Dodaj do ulubionych

ubrania dla nieco "większych dzieci"

15.05.14, 08:26
moja córka nigdy nie była chudzielcem, ale ostatnio bardzo tyje. Zrobiliśmy badania w tym kierunku, wyszły ok, chyba taka jej natura -maż tez jako dziecko był "większy". Jednakże ostatni przyrost to 5 cm w kl piersiowej, brzuchu i biodrach w ciągu 4 miesięcy.
I mamy problem odzieżowy, bo muszę kupować o co najmniej 2 rozmiary większe ubrania, przy czym rękawy w bluzkach do skrócenia. czy może ktoś podpowiedzieć gdzie ubiera swoje nieco "większe" dziecko? Córa m 7 lat
Obserwuj wątek
    • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 08:46
      a-rabka napisała:

      > moja córka nigdy nie była chudzielcem, ale ostatnio bardzo tyje. Zrobiliśmy bad
      > ania w tym kierunku, wyszły ok, chyba taka jej natura -maż tez jako dziecko był
      > "większy".

      Po pierwsze nie to forum - "Zakupy" jest tym właściwym.
      Po drugie - co to znaczy, ze córka jest "większa"?
      Otyłe dziecko to nie jest normą. Ile waży, ile ma wzrostu? Bardzo tyje, a Ty martwisz się gdzie kupić większe ubrania? Tylko tyle...?
      • a-rabka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 08:59
        TAK, martwię się gdzie kupić ubrania - goła chodzić nie będzie. I nie napisałam ze jest otyła. Po co "rozbierasz" to na czynniki pierwsze, zapytałam gdzie kupić ubrania, bo może ktoś ma podobny problem
        • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 09:07
          Nie martwiłabyś się tak, gdyby dziecko miało normalne gabaryty.
          Tu masz forum Zakupy: forum.gazeta.pl/forum/f,583,Zakupy.html
          • a-rabka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 09:19
            no tak, zapomniałam, że na forum mogę być pouczona w innych kwestiach, o które nie proszę.
            • 1yna-taka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 09:23
              Wiesz z dziewczynką jest mniejszy problem, bo może nosić leginsy i tuniki. Gorzej jest z chłopcem. Kupisz je w zwyczajnych sieciówkach.
              • zuzanka79 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 22:27
                Właśnie z tymi sieciówkami to nie bardzo, ja np. dla syna spodni swego czasu kupić tam nie mogłam na Chiny, bo wszystkie były strasznie wąskie w udach i w pasie też nie za bardzo. Kupowałam mu spodnie polskich producentów z gumką w pasie ( bez zamka i guzików) nie było innego wyjścia. I jego taki przyrost nie był spowodowany złymi nawykami tylko jakoś tak strasznie nieproporcjonalnie mi dziecko rosło. Na szczęście tempo spadło i normalnieje. Idzie teraz w górę jak strzała smile
              • camel_3d 1yna-taka 20.05.14, 11:25
                > Wiesz z dziewczynką jest mniejszy problem, bo może nosić leginsy i tuniki. Gorz
                > ej jest z chłopcem. Kupisz je w zwyczajnych sieciówkach.


                najgorzse co mozna zrobic to ubrac otyla dzeiwczynke w legginsy... obrzydlistwo...
                • srubokretka Re: 1yna-taka 20.05.14, 17:54
                  > najgorzse co mozna zrobic to ubrac otyla dzeiwczynke w legginsy... obrzydlistwo

                  Zwarzywszy na duze prawdopodobientwo camel toe, to nie obrzydlistwo, tylko znecanie sie nad dzieckiem wink
                • mama303 Re: 1yna-taka 20.05.14, 18:40
                  camel_3d napisał:

                  > najgorzse co mozna zrobic to ubrac otyla dzeiwczynke w legginsy... obrzydlistwo
                  za to szkielet i cienkimi nózkami bosko wink
    • mama-ola Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 09:23
      Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to ubrania z USA. Na allegro znajdziesz sprzedawców. Miałam kiedyś sporo ubrań z Ameryki, bo mi koleżanka dała (ona z kolei miała od krewnych). Większość tych ciuchów była strasznie szeroka. (Mieli też np. body na dzieci 4-letnie, tak mi się przypomniało trochę nie na temat).
    • kolina01 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 10:01
      Niektóre firmy mają rozmiary tzw. "loose". Ale zwykle tyczy się to spodni, np. reporter:
      reporteryoung.pl/spodnie-jeansoweloose-slim,id2799.html?qs=YT1za2xlcCZrYXRlZ29yaWE9NyZzdGFydD0=
      bluzki i bluzy sportowe - to chyba można znaleźć po prostu o takim fasonie, ze sa szersze ?

      • a-rabka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 10:30
        dzięki serdeczne, nie wiedziałam o tych spodniach i rozmiarach typu "loose"
    • ga-ti Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 10:39
      A ja rozumiem Twój problem.
      I można przecież założyć, że dziecko jest w trakcie 'gubienia' zbędnych kg, jest pod kontrolą specjalistów, ale przecież w coś musi się ubrać, nie przeczeka tego czasu w domu w piżamie?

      Moja córka przekonała się do leginsów. Oczywiście wszelkie marketowe rzadko kiedy się nadają, bo są mało rozciągliwe. Udało nam się dostać dobre h&m, georga, next, a ostatnio letnie w calzedoni. Wyszukuję też jakieś perełki 'na ciuchach'. Do tego tuniczki różne, letnie sukieneczki pod spód bluzeczka z długim rękawem.
      Najtrudniej jest ze spodniami, przeważnie są wąskie i krótkie w stanie (czy jak to zwał, po prostu zjeżdżają z pupy).
      Lubimy też sukienki odcinane 'pod biustem' (uprzedzając: biustu młoda oczywiście nie ma).
      Gdy kupuję rajstopy to zwracam uwagę, by miały z tyłu dwa kliny, bo się lepiej rozciągają i nie zsuwają się.
      Problem jest z wzorami, młoda jeszcze młoda, a ubrania w jej rozmiarze często są dedykowane dla dziewczynek starszych o 2-3 lata i siłą rzeczy są bardziej 'młodzieżowe'.

      Powodzenia na zakupach smile
      • a-rabka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 11:20
        dzięki, u nas też getry królują, ale największy problem jest z bluzeczkami, które są pod pachami obcisłe. biorę 2 rozmiary większe, trochę z ramion spadają, ale rękawy do obcięcia...dobrze, że lato idziesmile
        • agni71 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 13:29
          Znam ten ból, bo jedna z moich córek jest taka właśnie pulchniejsza. Bluzki z długim nosi niektóre z Zary, mają takie szersze fasony, trzeba pomierzyć, poszukać. Wiele marek ma fasony bluzek rosnące na długość w miare zwiększania rozmiaru, ale nie wszerz i ciężko dobrac bluzeczkę, żeby nie była maks. opięta.
    • aleksandra1357 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 14:13
      Zrobiliśmy bad
      > ania w tym kierunku, wyszły ok, chyba taka jej natura

      Dla mnie to jest przerażające. Otyłość jest chorobą i wynika z niewłaściwego odżywiania, a nie TAKA JEJ NATURA.
      Przede wszystkim zmieniłabym dziecku dietę i plan dnia (więcej ruchu), a nie martwiła się, gdzie kupić większe ubrania.
      • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 14:46
        Kogo obchodzi, że z takich "pulchniejszych" dzieci wyrastają potem otyli dorośli? Albo przynajmniej osoby z wieczną tendencją do tycia.
        Taki to bagaż na starcie dostaje dzieciak od rodzica uncertain.

        Grunt, że ubranka się znajdą. Myślę, że z każdym rokiem będzie ich w sklepach więcej, bo i dzieci z nadwagą przybywa. Smutne to bardzo.
        • gopio1 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 16:26
          przeciez.wiem napisała:
          > Kogo obchodzi, że z takich "pulchniejszych" dzieci wyrastają potem otyli dorośli?
          > Taki to bagaż na starcie dostaje dzieciak od rodzica uncertain.
          > Grunt, że ubranka się znajdą. Myślę, że z każdym rokiem będzie ich w sklepach w
          > ięcej, bo i dzieci z nadwagą przybywa. Smutne to bardzo.

          Ale autorka nie założyła wątku "co robić - mam pulchne dziecko/jak odchudzić córkę/czy jestem złą matką bo mam otyłe dziecko...etc" tylko prosi o radę w sprawie ubrań. Nic Ci do tego z jakiego powodu jest otyła. Może przyjmuje leki, które mają takie skutki uboczne.

          Zresztą - otyła czy nie - taki sam szacunek się należy.
          Czy w kontaktach w cztery oczy, a nie pod osłoną IP, też jesteś taka wyniosła i arogancka?
        • kanga_roo Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 14:24
          ale przecież autorka może sobie sprawdzić, czy dziecko mieści się w siatce centylowej.
          ostatnio sprawdzałam sama, bo dzieciak z rodziny jest trzy lata młodszy od mojego starszaka, są tego samego wzrostu i tamten - na oko - waży więcej. okazało się, że owszem, obaj spokojnie mieszczą się w siatce. tu może być podobnie, waga w górnej granicy i wzrost poniżej 50 centyla na przykład.
          • magda_lena11 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 15:23
            Jeśli jednocześnie waga jest na górnej granicy, a wzrost poniżej 50 centyla, to nie jest ok. Prawidłowo powinien być to ten sam, albo "sąsiedni" centyl.
      • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 14:53
        Cytat
        Przede wszystkim zmieniłabym dziecku dietę i plan dnia (więcej ruchu), a nie martwiła się, gdzie kupić większe ubrania.


        No ba. Niech w domu siedzi nago i żre sałatę na rowerku stacjonarnym, po uj mu ubrania.

        Forumek jak zawsze pomocny, urzeka mnie to od lat.
        • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 14:57
          Po co przejaskrawiasz?
          Matka "zrobiła badania" i machnęła ręką - dziecko jest "z tych większych".
          Czy Twoim zdaniem to odpowiedzialne?
          • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 15:01
            przeciez.wiem napisała:

            > Po co przejaskrawiasz?
            > Matka "zrobiła badania" i machnęła ręką - dziecko jest "z tych większych".
            > Czy Twoim zdaniem to odpowiedzialne?

            Mam w tyłku, czy to jest odpowiedzialne, czy nie, to nie jest tematem wątku, nie powinno być również przedmiotem uwagi komentujących, bo to nie ich sprawa.

            Czy matka prosiła o poradę w sprawie nadwagi dziecka? Nie. Są dwie opcje: albo ma na to sposób, albo nie uważa tego za problem (i jest to tylko i wyłącznie jej sprawa). Pytała, gdzie kupić ubrania.



            • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 15:06
              To może zacznij od tego, że "matka" założyła wątek nie tam gdzie trzeba? Nie ta tematyka forum. Dziwne, że mod jeszcze tego nie wykasował. To nie forum ZAKUPY, gdzie można pytać o poradę dot. nabycia konkretnych rzeczy.
              • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 15:15
                przeciez.wiem napisała:

                > To może zacznij od tego, że "matka" założyła wątek nie tam gdzie trzeba? Nie ta
                > tematyka forum. Dziwne, że mod jeszcze tego nie wykasował. To nie forum ZAKUPY
                > , gdzie można pytać o poradę dot. nabycia konkretnych rzeczy.

                Uhm. I w związku z tym uznałaś, że jej pomyłka pt. założyłam wątek na niewłaściwym forum uprawnia cię do oceny jej postępowania z dzieckiem. Ciekawa logika wink.
              • tititu Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 18:14
                No, założyła. A ja chętnie poczytam, bo też chcę kupić coś dla grubszej dziewczynki w tym wieku.
              • momas Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 09:28
                zacytuję pierwszy post i wybolduję pytanie:
                ...moja córka nigdy nie była chudzielcem, ale ostatnio bardzo tyje. Zrobiliśmy badania w tym kierunku, wyszły ok, chyba taka jej natura -maż tez jako dziecko był "większy". Jednakże ostatni przyrost to 5 cm w kl piersiowej, brzuchu i biodrach w ciągu 4 miesięcy.
                I mamy problem odzieżowy, bo muszę kupować o co najmniej 2 rozmiary większe ubrania, przy czym rękawy w bluzkach do skrócenia. czy może ktoś podpowiedzieć gdzie ubiera swoje nieco "większe" dziecko? Córa m 7 lat....


                przecież to jak najbardziej pytanie związane z forum zakupy.
                Przeciezwiem, Ty naprawdę czytasz wybiórczo, czy tez "rżniesz głupa" zeby tylko oświecić autorkę, ze zlą matką jest???
                (moze zgłoś to do opiek społecznej...)
                • momas Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 10:17
                  odszczekuję. Rownolgle przeglądałam forum zakupy i byłam swięcie przekonana, ze tak właśnie jestem....
              • mika_p Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 18:13
                > Dziwne, że mod jeszcze tego nie wykasował.

                Na eDziecku nie kasuje się postów tylko dlatego, że są niezgodne z tematyką forum. Tylko przenosi. A tu na Starszym moderator hołduje zasadzie, że wątek się przenosi, jak już dyskusja w nim zdechnie, a nie jak najszybciej po powstaniu. Z drobnymi wyjątkami.
                Jak się ma konstruktywne uwagi, mogące wspomóc proces moderacji, to można napisać maila - moderatorzy mają pocztę w domenie @gazeta.pl, mój nick jest w nagłówku forum - zamiast rozkręcać aferę.
                • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 18:26
                  Rozkręcać aferę... Bardzo ciekawe podejście.
                  Gdybym napisała o poszukiwanych gatkach XL, byłoby ok, mimo, że niezgodnie z tematyką forum. Poruszenie kwestii otyłości dziecka to "rozkręcanie afery", chociaż zagadnienie jak najbardziej pasuje na forum "Starsze dziecko". Zaiste, niezbadane są wyroki moderacji...
            • aleksandra1357 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 22:36
              mama_kotula napisała:

              > Mam w tyłku, czy to jest odpowiedzialne, czy nie, to nie jest tematem wątku, ni
              > e powinno być również przedmiotem uwagi komentujących, bo to nie ich sprawa.

              Nie zgadzam się. Jak matka by napisała: "pobiłam dziś moje dziecko - jak zasłonić siniaki", to też uważasz, że trzeba grzecznie odpowiadać na pytanie?
              Ta matka ma chore na otyłość dziecko i uznała, jak pisze, że "taka jego natura" i nic z tym nie zrobi. To jest krzywdzenie dziecka i należy reagować.
              Gdyby napisała, że dziecko jest pod opieką dietetyka, a ona szuka tymczasem ubrań, to mój komentarz by się nie pojawił.
              Po prostu nie mogę ścierpieć takiego braku pomyślunku i bardzo mi żal dzieci chorych przez brak rozsądku rodziców.
              • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 00:03
                Cytat
                Gdyby napisała, że dziecko jest pod opieką dietetyka, a ona szuka tymczasem ubrań, to mój komentarz by się nie pojawił.


                No tak. Zapomniałam, że na forum trzeba się usprawiedliwić, wytłumaczyć i udowodnić, że nie jesteś wielbłądem.

                Nadal uważam, że tusza dziecka autorki wątku, oraz to, co z nią autorka robi, to nie twoja sprawa, autorka nie musi się tobie tłumaczyć i w ogóle, ja pieprzę, powiem wprost: nie wierzę w powszechną forumkową chęć ratowania dzieci, nie wierzę, że tak jest "żal", wierzę natomiast w chęć poprawienia sobie samopoczucia kosztem innych, co na forumku uprawia się odkąd tu jestem. W realu już jest to mniej powszechne - podchodzisz na ulicy do obcych ludzi i krzyczysz na nich, że są nieodpowiedzialni itp?
                Uprzedzając ewentualną odpowiedź - nie, nie robisz tego. Nie podchodzisz do obcej baby z grubym dzieckiem i nie pouczasz jej, że to grube dziecko nie powinno jeść tego hamburgera, nie powinno wpie...ć gofra, idź babo do dietetyka, a nie dajesz dziecku żryć. Dam sobie łeb uciąć, że nie podchodzisz również do laski, która na trzylatka mordę drze wściekle. Nikt nie podchodzi.

                Wszyscy na forumku chrzanią, że "trzeba reagować". Na forumku jest bardzo łatwo chrzanić i "reagować". Zaproponuj pomoc, doradź, gdzie się zwrócić, wesprzyj, jeśli tak bardzo zależy ci na dobru dziecka, a nie na dowartościowaniu swojego ego.
                • tijgertje Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 00:50
                  mama_kotula napisała:
                  Dam sobie łeb uciąć, że nie podchodzisz również do laski,
                  > która na trzylatka mordę drze wściekle. Nikt nie podchodzi.

                  specjalnie podchodzic to moze i nie podchodze, ale jak stoje obok, to nieraz mi sie zdarzalo reagowac. Kiedys widzialam, jak dziewcze, na oko lat 4-5 biegalo sobie z jakims innym dzieckiem, gdy mamusie w kolejce przy budce z zarciem staly. Mala miala na nogach klapki typu japonki i nic dziwnego, ze wywinela w nich orla. Z placzem przyszla do matki, a ta nawet nie pytajac co sie stalo zaczela drzyc morde , jak zobaczyla obite kolano. Nie zdzierzylam, bo cala sytuacje widzialam, a na to jakie dzieci buty nosza jestem dosc uczulona ze wzgledu na problemy mlodego (ogolnie na ulicy wiekszosci ludzi piety do srodka uciekaja) i huknelam na babe wygarniajac jej co o jej wrzasku na dziecko w takiej sytuacji mysle. Babe zatkalo kompletnie, podobnie jak mojego meza, ktory ani slowa nie zrozumial. Wcale sie przez to lepiej nie poczulam, bo zdaje sobie sprawe, ze jak ktos tak sie do dziecka odnosi, to jedna reakcja gapia tego nie zmieni, co najwyzej nastepnym razem dziecku oberwie sie w czterech scianach, a nie w tlumie ludzi i naprawde nie wiem, co jest gorsze, ale czasem najwyrazniej jestem zbyt impulsywna jak widze, ze ktos sie nieslusznie na dziecku wyladowuje. W dziecinstwie nieraz mialam nadzieje, ze ktos choc sie z wyrzutem popatrzy, ale gdzie tam. Cudze dziecko, cudzy problem i lepiej udac, ze sie nie widzi.
                  • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 09:55
                    Serio uważasz, że właściwe było w tej sytuacji "huknięcie na babę" jak furiatka?

                    Tu jest taka miła strona, polecam: jakreagowac.pl/

                    Ja nie rozumiem jednego. Dlaczego wszyscy a priori zakładają, że jeśli jest z dzieckiem jakiś problem, to rodzic z tym nic nie robi (skoro nie wspomina o tym, że robi) i czują się uprawnieni do oceniania, pouczania, ratowania dziecka. I strasznie mnie dziwi, Tijgertje, że akurat TY robisz to samo.
                    • tijgertje Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 10:15
                      Jakbym kiedys nie stala po drugiej stronie, to moze i mialabym gdzies, ze ktos obok wydziera sie na dziecko, szarpie za uszy i wlosy i szturcha tak, zeby zabolalo. Zazwyczaj mam gdzies, jak ludzie swoje dzieci wychowuja, ale w niektorych sytuacjach nei wytrzymuje i dotychczas sadzilam, ze odwracanie glowy w druga strone i ciche przyzwalanie na to, zeby ktos publicznie znecal sie nad dzieckiem temu dziecku w zaden sposob nie pomoze. Takie typy na rownego sobie reki nie podniosa, wyladowuja wlasne frustracje i bezsilnosc na dziecku, ktore absolutnie niec nie jest w stanie zrobic. No ale jeden plus wink Ludzi ostatnio unikam, wiec nikomu nie wygarne tongue_out
                      • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 10:37
                        Jakie to miłe, że w ogóle przeczytałaś mój post, zajrzałaś do linka i się odniosłaś tongue_out
                        • tijgertje Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 11:48
                          Moze przez to ze cie lubiem wink Nawet jak nie zawsze sie zgadzam tongue_out
                • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 18:07
                  mama_kotula napisała:

                  > wierzę natomiast w chęć poprawienia sobie samopoczucia
                  > kosztem innych, co na forumku uprawia się odkąd tu jestem. W realu już jest to
                  > mniej powszechne - podchodzisz na ulicy do obcych ludzi i krzyczysz na nich, ż
                  > e są nieodpowiedzialni itp?
                  > Uprzedzając ewentualną odpowiedź - nie, nie robisz tego.

                  Nie, do obcych nie podchodzę, nie zaczepiam ich.
                  Natomiast jeśli ktoś podszedłby z otyłym dzieckiem i zapytał gdzie można kupić ubranka na takie "większe" dzieci, na pewno zaczęłabym rozmowę o ewentualnej przyczynie takich a nie innych gabarytów dziecka i nie omieszkałabym zasugerować przyczyn takiego stanu.
                  Tak właśnie rozmawiałam z sąsiadką - matką otyłej dziewczynki, o której pisałam wyżej. Niejako przy okazji poruszyłam temat słusznej wagi jej córki, rozmowa zaczęła się od zupełnie czego innego.
                  • mama303 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 18:32
                    przeciez.wiem napisała:

                    > Tak właśnie rozmawiałam z sąsiadką - matką otyłej dziewczynki, o której pisałam
                    > wyżej. Niejako przy okazji poruszyłam temat słusznej wagi jej córki, rozmowa z
                    > aczęła się od zupełnie czego innego.

                    rodziców chudych dzieci tez tak pouczasz, dlaczego takie niedożywione i zaniedbane?
                  • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 18:37
                    Cytat
                    Natomiast jeśli ktoś podszedłby z otyłym dzieckiem i zapytał gdzie można kupić ubranka na takie "większe" dzieci, na pewno zaczęłabym rozmowę o ewentualnej przyczynie takich a nie innych gabarytów dziecka i nie omieszkałabym zasugerować przyczyn takiego stanu.


                    No widzisz, a ja bym wolała jednak zachować się kulturalnie.

                    • tijgertje Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 18:56
                      A co niekulturalnego jest w takiej rozmowie??? Sadzilam, ze kuturalne zachowanie to sposob wyrazania opinii a nie jej temat.
                      • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 19:04
                        tijgertje napisała:
                        > A co niekulturalnego jest w takiej rozmowie??? Sadzilam, ze kuturalne zachowani
                        > e to sposob wyrazania opinii a nie jej temat.

                        To, że nie zostałaś poproszona o opinię w temacie, tylko zadano ci konkretne pytanie o inną rzecz. To, że być może jest to rozmowa dotykająca czyichś spraw osobistych, a tematów osobistych nie porusza się z osobą obcą (znajomą zresztą też) bez jej wyraźnego przyzwolenia.
                        • tijgertje Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 21:19
                          Ups, pomylily mi sie definicje tongue_out rozmowy z przesluchaniem, w ktorym nie wolno powiedziec nic ponad to, o co jest sie pytanym wink
                          W sumie to nadal nie bardzo kumam. Obcych o osobiste sprawy na pewno nie bede wypytywac, ale sadze, ze w zaleznosci od kontekstu rozmowy, osoba z ktora sie rozmawia i relacji z nia mozna spokojnie pogadac na bardzo rozne tematy, o ile sie rozmawia, a nie krytykuje. Z jedna sasiadka to my sobie o takch sprawach czasem gadamy, ze rodzonej siostrze nie pozwolilabym sie tak daleko posunac. Kwestia relacji, czasem siostra jest bardziej obca od sasiadki czy szkolnego portiera. Faktem jest, ze nie zawsze mam wyczucie w tego typu sprawach i zdarza mi sie palnac cos nie na miejscu, ale osoby, ktore mnie ciut lepiej znaja wiedza, ze nie wynika to ani z checi krytykanctwa, ani celowego dzialania, ani checi poprawy samopoczucia kosztem kogos innego, choc czasem moze tak brzmiec.
                          Jest jeszcze druga strona medalu. Kierujac sie zasada "nie moje dziecko, nie moj problem" dochodzi do sytuacji, ze wszyscy problem widza, ale nikt nic o tym nie mowi, bo "nie wypada", albo zeby moze kogos nie urazic. Rodzic nie jest alfa i omega (przynajmniej ci, ktorych znam) i widzac dziecko na codzien nie zawsze widzi rzeczy oczywiste dla innych. Jak nikt buzi nie otworzy, to zyje w blogiej nieswiadomosci, choc za plecami zostanie nieraz obgadany, ze wyrodny i dziecku nie pomaga. Z innej perspektywy rzeczy czasem inaczej wygladaja i ja nieraz uslyszalam calkiem ostra krytyke od ludzi, ktorzy mieli odwage wyrazic wlasna opinie i bylam im za to wdzieczna, potem slyszac od innych, ze problem widzieli od dawna, ale nie chcieli mnie urazic. W takich sytuacjach normalnie mnie szlag trafia, ale z czasem ucze sie na czyja szczera opinie jestem w stanie liczyc, a czyje slowa puszczac mimo uszu, bo "nie chca psuc atmosfery". Mielismy taka sytuacje z synem. Od rodziny slyszalam, ze jego zachowanie jest dokladnie takie jak moje w jego wieku. W przedszkolu przez ponad poltora roku 4 nauczycielki widzialy problem, ale poinformowaly nas dopiero miesiac przed tym, jak dziecko mialo isc do szkoly (w wieku 4 lat). I z jednej strony bede im dozgonnie wdzieczna, ze jednak cokolwiek powiedzialy, bo mlody trafil do klasy, gdzie podobnych do niego dzieci bylo wiecej i rodzice zyli w blogiej nieswiadomosci przez kolejne 2-3 lata. Z drugiej strony bylam wsciekla, bo gdybysmy zaczeli pol roku wczesniej, mlody dostalby diagnoze poltora roku wczesniej i mielibysmy znacznie wieksze szanse, zeby mu wowczas lepiej pomoc. A jak pomoc, skoro sie nie ma pojecia, ze cos jest problemem? Podobnie wlasnie z waga mlodego. Jako, ze zawsze byla problemowa, pewnych zmian na pewno bym nie zauwazyla, gdyby nie to, ze niektorzy niepytani wyrazali zainteresowanie stanem zdrowia dziecka. Cale szczescie. Wiem, ze ludzie roznie do tego podchodza, ale dla mnie zyczliwe zainteresowanie sie czyms, co z boku moze sie wydawac problemem dla jednego bedzie wtrynianiem nosa w nie swoje sprawy, dla innego sygnalem, ze cos jest nie tak, a czasem szansa po prostu na wygadanie sie, bo bywa i tak, ze rodzic widzi problem, ale otoczenie go uspokaja i zyje sie w przeswiadczeniu, ze jest sie z nim samym i powoli zaczyna wariowac.
                    • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 20:25
                      No, jeżeli dla Ciebie poruszenie tematu innego niż ten zainicjowany przez współdyskutanta jest brakiem kultury, to chyba nie mamy o czym rozmawiać.
                      Jeszcze nie zdarzyło mi się by obca osoba, z którą rozmawiałam np. o nadwadze czy łuszczycy (ostatnia pogawędka z zupełnie mi obcym facetem) czuła się urażona czy w jakikolwiek sposób okazała niezadowolenie. Może po prostu zależy to od sposobu prowadzenia rozmowy?
                      • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 20:53
                        Cytat
                        No, jeżeli dla Ciebie poruszenie tematu innego niż ten zainicjowany przez współ dyskutanta jest brakiem kultury, to chyba nie mamy o czym rozmawiać.


                        Ależ nadinterpretowujesz. Mówię wyłącznie o poruszaniu tematów osobistych, typu zdrowie - jest to zwyczajnie niestosowne. I dość często ludzie nie okazują niezadowolenia czy urażenia, mimo, że to naprawdę odczuwają, bo uważają, że trzeba być uprzejmym, nawet jeśli obca baba zadaje krępujące pytania osobiste. I myślę, że miałaś też sporo szczęścia, że trafiałaś na takich uprzejmych ludzi, bo mogłaś równie dobrze otrzymać odpowiedź Wujka Staszka Mistrza Ciętej Riposty wink.

                        Swoją drogą, jesteś pewna, że "Tak, Misia tak lubi słodkie" nie było sarkastyczną próbą spuszczenia cię na drzewo? wink

                        I tak, zapewne jakbyś zapytała mnie o autyzm mojego dziecka w kontekście jego zachowania, to - jakbym miała wyjątkowo dobry nastrój - bym z tobą również porozmawiała na ten temat, ale bardziej prawdopodobnie byś otrzymała wymijającą odpowiedź dyplomatyczną życzącą przyjemnej podróży, że tak eufemistycznie się wyrażę; co też zalezy od kontekstu. Niemniej jakbym na ulicy zaczepiła cię z konkretnym pytaniem o sklep z ubraniami dla ludzi z nadwagą/łuszczycą/czymkolwiek, a ty byś zaczęła pogawędkę na temat zdrowego odżywiania i ruchu, to odpowiedź prawdopodobnie nie była by szczególnie dyplomatyczna, niezależnie od sposobu prowadzenia rozmowy.
                        W sumie, serio - nie wpadłabym na to, aby z osobą zapytaną np. o drogę roztrząsać jej bądź moje problemy osobiste. Ale może po prostu tak trzeba, nie, aby się integrować ze społeczeństwem tongue_out.


                • aleksandra1357 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 18.05.14, 23:22
                  mama_kotula napisała:

                  W realu już jest to
                  > mniej powszechne - podchodzisz na ulicy do obcych ludzi i krzyczysz na nich, ż
                  > e są nieodpowiedzialni itp?

                  1) Tu na forum osoba zakładająca wątek inicjuje kontakt werbalny. Jeśli na ulicy podeszłaby do mnie matka i zapytała o to, w co ubrać grube dziecko, tłumacząc, że jest ono takie z natury, na pewno powiedziałabym, że nie jest naturą dziecka bycie grubym.
                  2) To, że na forum więcej się mówi niekulturalnej prawdy niż w realu jest faktem. I nie rozumiem Twojej argumentacji. Tak, pienię się na forum, a nie robię tego w realu. To nie jest hipokryzja. Inne reguły rządzą realem, inne netem. Tak samo jak inaczej zachowasz się w pubie, a inaczej w kościele.
                  3) Często, jak widzę dziecko w czapie i kurtce w lipcu, zwracam uwagę rodzicom w realu.
                  4) Nawet jeśli na forum ktoś niekulturalnie dowartościuje swoje ego kosztem innej matki, nazywając jej dziecko otyłym, to może to dać trochę do myślenia matce, która pasie własne dziecko. Istnieje szansa, że jak usłyszy 20 takich opinii, to coś sobie przemyśli. Nawet jeśli będą to typowo awanturnicze posty.
                  Ja tak kilka razy miałam: rzucało się na mnie na forum stado wściekłych bab i wtedy dostrzegałam, że jest coś na rzeczy, że muszę coś zmienić.
          • truscaveczka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 15:01
            Tak. Myślę, że to odpowiedzialne. Jest wyrazem troski o dziecko. Twoje komentarze są wyrazem poprawiania samooceny cudzym kosztem.
            • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 15:17
              truscaveczka napisała:

              > Tak. Myślę, że to odpowiedzialne. Jest wyrazem troski o dziecko. Twoje komentar
              > ze są wyrazem poprawiania samooceny cudzym kosztem.

              Niby w jaki sposób poprawiam sobie samoocenę?
              Myślisz, że lepiej się czuję gdy widzę moją 6-letnia otyłą sąsiadkę wsuwającą batona? Myślisz, że czułam się lepsza, gdy napomknęłam kiedyś jej mamie, że mała jest "dobrze zbudowana", a ta z rozbrajającą szczerością odparła - "Misia tak lubi słodkie"...? Płakać mi się chce, gdy widzę jak rówieśnicy na ulicy śmieją się z tej dziewczynki, jak biega za nimi nieporadnie, bo tusza nie pozwala dogonić żadnego z dzieci.

              Kończę, szkoda czasu. Tylko dziecka żal.
              • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 15:22
                Cytat
                Płakać mi się chce, gdy widzę jak rówieśnicy na ulicy śmieją się z tej dziewczynki, jak biega za nimi nieporadnie, bo tusza nie pozwala dogonić żadnego z dzieci.


                Proponuję zacząć od nauczenia swojego dziecka, aby się nie śmiało.
                • przeciez.wiem Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 15:29
                  W którymś wątku zarzucasz verdanie, że dopowiada sobie coś, co nie ma miejsca.
                  Zobacz jak pięknie zrobiłaś przed chwilą to samo smile.

                  Mam sporo starsze dzieci, nie biegają z 6-latkami.
                  • mama_kotula Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 15:34
                    Ok, odszczekuję o dzieciach.

                    Zmieniam na: zacznij od zaprzestania komentowania spraw, które nie są twoimi sprawami. Np. od życzliwych i troskliwych uwag kierowanych do sąsiadów.


              • aleksandra1977 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 23:31
                bo w Polsce slowo "tolerancja" jest abstrakcja. Niezaleznie od tego, co jest tematem dyskusji:
                m.onet.pl/wiadomosci/prasa,19m5b
          • a-rabka przeciez.wiem 15.05.14, 22:15
            PRZECIEŻ.WIEM- guzik Ci do tego, co robię ze swoim własnym dzieckiem. Nie prosiłam Cię o ocenę stanu "tuszy" mojego dziecka i to mój problem czym się martwię, a czym nie!!!!!skąd wiesz, że machnęłam ręką, na podstawie czego? Jakim prawem mnie osądzasz? kto Ci dał prawo do mówienia o odpowiedzialności w stosunku do mojego dziecka?
            • a-rabka Re: przeciez.wiem 15.05.14, 22:18
              a poza tym nie mam ochoty pisać elaboratów na temat mojego życia, opisywać jego stanu, usprawiedliwiać się z poczynionych lub nie kroków. Jeśli nie masz nic do powiedzenia w temacie wątku, to po co się wypowiadasz?
              • magda_lena11 Re: przeciez.wiem 16.05.14, 15:30
                Spokojnie nie denerwuj się smile Ja kupowałam większe ciuszki w Next, oni maja kolekcję "plus" dla dzieci. Mają zwłaszcza fajne spodnie, są szersze w pasie, a przy tym mają ładne, modne fasony, więc można ubrać dziecko nie tylko w legginsy smile. Teraz nie ma już w W-wie Nexta, ale poszukaj na Allegro, na pewno coś znajdziesz.
    • guderianka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 18:14
      u nas podobnie-badania ok
      ostatnio ubrania kupuje mi przyjaciółka w danii- leginsy z H&Mrewelacyjne z wysokim szerokim stanem jakby z lycry ( nie wiem czy są u nas) , ale też kupuję większe rozmiary bluzek polskich producentów npAIPI,LID-MA-R - świetny materiał krój fason
    • kanna Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 21:10
      C@A

      www.c-and-a.com/pl/pl/shop/dziewczynki/rozm-122-176/kolekcja/ekstra-szerokie-i-ekstra-waskie
    • aleksandra1977 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 15.05.14, 23:38
      W Next i C&A najczesciej sa takie ubrania, w ktorych jest miejsce i na pupe i na brzuch.

      Choc ostatnio mam wrazenie, ze nastala moda na "slim". Moje dzieci problemow z nadwaga nie maja, ale nie lubia zbyt przylegajacych ubran i ostatnio, szukajac spodni, mialam problem, by znalezc jakiekolwiek w rozmiarze "regular". W H&M nie znalazlam zadnych spodni tego typu, w Zarze tez nic, w Tape a l’oeil jeszcze wieksze nic. W rezultacie skonczylo sie na C&A, ale bez szalu.
    • makurokurosek Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 08:29
      Wszystko zależy od tego jak duży twoje dziecko ma problem z otyłością. W sieciówkach są raczej rozmiary standardowe , tak więc szybciej znajdziesz coś na bazarach, ewentualnie jeżeli chodzi o spodnie to u krawcowej.
      Warto jednak zwrócić się do lekarza, otyłość należy leczyć.
    • tijgertje Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 08:47
      Chyba tylko niektore serie z C&A, albo jacys lokalni polscy producenci.

      Swoja droga to przerazajace, ze kiedys dziecko bylo po prostu grube, teraz jest "nieco wieksze", a skoro w badaniach nic nie wychodzi, a dziecku trzeba kupowac 2 rozmiary wieksze ubrania, zeby sie zmiescilo, to najwyrazniej "taka jej natura".
      I nie zrozum mnie zle, twoje dziecko, twoj problem, dla mnie po prostu szokiem jest widok dzieci i nastolatek na ulicach, ktorym sie faldki z kazdej strony wylewaja i staje sie to po prostu norma, choc na pierwszy rzut oka widac, ze wiekszosc tych dzieci juz w tym wieku ma problemy ze stawami (jeszcze bezbolesne), a ich sprawnosc fizyczna to jakas bajka. Sama mam problem z nadwaga, najprawdopodobniej zwiazana z zaburzonymi hormonami (po latach w koooncu zaczelam chudnac, jak mi lekarz pigulki przepisal), choc zywienie nie pozostaje tu obojetne. Wiem niestety jak wielkim obciazeniem nadwaga jest dla roznych organow czy stawow i kregoslupa i serio sie zastanawiam, czy rodzice nie zdaja sobie z tego sprawy? Moj syn, odkad skonczyl 6 miesiecy straszne chuchro (miesiac w szpitalu, gdzie 10-miesieczne dziecko spadlo do 6 kg, koszmar), na 4 lata 13,5kg, ciagle wojny o to, zeby znowu nie stracil na wadze. Jak nagle wyrosl z alergii i zaczal przybierac na wadze, to sie strasznie cieszylismy, ale po wszystkich przejsciach przegapilismy moment normy. Powinnas zobaczyc, jaki opieprz od szkolnego lekarza dostalam, jak 6-latek w stosunku do wagi wazyl 2 kg za duzo (i jeszcze miescil sie w normalne ciuchy). Niestety krotko to trwalo, bo jakis czas pozniej dziec znowu potrafil w ciagu poltora miesiaca schudnac 5 kg, wygladal, jakby uciekl z Oswiecimiauncertain Caly rozwoj sie cofnal, ale po pol roku badan po raz kolejny od pediatry uslyszalam, ze "on tak widocznie ma". W tej chwili mlody ma 10 lat, 135cm wzrostu i wazy 26kg. Nigdy wiecej nie udalo mu sie nawet osiagnac wagi sprzed 4 lat. Jest chudy jak szczapa i nie dosc, ze wazy za malo, to jest coraz bardziej do tylu ze wzrostem. Tym razem nie odpuscilam, postawilam szpital niemal na glowie, zeby zmienic lekarza i dostac sie do gastrologa dzieciecego (co w Holandii wcale takie proste nie jest). W tej chwili mlody jest w trakcie badan, a lekarz sie dziwi, ze przy calej jego historii nikt nigdy nie podejrzewal ani nie zrobil zadnych badan (choc mi wmawiali, ze badali WSZYSTKO, a mlody ma kilkunastocentymetrowej grubosci kartoteke w szpitalu) w kierunku np choroby Crohna. Mam w rodzinie dziewczynke, noszaca 2 rozmiary wieksze ubrania, ktora tez "tak ma". Serce mi peka, jak widze, ze dziecko nie jest w stanie nawet wejsc jednego pietra po schodach bez zadyszki. Ale wiem tez, co je i to nie kwestia "takiej urody". Napisalas, ze twoja corka w ciagu kilku miesiecy znacznie "urosla". Takie gwaltowne zmiany nie sa normalne, nawet jesli w rodzinie sa "wieksze" dzieci. Nie odpuszczaj, sprobuj isc do dietetyka, jesli uzna, ze rozmiary dziecka nie sa zwiazane z jej dieta, to naprawde stawalabym na glowie, zeby znalezc medyczna przyczyne takiego stanu rzeczy, bo zakup ubran moze byc naprawde najmniejszym problemem.
      • agni71 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 10:14
        W tej chwili mlody ma 10 lat,
        > 135cm wzrostu i wazy 26kg.

        No popatrz, a moja córka ma 10 lat, wzrostu ponad 140 cm i waży ok. 30-32kg. Nadwaga? Otyłość? Wg wagi raczej nie. A ubrania kupuję jej na 152, ale jak chcę, żeby bluzeczka była luźna, to biorę nawet na 158 cm. Bo naprawdę bywają dzieci, które mają nieco inną sylwetkę i jakies tam problemy zdrowotne (np. u nas wrodzone słabe mięśnie brzucha, przez co brzuszek po prostu wystaje). I chociaż rodzice coś robią z tym czy innym problemem, to nie jest to proces na miesiąc pracy.

        Pomijam juz fakt, że ubrania dla dziewczynek szyte są ostatnio baaardzo slim, i to szczególnie te dla starszych, powyżej 128 czy 134 cm. Np. białe koszulki takie na WF dla chłopców szyte są prosto, a dla dziewczynek mocno zwężane i z dużą ilością elastanu, przez co jeszcze bardziej się opinają.
        • tijgertje Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 11:30
          Czytalas w ogole co napisalas, czy wylowilas tylko to, do czego trzeba sie przyczepic?
          Moj mlody ma niedowage i w stosunku do tego jak rosl przez 8 lat rowniez wzrostem jest do tylu. Absolutnie dla nikogo nie jest norma, dlatego usilujemy dociec, co z nim jest nie tak, bo jesli dziecko nie zmieniajac NIC w trybie zycia i zywieniu w ciagu poltora miesiaca spada z 28 na 23 kg to absolutnie normalnie to nie jest, zwlaszcza, ze takie sytuacje co jakis czas sie powtarzaja bez zadnej wyraznej przyczyny. I jesli corka autorki nagle dosc gwaltownie przybrala na wadze, to nawet jesli nie bije rekordow i w siatce centylowej sie miesci, to takim naglym zmianom zawsze warto sie lepiej przyjrzec.

          Jedna sprawa to fakt, ze dzieci sa coraz grubsze i naciaga sie do nich norme, co uwazam za przerazajace. Co innego roznice w budowie, bo sylwetki faktycznie sa rozne, ale co innego, jesli chcesz luzna bluzeczke, ktora jest szyta aby przylegala, co innego, jesli na dziecku ubrania niektorych fasonow czy firm nie leza, co innego, jesli dziecko nie miesci sie w ZADNE ubrania.
          Wiotkosc miesni znamy wink Moj mlody dopiero niedawno "zgubil" brzuch, ktory zawsze mu sterczal. Tyle, ze on w zasadzie nie mial wplywu na "objetosc" dziecka, spodnie bez problemu sie dopinaly, tylko to, co nie bylo "trzymane" odstawalo wink
          • agni71 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 16.05.14, 11:39
            Wykorzystałam twój post do wskazania krytykantom, że przy wadze, która jest Ok w stosunku do wzrostu (jak w przypadku mojej córki) dziecko też może nie mieścić się w standardowe ciuszki, jakie dostępne sa w sklepach, ze względu na typ sylwetki. Nie było moją intencją ciebie krytykować, ale może faktycznie tak to zabrzmiało, więc przepraszam.
        • ciri_77 Agni - OT 16.05.14, 14:38
          agni71 napisała:

          > Pomijam juz fakt, że ubrania dla dziewczynek szyte są ostatnio baaardzo slim, i
          > to szczególnie te dla starszych, powyżej 128 czy 134 cm. Np. białe koszulki ta
          > kie na WF dla chłopców szyte są prosto, a dla dziewczynek mocno zwężane i z duż
          > ą ilością elastanu, przez co jeszcze bardziej się opinają.

          GDZIE sa te ubrania w wersji Slim?? bo ja mam dokładnei odwrotny problem, młodym wszystko z tyłków spada, wszywam gumki, dokładam paski itp Potrzebuje wąskich ciuchów, dla długokończyniastych dziewczynek, rozmiarowo - 134-140, 146 czasem
          • aleksandra1977 Re: Agni - OT 16.05.14, 15:03
            > GDZIE sa te ubrania w wersji Slim?? bo ja mam dokładnei odwrotny problem, młody
            > m wszystko z tyłków spada, wszywam gumki, dokładam paski itp Potrzebuje wąskich
            > ciuchów, dla długokończyniastych dziewczynek, rozmiarowo - 134-140, 146 czasem

            spodnie np.w H&M nie znalazlam zadnych innych spodni, czy legginsow niz slim. Do tego z regulacja w talii.
            • aleksandra1977 Re: Agni - OT 16.05.14, 15:05
              w Tape a l’oeil rowniez w wiekszosci ciuchy slim.
            • ciri_77 Re: Agni - OT 16.05.14, 15:06
              to zajrze do H&M, te z poprzedniech kolekcji leciały równo z tyłków, ale moze cos pozmieniali
              • agni71 Re: Agni - OT 16.05.14, 15:08
                A z poprzednich kolekcji nie kupowałas przypadkiem jeszcze w rozmiarówce Małe dziecko, do 128 cm? te ubranka zawsze były bardzo szerokie i moim córkom równo spadały tyłka, legginsy 3/4 musiałam kupować nawet 2 rozmiary mniejsze. Natomiast spodnie dla starszych dziewczynek są juz dużo szczuplejsze i do tego płytkie.
          • agni71 Re: Agni - OT 16.05.14, 15:06
            Akurat pisałam o bluzkach - wąskie bluzki są w dziale dla starszych dziewczynek choćby w C&A.

            Wąskie są spodnie w C&A z działu xs (chyba tylko online)

            www.c-and-a.com/pl/pl/shop/dziewczynki/rozm-122-176/kolekcja/ekstra-szerokie-i-ekstra-waskie
    • srubokretka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 06:46
      > "większy". Jednakże ostatni przyrost to 5 cm w kl piersiowej, brzuchu i biodra
      > ch w ciągu 4 miesięcy.

      Przytyla zima, wiec jak bedzie miala wiecej ruchu wiosna i latem to powinna zrzucic. Wstrzymalabym sie wiec z wiekszymi zakupami.
      Badania wyszly ok, bo nie zdrowie jest przyczyna tylko brak ruchu i za duzo jedzenia. Niestety coraz mlodsze dzieci bedzie to dotykac. Kiedys nastolatki zaczynaly odchudzanie, teraz przyszedl czas na mlodsze dzieci. Nie uciekniemy przed tym. Ja tez musze pilnowac diety swojej 7latki. Ma tylko 1h wf w szkole i mielismy dluga zime. Od jesieni do wiosny co rusz jakies swieta. Wszedobylskie reklamy jedzenia, ktore zaburzaja odczuwanie glodu. Efekty dalo sie zauwazyc pod koniec zimy. Nie tak drastyczne , jak u was, ale jednak. ( jadamy bardzo zdrowo, slodycze doslowne minimum 1-2 x w tyg, pewnie nawet nie wie co to Mcdonald.) Pamietaj , ze za kilka lat corka zacznie dojrzewac i wtedy naprawde zacznie tyc. Bedzie miala problem nie tylko z ubraniami, ale i z samoocena, z rowiesnikami, a ze zdrowiem... stawy, ktore dziewczyny wspomnialy to tylko czubek gory.
      Za komuny problem odchudzania dzieci dla rodzicow niemalze nie istnial. Teraz bedzie odwrotnie. Do tego powinno sie rodzicow przygotowywac, moim zdaniem, zeby rodzice wiedzieli jak z dzieckiem postepowac, zeby nie narobic wiekszej biedy wpedzajac dziecko w np. anoreksje, czy bulimie.
      Nie powinnas traktowac tego co dziewczyny napisaly, jak kopniaka forumowego, ale raczej jak szczerosc do bolu. Lepsze to niz olewanie. Ja nie sadze , zeby dziewczyny tym co napisaly chcialy sie dowartosciowac, czy ci dokopac...
      • aleksandra1977 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 12:33
        srubokretka napisał:
        Niestety coraz mlodsze dzieci bedzie to dotykac. Kiedys nastolatki zaczynaly odchudzanie, teraz przyszedl czas na mlodsze dzieci.

        Dlatego tez mam odwage powiedziec o bardzo malym dziecku, ze jest grube, co wiekszosci przez gardlo nie przejdzie. Nie dlatego, zeby komus dokopac, ale, byc moze, spowodowac, ze przed podaniem dziecku kolejnego chrupka kolejnej porcji slodkiej kaszy, buly, czy innego smiecia, rodzic sie zastanowi. Komorki tluszczowe rozrastaja sie od samego poczatku, a nie dopiero w wieku szkolnym. W wieku szkolnym moga stanowic juz problem i moze byc wlasnie tak "Pam
        > ietaj , ze za kilka lat corka zacznie dojrzewac i wtedy naprawde zacznie tyc. B
        > edzie miala problem nie tylko z ubraniami, ale i z samoocena, z rowiesnikami, a
        > ze zdrowiem... stawy, ktore dziewczyny wspomnialy to tylko czubek gory. ".
        • srubokretka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 15:17
          ale, byc m
          > oze, spowodowac, ze przed podaniem dziecku kolejnego chrupka kolejnej porcji sl
          > odkiej kaszy, buly, czy innego smiecia, rodzic sie zastanowi.

          wbrew pozorom teraz nie chodzi glownie o jakosc jedzenia, tylko o ilosc. Znam naprawde duzo dzieci, ktore jedza smieciowe jedzenie I sa na granicy anoreksji. Np corka mojej kolezanki, ktora je moze ze 3 dania: serek waniliowy, kasze te slodkie dla niemowlakow I makaron z ketchupem. inne rzeczy rosna jej w buzi jezeli ich nie zwymiotuje. Ma ponad 5 lat, a wazy tyle co moj 3 latek.
          Nie wiem dlaczego, ale coraz wiecej ludzi myli, ze potrzebuje zjesc duzo. Pewnie z powodu supermarketow. Porcje przez te kilkanascie lat conajmniej nam sie podwoily. Wiec co sie dziwic, ze I waga rosnie w takim samym tempie w gore.
          Pamietacie jak kiedys lody jadlyscie? My po kosciele spacerkiem przez pol h w jedna strone, pozniej kolejka, 2 galki max i znowu spacerkiem do domu. A teraz samochodem do supermarket po wiadro lodow + cala fura zarcia przy okazji, zeby 2x nie jezdzic.
          • srubokretka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 15:18
            (ma ponad 6lat)
            • srubokretka Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 17.05.14, 15:53
              do arybka. Nie ma co sie obrazac. wez uwagi przemysl, zeby za kilka lat nie zakladac takiego watku.
    • camel_3d to moze zacznij ja odchudzac.. 17.05.14, 16:16
      zamiast szukac wiekszych ubran. To nie jest taka natura..tylko zaniedbanie.

      • koza_w_rajtuzach Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 19.05.14, 13:17
        > To nie jest taka natura..tylko zaniedbanie.

        Niekoniecznie.
        Moje dzieci jedzą podobnie, a syn od zawsze szczupły (wzrost 90 centyl, a waga 25), nie wiem czy nawet nie nazwałabym tego niedowagą, a córka jest lepiej zbudowana (waga 75 centyl, a wzrost 50, choć do 75 dużo nie brakuje). Już na samej piersi córka składała się z samych fałdek, a syn wręcz przeciwnie tongue_out.
        Także bywa, że u niektórych to taka natura. Tak samo jak ktoś może być z natury szczupły, żreć ile wlezie i zawsze być chudym (znam takie przypadki), tak ktoś może jeść skromnie, dużo się ruszać i mieć nadwagę.
        Na szczęście w rodzinie od strony mojej mamy 90% dzieci było pulchnych, a absolutnie wszystkie z nich wyrosły na szczupłych dorosłych, a moja córka ma figurę identyczną jak moja mama, której ładnej figury zawsze można było pozazdrościć .
        • tijgertje Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 19.05.14, 17:13
          Koza, z tym, ze jest roznica, gdy dziecko zawsze jest mniej wiecej na tym samym poziomie siatki centylowej, co innego, jesli dziecko nagle gwaltownie chudnie czy tyje. To nie jest normalne.
          • koza_w_rajtuzach Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 19.05.14, 18:42
            Jasne, że tak. W pełni się zgadzam.
        • camel_3d Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 19.05.14, 23:03

          > Moje dzieci jedzą podobnie, a syn od zawsze szczupły (wzrost 90 centyl, a waga
          > 25), nie wiem czy nawet nie nazwałabym tego niedowagą, a córka jest lepiej zbud
          > owana (waga 75 centyl, a wzrost 50, choć do 75 dużo nie brakuje). Już na samej
          > piersi córka składała się z samych fałdek, a syn wręcz przeciwnie tongue_out.
          > Także bywa, że u niektórych to taka natura. Tak samo jak ktoś może być z natury
          > szczupły, żreć ile wlezie i zawsze być chudym


          to to ktore latwo tyje, powinno zrezygnowac z kilku rzeczy....i tyle... od warzyw sie nei tyje..tylko od cukru, tluszczu i weglowodanow...
          • koza_w_rajtuzach Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 06:27
            no tak, a jak grube było na samej piersi to i mleka nie powinno dostawać.
            Zresztą, moje dziecko można powiedzieć, że nie tyje. Trzyma się ciągle tego samego pułapu wagi, przy tym znacznie więcej rusza się niż młodsze dziecko. Był okres, że była niejadkiem i to bardzo dużym niejadkiem, bo nie była w stanie w siebie wsunąć więcej niż pół kanapki dziennie, jadła mniej niż jej brat niemowlę, który obżartuchem nigdy nie był. W przedszkolu nigdy nie jadła nic (była tam do 15-ej), a po powrocie była głodna, ale nie była w stanie w siebie praktycznie nic zmieścić, tak zwęziła sobie żołądek. Czy była w tym okresie chuda? Nie. Nie zamierzam jej odchudzać ani wpędzać w anoreksję. Widzę ile jedzą inne dzieci, porcję obiadowe jak dla dorosłej osoby bez problemu wsuwają w siebie (w większości szczupłe), potem po obiedzie jakiś deser, co chwilę coś do jedzenia dostają i ona im do pięt nie dorasta. Fakt, je za mało warzyw, ale czekam jeszcze kilka lat, na pewno jej ta niechęć do warzyw minie.
            • camel_3d Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 09:01
              > no tak, a jak grube było na samej piersi to i mleka nie powinno dostawać.

              to jest forum starsze dzeicko, wiec dzeici tu nie sa juz na piersi..

              > Widzę ile jedzą inne dzieci
              > , porcję obiadowe jak dla dorosłej osoby bez problemu wsuwają w siebie

              to nie jest normalen..zalezy ocuzywiscie jaki maja wiek. Ale jezel dzeicko je porcje obiadowa = porcji osoby doroslej, to jest raczej powod do obawy..

              > zości szczupłe), potem po obiedzie jakiś deser, co chwilę coś do jedzenia dosta
              > ją i ona im do pięt nie dorasta. Fakt, je za mało warzyw, ale czekam jeszcze ki
              > lka lat, na pewno jej ta niechęć do warzyw minie.

              no to skoro je malo warzyw to co je?

              I to najpewniej wlasnie od tego tyje... deserki, miesko, buleczki, slodycze...

              Ruch... nie wiem ile ma lat. Popros ja o przepyniecie 200 m... i zobacz jaka ma kondycje.
              • koza_w_rajtuzach Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 09:50
                > > Widzę ile jedzą inne dzieci
                > > , porcję obiadowe jak dla dorosłej osoby bez problemu wsuwają w siebie
                >
                > to nie jest normalen..zalezy ocuzywiscie jaki maja wiek. Ale jezel dzeicko je p
                > orcje obiadowa = porcji osoby doroslej, to jest raczej powod do obawy..

                Też tak uważam, ale są to właśnie w większości bardzo szczupłe dzieci, często podobnego wzrostu i wagi jak mój syn, a on nawet połowę z tego by nie zmieścił w siebie.

                > no to skoro je malo warzyw to co je?
                >
                > I to najpewniej wlasnie od tego tyje... deserki, miesko, buleczki, slodycze...

                Nie napisałam, że tyje. Przybiera na wadze, co jest oczywiste, bo też rośnie, ale centylowo nie ma żadnych wahań ani zwiększających się rozbieżności.
                Bułeczek nie je, słodycze głównie w niedzielę (zawsze do teściów przyjeżdżamy w odwiedziny z ciastem), choć rzeczywiście bardzo je lubi, ale kto ich nie lubi? Co je? Jak kanapki (sama zazwyczaj piekę chleb) to tylko z białym serem bez smarowania ich uprzednio masłem, bo nie lubi, parówki z ketchupem (kupuję lepsze) lub kaszę manną, ew. kukurydzaną na mleku. Przed szkołą dostaje właśnie któreś z tych dań. W szkole nic nie je, a po szkole też ciężko, bo nie chce moich obiadów, a ja mam już dość gotowania pod nią. Codziennie je jabłko, teraz doszedł jeszcze do tego arbuz (oczywiście nie całysmile), raz w tygodniu robię mięso ugotowane w rękawie i chętnie je zjada z ziemniakami, czasem naleśniki, ale obiady je nie częściej niż 2-3 razy w tygodniu. Rzeczywiście jest tak, że ona najbardziej lubi węglowodany, najchętniej codziennie jadłaby ziemniaki w każdej formie (które w sumie są jakby nie patrzeć warzywem) i różnego rodzaju mączne dania, ale ograniczam je, co właśnie wiąże się z tym, że przez większą ilość dni w tygodniu nie je obiadów. Nie chcę jej zapychać byle czym.
                Ogólnie to moja córka nie jest gruba i nie jest też chuda. W swojej klasie ma znacznie grubsze dzieci od siebie, a dwoje z nich jest dosłownie dwa razy jak ona. U nas jakiegoś problemu z wagą nie ma, kupuję jej ubrania w normalnych sklepach i w normalnych rozmiarach, choć zdarza się, że coś jest zbyt obcisłe, ale właśnie patrząc na syna, który już na moim mleku był pozbawiony fałdek, kiedy córka na tym samym mleku wyglądała jak ludzik z Michelin uważam, że niektóre dzieci mogą być z natury nieco pulchniejsze, a inne z natury szczuplejsze. Można nawet powiedzieć, że to moja córka ma właściwszą wagę niż jej brat, który mierzy równe 120 cm, a waży 18 kg, co dla 5 latka jest wysokim wzrostem i bardzo niską wagą.
                • mamma_2012 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 10:03
                  Moze w szkole dokarmia sie słodyczami? Ja nie dawałam, a z plecaka ciagle wyciagalam papierki (nawet nie kupowała, ale koleżanki z dobrego serca podnosily jej poziom cukru) wink
                  A jesli nie, jesli ilośc kalorii jest odpowiednia, to zwyczajnie moze brakować ruchu i to nie w wydaniu basen i tance dwa razy w tygodniu, a takiego na codzień, czyli biegania na podwórku, rower,spacery, rolki.
                  • koza_w_rajtuzach Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 10:26
                    > Moze w szkole dokarmia sie słodyczami?

                    Oj tam, czasem ktoś ją czymś poczęstuje, to oczywiste, ale w większości przypadkach zabiera to do domu i oddaje to swojemu bratu, a także mi, jeśli ma więcej. To samo robi z czekoladowym mlekiem, które dostaje w szkole, choć sama lubi, to zbiera dla brata, żeby nie był poszkodowany. Taka już jej natura, że uwielbia kiedy można innym osobom sprawić przyjemność. Ma skłonności do chomikowania. Jak dostanie ode mnie jakieś żelki czy coś, to najpierw ze wszystkimi w domu się dzieli, zje niedużo i chowa do szafki, na następny dzień bierze do szkoły nawet nie dla siebie, ale aby odwdzięczyć się osobom, które ją czasem czymś częstują. Takie opakowanie potrafi jej na tydzień starczyć, nie jest tak, że od razu rzuca się na coś.
                    Wiadomo, że nie jest częstowana codziennie, często też zdarza jej się odmawiać, bo mówi, że nie chce innych objadać.

                    Spacery codziennie są, choćby nawet przymusowe do szkoły i z powrotem (30 minut w obie strony, a w tamtym roku do zerówki w obie strony było ponad godzinę). Ze dwa razy w tygodniu jedzie ze mną lub z mężem na przejażdżkę rowerową. Fakt, że ruchu mogłoby być więcej, bo córka woli prace plastyczne i towarzystwo brata niż ganianie po dworze z innymi dzieciakami. Ale jak jest ciepło to z podwórka nie wychodzi, grają z bratem w piłkę czy rzucają frisbee, czasem też idą na pobliski plac zabaw.
                    • camel_3d czekaj bo nie kumam.. 20.05.14, 11:22
                      je sniadanie..w szkole nic... a kiedy obiad i kolacja?
                      • koza_w_rajtuzach Re: czekaj bo nie kumam.. 20.05.14, 12:51
                        Obiad po szkole, czyi 12-13 godzina, o ile w ogóle je. Jeśli nie je, to zjada jabłko. Wtedy kolację je dość wcześnie (o ile można to kolacją nazwać), bo wiadomo, głodna, a na kolację je podobnie jak na śniadanie.
                        • camel_3d Re: czekaj bo nie kumam.. 20.05.14, 15:42
                          to jezeli tak jest jak piszesz, to ja bym sie do porzadnego lekarza udal...
                          od niczego si enie tyje...

                          szczegolnie, ze jezeli nei je obiadu i kolacji prawie...
                          • paszczakowna1 Re: czekaj bo nie kumam.. 20.05.14, 22:16
                            > od niczego si enie tyje...

                            Wyraźnie ci napisała, że jej córka nie tyje, a ten ciągle swoje. Nie tyje, rozumiesz? Masa jej zwiększa się proporcjonalnie ze wzrostem
                          • tijgertje Re: czekaj bo nie kumam.. 20.05.14, 22:47
                            camel_3d napisał:

                            > to jezeli tak jest jak piszesz, to ja bym sie do porzadnego lekarza udal...
                            > od niczego si enie tyje...
                            >
                            > szczegolnie, ze jezeli nei je obiadu i kolacji prawie...

                            a owszem. Ja tyje, bo jem za malo. Organizm sie przyzwyczaja do zbyt malych i nieregularnych posilkow i ustawia "program glodowy", tzn jak juz cos dostanie, to magazynuje z tego ile sie da na "czarna godzine".
                • camel_3d Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 11:20

                  > Też tak uważam, ale są to właśnie w większości bardzo szczupłe dzieci,

                  narazie..... dopoki sie ruszaja. skoro mieszcza takie ilosci to znaczy maja rozepchane zadadki. kiedy przestana sie ruszac..np kolo 30..zaczna tyc...


                  > Co je? Jak kanapki (sama zazwyczaj piekę chleb) to tylko z białym serem bez sm
                  > arowania ich uprzednio masłem, bo nie lubi, parówki z ketchupem (kupuję lepsze)
                  > lub kaszę manną, ew. kukurydzaną na mleku. Przed szkołą dostaje właśnie któreś
                  > z tych dań. W szkole nic nie je, a po szkole też ciężko, bo nie chce moich obi
                  > adów, a ja mam już dość gotowania pod nią. Codziennie je jabłko, teraz doszedł
                  > jeszcze do tego arbuz (oczywiście nie całysmile), raz w tygodniu robię mięso ugoto
                  > wane w rękawie i chętnie je zjada z ziemniakami, czasem naleśniki, ale obiady j
                  > e nie częściej niż 2-3 razy w tygodniu. Rzeczywiście jest tak, że ona najbardzi
                  > ej lubi węglowodany, najchętniej codziennie jadłaby ziemniaki w każdej formie (
                  > które w sumie są jakby nie patrzeć warzywem) i różnego rodzaju mączne dania, al
                  > e ograniczam je, co właśnie wiąże się z tym, że przez większą ilość dni w tygod
                  > niu nie je obiadów. Nie chcę jej zapychać byle czym.


                  no od tego sie nie bardzo da utyc... ale skoro tyje..to ja bym do dietetyka sie wybral.


                  dobra..a ile mierzy twoja corka?

                  moj ma 116 cm i 20 kg. i 5.8 lat
                  • aleksandra1977 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 12:26
                    > no od tego sie nie bardzo da utyc... ale skoro tyje..to ja bym do dietetyka si
                    > e wybral.
                    >

                    Camel, da sie. Wiesz dlaczego? Bo takie posilki, jedzone w taki sposob, beda powodowaly, ze organizm i tak bedzie odkladal. Skoro w posilkach sa weglowodany - parowki ziemniaki i kasza na mleku to nie jest najwlasciwsze menu, a nie ma witamin i blonnika, to organizm bedzie magazynowal, bo nie ma odpowiedniego zaplecza do rozwoju. Gdzie sa warzywa, gdzie owoce, ryby, jajka, kasze inne niz manna, naturalny ryz?
                    Ziemniaki to zapychacz, a nie wartosciowe warzywo.

                    właśnie wiąże się z tym, że przez większą ilość dni w
                    > tygod
                    > > niu nie je obiadów. Nie chcę jej zapychać byle czym.
                    ale to jest wlasnie byle co

                    Kiedy to dziecko bedzie mialo szanse zjesc cos innego niz parowka, czy kanapka?
                    w maju, chyba, problemu z warzywami i owocami nie ma, to nie grudzien, a mozna je podac, przyrzadzic na 1000 roznych sposobow.
                    • koza_w_rajtuzach Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 13:38
                      > w maju, chyba, problemu z warzywami i owocami nie ma, to nie grudzien, a mozna
                      > je podac, przyrzadzic na 1000 roznych sposobow.

                      Nic nie poradzę, że moja córka z owoców je tylko jabłka i arbuzy (na szczęście teraz arbuzy już są pyszne), a z warzyw tylko ziemniaki, które i tak dostaje maksymalnie dwa razy w tygodniu. Z mężem i synem ziemniaków raczej nie jemy, bo nie przepadamy, więc czasem ekstra robię dla córki, bo nie chcę, żeby głodna chodziła. Trzeba wziąć pod uwagę, że w większości polskich domach ziemniaki były niemal codziennie na obiad, a dzieci chude były.
                      To, że córka nie je innych warzyw jest dużym utrudnieniem, ale uważam, że jeszcze trochę i zacznie je jeść, kwestia czasu.
                  • koza_w_rajtuzach Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 13:25
                    Nie wybiorę się do dietetyka, bo i tak córka je tylko kilka produktów na krzyż.
                    Mierzy 134 cm, waży jakieś 33 kg, ma 8,4 lat. Może jak jej się jadłospis poszerzy, to waga trochę spadnie. Może problem jest w tym, że często je zdecydowanie za mało, a innym razem potrafi naprawdę solidnie się najeść. Syn z kolei zawsze podobne ilości zjada, czyli je chętnie, szczególnie jeśli są brokuły czy szpinak, ale skromne ilości (ilość zjedzonego obiadu jest nie większa niż słoiczek z obiadkiem dla 12-miesięcznego dziecka).

                    > moj ma 116 cm i 20 kg. i 5.8 lat

                    No to ma wagę i wzrost w porządku. Mój 5,4 szczuplejszy, a pewnie mniej się rusza (z powodu problemów z nóżkami).
                    • aurita Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 08:57
                      to moja tez ma podobne gabaryty : 135 i 34 kg. W ubraniu jest normalna, zgrabna laska. Na golaska ma troche brzuszka i tluszczyku. Nie je duzo (ale wie co to Macdonald). Nie zamierzam z tym walczyc, jedni sa chudzielce, inni sa grubi a inni sredni. Od zeszlego roku spadlo jej w brzuszku (sukienka komunijna po roku zrobila sie za szeroka...).
                      • koza_w_rajtuzach Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 10:39
                        > W ubraniu jest normalna, zgrabna
                        > laska.

                        No to chyba podobnie jak moja smile). No chudasem zdecydowanie nie jest, ale też nigdy nie była. Teraz i tak wygląda lepiej niż jak miała ponad rok i fałdka na fałdce (moje mleko jej tak służyło, bo po odstawieniu piersi schudła 2 kg w tydzień, mimo, że normalnie jadła).
                        Taka jest i już.
        • mamma_2012 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 09:18
          Ale natura nie jest sprawiedliwa i nic z tym nie zrobimy. Moja córka miała przyjaciółkę, która żywila sie wraz z cała rodzina w makach, zagryzali to czekoladkami i popijali cola.
          Była cuda jak patyk, zreszta jak reszta rodziny.
          Zwyczajnie tłumaczyłam, ze my tak nie możemy, bo po pierwsze jest to niezdrowe, a po drugie jeśli zjadalybysmy tyle kalorii, to poszerzalybysmy każdego roku drzwi w domu. My musimy sie pilnować, a oni nie to i tyle.
          Zreszta moja mama i jej siostra rodzona maja tak samo. Ciotka moze jeść wszystko i w dowolnych ilościach, a mama od samego patrzenia na jedzenie tyje i dopasowuja swoją dietę do tego co im natura dała nie pomstujac o sprawiedliwość.
          • camel_3d Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 11:30
            bo to wyglada tak.

            do 2-3 roku zycia ustala sie ilosc komorek tluszczowch w organizmie..ppozniej juz sie nie zmienia... tylko sie ich obetosc moze zmienic. im dzeicko wiecej wytworzy ich do 3 roku zycia..tym wieksza szenasa ze bedzie otyle pozniej.
            Ludzie ktorzy nie wytworzyli duzej ilosci komorek tluszczowych po prostu moga zjesc wiecej...i nawte jezeli nawet kazda komorka powiekszy sie ..to i tak beda wygladali normalnie.. ludzie z duza ilosci komorek tluszczowych ..po prostu nagle eksplodujasmile))

            dlatego najwazniejsze jest zeby dzieci kolo2-3 roku zacia jadly duzo owocow, warzyw, a malo tluszczow, weglowodanow..itd... choc w Pl..glowna podstawa sa mieska, szyneczki, deserki..i sktd pozniej problemy...

            • mamma_2012 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 12:01
              Mam koleżanki bliźniaczki jednojajowe, wiec też chyba należy przyjąć, ze żywione podobnie w dzieciństwie. Jedną widuje częściej, jest chuda, drugą widziałam ostatnio i byłam pewna, ze jest w zaawansowanej ciąży, tak sie roztyla, a to ta chuda w tym duecie potrafi zjeśćwink To juz zaprzecza wszelkim prawom natury, genetyki i zdrowemu rozsądkowi.
              Dalej mój partner, w jego rodzinie je sie tłusto i tak słodko, ze dla mnie to często niejadalne. Tona tłustych, słodkich racuchów, to u nich była drobna przekąska miedzy posiłkami. Wiec teoretycznie mama zrobiła wszystko, aby wyhodować niewyobrażalna wręcz ilośc komórek tłuszczowych. Teraz tez pochłania on niewyobrażalne ilości jedzenia, a jest chudy jak patyk. W porównaniu z ich dieta, ta w moim domu rodzinnym to żywienie sanatoryjne.
              Moja mama i jej siostra jadly w dzieciństwie to samo, a delikatnie mówiąc różnią sie budowa.

              Reguły niestety nie ma, co nie zmienia faktu, ze trzeba dbać o zdrowe żywienie dzieci i ruch niezależnie od genów jakie przypadły im w udziale. Jedni musza sie zwyczajnie bardziej, a inni mniej ograniczać.
              • camel_3d Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 15:06
                ja tez moge zdejsc duze..i tlusto i mi to nie orbi roznicy...

                ale to nie ma znaczenia co MY mozemy.. znaczenie ma co MY robimy dzeiciom...


                zeby nie wiem jak dewagowac..otyle dzeicko nie jest oznaka zdrowia ia znakiem, ze cos nie tak robimy lub zrobilismy... i tyle... i oznaka, ze na.ezy cos zrobic, przyjzec sie co sie dzieje..itd... i zaczac dzialac zanim bedzie za pozno. im bardziej otyle dziecko tym ma wieksze problemy ze sportem, a im mniej sprtu tym staje sie jeszcze bardziej otyle..i takie kolo sie zamyka..

                uwazam, ze otylosc powinno sie kwalifikowac tak samo jak prochnice...
                zadna normalna osoba nei uwaza, ze prochnica to takie cos..no stalo sie i juz..bedziemy kupowac oslonki na wargi.


                • ed-di Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 22.05.14, 22:56
                  Tak gwoli ścisłości
                  Należy zbadać dziecku czy też dorosłemu mającemu problemy z wagą poziom insuliny i cukru na czczo. Najlepiej byłoby zrobić krzywą cukrową i insulinową, ale to kosztuje, lekarze nie chcą robić, chyba że ciężarnym

                  Sam wynik insuliny na czczo daje do myślenia. Powinno być do 5 mikrolU/ml u dorosłego. U otyłych jest zazwyczaj 20 i więcej. Mimo że norma jest do 24, tak naprawdę do 5 to norma, powyżej - ryzyko insulinooporności, która nieleczona prowadzi do cukrzycy.

                  Lekarze badają tylko cukier Cukier powyżej normy - to tak naprawdę już dużo za późno. Trzustka zniszczona, wytwarza za mało insuliny, żeby usunąć cukier z krwi.
                  Niektórzy mają IO wrodzoną, co powoduje duże problemy z wagą już w okresie dzieciństwa. Musi uważać co i jak je, a nie ile je. Nie kwestia kaloryczności, a IG potraw.

                  Lata temu nikt o tym pojęcia nie miał (zresztą teraz też wielu lekarzy nie ma lub udaje że nie ma, idąc na rękę firmom farmaceutycznym), dziecku podawano do picia wodę z glukozą (!), MM było zagęszczane białą mąką. Kaszki obowiązkowo słodkie, bo przecież cukier krzepi.

                  Dla dziecka z problematyczną trzustką oznaczało to drogę ku otyłości. Diety niskotłuszczowe a wysokowęglowodanowe tylko pogłębiają problem.

                  Najważniejsza jest ustawiona dieta. Składniki o jak najniższym IG. A sport - może też ważny, ale najpierw trzeba dać trzustkce odpocząć.


            • mama303 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 18:33
              camel_3d napisał:

              > dlatego najwazniejsze jest zeby dzieci kolo2-3 roku zacia jadly duzo owocow, wa
              > rzyw, a malo tluszczow, weglowodanow..itd... choc w Pl..glowna podstawa sa mies
              > ka, szyneczki, deserki..i sktd pozniej problemy...
              Bzdury. Dziecko może jeśc warzywa i owoce jako dodatek. Głównie powinno jeśc budulec czyli białko czyli mięso, nabiał, jajka....i wędlowodany bo musi miec co spalać. Ograniczac sie powinno jedynie słodycze
              • camel_3d Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 20.05.14, 23:20
                nie musi jesc miesa wogole.

                moje je mieso raz w tygodniu...wystarczy..

                pozatym sery, jajka, mleko, ryby i wszytsko co wartosciowe.

                w gruüie jest dziecko wegan i tez wyglada na zdrowe. wazne, zeby dobrac jedzenie tak, zeb niczego nie prakowalo..a nie zapychac.
                • aleksandra1977 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 08:54
                  camel_3d napisał:

                  > nie musi jesc miesa wogole.
                  >
                  > moje je mieso raz w tygodniu...wystarczy..
                  >
                  > pozatym sery, jajka, mleko, ryby i wszytsko co wartosciowe.

                  moje z miesa jedza wylacznie ryby. Z produktami mlecznymi bardzo uwazamy, ze wzgledu na alergie. I zyja.

                  >
                  > w gruüie jest dziecko wegan i tez wyglada na zdrowe. wazne, zeby dobrac jedzen
                  > ie tak, zeb niczego nie prakowalo..a nie zapychac.


                  otoz to.
                • aurita Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 09:49
                  Nie pierwszy raz czytam camela i skrecam sie ze smiechu...

                  camel_3d napisał:

                  > nie musi jesc miesa wogole.
                  >
                  > moje je mieso raz w tygodniu...wystarczy..
                  >
                  > pozatym sery, jajka, mleko, ryby i wszytsko co wartosciowe.
                  >
                  > w gruüie jest dziecko wegan i tez wyglada na zdrowe. wazne, zeby dobrac jedzen
                  > ie tak, zeb niczego nie prakowalo..a nie zapychac.
                • mama303 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 22:54
                  camel_3d napisał:

                  > nie musi jesc miesa wogole.

                  Jajek tez w zasadzie nie musi... tongue_out
              • aleksandra1357 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 11:40
                > Bzdury. Dziecko może jeśc warzywa i owoce jako dodatek. Głównie powinno jeśc bu
                > dulec czyli białko czyli mięso, nabiał, jajka....i wędlowodany bo musi miec co
                > spalać. Ograniczac sie powinno jedynie słodycze

                Bzdury, pełnowartościowe białko jest też w roślinach strączkowych. Znam wiele dzieci na diecie wegetariańskiej i jedno na wegańskiej, jedzą też mało węglowodanów i te dzieci są okazami zdrowia i siły.
                Są rejony na ziemi, gdzie nie je się wcale mięsa i węglowodanów i jakoś dzieci świetnie się tam rozwijają.
                • paszczakowna1 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 11:51
                  > Są rejony na ziemi, gdzie nie je się wcale mięsa i węglowodanów i jakoś dzieci
                  > świetnie się tam rozwijają.

                  No, no, bardzo jestem ciekawa. Gdzie to się "nie je się wcale mięsa i węglowodanów" i co się tam je? I jak człowiek jest w stanie przeżyć np. bez witaminy C? (Która zgadnij czym jest chemicznie?)

                  Spokojnie, ja wiem, że nie masz pojęcia, o czym piszesz. Warto jednak, by inni wiedzieli, i broń Boże nie brali tych głupot na serio.
                  • aurita Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 12:04
                    mnie tez te tajemnicze rejony zaciekawily!!!!
                    • agni71 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 12:21
                      przyznam, że i ja jestem zaintrygowana
                    • mama303 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 23:03
                      aurita napisała:

                      > mnie tez te tajemnicze rejony zaciekawily!!!!

                      i mnie smile w sumie nie słyszałam o takich rejonach.
                • mama303 Re: to moze zacznij ja odchudzac.. 21.05.14, 23:01
                  aleksandra1357 napisała:

                  > Bzdury, pełnowartościowe białko jest też w roślinach strączkowych.
                  To niech jedza codziennie rosliny strączkowe, smacznego.
    • koza_w_rajtuzach Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 19.05.14, 13:00
      Wiem, że w C&A jest dział dla dzieci, które noszą większy rozmiar.
      A poza tym tak mi przyszło do głowy, że skoro musisz kupować bluzki ze zbyt długimi rękawkami, to może kupuj takie z rękawkiem na 3/4 tylko stosownie większe, tak, żeby dla Twojej córki były właśnie one dłuższe.
    • camel_3d i idz do dietetyka.. 20.05.14, 09:03
      z dzeickiem.

      to ze twoj maz byl grubym dzieckiem nie pznacza, ze twoje dzeici musza z zalozenia takie byc.
      otylosc u dzeici jest juz "wykrzykinikiem" ze nalezy sie zabrac, ze diete..calej rodziny. Odstawic sloycze, tluszcze, weglowodany i zaczac sie lepiej odzywiac. Choc w wielu poslkich ordzinych "kotlet" to podtswa. Obiad bez miesa to nie obiad. Salatka, to nie jedzenie....

      polecam tez duzo ruchu, zapisanei na basen i regularny ruch..




      to duze lepsze niz szukanie coraz wiekszych ciuchow...

    • mamma_2012 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 20.05.14, 09:09
      Co do meritum, to moze zacznij zaglądać do sklepów dla młodzieży. Zreszta teraz moda jest łaskawa dla osób, chcących ukryć to czy tamto, bo sporo oversizow także w kolekcjach dziecięcych.
      Latem sprawdza sie luźne sukienki, dostępne we wszystkich sieciowkach, najwyżej bedą dłuższe.
      Przydatny tez moze być ten serwis na A. Jeśli akceptujesz ciuszki używane, to poszukaj kogoś, kto sprzedaje po większym dziecku.

      A co do dyskusji, która sie rozwinęła, to nie ukrywam, ze w poście początkowym stwierdzenie, ze "widać taka jej natura" jest trochę niepokojące.
      Moja córka nigdy nie była typem urodzonego patyczaka i gdybym nie pilnowała (czasem mniej czasem bardziej) jej diety i ruchu, wychodzac z zalozenia, ze taki jej urok, to pewnie by popłynęła z waga. A jak cieżko jest wrócić z tej podróży, wie większość kobietwink
      • aurita Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 09:10
        > A co do dyskusji, która sie rozwinęła, to nie ukrywam, ze w poście początkowym
        > stwierdzenie, ze "widać taka jej natura" jest trochę niepokojące.

        Tak trudno zrozumiec, ze ludzie sa rozni? jedni maja krecone wlosy, inni gladkie, jedni niebieskie oczy, inni brazowe, jedni rozmiar buta 39, inni 42....
        Demonizujecie ludzie sa naturalnie roznej budowy: i chudsi i grubsi, wazne aby byc zdrowym i akceptowac siebie. Przeciez nie mowimy tutaj o otylosci!!!!!
        • mamma_2012 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 11:12
          Oczywiście, ze ludzie sa różni, dlatego normy sa szerokie, ale chyba przyznasz, ze sa dzieci i ludzie w każdym wieku, którzy z tych norm wymykaja.
          Duże skoki wagi raczej sie do normy nie zaliczają, więc jeśli lekarz wyklucza chorobę, to warto przyjrzeć sie diecie i aktywności fizycznej (np. dziecko bardzo rośnie, potrzebuje wiecej kalorii, więc nadwyżki sa zuzywane, potem przychodzi moment spowolnienia wzrostu plus np. zima i pojawia sie trochę wiecej ciała i wtedy trzeba zmienić dietę, a nie pocieszac sie, ze taki urok).
          Otyłość to nie jest coś co pojawia sie jak gorączka w nocy i niespodziewanie, a stan do którego dochodzi sie powoli i trudnoodwracalny. Tak samo problemy ze zdrowiem nie pojawiają sie nagle, a powolutku.
          I nie wiemy czy mówimy o otyłości czy nie, bo wiemy tylko o sporym skoku wagi.
          Jednak znając ofertę sklepów, to znaczne wyjście poza rozmiarowke, wskazuje, ze nie mówimy o dodatkowej oponce na brzuchu.
          • aurita Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 12:39
            Dziecko jest zdrowe (wyniki badan) ale trzeba je koniecznie zmienic bo sie nie miesci w standardowe ubrania....ciekawa jestem czy jezeli dziecko byloby za chude no standardowych ubran to byscie kazaly je na sile karmic? Moze tak jak te gesi na foie gras? Znam dzieci, ktorym mamy portki zmniejszaja....

            A co mam zrobic ze swoja, skoro jedne portki byly na nia za duze a inne za male???
            • mamma_2012 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 12:53
              Jeśli dziecko schudloby w ciagu krótkiego okresu czasu o dwa rozmiary, to tez sprawa do wyjaśnienia. Moze zaczęło bardzo rosnąć i musi wiecej/częściej jeść, moze posiłki sa nieodpowiednie. Dokładnie to samo.
              Przy czym fakty sa takie, ze jednak otyłość wywołuje wiecej problemów niż bycie bardzo szczuplym (oczywiście nie mówimy o zaburzeniach odżywiania)
              Problemem nie jest to, ze dziecko nie mieści sie w ubrania czy z niego spadają, a to dlaczego sie nie mieści i to jest duża różnica.
              A jeśli ty nagle bardzo utyjesz, to tylko idziesz na zakupy, czy jednak wprowadzasz jakieś zmiany w swoim życiu?
              • paszczakowna1 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 13:22
                > Przy czym fakty sa takie, ze jednak otyłość wywołuje wiecej problemów niż bycie
                > bardzo szczuplym (oczywiście nie mówimy o zaburzeniach odżywiania)

                Raczej nie. Zależy o jakiej otyłości mówimy. Niedowaga średnio rzecz biorąc jest znacznie groźniejsza dla zdrowia (co prawda nie znam danych dotyczących dzieci - u dzieci może być nawet odwrotnie) niż otyłość pierwszego stopnia. Nadwaga natomiast wydłuża życie:

                www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19543208
                • mamma_2012 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 13:47
                  Ok, to ja sie chyba wypisuje z tej dyskusji, bo każdy o czymś innymwink
                  Jeśli dorosły jest bardzo szczupły często jest to wynikiem choroby czy niedozywienia. U dzieci moze wynikać także z szybkiego wzrostu, olbrzymiej aktywności fizycznej itp.
                  Jako wielka milosniczka umiaru, tego sie będę trzymała i w sprawach dziecięcych kraglowci i ich natury.
                  • aurita Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 14:02
                    > Jeśli dorosły jest bardzo szczupły często jest to wynikiem choroby czy niedozyw
                    > ienia. U dzieci moze wynikać także z szybkiego wzrostu, olbrzymiej aktywności f
                    > izycznej itp.

                    i podobnie u dzieci moze to byc spowodowane choroba... dzieci to taki mniejszy dorosly (i co to jest ta olbrzymia aktywnosc fizyczna????)

                    > Jako wielka milosniczka umiaru, tego sie będę trzymała i w sprawach dziecięcych
                    > kraglowci i ich natury.

                    na jakims watku rownoleglym przeczytalam jak jedna e-mama, wielce z siebie zadowolona, doprowadzila dziecko prawie do anoreksji....
                    • mamma_2012 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 14:18
                      Dlatego nagle chudniecie także trzeba konsultować z lekarzem, co już pisałam.
                      Chyba nie widziałas naprawde energicznego dziecka, jeśli sie pytasz co to jest olbrzymia aktywnosc fizyczna u dzieci. Moja córka miała w życiu okresy, kiedy po całym dniu zabaw na podwórku, jechalysmy wieczorem na basen, wracalysmy i ona mówiła, ze czuje, ze musi przebiec sie kilka razy wokół bloku. O chlopakach nie wspomnęwink
                      Dla równowagi bywają tez w rożnych wątkach (i realu) mamy, które doprowadziły dzieci do otyłości.
                      • mama303 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 23:14
                        mamma_2012 napisała:

                        > Chyba nie widziałas naprawde energicznego dziecka, jeśli sie pytasz co to jest
                        > olbrzymia aktywnosc fizyczna u dzieci. Moja córka miała w życiu okresy, kiedy p
                        > o całym dniu zabaw na podwórku, jechalysmy wieczorem na basen, wracalysmy i ona
                        > mówiła, ze czuje, ze musi przebiec sie kilka razy wokół bloku. O chlopakach ni
                        > e wspomnęwink

                        Bywaja dzieci które ze zmeczenia robia sie nadaktywne. Wiem bo moja córka tak miała.
                        • mamma_2012 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 22.05.14, 07:46
                          Moja to bardziej klasyczny model, jak była zmęczona to zalegala na kanapie i po 5 minutach spała (w sumie to i kanapa jej nie była potrzebna, wystarczył kawałek podłogi czy pare centymetrów do pasadzenia pupy) smile
                  • mama303 Re: ubrania dla nieco "większych dzieci" 21.05.14, 23:10
                    mamma_2012 napisała:

                    > Jeśli dorosły jest bardzo szczupły często jest to wynikiem choroby czy niedozyw
                    > ienia.
                    a tu przykład przesady w druga stronę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka