rene1311
02.01.18, 22:05
Witajcie! Pierwszy raz piszę na tym forum, ale może mi coś poradzicie. Otóż jutro jestem umówiona na rozmowę z nauczycielką mojej córki - 6 klasa. Już nie mogę słuchać kolejnych opowieści córki o stosunku nauczycielki do niej.
Sytuacja wygląda tak, że córka - do tej pory wzorowa uczennica i pod względem zachowania i ocen. Nigdy nie słyszałam na nią najmniejszej skargi, wręcz przeciwnie, same ochyiachy. No i podpadła swojej nauczycielce od polskiego ponieważ głośno sprzeciwia się nierównemu traktowaniu w klasie. W tym roku doszedł do klasy chłopiec, który ewidentnie ma jakieś fory u nauczycielki. Jako jedyny może dłużej pisać kartkówki, nie dostaje żadnej uwagi za brak zadania czy gadanie na lekcji, a nawet pani pomaga mu podczas sprawdzianów - oczywiście wiem to z relacji dzieci i ich rodziców którym się żalą.No i moja córka jest tym oburzona, a że jako nieliczna w klasie ma odwagę powiedzieć o tym głośno to ma przechlapane. Po ostatniej kartkówce podczas której ten chłopiec mógł jako jedyny dokończyć po czasie moja córka zapytała panią dlaczego tak jest, stwierdzając że jest to nie w porządku bo inni też nie zdążyli, a takiej szansy nie mają. W odpowiedzi usłyszała, żeby zajęła się swoimi sprawami.
tyle, że to są jej sprawy jakby nie było. Pani poskarżyła się wychowawczynni że I. pyskuje, że się trąca w nie swoje sprawy i że powinna mieć obniżone zachowanie. Od tego czasu ciągle się jej czepia, przesadza ją, upomina...
dziś już nie wytrzymałam i zadzwiniłam do niej, umówiłyśmy się na jutro.
Jak myślicie? Jak powinnam poprowadzić rozmowę? Czy w ogóle mam szansę ją przegadać, skoro nie mam żadnych dowodów na te wszystkie sytuacje w klasie poza relacjami dzieci?
co Wy byście zrobili?
No nie mogę karcić córki za to że upomina się o słuszną sprawę, zawsze jej tylko tłumaczę, że ma to robić w sposób kulturalny.....