Dodaj do ulubionych

dziecko,któremu "się nie chce"

14.10.04, 21:41
Mamy nie lada problem z córką mojego męża.

Została porzucona przez matkę i oddana ojcu w wieku 7 lat.
Nie chodziła nigdy do zerówki,przemieszczała się po całej Polsce i poza
granicami -słowem -nie miała w zasadzie własnego domu,własciwej opieki,nie
zaznała matczynej troski.
Matka ukrywała się wraz z dzieckiem gdzie popadło.Na dziś -jest pozbawiona
praw rodzicielskich i nie ma żadnego kontaktu z mała z własnej woli.

Matylda mieszka u nas juz na tyle długo,że zaczynamy poważnie obawiać się o
jej dalsze losy -na początku wszystkie zagrania tłumaczyliśmy jej
przeszłością i nieumiejętnościam,podpowiadaliśmy cierpliwie uczyliśmy,ze np.
myjemy się codziennie,że trzeba myć zęby,że majtki się zmienia,że je widelcem
drugie dania,że dzień dobry,że do widzenia,prosze i dziękuję itd.
I chyba nie tylko my-szkoła chyba też mniej wymagała.

Rozpoczęła się nauka w szkole a wraz z nią gehenna.Jest w 2 klasie.
Matyldzie się "nie chce" absolutnie nic.
Ledwo liczy na liczydle,nie dzieli,nie mnoży,odejmuje z błędami typu(5 minus
dwa to 12 np) albo z góry zakłada "nie umiem","nie rozumiem"."nie wiem".
Pół biedy,gdybyśmy mieli pewność,że tak jest - ale to wedle naszych
obserwacji jest absolutna niechęc do uczenia się czegokolwiek-
czytania,liczenia,opowiadania,poznawania czegoś nowego.
Niumiejętności czy niechęc narasta - program szkolny idzie do przodu a my
mamy przekonanie,ze Matylda się cofa bądź stoi w miejscu.
Jak mamy ją zachęcić do uczenia się,jak ją zmotywować?
Kompletnie jej nie zależy,nie odczuwa wstydu,nie żenują jej mierne
osiągnięcia,nie skutkuje po dobroci,nie skutkuje odmawianie jej przyjemności
(od bardzo dawna nie ogląda tv i nie je słodyczy)...
CO my mamy robić????????????????
Jurto...jesteśmy znów wezwani do szkoły...jestem przerażona...


Obserwuj wątek
    • roseanne Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 01:24
      pierwsza sprawa, jaka nasuwa mi sie na mysl to kontakt z poradnia
      psychologiczno wychowawcza, czy jak to sie teraz w Polsce nazywa
      przebadac nalezalo by dziewczynke pod katem gotowosci podjecia nauki, poziomu
      na jakim sobie radzi,
      zorganizowanie pomocy w klasie

      trudno powiedziec, czy to brak wlasciwej opieki wczesniej czy trodzaj buntu -
      walki o samostanowienie i brak jej akceptacji
      moze nie odbierajcie jej wszystkich przyjemnosci, to w koncu male dziecko
      moze ona nie do konca rozumie co to zenada i wstyd..
      czasami pochwalenie w sprawach malych pomaga
      a poza tym spokoj, spokoj spokoj
      wiem ze to trudne
      • pod_sciana Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 10:20
        bardzo trudne.
        mam dół ogromny i poczucie bezsilności.
        U psychologa w poradni byli z mężem.Pani powiedziała ,ze w zasadzie jest ok,że
        może zajęcia dodatkowe,że jakies obowiązki które zmusza ją do systematyczności
        i na koniec,że ja chyba przesadzam(spodziewałam się tego,co spotyka nas dziś).

        Mój mąż - wrócił b.uradowany,że przesadziłam,że wszystko będzie cacy a ja się
        zastanawiałam czy on był u psychologa czy u wróżki,że taki pewny tej naszej
        świetlanej przyszłości.
        Tak...staram się chwalić,jak tylko znajdę powód...a wtedy to już Matyldka łapie
        palec i zabiera sie za rękę..
        Jestem pewna,że ma problemy z akceptowaniem siebie i wiem,ze to wszystko
        przerasta moje kompetencje,możliwości..
        Wydaje się,że mi zalezy bardziej na ratowaniu jej,niż jej tacie...
        i to też mnie dobija...
        • lady68 Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 11:52
          Co to znaczy że w zasadzie jest ok?. Czy psycholog zrobiła dziecku testy na
          inteligencję, a badania na dysleksję itp? wydaje mi sie że powinnaś sama dla
          własnego sumienia (bo przecież zobowiązałaś się również do opieki nad
          dzieckiem) spróbować jeszcze podejść do innego psychologa dziecięcego albo
          psychiatry. Warto zrobić EEG.

          Może to, że dziecko ma problemy z nauką to problem natury psychicznej, chodzi
          mi oczywiście o to że ma jakieś niedobre przyżycia z okresu bycia z matką?
          Sprawdz wszystko. Wierze że mężowi kamień spadł z serca jak go pocieszyła Pani
          psych, ale jesli ty czujesz że coś jest nie w porządku to próbuj dalej.
          Jesli mąż będzie przeciwny to powiedz że nie bierzesz odpowiedzialności za
          przyszłość córki. Warto teraz wszystko sprawdzić dopóki dziecko jest małe, jak
          zacznie dojrzewać moga być kłopoty.
          pozdr.
        • roseanne Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 14:10
          troszke wiem, jak to jest z akceptacja niepowodzen ze strony ojca dziecka
          drobne obowiazki moze i pomoga w skupieniu sie i wyrobieniu poczucia, zejednak
          cos trzeba
          czy jest ktos jeszcze z doroslych - rodziny, kto ma dobry kontakt z Matylda?
          • pod_sciana Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 22:34
            Przed nikim oprócz koleżanek i panią się nie otwiera.A i to wiem właśnie od
            nauczycielki.
    • wana Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 12:25
      Jest dobra poradnia psychologiczno-pedagogiczna na Żolibożu, jeśli mieszkasz w
      Warszawie - maja tam rozsądnych ludzi. Jak uda Ci się do nich dotrzeć, postaraj
      się dostać do zespołu (czy jak to się tam nazywa) z takim młodym neurologiem -
      on ma dobre pomysły.
      Pozdrawiam
      wana
      • pod_sciana Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 22:32
        Dzieki -sprawdzimy i tam.
        Pozdrawiam
    • grrrrw Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 15:46
      Coś sie nie zgadza. Jak długo dziecko jest u Was ?
      Przeciez, skoro dziecko jest w klasie drugiej, to miało juz raz wystawiane
      swiadectwo opisowe. I na tym swiadectwie jest napisane, co dziecko umie a z
      czym ma kłopoty. Czy w Polsce chodziła do klasy pierwszej ?

      Piszesz, ze Wy macie wrazenie, ze dziecko nie robi postepów. Czy nauczycielka w
      szkole nic do tej pory nie zauwazyła ? Nie skierowała Was do poradni ? Nie
      dawała juz wczesniej wskazówek ?
      • pod_sciana Re: dziecko,któremu "się nie chce" 15.10.04, 22:32
        Dziecko skończyło piewrwsza klasę tu,gdxie teraz się uczy.Swiadectwo w
        zasadzie nie jest na "nie".Umie to,nie radzi sobie z tym itd.
        Jak to czytalam,to wydawało mi się,że czytam nie o Matyldzie a o kimś innym -
        bo to żywcem skopiowany tekst np. ze swiadectwa mojego syna(nie wie,czy oni
        maja jakieś schematy czy co)albo sąsiadki -nic nie mówi tak naprawdę.
        Dziecko jest od roku z nami.

        Wlasnie wrocilismy ze spotkania z nauczycielem.Sa nowe pomysly na zachecenie
        jej do nauki -tydzien probny.Jesli nie bedzie postepow,chce skierowac dziecko
        na badania.Nauczycielka skarzy sie przede wszystkim na kompletny brak
        ambicji,motywacji,lenistwo.
        I tak koło się zamyka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka