Pewnie nazwiecie mnie małostkowa, ale trudno

dzieciaki (4 klasa) losowały miedzy soba, kto kogo obdaruje, kwota prezentu 20 zl. Wylosowal kolezanke, zas jego wylosowala inna dziewczynka (akurat taka, z ktora sie dobrze dogaduja i znaja, bo bawia sie takze po szkole). Wiadomo, że prezenty kupowalam ja, młody tylko przyozdobił i wypisał kartke swiateczna. Paczka, jakby doliczyc torebke swiateczna i kartke to przekroczyla kwote 20 zl, ale spoko Prezenty wybieralam mam wrazenie "z sercem" (kubek z mikołajem-wypełnilam go cukierkami, ksiazke-zbior opowiadan dla dzieci, akurat dobra cena byla w promocji

, komplet gumek do włosow, ozdoba na choinke-rossman ma teraz fajne ceny na ozdoby i 2 paczki kart z pilkarzami, bo dziewczynka zbiera), wszystko zapakowane w elegancka torebke i do srodka kartka z zyczeniami. Zas mlody dostal malutka figurke kotka (z tworzywa), nie noszącą slady swiezego zakupu (mysle, że zostala zabrana z kolekcji posiadanych figurek), notesik taki z wyrywanymi karteczkami (jako ze nie byl zafoliowany ani nie mial przedniej okladki, to tez mysle iz z odzysku) i mikolaja z czekolady? firmy no name. Wszystko włozone do woreczka sniadaniowego i naklejona na tym kartka z imieniem mojego syna (na marginesie tylko wspomne, że dziewczynka z uzdolnieniami artystycznymi, bioraca udzial w konkursach, wiec moznaby sie spodziewac chocby minimum oprawy), zreszta w przypadku tak malych dzieci i tak zajmuja sie tym rodzice, wiec tym bardziej.
Powiedzialam synowi, że cokolwiek dostanie, to ma podziekowac i bron boze nie komentowac jesliby mu sie nie podobalo....no i on nie komentowal, ale jego koledzy i owszem. Skonczylo sie na wielkim rozżaleniu i płaczu. Wszyscy chlopcy dostali karty z pikarzami bo zbieraja, on nie. Przeciez dziewczynka dobrze go zna, wie ze zbiera. Koledzy smiali sie z niego ze dostal figurke kotka jak dla dziewczyny...no i w ogole .... Samej mi sie przykro zrobilo jak go zobaczylam. Dobrze, że kupilam wiecej kart to mu zaraz dalam.
I teraz powiedzcie mi, kto tak robi? (rodzina dobrze sytuowana, oboja sa lekarzami), przeciez wiadomo ze to dla dzieci, a one uwielbiaja prezenty. Mlody widzial jak przejmuje sie paczka dla kolezanki, a tymczasem nim nikt sie nie przejął.
Moze sa matki, ktore umieja to wytłumaczyc, bo ja nie.