Dodaj do ulubionych

zeszyty szkolne

25.10.16, 20:50
Czy wasze dzieci (późna podstawówka) także prowadzą zeszyty "na odwal się"? Juz pomijam graficzną stronę (bo syn to dyslektyk), ale merytorycznie tez w nich nic nie ma.
Wiem, że jestem starej daty, ale wg mnie pisanie daty na marginesie mialo swoj sens. Zwykle pod tematem tez cos tam zapisywalismy, mniej lub wiecej, zalezy od przedmiotu i nauczyciela. Wzielam do reki zeszyt z historii-wyglada to tak, że jest temat lekcji i wszystko, czasem w punktach cos tam wymienione i tak kilkanascie lekcji. Podobnie z przyrodą i polskim, z matmy maja cos wiecej, a z ang.prawie nic, bo rzekomo pani tak bazgrze na tablicy, że nie da sie doczytac.
W IV kl cos tam jeszcze pisali, w V juz mniej, a teraz to prawie wcale. Nikt tych zeszytow nie sprawdza, nie maja zadnych zasad co do ich prowadzenia, nie musi byc daty, nikt sie graficzna strona zeszytu tez nie przejmuje....wyjątek, czy w waszych szkolach jest podobnie?
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: zeszyty szkolne 25.10.16, 21:21
      W gimnazjum syn najczęściej sam robi notatki na lekcjach, bo - jak twierdzi - jedynie czasem mają coś dyktowane przez nauczyciela. Ale nikt nie zwraca uwagi na to, co ludzie wpisują w zeszyt, jak prowadzą te zeszyty; w podstawówce u córki jeszcze czasem np. polonistka bierze zeszyty do sprawdzenia, aby przejrzeć zadania domowe, u syna w gimnazjum prace i zadania domowe oddaje sie na luźnych kartkach, do zeszytów nikt nie zagląda.
      Teraz już jest lepiej, ale na początku jego zeszyty wyglądały, excusez le mot, jak kupa. Zresztą sam przyznał, że nic w nich nie widać, acz nadal przez jakiś czas nie widział sensu prowadzenia ich porządnie.
      Pokazałam mu, że się wpisuje datę, że to powinno jakoś mieć ręce i nogi. PO CO? - spytało szczerze zaskoczone dziecko. Po to, byś mógł się potem z tego uczyć.
      Wygląda u nich tak, jak na zdjęciu, przykładowo polski i geografia: imageshack.com/a/img923/1288/fjiSat.jpg

      Piszą nieco więcej niż córka w podstawówce, bo nie mają ćwiczeń. U córki na przedmiotach, gdzie się pracuje głównie w ćwiczeniach, w zeszycie jest zapisany temat lekcji, czasem zadanie domowe typu 2-3 zdania. Graficzną stroną zeszytu równiez nikt się nie przejmuje, czasem jest jakiś dopisek w stylu "pisz czytelniej!", ale nie ma to na nic wpływu.

      Chciałam dzieciom tłumaczyć, dlaczego ważne są przejrzyste notatki, dobra ich organizacja. Że to pomaga w nauce, w powtarzaniu materiału. Ale jakim powtarzaniu, zapytała córka, to ja mam z zeszytu powtarzać?? No więc, o czym my mówimy, skoro te dzieci i tak się nie uczą.

      Ja też jestem starej daty, wzdech. Teoretycznie niby nie ma znaczenia, jak zeszyt wygląda, co jest w nim zapisane, ale potem przychodzą studia i okazuje się, że notatki są ważne i potrzebne, a tu nie umie się ich robić, prowadzić, bo nie ma się nawyku, bo nikt na to nigdy nie zwracał uwagi (no ale w sumie zawsze na każdym roku znajduje sie przynajmniej jeden jeleń, od którego się kseruje takie śliczne i porządne notatki, to co się przejmować...).
      • troompka Re: zeszyty szkolne 25.10.16, 22:41
        jakie ladne pismo i ile notatek z lekcji...i data!!!, nie no, nie ma porownania do notatek mojego syna. Gdyby je prowadzil tak jak tu załączone, to nie miałabym kompletnie o co sie czepiac.
        • mama_kotula Re: zeszyty szkolne 25.10.16, 23:21
          No ale to jest stan "po". Na przykład po groźbach karalnych z mojej strony ;D. Nie mam już stanu "przed", ale wierz mi, było tragicznie. Data datą, ale dziecko nie pisało w ogóle "lekcja", "temat", tylko sobie oderwane gdzieś hasełka. A potem nie miało pojęcia, co do czego i gdzie co ma.

          Za to zeszyty od matematyki nadal i niezmiennie wyglądają jak taka kartka, na której niegdyś pani w mięsnym podliczała wartość zakupów.
      • ga-ti Re: zeszyty szkolne 27.10.16, 11:58
        Kotula, zeszyt Twego syna może służyć za wzór! Właśnie o coś takiego mi chodzi, odstępy, daty, oddzielone kolejne lekcje, porządek w notatkach.
      • mamma_2012 Re: zeszyty szkolne 07.11.16, 11:57
        Zrezygnowałaś z ED? Jeśli możesz napisz co Cię skłoniło do zmiany decyzji, bo pamiętam, że byłaś bardzo zadowolona.
    • kanna Re: zeszyty szkolne 25.10.16, 23:45
      Mnie najbardziej zadziwiają rysunki w zeszycie córki - a to piesek, a to kwiatek.. na marginesach. Lub rysunek nagle, jako ilustracja do lektury (VI klasa).
      • mama_kotula Re: zeszyty szkolne 25.10.16, 23:55
        Rysunki jak rysunki, na zdjęciu, które wkleiłam wyżej, obecne tongue_out. Mój syneczek do notatek dopisywał swoje "dowcipne" komentarze. W stylu "oh, lol, naprawdę?", "chyba kogoś pogięło", "żal.pl", "2 zadania? really? zrobiłbym ze sześć" >.<.
        • kanna Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 00:02
          I nauczycielom to nie robi?
          • mama_kotula Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 07:11
            Byłam bezlitosna i kazałam wszystko zakleić/zakorektorować, zanim ktoś zobaczył. Właśnie dlatego, że nie wiem, czy jednak coś komuś nie zrobi.
    • mw144 Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 08:03
      Piszą bardzo mało, czasem jest to tylko sam tematsmile Czasem jakieś punkty. Tylko w matematyce i polskim są zadania domowe lub coś z lekcji. Tylko te dwa zeszyty są sprawdzane przez nauczycieli, ale to też pod kątem treści, a nie wyglądu.
    • magia Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 09:04
      Syn (6kl) pisze dużo i porządnie. Ale on ogólnie taki bardzo obowiązkowy typ jest.
      Do polskiego ma zeszyt 96k A4 i zwykle wystarcza prawie na cały rok.
      Przynajmniej raz w tygodniu jakieś wypracowanie, dodatkowo jakieś wklejone karteczki z dodatkowymi zadaniami np. do lektury.
      dodatkowo mają zeszyty ćwiczeń po jednym na semestr.

      Matematyka - na ta chwilę pół zeszytu 60kr. zapisanego małymi literami.
      Przyroda - też prawie pół zeszytu zapisane, angielski podobnie, ale tu głównie prace domowe.
      Historia też głównie prace domowe - pół zeszytu 32k zapisane.
      Oprócz tego do wszystkiego ćwiczeniówki.

      U córki w 5kl. dużo gorzej z tym. Polski owszem sporo - też zeszyt A4, zeszyt 60k od matematyki prawie zapisany.
      Z tymże ona pisze byle jak i chaotycznie. Gdzieniegdzie rysuneczki i wzorki. do tego co lekcje pisze innym kolorem (dziwię się ,że nauczyciele pozwalają), a przynajmniej się nei skarżą.
      Mi by nie przyszło do głowy równań matematycznych rozwiązywać na różowo.
      • verdana Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 14:01
        Datę i tytuł pisałam mniej-więcej pierwsze dwa tygodnie września. Część dziewczynek pisała dłużej, a nawet podkreślała tematy, ale w życiu nie widziałam chłopaka, który by to robił.
        Nie wiem, co komu przeszkadzają rysunkismile Niegrzeczne uwagi tak, to bym tępiła.
        Pamiętam też, ze kiedyś była w gimnazjum wizytacja i nauczycielka wzięła zeszyt mojego syna, o który powiedzieć,z ę był niedbale prowadzony to mało. Chciała pokazać jego rysunki na marginesach wizytatorce.
        A serio - dziecko z dysgrafia nie będzie prowadziło porządnego zeszytu. Bo cokolwiek zrobi, zeszyt będzie wyglądał paskudnie, notatki będa i tak nie do odczytania.
        • mama_kotula Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 14:16
          Rysunki mogą przeszkadzać o tyle, że potem dzieci je smarują również na rozmaitych dokumentach (tak, wiem, twój syn nie smarował) typu test szóstoklasisty czy inne egzaminy, na sprawdzianach itp., często z komentarzami. I niby nic takiego, ale w sumie zaczęłabym własnie od zeszytów naukę tego, gdzie wypada i można, a gdzie nie. Tak, jak nie rysuje się kwiatków na PIT-ach czy emotikonek w CV.
          Choć może ja po prostu stara jestem, tak.
          • verdana Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 20:39
            Jak znam najstarszego, to może i smaruje. Naprawdę sądzisz, ze dorosły człowiek będzie rysował na ważnych dokumentach tak jak uczeń w swoim szkolnym zeszycie? Równie dobrze można powiedzieć, że nie należy używać gumki, ani korektora, a już na pewno nie przekreślać, bo potem będzie sie to robić na ważnych dokumentach.
            Zeszyt ma być dla dziecka i powinien służyć dziecku jako pomoc. Rysunki naprawdę nie muszą nikomu przeszkadzać w nauce. Warto może raczej nauczyć dziecko, zę jego notatki powinny być prowadzone w taki sposób, jaki jest dla niego najwygodniejszy, a nie muszą byc prowadzone jak oficjalne dokumenty.
            • mama_kotula Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 22:04
              CytatZeszyt ma być dla dziecka i powinien służyć dziecku jako pomoc. Rysunki naprawdę nie muszą nikomu przeszkadzać w nauce. Warto może raczej nauczyć dziecko, zę jego notatki powinny być prowadzone w taki sposób, jaki jest dla niego najwygodniejszy, a nie muszą byc prowadzone jak oficjalne

              Ależ jak najbardziej się zgadzam, że notatki mają być prowadzone jak najwygodniej dla dziecka. A co z niegrzecznymi uwagami, które byś - jak napisałaś wyżej - tępiła? Co w przypadku, kiedy one - wszak równiez nie przeszkadzają w nauce - a są najwygodniejszym sposobem dla dziecka? Umówmy się, nie są one "niegrzeczne", dla dziecka są humorystyczne, sarkastyczne, wyrażają jego, khem, nastoletnią osobowość.

              Co do przekreślania itp., w wielu szkołach nie wolno używać korektora, jedynym dopuszczalnym sposobem korekty jest przekreślenie. Na dokumentach oficjalnych z reguły przekreślenie jest dopuszczalne, jeno trzeba sparafować.

              Nie mam nic przeciwko mind mapom, również z rysunkami - bo to jest częscią, że tak powiem, sztuki notowania. Mam, owszem, przeciwko smarowaniu na marginesach czegokolwiek, niekoniecznie zwiazanego z tematem, z przyczyn jak napisałam wyżej.

              Cytat
              Naprawdę sądzisz, ze dorosły człowiek będzie rysował na ważnych dokumentach tak jak uczeń w swoim szkolnym zeszycie?


              Widziałam prace egzaminacyjne na studiach z kwiatkami i innymi ptaszkami przy nazwiskach. Widziałam również wesolutkie emotikonki w oficjalnym CV. I tak, _teoretycznie_ to właściwie nie przeszkadza.
              • verdana Re: zeszyty szkolne 28.10.16, 17:54
                A nie - bycie chamskim jest elementem szerszego wychowania i należy je tępić, nawet jak jest wygodne.
                I naprawdę nie sadzę, aby emotikonki w cv były skutkiem źle prowadzonych zeszytów.
            • anndelumester Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 22:19
              Jestem na etapie odpuszczania. Historia - groch z kapustą, luźne uwagi, rysunki, generalnie bełkot (lekcje historii super, ale syn historii nie lubi). Geografia - jakieś pustki plus krzywo powklejane karty pracy. Polski - trochę lepiej, ale ornamentyka bogata (na marginesach i nie tylko). Biologia - przedmiot najulubieńszy, są obfite notatki (pani na lekcji prowadzi wykład, z którego się samodzielnie notuje - ten sam system był w podstawówce, więc nie ma szoku), sa rysunki, są jakieś nawet własne uwagi dodatkowe (znaczy się da). Matematyka - określenie jak w mięsnym byłoby komplementem. Staranność pojawia się czasami, ostatnio po złej ocenie, bo jednak dla nowej pani (1.klasa gimnazjum) 1 i 7 i I to nie jest to samo itp. Był zonk, bo jak to tak, ale nauczka z klasy 6 się jakoś sie sama przypomniała (że jak się postara i napisze wyraźnie ocena=100%) i widzę, że kolejne kartkówki są pisane staranniej.
              Pismo imo nawet jak na dysgrafika jest masakryczne. Prace pisane na odrębnych kartkach, w domu - jak są napisane niechlujnie, każemy przepisywać, bo na ich przygotowanie jest więcej czasu. A jaki mój syn ma system uczenia się - no kompletnie nie wiem, nie robi żadnych notatek graficznych a czyta (moim zdaniem) nic. Ale postanowiłam się nie denerwować.
    • grzalka Re: zeszyty szkolne 26.10.16, 19:26
      U córki zeszyty są ok, nawet może się z nich uczyć. U synów- porażka, z tym, że u jednego to nawet masakra. Z zeszytów się nie uczą. W zasadzie w ogóle się nie uczą.
    • tafasola Re: zeszyty szkolne 27.10.16, 09:45
      Zalezy od dziecka i od wymagań szkolnych, ale wg mnie zeszyt jest dla ucznia. Sprawdzanie zeszytów ma sens w klasach 1-3, kiedy dzieci uczą się pisać, potem to juz chyba tylko zadania domowe...
      Ładny, czysty, staranny zeszyt wygląda ładnie, ale świadczy wg mnie tylko o tym, że dziecko lubi pisac i prowadzić zeszyt. O niczym więcej, a już na pewno niewiele powie nam o przyszłości...
      Moje zeszyty w podstawówce to był smiech na sali, jesli nauczyciel nie sprawdzał, to się nie wysilałam.
      W liceum to już w ogóle, bywalo, że jeden do kilku przedmiotów. Pismo miałam i mam nieszczególne a skrupulatnosci nie mam w pakiecie. Zeszyt w liceum na pewno prowadziłam porządnie z polskiego (co nie znaczy, że estetycznie), bo pani powiedziała, że mamy notowac i to jest nasza odpowedzialność, oraz z biologii, bo pani nie korzystała z podręcznika, internetu jeszcze nie było, więc jesli się nie zapisało, to kaplica. Wg nauczycielki rosyjskiego, ktory zresztą lubiłam i się go uczyłam, wygląd moich zeszytow zapowiadał mój koniec w noclegowni lub schronisku dla bezdomnych, a jesli jakims cudem założę rodzinę i będe miała dom, to zarośniemy brudem (tak powiedziała)
      Pod koniec semestru lub przed klasówką "wybłagiwałam" zeszyciki od kogos sumiennego, przepisywałam co trzeba i tak to sie kręciło (wymiana była - w zamian za te zeszyty swiadczyłam usługi darmowych uczniowskich korepetycji z kilku przedmiotów).
      No a potem - jak widać dzieciak to nie dorosły - na studiach miałam notatki tip-top i rysunki śliczne (studia techniczne), estetyczne, z kolorkami, moje notatki były w pierwszej trójce najwyżej cenionych przez leserów. Nawet pismo w tych notatkach czytelne i ładne, jak nigdy wcześniej ani później. I wszystko zdążyłam zawsze zanotowac z wykładu, a nikt nie dyktował. Pani od rosyjskiego padłaby trupem, gdyby zobaczyła, jak jej proroctwa nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i przekładanie wyglądu zeszytów szkolnych na ogarnięcie życiowe w dorosłości jest nadużyciem.
      Myślę, że to dlatego, że widziałam sens bawienia się w ściubolenie notatek. Ktorego dziecko/nastolatek nie widzi.
      Także bez paniki e-mamy.
      PS. jedyne o co prosze moje dzieci, to własnie ta data i temat - dla orientacji.

    • ga-ti Re: zeszyty szkolne 27.10.16, 11:52
      Młody 6 klasa w zeszytach pisze dość sporo, przeważnie notatka z lekcji. W 5 klasie zapisał dwa zeszyty 60 kartkowe z polskiego i zabrakło kilku kartek w 60 k. z przyrody, z historii 60 k wystarczył, z matematyki prawie 3 60k.
      Ale co do wyglądu tych zeszytów to jest podobnie, jak u Was, jeden wielki bałagan, a młody twierdzi, że tego nikt nie sprawdza. Ale prace domowe z matmy są od czasu do czasu sprawdzane, z polskiego tylko czytają, dłuższe prace piszą na kartkach. Niby zeszyt powinien być głównie dla ucznia, ale ja padam jak widzę ten syf w zeszytach.
      Dodam, że u trzecioklasistki podobny bałagan. Fakt, on jest bałaganiarą ogólnie, więc trudno się dziwić, ale myślę że i pani nie przypomina o linijkach odstępu, podkreśleniach, datach itp.
    • pistissophia Re: zeszyty szkolne 28.10.16, 13:28
      Córka (vklasa) jest bardzo podobna do mnie i nawet zeszyty prowadzi byle jak mimo, że w innych aspektach życia jesteśmy bardzo poukładane. Ot ma temat, jakąś datę czasami, i trochę notatek. Ja nie gonię żeby poprawiała, uważam, że zeszyt jest dla ucznia, nie zapisze, nabazgroli i nie rozczyta jego/jej problem. Młoda tak jak ja ma świetną pamięć i uważa za totalny bezsens pisanie słowo w słowo, zwłaszcza jeżeli coś jest również w podręczniku. Na szczęście już jesteśmy za etapem szlaczków, idąc do szkoły już w miarę pisała i nie bardzo rozumiała po co jej szlaczki skoro umie pisać. A ja nie umiałam jej wytłumaczyć, bo ja też szlaczków nie robiłam i nawet były na to skargi do moich rodziców, co dzisiaj jest w sumie śmieszne, ale chyba takie nie było skoro to pamiętam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka