Dodaj do ulubionych

bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie

10.10.14, 14:59
Zadałam to pytanie na sąsiednim wątku, ale chyba temat zasługuje na osobny wątek.
Powiedzcie jak nauczyciele w kl I radzą sobie w przypadku dzieci, które już świetnie czytają, bardzo dobrze liczą, czy chcociaż trochę poświęcają takim dzieciom więcej uwagi i angażują do trudniejszych zadań, bo praca domowa polegająca na przeczytaniu 2 wersów czytanki dla takich dzieci jest zbyt banalna. Czy trzeba przyjąć, że początek edukacji dla takich dzieciaków będzie nudny, przynajmniej do czasu gdy się poziom wyrówna.
Jak to wygląda w praktyce u was w szkole?
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 15:12
      Czy to dziecko czytające bez narzuconej pracy domowej samo nie sięgnie po książkę?
      • verdana Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 15:18
        Sięgnie, ale nie na lekcjismile Na lekcji takie dziecko umiera z nudów, gdy rówieśnicy czytają, nie uważa i nigdy nie wie, gdzie kolega skończył czytać , bo samo przeczytało juz czytankę w ciągu pierwszych dwóch minut lekcji i nie ma cierpliwości śledzić za dukającym kolegą tekstu. Niczego się poza tym nie uczy, bo czytać juz umie na tyle biegle, ze lepiej się nie dasmile
        Pamiętam to aż za dobrze...
        • mamma_2012 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 15:50
          Moja corka czytała znacznie lepiej (czyli wedlug niektórych biegle, bo bez zająknięcia i ze zrozumieniem tekstów dla znacznie starszych klas), nie umierała z nudów, śledziła, pomagała itd. Wymyślala sobie własne zadania, nawet jesli nikt jej nie podsunął gotowca.
          Zreszta nie była jedyna w klasie, ktora wyskakiwala ponad poziom.
          Angażowala sie w dyskusje po czytankach, spisywała historyjki.
          Nauka czytania, to wycinek szkolnego życia.
    • lucyjkama Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 15:16
      Moja córka (niespełna 6 lat, 1 klasa) czyta w myślach płynnie z pełnym zrozumieniem i dobrze liczy (właśnie odkrywa mnożenie).
      W szkole się nie nudzi. Rysuje szlaczki i uczy się pisać literki, bierze udział w dyskusjach, eksperymentach, poznaje angielskie słówka i zdania i prowadzi życie towarzyskie. Jest ze szkoły bardzo zadowolona.
    • bella_roza Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 15:23
      2 wersy czytanki to są pod koniec 1 klasy, cały rok poznaje się literki i cyferki i inne nudy
      nie ma wyjścia, trzeba dać coś dziecku do roboty - albo nauczyciel sam to zaproponuje albo trzeba z nim porozmawiać bo przynajmniej w przypadku żywszych dzieci kończy się to uwagami w dzienniczku sad
      u nas były: dodatkowe zadania, rysowanie w dodatkowym zeszycie a nawet czytanie książki za zgodą nauczyciela (za co ja dostawałam uwagi przez cały okres swej edukacji!)
    • magda.tyl Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 15:24
      W 1 klasie mojego syna dzieci bardzo dobrze czytające dostawały trudniejsze czytanki na lekcji, dodatkowe zadania z matmy. Ale nie na zasadzie "ty jesteś lepszy w czytaniu, lepiej liczysz to będziesz miał lepsze oceny". Wszystko w ramach lekcji, pani jakoś to tak potrafi urządzić, że zajmie się "słabszymi" i w tym czasie "lepsi" się nie nudzą, nie ma na tle nauki rywalizacji. Wszystkich traktuje tak samo sprawiedliwie. Mój syn już od zerówki czytał bardzo dobrze, do domu nie dostawał żadnych czytanek. Zachęcam go do czytania lektur, kilka pierwszych mu się spodobało, chyba złapał bakcyla czytania jak jawink
      Teraz w 2 kl dzieci słabiej czytające zostają na zajęcia wyrównawcze, niektórzy na tych zajęciach ćwiczą logopedię. Może to zasługa, że klasa jest mała - 13 dzieci, 10 rocznik 2006 i 3 rocznik 2007.
    • grave_digger Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 16:05
      Nie nudzi się. Wręcz przeciwnie, wszystko ją interesuje.
      A ja mam ten luksus, że sama odrabia zadania, czasem nawet nie w domu, tylko jeszcze w świetlicy. Mogę o tym pomarzyć przy moje 4-klasistce, z którą codziennie piłujemy zadania domowe wink
    • heca7 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 16:13
      Moja córka taka była. Czytała już płynnie i chciała czytać coś więcej niż czytanki w książce. Molestowała panią o kartę biblioteczną wink Inne dzieci nie bo nie radziły sobie tak jak ona. I tak z miesiąc łaziła za panią aż ta poszła specjalnie z nią do bibliotekarki i założyła jej kartę.
      Na lekcjach dostawała po prostu dodatkowe kserówki z matematyki, polskiego. Robiła trudniejsze ćwiczenia.
      • asiakh Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 16:34
        " Molestowała panią o kartę biblioteczną wink Inne dzieci nie bo nie radziły sobie tak jak ona. I tak z miesiąc łaziła za panią aż ta poszła specjalnie z nią do bibliotekarki i założyła jej kartę. "

        Ale czemu musiała aż molestować Panią o zapisanie do biblioteki? Nie mogła po prostu pójść i się do niej zapisać? Nie wolno w pierwszej klasie?
        Moja córka też była z tych dobrze czytających i przez pierwszą klasę odwiedzała bibliotekę co tydzień, wypożyczając kolejne książki. Od tamtej pory przez następne lata już do biblioteki nie zajrzała, bo wszystko przeczytała w pierwszej klasie wink
        • mama_kotula Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 18:03
          Cytat
          Ale czemu musiała aż molestować Panią o zapisanie do biblioteki? Nie mogła po prostu pójść i się do niej zapisać? Nie wolno w pierwszej klasie?


          Może są szkoły, gdzie dzieci defaultowo są zapisywane do biblioteki w 2 klasie (bo pierwszaki przecież nie potrafią czytać tongue_out) i musi zapisać wychowawca.

          U nas dzieci były zapisywane w pierwszej klasie niemniej - kiedy córka była w klasie drugiej, musiałam interweniować w szkolnej bibliotece, bowiem pani nie chciała córce wypożyczyć książki, uznając, że jest za poważna.
          • saszanasza Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 21:45
            oże są szkoły, gdzie dzieci defaultowo są zapisywane do biblioteki w 2 klasie (bo pierwszaki przecież nie potrafią czytać tongue_out) i musi zapisać wychowawca.

            ale to że nie umie czytać nie oznacza że nie może wypożyczyć. przecież może dziecku przeczytać książkę ktoś dorosły.
            u nas wszystkie pierwszaki należą do biblioteki szkolnej.
            • mama_kotula Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 21:48
              saszanasza napisała:
              > ale to że nie umie czytać nie oznacza że nie może wypożyczyć. przecież może dzi
              > ecku przeczytać książkę ktoś dorosły.
              > u nas wszystkie pierwszaki należą do biblioteki szkolnej.

              Ale mi to mówisz? Ja to wiem, moje dzieci mają karty w bibliotece odkąd skończyły rok mniej więcej big_grin. Nie w szkolnej ofkors.
            • ivaz Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 22:53
              Z tego co piszecie wywnioskowałam że wszystko zalezy od nauczyciela i jego chęci, a bo własnie mam taki egzemplarz w domu, córka teraz chodzi do przedszkolnej zerówki, czyta świetnie, często w przedszkolu czyta dzieciom zamiast Pani, umie też pisać pismem pisanym, ma dobrze rozwiniętą małą motorykę, że nie sprawia jej to żadnej trudności, oczywiście nie zna jeszcze zasad ortografii więc wiadomo że piszę z błędami chociaż im więcej sama czyta tym mniej popełnia błędów. Mam nadzieję, że nauczyciel będzie tak prowadził zajęcia, że każde dziecko z nich skorzysta.
        • heca7 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 22:02
          Bo u nas zwyczajowo odbywa się to po paru miesiącach. Pani idzie z całą klasą , uczą się zachowania w bibliotece i wszystkim zakładane są karty. Moja córka czekać nie chciała bo dla niej biblioteka to był po prostu nowy teren łowów wink
    • camel_3d Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 16:39
      u nas, oprocz zwyklych lecki sa dwie godziny zajech Podciagajacych i Dociagajacych smile) Zarowno matematyka, jak i niemeicki.

      Podczas tych zajec, dzieci, ktore dobrze licza lub czytaja dostaja dodatkowe zadania lub wieciej czytanek, natomiast dzeici, ktore gorzej licza lub czataja maja zadania wyrownujace.
      Dzieci bardzo dobre maja niektore lekcjie z 2 klasa...np.
    • mynia_pynia Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 17:52
      Zawsze można posłać dziecko od razu do 3 klasy.
      • saszanasza Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 19:57

        mynia_pynia napisała:

        > Zawsze można posłać dziecko od razu do 3 klasy.

        no i po co ta uszczypliwość? nie trzeba od razu wysyłać dziecka do 3 klasy, jest wiele innych możliwości.
    • mama_kotula Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 17:59
      Zarówno jedno, jak i drugie moje dziecko na lekcjach sie nudziło jak mops.

      Niemniej u córki w klasie pierwszej każde dziecko miało spersonalizowany zestaw lektur, i dzieci czytające lepiej miały lektur więcej i trudniejsze, dzieci czytające słabiej dostały mniej.
    • saszanasza Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 19:55
      Moja córka czyta dość dobrze, matematyka również powyżej standardów 1 klasy, na lekcjach się nie nudzi.
    • stillgrey Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 20:05
      Syn w pierwszej klasie dostawal z matematyki dodatkowe zadania i mial 2h w tygodniu indywidualne zajecia z matematyki. Na polskim jesli wszystko skonczyl wczesniej, albo inne dzieci czytaly on mogl wyciagac z plecaka wlasna ksiazke i sobie czytac.
      W tym roku juz tak fajnie nie jest, bo szkola nie dostala dotacji na dodatkowe zajecia dla zdolnych uczniow w klasach I-III, a godziny karciane nauczycielka przeznacza na zajecia wyrownawcze i dodatkowa godzine dla calej klasy.
      Ksiazek juz syn nie moze czytac na lekcjach, bo ciezko go bylo oderwac jak sie zaczytal wink
    • betty842 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 20:17
      Z tego co nam mówiła wychowawczyni mojego syna przez prawie całą pierwszą klasę dzieci będą poznawały alfabet i zaczną czytać dopiero pod koniec pierwszej klasy.Tak więc dzieci jak na razie nie czytają,no chyba ,ze pojedyncze słowa np tata,mama,lala itp.Ale pierwsza klasa to nie tylko czytanie ale i PISANIE. O ile zdarzają się dzieci płynnie czytające i pięknie liczące to raczej nie ma takich,które od razu pięknie piszą litery pisane (nie drukowane).Tak więc napewno mają dużo zajęć manualnych a nie tylko czytanki więc nawet te "czytające dzieci" nie powinny się nudzić.
      • stillgrey Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 20:33
        Chcesz to Ci pokaze jak moj syn pisal w pierwszej klasie wink Z tym, ze u syna juz w zerowce dzieciaki uczyly sie pisac litery i cyfry.
        • betty842 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 21:03
          " O ile zdarzają się dzieci płynnie czytające i pięknie liczące to raczej nie ma takich,które od razu pięknie piszą litery pisane (nie drukowane)."

          Właśnie dlatego napisałam "które OD RAZU pięknie piszą".Chodziło mi o dzieci które z literami pisanymi nie miały wcześniej styczności a skoro w zerówce uczył się pisać to w pierwszej klasie już jakieś pojęcie miał.Ale z tego co wiem w większości zerówek nie uczą pisać liter.Tak,szlaczki ćwiczyli ale nie pisali liter.Więc u nas nawet płynnie czytające dzieci dopiero teraz uczą się pisać literki.
    • tusia-mama-jasia Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 20:36
      Zawsze jest tak, że nawet dziecko zdolne i wybiegające rozwojowo ponad poziom wymagań szkolnych na danym etapie nad czymś musi popracować więcej. Mój syn czytał w I klasie już naprawdę dobrze, liczył też biegle i bez pomocy paluszków czy innych liczmanów, wiedzę z przyrody miał zawsze imponującą i lekcje pt. w lesie sosnowym rosną sosny nudziły go niepomiernie wink Ale np. z pisaniem było na bakier - nie w sensie poprawności nawet, ale tempa. Także czas, który zyskał na błyskawicznym czytaniu czy liczeniu, przydawał mu się, żeby naskrobać w kajeciku to co inni naskrobali szybciej. A i tak bywało, że jakieś niedokończenia z lekcji przynosił i uzupełniał coś w domu. Inna rzecz, że ten drobny "problem" rozwiązał sobie szybko, po pierwsze pamięć ma znakomitą i często po prostu pamiętał, co ma zapisać /wyrazy, zdania, działania/, po drugie jeśli nie był pewny, czy spamięta, to zapisywał byle jak ołówkiem na brudno gdzieś na kartce, żeby było szybko i potem w domu już normalnie wpisywał do zeszytu. Zatem test na inteligencję zdany wink ale pisania nie pokochał jak dotąd.
      A jeśli naprawdę jakiś czas na zbyciu mu pozostał, to pani zgadzała się na to, żeby rozwiązywał sobie swoje zadania szachowe, czytał czy składał coś z papieru.
    • kontaminacja Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 20:47
      Syn mógł czytać swoje książki, dostawał również dodatkowe zadania z matematyki. Z jednej strony byłam zadowolona (choć on pewnie bardziej), z drugiej wolałabym, żeby ćwiczył pisanie (zapowiada się na dysgrafika). Teraz pani co jakiś czas prosi go o poprowadzenie lekcji.
    • guderianka Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 21:24
      Szczerze ?- Nie radzą sobie wg mnie
      Chłopiec czytający książki Szklarskiego dostawał te same zadania co reszta klasy i śmiertelnie się na lekcjach nudził, dziewczynka zaś czytała dzieciom czytanki, gdy pani się nie chciało nieraz czytać
    • aagnes Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 21:50
      Ja jestem troche podlamana, moja corka ktora w przedszkolu sama czytala, nie wspomne o gloskowaniu i liczeniu teraz jakby sie uwstecznila, robi to samo co wszyscy, a do tego przestala chciec sama czytac. szkola to jednak beton i raczej rownanie w dół.
    • srubokretka Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 10.10.14, 21:52
      Z teo co corka mi opowiada o tym co sie w szkole dzieje, to mam wrazenie , ze oni bardzo indywidualnie podchodza do dzieci. Duzo pracuja w grupach, nawzajem sobie czytaja, tlumacza, opowiadaja. Codziennie pisza swoje opowiadania i co jakis czas w parach czytaja, zamieniajac sie swoimi pracami. Zamieniaja sie rolami: dzis dzieci byly nauczycielami . Corce bardzo sie to podobalo.

      Bardzo mi to przypomina moje studia. Tam tez wszyscy byli na bardzo roznym poziomie. Ci ktorzy byli do przodu nie cofali sie przeciez, wiec o corke tez sie nie boje. Nic sie nie stanie, jak zagra role nauczycielki. (po obserwacji zabaw z mlodszym bratem, to widze ze jej dobrze idzie. Bynajmniej jej to nie uwstecznia)
      W zeszlym roku nauczycielka dawala malej dodatkowe zadnia. W tym roku nawet nie przypominam, bo i tak ma bardzo duzo zadawane do domu. Tu tez jest duzo indywidualnego podejscia. Wiekszosc zadan jest tak skonstruowana, ze mozna je na roznym poziomie zrobic. Jak ktos chce napisze 3 zdania, a ktos inny moze 100.
      W klasie maja kacik z ksiazkami podzielonymi na poziomy trudnosci. Jak jest czas na czytanie to kazde dziecko wie, z ktorej polki ma brac ksiazki.

      Dzis zostalo corce troche czasu po tescie. Nauczycielka nie miala czasu na nowy temat, wiec puscila dzieciakom film. Corka z kolezanka nie chcialy ogladac, wiec poszly pracowac nad indywidualnym projektem (trzymaja je w specjalnych teczkach).

      (corka jest w 2 klasie, ale w 1 byly takie same zasady)
    • madda71 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 11.10.14, 00:15
      wszystko zależy od podejścia nauczyciela

      w naszym przypadku w klasach I-III panowała nuda, jedynymi nowo-poznanymi rzeczami był angielski i religia wink

      teraz jest w IV klasie i "coś" się dzieje
      • azjaodkuchni Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 11.10.14, 08:13
        Oczywiście, że można posłać dziecko lepiej czytające wyżej, ale nie sama głowa idzie do szkoły. Emocje i motoryka są zwykle adekwatne do wieku. Poza tym decyzja o posłaniu wyżej jest wiążąca na całą edukację i młodsze dziecko nie zawsze będzie dobrze się czuło wśród pryszczatych nastolatków ....
        Super jeśli dzieciak ma takie podejście jak córka mamy 2012 a do tego jest twórcze, ciekawe świata i potrafi zając się sam sobą. Gorzej gdy jęczy, krytykuje, rozrabia i utrudnia pracę kolegom i nauczycielowi ... Trzeba być świetnym nauczycielem by sobie z taką jednostką poradzić, a przy okazji nie zniechęcić jej do pracy i samorozwoju. My trafiliśmy na taką nauczycielkę w drugiej i bardzo żałujemy, że spędziliśmy z nią tylko pół roku. W jej zespole każdy czuł się dobrze ... od tych co ledwo podstawowe czytanki dukali do tych którzy opowieści z Narnii w drugiej klasie podstawówki do poduszki czytali.

        Ps. Nauczycielka z klasy pierwszej nie potrafiła pomóc ani tym słabym ani tym mocniejszym. Ostatecznie po roku nauki wiele dzieci wyniosło niechęć do czytania...( te dobre i te słabe solidarnie po równo) Na szczęście opatrzność czuwała nad tą klasą i dobry nauczyciel rozwiązał problem
        • tusia-mama-jasia Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 11.10.14, 09:31
          Wszystko co piszesz to prawda, ale jednej rzeczy nie kumam - jak może dziecko wynieść ze szkoły niechęć do czytania /jak piszesz słabo i dobrze czytające po równo?/. Przecież chęć do czytania nie kształtuje się w szkole, dziecko 6-7-letnie już ma sporo doświadczeń w tym zakresie wyniesionych z domu, nawet jeśli samo nie czyta jeszcze płynnie, to zna przyjemność obcowania z książką.
          Nie wyobrażam sobie szczerze mówiąc, że ktoś mógłby "zniechęcić" mojego syna do czytania - lektury szkolne to przecież margines czytelnictwa, zwykle krótkie, proste, więc siłą rzeczy nie zabierają dużo czasu. Czytanki z podręcznika w ogóle pomijam, bo ich czytanie nie zajmuje mniej czasu niż umycie zębów. Nawet jeśli pani w szkole ma dziwne podejście do czytania, to jak można zniechęcić dziecko do buszowania po bibliotece, czytania dla przyjemności itd?
          • azjaodkuchni Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 11.10.14, 13:49
            Pani X była z klasą dwa lata... W zerówce gdy dzieciaki czytające chciały jej pokazać jak czytają to nigdy nie miała czasu by je wysłuchać. Zawsze mówiła, że książka jest na wiek za trudna, że jeszcze będzie na nią czas...że to książka dla starszych dzieci... Gdy jedna dziewczynka przyniosła książkę o zegarach powiedziała, że na naukę o zegarach będzie czas w drugiej klasie i ucięła temat. Tylko dla tej dziewczynki i kilku innych dzieci podręcznik z klasy 0 był nudny jak diabli.
            One chciały same szukać niestety z tą panią nie miały szansy tym bardziej, że pani nie czytała dzieciom na głos tylko kazała czytać w kółko i publicznie : Ala ma kota, a potem ośmieszała gdy jakiś dzieciak nie potrafił lub się mylił...Dziwne miała metody, ale skuteczne. W tamtej klasie nikt czytać nie lubił. Przy okazji napiszę, że relacje w grupie były złe.
          • guderianka Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 12.10.14, 09:19
            Tusia, to poczekaj jeszcze z 6 lat, może zrozumiesz wink
        • mama_misi Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 12.10.14, 20:03
          Moje dziecko było właśnie takim dzieckiem.
          Zadawane miała to samo co cała klasa. Pracę domową zazwyczaj odrabiała jeszcze na lekcji. Czytać nigdy się nie uczyła. Nigdy nie wymagałam od nauczyciela specjalnego traktowania czy zadawania dodatkowej pracy domowej. Pani musiała radzić sobie z jej gadulstwem wynikającym z nudy. W III klasie większość dzieci czytała i liczyła płynnie.
    • joa66 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 11.10.14, 13:54
      Hmmm.. mój syn czytał "normalnie" (jak dorosły) kiedy poszedł do szkoły, chłonął wiedzę jak gąbka i miał dobrą pamięć. W szkole się nie nudził- oczywiscie nudna lekcja mogła się zdarzyć, ale te nudniejsze elementy rozmywały się w ogólnym zadowoleniu. Z tym, że np z matematyki był uczeniem przyzwoito-dobrym a nie wybitnym, zaczęła się nauka angielskiego, jego grafomotoryka była daleka od ideału, więc miał czego się uczyć. Być może traktował te nudne czytanki jako chwile luziku, a nie miał poczucia, że się "nie rozwija" , bo przecież czytał bardzo dużo.
    • koza_w_rajtuzach Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 12.10.14, 08:13
      Moja córka jest już w II klasie, ale powiem jak to było w I-ej.
      W naszym podręczniku były dwie czytanki. Jedna była prostsza, zamiast niektórych słów były rysunki, a napisane słowa nie były zbyt trudne, natomiast druga czytanka była trudniejsza, dłuższa, dla dzieci lepiej czytających. Za ładne przeczytanie pierwszej można było dostać 5-tkę, natomiast za przeczytanie drugiej 6-tkę. Moja córka poszła do szkoły jako nieczytające dziecko, nie uczyłam jej tego, ale ponieważ 5-tki jej nie zadowalały, to szybko wzięła się za czytanie trudniejszych czytanek i od października dostawała już same 6-tki za czytanie.
      Co do liczenia to poziom był taki sam dla wszystkich dzieci. Owszem, na początku zadania były banalnie łatwe, ale później poziom wzrósł. Nie twierdzę, że zadania były jakieś mocno trudne, ale na tyle trudne, że część dzieci miała już problem z matematyką.
      • camel_3d ? 12.10.14, 20:41
        o u was w 1 klasie juz oceny byly?

        u nas dopiero od 3.
        • marika012 Re: ? 12.10.14, 21:40
          No i tak powinno być. W PL jest wszystko na opak. Wprowadzili oceny opisowe i znaczki dla dzieci a szkoły szybciutko w wso zapisały że wspaniale wyrażone jest 6, bardzo dobrze 5 itd. Kretynizm.
          Dzieci powinny się uczyć bo mają taką potrzebę a nie dla oceny. W szkole podstawowej wcale ocen być nie powinno.
          • saszanasza Re: ? 12.10.14, 21:54

            > Dzieci powinny się uczyć bo mają taką potrzebę a nie dla oceny. W szkole podsta
            > wowej wcale ocen być nie powinno.

            Nie zgadzam się. Ocena, przynajmniej w założeniach, ma za zadanie odzwierciedlić poziom przyswojenia wiedzy przez dziecko. Bez systemu oceniania nie byłabyś w stanie monitorować postępów w nauce dziecka, nie wiedziałabyś który zakres materiału jest dla dziecka problemowy. W takim systemie duża część dzieci nie dałaby sobie rady w gimnazjum bo trafiłaby tam z "niezdiagnozowanymi" deficytami.
            • kj-78 Re: ? 12.10.14, 22:12
              W Norwegii nie ma ocen przez cala podstawowke. Dostaje sie opis na indywidualnych konsulatacjach z nauczycielem kilka razy w semestrze: "umie liczyc w obrebie 10", "ma problemy z laczeniem glosek w wyrazy" itp. Dzieci w ogole nie sa ze soba porownywane, liczy sie tylko postep dziecka w stosunku do poprzedniego miesiaca. Uwazam, ze to bardzo dobry system. A jak maja test z slowek z angielskiego to dzieci same widza jak pani poprawi, ze 2 zapomnialaly, 3 zapisaly z bledem, a 5 dobrze. Ocena jest calkowicie zbedna.
              • saszanasza Re: ? 12.10.14, 22:30
                o ile się nie mylę, to w Norwegii dzieci dostają znaczki oznaczające czy zrobiło coś dobrze, czy się nie postarało.
              • makurokurosek Re: ? 13.10.14, 08:55
                Ocena jest zbędna dziecku, natomiast jest potrzebna rodzicowi do przeanalizowania tego czego dziecko nie umie, z czym ma problem. To, że dziecko pewne rzeczy trudniej łapie nie oznacza dysfunkcji, lepiej z dzieckiem popracować niż wysyłać do PPP, a tak naprawdę do tego sprowadza sie system bezocenowy.
                • maeve_binchy Re: ? 13.10.14, 08:58
                  wystarczy ocena (a raczej opinia) opisowa. Nie trzeba do tego cyferek, literek itp. Poza tym, jesli rodzic interesuje sie dzieckiem, to sam widzi, w jakim obszarze ma ono problemy.
                  • makurokurosek Re: ? 13.10.14, 10:15
                    Rodzic patrzy z perspektywy osoby dorosłej, dla której zadania z podstawówki są banalnie proste. Trudno mu samemu obiektywnie ocenić czy umiejętności dziecka jak na jego wiek sa wystarczające czy świadczą o problemie.
                    Dla większości osób dukający drugoklasista to problem, podczas gdy problemem to nie jest. Możemy więc dojść do sytuacji gdzie wymagania rodzica będą nieadekwatne do wieku dziecka lub gdzie będą one zbyt małe, wówczas bardzo łatwo o narobienie zaległości nie mówiąc już o przeoczeniu sygnałów o dysfunkcji.
                    • maeve_binchy Re: ? 13.10.14, 11:21
                      zgadzam sie. Tym bardziej ocena opisowa jest lepsza niz sama cyferka, ktora tak naprawde nic nie mowi o tym, co dziecko powinno poprawic itp.
                  • jakw Re: ? 13.10.14, 21:51
                    maeve_binchy napisała:

                    > wystarczy ocena (a raczej opinia) opisowa. Nie trzeba do tego cyferek, literek
                    > itp. Poza tym, jesli rodzic interesuje sie dzieckiem, to sam widzi, w jakim obs
                    > zarze ma ono problemy.
                    Dokładnie. Gdybym polegała na ocenach to mogłabym dojść do wniosku, że moja młodsza świetnie czyta. A tak nie jest - ma z tym spore problemy. Tyle że ma dobrą pamięć...
            • heca7 Re: ? 13.10.14, 09:00
              Ja tam wolę jak w klasach 1-3 są chociaż takie oceny. Potem w IV klasie nie ma szoku kiedy pojawiają się nagle oceny z wielu przedmiotów. I są one wiążące i poważne.
            • magdalenka79k Re: ? 13.10.14, 09:12
              Przecież jakby dziecko dostawało ocene opisową to jeszcze lepiej wiedziałabyś z czym dziecko ma problem bo byłoby to słownie wyrażone np. musi popracować nad starannością pisma, czy dziecko czyta sylabizując w wolnym tempie, a tak jak jest teraz to np dziecko przynosi znaczek z czytania odpowiadający 4 i co jest dla ciebie za informacja bo dla mnie żadna. Uważam, że nie powinno być ocen przez pierwsze trzy lata w klasie mojego dziecka już zaczęło się porównywanie i wynagradzanie dzieci za dobre oceny - chore!!
              • saszanasza Re: ? 13.10.14, 10:07

                > Przecież jakby dziecko dostawało ocene opisową to jeszcze lepiej wiedziałabyś z
                > czym dziecko ma problem bo byłoby to słownie wyrażone np. musi popracować nad
                > starannością pisma, czy dziecko czyta sylabizując w wolnym tempie, a tak jak je
                > st teraz

                a nie uważasz że ocena opisowa na koniec roku to trochę za późno by zacząć pracować z dzieckiem. natomiast nie wyobrażam sobie i tak wadliwie działającego systemu edukacji z ocenami opisowymi wpisywanymi na bieżąco, bo wtedy nauczycielka zamiast nauczać pisałaby elaboraty w zeszytach uczniów

                Uważam, że nie powinno być ocen przez
                > pierwsze trzy lata w klasie mojego dziecka już zaczęło się porównywanie i wyna
                > gradzanie dzieci za dobre oceny - chore!!

                Nie to nie jest chore, to samo życie. Dzieci są porównywane w zasadzie od urodzenia. Nad dziećmi słabszymi się "pracuje", dzieci uzdolnione też mogą liczyć na wsparcie.
                Myślisz że brak ocen spowoduje że dzieci będą mniej zestresowane....może będą...przez pierwsze 3 lata, natomiast w 4 klasie okazać się może że dziecko nie przyzwyczajone do złych ocen, psychicznie sobie z nimi nie poradzi.
                Zdrowa rywalizacja ma zalety...zmusza do wysiłku, uczy ambicji, motywuje. Sęk w tym, że niektórzy rodzice zbyt ambicjonalnie podeszli do nauki. To jest choresad
                • maeve_binchy Re: ? 13.10.14, 11:28
                  po to sa np. dni otwarte, zeby porozmawiac o uczniu.
                  nie przesadzajmy - chyba na poziomie co najmniej podstawowki rodzic jest w stanie zdiagnozowac, jak idzie dziecku?
                  W szkole syna nie ma ocen czastkowych do polowy III klasy, nauczycielka zacznie stawiac w II sem. III klasy, zeby dzieci nie przezyly szoku w IV klasie. Ale podala to jako jedyny powod wprowadzenia "cyferek". Na razie mlody ma jakies tam "brawo" i tyle. Od poczatku uwielbia szkole - wiem, to tylko 6 tygodni, ale wielu udaje sie zniechecic dzieci juz wczesniej.
                  Swoja droga - rywalizacja nie jest taka dobra. Potem wyrastaja ludzie, ktorzy nie wiedza, jak pracowac w grupie, jak cos osiagnac. Mam codzienne przyklady w pracy: wieczne promowanie siebie, bzdurnych osiagniec, podkreslanie, ze ja to i tamto itp. A projekt lezy i kwiczy, bo ludzie nie potrafia wspolpracowac nawet w drobnych sprawach, jesli im sie nie pokaze palcem, co, jak i kiedy maja zrobic uncertain
                  • maeve_binchy Re: ? 13.10.14, 11:31
                    dodam jeszcze, ze niestety nauczyciele i rodzice myla pojecia: dziecko powinno byc zmotywowane wenetrznie a nie ocenami. To jest pulapka - a co jesli system marchewki i kija przestanie wystarczac? Stad mamy: zakuc i zapomniec, bo dobra ocena zlapana a sama wiedza nie jest wazna. Mam nadzieje, ze moje dzieci nie ulegna temu systemowi...
                  • magdalenka79k Re: ? 13.10.14, 13:07
                    Czytając wątki na tym forum raczej odnoszę wrażenie, że rodzic nie ma ochoty diagnozować problemów na poziomie młodszych klas I-III, a później w IV klasie się budzi, że przecież jego niuniuś to miał zawsze uśmiechnięte buzie/5 a teraz jakieś dziwne wymagania mają nauczyciele...Ja to sobie mogę diagnozować trudności mojego dziecka bo mam ku temu wiedze, czas i ochotę ale pani Krysia która tyra 18 godzin na dobe w Biedronce może nie mieć i od tego jest szkoła żeby dać jej jasną informację, a ja od pani Krysi słyszę, że jej córka to bardzo lubi chodzić do szkoły bo pani nic nie zadaje a za każdy szlaczek dostaje 5.
                • magdalenka79k Re: ? 13.10.14, 12:59
                  Nie mówię o ocenie opisowej na koniec roku(przecież tak już jest) a napisanie 2 zdań tygodniowo dla 25 uczniów w klasie to naprawdę zajmie ogrom czasu ale faktycznie nauczycielom jest wygodniej stawiać znaczki więc lepiej niech tak zostania wszak wiadomo, że szkoła jest dla nauczycieli nie dla uczniów. Zawodowo jestem związana z pokrewną edukacji branżą, normalnym jest, że po każdych przeprowadzonych zajęciach muszę napisać kilku zdaniową opnie na temat przebiegu zajęć, zachowania podopiecznego, jego trudności i postępów ale jakże byłoby mi łatwiej postawić znaczek...Jakoś w państwach skandynawskich radzą sobie bez wprowadzania rywalizacji od przedszkola i ba jakoś ich gospodarki i rynek pracy działają bez zarzutu, czego o naszym powiedzieć nie można.
            • camel_3d saszanasza 13.10.14, 12:51
              > Ocena, przynajmniej w założeniach, ma za zadanie odzwierciedli
              > ć poziom przyswojenia wiedzy przez dziecko.

              ale ty mowisz o 5-6-7 latkach! One ni epatrza na to w taki sposob. Jedyne co widza, to ze sa gorsze lub lepsze. Z czego gorsze dziecko bedzie zawsze czulo sie gorsze. A jak ma jeszcz epopapranych rodzicow to na nie nawrzeszcza.


            • jakw Re: ? 13.10.14, 21:48
              saszanasza napisała:

              > Bez systemu oceniania nie byłabyś w
              > stanie monitorować postępów w nauce dziecka, nie wiedziałabyś który zakres mat
              > eriału jest dla dziecka problemowy.
              Ważne, żeby nauczyciel wiedział jaki zakres materiału jest dla dziecka problemowy. Wtedy może się z rodzicem taką wiedzą podzielić, prawda? Chyba że zakładamy, że cała odpowiedzialność za poziom wiedzy ucznia spoczywa na rodzicu?


              W takim systemie duża część dzieci nie dała
              > by sobie rady w gimnazjum bo trafiłaby tam z "niezdiagnozowanymi" deficytami.
              Deficytów nie diagnozuje się na podstawie stopni.
            • mama_kotula Re: ? 16.10.14, 18:20
              Cytat
              Bez systemu oceniania nie byłabyś w stanie monitorować postępów w nauce dziecka, nie wiedziałabyś który zakres materiału jest dla dziecka problemowy.


              No fajnie bardzo, szkoda, że to nie działa.

              Moje dzieci miały cudowne piątki i szóstki z wypowiedzi ustnych w szkole. Co mogłoby świadczyć o tym, że umiejętność narracji nie jest dla nich problem. I mogłoby to uśpić moją czujność, gdyby nie to, że w domu grywaliśmy w story cubes i gry RPG i ja wiem, że moje dzieci, a przynajmniej jedno z nich, ma duże kłopoty z narracją. Oczywiście, może to świadczyć też o tym, że szkoła wymaga umiejętności opowiadania na poziomie "szłem łąką, kwiaty pachły, ona mnie odepchła, yyy i to koniec, a lubię książkę o Tytusie bo mi się podoba".

              Nie stosuję ocen. Doskonale wiem, z czym moje dzieci mają problemy, a w czym są dobre.

              Ocena "5" z czytania nic mi nie mówi. Poza tym, że jest to czytanie na poziomie "bardzo dobrym". Co oznacza poziom "bardzo dobry"? Co mi to mówi o problemach dziecka? co innego ocena opisowa w stylu "czyta niepłynnie, ma problemy z intonowaniem wypowiedzi i artykułowaniem dłuższych wyrazów".
              • jotde3 Re: ? 17.10.14, 09:45
                Mamo kotulu oceny mowia jedynie jak wypada na tle klasy i dajmy na to na tle klasy narracja twoich dzieci jest oki a ze ty masz wyzsze oczekiwania .......
                • mama_kotula Re: ? 17.10.14, 10:00
                  jotde3 napisał:
                  > Mamo kotulu oceny mowia jedynie jak wypada na tle klasy i dajmy na to na tle kl
                  > asy narracja twoich dzieci jest oki a ze ty masz wyzsze oczekiwania .......

                  Jotde, powiem ci tak. Kiedyś syn miał przygotować wypowiedź ustną na temat "moja ulubiona książka". Przygotował. Przedstawienie książki, krótki opis, argumentacja, dlaczego jest ulubiona i co mu się w nim podoba. Krótka wypowiedź, jakieś 3-4 minuty.

                  Z relacji jego i kolegów, miał najdłuższą z całej klasy. Pozostałe były w stylu: "moja ulubiona ksiązka to ksiązka o tytusie i romku, napisał ją pan Henryk Jerzy Chmielewski, lubię ją, bo mi się podoba". I to była wypowiedź na piątkę.
                  Sorry, ale od 9-10-latka to ja jednak wymagam czegoś więcej, być może jestem nadambitna wink

                  I dlatego między innymi dzieci nie są w szkole.
                  • mama_kotula Re: ? 17.10.14, 10:01
                    Poza tym nie, oceny nie mówią nic o klasie. W podstawie programowej i programach są ściśle określone umiejętności ucznia na konkretne oceny - nie porównawczo z innymi.
                    • jotde3 Re: ? 17.10.14, 10:31
                      W teori , w praktyce w innej klasie jest inna ocena za ta sama wypowiedz . z np. matematyka co innego, sa testy , wyniki, wszystko jasne i oczywiste.
                  • jotde3 Re: ? 17.10.14, 10:36
                    No i co masz za problem ? Kazesz synowi lepiej przygotowac wypowiedzi niz pani oczekuje , ja tak mam z matma , szkola swoje a ja swoje i nic mi nie przeszkadza ze dzieciaki dostaja 5 za proste rownania kiedy moj moze robic zlozone . od tego ma konkursy a w szkole niech buduje swoje poczucie wartosci bedac w grupie rowniez kompetencje spoleczne.
                    • mama_kotula Re: ? 17.10.14, 10:50
                      jotde3 napisał:

                      > No i co masz za problem ? Kazesz synowi lepiej przygotowac wypowiedzi niz pani
                      > oczekuje,

                      Uhm. I wysłuchaj wrzasku pt. "bo pani tak nie kazała". Tak, wiem, są dzieci, które się nie buntują. Moje dziecko nie jest głupie i widzi, że wysilać się nie trzeba, aby dostać dobrą ocenę, a po co ma trwonić czas na uczenie się durnego opowiadania, skoro w tym czasie może wpaść na trening do klubu bokserskiego, porobić zadania z matmy, poprogramować, poczytać.


                      > rowniez kompetencje spoleczne.

                      Do tego szkoły nie trzeba. Jak i do budowania poczucia własnej wartości. Najbardziej dzieciom moim podskoczyło poczucie wartości w drużynie harcerskiej i na treningach.
                      • jotde3 Re: ? 17.10.14, 11:59
                        Dobresmile czyli te kture sie nie buntuja jak wysilac sie nie trzeba to sa glupie ?smile powiem ci ze na taka konstatacje to stac kazde dziecko i glupie i madre. I zecz w tym by zagonic swoje do roboty ,ja do tego uzywam teraz konkursow mat. Wiec moze konkursy hum . dla was byly by dobrym rozwiazaniem .
                        Uwazam jednak ze umiejetnosci wyslawiania itp sa wystarczajaco stymulowane w zyciu codziennym i to nie
                        jestzbyt wazne , pozwolil bym robic jak pani kaze a za jakis cczas i tak wymagania w szkole ie zwieksza i bedzie
                        po problemie .
                        Co do poczucia wartosci to pewnie ze wymiatanie w sportach walki ( ale nie tylko) duzo daje a jeszcze jek jest spory i moze to przeniesc na podwurko czy szkolny korytaz to jeszcze lepiej , tak jak i konkursy ale i bycie w klasie najlepszym wpywa na to bo na codzien potwierdza wartosc wlasciwie wplywajac na autoselekcje .
                        • jotde3 Re: ? 17.10.14, 12:07
                          Tzn. Umiejetnosc wyslawiania jest oczywiscie wazna tylko ze slaba trenowalna z powodu codziennej wysokiej jej stymulacji .
                        • mama_kotula Re: ? 17.10.14, 12:09
                          Cytat
                          Dobresmile czyli te kture sie nie buntuja jak wysilac sie nie trzeba to sa glupie ?smile powiem ci ze na taka konstatacje to stac kazde dziecko i glupie i madre. I zecz w tym by zagonic swoje do roboty ,ja do tego uzywam teraz konkursow mat. Wiec moze konkursy hum . dla was byly by dobrym rozwiazaniem .


                          W konkursach biorą udział tak czy siak.
                          Natomiast ambicje im się zwiększyły bardzo, odkąd nie chodzą do szkoły. Paradoksalnie, jak przestali rywalizować w nauce z kimkolwiek, uczą się chętniej i więcej, i dla siebie (bo uczą się tego, co chcą, tak, jak chcą, mimochodem realizując sobie program szkolny). I nie muszę do niczego "zaganiać".

                          Cytat
                          bycie w klasie najlepszym wpywa na to bo na codzien potwierdza wartosc wlasciwie wplywajac na autoselekcje .


                          Wiesz, moje dzieci były najlepsze w klasie, jedno i drugie. Ale, jak już mówiłam, są zdiagnozowane jako zdolne, jedno jako zdolne wybitnie. Co to za satysfakcja być najlepszym bez wysiłku żadnego, tylko dlatego, że się jest zdolniejszym nieco w wielu dziedzinach? To nie jest żadna satysfakcja. I to rozleniwia, i powoduje, że człowiek nie chce się starać.

                          A teraz są w środowisku ED. Gdzie o wiele więcej trzeba, aby się wybić, jest tu więcej indywidualności, dzieciaki są dużo bardziej pewne siebie, mają sprecyzowane umiejętności i nagle się okazało, że trzeba potrafić i wiedzieć więcej, aby zaimponować. Natomiast nie ma rywalizacji, nie ma imponowania, bo nie ma takiej potrzeby. Co bardzo dobrze wpływa na ambicje, na ego, na chęc do nauki. Po 2 miesiącach takiej nauki rywalizacja jest wyłącznie ze sobą, z własnymi umiejętnościami - i dążenie w górę. I to lubię.


                          • jotde3 Re: ? 19.10.14, 10:07
                            mamo kotula przyjmijmy wiec ze oceny w szkole w sytuacji która porusza ten watek dają coś lub nie dają i to zalezy od sytuacji .
                            dla mojego sa wazne, cieszy sie z nich , nawet z matmy która jest dla niego banalna a ja już dbam o to by nie osiadl na laurach .
                            co do ED to pewnie tez zalezy od sytuacji i wydaje mi sie że jak ktoś czuł sie na to gotowy to czemu nie .

                            • jotde3 Re: ? 19.10.14, 10:38
                              jeszcze co do ed to ja bym sie bal na taka rewolucje .
                              wolał bym jakieś rozwiązanie pośrednie, by szkola :
                              1)umozliwiła rezygnacje z plastyki ,muzyki czy zpt a wf pozwoliła realizować w klubie sportowym poza szkoła ( w ed z wymienionych przedmiotów nie ma egzaminów i nikt rodziców nie rozlicza z tego ) .
                              2)umozliwiła wybranie części przedmiotów których edukacja bedzie odbywać sie w domu i które bedą zaliczane egzaminem w/g zasad ewd .

                              o ile z punktu 1 bym skorzystał ( może poza wf z którego syn za nic nie chciał by zrezygnować bo to dla niego rozrywka ) to z pkt 2 musiał bym sie zastanowić . może wybrał bym na początek jeden i zobaczył jak to idzie .




                              • mama_kotula Re: ? 19.10.14, 14:37
                                Cytat
                                umozliwiła rezygnacje z plastyki ,muzyki czy zpt a wf pozwoliła realizować w klubie sportowym poza szkoła ( w ed z wymienionych przedmiotów nie ma egzaminów i nikt rodziców nie rozlicza z tego )


                                Wiem, że nikt nie rozlicza.
                                Wiem tez, że na warsztaty plastyczne i umuzykalniające dla ED przychodzą tłumy. Pomimo, że nikt nie będzie z tego rozliczany - po prostu ludzie widzą sens takich zajęć dla dziecka, jak wartościowej części edukacji ogólnej.
                                Moje dzieci chodzą na cykl zajęć artystycznych przeznaczonych dla dzieci starszych, gdzie uczą się m.in. historii sztuki, technik artystycznych, zasad kompozycji - uwielbiają to. W domu również są edukowane plastycznie i technicznie (i w wielu innych pozaszkolnych dziedzinach).
                                Wf mają w klubie sportowym, w tej chwili w wymiarze 10h tygodniowo (7 na sali bokserskiej, 3 na basenie).
                                • jotde3 Re: ? 19.10.14, 15:06
                                  To chyba duzo pracy dla rodzica? Nie balas sie? Mialas znajomych co tak robili? Od ktorej klasy zaczeliscie ?
                                  • zofijkamyjka Re: ? 19.10.14, 16:25
                                    jotde3 napisał:

                                    > To chyba duzo pracy dla rodzica?

                                    napewno rodzic nie pracuje zawodowo. Sama bym pewnie się zdecydowała gdybym była w domu smile
                                    • mama_kotula Re: ? 19.10.14, 21:28
                                      zofijkamyjka napisała:
                                      > napewno rodzic nie pracuje zawodowo. Sama bym pewnie się zdecydowała gdybym był
                                      > a w domu smile

                                      Pracuje, ale w moim przypadku nie na etacie smile
                                  • mama_kotula Re: ? 19.10.14, 21:30
                                    jotde3 napisał:

                                    > To chyba duzo pracy dla rodzica?
                                    Tak. Ale sporo mniej (na oko o połowę mniej przynajmniej) byłoby, gdybym nie miała dodatkowo dość absorbującej 3-latki na stanie ;P.

                                    > Nie balas sie?
                                    Oczywiście, że się bałam. Ale z czasem coraz mniej.

                                    > Mialas znajomych co tak robili?
                                    Tak, najpierw zasięgałam języka, jak to w praktyce wygląda. Teraz mam jeszcze więcej takich znajomych i coraz bardziej się upewniam, że to była doskonała decyzja.

                                    > Od ktorej klasy zaczeliscie ?
                                    Od czwartej i piątej.
                                    • jotde3 Re: ? 20.10.14, 09:07
                                      Pisalas ze jezdzi na zajecia ale czy ze wszystkiego ? Czy jakis przedmiotow uczy sie wam w domu bez wsparcia zewnetrznego ? A jakis przy twoim wsparciu? Rozumiem ze nie musisz go pilnowac bo jest obowiazkowy ?
                                      • mama_kotula Re: ? 20.10.14, 16:41
                                        jotde3 napisał:
                                        > Pisalas ze jezdzi na zajecia ale czy ze wszystkiego ? Czy jakis przedmiotow ucz
                                        > y sie wam w domu bez wsparcia zewnetrznego ? A jakis przy twoim wsparciu? Rozum
                                        > iem ze nie musisz go pilnowac bo jest obowiazkowy ?

                                        Zajęcia są rozmaite - szkoła, do której dzieci są zapisane, organizuje warsztaty np. z przyrody, historii, robotyki; czasem jeździmy, czasem nie.

                                        W domu uczymy się wszystkiego, czego trzeba - właściwie większości rzeczy; znaczy "w domu" to kategoria umowna, bo uczymy się wszędzie, gdzie się da. W muzeach, w kinie, na wycieczkach, na specjalnie organizowanych dla ED spotkaniach itp.; religię na przykład mamy korespondencyjną.

                                        Moje dzieci chodzą na warsztaty artystyczne, na sport - na to regularnie. I na konwersacje z angielskiego, w domu same się uczą innych języków.

                                        Oczywiście, że trzeba pilnować, bo z obowiązkowością jest różnie. Natomiast same sobie decydują, jak sobie pracę zorganizują i ile czasu poświęcą danego dnia, w jakim tempie będą pracować. Dążę do tego, aby umiały się uczyć same przy minimalnym wsparciu zewnętrznym - przede wszystkim aby umiały korzystać ze źródeł. Uczą się też organizacji pracy, planowania i masy rzeczy nieszkolnych. Czasu spokojnie im starcza na naukę, sport, hobby, spotkania ze znajomymi i obowiązki domowe, mają dużo więcej czasu niż chodząc do szkoły.
        • koza_w_rajtuzach Re: ? 13.10.14, 09:16
          Tak, cały czas są oceny.
          Mi to jakoś nie przeszkadza.
          • camel_3d Re: ? 13.10.14, 12:56
            U nas bylo pytanie czy chcemy oceny czy znaczki.

            90% zadecydowala, ze nie chcemy nic, chcemy zeby nauczyciel napisal w zeszycie do prac domowych czego dziekco nie umie lub nad czym popracowac sie powinno.

            i to sie swietnei sprawdza. dzeici nie czuja sa gorsze.
            Mamy w klasie 3 dzieci niemowiacych wogole po niemeicku, wiec one dostawalyby caly czas paly z niemeickiego... nie..mysle, ze oceny w przypadku takich maluchow to nie jest dobre rozwiazanie. A rodzicowi tez nic nie powiedzia, kiedy pojdzei na wywiadowki i dowie sie ze dzeicko ma jakies tam oceny.
            • maeve_binchy Re: ? 13.10.14, 13:06
              szkoda, ze nie ma przycisku "lubie to", bo bym kliknela smile
            • jakw Re: ? 13.10.14, 21:54
              Moje dziecko najbardziej zdemotywowało się w przedszkolnej zerówce - gdy panie wprowadziły publiczną "tablicę sukcesów" z kropkami.
    • mw144 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 13.10.14, 08:29
      U nas w szkole jak za komuny - musi być równo. Te, co potrafią więcej muszą się dostosować do tych, co się dopiero uczą. Kiedyś syn w I klasie dostał uwagę, że zamiast pracować z klasą czyta książkę. Żeby nie było zadania robione na lekcji dawno zrobił i wziął tę książkę z nudów, nikomu tym nie przeszkadzał. Pani się tłumaczy, że nie może mu zadać nic innego niż przerabia z klasą, a zadania domowe kazała mnie sama wymyślać, bo jej nie wolno.
      • heca7 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 13.10.14, 09:10
        O widzisz. A nauczycielka mojej córki (najlepsza nauczycielka kl. 1-3 w szkole) jak zobaczyła, że ona sobie radzi aż za dobrze z ćwiczeniami na lekcji to zaczęła przynosić dodatkowe ćwiczenia , trudniejsze, dla chętnych, którzy już skończyli te podstawowe. Dodatkowe czytanki itd. Jakoś mogła wink Teraz klasa zbiera żniwo -w klasach IV-VI jest na pierwszym miejscu w rankingu szkolnym.
        A wczoraj mój najmłodszy syn właśnie nauczył się czytać! Ma co prawda 7,5 roku ale wcześniej nie wykazywał żadnych chęci. I nagle załapał z elementarza Falskiego. Jak już odkrył na czym to polega to doczytał do 30 strony zanim zmusiłam go do pójścia spać smile Cieszę się tym bardziej, że ma wielkie problemy logopedyczne. Dwa lata ćwiczeń za sobą i co najmniej dwa przed sobą...
        • lee_a Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 13.10.14, 09:59
          u nas jak u hecy - dzieci się nie nudzą, dostają dodatkowe zadania i trudniejsze czytanki, mam nadzieję. W pierwszej klasie moja córka nawet nie odczuła, że ma mniej pracy niż inni, bo ciągle była czymś dociążona. W tej chwili w II klasie pracy jest znacznie więcej, widzę, że jakieś dodatkowe karty pracy ciągle przynosi, ale trudno mi powiedzieć czy to podstawowe zadania czy dodatkowe. W każdym bądź razie mam nadzieję, że na dobre jej to wyjdzie.
    • jdylag75 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 13.10.14, 15:52
      Mój syn odrabia zadania na lekcjach albo czyta książki które sobie przyniesie, ew. robi dodatkowe zadania które daje mu nauczycielka.
      Indywidualizacja tempa nauki to fikcja.
    • mamusia1999 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 13.10.14, 18:34
      moj Mlody sie nie nudzil, chociaz nauczycielka go nie dopieszczala. nauczyl sie czytac i rachowac mimo chodem (czytac podczas zajec logopedycznych, bo mu tam dzwieki jako zapis pokazywali). w szkole odkrywal "kulisy" czyli rozkladal slowa na dzwieki, syntetyzowal (tak sie to chyba zwie), uzupelnial na kartach pracy brakujace dzwieki etc. i z zapalem zbieral kasztany na matematyke, liczyl je, dzielil na dziesiatki etc. albo wymyslal "skroty", zeby policzyc cos, co sprawialo mu klopot.
      no i zrastal sie z klasa, bo go rozdzielili u przyjaciolka, a wiecej kumpli nie posiadal.
      ale u nas byl kacik do czytania w klasie, i jak skonczyl karty pracy, to mogl sobie po cichu cztyac do woli.
      • mamusia1999 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 14.10.14, 14:33
        to juz pare lat temu bylo, wiec mi sie zapomnialo wink z tego kacika do czytania to moj mlody bynajmniej jakos b. intensywnie nie korzystal. cztyanie (dla niego za prostych) czytanek to byl margines i przewaznie zadania domowe, na lekcjach glownie pracowali wlasnie nad analiza i synzeta dzwikeow, a ze moj Mlody do pracusiow nei nalezy, to tychw szytskich kart pracy wcale tak duzo szybciej nie wypelnial. po drodze sie porozgladal, pomogl kolegom, poogladal ksiazke do przodu etc. moze to i byly oznaki nudow, ale nie przeszkadzal innym i jemu to tez nei wadzilo.
    • jotde3 Re: bardzo dobrze czytające dzieci w I klasie 14.10.14, 12:47
      U nas pani nie robila nic wiecej z powodu umiejetnosci syna czytania pisania i liczenia ,my nie protestowalismy , syn byl zadowolony i nadal w 4 klasie idzie mu swietnie .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka