magdalenka50cz
24.01.14, 10:21
Jak wytłumaczyć dziecku że sie śpieszymy, że trzeba sie pośpieszyć i żeby to zrozumiało.
Córka (5lat) w momęcie kiedy szybko musimy sie wyszykować kąpletnie nie potrafi sie pośpieszyć, skupić. Bez wzgledu na to czy wychodzimy np do przedszkola, lekarza czy idziemy gdzieś gdzie bedzie super zabawa typu urodziny, wizyta u jej koleżanki. Zawszew musze po kilka razy powtarzać ubierz się, spakuj zabawki itd a nawet jak już to robi to wolno i w ciągu wykonywanej czynności zajmuje sie czymś innym. Najgorzej jest rano jak idziemy do przedszkola, codziennie są nerwy. Wymyśla to tata mnie ma ubierać innego dnia krzyczy że to ja mam ubierać. Je śniadania w domu ( w przedszkolu nie chce) i kiedy pytam co będzie jadła ( a jada tylko chleb z masłem albo nutellą lub zupe mleczną) to mówi że musi się zastanowić i trwa to w nieskonczoność (nawet jak daje wybór jesz chleb z masłem czy mleko z płatkami kukurydzianymi). Próbuję ją budzić wcześniej, zeby miała więcej czasu, albo puzniej żeby sie bardziej wyspała i jest tak samo nerwy.
Tłumacze że sie spieszymy mówie, że dzieci w predszkolu już zaczynają sie bawić(godziny to dla niej abstrakcja wiec nie mówie że juz po 8) Strasze (sic!) że jak zaraz nie bedzie ubrana to nie zje w domu śniadanie bo nie bedzie czasu na to żeby je zjadła, albo że pójdzie do przedszkola w piżamie. Mamy dość z mężem codziennych poranków.
Wieczorem też ma tysiąc pomysłów i żeby się rozebrała i poszła do łazienki musimy sie nagadać. Działa tylko to że mówie ja ide sie myć i kłade do łóżka, jesli zaraz przyjdziesz do łazienki to cię umyje jaj nie to pójdziesz spać brudna. Czyli znowu straszenie, a nie chcem straszyć. Chcę zęby wkoncu zrozumiała to że już czas.
Proszę doradzcie