czy znacie dzieci, które sa zbytnio i w dodatku nieuzasadnienie pewne siebie? Mające b.duże o sobie mniemanie, przesadnie bedące przekonane o swoich umiejętnościach?
Ja znam takie egzemplarze, ale tu zbytnia pewnosc siebie ma swoje uzasadnienie. Chłopcy wybitnie inteligentni, w kazdej dziedzinie doskonale zorientowani i tak w zasadzie od najmlodszych lat.
Natomiast co, jesli ta nadmierna pewnosc siebie dotyczy bardzo przecietnej osoby? Dziecka, które cokolwiek by nie zrilo, jest przekonane, że dostanie b.dobrą ocenę. Z kazdej klasówki przychodzi pełen entuzjazmu, że z pewnoscia bedzie 5, kazdą pracę, nawet mocno niestaranną sam ocenia jako doskonałą. Oczywiście w praktyce jest inaczej, ale mimo to nie podcina mu to skrzydeł. Dalej mocno jest przekonany, że cokolwiek nie zrobi, bedzie dobrze ocenione. Ma bardzo wysoką samoocenę i tak naprawdę nie popartą żadnymi konkretnymi osiągnięciami.
Co z takim egzemplarzem?
Wiem że są rodzice walczący, aby podniesc samoocenę swoich dzieci, chodzący po poradniach i psychologach. A w tym przypadku? Czy należy "sprowadzac" delikwenta na ziemię, sam póki co się nie sprowadza

, czy pozostawić własnemu biegowi wydarzen, az tzw. zycie go nauczy?