkie sprawy zgodnie z poleceniem dyrekcji mają być załatwiane pisemnie, nic na gębę.

        Bywałam w poradni, a jakże. Kilka razy, w różnych. Pod koniec żłobka, kiedy syna roznosiła energia, w przedszkolu, kiedy miał wstręt do pracy przy stoliku i teraz. Za każdym razem słyszę to samo: proszę dać spokój temu dziecku, nie wykazuje objawów adhd czy innych deficytów, to takie żywe srebro, ponoć są takie dzieci których wszędzie pełno, mają miliony pomysłów na minutę i potrzebują żelaznej dyscypliny i wypełnienia większości czasu.

        I to nie jest tak, że go nic nie interesuje, mimo sporej wady wzroku jest podporą szkolnej drużyny piłkarskiej i pływackiej. Trener ma u niego posłuch ogromny, jak na niego huknie czy mu każe robić karne okrążenia, to jest spokój. Dlatego wolałabym, żeby Pani wzmocniła swój autorytet, przecież to chyba nie tak, że jedyne co ona może to wpisać uwagę.
        • komyszka Re: a jak okulary? 12.12.13, 17:16
          co do okularów- życzę zatem powodzenia, aby utrzymały się znacznie dłużej niż poprzednie.

          co do uwag- rozumiem, ze pani je wpisuje z polecenia dyrekcji, aby był dowód, iż przekazuje info o trudnościach? może zatem poproś- również na piśmie- o wskazówki do pracy z dzieckiem w domu.

          w kwestii poradni- dziwnie to wygląda. bardzo. w trzech miejscach (żłobek, przedszkole, szkoła) sygnalizują, że coś się dzieje z dzieckiem, a żadna poradnia nic nie stwierdza? czyli że począwszy do przedszkola a kończąc na obecnym etapie szkolnym miałaś do czynienia z samymi nauczycielami-dyletantami? horror sci-fi. zatem- skoro syn nie jest zaburzony- jego zachowanie to kwestia wychowania. czyli i ciebie i szkołę czeka dużo pracy (która niestety powinna rozpocząć się dużo wcześniej -etap żłobka i przedszkola) wychowawczej- u podstaw. m.in. reagowania na spokojne prośby i polecenia dorosłych, bez konieczności "huknięć" i "karnych okrążeń". cóz- tak bywa. życzę wytrwałości i powodzenia. chociaż- napiszę szczerze, nie obraź się- stawiam na to, ze spotkałaś bałwanów w poradniach. trzech bałwanów.
          • stacie_o Re: a jak okulary? 12.12.13, 19:58
            W żłobku byłam w poradni- ponieważ to JA się martwiłam, gdyż dziecko płakało. Potem bo jego prace plastyczne odstawały od reszty. Na przełomie żłobka/przedszkola wreszcie udało się zdiagnozować wadę wzroku i jako tako ją leczyć (bo wyleczyć się nie da) Niestety wcześniejsze lata przełożyły się na wstręt do pisania, prac plastycznych i innych takich, musieliśmy się nauczyć jak pracować z dzieckiem, które w wieku 3-4 lat owidziało. Syn głupkiem nie jest, ale 3-4 lata niedowidzenia czy słabego widzenia pozostawiły ślady, widział swoje prace i innych dzieci i wpadał w kompleksy.
            Teraz byłam w poradni zmartwiona ilością uwag i tym że czas debiutu szkolnego zbiegł się z moją zagrożoną ciążą i wyjazdem ojca do pracy w innym mieście.
            • stacie_o Re: a jak okulary? 12.12.13, 20:00
              Aha, może uciec to w słowotoku, ale do poradni zgłaszałam się sama, ze swojej inicjatywy, nigdy z poleceń placówek, te ograniczały się do stwierdzenia niech pani coś zrobi, a ja chciałam wiedzieć co i chciałam poznać profesjonalne rady.
    • ewa_mama_jasia Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 08:03
      Oj, znam to smile W tym roku jest lepiej, uwag mniej. Ale w zeszłym - codziennie uwaga, przynajmniej jedna. Rekord - cztery dziennie. Pod koniec pierwszego semestru jak miałam po młodego iść do szkoły, ściskało mnie w żołądku na mysl, cóż tam znowu w dzienniczku jest wypisane.
      Potem się uodporniłam. I uwagi są za głupoty. Buja się na krzesle. Rozmawia z kolegą. Wkłada linijkę we włosy. Ma połamaną linijkę. Przykleja karteczki do krzesła. Brak kleju. Brak kredek. Bawi się niebezpiecznie na przerwach ,wspinając się na skrzynię (w sali gimnastycznej).
    • giokonda.it Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 08:24
      Myślę,że powinnaś porozmawiać z synem bardzo wnikliwie, bo tego jest już trochę za dużo. Niepokojące jest to,że dziecku nic się nie chce i nic go nie interesuje. Czy on w ogóle wie czego od niego się oczekuje? Ze w szkole nie zawsze jest fajnie i zabawnie. Ile on ma lat?
      • ewa_mama_jasia Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 08:57
        To nie do końca może być tak, ze dziecku nic się nie chce i nic go nie interesuje. Po prostu dziecko może się nudzić - przykład: ma liczyć do 4, a umie do 30. A na obiedzie nauczycielka powinna wesprzeć ucznia a nie pisać uwagi - co to znaczy , że dziecko głodne bo obiadu za mało? To nie jest charytatywna akcja szkoły, gdzie za suchą bułkę mozna być wdzięcznym, tylko za obiad płaci rodzic. A skoro płaci, to obiad ma być w porcji wystarczającej.
    • mama-ola Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 09:06
      Mój syn również ma pełno uwag dotyczących złego zachowania, chociaż nie tak drobiazgowych. Zamiast wyśmiewać wychowawczynię, zaczęłam się bardziej przykładać do wychowywania syna - i już są pierwsze efekty.
      • ewa_mama_jasia Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 09:18
        Ale tu właśnie o te drobiazgi chodzi. Co ja mam zrobić z informacją, że wkładał linijke we włosy? Mogę powiedziec - nie wkładaj linijki we włosy. Albo ze gada na lekcjach. Mogę wieczorem zrobić pogawędkę dyscyplinującą, mogę zachęcić, zagrozić kara. Ale od trzymania dyscypliny na lekcji jest pani.
        • budzik11 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 09:31
          U mnie te rozmowy umoralniające odnoszą efekt - krótkotrwały wprawdzie (na jakieś 2 tygodnie starcza), ale warto. Ja mu mówię, "Synu, ja rozumiem, że może ci się nudzić, robisz szybko i musisz czekać na innych, ale nie możesz kłaść nóg na ławkę". "Dlaczego? Tata kładzie nogi na stolik" [mały stolik w salonie - tak faktycznie robi] "Tak, ale po pierwsze, to jest ławka szkolna a nie stolik we własnym domu, po drugie w szkole są inne zasady niż w domu i powinieneś robić to, na co pani pozwala - jak nie pozwala czegoś robić, to tego nie rób". U nas np. z jakiegoś powodu dzieci, zwłaszcza chłopcy, upodobali sobie taki zaułek pod schodami - i tam się bawią, chowają. Pani im zabrania, twierdzi, że mogą gwałtownie wstać i uderzyć się w głowę. Moim zdaniem, jak raz się uderzy to potem będzie pamiętał, że tam się nie da wyprostować, nic im tak naprawdę nie grozi, ale synowi powiedziałam, że skoro pani z jakiegoś powodu zależy na tym, żeby tam nie włazili, to niech nie włażą. W szkole zasady ustala pani i mają jej słuchać (a panią mają naprawdę fajną i mądrą). Tak więc - uwagi podpisywać, z dzieckiem rozmawiać, przypominać ważne zasady (uwagi o linijce we włosach przemilczać). Ja w sprawie swojego syna byłam u szkolnego psychologa - pani przeprowadziła rozmowę z wychowawczynią, dowiedziała się z dwóch źródeł na czym polega problem, pogadałyśmy i ok - bo też miałam ochotę chodzić kanałami, żeby mi rózni nauczyciele i trenerzy nie widzieli, żeby nie wysłuchiwać kolejnych skarg.
        • mw144 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 12:42
          ewa_mama_jasia napisała:

          > Ale tu właśnie o te drobiazgi chodzi. Co ja mam zrobić z informacją, że wkładał
          > linijke we włosy? Mogę powiedziec - nie wkładaj linijki we włosy.

          Ale to przecież jego włosy i jego linijka, wiec w czym to pani w szkole przeszkadzasurprised
          • e-emma-e Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 15:46
            mw144 napisała:

            > Ale to przecież jego włosy i jego linijka, wiec w czym to pani w szkole przeszkadzasurprised

            Oj, mamuśki, nie zawsze w życiu jest tak, że dziecku wolno robić wszystko nawet i ze swoimi rzeczami. Co to za argument, że pani ma się nie wtrącać, bo jego włosy i jego linijka!? Dziecko nie jest pępkiem świata! Nie uczcie go tego.

            A poza tym, choćby i zakaz używania linijki był absurdalny, to i tak dziecko ma słuchać pani. Dla jego dobra.
    • bbkk Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 09:21
      Moja dostałam raz uwagę - Gosia włożyła różową gumkę do buzi i nie chciała wyjąć big_grin
    • agni71 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 09:24
      Widzę, ze wszyscy tu lituja sie nad Julianem, a uwagi sa dla nich bez sensu. Ja to widze troche inaczej:

      > - Julian nie chce śpiewać na muzyce.

      Julian nie robi tego, po co poszedł do szkoły (na muzyce sie śpiewa)


      > - J. bawi się klejem.

      (ja to interpretuje tak, ze albo maże tym klejem po sobie, ławce lub koledze, czyli cos tam brudzi, niszczy, albo zamiast kleic cos tam w klasie, on robi co innego - w efekcie praca jest niewykonana.

      > - J. rysuje po ręce zamiast po kartce.

      wszyscy skupili sie na ręce, a ja na "zamiast po kartce". Znów dziecko nie wykonuje polecenia nauczyciela, nie robi pracy plastycznej.

      > - J. nie chce czytać na głos.

      znów nie wykonuje polecenia. Tu, fakt, nauczyciel powinien sie upewnic, ze dziecko nie ma problemów z czytaniem czy wzrokiem. Zakladając jednak, że nauczyciel wie, że dziecko umie czytać - mamy tu znów odmowe wykonania polecenia nauczyciela, brak pracy na lekcji.

      > - J. narzeka że się nudzi i chodzi po klasie.

      Moze lekcje sa nudne, a moze J. zamisst wykonywac pracę jak inne dzieci - chodzi i "sie nudzi"...? Tu widze role rodzica w wytłumaczeniu, co to sa obowiązki, że nie zawsze robimy tylko to co nas pasjonuje, że czasem trzeba zrobic cos żmudnego, nudnego, bo musimy posiąść pewne umiejętności....

      > - J. nie chce dodawać do 4, mówi że umie do 30.

      trzeba wytłumaczyc, że pani musi mieć pewnośc, że i do 4 umie zliczyć [na marginesie, w starszej klasie jednej z córek jest chlopiec uzdolniony matematycznie - ostatnio łapie jedynki i dwójki, bo nie chce mu sie robic zadań na sprawdzianie, bo za łatwe - waszym zdaniem chlopiec robi dobrze? Bo szkodzi głównie sobie, choć innym troche też - kiedy nie skupia sie na zadaniach, zaczyna przeszkadzac innym]

      > - J. po obiedzie narzeka na lekcji na głos, że jest głodny i że porcje były gło
      > dowe. big_grin

      Możliwe, że porcje sa za małe, u nas mozna prosic o dokładkę, warto dowiedziec sie, jak to faktycznie wygląda. Może syn narzeka na za małe porcje tylko w te dni, kiedy mu cos nie smakuje? Nie zjada i wtedy jest głodny, przykre, ale bywa. Ja staram sie patrzec, co jest w menu i ewentualnie w takie dni dawac więcej drugiego śniadania z domu.
      • budzik11 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 09:34
        Zamiast wpisywać tryliard głupich uwag opisujących szczegółowo co Julian robi/nie robi na lekcji, można napisać po prostu "dziecko nie pracuje na lekcji".

        Co do obiadu, to dzieci nie jedzą większości, zostawiają/wyrzucają to, czego nie lubią/nie smakuje im, a potem narzekają, że głodne.
        • ewa_mama_jasia Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 09:41
          Nikt tu nie mówi o sprzeciwianiu się wychowawczyni. Praca musi być wykonana. Nikt nie rozgrzeszy myslę dziecka z nierobienia tego, co zrobione być musi. Odebrałam to tak, ze chodzi o takie nadprogramowe działania dziecka, wynikające z nadmiernej ruchliwości czy totalnego znudzenia.
          Ja przez całe życie miałam (i mam) zwyczaj, przy słuchaniu czegoś/kogoś, rysowania. Słuchając wykładu nauczyciela czy czytanej przez niego ksiązki, rysowałam w brudnopisie. Zawsze nauczyciele podejrzewając że nie słucham odpytywali mnie z tresci mówionej / czytanej. Zawsze potrafiłam powtórzyć. Nakazane zadania robiłam. Po prostu zamiast siedzieć z rękami na ławce i wzrokiem wlepionym w nauczyciela, rysowałam.
          Więc jestem w stanie zrozumieć wkręcanie linijki we włosy czy mazanie po rękach.
        • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 14:29
          Tylko, co z taka uwaga zrobi mama? Spyta sie Juliana, dlaczego nie pracował na lekcji, a Julian odpowie albo, ze pracował, a pani sie czepia albo, ze nie pracował, bo mu sie nie chciało. I znów jesteśmy w punkcie wyjścia, bo mama pójdzie do pani i zapyta sie co konkretnie robił, a czego nie robił synuncertain
      • lucyjkama Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 09:59
        Uwagi są bez sensu bo:
        - dziecku które dostaje uwagi codziennie, wisi i powiewa co mu tym razem pani napisze,
        - pani podważa swoje kompetencje bo zamiast szukać rozwiązania (metod, form pracy z dzieckiem) przerzuca odpowiedzialność za to jak zachowuje się dziecko na rodzica, tymczasem kiedy rodzica nie ma w pobliżu nie może on wpływać na dziecko,
        - pani która pisze takie bzdety, jak to, że dziecko włożyło linijkę we włosy robi z siebie pośmiewisko na cały powiat big_grin
        • mama-ola Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 10:05
          > - dziecku które dostaje uwagi codziennie, wisi i powiewa co mu tym razem pani
          > napisze,

          Te uwagi nie są przeznaczone dla dziecka. One mają trafić do rodziców. Dziecko i tak nic nie może zrobić, żeby się poprawić. To dorośli muszą się za dziecko wziąć. Do mnie wreszcie dotarło - trochę właśnie przez ilość.
          A co do jakości, sformułowań, stylu itp. - nauczycielka nie ma czasu na lekcji ważyć każdego słowa, może ma jeszcze pisać na brudno, redagować i kaligrafować? Tam jest poligon, ona na ma na to czasu smile
        • budzik11 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 10:24
          lucyjkama napisała:

          > Uwagi są bez sensu bo:
          > - dziecku które dostaje uwagi codziennie, wisi i powiewa co mu tym razem pani n
          > apisze,

          Ja mam wrażenie, że na dziecku w ogóle takie uwagi robią średnie wrażenie, zwłaszcza na młodszym, które niekoniecznie je nawet rozumie. Te uwagi mają raczej zrobić wrażenie na rodzicu, żeby wpłynął na dziecko. To rodzic się tymi uwagami bardziej stresuje, niż dzieciak. No chyba, że nauczyciel wychodzi z założenia, że dziecko zostanie za uwagę ukarane (np. dostanie lanie!) i "sobie popamięta", wtedy faktycznie może się przejmować kolejną uwagą.
          Ja ze swoim po prostu rozmawiam, proszę, tłumaczę, on obiecuje, że nie będzie i przez chwilę jest ok, ale przecież nie chodzę z nim do szkoły i nie siedzę w ławce, nie mogę go upominać jak robi coś głupiego, więc mam na dziecko mniejszy wpływ w czasie lekcji niż pani.
          • lucyjkama Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 18:13
            >Te uwagi mają raczej zrobić wrażenie na rodzicu, żeby wpłynął na dziecko.

            W szkole mojego syna to forma kary (he he niemal jedyna jaką w ogóle można zastosować) dla dziecka. Kiedy ja kontaktowałam się z nauczycielem w sprawie uwagi np. żeby ustalić sposoby dalszego postępowania to zwykle słyszałam "nie, nie oczekujemy żadnych interwencji rodzica, ta uwaga to tylko tak dla dziecka, no bo widzi pani, postraszyłam uwagą przy całej klasie, nie poprawił zachowania więc MUSIAŁAM dotrzymać słowa i tę uwagę wpisać".
            Jeśli uwaga jest dla rodzica to patrz punkt 2 mojej wcześniejszej wypowiedzi - nauczyciel przerzuca odpowiedzialność za zachowanie ucznia w szkole na rodzica a przecież to nauczyciel jest SPECJALISTĄ i powinien umieć radzić sobie z dziećmi w sytuacjach trudnych. Czyli pisząc uwagę podważa swoje kompetencje i przed uczniem i przed rodzicami. Uwaga ma wydźwięk "Proszę coś zrobić bo ja nie mam wpływu na dziecko, nie mam u niego autorytetu, nie radzę sobie, buuu".
            Czy to nie jest żałosne?
            • budzik11 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 19:08
              No ale tez nie mozna oczekiwać, że od wychowania dziecka są tylko nauczyciele i za jego zachowanie w szkole mają wpływ tylko nauczyciele. To przede wszystkim my, rodzice, wychowujemy nasze dzieci.
              • lucyjkama Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 19:37
                Oczywiście, że głównie wychowuje rodzic.
                Rodzic staje przed różnymi problemami w sytuacjach rodzinno domowych i tam na tle tych sytuacji dziecko wychowuje, pokazuje normy, zasady itd. Szkoła to środowisko, gdzie rządzi nauczyciel. On powinien sobie radzić. Jak sobie radzi to nie pisze bzdurnych uwag. Rodzica powinno się zaangażować tylko wówczas gdy sytuacja jest poważna, przewlekła i wymaga współdziałania szkoły i rodziców. Uwaga to raczej "zróbta coś z nim" a nie zaproszenie do współpracy. Tak nie powinno być.
                Ja w rodzinie nie mówię do dziecka "jak przyjdzie ojciec to zobaczysz" tym samym nie przekierowuję autorytetu na ojca, tracąc swój. Tymczasem nauczyciel radośnie skarży rodzicom na ucznia bez refleksji, że traci tu jego autorytet.
      • berdebul Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 17:22
        Agni71, dostałam kiedyś w szkole uwagę, na lekcji muzyki. "Iksińska śpiewa na lekcji muzyki". Umysł nauczyciela chadza dziwnymi ścieżkami.

        Co do kleju/rysowania po ręku - a jeśli Julian już skończył swoją pracę? Podobnie z liczeniem? Może jednak zamiast wypisywać elaboraty do rodzica, należałoby zająć dziecko? Dać mu trudniejsze zadania? Przykłady dopasowane do jego wiedzy? Zindywidualizowanie pracy z uczniem naprawdę nie jest trudne. Tylko trzeba chcieć.
        Jak wiemy z innego wątku - ma problemy ze wzrokiem, więc czytanie (również na głos) kiedy nie ma się odpowiednich szkieł jest bardzo nieprzyjemne.
    • ewa_2009 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 10:18
      U mojego syna hitem była uwaga "kładzie nogi na ławce koleżanki". Problem w tym, że koleżanka siedziała za nim i nie mogliśmy dociec, jak on te nogi może na jej ławce kłaść. Okazało się, że stojąc wychylił się tak do kolegi z przodu, że nogę faktycznie położył u koleżanki...
    • kanna Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 10:33
      Na takie bzdety odpisywałam niezmiennie: Dziękuję za informację.
      • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 12:02
        a ja na informację, że dziecko przeszkadza pytając się czy może iść do toalety - odpisałam: może chciało mu się siusiu...

        w sumie wtedy skończyło się bezmyślne uwagowanie smile
        • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 14:40
          I teraz małe ale...
          pani puszczajac Twoje dziecko SAMO do toalety, nawet w gimnazjum, ryzykuje prokuratorem.
          Głupie? Absurdalnie! Ale ona odpowiada za to, ze po drodze spadło ze schodów, polknelo mydło, wyskoczylo przez okno szkolnej toalety, wpadło do muszli i ktos spuścil wodę, postanowiło wyjść ze szkoły, bo ładna pogoda i wpadło pod tira i za kazda inne mniej lub bardziej prawdopodobne nieszczęście.
          Zawsze, jak prowadzę warsztaty, nawet z maluchami zaczynam od uprzedzenia, ze z sali wychodzimy tylko w przypadku pożaru i ataku statku obcychwink
          Nie zamierzam siedzieć w pierdlu za własne dzieci, a co dopiero za obce, nawet najfajniejsze.
          • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 14:48
            u nas dzieci sa wypuszczane do toalety...
            nie muszą w pampersach siedzieć w szkole
            jakoś żadne z nauczycieli od lat nie skończył u prokuratora z tego powodu...
            • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 15:26
              I chwała Bogu, ze wszyscy cali.
              Tez znam wielu nauczycieli, ktorzy wypuszczają, co nie zmienia faktu, ze jak cos sie stanie, wina jest po ich stronie.
              Uwazam rownież, ze należy zmienic tak głupie przepisy, ale póki co obowiązują.
              Ja czesto nie znam dzieci, z którymi pracuje, nie wiem, któremu moze cos głupiego strzelić do głowy, ktore idzie na spacer (my w szkole tak robiliśmy), a któremu sie chce naprawde, wiec musze postępować w ten sposób.
              Zreszta nie ma co ukrywać, ze puszczenie jednego skutkuje lancuszkiem chętnychsmile
              • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 10:34
                > Ja czesto nie znam dzieci, z którymi pracuje, nie wiem, któremu moze cos głupie
                > go strzelić do głowy, ktore idzie na spacer (my w szkole tak robiliśmy), a któr
                > emu sie chce naprawde, wiec musze postępować w ten sposób.

                dyskusja zboczyła w nie tym kierunku co potrzeba.
                Nie chodzi o zasadność puszczania dziecka do toalety, tylko o głupawe uwagi. Chęć dziecka skorzystania z toalety nie oznacza celowego przeszkadzania nauczycielowi, które powinno skutkować uwagą.

                Ty nie znasz dzieci, robisz co chcesz, masz w nosie ich pecherze.
                Twój problem. I tych nieszczęsnych dzieci.

                Wracając zaś do twojej wypowiedzi. Ty dzieci nie znasz. Ale ja nie pisałam o dziecku, które od 3 dni chodzi do szkoły i nauczyciele go nie znają. Tylko o dziecku dobrze już zadomowionym w szkole i wsród nauczycieli. I o nauczycielu, którego już wszyscy nauczyciele z uwag znali. Gdy gumka dziecku (tym razem nie mojemu), spadła na podłogę, dostało uwagę że nią rzuca po klasie. Przykłady można mnożyć.
                Nauczyciel za głośne oddychanie tez uwagi stawiał. Chyba cieszył się, gdy rodzice uwagi przeżywali.
                Dopiero właśnie moja odpowiedź wywołała właściwy skutek i chyba przemyślał swoje zachowanie, bo uwagi się skończyły. Na szczęście...
                • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 10:35
                  > cku dobrze już zadomowionym w szkole i wsród nauczycieli. I o nauczycielu, któr
                  > ego już wszyscy nauczyciele z uwag znali.
                  rodzice znali...
          • e-emma-e Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 16:14
            mamma_2012 napisała:

            > I teraz małe ale...
            > pani puszczajac Twoje dziecko SAMO do toalety, nawet w gimnazjum, ryzykuje prok
            > uratorem.
            > Głupie? Absurdalnie! Ale ona odpowiada za to, ze po drodze spadło ze schodów,
            > polknelo mydło, wyskoczylo przez okno szkolnej toalety, wpadło do muszli i ktos
            > spuścil wodę, postanowiło wyjść ze szkoły, bo ładna pogoda i wpadło pod tira i
            > za kazda inne mniej lub bardziej prawdopodobne nieszczęście.
            > Zawsze, jak prowadzę warsztaty, nawet z maluchami zaczynam od uprzedzenia, ze z
            > sali wychodzimy tylko w przypadku pożaru i ataku statku obcychwink
            > Nie zamierzam siedzieć w pierdlu za własne dzieci, a co dopiero za obce, nawet
            > najfajniejsze.

            Stek bzdur, niepopartych żadnymi przepisami, pani szkoleniowiec. smile
            • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 16:33
              A mogłabys jakos jaśniej, bo ja na słowo uwierzylam kilku osobom, ktore postrzegalam jako będące w miarę na bieżąco z przepisami oswiatowymi, ale moze zostałam wprowadzona w błąd?
              Najbardziej interesowalaby mnie odpowiedz, kto odpowiada za dziecko, ktore zamiast do toalety wyszło sobie ze szkoły (tak miała znajoma nauczycielka i miedzy innymi wtedy wynikla sprawa przepisów i odpowiedzialności)
              I tak wcale nie jestem fanka pielgrzymek do toalety, ale czasem sa sytuacje, gdzie raczej cel jest inny i głupio jest nie puścić dziecka.
              A i co jesli dziecko zatrzasnie sie w toalecie i z desperacji skoczy przez okno (ostatni kazus ośmiolatka desperata)?
              Pytam poważnie.
              • komyszka Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 17:39
                www.oswiataiprawo.pl/Dyrektor/Prawo-w-szkole/Problemy-wychowawcze/Odpowiedzialnosc-za-dzieci
                • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 17:49
                  Czyli jesli uczeń jest na lekcji i opuszcza klasę, nawet za moja zgoda, nadal jestem odpowiedzialna za to co sie z nim dzieje (chyba, ze wezwe rodzica lub przynajmniej innego nauczyciela, zeby doprowadził dziecko do łazienki, dla mnie ABSURD). I niestety taka informacje usłyszałam od kilku osob w roznych miejscach.
    • e-emma-e Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 10:38
      stacie_o napisała:

      > Czy nauczyciele nie mają innych środków by dyscyplinować dzieci?

      Oczywiście, że mają. Ale czasem ciężko głową ruszyć i się wysilić. A uwaga to taki prosty, oczywisty i wg niektórych pewny straszak na ucznia. Myślę, że tym niektórym to jedynie ustawowy zakaz wpisywania uwag do dzienniczka by pomógł.

      A swoją drogą opiernicz tego Juliana trochę.
      • stacie_o Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 12:46
        Oczywiście, że dostaje opierdziel. I kary.
        • kanna Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 13:14
          Zwariowałaś?! Za co kary? za pierdoły w szkole?

          Karzesz swoje dziecko za to, ze ma nieudolną wychowawczynie?

          Nie ma Cię w szkole, nie masz (zdalnego) wpływu na młodego.
          • agni71 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 14:29
            > Nie ma Cię w szkole, nie masz (zdalnego) wpływu na młodego.


            A to juz jest żałosne. Rodzic taki wpływ (nawet zdalnie) ma - nazywa sie to wychowanie smile

            • e-emma-e Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 15:53
              agni71 napisała:

              > > Nie ma Cię w szkole, nie masz (zdalnego) wpływu na młodego.
              >
              >
              > A to juz jest żałosne. Rodzic taki wpływ (nawet zdalnie) ma - nazywa sie to wychowanie smile
              >


              Dokładnie! Jak można nie umieć wpłynąć jakoś na dziecko, by nie przeszkadzało pani w prowadzeniu lekcji! Pewnie, że nie na wszystko, co się dzieje w szkole, mamy wpływ, ale nie ma tak, ze nie mamy żadnego wpływu. Wygodny argument, by nie wychowywać dziecka, znalazłyście sobie...
            • kanna Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 17:10
              A to juz jest żałosne. Rodzic taki wpływ (nawet zdalnie) ma - nazywa sie to wychowanie

              Widać nie wyraziłam się jasno smile

              Wychowanie to jest wartość nadrzędna i na to mam wpływ. Na codzienność dziecka w szkole ma wpływ osoba, która jest koło niego.
              Siedmiolatek jest natychmiastowy i konkretny, reaguje sytuacyjne. Oddziaływać może osoba która jest obok. Mogę POWIEDZIEĆ dziecku, ze ma odpowiadać pani, ale jeśli będzie miało gorszy dzień, albo je wkurzy kolega to nie odpowie. Uznam wtedy, że potrzebuje więcej czasu żeby nauczyć się opanować emocje. Ale przecież go nie ukarzę! za niedojrzałość?

              Rodzic jest jak architekt - ma wpływ na bryłę budynku, instalacje,ciągi itp. Fundamenty i dach.

              Ale za wyposażenie wnętrza odpowiada użytkownik.

              Ja wychowuję dziecko, ale na to, jak się zachowa w danej chwili ma wpływ osoba, która jest obok. Dziecko wstanie w ławki - zdalnie z domu go nie posadzę. zareagować może osoba, która jest obok.
              • komyszka Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 17:29
                "Dziecko wstanie w ławki - zdalnie z domu go nie posadzę. zareagować może osoba, która jest obok."- I z pewnością osoba reaguje. Dziecko zaś powinno być "zdalnie" wyuczone, żeby reagować po pierwszej a nie dwudziestej pierwszej prośbie osoby (bądź w ogóle). i o takim "wpływie" wychowania domu rodzinnego mówimy. Owszem, rodzic nie jest z dzieckiem w szkole, owszem, nie on reaguje bezpośrednio, ale ma NIEBAGATELNY wpływ na kształtowanie postaw i zachowań dziecka w kontekście norm (rozmaitych).

                • kanna Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 18:32
                  Dziecko zaś powinno być "zdalnie" wyuczone, żeby reagować po pierwszej a nie dwudziestej pierwszej prośbie osoby

                  Tu się zgadamy smile Acz i takim, co reaguje po trzeciej, nauczyciel powinien sobie poradzić, a nie pisać durne uwagi.
                  • komyszka Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 19:59
                    problem tylko, gdy te "trzy razy" trzeba wymnożyć dziennie przez x razy. i przez x dzieci, bo niestety liczba , nazwijmy to delikatnie "słabo" reagujacych, rosnie w zastraszającym tempie z roku na rok.
                    • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 10:37
                      liczba nauczycieli, którzy sobie nawet z jednym reagującym dopiero na drugą uwagę nie potrafią poradzić, również nie maleje, a wręcz przeciwnie...
              • agni71 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 11:44
                kanna napisała:

                8> Ja wychowuję dziecko, ale na to, jak się zachowa w danej chwili ma wpływ osoba
                > , która jest obok.

                na to chyba największy wpływ ma samo dziecko

                Dziecko wstanie w ławki - zdalnie z domu go nie posadzę. zar
                > eagować może osoba, która jest obok.

                nauczyciel tez nie może posadzic, moze co najwyżej poprosić, zeby dziecko usiadło. A jak nie usiądzie? To chyba cos z wychowaniem szwankuje, czyż nie?
        • wrzesniowamama07 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 13:17
          Rozumiem, że jak dorosły dostanie w pracy naganę z wpisaniem do akt (czy po prostu opierdzieli go szef), to druga połowa (mąż, żona) powinna co najmniej dołożyć drugie tyle od siebie?

          Rozumiem irytację uwagami, nie rozumiem kar, jeśli piszesz poważnie.

          W ogóle jestem przeciwniczką karania przez rodzica dziecka za to, co ew. zrobiło złego w szkole. Jeśli coś bardzo nagannego - typu krzywda wyrządzona koledze, ewidentne kłamstwo - powinno ponieść konsekwencje, ale w szkole, nie w domu. "Dom to frajda", a w każdym razie na pewno "przestrzeń i czas do bycia razem" - nie mieszałabym tych dwóch porządków.

          Części z tych uwag mogłoby nie być, część pewnie ma jakieś uzasadnienie. Warto byłoby sprawdzić, czy inne dzienniczki też są takie przepełnione, jeśli tak - no cóż, pani ma taki styl
          • stacie_o Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 14:24
            Dzienniczki kilku chłopców są takie. Dziewczynek mają też uwagi, ale głównie za gadanie. I mniej tych uwag.
            Nie karzę za wszystko, ale np to, że nie chce śpiewać na lekcji, skutkuje oprócz uwagi, oceną niedostateczną za aktywność na lekcji i drugą pałą za śpiew.
            Sytuacja z dziś: na angielskim syn sobie wyciął brodę i przykleił do twarzy. Udawał Santa Clausa. W sumie śmiać mi się z tego chce, ale wyobrażam sobie że pani nie do śmiechu. I kolejna uwaga. Na miejscu pani kazałabym mu, w czasie lekcji, pisać santa claus, albo bo ja wiem, jak mu się tak nudzi przyswoić słówka ekstra lub zrobić dodatkowe ćwiczenie, ewentualnie iść do kącika wyciszenia. A pani wpisała uwagę, mam się zgłosić jutro do szkoły, bo to drugi występek na ingliszu, jakiś miesiąc temu syn uznał, że kolorowanie zoo jest bez sęsu i budował płot z kredek.

            Co zrobić dobra redakcjo? Ukarać? Strzelić pogadankę? Olać?
            • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 14:57
              Jednak pomyśleć o kompleksowym planie rozwiązania szkolnych problemów.
              Nauczyciele, w większości nie piszą uwag z nudów, tylko jesli cos im przeszkadza, a czasem brzmi to dziwnie, bo niby dziecko gryzace gumke, to nie jest nic złego i brzmi zabawnie, ale teraz wyobraz sobie klasę, gdzie jedno gryzie gumke, drugie nuci, trzecie wycina brodę Mikołaja, a dziesiąte buduje zagrode z kredek. W sumie wszystko bzdury, ale jak sie je doda, robi sie sajgon.
              A jeszcze, jest mama Tomka, ktory siedzi w ławce obok i przychodzi do Pani ze skarga, ze syn sie nie moze skupić, bo Julian go rozprasza. I jeszcze wpiszmy w ten obrazek dyrektorke, ktora żąda, ze przeprowadzenia lekcji z tego czego, z kolei żąda podstawa programowa.

              Zdarza mi sie w szkolach przeprowadzać tzw. obserwacje lekcji, nawet nie potrafisz sobie wyobrazić, jak to wszystko wyglada z boku. Mysle, ze od czasu do czasu rodzice powinni sobie zasiadać z tylu i popatrzeć co sie dzieje, jakie ma sie narzędzia do dyspozycji jako nauczyciel i wtedy to "pani powinna, bo jest pedagogiem..." jakos tak trudniej przechodzą przez gardło.
              Ja mysle, ze nauczyciel i rodzic beda działali przeciwko sobie punktujac co druga strona robi nie tak, to noc dobrego sie nie wydarzy
            • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 22:38
              Cytat
              Sytuacja z dziś: na angielskim syn sobie wyciął brodę i przykleił do twarzy. Udawał Santa Clausa. W sumie śmiać mi się z tego chce, ale wyobrażam sobie że pani nie do śmiechu. I kolejna uwaga. Na miejscu pani kazałabym mu, w czasie lekcji, pisać santa claus, albo bo ja wiem, jak mu się tak nudzi przyswoić słówka ekstra lub zrobić dodatkowe ćwiczenie, ewentualnie iść do kącika wyciszenia.


              Na miejscu pani wzięłabym dziecko na środek i kazała udawać Santa Clausa. Z zastrzeżeniem, że po angielsku. Skorzysta i on, bo się wyżyje, a i potrzeba robienia performensu zostanie zaspokojona, i reszta dzieciaków. Parę razy podobna sytuacja w przypadku mojego syna się zdarzyła, pani rozwiązywała na podobne sposoby. Działało. Oczywiście, nie zawsze się da. Ale można próbować.
          • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 15:15
            A jakies to konsekwencje przewidują szkolne regulaminy?
            Jaka sobie wyobrazasz konsekwencje/ "karę" w szkole. Poproszę o choc jeden przykład, kary zgodnej ze statutem Twojej szkoły i za jakie przewinienie byś ja przyznała.

            Pamietam szczególny przypadek chłopaka (początek gimnazjum), ktory porzadnie wymazal szkolna ławkę i rozmowę z ojcem. Ojciec nie bronil syna, tylko pyta po co wychowawca zawraca mu głowę, taka bzdura jak pomazal to ma wytrzec, mowimy, ze on powiedział wychowawcy, ze mu sie nie chce.
            Jak to mu sie nie chce, ano twierdzi, ze od tego jest wozna.
            Dzieciaki były w szkole, bo to było zebranie z rodzicami, dzieciakami, wychowawca i mna, bo klasa trudna. Wiec po zebraniu jak wszyscy sie rozeszli i został tata z delikwentem, przynioslam szmatke i co tam było i prosimy chłopaka, zeby wytarl. On, mowi, ze nie. Dyplomatycznie powiedziałam, ze na chwilke musze wyjść i zniknelam, wróciłam po kilku minutach, ławka nietknieta. A dodam jeszcze, ze chłopak nie był wyrosniety za to tata, konkretny facet.
            To taka dygresja w temacie... "Nauczyciel powinien..."/ konsekwencje/ kary/nagrody
          • e-emma-e Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 15:50
            wrzesniowamama07 napisała:

            > W ogóle jestem przeciwniczką karania przez rodzica dziecka za to, co ew. zrobił
            > o złego w szkole. Jeśli coś bardzo nagannego - typu krzywda wyrządzona koledze,
            > ewidentne kłamstwo - powinno ponieść konsekwencje, ale w szkole, nie w domu. "
            > Dom to frajda", a w każdym razie na pewno "przestrzeń i czas do bycia razem" -
            > nie mieszałabym tych dwóch porządków.

            To zaczynam rozumieć, skąd się biorą takie dzieci, co mają głęboko w poważaniu uwagi nauczycieli, gdy w domu mama nie ma zamiaru wychowywać, bo to "przestrzeń i czas do bycia razem". A nauczyciela lepiej obśmiać i z pogardą potraktować jego uwagi odnośnie zachowania dziecka...
            • kanna Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 17:15
              > W ogóle jestem przeciwniczką karania przez rodzica dziecka za to, co ew. zrobił
              > o złego w szkole

              Ja też. Trzeba po tym rozmawiać, ale jeśli karze i szkoła, i dom - dziecko znajduje się między młotem i kowadłem.

              Syn nabroił w szkole. Szkoła wykonała prace wychowawczą - musiał przeprosić, dostał karę.
              Ja przegadałam z nim sprawę, poparłam szkołę.

              Ale żeby go karać dodatkowo? Po co? Pojął, ze zrobił źle. Fakt, ze nie karzę dziecka dodatkowo wcale nie oznacza, ze podważam autorytet nauczyciela/szkoły.
              • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 17:29
                A w jaki sposób szkola "karze" Twoje dziecko? Mogłabys podać przykład?
                Co nauczyciel moze zrobic dziecku, ktore jak w którymś przykładzie "wsadza sobie linijke we włosy" czy "wlasnie sobie zbudowalo zagrode z kredek zamiast robic cos innego".
                Jakie konsekwencje mozna w stosunku do niego wyciągnąć?
                • kanna Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 18:39
                  Zabrać kredki, przypilnować, żeby robiło, to, co nauczyciel każe, dać inne zadanie. Posadzić z boku, zabrać jakiś przywilej, zabrać kilka punków. Posadzić samo.
                  Choć to są raczej konsekwencje, niż kary.

                  Osobiście nie wierzę w skuteczność kar w procesie wychowawczym. Wierzę w wyciąganie konsekwencji i modelowanie/wzmacnianie pożądanych zachowań.
                  Czyli POCHWAŁY jak się dziecko zachowuje ok. Zachowania durne, acz nieszkodliwe najlepiej ignorować.

                  Dzieciaka z pierwszego posta trzeba zainteresować nauką, to się ogarnie. Ale to trudniejsze, niż wpisywanie uwag do dzienniczka.
                  Nota bene w klasie mojej córki nie ma uwag. Są informacje w zeszycie kontaktowym.
                  • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 18:58
                    Zabieram kredki, pokazuje palcem co teraz powinien robic, upewniam sie czy rozumie polecenie i zadanie, mowi, ze tak, pomagam zrobic pierwszy przykład, ale inne dziecko podnosi reke, wiec odchodze, wracam a Jasio na kartce rysuje długopisem (bo kredek juz nie ma) słoniki.
                    Odbieralnych przywilejow dzieci w szkole raczej nie maja (przynajmniej ja nie potrafię sobie nic takiego przypomnieć), jesli zabieram punkty musze powiedziec za co dokładnie, wiec mowie, ze za to, ze kiedy miałeś robic zadanie bawiles sie kredkami, pózniej zamiast je robic rysowales.
                    Z boku raczej nie posadze, bo w pierwszej ławce np. adhdowiec, a przy biurku przodem do klasy pajacuje, bo jest widownia. A jak po takiej lekcji pojawi sie uwaga, to bedzie brzmiała"budował zagrode z kredek i rysowal słoniki"-prawda, ze idiotyczne. Ale rozsądny rodzic, ktory zna swoje dziecko i jest w kontakcie z nauczycielem, dobrze bedzie wiedział o jaki przekaz chodzi i ze te "zarzuty" to tylko opis sytuacji, do rozmowy, a nie do wysmiania.
                    Widzisz tym, co powinno zadziałać, jest odjęcie punktów i informacja za co. I to ma szanse sie udać jesli punkty sa dla dziecka wazne, a to tez zależy od tego jak rodzice je traktują, a z tym bywa różnie.
                    A docenienie dobrych chwil, zwłaszcza u dzieci, gdzie jest ich niewiele, jest bardzo dobre i skuteczne.
                    • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 10:39
                      a potrafiłabyś zapytać tegoz Jasia, co jest tak ciekawego w tych słonikach, ze właśnie je rysuje? Czy też z elastycznością nie najlepiej?
                      • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 10:56
                        Gdybym była sam na sam z Jasiem porysowalabym z nim. Rownież, jesli wiedzialabym, ze Jaś ma jakies zaburzenia uniemożliwiające kontrole zachowan, tez zrobiłbym cos innego.
                        Niestety największy problem jest z przedstawieniem z perspektywy opiekuna jednego dziecka na perspektywę opiekuna 30.

                        Moja corka jest gadała, typem, ktory rozpiera energia. Zawsze, kiedy wychodził temat gadulstwa, ona miała rozsądne i wiarygodne wytłumaczenie, jakis szczytny cel (a to tłumaczyła koleżance, a to podawała gumka drugiej i odpowiadała na pytanie kolegi, którego wczoraj nie było). Czy pani nie powinna zrozumieć, tego, ze ona nie gada o bzdurach, tylko o poważnych sprawach związanych z lekcja, a jej postawa związana z chęcią niesienia pomocy powinna byc doceniona, a nie karana?
                        • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 11:16
                          ale nauczyciel wcale nie ma z Jasiem rysować, tylko sprawić, by zaczął robić to, czego nauczyciel chce. Karząc ciągle uwagami tego raczej nie osiągnie, sprawdzając dlaczego zaś nie robi tego co trzeba, ma większe szanse...

                          Tłumaczenie się ilością dzieci sprawia, że można powątpiewać w kompetencje tego nauczyciela. Wiedział, że nie będzie indywidualnym guwernerem...
                          • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 11:45
                            Jesli uznasz, ze uwaga to kara to tak, nic nie osiągnie i jest bez sensu. Jesli rodzic uwagę potraktuje jako informacje o tym co sie działo w szkole, sytuacja ulega pewnej modyfikacji w zależności jak rodzic sie ta impnformacja posłuży.
                            Zdecydowanie nie ma sensu karanie uwagami.

                            A druga cześć...
                            Wiesz jak działają najlepsze szkoły w Szwajcarii, zatrudniające najlepszych z najlepszych nauczycieli? Maja w umowie zapis, ze jesli dziecko nie dostosuje sie do reguł i zasad, to oni rozwiązują umowę z rodzicem... sa jednak pewne granice nawet tego co moze najlepszy nauczyciel. Oni zauważają, ze sa rzeczy, ktorych nauczyciel nie przeskoczy.
                            • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 11:50
                              nie rozmawiamy o szwajcarskich szkołach, tylko o polskich publicznych...
                              • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 11:54
                                Jesli najlepsi nauczyciele na swiecie, w małych klasach, pracujący w najbardziej komfortowych warunkach sa czasem bezsilni, to tym bardziej nauczyciel w publicznej, przeladowanej polskiej szkole tez jest czasem bezsilny, zwłaszcza jesli rodzic traktuje informacje jako karę (oczywiscie zdaje sobie sprawę, ze sa i tacy, ktorzy nadużywają tego narzędzia)
                                • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:05
                                  Cytat
                                  Jesli najlepsi nauczyciele na swiecie, w małych klasach, pracujący w najbardziej komfortowych warunkach sa czasem bezsilni, to tym bardziej nauczyciel w publicznej, przeladowanej polskiej szkole tez jest czasem bezsilny


                                  Ponowię to, co pisałam - nauczycielka z prywatnej szkoły, z małą klasą, z warunkami komfortowymi - w Polsce - w ogóle nie radziła sobie z moim dzieckiem. Nauczycielka w publicznej przeładowanej i owszem.
                                  Albo trafiliśmy na dwa skrajne bieguny, albo jednakoż nie zależy to od liczby dzieci, tylko od polityki radzenia sobie z małymi problemami wychowawczymi i od kompetencji nauczyciela.
                                  • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:16
                                    Oczywiscie, ze bardzo wiele zależy od kompetencji nauczyciela, jego osobowości, tego jakie dzieci trafia do klasy. I oczywiscie sa tez beznadziejni nauczyciele, tak jak beznadziejni lekarze czy głupi urzędnicy. Żaden zawód nie jest wolny od idiotów i to jest bezdyskusyjne.
                                    Natomiast zdarzają sie takie klasy, z takim układem dzieci/rodzicow, ze nauczyciel niewiele moze.
                                    Nie jest tak, ze nauczyciel, ktory przez 10-12 lat dobrze pracował, radził sobie, trafiając przecież na rożne dzieciaki, nagle traci wszystkie swoje kompetencje.
                                    U mnie w ramach tej samej klasy w tej samej szkole, jednej nauczyciele w kilka miesięcy udało sie zrobic z klasy idealnej, piekło i bagno (naprawde potężne), tak, ze następna nauczycielka przez wiele miesięcy odgruzowywala teren, a potem szlifowala.
                                    Zdecydowanie, mozna trafić na idiotęwink
                                    • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:38
                                      to jest prawda, idioci/idiotki trafiają się i po stronie nauczycieli i po stronie rodziców czasem.
                                      Ale regularne wpisywanie uwag o każdej pie... w tym przypadku nie wskazuje na idiotyzm rodziców... smile
                                • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:09
                                  mylisz problem, to nie najlepsi nauczyciele czasem nie dają rady, tylko w tych najlepszych szkołach (z wyboru, nie obowiązkowych rejonówkach) są ściśle określone wymagania, do których ma się dostosować uczeń. Jak uczeń nie da rady dostosować się do ściśle okreslonych wymagań to wypada, nie dlatego że nauczyciel jest bezsilny, tylko ze on jest skupiony na najlepszych, którzy musza dać radę na tym wyśrubowanym poziomie. Tam nie ma miejsca dla słabszych, dla nich sa inne szkoły...

                                  A polska szkoła podstawowa ma (teoretycznie) m.in. właśnie pomóc w podstawach i pomóc wyselekcjonować wstępnie te dzieci, które potem będa mieć szanse na inne szkoły, już nie wśród tłumu, a w wyselekcjonowanym gronie, w lepszym gimnazjum, potem w lepszym lo itp...
                                  • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:20
                                    Pisałam tez o podstawówce, nie ma wiekszych różnic w umowie.

                                    Ale polski nauczyciel nie ma ani jednego narzędzia w ręce wiecej niż ten z tamtej szkoły. Chodzi mi o to, ze jak sie wstawi tego najlepszego nauczyciela do bardzo trudnej klasy, tez nie dokona cudu (zwłaszcza bez pomocy rodzicow)
                                    • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:37
                                      ale my nie rozmawiamy teraz o bardzo trudnej klasie, z którą nawet wychowawca z poprawczaka nie da sobie rady tylko o małych, nudzących się na lekcji dzieciach, którym nauczyciel nic poza uwagami zdaje się nie być w stanie zaproponować...
                          • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:03
                            Cytat
                            Tłumaczenie się ilością dzieci sprawia, że można powątpiewać w kompetencje tego nauczyciela. Wiedział, że nie będzie indywidualnym guwernerem...


                            Pani wychowawczyni z poprzedniej szkoły wykrzyczała mi raz "Proszę pani, ja tu mam aż ósemkę (czy dziesiątkę, nie pamiętam już) dzieci!". Od nauczycielki z tej szkoły nic takiego nie słyszałam, mimo, że szkoła osiedlowa typu moloch i dzieci 28 w klasie, a nie 10. W poprzedniej szkole uwag milion pińcet, w nowej kilka. Wnioski jakieś?
                            • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:09
                              No, jesli nauczyciel nie ogarnia 8 dzieci i krzyczy na rodzicow, nie nadaje sie do zawodu.
                              Nie wszystkie prywatne szkoły sa dobre.
                              A, ze trafilas na lepsza klase zupelnie sie nie dziwie. W większości klas nauczyciele dają sobie radę, większość klas działa sprawnie, na forum piszą osoby, ktore natrafiaja na jakies problemy, stad wypaczony obraz.
                              • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:12
                                Cytat
                                W większości klas nauczyciele dają sobie radę, większość klas działa sprawnie


                                Mam inne obserwacje, noale tongue_out
                                Powszechne jest przerzucanie odpowiedzialności za WSZYSTKO na rodziców.
                                • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:46
                                  A ja bym sie czuła nieswojo, gdyby ktos próbował wychować moje dziecko i probowal przejmować za to odpowoedzialnosc. Jakos wielu fajnych nauczycieli miało moje dziecko, ale raczej wole, zeby wychowanie było zdecydowanie bardziej po mojej stronie.
                                  I tez jakos tak nie bardzo wyobrażam sobie, ze moja rozmowa z dzieckiem jedna, druga, trzecia nie przekłada sie na zachowanie w szkole przynajmniej na pewien czas, a dziecko chociaż dziewczynkę bardzo energiczną mam.
                                  W pierwszej klasie SP, za numer wycięty gimnazjalistom wylądowała z dwiema koleżankami u dyrektorki na dywaniku (chociaż uwagi juz jej za to nikt nie wpisał) smile
                                  • stacie_o Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 13:17
                                    To proszę poradź mi co robić, syn się nudzi na angielskim w szkole, pani nie ma autorytetu, błaznuje, bo ponoć lekcje są przewidywalne i schematyczne (syn nie pani). Na dodatkowym w domu kultury angielskim posłuch jest, więcej przyswojonego materiału a J. melduje, że jest fajnie. Ki czort? Jak mam na syna wpłynąć?
                                    • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 13:31
                                      No, a klasyczne dodatkowe zadania nie skutkują? To najprostszy sposób. Moze po angielsku opisywać co sie dzieje w klasie, pisać opowiadanie, rysować komiks, czy wybierać ze słownika rzeczownik i rysować obrazek.
                                      Albo kup mu książeczkę z angielska bajka i jak skończy ćwiczenia, to niech czyta, rysuje do niej obrazki.
                                      Spytaj sie jego co mógłby robic w czasie, kiedy pani robi z dziećmi rzeczy, ktore juz zna. Czy sa rzeczy, którymi po cichu moze "zabijać czas" i mysle, ze to pani wystarczy.
                                      Nie doradze np. czestszego wybierania do scenek czy odpytywania, bo to niestety jest krzywdzące dla innych dzieci.
                                      I zastanowilabym sie czy problemy ma tylko pani od angielskiego czy tez inni nauczyciele. Jesli tylko anglistka to pewnie, jak to anglistka słabiej przygotowana do pracy z dziećmi, jesli problem ma wiecej nauczycieli, to juz jest temat do pracy.
                                      • nchyb Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 13:56
                                        > angielsku opisywać co sie dzieje w klasie, pisać opowiadanie, rysować komiks, c
                                        > zy wybierać ze słownika rzeczownik i rysować obrazek.
                                        > Albo kup mu książeczkę z angielska bajka i jak skończy ćwiczenia, to niech czyt
                                        > a, rysuje do niej obrazki.

                                        ale to mama ma robić? mama ma zlecać zajęcia dla dziecka w szkole?

                                        znałam taką próbę, dziecko wróciło z uwagą, ze na lekcji zajmuje się innymi rzeczami, których nauczycielka nie zleciła...
                                        • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 14:12
                                          > ale to mama ma robić? mama ma zlecać zajęcia dla dziecka w szkole?

                                          Chciałam dać dziecku trudniejsze zadania do robienia na lekcji. Usłyszałam, że nie. Bo nie. Bo dziecko ma odpoczywać. Potem inny nauczyciel mi wyjaśnił - chodzi o to, że nauczyciel nie ma czasu na zajmowanie się uczniem zdolnym i ewentualnie tłumaczenie mu.


                                          > znałam taką próbę, dziecko wróciło z uwagą, ze na lekcji zajmuje się innymi rzeczami, których nauczycielka nie zleciła..

                                          No i tak miałam w poprzedniej szkole. W nowej szkole na szczęście dziecko może się zajmować tym, co chce, jak już zrobi rzeczy przewidziane programem lekcji. Poprawa zachowania w 100%.
                                        • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 14:31
                                          No, ale to sie robi w porozumieniu z nauczycielem. Idziesz do nauczyciela i negocjujesz, staje na tym, ze on wymysla dodatkowe polecenia, a ty w domu pracujesz nad dzieckiem, zeby je wykonywalo tak, zeby nie przeszkadzać innym (oczywiscie nie wszystkie beda rownie ciekawe). Nie robi sie tego tak, ze dziecko wyciąga kartkę i mowi, ze teraz bedzie rysować komiks, bo to co robi reszta jest nudne i mu sie nie chce.
                                          Jak przerabiaja czas teraźniejszy opisuje co teraz robią dzieci, jak słówka z jakiegoś tematu, dostaje od nauczyciela slownik i pracuje. Nauczyciel wydaje dodatkowe polecenia związane z lekcja, zwykle takich dzieci jest kilka, wiec sadza je w jednym miejscu.
                                          • ewa_mama_jasia To nie jest takie proste, 13.12.13, 14:53
                                            jeśli nie masz opinii o ITN z danego przedmiotu a nauczyciel jest zachowawczy. Jeśli program wymaga takich i takich zadań, to dziecko musi te zadania zrobić. To nie jest tak, że dziecko np. zamiast pisać It's ..tralala czy Hi's tralala może pisac opowiadanie po angielsku. Ono najpierw powinno zrobić te banały z podręcznika, a potem dopiero robić swoje. W I i II klasie jest dużo kolorowania. Zanim dziecko zdąży pokolorowac wszystko, co jest niezbędne, zabraknie mu czasu na pisanie opowiadania.
                                            W podręczniku z I klasy syn musiał na koniec uzupełnić wszystkie niezrobione ćwiczenia.
                                            • mama_kotula Re: To nie jest takie proste, 13.12.13, 15:06
                                              Cytat
                                              To nie jest tak, że dziecko np. zamiast pisać It's ..tralala czy Hi's tralala może pisac opowiadanie po angielsku. Ono najpierw powinno zrobić te banały z podręcznika, a potem dopiero robić swoje. W I i II klasie jest dużo kolorowania.


                                              To też się da zrobić bez ITN, przy odrobinie dobrych chęci.

                                              Dziecko moje na angielskim nie robi banałów z podręcznika - znaczy robi, na początku lekcji, ustnie. Nie koloruje - zwykle zadania z kolorowaniem są wg jakiegoś polecenia, nauczycielka upewnia się, że rozumie polecenie, on pokazuje, co trzeba pokolorować i jak, po czym dostaje np. tekst do przeczytania i do niego zadania (z reguły teksty techniczne i naukowe, na moją sugestię - miał budowę atomu, coś o mikroskopie, parę innych rzeczy z chemii, fizyki, medycyny, informatyki), a jak skończy, to dostaje zadanie typu napisz opowiadanie na temat, który cię interesuje (pisał m.in. o smokach i jakieś opisy bitew). Da się? Da się. A, nikt nie kazał uzupełniać ćwiczeń.
                                              Albo, o zgrozo! robi sobie coś zupełnie innego, jak już skończy. Np. rozwiązuje krzyżówki albo pisze powieść fantasy. I też nikt nie widzi w tym nic zdrożnego, skutek osiągnięty - on się nie nudzi, program zrealizowany, to co ponad program też, lekcja przebiega normalnie, double, a nawet triple win - on zadowolony, reszta uczniów zadowolona, nauczyciel zadowolony.
                                              • mamma_2012 Re: To nie jest takie proste, 14.12.13, 10:39
                                                Ale podajesz zupełnie niereprezentatywny przypadek. Masz dziecko, ktore z racji na zaburzenia, o ktorych pisałaś, jest traktowane w specjalny sposób.

                                                Jesli przyjmiemy, ze nauczyciel dla każdego dziecka, przygotuje zgodne z jego zainteresowaniami i poziomem materiały dochodzimy do absurdu. Ten nie lubi kolorowac i lubi teksty o zwierzatkach, ta lubi rysowac, ale mogłaby uczyć nauczyciela, bo pol życia mieszkała w Anglii itd.

                                                Wyobrazasz sobie taka lekcje, gdzie nauczyciel najpierw odpytuje polowe klasy, ktora nie lubi rysować, potem rozdaje dla każdego oddzielnie przygotowane materiały, bo twój syn chciał z chemii organicznej a jego kolega z ławki z nieorganicznej, a koleżanka z ławki z tylu zafascynowana jest fizyka kwantowa i a chemia jej nie interesuje i bedzie sie nudzić?
                                                Indywidaulizacja nauczania jak najbardziej tak, natomiast z uwzględnieniem tego co da sie zrobic, tak aby nie traciły inne dzieci.

                                                Jesli posylamy dziecko do szkoły masowej (publicznej czy nie) godzimy sie, ze bedzie musiało dostosować sie do kolegów, nauczyciela (a ten z kolei do narzuconych podstawa programowa rzeczy) i zasad (w tym nieutrudniania nauki innym), wiemy o tym odkąd sie urodziło i przez kilka lat mamy czas, zeby je przygotować do funkcjonowania w takim środowisku.
                                                A jesli dziecko rozwija sie szybciej, czy rodzice nauczyli je juz wszystkiego co na dany rok jest zaplanowane dla klasy i we wszystkim jest o poziom czy dwa wyżej niż klasa, to trzeba pomyśleć o przeniesieniu o poziom czy dwa wyżej.
                                                Sa przecież na swiecie, dzieci, ktore w wieku 10 lat kończą studiasmile
                                                • iwoniaw Re: To nie jest takie proste, 15.12.13, 18:32
                                                  Ale czy naprawdę nie widzisz, że nie chodzi o to, czy syn Kotuli "jest reprezentatywny", tylko o podejście nauczyciela do problemu? Oczywiście, że mając dwa tuziny kilkulatków w klasie nauczyciel nie będzie z każdym prowadził zajęć indywidualnych, ale, na litość, po to jest nauczycielem, żeby zastosować kilka prostych rozwiązań poprawiających komfort pracy sobie i uczniom. Jak na przykład obdarzanie obowiązkiem ścierania tablicy czy roznoszenia ćwiczeń Jasia, który ma motorek w tyłku i usiedzenie 10 minut bez ruchu jest dla niego wyzwaniem, a nie Grzesia, który pisze trzy razy wolniej niż reszta i w trakcie rozdawania ćwiczeń jeszcze kończy zapisywanie linijki dawno skończonej przez innych, jak przygotowanie dodatkowych zadań dla Krzysia, który pracuje o 300% szybciej niż reszta klasy, a potem rozrabia z nudów, jak rozsadzenie Małgosi z Marysią, bo mają skłonność do poszturchiwania się wzajemnego i rozkręcania afer "proszę pani, a bo ona mi..." i tak dalej. Oczywiście, można zamiast tego wszystkim ww. pisać codziennie w dzienniczku szesnaście uwag i oczekiwać, że rodzice "coś zrobią" - ale oczekiwanie w takiej sytuacji zrozumienia i oburzanie się na epitet "nieporadny nauczyciel" jest cokolwiek niepoważne.
                                  • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 14:09
                                    Cytat
                                    I tez jakos tak nie bardzo wyobrażam sobie, ze moja rozmowa z dzieckiem jedna, druga, trzecia nie przekłada sie na zachowanie w szkole przynajmniej na pewien czas, a dziecko chociaż dziewczynkę bardzo energiczną mam.


                                    No więc ja sobie wyobrażam. Z tym, że moje dziecko ma ZA. I rozmowy mogłam sobie wsadzić w kieszeń, bo w tym przypadku chodziło o wyeliminowanie przyczyny, a nie skutku. I z reguły chodzi o wyeliminowanie przyczyny, a nie skutku. I nie wierzę, że jest tak, że wszystkie dzieci są okropne i nieusłuchane, bardziej skłaniam się do tezy, że system jest do bani, a dzieci w szkole sie nudzą - z nudy najczęściej jest wszelkie rozwalanie lekcji i pajacowanie. W przypadku dzieci zdolnych dodatkowo nauczyciele bardzo niechętnie przystają na ITN czy, jeszcze niechętniej, na IPN. Bo to oznacza dla nich ekstra pracę, zamiast zwyczajowego status quo.

                                    I nie zamierzam przerzucać pracy wychowawczej na szkołę. Chodzi mi wyłącznie o bieżącą reakcję i korektę. Bo ja zdalnie nie jestem w stanie korygować _w danej chwili_ - a jak wiadomo, korekta na chwilę obecną daje milion razy lepszy skutek, niż rozmowy wychowawcze nt. zasad.
                                    I mogę pytać syna: stary, dlaczego się wydurniasz? Bo się nudzę, bo lekcje są nudne, bo nie mam co robić. A nie możesz, synu, poczekać? czasem w życiu będzie nudno, przecież wiesz. Tak, mamo, ale ja zrobiłem wszystko w 10 minut i już nie miałem nic do roboty, a pani mi nie pozwoliła rysować, tylko kazała siedzieć.
                                    Interwencja u nauczycielki z prośbą o to, by dziecko dostało dodatkowe zadania, propozycja dostarczania tychże do szkoły przeze mnie spotkała się z reakcją "ale to będzie meczące, a kiedy on będzie odpoczywać?" - ręce opadają. Nie mówiąc o tym, że to debilna wymówka, a chodziło o to, że pani sie nie chce np. wytłumaczyć tego, czego on nie rozumie w trudniejszych zadaniach. Bo łatwiej wpisać 10 uwag i wezwać rodzica do szkoły, a potem kazać mu udowadniać, że nie jest wielbłądem.
                                    Szkoła prywatna, deklaratywnie nastawiona, cha cha cha, na współpracę i indywidualne traktowanie. O niebo lepszą współpracę i indywidualne traktowanie mam w rejonówce na 1000 uczniów smile
                                    • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 14:40
                                      No, ale trudno, żebym zakładała, ze mówimy o dziecku z jakimiś powazniejszymi problemami.
                                      Teraz jesli dziecko ma orzeczenie/opinie/inny "papier" pisze sie przecież dodatkowe programy/plany "z automatu". Ty jako mama akceptujesz i na tym sie pracuje. No, ale to wszystko juz jest inna bajka i na innych zasadach.
                                      A szkola, w ktorej było Twoje dziecko, widocznie wzięła pieniadze, a wcale nie była przygotowana na prace z niestandardowym przypadkiem.
                                      To jest naganne.
                                      Corka chodziła do prywatnej szkoły, gdzie nie udawali, ze sobie poradzą i w umowie, było to zaznaczone.
            • wrzesniowamama07 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 20:50
              Nic nie rozumiesz.

              Napisałam, że jestem przeciwniczką karania w domu za to, co złego zrobiło dziecko w szkole.

              Powiedzmy, hipotetycznie, że młody rozbije doniczkę i przyniesie uwagę. Porozmawiam, jak to się stało. Zastanowimy się razem, jak uniknąć takiej sytuacji. Otworzy skarbonkę i pójdziemy do sklepu kupić doniczkę.

              Nie będzie miał szlabanu na tv, kompa, słodycze czy tego typu kar, które są zarezerwowane (ewentualnie) jako sankcje domowe, za złe zachowanie w domu.

              Jeśli, hipotetycznie, byłby niegrzeczny wobec pani, po rozmowie musiałby siąść na tyłku, narysować coś dla pani i w szkole na drugi dzień przeprosić.
              • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 22:47
                wrzesniowamama07 napisała:

                > Nic nie rozumiesz.
                >
                > Napisałam, że jestem przeciwniczką karania w domu za to, co złego zrobiło dziec
                > ko w szkole.

                Nauczyciele zaś z reguły tego właśnie oczekują.
                Zostałam na pewnym edukacji dziecka pouczona przez panią dyrektor, że powinnam mu po kolei odbierać przywileje - komputer, tv, wyjścia na dwór, słodycze, wreszcie kolejne zabawki, cytuję "jak posiedzi parę dni w pustym pokoju, to może coś przemyśli", koniec cytatu.
              • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 08:24
                Te przykłady z drobnymi rzeczami materialnymi sa nienajlepsze, bo zbyt proste.
                A co jesli np. zepsuje telefon koleżanki, a akurat ma 10 złoty, bo cała resztę wlasnie wydal?

                A co ma zrobic rodzic gimnazjalisty, ktory brał udział w demolce szkolnej toalety, ze stluczona umywalka i szkodami wycenianymi na kilka grubo ponad 2000? Albo takiego dzieciaka, ktory kopnął drzwi tak, ze wyleciały szczęśliwie nikogo przy okazji nie zabijając i naprawa oczywiscie przerasta budżet dziecka, a i tak sprawy finansowe sa przy tym najmniej wazne.

                A co jesli pani Twojego dziecka ma juz ścianę wytapetowana przeprosinowymi "laurkami" (ha, w dodatku maluch uwielbia rysować!) i mimo wszystko następnego dnia znów nie ma poprawy?
                Albo zle zachowanie skrzywdzilo inne dziecko?

                Osobiście nie jestem fanka kar (chociaz w domu zdarzalo mi sie stosowac szlaban na tv) zdecydowanie wole pracować na nagrodach (niekoniecznie rzeczowych), a za stan idealny uwazam sytuacje, gdzie rodzic jest tak traktowany przez dziecko, ze same jego słowa wpływają na zachowanie.

                Niestety sama rozmowa rodzica z dzieckiem czasem nie wystarcza (bo problemy byłyby rozwiązywane i temat zamknięty, a tak sie zwykle nie dzieje, bo w rozmowie omawiacie co powinien czego nie i dlaczego, a dziecko działa pod wpływem impulsu i nie dokonuje analizy przed).
                Dlatego czesto jest potrzebny system motywacyjny przenikajacy ze szkoły do domu (np. w szkole pracuje sie na nagrodę, ktorej realizacja jest w domu) albo taki uklad rodzice-dziecko, gdzie rozmowa z dzieckiem przynosi efekt, przynajmniej na jakis czas (akurat moja corka, to typ gaduly i kiedy dostawałam info od nauczycielki, ze sie rozkręca była rozmowa i na jakis czas jej zachowanie wracalo do akceptowalnego poziomu).

                Wpisywane informacji dla rodzicow czyli "uwag" i "pochwal", zakłada wpływ rodzica na postawe dziecka. Konieczny jest podział, czyli nauczyciel zabiera kredki, jak moze zajmie czymś, jak moze pozwoli sie przejść po klasie, a rodzice w domu pracują na to jakie dziecko ma podejcie np. do wykonywania poleceń (bo jazda zaczyna sie jak nauczyciel chce zabrać kredki, a dziecko mowi, ze nie odda i w domu jeszcze słyszy od rodzica, ze dobrze, ze nie oddało, bo nauczycielowi nie wolno zabierać cudzych rzeczy) albo jak postrzega nauczyciela (a jak moze postrzegam jesli w domu o nauczycielu nie mowi sie inaczej niż "ta idiotka").
                • wrzesniowamama07 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 09:22
                  Mówimy o pierwszoklasiście, nie o gimnazjaliście.

                  Jeśli zepsułby telefon koleżanki (niemożliwe, dzieci nie przynoszą w klasach I-III takich sprzętów do szkoły, a od IV klasy mogą go wyjąć po lekcjach) normalnie, niezłośliwie - nie ukarałabym wcale, tylko wyrównała szkody.

                  Jeśli gimnazjalista brałby udział w demolce (rozumiem, że conajmniej 3-4 uczniów, a choćby dwóch), to doprowadziłabym do spotkania, poniósłby konsekwencje finansowe (choćby w postaci obciętego kieszonkowego) - ale tutaj polecam OC. Przy starszych dzieciach bardzo się przydaje.

                  Jeśli naprawa czegoś przekracza budżet dziecka, rodzic (albo ubezpieczenie) działa jak kredytodawca, ale dziecko musi partycypować w naprawieniu szkody.

                  Jeśli jego zachowanie skrzywdziłoby inne dziecko, konsekwencje byłyby adekwatne do krzywdy. W przedszkolu młody strącił pracę z gliny swojego kolegi (nie chciał, ale też nie było to przez czysty przypadek, bo robił coś, czego nie powinien) - po rozmowie ze mną zdecydował, że odda koledze swoją porcję gliny na kolejnych zajęciach (duże wyrzeczenie, bo zajęcia gliniane kochał, a glina była porcjowana. Pani, uprzedzona przeze mnie nie leciała z kolejną porcją, ale wyznaczyła mu inne odpowiedzialne zadanie).

                  Młody nie lubi rysować i konieczność przygotowania pracy wiąże się z wysiłkiem. Dla mnie pani może za drzwiami klasy potargać rysunek, nie musi się z nim pieścić. Liczą się przeprosiny związane z chwilą wysiłku i skupienia dziecka na tym, co zrobiło.

                  Absolutnie jestem za przenikaniem się szkoły i domu, ale w wymiarze pozytywnym: nagrody i pochwały - tak. System motywacyjny - jak najbardziej. Ale nie szlabany czy kary "proste" - jak szlabany - za coś, co dziecko zrobiło w szkole.

                  Choćby dlatego, że rodzic nie ma pewności ile w zdarzeniu było faktycznej winy dziecka i czy zostało ono potraktowane sprawiedliwie przez nauczyciela/dyrektora.

                  Nie chodzi tu wcale o kwestionowanie przebiegu zdarzeń czy o stawanie po stronie dziecka. Ale jeśli rodzic staje jednoznacznie po stronie szkoły, wymierzając karę, może stracić coś znacznie ważniejszego niż atrament w długopisie, służący do podpisywania uwag czy też nawet swój dobry nastrój. Relację z dzieckiem.
                  • mamma_2012 Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 09:48
                    OC nie zadziała w przypadku szkody umyślnej, bo tak to sie chyba nazywa. Bardziej przy maluchu, ktory siedząc w wózku ściągnie porcelanowa filiżanke za 599, czy kiedy nastolatek niechcący upusci nowy telefon koleżanki.

                    W przypadku gimnazjalistów wolałabym, zeby przez miesiąc musieli przychodzić w weekendy i własnymi rekami reperowac co zepsuli, bo wolny czas dla dzieciaków ma większa wartośc niż kasa, ktora dostaje sie od rodzicow bez wysiłku, a praca fizyczna jest dla nich prawdziwym wyzwaniem. Niestety w warunkach polskiej szkoły to niemożliweuncertain
                • ewa_mama_jasia Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 10:16
                  Ale właśnie chodzi o te proste, trywialne przykłady, myslę że do opanowania przez wykwalifikowaną kadrę pedagogiczną.
                  Myśle, ze rozsądny rodzic nie będzie się sprzeciwiał ukarania dziecka przez nauczyciela w przypadku powazniejszym a jeszcze stanie po jego stronie.
                  Jeśli dziecko nie zrobiło zadan na lekcji jasnym jest, że odrobi w domu wszystkie zaległości. Jeśli nauczyciel da karę do domu w postaci np. przepisania kawałka tekstu, piosenki, napisania własnego opowiadania, kilku dodatkowych zadań z matematyki czy osławionego napisania 100 razy "Nie bede przeszkadzał na lekcjach", jeszcze przytaknę, ze miał rację i wyegzekwuję wykonanie.
                  Jeśli dziecko wyjmuje na lekcjach coś, co nie jest w tym momencie wskazane (zabawkę, karty piłkarskie, telefon czy jakąś grę), nauczyciel ma prawo skonfiskowac i oddac po lekcji, za tydzien, na najbliższym zebraniu rodziców.
                  Nie dyskutujemy tu o powazniejszych przykładach, typu zrobienie umyslnej szkody sobie, komuś innemu czy szkole jako takiej. To inny kaliber i do oceny w inny sposób.
                  • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:00
                    Cytat
                    Nie dyskutujemy tu o powazniejszych przykładach, typu zrobienie umyslnej szkody sobie, komuś innemu czy szkole jako takiej. To inny kaliber i do oceny w inny sposób.


                    No więc dokładnie.
                    O ile mogę "ukarać" w domu za np. zniszczenie rzeczy kolegi, to za gadanie na lekcji? za nudzenie się w szkole? no dajcie spokój.

                    W klasie syna ostatnio jeden z chłopców wrzucił gdzieś, nie pomnę gdzie, buty drugiego - tak, że uległy zniszczeniu. Rodzice buty musieli odkupić, za 300pln. I tak, w tej sprawie rodzice byli wzywani do szkoły, bo to duży kaliber jednak, zniszczenie umyślne - choć wg mnie bardziej bezmyślne, chłopak chciał koledze debilny kawał zrobić i nie przewidział konsekwencji. Mimo to rozwiazanie imho właściwe.

                    Z kolei moja własna córka z koleżanką w durnowaty sposób zniszczyły koledze jakąś bardziej porządną temperówkę - zamiast oddać mu do ręki, potoczyły po podłodze, traf chciał, że ktoś akurat przechodził i nadepnął. O sprawie dowiedziałam się długo po fakcie, dziewczyny zgodnie z pania ustaliły, że temperówkę odkupią ze składkowego kieszonkowego. Dowiedziałam sie, jak córka próbowała użebrać u mnie kasę na jakieś nalepki, po czym wyspowiadała sie, dlaczego nie ma kieszonkowego.

                    Do czego zmierzam: jestem przekonana, że w poprzedniej szkole, do której chodziły moje dzieci, zostałabym wezwana do szkoły, dziecko wystąpiłoby na apelu, a ode mnie oczekiwanoby np. nałożenia dziecku szlabanu na komputer przez tydzień, bowiem "zniszczyło mienie". I myślę, że o to chodzi w tym wątku, o to, jak szkoła radzi sobie w kwestiach wychowawczych. I myślę również, że wpisywanie miliona uwag to znak, że szkoła sobie jednak nie radzi i próbuje nie tyle współpracować, co przerzucić to na rodzica.
                    • ewa_mama_jasia Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:29
                      A ja mysle, ze to nie cała szkoła sobie nie radzi, tylko dany nauczyciel. Podam przykład: wychowawczyni mojego syna, co do której skądinąd umiejetności nauczania nie mam zastrzeżeń, od zerówki narzeka, ze klasa jest głosna, nie słuchają nauczycieli, nie okazują szacunku dorosłym itp. Co się przekłada na ten milion uwag do dzienniczka. Wychowawczyni klasy rok wyższej dzieci w klasie miała o 6 więcej, a dyscyplinę potrafiła utrzymac. I to w taki sposób, że podobał się i rodzicom i dzieciom.
                      Zresztą posty o "głupich" uwagach za drobnostki pisza matki dzieci z różnych szkół - i prywatnych i publicznych.
                      Zresztą milion uwag daje odwrotny skutek - dziecko przestaje sie przejmować a rodzic reagowac.
    • mama303 Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 18:19
      > Czy nauczyciele nie mają innych środków by dyscyplinować dzieci? Czy u mnie tyl
      > ko taki porypany system?
      U nas nie pisze sie uwag do dzienniczków. jak sa problemy z dzieciakiem /ale poważniejsze!/ to rodzic jest wzywany na rozmowę z nauczycielem
    • mama_kotula Re: Dzienniczek pełen uwag 12.12.13, 22:34
      Dokładnie ten sam system realizowała poprzednia szkoła mojego dziecka. Uwag na tydzień było kilkanaście, podobnej treści. Pani nie przyjmowała do wiadomości, że dziecko na lekcji nie może się nudzić, bo "on ma odpoczywać, jak już zrobi".

      Przeniosłam do innej szkoły. Która nie zajmuje sie przerzucaniem na rodziców, a uwag w temacie takich pierdół nie wpisuje, tylko koryguje na bieżąco. Syn na lekcjach się nie nudzi, bo dostaje masę zadań dodatkowych - trudnych, dużo trudniejszych, niż normalnie (w poprzedniej szkole dostawał też, owszem, na tym samym poziomie, żadne wyzwanie, tak samo nudne jak reszta, efekt do przewidzenia), jak skończy wszystko, co ma przewidziane, to może robić co chce - byle nie przeszkadzać innym. Działa, uwagi w poprzednim roku były ze dwie na semestr, w tym roku jedna, i to za poważne przewinienie, grubszego o wiele kalibru niż nudzenie się na lekcji.
    • jakw Re: Dzienniczek pełen uwag 13.12.13, 12:02
      Pani się chyba nudzi skoro ma czas na oddzielne wpisywanie każdej przewiny - może rzeczony Julian pragnie panią rozerwać?
    • zawilec1 Kindresztuba 14.12.13, 08:52
      Zręby osobowości dziecka kształtuja sie we wczesnym dziecinstwie, osobowość jest sumą wpływu czynników wrodzonych, wpływów domu rodzinnego i ogólnie środowiska. Zwracasz uwagę na tak zwana kindersztubę? Nauczyciel ma prawo oczekiwać, ze dziecko przestrzega podstawowych norm społecznych. Są dzieci, dla których "nielegalne" zachowanie zawsze bedzie atrakcyjniejsze od dyscypliny, pracy i wysiłku, bo do tego trzeba wdrazac w domu rodzinnym od malenkosci. Nie da sie w szkole przez 5 godzin robic samych atrakcyjnych rzeczy dopasowanych do indywidualnych zainteresowań i umiejetnosci kazdego dziecka. trzeba umiec sie dostosować. Skoro poradnia stwierdziła, ze twoje dziecko nie jest zaburzone to ma ono przestrzegać zasad zachowania na lekcjach tak jak inne dzieci. Mozna i trzeba wymagać.
      Co do pomysłów na dyscyplinowanie dziecka w szkole -pamietajcie, ze co zaakceptuje jeden rodzić to drugi kategorycznie powie, ze sie nie zgadza (groząc kuratorium) . Nauczycielowi pozostają ustne upomnienie i pisemne upomnienie.
      W tym przypadku nauczycielka jednak przesadza.
      • mama_kotula Re: Kindresztuba 14.12.13, 09:22
        Cytat
        Nie da sie w szkole przez 5 godzin robic samych atrakcyjnych rzeczy dopasowanych do indywidualnych zainteresowań i umiejetnosci kazdego dziecka. trzeba umiec sie dostosować.


        Jest jeszcze tzw. złoty środek.
        Jak pisałam wyżej, moje dziecko pracowało na każdej lekcji ok. 5-7 minut, z czterdziestu pięciu. Nie chodzi o to, aby bez przerwy miało dostarczane fajerwerki i inne atrakcje, lecz z drugiej strony uważam przymus bezczynnego siedzenia przez 30-35 minut - powtórzony 5 razy, z krótkimi przerwami - za znęcanie się nad dzieckiem (dorosłym zresztą też).
        I nie ma to nic wspólnego z kindersztubą. Ma natomiast sporo z rozwojem dziecka lat 7 i jego możliwościami. System szkolny absolutnie nie jest elastyczny i absolutnie nie uwzględnia tego, że siedmiolatek musiałby być naćpany uspokajaczami otępiającymi, aby w sytuacji permanentnej nudy nie robił niczego, żeby tę nudę sobie uatrakcyjnić.

        Gdzieś czytałam o kobietach z jakiegoś plemienia indian Ameryki Południowej, które robiły sobie tarki do manioku, osadzając małe kołeczki regularnie w dużej płytce. Aby uatrakcyjnić sobie tę monotonną pracę, dorosłe kobiety najpierw z kołeczków tworzyły wzory, dopiero potem wypełniały pozostałe miejsca.
        Co ma robić dziecko, kreatywnie rozwiązywać te 4 przewidziane na lekcję przykłady z matematyki, które ma opanowane od 3 lat i robi w 2 minuty - wzorki z cyferek robić? Ja zupełnie serio pytam. Wychodzi na to, że dzieci, które mają większą wiedzę, są zdolniejsze, zostają przez system szkolny za to ukarane. I nie "pracą i wysiłkiem", jak piszesz, tylko - nudą, bezczynnością, biernością. Co w takim przypadku?

        Jak najbardziej sie zgadzam - dziecko powinno przestrzegać zasad i reguł narzuconych przez szkołę.
        Problem w tym, że te zasady słabo przystają do możliwości przeciętnego sześcio-siedmiolatka. Który w obliczu znudzenia zaczyna wariować. Bo każdy by wariował. I serio, marzy mi się sytuacja, w której nauczyciel - kiedy dziecko zaczyna robić z siebie pajaca - zastanowi się nad przyczyną tego pajacowania. Bo nie wierzę, że wszelkie pajacowanie jest z powodu pt. dziecko jest niewychowane i brakuje mu kindersztuby, i tak, przez 3 lata udowadniałam w poprzedniej szkole, że nie jestem wielbłądem, bo dokładnie to zarzucali mi nauczyciele, że jestem nieudolną matką, co gnojka nie potrafi zmusić do tego, by słuchał pani. Potem dziecko szkołę zmieniło, w nowej szkole zmieniono zasady postepowania z nim - nagle moja nieudolność zniknęła, dziecko ma bardzo dobre zachowanie, nie rozwala lekcji, przestrzega zasad. No cuda, pani.
        • mamma_2012 Re: Kindresztuba 14.12.13, 11:14
          Zupełnie Cie nie rozumiem. Jesli uważasz, ze Twoje dziecko ma wiedzę i umiejętności, dziecka starszego, to dlaczego nie postarasz sie, zeby zmieniło klasę na wyższa, tam bedzie miało rozrywki intelektualne na swoim poziomie, bedzie sie rozwijać, a nie nudzić.
          Takie rozwiazanie nie jest rzadkością, bo spora cześć dzieci program klas 1-3 moze przerobić w jeden rok.
          • truskawka2013 Re: Kindresztuba 14.12.13, 18:29
            Dokładnie.... Skoro się NUDZI to idź do poradni psychologiczno-pedagogicznej niech ci wystawia opinię na jakim poziomie jest twoje dziecko. Niech go najwyżej przeniosą do klasy wyżej jeżeli w tym tkwi problem.
            • lucyjkama Re: Kindresztuba 15.12.13, 17:03
              Syn Kotuli ma Zespół Aspergera. Co z tego, że intelektualnie jest lata świetlne do przodu jak społecznie leży i kwiczy. Dzieci z ZA nie powinny "przeskakiwać" klas.
              • mamma_2012 Re: Kindresztuba 15.12.13, 18:04
                To nie do końca jest tak, każdy przypadek rozpatruje sie indywidualnie, biorąc pod uwagę poziom funkcjonowania dziecka na roznych płaszczyznach, cechy indywidualne (dzieci z ZA to nie jest jakas jednorodna masa, tez różnią sie miedzy soba, jak wszyscy), a także to jak funkcjonuje potencjalny nowy zespol, gdzie ma trafić, a nawet predyspozycje i umiejętności nowego nauczyciela.
                Dopiero na tej podstawie podejmuje sie najlepsza dla dziecka decyzje.

                Ponieważ to nie jest "typowe" dziecko, jego przykład wogóle nie powinien sie pojawić w tej dyskusji. Z przyczyn od siebie niezależnych musi byc traktowany w sposób indywidualny, niestety tak daleko posunięcta indywidualizacja nauczania, na jaka powoluje sie mama, nie jest możliwa w przypadku wszystkich dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka