3-korony
17.12.13, 20:23
Byłam u wychowawczyni mojego trzecioklasisty na wywiadówce. Po oficjalnej części są wiadomo te w cztery oczy i pani rozpoczyna rozmowę od tego, że dzieje się źle, dziecko jest słabe, coraz słabsze, że cofa się i nie robi postępów. Tak mnie tym zaskoczyła, że pewnie widać było po mojej twarzy że mnie zszokowała i pyta czy mnie to dziwi, no to mówię, że tak i proszę o naświetlenie sytuacji bo nie wiem w czym rzecz. Na to wychowawczyni że dziecko: nie słucha poleceń, wyłącza się, gubi strony, myli zadania itd. nawet nauczyciele z innych przedmiotów zauważyli jego rozkojarzenie. Na co ja grzecznie pytam pani dlaczego zatem w książce(3 klasa) zeszycie ćwiczeń nic nie jest pokreślone, wszystko uzupełnione, ma 5, 4, 3+ ostatnio za test z lektury której sic! nie chciało mu się czytać, nie ma dwój ani jedynek, jak to się ma do dzisiejszej rozmowy, dlaczego nie było w zeszycie do informacji nic na ten temat, jeśli jest to tak poważne opuszczenie się w nauce? Na te pytania pani odpowiedziała, że u niej 3 jest równoznaczne z 1, że nawet test z lektury mu nie poszedł i może go nie puści do następnej klasy, a nas nie było na ostatniej wywiadówce. No to już nie zdzierżyłam i zapytałam już lekko poirytowana skąd taki pomysł pani. Na to pani, że dziecko nie poradzi sobie w czwartej klasie. No to ponownie pytam jak to się ma do ocen i zalecenia ocen opisowych w pierwszych klasach, bo o ile 3+ mnie nic nie mówi to opis adekwatny do umiejętności dziecka już tak i ja nie jestem jasnowidzem co należy poćwiczyć a co nie. Po czym pani stwierdziła, że oceny na lekcji nic nie znaczą, bo oni robią to przy pomocy pani i dlatego ma lepsze oceny. Na to ja, że ze sprawdzianów też nie najgorzej, ma5, 4, 4+,3 nie ma żadnej jedynki no i tu pani stwierdziła, że ona nie uznaje jedynek, bo nie motywują i ich nie wstawia. Na co ja, że może wtedy byłaby to informacja dla rodzica i dziecka, że coś jednak leży. I tu pani wyraziła oburzenie, że chcę jedynki dla mojego dziecka! Teraz powiem ja w domu robimy: czytamy polecenie i czekam, jeśli nie umie, naprowadzam- głownie w matematyce w zadaniach z kangurkiem, większość zadań robi sam, jak sprawdzam to czasem trzeba poprawić czasem nie. No ja widzę normalne dziecko, które nie zawsze wykazuje zapał do wszystkich zadań ale nie matoła! Pani twierdzi, że 9 letnie dziecko nie wie jeszcze, że za nieprzeczytanie lektury grozi zła ocena i nie jest świadome konsekwencji i powinnam mu była czytać. Pomóżcie, bo ja już nie wiem, czy rzeczywiście nie mam racji czy jak?