Dodaj do ulubionych

Kieszonkowe - ile?

18.08.14, 15:56
Młoda ma 9 lat. IV klasa.
Ile kieszonkowego dawać?
Co "powinien" opłacać rodzić, a co dziecko w tym wieku?
Jej komórka jest przywiązana do mojego rachunku, wyłączona jest możliwość korzystania z internetu (podepnie się tylko do Wi-Fi). Lody i smakołyki kupuję ja. Na "poważniejsze" wydatki przy tygodniówce w wysokości 5 pln nie uzbiera - dość małe pudełko lego za 100 pln to pół roku oszczędzania, bilet do kina bez popcornu i coli - miesiąc.
Jak to rozegrać?
Obserwuj wątek
    • camel_3d Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 16:06
      w Niemczech jest tak:

      1klasa - 1 € na tydzien
      2 klasa - 2€
      3 klasa - 3€

      i tak dalej...

      kieszonkowe jest na jakies drobnostki, ciastko itd.... komorka..no wiekszoasc ma (ale nie 9 latkow) prepaidy..i np limit na 5€ iesiecznie..jak wydzwonie to koniecsmile

      ubrania i niezbedne rzeczy sa extra... kino tez extra..bo wiadomo, ze za 1€ do kina si enie pojdzie...
      • zjawa1 /Camel:) 18.08.14, 22:14
        Znów pytam z czystej ciekawości co takie dziecko jest w stanie sobie kupić za 3 euraki w Niemczechsmile? Czy była to tylko może twoja ironia?
    • budzik11 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 16:28
      Moja (też 9 lat, też IV klasa) nie dostaje nic, nie widzę takiej potrzeby. Wszystko, co jej potrzebne i co chce, kupujemy my (przed każdymi zakupami robi listę tego, co chce, żeby jej kupić). Czasem od babci czy cioci dostanie parę złotych, wydaje w szkolnym sklepiku, nie jest w stanie nic zaoszczędzić. Telefon ma (bez internetu, na kartę, może dzwonić tylko na wpisane numery i to zwykle puszcza tylko sygnał, my oddzwaniamy).
    • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 16:41
      Miałam kilka podejść do kieszonkowego, wniosek jest taki, ze wszystko zależy od tego na jakim poziomie zyjecie. Jesli czesto jadacie w restauracji i nie patrzycie na ceny, to nagle dziecko ma oszczędzać miesiąc na pizzę z przyjaciółmi? Mam gimnazjalistke, dostaje ok. 250 zł miesięcznie na kina, wyjścia i kawki, telefon z abonamentem w zasadzie bez limitow płacimy my, ciuchy opłacam ja, bo nie żąda cudów. Jesli w domu nie ma obiadu dostaje ok. 20 złotych na jedzenie na mieście.
      Z kinem tak samo, jesli wychodzicie razem do kina/teatru/filharmonii razem razy w miesiącu, a nagle na wypad z przyjaciółmi ma to być zbieranie jak na wyprawę, to nie jest ok.
      Zycie dziecka ma pasować do życia rodziny .
      • budzik11 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 17:20
        mamma_2012 napisała:

        > dziecko ma oszczędzać miesiąc na pizzę z przyjaciółmi?

        Dziewięciolatki raczej nie chadzają na pizzę z przyjaciółmi. Mogą sobie co najwyżej kupić frytki w szkolnym sklepiku wink
        • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 17:55
          moja chadza od jakichś 3 lat, ma obecnie 11,5 smile
          • budzik11 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 22:06
            Poważnie? To te nasze okoliczne są jakieś zacofane wink
            • zjawa1 budzik11 18.08.14, 22:47
              budzik11 napisała:

              > Poważnie? To te nasze okoliczne są jakieś zacofane wink
              No, najwidoczniejsmile Może nawet lepiej, bo na pewno zdrowszesmile
              Nie słyszałaś, że USA to w dalszym ciągu Eldorado i wzór wszystkich klimatów?
            • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:32
              pewnie tak, albo brak pizzerii w pobliżu. Córka ma pizzerię obok szkoły i chodzenie tam przez dzieci jest bardzo popularne smile
        • zjawa1 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 22:44
          budzik11 napisała:

          > mamma_2012 napisała:
          >
          > > dziecko ma oszczędzać miesiąc na pizzę z przyjaciółmi?
          >
          > Dziewięciolatki raczej nie chadzają na pizzę z przyjaciółmi. Mogą sobie co najw
          > yżej kupić frytki w szkolnym sklepiku wink
          Chyba najsmutniejsze jest to, że dziecko nie ma normalnych obiadów w domu i musi chadzać na tę pizzę z przyjaciółmi. Nie wiem co to są za standardy materialne jako wyznacznik-fas foody?... Chadzanie po pizzeriach... ,,restauracjach".
          Nawyki żywieniowe powinny być wpajane od chwili narodzin. Ja wole zrobić dziecku kotlecik z wołowego-zdarza sie często z polędwicy wołowej- niż faszerować je Panem Pizząsmile
          • morekac Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 07:13
            Mnie się wydaje, że raz na jakiś czas można pójść z przyjaciółmi nawet na jakieś wybitnie niezdrowe żarcie i nie ma tym nic złego. To nie kwestia braku obiadu, to kwestia towarzyska.
          • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 07:13
            O czym ty piszesz?! Nie smuc sie nad jej losem, nie jest zlesmile
            Człowiek w ciagu roku zjada pewnie koło 2000 posiłków, jest w tym i miejsce na kotleciki wołowe, na rybę na parze, hamburgera i pizzę. Wszystko jest kwestia zachowania właściwych proporcji.
            A nastolatki "chodzą na pizzę", pod tym pojęciem kryje sie szeroki wybor miejsc, od kejefsi i makow, przez lokalne pizzerie do sushi.
            Jak dziecko ma 14 lat (jak moja corka), to juz nawyki powinny być dawno ukształtowane i utrwalone, ale maja sie nijak do wyjść z rówieśnikami, którzy jak łatwo sie domyśleć nie spotykają sie w sklepach ze zdrowa żywnością czy slow-foodowych restauracjach.



          • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:36
            grubo przesadzasz, moja córka chadza czasem w kilka koleżanek i najczesciej dziela taka jedna pizzę na sporo częsci to raz, po drugie w pizzerii mozna sie też napic albo zjeśc ciastko. sama nigdy nie wychodzisz cos zjeść czy wypic poza domem?
        • mw144 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 09:35
          budzik11 napisała:

          > mamma_2012 napisała:
          > Dziewięciolatki raczej nie chadzają na pizzę z przyjaciółmi. Mogą sobie co najw
          > yżej kupić frytki w szkolnym sklepiku wink

          Moja chadzała;P
    • slonko1335 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 17:04
      Moje dostają na razie tygodniówki tyle ile mają lat . Ośmioipółlatka dostaje 8 zeta. Oprócz tego okazjonalnie od cioci czy babci jakieś konkretniejsze pieniądze(od babci dostała na wakacje 150 zeta, ode mnie na wyjazd 100 złotych-zostało jej z tego na koniec wakacji 180 złotych). Co kupuję ja? to zależy bo w zasadzie tylko to na co mam ochotę, jak nie mam ochoty mówię kup sobie ze swoich i tyle. Nie kupuję na pewno żadnych gazetek, badziewnych książeczek, badziewnych zabaweczek, nie daję na automaty. Może kupować słodycze ale nie zawsze może je zjeść gdy chce, znaczy może sobie kupić ale zjeść na przykład dopiero po obiedzie. Kasę wydaje głównie w automacie w szkole i automatach z duperelami.
      Komórki nie ma choć jak zacznie sama wracać do domu kupimy i będziemy pewnie pokrywać jakieś 20 zeta miesięcznie, więcej jej nie trzeba, kino czy popcorn funduję ja.
    • rene1311 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 17:18
      sama się nad tym zastanawiam, jak powinno być. Ale wydaje mi się że nie ma jednej złotej rady - każdy z dzieckiem ustala takie rzeczy indywidualnie wg potrzeb no i zasobności portfela, zasad panujących w domu itp. u nas jest tak, że córki 8,5 i 9,5 dostają 7 zł/tydzień. Z tym, że to są pieniądze na "rozwalenie" bo poza kieszonkowym dostają od babć/dziadków/wujków, czasem ekstra kasa od nas, którą wrzucają do skarbonki i zbierają w ten sposób na większe zachcianki np. lego, czy najmodniejszego w danym miesiącu ciuchawink telefon doładowywuję im ja za ustaloną wspólnie miesięczną kwotę, jeśli wykorzystają to ładują za swoje. Wyjścia na basen czy np. do sali zabaw finansujemy my, więc te 7 zł kieszonkowego wydają na słodycze i dlatego uważam, że jest to kwota wystarczająca.
    • liliawodna222 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 17:18
      Moja 12-latka 10zł tygodniowo. Nie jest to fortuna przy obecnych cenach, ale nie widzę potrzeby, by dawać jej więcej. I tak najczęściej to my jej finansujemy zachcianki. Albo też my kupujemy jej czasopisma popularnonaukowe, bo jednak są dość drogie.

      W sklepiku szkolnym nie wydaje, bo tam syf nieziemski, a poza tym sama się zorientowała, że "przeżreć" te 10zł można momentalnie, zaś ja bardzo zwracam uwagę na to, co moje dziecko je.
      Tak więc córka ciuła sobie kasę na rzeczy zbędne w naszym odczuciu, ale WYMARZONE, czyli np. ostatnio kupiła sobie jakąś torebkę (okropną big_grin ), której ja bym jej na pewno nie kupiła big_grin
    • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 18:01
      moja 11,5 latka dostaje 5 zł tygodniowo i to nie do ręki tylko zapisujemy w kalendarzu, sama tak wymysliła. Czasem wybierze troche na jakies duperele wedle swojego uznania. Od nowego roku szkolmego planujemy podwyżkę do 10 zł.
    • tusia-mama-jasia Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 19:38
      Młody niespełna 8 lat, zacznie III klasę -dotychczas dostawał 3zł na tydzień, teraz zamierzam mu podnieść do piątaka. Niewiele, bo też niewiele jest rzeczy, na które sam wydaje - chodzi bardziej o trening w zarządzaniu swoim "majątkiem", dokonywanie wyboru "na co wydać" i pojęcie, że kasa nie bierze się z nieba i nie spływa akurat wtedy, kiedy by się nam przydała, niż o zaspokajanie potrzeb.
      Komórki nie ma, a jak raz wypożyczyłam mu swoją starą na obóz, na którym nie było innej formy kontaktu, to obiecałam, że doładuję w razie potrzeby i tak też uczyniłam. Wszelkie żarcie, ciuchy, książki, wspólne wyjścia i wyjazdy gdziekolwiek itd. funduję ja i wydaje mi się to oczywiste. Młody swoją kasę czasem przeznacza na sklepik szkolny; fajne rzeczy tam mają, żadnego syfu, ale mamy umowę, że jeśli kupuje konkret, bo jest głodny - np. jajecznicę i kanapkę czy owoc oprócz śniadania, które daję mu do szkoły - to ja mu tę kasę oddaję, zdecydowanie uważam, że konkretne jedzenie i zaspokojenie głodu jest w mojej gestii i dziecko nie ma zaspokajać tak podstawowej potrzeby ze swojego kieszonkowego. Natomiast jeśli kupuje jakieś łakocie - kolegom i koleżankom częściej niż sobie wink to robi to z własnej kasy. Jakieś automaty z kulkami itp pierdółki oczywiście ze swojego kieszonkowego. Bywa, że junior na coś sobie odkłada swoje zasoby, zbiera, często robi też drobne przyjemności przyjaciołom - uważam, że to też ważne - to że może doświadczyć, jak to jest zrobić komuś frajdę za swoje, tzn. "mam taką pulę, mogę za to albo coś dla siebie albo coś dla kogoś", cieszę się, że on czerpie z tego radość.
      "Większą" kasę dostaje oczywiście jak jedzie na obóz/kolonie, a i tak połowę przywozi i z tej połowy jeszcze zawsze jest prezencik dla mamy i drobiazgi dla najbliższych koleżanek/kolegów, którzy nie mogli pojechać. Sam tak sobie wymyślił, a mnie się to ogromnie podoba...
    • monikaa13 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 19:55
      Klasa 1 - 5 zł tygodniowo. Ogólnie wszystko jej kupujemy. Sklepiku w szkole nie ma więc tak pieniędzy nie wydaje. Kieszonkowe ma wydawać na głupoty, bo na razie poważnych rzeczy nie chce.
      Kupuje sobie jakieś gadżety na festynie, czy płaci za dmuchany zamek. Jedzenie typu lody, frytki kupujemy jej my, bo ona nigdzie sama nie chodzi jeszcze. Swoje kieszonkowe wydaje też na jakieś gazety dla dziewczyn, naklejki z MH, na płyty w wypożyczalni DVD.

      Z racji, że nie robi tych zakupów zbyt często więc ma dużo uzbierane. Ostatnio zauważyła lalkę MH za 45 zł i postanowiła, że ją kupi.

      Teraz jej celem są słuchawki z Tesco. Na razie ma za mało pieniędzy ale ma też świnkę, do której odkłada grubszą kasę smile np z urodzin czy innych okazji.
      • olga727 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 20:02
        monikaa13 napisała:

        > Klasa 1 - 5 zł tygodniowo.
        Czy to kieszonkowe miała od początku roku szkolnego i czy dobrze orientuje się w obliczeniach pieniężnych ?
        • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 20:31
          Moim zdaniem dziecko powinno dostawać kieszonkowe, nawet jeśli rodzice kupują "wszystko". Bo brak jakichkolwiek własnych pieniędzy oznacza, ze dziecko nie moze kupić nic, co rodzic uwaza za zbędny wydatek, musi stale prosić. Dziecko w wieku szkolnym, które nie ma ani grosza, to dziecko, którego rodzice najwyraźniej uwielbiają władzę - nie pozwolą dziecku na żadne nieskonsultowane ze sobą decyzje.
          Natomiast wysokość zależy i od portfela rodziców i od tego, czy dziecko ma tylko tygodniówkę, czy też co pewien czas wpadają mu pieniądze od rodziny. Moim zdaniem lepiej nauczy sie dziecko gospodarowania pieniędzmi, gdy żadne nieoczekiwane pieniądze nie wpadają - lepiej, gdy dziadkowie dają regularnie, niz jak mają dobry humor. No, ale trudno tego od dziadków wymagaćsmile
          A ile? Na pewno nie tyle, aby dziecko mogło sobie kupić co chce, ale też nie tyle, aby starczyło mu tylko na kupienie lizaka. Moim zdaniem, bardzo niska tygodniówka sprzyja albo wydaniu jej natychmiast na pierwsze lepsze badziewie za grosze, skoro i tak nie da się nic rozsądnego kupić, albo prowokuje dziecko do skąpstwa - jeśli na głupie pisemko trzeba oszczędzać, nie wydając, 10 tygodni, to nie jest to żadna nauka gospodarowania kasą.
        • monikaa13 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 09:50
          Dostawała od początku 1 klasy, a może nawet w zerówce - teraz szczerze powiem, nie pamiętam nawet.

          We wszystkich obliczeniach orientuje się bardzo dobrze.
    • blankaz Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 20:43
      Moi obecnie mają tyle:
      8-latek (2. klasa od września) - 5 zł
      11-latek (5. klasa) - 7 zł
      Tygodniowo oczywiście.
      We wrześniu młodszy ma urodziny, więc może będzie jakaś podwyżka.
      Komórkę starszemu opłacamy my, ale używa jej zwykle na wyjazdach jedynie. W roku szkolnym dostaje dodatkowo 1,5 dziennie na obwarzanka (nie bierze kanapek ani nie chodzi na obiady).
      Oprócz tego obaj dostają jakieś dodatkowe kwoty od babci, czy cioć/wujków. Młodszy jeszcze częściej wydaje uzbieraną kasę na duperele, natomiast starszy uzbierał ostatnio kilkaset złotych i najprawdopodobniej kupi sobie tablet.
      Kino fundujemy my smile (bez popcornu smile)
      Nie wtrącamy się zbytnio do tego, na co wydają uzbieraną kasę - niech sami uczą się gospodarowania pieniędzmi smile
    • agni71 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 21:01
      Moje dzieci kieszonkowego dostają raptem 20 zł miesięcznie. Oprócz tego na okazje czasem od babci czy cioci pieniądze, góra 50 zł. Na początku wakacji dostały od nas dodatkowe 100 zł. O dziwo, przy takich kwotach nie cierpia na brak kasy. Przeważnie w portmonetkach mają co najmniej 100 zł, 8-latka np. aktualnie ma uzbierane aż 250 zł. Ze swoich pieniędzy każda kupiła sobie Furby'ego, a wiecie ile toto kosztuje wink
      Faktem jednak jest, że ich pieniądze są na rzeczy zbędne, tzw. zachcianki, czasem jakis słodycz czy zapiekanka w sklepiku szkolnym, czasem dodatkowa gazetka, ostatnio jedna z córek kupiła sobie torebkę.
      czasem robimy tak, że jesli dziecko zbiera na coś większego i droższego, np. tablet, dopłacamy resztę po uzbieraniu przez dziecko ok. połowy.
      Teraz najstarsza zbiera na laptop smile

      A my opłacamy w zasadzie wszystkie wydatki, od jedzenia i ubrań, przez książki, zabawki, gry, telefony (+ doładowania), kino, po prezenty dla koleżanek na urodziny.
    • krolmacius11 A co ja mam zrobić????? 18.08.14, 21:29
      Dziecko 11,5 roku. Dostawało 10 zł miesięcznie. Niemal wszystko przepuszczał jeszcze w dniu wypłaty na czipsy, napoje w puszkach, cukierki, gumy. Po czipsach ma zawsze bóle brzucha ale mimo to kupuje i to często te najostrzejsze. Sklepiku w szkole nie ma, kupuje w sklepie w pobliżu szkoły sad
      Na wakacje zawiesiliśmy kieszonkowe bo się wkurzyłam.
      Nie ma potrzeby na nic zbierać bo po pierwsze wszystko co potrzebuje to ma, jakiś marzeń materialnych niet.
      Chciałabym dawać kieszonkowe ale mi zdrowia dziecka szkoda.
      Poradźcie, co robić?????
      • berdebul Re: A co ja mam zrobić????? 18.08.14, 22:28
        A co miał zrobić z dychą na miesiąc? Żeby kupić książkę, musiałby oszczędzać 3 miesiące (przynajmniej!). Żeby kupić gazetkę o grze podobnie. Tylko przepuścić na coś, czego od Was nie dostanie.
        Nie da się sensownie gospodarować dychą na miesiąc. To zbyt mało.
        • krolmacius11 Re: A co ja mam zrobić????? 19.08.14, 08:12
          Ale plamę dałam sad 10 zł dostawał tygodniowo , zawsze w poniedziałek. Do tego od chrzestnego często po 100 za jednym razem, od wujka za pomoc przy czymś 20 zł za 2-3 godziny pracy,od babci nagle 30 zł bez żadnej okazji. Nigdy nic konkretnego za to nie kupił. Wszystko przepuszcza.
          10 zł miesięcznie to naprawdę jakiś horror by był big_grin
          • mamma_2012 Re: A co ja mam zrobić????? 19.08.14, 09:55
            Naucz go jak rozsądnie podchodzić do niezdrowych przekąsek. Tłumacz dlaczego nie sa to rzeczy, ktore mozna jeść bez ograniczeń.
            Nie ma nic złego w tym, ze nie ma innych potrzeb.
            Moja corka tez nie ma. Ciuchy finansuję ja, bo nie prosi o nic ponad to, co jej powinnam kupować jako mama, książek tez nie chce wiecej niż normalnie bym jej kupiła, pożycza od koleżanek, kupuje zeby tez mieć coś do pożyczania. Kosztownych hobby brak, gier komputerowych nie kupuje, z gazet młodzieżowych wyrosła chyba.
            Nie widze sensu kreowania sztucznych potrzeb, zeby było na co zbierać albo zwykłych rzeczy wpisywać na listę luksusów.
            Moze otwórz mu konto młodzieżowe albo kup kartę prepaidowa i niech mu sprawia radość jak konto ładnie rośnie. Moze kiedys będzie chciał dorzucić do lepszego roweru, kupić sobie tablet czy coś.
      • zjawa1 krolmacius11 18.08.14, 22:33
        Piszesz, że wszystko co dziecko potrzebuje to ma, bo prócz kieszonkowego spełniasz wszystkie jego zachcianki, a kieszonkowe staje się w takim wypadku dodatkowym bonusem!
        Zmień to. Dziecko na pewno ma jakieś hobby swoje. Jeśli nie ma czegoś takiego to znajdż coś, co je zainteresuje.
        Przykładowo, mój ciut młodszy bo 6 letni syn kocha piłkę nożną, uwielbia gazetę bravo sport. Kiedyś co 2 tygodnie kupowałam mu ją sama. Teraz, od paru miesięcy dostaje kieszonkowe z zaznaczeniem, żeby oszczędzał na nią, bo jeśli wyda pieniądze to na pewno nie kupie jej.
        Syn oczy wiście dostaje ciut więcej niż suma za dwie gazety. Jednak zauważyłam, że w 3 miesiącu zrozumiał, że jeśli wyda na pierdołki to nie starczy mu na ukochane gazetki, a mama nie kupi. Prosta sprawa i wszystko puki co rozwiazane.
    • silje78 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 21:42
      Moja corka (7l) od roku dostaje 10zl tygodniowo. Do tego jakies dodatkowe pieniadze wpadaja od dziadkow. Za swoje pieniadze kupuje lody i jakies slodycze jak biega z dzieciakami na dworze. Do tego kupuje czasami gazetki czy zabawki, ktorych ja jej nie kupie (np dzis kupila sobie entego dinozaura, bo ladny....). Ma oszczedzone pieniadze w banknotach. Jeszcze dyszke ruszy, ale o wiekszym nominale jej szkoda big_grin . U nas to sie sprawdza z racji tego, ze poza wyjazdami spedza duzo czasu na dworze z kolezankami. Bywalo, ze w ciagu dnia po kilkaw razy wpadala po "zlotowke" na lody. Jak ma wydac swoje to sie mocniej zastanawia.
      Wszystkie powazniejsze wydatki my pokrywamy. Ma telefon na karte. Doladowuje 30zl miesiecznie. Glownie dzwoni do dziadkow, czasami do nas jak nie ka nas pod reka. Nie ma szansy wygadac wszystkiego.
      • zjawa1 Re: Kieszonkowe - ile? 18.08.14, 22:25
        Uważam, że tzw,,kieszonkowe" jest świetną pomocą wychowawczo-dydaktyczną.
        Dziecko uczy się wartości pieniądza, matematyki i oszczędności.
        Kieszonkowe wg. mnie zależne jest od tego na jakim standardzie żyje dana rodzina.
        Sądze też, że ,,kupowanie wszystkiego co chce dziecko" i z racji tego nie wypłacanie mu kieszonkowego jest wielki błędem.
        Już tłumaczę, np. mój syn co miesiąc ma stałe zapotrzebowanie na pewne produkty, przyjemności nazwijmy to dodatkowe. Typu co 2 tygodnie gazeta sportowa koszt ok 4 zł, jakieś lody, słodycze. W sumie wychodzi ok 30 zł. Dostaje do swojego portfelika te 30 zł i musi je tak wygospodarować, żeby starczyło mu na gazety po 8 zł czasem kupuje dodatkowo inne, jeśli nie wyda na zachcianki typu lody, gumy itp. Sam kupuje, dzięki temu doskonale orientuje się w monetach, liczy i zna się na cenach. Z góry miał zaznaczone, że kieszonkowe wydaje na to, co uwąza za stososowne a ja nie kupie mu jego ukochanej gazety sportowej pod koniec miesiąca, jeśli nic mu nie zostanie z oszczędności.
    • morekac Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 00:32
      Komórka- z limitem -rodzic, określona ilość wyjść do kina czy z koleżankami na jakąś pizzę czy lody - rodzic. I chyba daj dziecku podwyżkę.
    • grave_digger Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 00:36
      Moja 9-latka dostaje co poniedziałek 10 zł.
    • jagabaga92 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 08:13
      Chłopiec 10 lat, IV klasa - od września będzie dostawał 20zł miesięcznie + 10zł doładowania komórki (na rozmowy z kolegami, bo z rodziną rozmawia za free-oddzwaniamy). Jesli zaoszczędzi na telefonie, bo np. skorzysta z GG lub Skype, to w kolejnym miesiącu komórki nie bedziemy mu doładowywac, a te pieniążki dostanie do rąsi. Kieszonkowe bedzie mógł przeznaczać na stricte własne potrzeby (np. na lizaki, na lody spożywane indywidualnie w drodze ze szkoły, na zabawki, które MUSI MIEĆ). Z kieszonkowego będzie też finansował drobne prezenciki np. na Święta (w naszej rodzinie prezenty świąteczne są symboliczne). Poza tym z różnych okazji (urodziny, wakacje) dostaje większą kasę od dziadków, cioci. Jak dotychczas gospodarował nimi rozsądnie, potrafił zaoszczędzić, by np. zmodernizować sobie komputer, coby WOT lepiej działałwink. Reszta wyjdzie w praniusmile
      • jagabaga92 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 08:29
        Dodam jeszcze, że w planie mamy pokazanie synowi, że na pieniążki trzeba zapracować i jeśli będzie mu brakowało na coś "koniecznie mu potrzebne", to zaproponujemy mu np. umycie/posprzątanie samochodu i dostanie za to zapłatę.
    • mama-ola Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 08:36
      > Młoda ma 9 lat. IV klasa.
      Mój syn też smile
      > Ile kieszonkowego dawać?
      Ja dawałam 10 zł tygodniowo przez ostatnie dwa lata. (Teraz przestałam za złe zachowanie, ale kiedyś do tego wrócimy). Uważam, że to kwota w sam raz.
      > Co "powinien" opłacać rodzić, a co dziecko w tym wieku?
      Mój syn nic nie musi opłacać, za to pewnych rzeczy zakazałam. Zabraniam chodzić do fast foodów i kupować chipsów itp. Mimo to syn kupił kiedyś chipsy, a wtedy mu je zabrałam, wysypałam do toalety i spuściłam wodę. Strasznie był wkurzony, bo przecież to jego pieniądze. Nie mówię, że miałam 100% racji, ale zrobiłam co uważałam, i zapowiedziałam, że chipsów zabraniam.
      Przeważnie syn kupuje zabawki i napoje.
      • liliawodna222 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 08:44
        mama-ola napisała:

        >
        > Mój syn nic nie musi opłacać, za to pewnych rzeczy zakazałam. Zabraniam chodzić
        > do fast foodów i kupować chipsów itp. Mimo to syn kupił kiedyś chipsy, a wtedy
        > mu je zabrałam, wysypałam do toalety i spuściłam wodę. Strasznie był wkurzony,
        > bo przecież to jego pieniądze. Nie mówię, że miałam 100% racji, ale zrobiłam c
        > o uważałam, i zapowiedziałam, że chipsów zabraniam.

        Popieram w 100%. U nas identycznie. Na szczęście córka już od dawna rozumie, jaki to syf - cola, chipsy, fast foody.
      • agni71 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 08:47
        Mimo to syn kupił kiedyś chipsy, a wtedy
        > mu je zabrałam, wysypałam do toalety i spuściłam wodę. Strasznie był wkurzony,
        > bo przecież to jego pieniądze.

        straszne metody

        pewnie osiągnęłaś tyle, że dobrze przed tobą chowa te czipsy
        • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 09:52
          Dla mnie jest imponujące, jak rodzice potrafią głupie chipsy zmienić w najbardziej pożądaną rzecz na świecie, pokazać dziecku, ze rodziców należy okłamywać jednym celnym ruchem. Oczywiście, będą z siebie dumni, bo nigdy więcej nie zobaczą chipsów u dziecka. I dobrze - w takim wypadku jestem zwolenniczką okłamywanie rodziców, dziecko musi mieć odrobinę wolności, nawet jeśli raz na jakiś czas zje coś niezdrowego.
          • silje78 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 10:08
            w 100% popieram. u nas w domu czipsów czy napojów gazowanych (cola, fanta itp) nie ma. nie jemy/nie pijemy - nie kupujemy. czasami w restauracji jak mąż ma ochotę to napój tego typu bierze do posiłku. olka kilka razy chciała spróbować. spróbowała. parę razy się skrzywiła, innym razem powiedziała, ze dobre. ostatnio wzięła swoją kasę i kupiła puszkę fanty. wparowała z nią do domu dumna jak paw, że ma smile . wypili z tatą na pół. wie, że tego nie pijemy z konkretnych powodów, ale jak zdarzy się raz w miesiącu, że sobie wypija nawet tą puszkę to dramatu nie będzie. to samo z czipsami. w sumie widziałam z 3-4 razy jak jadła małej paczuszki siedząc z koleżanką. wie, że widziałam, wie, że często ma nie kupować bo to świństwo. wolę widzieć jak zrobi to od wielkiego dzwonu niż ma się kryć boją awantury - bo i co?
            • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:46
              no niestety moja córka żarłaby chipsy non stop i to w duzych ilosciach te najostrzejsze. Dlatego NIESTETY ograniczenia u nas muszą być, chociaz wcale bym nie chciała.
      • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 09:28
        Moim zdaniem postąpiłas mało rozsądnie. Jak tylko spuścisz go z oczu syn zostanie największym pozeraczem chipsów, a wczesniej szkolnym sepem.

        U nas w szkole pani zakazała przynoszenia do szkoły słodyczy, poza jednym dniem. Zakaz trwał jak była pani, dzieci pilnowaly sie i nie było problemu, potem pani odeszła, a następna choć nie odwołała akcji, to tez nie pilnowała jakoś szczególnie. Ja starałam sie jak najdłużej uznawać, ze zasada obowiązuje. Efekt był taki, ze w końcu zaczęłam znajdować u córki papierki po batonikach. Ponieważ była lubiana, to ratowaly ja inne dzieci, a ona sie nie broniławink
        Zamiast takich niemożliwych do wyegzekwowania zakazów postaw na edukacje i naucz korzystać z takich rzeczy rozsądnie.
        Inaczej syn będzie Cie oszukiwać, a zakazana rzecz będzie bardziej atrakcyjna.
        • mama-ola Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 09:38
          Uznałam, że tam jest miejsce chipsów, i to właśnie chciałam synowi pokazać smile
          Niezwykle przyjemnie mi było, jak je tam wrzuciłam i spuściłam po nich wodę smile
          • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 10:16
            Jesli celem ćwiczenia było sprawienie sobie przyjemności kosztem dziecka, to pełen sukces, jesli nauczenie dziecka czegokolwiek to juz zdecydowanie bardziej wątpliwy.

            Jako dziecko, po takiej akcji, pewnie poszłabym do sklepu, kupiła mega/gigapaczke chipsów i jadła aż do mdłości, na złość mamie.

            Współczesny konsumpcyjny styl życia, bierze sie w dużej mierze z tego, ze odbijamy sobie braki z dzieciństwa. Jesli babcia w czasie wojny nie miała jedzenia, teraz ma pełne szafki i niepotrzebne zapasy. Jesli dziewczynka zazdrościla koleżankom lalek, jej corka pewnie będzie miała ich wiecej niż rozsądek nakazuje. Twoj syn prawdopodobnie będzie stałym klientem fast foodow i miłośnikiem chipsów (chyba, ze ktos wypracuje w nim wewnętrzna motywacje do unikania takich pokarmów).
            • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 10:31
              Celem tej akcji było nauczenie dziecka że
              -dajemy mu pieniądze, ale te pieniądze nie są jego. To mama decyduje, na co je wyda
              -że wolno niszczyć cudzą własność, a dziecko w ogóle nie ma nic swojego
              -że aby zyskać trochę wolności, trzeba okłamywać rodziców
              Na pewno wszystkie te cele zostały osiągnięte. Ale uważam, ze wart. Lepiej mieć dziecko, które wie, ze nic do niego nie należy, które wie, ze rodzicom nie wolno niczego mówić , ale nie jedzące chipsów. Bo to jest najistotniejsze w wychowaniu. Te chipsy.
              • kanga_roo Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 11:52
                mama-ola, rozumiem, ze kiedy syn wyjmie Ci z ręki butelkę z piwem i wyleje do wc, też nie będziesz protestować?
                wydawało mi się, że jestem otwarta na inność, ale Twoje wypowiedzi przekonały mnie, że jednak nie.
                • mama-ola Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 12:01
                  > też nie będziesz protestować?

                  Jak to: też? Przecież protestował smile
          • bergamotka77 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 14:45
            mama-ola napisała:

            > Uznałam, że tam jest miejsce chipsów, i to właśnie chciałam synowi pokazać smile
            > Niezwykle przyjemnie mi było, jak je tam wrzuciłam i spuściłam po nich wodę smile

            Jezu, jestes chora. Lecz sie. Moje -12 lat i 4 czasem zjedza chipsy i zyja i maja sie swietnie.

            Co do tematu to moj niespelna 12-latek dostawal 10 zl w 5 kl. W 6 kl. planuje dawac mu 12 zl tygodniowo.
            • mama-ola Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 14:57
              Jestem nawet bardzo chora smile Głównie, jak widzę, w którą stronę zmierzają ochoty mojego syna. Koleguje się z chłopcem, który jest rok od niego starszy i 20 kg cięższy, oraz z drugim, który ma brzuch, jaki dawniej widywało się u piwoszy. Nie mam zamiaru pozwalać ani na chipsy, ani na KFC. Niepopularność na forum mi nie przeszkadza smile

              To dobrze, że "Twoje mają się świetnie" smile Koledzy mojego syna niestety nie. Jeden z nich nie dał rady na urodzinowym rajdzie mojego syna. Do przejścia było jakieś 2-3 km po lesie. Biedaczysko po 100 m wymiękł, a potem wlókł się, przystawał, wlókł się, przystawał... I bardzo narzekał. Inne dzieci biegały w tę i z powrotem jak rącze koniki, wyprzedzały grupę, zawracały, znów odbiegały. A on wymęczył się okrutnie (ma 10 lat).
              • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 15:18
                I uważasz, że Twoje metody sprawią, ze koledzy schudną, czy że syn przestanie kupować chipsy?
                Na razie robisz wszystko, aby syn patrzył na tych kolegów z zazdrością. I żarł do wypęku, kiedy Ty nie patrzysz. No, ale Ty zrobiłaś swoje, pokazałaś, ze chipsy to zło. Co będzie dalej juz Cię nie interesuje.
              • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 15:34
                Zaburzenie polegające na obsesyjnym unikaniu niezdrowego jedzenia ma swoją nazwę i sie je leczy.
                Czy ze swojej diety także wyrzuciłas wszystkie niezdrowe produkty, czy zdarza ci sie zgrzeszyc?

                Jesli boisz sie otyłości, to nie prościej nauczyć syna, ze jesli zje sie np. chipsy, to dobrze tego dnia pójść na boisko albo pojeździć na rowerze? Jesli zdrowemu, ruchliwemu dziecku, ktore jeszcze rośnie wpadnie od czasu do czasu nadliczbowe 500 czy choćby i 1000 kalorii, nie ma możliwości, zeby nagle przytylo. Wazne jest tylko, zeby dziecko miało świadomość, ze pyszne chipsy to mnóstwo kalorii i chemii, dlatego nie powinno jeść ich czesto.
                • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 15:35
                  A i myślisz, ze te wszystkie biegające bez zadyszki dzieciaki nie tykają chipsów?
                • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:56
                  ale z chipsami to nawet nie o same kalorie chodzi. To jst kupa chemii i soli, zabójczo szybko podnosi cisnienie krwi.
                  • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 19:07
                    Jednak zgony po spożyciu co pewien czas chipsów przez dziecko raczej się nie zdarzają. Nie przesadzajmy.
                    • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 19:59
                      pamietam taki zgon pare lat temu, dziecko kilkuletnie zmarło na udar po zjedzeniu całej paczki chipsów sad no a regularne spożywanie chipsów grozi problemami układu krążenia. jeżeli dziecko jest na tyle rozsądne że zje sobie co jakis dłuższy czas porcje chipsów to nic sie pewnie nie stanie, ale wuiele dzieci nad tym nie panuje, chipsy uzależniają.
                  • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 19:16
                    Oczywiście, dlatego od zawsze tłumaczyłam dziecku, ze takie "przysmaki" nie mogą być znaczącym punktem w diecie, nigdy poza imprezami czy jakimiś wyjątkowymi sytuacjami nie ma ich w naszym domu.
                    Ale tez nie ma co robić problemu z tego, ze zdrowo odzywiajaca sie osoba czasem sobie pozwoli na taki grzeszek.
                    Ale gdybym powiedziała, ze za nic i pod groźba kary nie wolno tego tykać, nawet jak wszyscy wokół jedzą, a ciebie skręca, to cosbym dobrego osiągnęła?

                    • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 20:03
                      a widziśz a ja mam z córką akurat taki problem z chipsami własnie że zmuszona byłam wprowadzic poważne ograniczenia. Tez tłumaczę, tez w domu nie ma bo my z mężam w ogóle nie jadamy. No cóż, nawet dorośli popadaja w nałogi i nie potrafia sobie ograniczać "przyjemnosci"
      • jagabaga92 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 15:22
        > Mój syn nic nie musi opłacać, za to pewnych rzeczy zakazałam. Zabraniam chodzić
        > do fast foodów i kupować chipsów itp. Mimo to syn kupił kiedyś chipsy, a wtedy
        > mu je zabrałam, wysypałam do toalety i spuściłam wodę. Strasznie był wkurzony,
        > bo przecież to jego pieniądze. Nie mówię, że miałam 100% racji, ale zrobiłam c
        > o uważałam, i zapowiedziałam, że chipsów zabraniam.

        Metoda kontrowersyjna, bo jak by nie było zadysponowałaś po swojemu własnością syna, choć wartośc własności była nikła. Ale musze przyznać, że czasem taki "pokaz rodzica" czyni cuda wychowawcze. Moja koleżanka kiedyś walnęła o podłogę laptopem, który był 100% własnościa jej 13-latka. A to dlatego, że oceny młodego były pod zdechłym Azorem, w pokoju niemiłosierny bałagan, kot nienakarmiony, a młody non stop przy kompie. I tylko obiecywał, że poprawi oceny, że posprząta, że bedzie dbał o SWOJEGO kota. Od tego feralnego "upadku" laptopa sytuacja znacząco poprawiła się. Nie, zeby diametralnie wszystko się zmienilo na plus, ale jest o wiele lepiej.
        • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 15:42
          A nie prościej było komputer oddać na przechowanie mieszkającej 500 km dalej ciotce z perspektywa odzyskania po spełnieniu określonych warunków?

          A co powie synowi, jesli kiedys przez tydzień nie ugotuje obiadu i odpuści sprzątanie i syn pyrgnie o ziemie jej komórkąwink
          • jagabaga92 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:04
            Za duzo zachodu byłoby z oddawaniem laptopa, a potem z odzyskiwaniem go. To była tzw. terapia wstrząsowa, która w tym przypadku dała bardzo dobry efekt. Od tamtego czasu upłyneły prawie 3 lata i stosunki między nim a matką w żaden sposób nie pogorszyły się z powodu zniszczenia własności. Wręcz przeciwnie.

            Natomiast co do ryzyka, że dziecko "odwdzięczy się" analogicznym zachowaniem, to nie bójmy się własnych dzieci!! To rodzic wychowuje dziecko metodami, które uznaje za stosowne, oczywiście nie robiąc dziecku krzywdy, a nie odwrotnie. Czipsy to tylko czipsy, laptop to tylko laptop i jeżeli zadysponowanie własnością dziecka ma charakter jednorazowy, a mający na celu osiągnięcie efektu wychowawczego, to nie popadajmy w paranoję, że z powodu naruszenia przez rodzica prawa własności, dziecko stoczy się na psychiczne dno.
        • mama-ola Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 15:50
          > Metoda kontrowersyjna, bo jak by nie było zadysponowałaś po swojemu własnością
          > syna, choć wartośc własności była nikła. Ale musze przyznać, że czasem taki "po
          > kaz rodzica" czyni cuda wychowawcze.

          Ano, strasznie kontrowersyjna, jak czytam smile Chyba celujemy z mężem w kontrowersyjniakach smile Dzieci nam się kiedyś darły w aucie, przepychanki uprawiały i inne złośliwości. Nie można było towarzystwa uspokoić. W ramach kary mąż otworzył okno w samochodzie i wyrzucił przez nie snickersa. Cios był straszliwy!... Groźba powtórzenia akcji miesiącami działała jako uspokajacz smile

          Akcję z laptopem rozumiem. Czasem po prostu warto strzelić z grubej rury.
          • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:46
            To, ze dzieci się uspokoiły nic nie oznacza. Jakbyś je zlała pasem też by się uspokoiły. To, ze kara działa nie znaczy, ze była dobra. Póki dziecko wie, ze mieszka z matką-furiatką może zachowywać sie doskonale. Ważne jednak jest nie zachowanie w domu, ale wychowanie.
            Przy czym akcję ze snickersem rozumiem i uważam, ze to jest jak najbardziej OK. Zniszczenie laptopa jest czymś zupełnie innym i może być strzałem w stopę.
            • kanga_roo Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 09:48
              wyrzucanie czegokolwiek przez okno w samochodzie to straszna wiocha.
          • agni71 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:23
            jadacie snickersy?!
        • morekac Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:29
          A laptop przeżył? (i ile kosztowała naprawa, i kto ją pokrył).
          Ja bym skonfiskowała co najwyżej - ale rzucać czymś, co można samemu wykorzystać?
          • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:32
            Nie tylko.
            W laptopie mogą być rzeczy, które są dla dziecka bezcenne - zdjęcia, pamiętnik, opowiadania. Zniszczenie laptopa nie jest tylko zniszczeniem rzeczy, jest też często zniszczeniem czegoś, czego odtworzyć się nie da. Kompletnym zlekceważeniem dziecka, które nic ważnego mieć nie może.
            • morekac Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:58
              Oczywiście, że tak. Ale podejrzewam, że takie argumenty nie przemawiają do rodziców-furiatów. Może świadomość strat finansowych przemówi?
              Cały czas nie mogę się doczekać informacji, czy sprzęt przeżył.I kto pokrywał koszty ewentualnej naprawy.

              Naprawdę wystarczającym motywatorem jest z reguły aresztowanie sprzętu i oddanie po wypełnieniu pewnych zobowiązań.
              • jagabaga92 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 08:24
                > Cały czas nie mogę się doczekać informacji, czy sprzęt przeżył.I kto pokrywał k
                > oszty ewentualnej naprawy.

                Z tego, co pamiętam, sprzęt co nieco się uszkodził, ale dobre, pasujące podzespoły zostały wykorzystane do unowocześnienia starszego laptopa. Młody doznał maksymalnego wkurzenia, ale nie była to trauma. Dyskowi twardemu nic się nie stało, więc wszelkie "pamiętniki", jeśli w ogóle były (chłopcy piszą pamiętniki??), ocalały.

                >rodziców-furiatów.

                Nie zaklasyfikowałabym mojej koleżanki do rodziców-furiatów - jedna taka akcja na 13 lat życia dziecka jest chyba (??) dopuszczalna. Rodzic też człowiek i jego "struny nerwowe" tez mają swoje granicewink.
                • morekac Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 08:45
                  Moim zdaniem twoja znajoma przegięła, i to mocno. Nic dziwnego, że młodzieńcowi pomogło - policja też radzi w takich trudnych sytuacjach przytakiwać i uciekać z zasięgu bezpośredniego zagrożenia, a lekarze radzą przytakiwać.
                  Poza tym to głupota z dwóch laptopów robić sobie jeden...
                • morekac Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 08:50
                  ale nie była to trauma
                  Czy nie była to trauma, to się okaże za x lat na kozetce u psychoterapeuty... wink
                  Poza tym po czymś takim można już sobie darować kazania dotyczące poszanowania rzeczy własnych i nie własnych, nie używania przemocy i poszanowania praw własności. Ostatecznie to nic takiego...
                • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 08:50
                  Ale mam nadzieję, że po ataku furii przeprosili?
    • marcyszka Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 08:50
      moje dzieciaki dostają po 5zł tygodniowo. Większość rzeczy kupuję im sama, więc mają naprawdę na "pierdoły" lub sobie mogą odkładać.

      Polecam fajny artykuł na blogu:
      jakoszczedzacpieniadze.pl/kieszonkowe-jak-uczyc-dzieci-finansow
    • jagabaga92 Kieszonkowe zapytac dziecko "jak często"? 19.08.14, 09:36
      Podepnę sie pod wątek, choc z innym problemem, aniżeli "ile". Chodzi mi o Wasze zdanie nt. tego, czy przed wypłatą pierwszego kieszonkowego zapytać dziecko jak woli: czy tygodniowo, czy miesięcznie? Czy zdecydować samemu o częstotliwości. Sytuacja dotyczy 10-latka.
      • mama-ola Re: Kieszonkowe zapytac dziecko "jak często"? 19.08.14, 09:40
        A skąd dziecko ma wiedzieć, co woli? Ma to przemyśleć teoretycznie?
        Spróbuj obu wariantów, a sam się przekona.
    • mw144 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 09:43
      8-latek - w dni "szkolne" dostaje 3 zł dziennie, do wydania w sklepiku czy na co tam osbie życzy.
      • agni71 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 09:50
        Czyli 60 zł miesięcznie. Dużo. Oprócz tych 3 zł dostaje drugie śniadanie z domu, czy to ma być po prostu na jedzenie?
    • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 10:27
      Chyba sama musisz ocenic co córka może kupować sobie sama (gazetki, słodycze, książki, a może juz drobne zakupy ciuchowe?) i do tego dopasować kieszonkowe/inne wpływy gotówkowe . To nie zależy tylko od wieku, ale od osobowosci dziecka.
      • kanga_roo Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 11:58
        chciałam powiedzieć, szczególnie tym, którzy nie dają kieszonkowego, tylko oczekują, że dziecko poprosi:
        takie, które nie mają do dyspozycji własnych pieniędzy, nie kupią dla rodziny ciastek w szkolnym sklepiku, albo nie zafundują siostrze lodów, albo nie obdarują mamy czy babci kwiatami z kwiaciarni smile
        dzieci mają także takie potrzeby.
        • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 14:14
          Moj 10 letni syn dostaje w roku szkolnym 50 zl na tydzień. On jednakże swoich pieniędzy nie wydaje tylko gromadzi wink rzadko kupuje cos wiekszego dla siebie np kolejne buty pilkarskie, których nie potrzebuje, ale podoba mu sie kolor. Nigdy nie kupuje żadnego badziewia ani do jedzenia ani do zabawy.
          • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 14:25
            To albo wszystko ma, albo jet chorobliwie skąpy. Rozumiem, ze niczego nikomu też nie kupuje? No, ale skoro matka tak dokładnie wie na co wydaje, to znaczy, że nie bardzo dziecko ma luz w wydawaniu.
            Tak czy inaczej - nie ma sie z czego cieszyć.
            • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 15:41
              Na starość sie robisz zgryźliwa verdana. Ni dodaje ci to uroku. Syn nie jest skąpy, ale oszczędny. Nie wydaje na pierdoly, bo nikt z nas tego nie robi. Poza tym zarabia jako aktor w reklamach grube pieniądze, wiec kieszonkowe to kropla w morzu dochodów. I wyobraź sobie, ze prezenty dla nas wykonuje samodzielnie a nie idzie do sklepu, bo to zbyt proste i Malo kreatywne. A luz w wydawaniu to maja zwykle ci co nic nie maja. My wydajemy pieniądze podróżując a nie jedząc chipsy przed tv.
              i ja sie bardzo ciesze z mądrego syna smile

              • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 15:52
                Ktoś, kto nie wydaje ani grosza jest skąpy. To, ile zarabia nie ma nic do rzeczy, chyba, ze mnóstwo kasy ma i wydaje, a kieszonkowe tylko oszczędza - ale wtedy Twoja wypowiedź jest co najmniej absurdalnasmile
                A samodzielnie prezenty wykonuje z patyków i ziemi? Czy robi prześliczne laurki, aby zaoszczędzić kasy? A Ty mu dajesz też prezenty własnoręcznie robione, bo inne są proste i mało kreatywne? Zwięźle - Twój syn nigdy nic nikomu nie kupuje. Bo oszczędza.
                Mądrość w wieku podstawkowym, polegająca na tym, ze sie niczego nie wydaje, ze się je to, co mama każe , ze sie robi to, czego mama oczekuje nazywa się raczej posłuszeństwem. I nie ma nic wspólnego z podejmowaniem jakichkolwiek rozsądnych decyzji samodzielnie.
                • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:20
                  Ty mu dajesz też prezenty własnoręcznie robione,

                  Ja kiedyś dałam i mój (wtedy) 15 latek powiedział, że najbardziej lubi otrzymywać prezenty własnoręcznie zrobione.

                  To była "laurka".

                  A było na niej zaproszenie na zakupy (laptopa).

                  wink big_grin
                  • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:46
                    smile No, laptopa też własnoręcznie zrobiłaśsmile
                    • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 19:07
                      Na szydełku wink

                      Ale pamiętam ten jego uśmiech jak mówił o tych własnoręcznie wykonanych prezentach kiedy wyjął kopertę spod chpinkismile

                      Z innych "ręcznie robionych" była informacja o podwyżce kieszonkowego z okazji osiemnastki.

                      Jak tu nie lubić ręcznie robionych prezentów?smile
                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:34
                    Ja daje synowi obrazy i rysunki smile
                • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 20:26
                  syn Fogito pewnie nawet nie ma okazji cos wydac wedle swojego uzniania. Mama go wszędzie wozi. Moja córka swoje "zakupy" przeważnie robi i robiła podczas powrotów ze szkoły samodzielnych z kolegami smile
                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:39
                    Nastepna sfrustrowana?
                    syn wyjeżdża samodzielnie z druzyna kilka razy w roku wiec moglby kupić każde badziewie. Chodzi tez sam do sklepu, bo pomimo twoich domyslow nasz dom to nie więzienie.
                    • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 18:39
                      czemu ja miałabym być sfrustrowana Twoim dzieciakiem?
                      A jak wyjedzie na ten wyjazd to tez nic nie kupuje czy może poprostu nie wiesz co tam zakupił? a może częstuje się "badziewiem" zakupionym przez kolegów sam nic nie finansując. To troche nieładnie...
                • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:32
                  Masz rowniez klopoty z czytaniem ze zrozumieniem?
                  Napisalam, ze syn na bzdury nie wydaje nigdy. Ale czasami kupuje wypasione buty pilkarskie za swoje pieniadze. Kupuje tez prezenty z każdej podróży dla swojej dziewczyny. Dzisiaj chcial mi na lotnisku kupić perfumy Chanel, ale przekonalam go, ze to przyjemność dla taty.
                  prezenty w wykonaniu mojego syna to obrazy, bo maluje tak jak ja. Pisze rownież opowiadania. Poza tym mój syn dzieli sie swoimi pieniedzmi, ubraniami i zabawkami z dziećmi, które regularnie wspieramy. Robimy razem paczki, przelewy przez Internet, zakupy wyprawek szkolnych etc W końcu na Pradze jest komu pomagac. Moj syn jest szalenie empatyczny i szczodry. Jest tez jednakze bardzo oszczędny i nie spelnia bez umiaru zachcianek, bo za madry jest na to. Wiem, ze ciezko niektorym to zrozumieć.
                  reasumując wyraznie jestes czegoś sfrustrowana. Polecam wyjazd w cieple kraje dla relaksusmile
                  • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:37
                    Ach, syn oszczędza, ale matce kupuje perfumy Chanel i ma dziewczynę juz w podstawówce. No i wcale nie oszczędza, tylko czasem kupii sobie buty, ale jest niezwykle hojny i dobroczynny, ma kasy jak lodu z tej tygodniówki, dorzuca się do wszystkiego. Jest jednocześnie rozrzutny gdy chodzi o prezenty dla bliskich i biedne dzieci i oszczędny aż do skąpstwa.
                    Bardzo to piękne, szkoda tylko, ze niezbyt wiarygodne, mówiąc bardzo oględnie. Twój syn zmienia zachowanie jak w kalejdoskopie, w zależności od tego, czego od niego oczekuje forumsmile
                    Mniemam, ze swoje dzieła wystawia w galeriach, jest honorowym krwiodawcą, a wydawnictwa zamówiły u niego wielka powieśćsmile
                    • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 21:57
                      To, ze ty czegoś nie pojmujesz verdana to nie moja wina. Syn ma charakter po mnie. Na siebie nie wyda a dla niskich jest w stanie wydac kazda kase. Tacy jesteśmy. Oszczedni do bolu, ale chojni w stosunku do potrzebujących. Lista osób, które wspieramy regularnie jest dluga. Ja tak żyje i tego ucze syna. Mamy wiecej niż inni i dlatego dzielimy sie z potrzebującymi. Jednoczesnie rzadko wydajemy pieniądze na samych siebie. Jedyna ekstrawagancja to podroze i edukacja w szerokim rozumieniu tego slowa.
                      Syn jeszcze nie publikuje opowiadań, ale juz zbiera nagrody. Ma talent do pisania i rysowania, bo ja swego czasu publikowalam opowiadania.
                      A dziewczyne syn ma odkad skonczyl 7 lat. I fakt wierny jest i dba o nią.
                      krwiodawca nie jest, ale swietnie gra w pilke.
                      A teraz walnij sobie drinka dla relaksu. Ja wracam z lotniska i tez tak zrobie tongue_out
                      • verdana Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 22:13
                        Po Tobie? Gratulacje. Znaczy, samochwałasmile
                        Oszczędny, ale tylko wydaje wszystko na bliskich i dalekich.
                        Ideał dziecka, po prostu - dwa w jednym. I utalentowany piłkarz, malarz i pisarz. Czyli trzy. I ma dziewczynę odkąd skończył 7 lat i o nią dba. I jest wierny. To albo się nazywa w tym wieku przyjaźń, albo jest głęboko niepokojące.
                        Wiesz, chwalić się też trzeba umieć , bo w pewnym momencie zamiast opisu pewnie fajnego dziecka, mamy śmiech na sali.
                        Sprawia wrażenie, ze wiele już tych drinków walnęłaś.
                        Bo gdyby to, co piszez było prawdą, to dziecko potrzebowałoby pilnych konsultacji psychologicznych. Ale na szczęście nie jest.
                        • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 22:45
                          Ja sie nie chwale, tylko opisuje jak funkcjonujemy, bo wyraźnie nasz problem z przyswojeniem faktu, ze tacy ludzie jak my istnieją.
                          W jednym masz racje to ideal. Ale nie dziecka tylko czlowieka, bo syn to stara dusza.
                          A śmieszna to ty jesteś, bo wydaje ci sie, ze pozjadlas wszystkie rozumy i masz patent na jedyna prawde jak przywodca Korei.
                          Ciekawe tez, ze drink kojarzy ci sie z upiciem. Ja sie nigdy nie upijam, wiec mnie sie tak nie kojarzy.
                          p.s. Honorowym krwiodawca jest mój teść od 40 lat wink Tesciowa zaś pracuje we free clinic charytatywnie. Ja pomagam dzieciom chorym i biednym, wiec syn ma,sporo wzorców,w rodzinie. Maz zaledwie wspiera kilka akcji charytatywnych tongue_out
                          • mamma_2012 Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 23:20
                            Bardzo dobrze maluje, pięknie pisze, swietnie gra w piłkę, stały w uczuciach, w wieku 7 lat wszedł w trwały, wieloletni związek z koleżanka, którą obsypuje prezentami z dalekich podróży.
                            Sam zarabia na swoje utrzymanie grając w reklamach, a ponieważ swoje potrzeby zredukowal do minimum, to zarobione pieniadze przeznacza na pomoc praskim sierotom, kontynuując tym samym rodzinne tradycje... mam nadzieje, ze niczego nie pominelam.
                            Chciałam sie tylko upewnić czy po lekcjach opracowuje lekarstwo na raka czy raczej koncentruje sie na strategiach osiągnięcia ogólnoświatowego pokojuwink ?
                            • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 23:46
                              Na utrzymanie jeszcze sam nie zarabia smile Zarobione pieniądze są inwestowane i należą tylko do niego. Utrzymanie go to nasza dzialka. Ale reszta sie zgadza. Dostal mi sie egzemplarz z górnej polki smile
                              Jednakze wady tez ma, ale te nie są związane z wydawaniem pieniędzy.
                            • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 08:04
                              Chciałam sie tylko upewnić czy po lekcjach opracowuje lekarstwo na raka czy raczej koncentruje sie na strategiach osiągnięcia ogólnoświatowego pokoju

                              Czyżbyś sugerowała, że syn fogito nie jest w stanie robić obu tych rzeczy? wink
                              • morekac Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 08:51
                                Lekarstwo na raka przed lekcjami, a po lekcjach - strategie osiągnięcia ogólnoświatowego pokoju.
                                • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 08:55
                                  Rozważania podobnej treści syn snuje zwykle przed kąpieli smile O lekarstwie na raka myslal juz kilka lat temu tongue_out
                                  • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 10:45
                                    Wojna na Ukrainie, wojna na Bliskim Wschodzie... pewnego lekarstwa na raka cąly czas nie ma...

                                    Mały zdolny ten Twój syn fogito....
                                    • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 11:00
                                      Wiem, ze piszesz to sakrastycznie, ale faktycznie on ma zdolnosci w roznych kierunkach. Co pozniej z tymi zdolnosciami zrobi to juz inna sprawa. Moze stanie sie jak najbardziej przecietnym doroslym.
                                      • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 11:03
                                        ale faktycznie on ma zdolnosci w roznych kierunkach

                                        Tak jak bardzo wiele dzieci smile
                                        • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 12:06
                                          Z pewnością. I dlatego warto chwalić dzieci a nie tylko krytykować.
                                          • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 12:18
                                            Oczywicie, tylko to co ty robisz to jest PR dziecka, a - wybacz- zupenie nie masz do tego talentu. Mam nadzieję, że w realu takiego obciachu mu nie robisz.
                                            • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 18:51
                                              To, ze pisze dobre rzeczy o dziecku to PR? A czy ja oczekuje, ze ktoras go zatrudni do czegokolwiek? big_grin
                                              W realu wszyscy wiedza jaki jest syn i jedyne co slysze to komplementy i pochwaly. Nic nie musze nikomu mówić.
                                              • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 18:54
                                                Dobre rzeczy też trzeba umieć pisać wink

                                                BTW PR nie służy tylko ewentualnemu zatrudnieniu. Może też zaspokajać potrzeby emocjonalne.
                                                • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:06
                                                  Ja umiem pisac. Nie moj problem, ze tresc komus nie odpowiada. Wiem, ze narzekanie na dziecko byloby bardziej tutaj wskazane, ale ja nie mam zadnych ku temu powodow.

                                                  Obecnosc na tym forum to zaspokajanie potrzeb empcjonalnych. Bo czy tracilybysmy na nie tak duzo czasu i energii, gdyby nic nam nie dawalo wink
                                              • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 19:24
                                                a koledzy tez go tak chwalą? Bo ja w wieku 10 lat to bym raczej stroniła od takich starych-malutkich nadambitnych sztywniaków.
                                                • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:16
                                                  On nie jest sztywniakiem. Jest bardzo popularny w klasie. Ma to nawet wpisane na swiadectwie szkolnym. Jest kolezenski i zawsze pomocny. Ma tez szalone poczucie humoru i nieustannie probuje rozsmieszyc klase, co niekiedy doprowadza nauczycielke do szalu. Poza tym jest najlepszy w szkole w pilke a to juz samo plasuje go wysoko. I uprzedzajac - nie jest zarozumialym bufonem. Jest skromny pomimo swoich osiagniec.
                                                  Poza tym w szkole syna jest wiekszosc ambitnych dzieci, ktore moga siempochwalic milionem osiagniec, wiec nie jest tak, ze on jest jakims wyjatkiem. Dzieciaki mowia wieloma jezykami, graja na instrumentach, trenuja rozne sporty, w ktorych zdobywaja nagrody. To norma, wiec dziwni sa raczej ci co nic nie robia. Choc ja takich nie znam.
                                                  • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:27
                                                    ale ja pytam o takie normalne kontakty z kolegami a nie o konkursy talentów tongue_out
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:35
                                                    Normalne kontakty z kolegami sa normalne. On jest zapraszany do domow kolegow i sam tez zaprasza. Bawia sie grajac w pilke, biegajac i skaczac na trampolinie. O czym rozmawiaja to nie wiem, bo nie pilnuje. Nie ma jednakze chamstwa, bojek, wulgaryzmow ani grania na kompach.
                                                  • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:41
                                                    taa, i chrupią ekologiczne marchewki...
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:53
                                                    To tez, bo ja marchewki kupuje tylko ekologiczne, i znajome mamy tez maja bzika na punkcie zdrowego zywienia. Chipsow na takich domowkach nie uswiadczysz smile
                                                  • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 21.08.14, 18:05
                                                    kupujcie, kupujcie. Połowa gospodarstw "ekologicznych" nie spełnia norm smile
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 21.08.14, 20:30
                                                    Ja kupuje te polowe, ktora spelnia normy smile
                                                  • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 21.08.14, 20:57
                                                    no jasne i Twój syn je wybiera smile Fogito naprawde zabawna jesteś
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 21.08.14, 22:15
                                                    To ty zabawna jestes, bo juz nie wiesz do czego sie przyczepic. Ja robie zakupy spozywcze wiec ja kupuje marchewki. Syn pomimo dostepu do smieciowego jedzenia w sklepie za rogiem nigdy go nie kupi. Jest sportowcem i odzywianie traktuje serio.
                                                  • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 22.08.14, 20:09
                                                    ja doczepić? żartuje sobie a Ty sie zawile tłumaczysz smile
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 22.08.14, 22:28
                                                    Nie zawile, tylko prosto, co byś zrozumiala tongue_out
                            • jotde3 Re: Kieszonkowe - ile? 26.08.14, 13:04
                              mamma_2012 napisała:

                              > Bardzo dobrze maluje, pięknie pisze, swietnie gra w piłkę, stały w uczuciach, w
                              > wieku 7 lat wszedł w trwały, wieloletni związek z koleżanka, którą obsypuje pr
                              > ezentami z dalekich podróży.
                              > Sam zarabia na swoje utrzymanie grając w reklamach, a ponieważ swoje potrzeby z
                              > redukowal do minimum, to zarobione pieniadze przeznacza na pomoc praskim sierot
                              > om, kontynuując tym samym rodzinne tradycje... mam nadzieje, ze niczego nie pom
                              > inelam.
                              > Chciałam sie tylko upewnić czy po lekcjach opracowuje lekarstwo na raka czy rac
                              > zej koncentruje sie na strategiach osiągnięcia ogólnoświatowego pokojuwink ?

                              nie moge przestać sie smiać smile
                        • silje78 Re: verdana! 20.08.14, 09:43
                          krewna mi jesteś nową klawiaturę big_grin . po parsknięciu kawą z mlekiem nie wiem czy uda się ją doczyścić big_grin .
                        • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 18:41
                          też myśle że Fogito fantazjuje bo jesli nie to szkoda dzieciaka.
                          • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 18:57
                            A w ktorym momencie szkoda? Wszystko co on robi to jego osobisty wybor - trenowanie pilki, udzialy w castingach, rysowanie, pisanie, gra na pianinie, wysylanie paczek innym dzieciom etc. Ja go do niczego nie zmuszam. Pokazuje mu swiat i podążam za nim. On ma wymarzone dzieciństwo i raczej nalezy mu zazdrościć. Ale rozumiem, ze forum jest po to, żeby wylać swoje frustracje i dlatego nie dziwie sie niektorym wypowiedziom.
                            • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 19:13
                              Nie, fogito. Twój problem polega na tym, że Ty nie widzisz (a przynajmniej nie okazujesz tego na forum) sukcesów swojego dziecka bez tła. Tak jakby to co sobą reprezentuje nie było wartością samą w sobie, tylko nabierało tej wartości w kontekście innych dzieci/dorosłych- "złych". Tak samo zresztą chyba myślisz o sobie. Jest duże ryzyko, że Twoje dziecko nie będzie zadowolone z siebie jeżeli nie będzie mogło wskazać głupszych, słabszych itd od siebie. Będzie dźwigało taki sam krzyż jaki Ty dźwigasz.

                              • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:28
                                Nie wiem jak ci to powiedziec, ale w naturze ludzkiej lezy porownywanie sie do innych. Jestesmy stworzeniami stadnymi i akceptacja innych czlonkow stada jest dla nas wazna. Nawet jak udajesz, ze ci na tym nie zalezy to i tak podskornie potrzebna jest akceptacja innych, zeby dobrze funkcjonowac w spoleczenstwie. Ludzie nieustanie sie ze soba porownuja. Wszystkie te fora, facebooki sa wlasnie po to, aby szybko mozna bylo zweryfikowac wlasne wyobrazenia z wyobrazeniami innych czlonkow stada. Tacy jestesmy. Porownujemy sie do siebie non stop.
                                • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:55
                                  Ale porównywanie ma swoje granice. I Ty je przekraczasz. Piszesz, że dzieci trzeba chwalić, a nie krytykować , a nie ma chyba osoby na forum (poza maksiem chyba) która aż tak by krytykowała dzieci . Cudze oczywiście. Opis doskonałości Twojego syna jest doprowadzany do takiego absurdu, że wygląda to niemal na satyrę. Niedoskonałość innych dzieci też jest przerysowywana. Morze zła, beznadziei, lenistwa a na tym morzu mała wysepka: Ty i Twój syn - doskonali.
                                  Każdy kto czyta Twoje posty od lat to widzi. Strasznie smutny obraz świata - mam nadzieję, że nie przekazujesz go synowi, tylko dajesz upust emocjom na forum.
                                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 22:08
                                    Przekraczam? W ktorym momencie i kto jest ekpertem wyznaczajacym owe granice? Mam rozumiec, ze Ty?
                                    Ja rzadko krytykuje dzieci. Nawet nie wiem, kto ile ich ma i jakie. Ja krytykuje doroslych i ich postawy wobec dzieci. Do dzieci to ja mam duzo dystansu i cierpliwosci. Uwazam, ze sa zdolne, ciekawe swiata i duzo lepsze od doroslych, ktorzy je bija, upokarzaja, krzycza na nie, pasa chipsami i zaniedbuja emocjonalnie oraz olewaja ich edukacje w szerokim rozumiemiu tego slowa.
                                    Moj syn jest dzieciakiem wyjatkowym, ale takich dziecimw szkole syna jest mnostwo. Pisalam o tym wielokrotnie, ale oczywiscie ignorujesz na potrzeby forum. Ale sa to dzieci ze wszech miar zadbane przez rodzicow, a nie puszczone samopas. Sa to dzieci dobrze wychowane, z ktorymi mozna porozmawiac jak z doroslymi. I kazde jest wyjatkowe, ale przeciez nie bede wymyslac dyrdymalow o ich zyciu i pisac, ze syn kolezanki to to, albo tamto. Pisze glownie nanpodsyawie wlasnego dziecka, bomtomjest naturalne. Nie wiem, ile koledzynsyna dostaja kieszonkowego. Wiem, ze niektore maja wlasne karty kredytowe. I dlategombardizej wiarygodnie jest pisac o swoim dziecku.
                                    Jesli ty masz cos pozytywnegomdo napisania o swoich dzieciach, to pisz. Nie bronie ci przeciez. Krytykuj ile chcesz, ale nie buduj ideologii przez pryzmatbwlasnych doswiadczen. Ja nie mam smutnevo zycia. Moje dziecko tez nie. Jak jest u ciebie to nie wiem. I nawet mnie to nie obchodzi.
                                    • joa66 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 22:25
                                      fogito - powtórzę - wielokrotnie pisałaś o dzieciach przyklejonych do komputera, puszczanych samopas, kujących pod testy, itp, itd. Nawet o tych, które przychodziły do Ciebie do domu. Oczywiście, że nie sugerowałaś, że to geny, tylko kwestia wychowania (złego, bo rodzice leniwi , przeciwieństwie do Ciebie) ale zalew Twoich opinii jak zły jest świat (ludzie) wokół Ciebie jest porażający. No i na tym tle Twój syn (z naciskiem na Twoje geny) - chodząca doskonałość. Żadnych szarości, żadnych wątpliwości, pytań. Czarno - biały świat. Naprawdę smutne.

                                      w sumie to chyba powinien być eot, bo nie sądzę, że w tej dyskusji pojawi sie jakiś nowy element, a powtarzać w kółko tego samego nie mam ochoty.

                                      • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 23:29
                                        To zawsze jest wina rodzicow, a nie dzieci. I dlatego krytyka odnosi sie do rodzicow. Nie obarczam wina dzieci za zaniedbania doroslych.
                                        Nie wiem, o co ci chodzi z tymi ludzmi wokol mnie, bo ci korymi sie otaczam sa wspaniali i wspaniale wychowuja dzieci. Jest kilka wyjatkow, ale generalnie w realu nie spotykam sie z ludzmi, ktorych zachowania nie akceptuje.
                                        Ciesze sie, ze nie masz ochoty na powtarzanie, bo odnioslam wrazenie, ze czepiasz sie dla samego czepiania.
                            • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 19:19
                              no szkoda, że w tak młodym wieku, gdzie jeszcze wskazane jest robienie głupot i popełnianie błędów on ma już kij w tyłku.
                              Mam nadzieje że to jednak Twoje fantazje są i dzieciak jest jednak normalny, bo z Twoich opisów to nie wynika. Czy on w ogóle gdzieś sam /z kolegami/ wychodzi? Ma jakieś normalne luźne dzieciece kontakty z dziećmi róznymi?
                              • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:31
                                Kij w tylku to ty masz, bo sama nie wiesz juz co napisac, zeby umniejszyc wartosc dziecka, ktorego nawet na oczy nie widzialas. Nie miesci ci sie w glowie, ze mozna byc ambitnym, rewelacyjnym mlodym czlowiekiem z ogromnym zyciowym luzem i jednoczesnie wystarczajaco madrym, zeby z siebie glupka nie robic.
                                Przykro mi, ze nie znasz podobnych dzieci. Ja znam sporo, bo takie sa dzieci w szkole syna. Ale moze dlatego, ze to jednak nie jest polska szkola.
                                • mama303 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:37
                                  o kurcze jeszcze ma "życiowy luz" wink Czy Ty w ogóle o 9 czy 10 latku piszesz?
                                  • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 21:55
                                    Tak, ale to bardzo dojrzaly 10 latek. Mozna miec luz i byc madrym. Jedno drugiego nie wyklucza.
                      • jagabaga92 Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 10:31
                        Syn ma charakter po mnie. Na siebie nie wyda a dla niskich jest w stanie wydac kazda kase. Tacy jesteśmy. Oszczedni do bolu, ale chojni w stosunku do potrzebujących

                        Czy również po Tobie ma skłonność do walenia błędów ortograficznych? A może ma papierek - zaświadczenie o dysleksji.
                        • fogito Re: Kieszonkowe - ile? 20.08.14, 10:38
                          Wybacz za blad. Piszac z komorki nie zawsze widze co wpada. Syn dysleksji nie ma i bledow raczej nie robi. Ale rozumiem, ze musialas sie do czegos przyczepic wink
        • tusia-mama-jasia Re: Kieszonkowe - ile? 19.08.14, 18:46
          Bingo!
          Nie zapomnę, jak Młody pierwszy raz kiedyś przy wyjściu na zwykłe warzywno-spożywcze zakupy wrócił się po swój portfel - zdziwiłam się, bo zwykle na takie zakupy swojej kasy nie bierze. A on stojąc obok mnie w kolejce w spożywczym zakomunikował mi, że chciałby na chwilkę pójść do sklepu obok i zaraz wróci. Sklepiki małe zaiste są tuż obok - kwiaciarnia, piekarnia, kiosk z gazetami; poszedł. Wrócił po chwili - nie miał nic w rękach, tylko ten uśmiech szelmowski... Myślałam, że jakąś gazetkę sobie kupił dla zabicia nudy w kolejce, czy coś. A tymczasem jak już wyszliśmy ze spożywczego, z dumą wyciągnął spod kurtki różę dla mnie! Miał autentyczną radość ze sprawienia mi tej najprawdziwszej niespodzianki, a że ja miałam radość, to nie muszę mówić smile)
          Tak, dzieci miewają nie tylko egoistyczne potrzeby i własna kasa ma rację bytu, uczy dokonywania wyborów przede wszystkim.

          Co do niezdrowych przekąsek - też ich nie cierpię, nie jadamy chipsów, nie pijemy gazowanego itd. Młody wie czemu i wie też, że jak czegoś chce skosztować /bo wygląda ciekawie, bo inni próbują itd/ - to może to zrobić. Co do chipsów wypowiedział się, że "ohydne" i nie kupuje, podobne zdanie ma o coca-coli. Niestety oboje lubimy słodycze - czasem je kupuje dla siebie, dla innych, ale wie też, ze może mi pokazać i powiedzieć co zjadł, podzielić się wrażeniami "mamusiu!! jakiego ja żelka długiego jadłem na obozie! nie masz pojęcia!! tongue_outP" i nie musi się obawiać, że cokolwiek, co kupił, spłynie w toalecie.
    • enut Re: Kieszonkowe - ile? 21.08.14, 13:35
      7 lat - 5zl tygodniowo
      12 lat - 10zl tygodniowo
      czasami extra dodatkowo
      Zalozylismy w tym roku dzieciakom konta bankowe (kontrolowane przez rodzicow), na ktore wplywaja te tygodniowki. Do konta podpiete sa karty prepaid (dzieciaki maja frajde, ze np. za lody moga placic WLASNA karta). Procenty tez sa naliczane.
      Dzieciaki od razu zaczely odkladac pieniadze na konkretny cel, pieniadze nie gubia sie gdzies w porfelu.
    • jotde3 Re: Kieszonkowe - ile? 26.08.14, 12:54
      kocianna napisała:
      > Młoda ma 9 lat. IV klasa.
      > Ile kieszonkowego dawać?

      dawałem 10 ale z tego 5 zł musiał wrzucić do skarbonki i mogł to ruszyć tylko przy zakupie czegoś droższego co jakiś czas . ostatnio już dostaje całą dyche bo zauważyłem że potrafi nie wydać wszystkiego w 5 minut smile
      • jotde3 Re: Kieszonkowe - ile? 26.08.14, 13:15
        jotde3 napisał:

        > kocianna napisała:
        > > Młoda ma 9 lat. IV klasa.
        > > Ile kieszonkowego dawać?
        >
        > dawałem 10 ale z tego 5 zł musiał wrzucić do skarbonki i mogł to ruszyć tylko
        > przy zakupie czegoś droższego co jakiś czas . ostatnio już dostaje całą dyche b
        > o zauważyłem że potrafi nie wydać wszystkiego w 5 minut smile

        oczywiście na tydzień .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka