fizia44
13.10.14, 17:04
Moja dziewięciolatka w czwartej klasie jakoś sobie radzi. Ale mam parę spostrzeżeń na temat dysproporcji między nauczaniem początkowym a czwartą klasą. Odnoszę wrażenie, że dzieci zostały rzucone na głęboką wodę. Moja w trzeciej dodawała i odejmowała w zakresie stu a tu nagle pięciocyfrowe liczby i dzielenie z resztą (wcześniej tylko normalnie do 50). Wyszukane słownictwo na przyrodzie i historii. Myślę, że przy reformie za bardzo obniżyli poziom w klasach młodszych i wszystko nadganiają w 4-6. Dzieci, od których się wcześniej mało wymagało, mogą mieć teraz problemy. Nie dziwmy się, że niektóre muszą spędzać sporo czasu nad lekcjami. Pewnie później się przyzwyczają, ale szkoda, że kosztem swojego stresu i czasu rodziców.