Dodaj do ulubionych

poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe

26.04.02, 20:58
Swoje pytanie kieruję do kobiet, które rodziły naturalnie (nie przez cesaskie
cięcie) i miały zzo. Jak to wszystko wygladało? Skąd wziąć dobrego
anestezjologa? podobno trudniej znieczulić poród naturalny, niż cc. W jakim
stopniu faktycznie zzo znosi bół porodowy? Szczególnie ciekawe byłyby opinie
kobiet, które raz rodziły na "żywca" a raz z zzo, byłoby porównanie. Dodam
tylko, że mam 32 lata, jestem zdrowa, planuję ciążę i mam mieszane uczucia
wobec samego porodu - jestem ciekawa i panicznie się boję, nie wiem czego
bardziej, bólu, czy szpitala i lekarzy, czasem myślę, że większy komfort daje
rodzenie pod płotem, niż w szpitalu. Rozważam, też metody ekologiczne - poród w
wodzie, ale w Polsce to chyba nieosiągalne. Generalnie chodzi o to, by nie
wspominać porodu jako koszmaru, nie jestem spacjalnie wrażliwa na ból
(wieloletnie doświadczenie w kontuzjach, w tym złamaniach spowodowanych
uprawianiem sportu), ale bez przesady...
Jeszcze raz proszę o wypowiedzi dotyczace autentycznych doświadczeń z zzo,
książki już czytałam i nadal mam mieszane uczucia. Z góry dziękuję.

Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 26.04.02, 21:34
      Ja tez, jako anestezjolog, ktory to robi rutynowo, jestem ciekaw.
      • ethernity do anestezjologa 26.04.02, 21:50
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Ja tez, jako anestezjolog, ktory to robi rutynowo, jestem ciekaw.

        hej anastezjolog, jak masz doświadczenia to je opisz. Ja na prawdę jestem w
        kropce - nie wiem, czy bardziej przeraża mnie widmo igły w kręgosłupie, czy 2 dni
        bólów, chcę uniknąć horroru. Nieinwazyjne, ekologiczne metody łagodzenia bólu w
        Polsce kończą się na gumowej piłce i drabinkach (po co?).
        jak to jest, czy zzo nic się już nie czuje? tak też nie chcę

        Spotkałam się z opinią, że z zzo trzeba czekać, aż rozwarcie będzie na 3-4 cm, a
        to czasem oznzcza, że przez większość czasu poród jest "na żywca". Inni (na
        szczęście są tacy) uważają, że to bez sensu. Ogólnie zamęt informacyjny i zmowa
        milczenia.
        Może powiesz, jak to było kiedy rodziła się Twoja córka?
        odpisz, na prawdę prawie nic nie ma na ten temat

        • Gość: Doki Re: do anestezjologa IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 26.04.02, 22:57
          ethernity napisał(a):

          > hej anastezjolog, jak masz doświadczenia to je opisz.

          Doswiadczenie? Jakies 400 znieczulen do porodu w trakcie specjalizacji. Potem
          nie liczylem, ale ponad 100. Powiklania: 2 razy przebilem opone twarda. Trzymam
          sie w tym wzgledzie w sredniej, tzn 1 na 200 przypadkow. To nie jest nic
          powaznego, najwyzej kilkudniowy bol glowy. Przy tej okazji nikomu nie
          wyrzadzilem krzywdy.

          Ja na prawdę jestem w
          > kropce - nie wiem, czy bardziej przeraża mnie widmo igły w kręgosłupie, czy 2 d
          > ni
          > bólów, chcę uniknąć horroru. Nieinwazyjne, ekologiczne metody łagodzenia bólu w
          >
          > Polsce kończą się na gumowej piłce i drabinkach (po co?).

          Igly w kregoslupie nie widzisz, bo to sie dzieje za Twoimi plecami. Notabene,
          Belgia to kraj wielonarodowosciowy, wiec mialem wiele Wloszek jako pacjentki. Te
          to potrafia krzyczec z bolu! Histeria, jakiej ludy polnocnej Europy nawet nie
          znaja.
          Zewnatrzoponowe to nic strasznego. Miejsce wklucia jest uprzednio znieczulone,
          wiec czujesz tylko uklucie do tego znieczulenia- jak u dentysty. Potem tylko
          wklucie do przestrzeni zewnatrzoponowej, dla Ciebie niewyczuwalne. No, chyba ze
          wazysz ponad 100 kg. Otylosc to najwieksze utrudnienie dla anestezjologa i wtedy
          czasem musi troche szukac drogi. Potem wsuwa cewnik: wrazenie jakby kopniecie
          pradem w plecy albo w nogi i juz. Mozna tez zastosowac CSE (=combined spinal
          epidural). To bardziej zlozona technika, ktorom (blad ortograficzny zrobilem z
          powodu braku znakow diakrytycznych) ja stosuje, gdy porod powinien zakonczyc
          sie w ciagu 2 godzin. Daje natychmiastowe znieczulenie, ktore ewentualnie mozna
          przedluzyc. Moja zona to miala i po zalozeniu tego stwierdzila "no, TERAZ to
          moge rodzic".
          Znieczulenie zewnatrzoponowe mozna przedluzac w nieskonczonosc (moj rekord: 3
          tygodnie, ale to nie do porodu) za pomoca pompy PCA (=patient controlled
          analgesia), ktora sama obslugujesz.

          > jak to jest, czy zzo nic się już nie czuje? tak też nie chcę

          Idealnie poprowadzone zewnatrzoponowe pozbawia czucia bolu, ale daje matce czuc
          kiedy ma skurcze i potem przec, kiedy trzeba. Sa zwolennicy "walking epidurals",
          tzn takich zewnatrzoponowych, gdy rodzaca jest w stanie sama chodzic. To sie da
          zrobic, ale ja nie wiem po co. Wiekszosc (dwie trzecie) moich pacjentek po
          zalozeniu znieczulenia chce miec po prostu swiety spokoj, a nie gdzies lazic.

          > Spotkałam się z opinią, że z zzo trzeba czekać, aż rozwarcie będzie na 3-4 cm,
          > a
          > to czasem oznzcza, że przez większość czasu poród jest "na żywca".

          No, nie do konca. Rzeczywiscie, czekamy ze znieczuleniem do 3 cm, bo wtedy
          przynajmniej wiadomo, ze to autentyczna akcja porodowa, a nie Braxton-Hicks i ze
          teraz rozwiazanie nastapi w ciagu 24 godzin (u pierwiastki). Do wiekszosci
          daleko i pamietaj, ze bole nasilaja sie w miare postepowania rozwarcia.

          > Może powiesz, jak to było kiedy rodziła się Twoja córka?
          > odpisz, na prawdę prawie nic nie ma na ten temat

          Gdy moja corka sie rodzila, to bylo bardzo nudno. Zaczelismy rodzic o 8 rano, o
          14 zalozyli znieczulenie, potem zoneczka dbala o to, by nic nie zabolalo i wrecz
          przedawkowala, bo malo co czula i Karolina urodzila sie sama o 21:20. I tyle.

          Teraz naukowo. Jak juz wspomnialem, 1 na 200 prob znieczulenia zewnatrzoponowego
          konczy sie przebiciem opony twardej. To nie dramat, ale moze przyprawic o pare
          dni naprawde uciazliwego bolu glowy. Z doswiadczeniem liczba powiklan spada
          (moje powiklania byly ponad 5 lat temu). Powazniejsze powiklania zdarzaja sie z
          czestoscia nie wieksa niz 1 na 5000 przypadkow. Sa to: przewlekle bole
          kregoslupa, porazenia, zaburzenia czucia itp. Brzmi przerazajaco, ale jest
          naprawde bardzo rzadkie. Wg niektorych opracowan, znieczulenie matki wychodzi
          dzieciom na zdrowie (tzn sa mniej "wymeczone").

          Nie ma drugiej tak prostej techniki znieczulenia do porodu jak zewnatrzoponowe.
          Daleki jestem od stwierdzenia, ze to jest "prawo" kazdej rodzacej, bo mozna
          urodzic bez znieczulenia, no i trzeba kazdego poinformowac, ze powiklania, choc
          rzadkie, moga wystapic. Jestem nieobiektywny, bo JA umiem znieczulac w ten
          sposob, wiec moge taka technike polecic, ale nie wszedzie tak jest.
          • Gość: Doki Re: do anestezjologa IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 26.04.02, 23:04
            Jeszcze dodam: moje honorarium za znieczulenie do porodu wynosi ok 150 euro,
            noca i w weekend 50% wiecej. Plus dodatki za leki, za ktore nie zwraca kasa
            chorych.
            • ethernity Re: do anestezjologa/dzięki 26.04.02, 23:33
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > Jeszcze dodam: moje honorarium za znieczulenie do porodu wynosi ok 150 euro,
              > noca i w weekend 50% wiecej. Plus dodatki za leki, za ktore nie zwraca kasa
              > chorych.
              Pieniądze nie grają roli, te na szczęście mamy, a kasa chorych w Polsce nic nie
              zwraca.

              Pierwsza na prawdę rzetelna informacja, zwłaszcza na temat techniki samego
              znieczulenia. Kiedyś ktoś mi opowiadał, że był w ten sposób znieczulany do
              operacji i że ryczał z bólu, kiedy "dobierali" mu się do kręgosłupa. Jakby miało
              być tak, to dziękuję bardzo.
              W Polsce panuje straszny ciemnogróg w kwestiach anestezjologicznych, nie mówię
              tylko o porodach (wiem o kobietach, które miały cc na żywca, na prawdę), ale
              również o innych zabiegach medycznych. To jest ciągle tabu. Pamiętam, jak
              usiowalam wyprosić receptę na krem "Emla", kiedy miałam serię zastrzyków, lekarz
              nie wiedział co to i nie przepisał, w aptece sprzedali mi bez recepty, bo nie
              wiedzieli co to jest. Moja lekarka, od wypisywania recept na pigułki anty,
              twierdzi że nie ma doświadczenia z zzo, a w ogóle to o co mi chodzi?
              średniowiecze.
              Te powikłania nie są zbyt pocieszające (mam krzywy kręgosłup w dodatku "zużyty"
              przez fikuśne ćwiczenia gimnastyczne w młodości, często mnie boli), nie wiem czy
              jest to znaczne utrudnienie dla anestezjologa.
              fajnie spotkać anestezjologa na forum
              jeszcze raz dzięki
              miłej nocy
              Eth.
          • Gość: mamusia Re: do anestezjologa IP: *.proxy.aol.com 30.04.02, 13:44
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > ethernity napisał(a):
            >
            > > hej anastezjolog, jak masz doświadczenia to je opisz.
            >
            > Doswiadczenie? Jakies 400 znieczulen do porodu w trakcie specjalizacji. Potem
            > nie liczylem, ale ponad 100. Powiklania: 2 razy przebilem opone twarda. Trzymam
            >
            > sie w tym wzgledzie w sredniej, tzn 1 na 200 przypadkow. To nie jest nic
            > powaznego, najwyzej kilkudniowy bol glowy. Przy tej okazji nikomu nie
            > wyrzadzilem krzywdy.
            >
            > Ja na prawdę jestem w
            > > kropce - nie wiem, czy bardziej przeraża mnie widmo igły w kręgosłupie, cz
            > y 2 d
            > > ni
            > > bólów, chcę uniknąć horroru. Nieinwazyjne, ekologiczne metody łagodzenia b
            > ólu w
            > >
            > > Polsce kończą się na gumowej piłce i drabinkach (po co?).
            >
            > Igly w kregoslupie nie widzisz, bo to sie dzieje za Twoimi plecami. Notabene,
            > Belgia to kraj wielonarodowosciowy, wiec mialem wiele Wloszek jako pacjentki. T
            > e
            > to potrafia krzyczec z bolu! Histeria, jakiej ludy polnocnej Europy nawet nie
            > znaja.
            > Zewnatrzoponowe to nic strasznego. Miejsce wklucia jest uprzednio znieczulone,
            > wiec czujesz tylko uklucie do tego znieczulenia- jak u dentysty. Potem tylko
            > wklucie do przestrzeni zewnatrzoponowej, dla Ciebie niewyczuwalne. No, chyba ze
            >
            > wazysz ponad 100 kg. Otylosc to najwieksze utrudnienie dla anestezjologa i wted
            > y
            > czasem musi troche szukac drogi. Potem wsuwa cewnik: wrazenie jakby kopniecie
            > pradem w plecy albo w nogi i juz. Mozna tez zastosowac CSE (=combined spinal
            > epidural). To bardziej zlozona technika, ktorom (blad ortograficzny zrobilem z
            > powodu braku znakow diakrytycznych) ja stosuje, gdy porod powinien zakonczyc
            > sie w ciagu 2 godzin. Daje natychmiastowe znieczulenie, ktore ewentualnie mozna
            >
            > przedluzyc. Moja zona to miala i po zalozeniu tego stwierdzila "no, TERAZ to
            > moge rodzic".
            > Znieczulenie zewnatrzoponowe mozna przedluzac w nieskonczonosc (moj rekord: 3
            > tygodnie, ale to nie do porodu) za pomoca pompy PCA (=patient controlled
            > analgesia), ktora sama obslugujesz.
            >
            > > jak to jest, czy zzo nic się już nie czuje? tak też nie chcę
            >
            > Idealnie poprowadzone zewnatrzoponowe pozbawia czucia bolu, ale daje matce czuc
            >
            > kiedy ma skurcze i potem przec, kiedy trzeba. Sa zwolennicy "walking epidurals"
            > ,
            > tzn takich zewnatrzoponowych, gdy rodzaca jest w stanie sama chodzic. To sie da
            >
            > zrobic, ale ja nie wiem po co. Wiekszosc (dwie trzecie) moich pacjentek po
            > zalozeniu znieczulenia chce miec po prostu swiety spokoj, a nie gdzies lazic.
            >
            wtrace swoje trzy grosze co do chodzenia : mnie moje polozne mowily, ze z powodu
            grawitacji dziecko uciska na ujscie macicy, jesli rodzaca chodzi, i przyspiesza w
            ten sposob rozwarcie
            rowniez w trakcie bolow partych pozycja pionowa matki przyspiesza porod

            > > Spotkałam się z opinią, że z zzo trzeba czekać, aż rozwarcie będzie na 3-4
            > cm,
            > > a
            > > to czasem oznzcza, że przez większość czasu poród jest "na żywca".
            >
            > No, nie do konca. Rzeczywiscie, czekamy ze znieczuleniem do 3 cm, bo wtedy
            > przynajmniej wiadomo, ze to autentyczna akcja porodowa, a nie Braxton-Hicks i z
            > e
            > teraz rozwiazanie nastapi w ciagu 24 godzin (u pierwiastki). Do wiekszosci
            > daleko i pamietaj, ze bole nasilaja sie w miare postepowania rozwarcia.
            >
            > > Może powiesz, jak to było kiedy rodziła się Twoja córka?
            > > odpisz, na prawdę prawie nic nie ma na ten temat
            >
            > Gdy moja corka sie rodzila, to bylo bardzo nudno. Zaczelismy rodzic o 8 rano, o
            >
            > 14 zalozyli znieczulenie, potem zoneczka dbala o to, by nic nie zabolalo i wrec
            > z
            > przedawkowala, bo malo co czula i Karolina urodzila sie sama o 21:20. I tyle.
            >
            > Teraz naukowo. Jak juz wspomnialem, 1 na 200 prob znieczulenia zewnatrzoponoweg
            > o
            > konczy sie przebiciem opony twardej. To nie dramat, ale moze przyprawic o pare
            > dni naprawde uciazliwego bolu glowy. Z doswiadczeniem liczba powiklan spada
            > (moje powiklania byly ponad 5 lat temu). Powazniejsze powiklania zdarzaja sie z
            >
            > czestoscia nie wieksa niz 1 na 5000 przypadkow. Sa to: przewlekle bole
            > kregoslupa, porazenia, zaburzenia czucia itp. Brzmi przerazajaco, ale jest
            > naprawde bardzo rzadkie. Wg niektorych opracowan, znieczulenie matki wychodzi
            > dzieciom na zdrowie (tzn sa mniej "wymeczone").
            >
            > Nie ma drugiej tak prostej techniki znieczulenia do porodu jak zewnatrzoponowe.
            >
            > Daleki jestem od stwierdzenia, ze to jest "prawo" kazdej rodzacej, bo mozna
            > urodzic bez znieczulenia, no i trzeba kazdego poinformowac, ze powiklania, choc
            >
            > rzadkie, moga wystapic. Jestem nieobiektywny, bo JA umiem znieczulac w ten
            > sposob, wiec moge taka technike polecic, ale nie wszedzie tak jest.


        • Gość: liloom ja tak rodzilam IP: *.11.vie.surfer.at 27.04.02, 15:17
          Moja corka rodzila sie pupcia do dolu - mialam do wyboru cesarskie lub
          znieczulenie dokrgowe, wybralam to drugie. Najpierw mialam znieczulenie ürzed
          znieczuleniemsmile balam sie tego strasznie, cala trzeslam. Nie bylo wcale zle.
          Bole juz byly w takim stadium ze wlasciwie bylo juz wszystko jedno. Mialam
          zapowiadane ze bede czula skurcze a nie bede czula bolu, nie umialam sobie tego
          wczesniej wyobrazic, ale tak bylo. Przez ulozenie mojej Karoliny trwalo to
          wszystko w sumie strasznie dlugo - 36 godzin on przyjazdu do szpitala, no ale
          to byl trudny porod. Dzisiaj ze wzgledu na bezpieczenstwo dziecka chyba bym sie
          juz na to nie zdecydowala, ale trzeba przyznac dla mnie byl to luksus.
          Wlasciwy porod trwal ca. 7 godzin - bo plyn znieczulajacy mialam podawany 4
          razy co ca. 1,5 godz.
          Co bys jeszcze chciala wiedziec?
          • ethernity Re: ja tak rodzilam 27.04.02, 16:51
            Gość portalu: liloom napisał(a):

            > Moja corka rodzila sie pupcia do dolu - mialam do wyboru cesarskie lub
            > znieczulenie dokrgowe, wybralam to drugie. Najpierw mialam znieczulenie ürzed
            > znieczuleniemsmile balam sie tego strasznie, cala trzeslam. Nie bylo wcale zle.
            > Bole juz byly w takim stadium ze wlasciwie bylo juz wszystko jedno. Mialam
            > zapowiadane ze bede czula skurcze a nie bede czula bolu, nie umialam sobie tego
            >
            > wczesniej wyobrazic, ale tak bylo. Przez ulozenie mojej Karoliny trwalo to
            > wszystko w sumie strasznie dlugo - 36 godzin on przyjazdu do szpitala, no ale
            > to byl trudny porod. Dzisiaj ze wzgledu na bezpieczenstwo dziecka chyba bym sie
            >
            > juz na to nie zdecydowala, ale trzeba przyznac dla mnie byl to luksus.
            > Wlasciwy porod trwal ca. 7 godzin - bo plyn znieczulajacy mialam podawany 4
            > razy co ca. 1,5 godz.
            > Co bys jeszcze chciala wiedziec?
            dzięki za informację, napisałaś, że płym miałaś podawany 4 razy, czy za każdym
            razem Ci kłóli? Zastanawaim się, czy jak się ma cały czas tę rurkę w kręgosłupie
            to czy ona nie przeszkadza?
            jeszcze raz dzięki, forum jednak może się do czegoś przydać :o)
            jeszcze coś; nie miaszkasz w Polsce?
            • liloom Re: ja tak rodzilam 27.04.02, 18:22
              Mialam zalozona taka rurke (jak kroplowke) i wcale jej nie czulam.
              Dobrze, ze nie naczytalam sie przedtem o minusach tej imprezy, bo pewnie bym
              sie bala, ze mi cos zle zrobia.
              Nie mieszkam w Polsce, ale to nie ma znaczenia, medycyna jest ta sama. No ale
              fakt lekarza nie moge polecic. Za to moge powiedziec, ze anastezjologiem byla
              Polkasmile
      • e.n.o.l.a Do Doki'ego 28.04.02, 19:10
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Ja tez, jako anestezjolog, ktory to robi rutynowo, jestem ciekaw.

        Anestezjologu, slyszales lub znasz ten rodzaj znieczulenia, gdzie sie daje
        zastrzyk nie w rdzen, a w jakis nerw porodowy (w okolicy genitalnej)? Slyszalam,
        ze dziala jak zzo, ale nie jest sie sparalizowana... Chcialabym wiedziec cos
        wiecej na ten temat, bo wiadomosc dostalam od przyjaciela, ktory jest (niestety
        tylko) pediatra wink POzdrawiam, Enola
    • Gość: Miki Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.chello.pl 26.04.02, 23:14
      Rodziłam ze znieczuleniem. Kiedyś moja koleżnka po porodzie powiedziała mi, że
      ból był podobny do bólu przy miesiączce tylko 100 razy większy. Ponieważ
      zawsze miałam bardzo bolesne miesiączki wiedziałam, że bez znieczulenia nie dam
      sobie rady. Bałam sie bardzo różnych komplikacji, jednak po kilku rozmowach z
      moim anastezjologiem byłam spokojniejsza. Oczywiści troszeczkę bolało, ale
      chciałam mieć też jakąś niewielką kontrolę. Mogłam chodzić, chociaż przy końcu
      trochę już nie bardzo. Naprawdę polecam ten rodzaj znieczulenia, w ogóle nie
      byłam zmęczona i godzine po poreodzie juz chciałam iść do domu.
      • liloom Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe 27.04.02, 18:24
        To prawda, ja tez mimo wszystko nie bylam zmeczona, wyobrazacie sobiesmile? Po 36
        godzinach bylam w takiej euforiismile
        Czy w Polsce sa juz rozpuszczalne szwy?
        • Gość: ludzik Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 28.04.02, 13:01
          Tak ,są.
          • liloom rozpuszczalne szwy 28.04.02, 16:44
            nie wiem czy to sie wszedzie stosuje, ale uwazam ze to jest rewelacja.
    • e.n.o.l.a Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe 28.04.02, 19:02
      NIe rodzilam ze znieczuleniem, za to oba porody mialam w wodzie. Po czasie
      mowie, ze cos cudownego, dzieciatko wyplywa czysciutkie, zadnej krwi... A i
      ciepla woda dziala stymulujaco, nie jestem jednak w stanie powiedziec, jak
      byloby bez wody, bo nie mam porownania. Ale porodu (czeka mnie trzeci za
      miesiac) nadal sie troche boje.
    • Gość: Julka Re cc i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.04.02, 16:58
      A ja mialam cc ze znieczuleniem zewnatrzoponowym. Moglam wybrac totalne
      znieczulenie, a wybralam to drugie, bo chcialam aby moj maz byl na sali. Moje
      doswiadczenie jest nastepujace: nigdy , przenigdy w zyciu bym wiecej tego nie
      wybrala. Anestezjolog wkluwal mi sie 4 razy w kregoslup. Za kazdym razem
      podskakiwalam z ta igla w srodku na wysokosc 30 cm., odczuwalam potezny bol w
      lewej lydce. W koncu stwierdzil, ze nie daje rady i pojdzie na znieczulenie
      totalne. Sprobowal jednak jeszcze raz i w koncu mu sie udalo. Jednak nie zycze
      nikomu tak dlugiego " dochodzenia" do siebie po zabiegu. Nie mialam czucia w
      nogach bardzo dlugo( chyba okolo 2 godziny, kiedy powinnam je juz miec) .
      Zaczelam nawet myslec ze bede kaleka. Pisze to nie dlatego aby cie przerazic,
      bo mysle, ze jednak bledy, czy niepowodzenia lekarskie zdarzaja sie rzadko, ale
      nikt nie chcialby byc tym rzadkim przypadkim i kaleka do konca zycia z wlasnego
      wyboru i czyjegos bledu.
      • Gość: Doki Re: Re cc i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.turboline.skynet.be 30.04.02, 10:50
        Nie sposob wiele odpowiedziec na taki post. Wszystkie znieczulenia regionalne
        wymagaja od anestezjologa pewnej zrecznosci. Tego nie sposob nauczyc sie z
        ksiazek. Moze sie zdarzyc, ze trafisz w luk kregu albo w korzen nerwu i to
        jest bolesne, ale 4 razy pod rzad? To jest dopuszczalne tylko u pacjentow
        otylych albo z nieprawidlowa anatomia, np skoliozy.
        Zewnatrzoponowe do ciecia cesarskiego nie jest moja technika z wyboru. Od
        punkcji do ciecia mija na ogol co najmniej 20 minut, a znieczulenie nie zawsze
        jest idealne. Lepsza alternatywa jest podpajecze lub kombinowane
        podpajecze+zewnatrzoponowe.
        Techniki regionalne sa zdrowsze od znieczulenia ogolnego przy cieciu cesarskim
        z wyboru. To znaczy: liczba powiklan jest mniejsza. Kobieta na koncu ciazy to
        wyzwanie jesli chodzi o znieczulenie ogolne, a poza tym robi sie tak malo ciec
        cesarskich pod narkoza, ze mlodzi po prostu nie maja czasu nabrac
        doswiadczenia, a to moze zwiekszac ryzyko bledu. Poza tym pierwszy kontakt z
        dzieckiem zaraz po urodzeniu jest wazny i dla rodzicow, i dla dziecka.
        Dlatego, jesli nie ma przeciwwskazan, zalecam jednak do ciecia cesarskiego
        regionalne, a nie ogolne. Przeciwwskazania to: zaburzenia krzepniecia (jest to
        przeciwwskazanie bezwzgledne), brak zgody pacjentki (bezwzgledne), znaczna
        otylosc lub nieprawidlowa anatomia (wzgledne), porod przedwczesny lub powazne
        zagrozenie plodu (wzgledne, ale powazne, bo nie jest przyjemnie lezec z
        rozcietym brzuchem wiedzac, ze zaraz obok reanimuja twojego wczesniaka.
        • Gość: kicia30 Re: Re cc i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: mieszko.pl.u* 30.04.02, 12:25
          A ja miałam poród pierwszy ze znieczuleniem zo, a drugi naturalnie i muszę
          powiedzieć, że nie ma to jak natura (oczywiście pod warunkiem, że nie ma
          żadnych komplikacji). Takie komplikacje miałam właśnie z pierwszym dzieckiem,
          które rodziłam w szpitalu na Karowej w Warszawie. Znieczulenie w porównaniu z
          bólem rozrywanego wnętrza było dla mnie zupełnie niewyczuwalne, a za to dało mi
          błogosławieństwo spokoju i uśmierzenie okropnego bólu. Rodziłam sobie tak od
          rana do 2 w nocy następnego dnia, aż w końcu ktoś się mną zainteresował na
          poważnie i zaczęli mi wydobywać dziecko z brzucha, najpierw naciskając
          kolanami, a później trąc brzuch szmatą, to był koszmar, w dodatku zastosowano
          próżnociąg, od czego dziecko miało okropną gulę na głowie. Wszystkiemu
          przyglądali się studenci, którzy bardzo mi zresztą współczuli i w
          przeciwieństwie do lekarzy interesowali się, jak się czuję i czy mi coś
          potrzeba. Ja byłam w stanie takim, że mi było wszystko jedno, nawet nie miałam
          siły protestować i zapytać się, co oni właściwie robią. Dziecko urodziło się na
          4 pkt. Apgara i przez dwa dni nie miałam żadnego pojęcia, co jest z moim
          dzieckiem. Teraz ma 8 lat i jest nadwrażliwy, niedowidzi na jedno oko i ma
          trudności z ortografią i czytaniem.Właśnie też o znieczuleniu zzo słyszałam, że
          może być przy nim potrzeba użycia próżnociągu (czy to prawda?).
          Moja znajoma miała podobne przeżycia w szpitalu na Karowej, też miała
          komplikacje, a zmuszanie do załatwiania potrzeb fizjologicznych na oczach
          studentów to przy tym wszystkim mały pikuś.
          Z tego jeden wniosek: wszystko jest dobrze jak jest dobrze, a jak jest źle, to
          wtedy nie ma przebacz, brak jest lekarzy.
          A najlepsze,że w książeczce zdrowia dziecka nie ma słowa na temat sposobu
          porodu i jest napisane, że siłami natury, haha(to gorzki śmiech).
          pozdrawiam
          Kicia
          • Gość: Doki Re: Re cc i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 30.04.02, 15:15
            Drugi porod czesto jest latwiejszy od pierwszego. Nie wiadomo czy to akurat
            sprawa "natury", ze za drugim poszlo lepiej. Nie ma reguly. Moze dziecko bylo
            mniejsze? Moze bylo inaczej ulozone? Trudno powiedziec. Poloznicy na ogol
            mowia, ze latwiej sie rodzi z dobrze zrobionym znieczuleniem.
            • Gość: kicia30 Re: Re cc i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.02, 20:57
              Drugie dziecko było 0,5 kg. większe i ważyło 4 kg, 63 cm. Po prostu jak zwykle -
              przedmiotowe traktowanie pacjentów. Ale już się nie odezwę, bo mam za dużo żalu
              w sobie, a to nie jest forum na ten temat. Powodzenia kobiety, teraz już wiele
              się zmieniło, ale na myśl o trzecim dziecku przechodzą mnie dreszcze
              upokorzenia.
              Pozdrowienia
              Kicia
          • Gość: Julka Re: Re cc i znieczulenie zewnątrzoponowe DOKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.04.02, 21:02
            Witam wszystkich, Doki dzieki za list z wyjasnieniem technik jakie uzywa sie
            aby znieczulic porod. Przydalbys mi sie bardzo jak pierwszy raz rodzilam,
            totalnie bez znieczulenia i w bolu oraz upokorzeniu trudnym do opisania. Nie
            bede sie tu wdawac w szczegoly bo nie o to chodzi, ale chce ci powiedziec
            jedno, ze odczuwanie bolu ( podobnie jak w dentystyce) jest rozne. Ja
            krzyczalam z bolu w czasie tego pierwszego porodu, bo mialam strasznie silny
            bol kregoslupowy. I uwierz mi prosze to nie byl objaw histerii( efektem tego
            porodu jest u mnie poporodowe zwichniecie stawu biodrowego), tylko czegos nie
            do wytrzymania. Prosze nie oceniaj wszystkich krzyczacych jednakowo. Ja
            strasznie chcialam nie krzyczec, bo wiedzialam ze to nie polepsza mojej
            sytuacji, i nawet chcialam w ten sposob zwrocic na siebie uwage, ale nic z
            tego. To bylo silniejsze. Obydwie moje ciaze to polozenie poprzeczne plodu.
            Dlatego drugie dziecko rodzilam przez cesarke, a pierwsze normalnie. Tylko
            prosze, nie pisz ,ze lekarze wiedzieliby o tym nieprawidlowym polozeniu, bo
            widac wiedzieli ale zlekcewazyli nas za pierwszym razem. Efektem bylo uzycie
            prozni, wypychanie itp. Wiem rowniez co to znaczy lezec w ciszy i czekac jak
            reanimuja twoje dziecko oskarzajac jednoczesnie ze to niby moja wina(?). Syn
            urodzil sie bez oddechu, z liczba Apgar 4. Jest fantastycznym dzieciakiem , do
            dzis jest mi przykro ze moglam go tak latwo stracic przez czyjes zaniedbanie.
            Prosze cie Doki abys tego nie odbieral jak atak na wszystkich lekarzy, bo
            wierze w to ze ty napewno jestes wspanialym medykiem i pomagasz rodzacym
            maksymalnie. Rodzenie poprzez cesarke ( za wyjatkiem oczywiscie tego wkluwania
            w kregoslup, nie jestem otyla) uwazam za blogoslawienstwo. Sprawnie i
            profesjonalnie wykonane. Pozdrawiam wszystkich , a w szczegolnosci autorke
            watku, ciebie Doki i Kicie.
        • e.n.o.l.a DOKI !!! 30.04.02, 14:21
          Spojrz troche wyzej, tam bylo pytanie do ciebie, prosze.........
          • Gość: Doki Re: DOKI !!! IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 30.04.02, 15:13
            "Anestezjologu, slyszales lub znasz ten rodzaj znieczulenia, gdzie sie daje
            zastrzyk nie w rdzen, a w jakis nerw porodowy (w okolicy genitalnej)?
            Slyszalam,
            ze dziala jak zzo, ale nie jest sie sparalizowana... Chcialabym wiedziec cos
            wiecej na ten temat, bo wiadomosc dostalam od przyjaciela, ktory jest
            (niestety
            tylko) pediatra wink POzdrawiam, Enola"

            Chodzi pewnie o blok nerwu sromowego (ang: pudendal block). Tylko poloznicy
            starej daty potrafia to zrobic, i moze jeszcze wyjatki sposrod anestezjologow.
            Wiem, ze takie cos istnieje, nigdy w zyciu tego nie widzialem, ale sam blok
            jest prosty, wiec moze bym sie i odwazyl. Czasem stosuja to w USA.
            Po dobrze wykonanym zewnatrzoponowym tez nie jest sie "sparalizowanym". Mozna
            nawet chodzic, choc lepiej z kims, kto w razie czego posluzy ramieniem. Sztuka
            polega na dobraniu stezenia srodka znieczulajacego.
            • e.n.o.l.a Re: DOKI !!! 02.05.02, 20:40
              Przypuszczam, ze po PDA nie mozna rodzic w wodzie, czy to prawda?
      • Gość: liloom znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.11.vie.surfer.at 01.05.02, 18:26
        Ja napisalam przedtem ze teraz nie zdecydowalabym sie chyba na to znieczulenie,
        ale nie napisalam dlaczego, bo nie chcialam straszyc autorki watku.
        Otoz rzeczywiscie slyszalam o paralizach nog po zle wykonanym znieczuleniu.
        Ja nie mialam ZADNYCH skutkow ubocznych, anastezjolog wklul sie bez problemu,
        nie mam zadnych nieprzyjemnych wspomnien, nie mowiac o braku jakiegokolwiek
        bolu etc etc.
        Enola czy mi sie zdaje czy Ty jestes w Austrii?
        • e.n.o.l.a Re: znieczulenie zewnątrzoponowe 02.05.02, 20:41
          Gość portalu: liloom napisał(a):

          > Enola czy mi sie zdaje czy Ty jestes w Austrii?

          Tak. Przeciez udzielam sie na austriackich watkach...
    • azzazello Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe 28.05.02, 19:56
      czesc
      ja rodzilam mojego synka naturalnie a miesiac temu urodzilam blizniaczki z zzo,
      mam porownanie i jestem pod wrazeniem drugiego porodu. Przyznam, ze bardziej
      przerazala mnie igla w kregoslup niz sam porod, ale teraz wiem, ze podjelam
      wlasciwa decyzje. Nie chodzi mi nawet o to, ze zostalo mi oszczedzone kilka
      godzin bolu, ale przedewszystkim o to, ze bylam niewymeczona i dochodzilam do
      siebie po porodzie znacznie szybciej.
      Byc moze przestraszyla bym sie powiklan i zrezygnowala z zzo, gdyby nie to, ze
      nosilam blizniaki i wolelismy byc przygotowani do cc w razie komplikacji.
      Z tego co wiem, znieczulenie zewnatrzoponowe jest coraz rozleglej stosowane,
      nie tylko przy porodach ale i w wypadkach zabiegow u ludzi starszych, gdzie
      narkoza mogla by byc ryzykowna, mysle, ze nikt nie staral by sie propagowac
      czegos, co naprawde jest zagrozeniem dla zdrowia.
      pozdrowienia
    • Gość: elka Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.02, 20:33
      ja miałam owo znieczulenie, tyle ze przy cesarce, która nie była planowana;
      wszyscy się przymierzali do porodu naturalnego (ale niestety 12 godzin
      wywoływania nic nie wskórało). Zakładanie (o ile to się tak nazywa)
      znieczulenia nie jest bolesne - o wiele bardziej bolesne jest zakładanie
      wenflonu. Znieczulenie to w moim przypadku zniosło ból w 100%. Skurcze czułam
      na tej zasadzie jakby napinanie się mięśni brzucha tak jak robisz to wiele razy
      dziennie, tyle że samoistnie. Ogólnie poród miałam mniej bolesny niż bóle
      miesiączkowe, ale za to po porodzie...... lepiej nie będę pisac. Trzymaj się.
      • Gość: Doki Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.turboline.skynet.be 07.06.02, 22:25
        Gość portalu: elka napisał(a):

        > Ogólnie poród miałam mniej bolesny niż bóle
        > miesiączkowe, ale za to po porodzie...... lepiej nie będę pisac. Trzymaj się.

        I to jest ciekawe! Nasze pacjentki sa chyba dobrze umotywowane. Nie od dzis
        wiadomo, ze bolu nie czuje sie proporcjonalnie do wywolujacego bodzca, ale ze
        psychiczne nastawienie ma ogromny wplyw.
        Po cieciu cesarskim zostawiamy nadoponowe i leci ono dalej przez nastepne 24
        godziny, no bo w koncu to jednak otwarcie brzucha itp. Swiezo upieczone mamy chca
        jak najszybciej zajac sie dzieckiem i domagaja sie odlaczenia nadoponowego, zeby
        mogly w koncu wylezc z lozka. Czopek Voltarenu wystarcza na bol. Zadna sie nie
        skarzy. Czyzby Polki byly bardziej... jak to rzec? No, same wiecie.
        • Gość: elka Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.02, 20:42
          drobne sprostowanie: o czopkach Voltarenu nie słyszałam, a z tym "po porodzie"
          miałam na myśli konsekwencje po cesarce, chociaz po zzo bole plecow daly mi sie
          we znaki nie mniej
          • Gość: Doki Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: 195.13.26.* 09.06.02, 23:22
            Gość portalu: elka napisał(a):

            > a z tym "po porodzie" miałam na myśli konsekwencje po cesarce,

            Ja tez. Po prostu cesarskie cieciezaskakujaco malo boli, duzo mniej niz np
            brzuszna histerektomia.

            > chociaz po zzo bole plecow daly mi sie we znaki nie mniej

            To nie po zzo bolaly Cie plecy, tylko po ciazy. Wiekszosc kobiet ma w czasie lub
            po ciazy bole kregoslupa/krzyza. Jest to tak czeste, ze wlasciwie moze uchodzic
            za norme.
    • Gość: Marta Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: *.pl 07.06.02, 23:13
      Niedawno urodziłam moje trzecie dziecko. Wszystkie bez znieczulenia, ale w
      różnych szpitalach i w dużych odstępach czasu. Syn (11 lat) urodził się na
      Wołoskiej w szpitalu MSW. Byłam bardzo zmęczona, poród trwał 14 godzin, ale nie
      mogę (z perspektywy czasu) narzekać na opiekę i zainteresowanie. Nie było
      komplikacji, synek urodził się zdrowy (10 pkt). Córkę rodziłam na Madalińskiego
      (mowa o Warszawie) w 94 roku i to był horror. Niby krócej (7 godzin), ale byłam
      kompletnie zostawiona samej sobie, podłączona "na sztywno" do KTG, gdy prosiłam
      o pomoc przy zmianie pozycji na leżenie na boku, nie pozwolono mi, bo pasy od
      KTG się przesuwały. Byłam zmęczona, zdrętwiała od leżenia na plecach, miałam
      mdłości, a pod koniec I fazy co chwilę przychodziła pani doktór z co raz to
      inną stażystką i robiła pokazowy masaż szyjki macicy (niby przyspiesza poród,
      ale to straszny ból, gorszy od skurczu). Córeczka urodziła się zdrowa i piękna
      (10 pkt), ale okazało się, że łożysko jest niekompletne i potrzebne jest
      łyżeczkowanie jamy macicy. Zrobiono to w znieczuleniu, ale po tych kilku
      godzinach i cudownym maleństwem koło siebie już nie zwracałam na to uwagi. Po
      tym porodzie doszłam do wniosku, że najważniejsza jest opieka i zainteresowanie
      Twoją osobą, świadomość,że ktoś profesjonalny czuwa i służy pomocą w każdej
      chwili. Nie zmienia to faktu, że po tym porodzie powiedziałam "nigdy więcej".
      No ale stało się inaczej i 5 miesięcy temu urodziłam zdrową, cudowną córeczkę.
      Ale przez całą ciążę żyłam w strachu, jaki będzie ten poród. Miałam świadomość,
      że każdy kolejny poród trwa krócej i że w związku z akcją "Rodzić po ludzku"
      dużo się zmieniło, ale... Rodziłam na Karowej i mając ograniczone finanse,
      musiałam wybrać, czy zapłacę za znieczulenie, czy za pojedynczą salę i obecność
      męża przy porodzie. Wybrałam to drugie. Stwierdziłam, że ból da się wytrzymać,
      szybko się go zapomina, cudowne maleństwo wynagradza wszystko, a opiekę i
      życzliwość zapewni mi mąż, który w razie czego postawi cały szpital na nogi i
      będzie przy mnie cały czas. I nie żałuję. Pojechałam do szpitala 21 grudnia
      wieczorem, po całym dniu regularnych skurczów, spędziłam noc na łóżku, pod
      prysznicem, chodząc itd., ale nad ranem skurcze ustały. Maleństwo było prawie
      cały czas monitorowane, więc wiedziałam, że wszystko z nim w porządku. Zostałam
      przeniesiona na oddział patologii ciąży, a mąż wrócił do starszych dzieci i
      czekał na sygnał. Wieczorem nie wytrzymałam i wróciłam do domu na własną
      prośbę. Tak bardzo były mi potrzebne bliskie osoby. Przespałam noc ze
      sporadycznymi skurczami. Rano przygotowałam jeszcze kilka potraw na Wigilię i o
      godz. 23 byliśmy w szpitalu. Mimo, że to była noc poprzedzająca Wigilię wszyscy
      byli wspaniali, życzliwi, kibicowała nam nawet Pani z Izby Przyjęć, która
      przyszła obejrzeć Maleństwo. O 23.26 córeczka była już na świecie, a ja
      szczęśliwa i naprawdę nie pamiętająca kilkunastu w sumie godzin bólu. Nie mam
      porównania z porodami ze znieczuleniem, myślę, że na pewno wybrałabym taki
      gdyby coś było nie tak (akcja serca, położenie), ale wiem na pewno, że bliskość
      zaufanej osoby to też rodzaj znieczulenia i to skutecznego. Życzę powodzenia,
      zdrowia i wiary w pomyślność Losu.
    • Gość: sicilia Re: poród naturalny i znieczulenie zewnątrzoponowe IP: 212.76.37.* 04.07.02, 22:21
      Ja rodziłam w szpitalu św Zofii i od początku zakładałam możliwość użycia zzo.
      I zdarzyło się tak, że po pięciu i pół godzinach porodu "naturalnego" gdy
      wydawało mi się że już dłużej nie dam rady, a postęp porodu był niezauważalny -
      poprosiłam o zzo. Samego zakładania cewnika i podawania zzo nawet nie czułam,
      tak byłam skoncentrowana na kolejnych skurczach, pokonywaniu bólu i oczekiwaniu
      na efekt znieczulenia. Co prawda wielkiej ulgi nie zdążyłam poczuć, ale akcja
      porodowa tak się przyspieszyła, ze po pół godzinie zaczęło się parcie i po
      niecałych 10 minutach moja córeczka leżała już u mnie na brzuchu. Później cały
      czas szycia - dzięki kolejnej dawce zzo - bezboleście przeleżałam ciesząc się
      malutką. Dzięki znieczuleniu będę wspominała swój poród bez przykrości.
      Zdecydowanie polecam !
    • Gość: M do DOK-a IP: *.tpnet.pl / 217.96.91.* 05.07.02, 14:12
      Hej,
      wyglada na to,ze powinienes raczej zafunkcjonowac w dziale: Porady Ekspertawink.
      Ale skoro tu jestes, to Cie, pozwolisz, zapytam o jedna rzecz;
      czy w pzypadku laparpotomii gin. radzilbys zzo czy ogolne? Przyznam, ze zzo
      wyglada mi na mniej szkodliwe w sensie skutkow ubocznych i samopoczucia po..
      Dostaje sie wtrakcie jakies srodki uspokajajace czy nasenne? Zeby ine widziec
      i ine bac sie narzedzi czy czego tam winkJak szybko wraca sie do normy po czyms
      takim?
      Serdecznie pzdrawiam,
      M
      • Gość: Doki zzo a laparotomia IP: 195.13.26.* 05.07.02, 16:12
        Mysle, ze zzo do laparotomii jako jedyne znieczulenie jest metoda z wyboru w
        krajach rozwijajacych sie i w USA, i to z tych samych powodow: medycyna na
        podobnym poziomie i potrzeba ograniczenia kosztow. Reszta (cywilizowanego)
        swiata raczej skloni sie do znieczulenia ogolnego, ewentualnie uzupelnionego
        zzo jako postepowanie przeciwbolowe po operacji.
        Nie zrozum mnie zle: ginekologiczna laparotomie, a nawet laparoskopie da sie
        zrobic pod zzo, ale ja bym dla siebie tego nie wybral. Po pierwsze: trzeba
        jednak lezec na stole operacyjnym, czesto w pozycji glowa w dol, co utrudnia
        oddychanie. Bywa, ze sie marznie. Pociaganie za trzewia moze dawac nudnosci i
        tego uczucia zzo nie zablokuje.
        Laparotomie bywaja rozne: male i duze. Jesli chodziloby tylko o to, by zajrzec
        do brzucha i ponizej godziny zamknac, to nawet nie zawracalbym sobie glowy zzo.
        Jesli jest to rozlegla, dlugotrwala operacja, to sam zzo bedzie niewygodny, ale
        warto go miec dla zwalczania bolu pooperacyjnego: wowczas narkoza plus zzo.
        Zzo ma swoje wlasne, rzadkie, ale katastrofalne powiklania i jesli jest
        alternatywa (narkoza), to mysle, ze warto ja rozwazyc. Co do samopoczucia po
        znieczuleniu ogolnym to nie jest tak zle. Moje pacjentki na ogol same
        przesuwaja sie ze stolu operacyjnego z powrotem do lozka, a 3-4 godziny po
        zabiegu swobodnie przyjmuja odwiedziny. Jedyne, co we wszelkich zabiegach
        ginekologicznych jest czestszym problemem to nudnosci i wymioty u ok 10%
        pacjentek, sa na to sposoby, ale nie zawsze 100% skuteczne. Wystepowanie
        nudnosci i wymiotow jest zwiazane z rodzajem zabiegu raczej niz z rodzajem
        znieczulenia.
        Sa pacjenci, ktorzy za nic w swiecie nie poddadza sie znieczuleniu ogolnemu, bo
        sie go boja. Sa tacy, ktorzy za nic w swiecie nie chca byc przytomni w sali
        operacyjnej, bo tego raczej sie boja. Mozna podac niewielkie dawki srodkow
        nasennych, aby pacjent nie zdawal sobie sprawy z tego, co sie wokol niego
        dzieje.
        Konkluzja: zzo do laparotomii: mozna, ale po co? Wszystko jest do zrobienia i
        dla bezpieczenstwa pacjenta, ktory jest w miare zdrowy, nie ma to az takiego
        znaczenia. To raczej kwestia preferencji pacjenta, ktore lekarz powinien wziac
        pod uwage. Jesli masz mozliwosc wyboru, rob, co ci serce dyktuje, ale bierz pod
        uwage, ze niedogodnosci, choc inne, czekaja cie w obu metodach.
        • Gość: M Re: zzo a laparotomia IP: *.tpnet.pl / 217.96.91.* 08.07.02, 15:09
          Dzieki Doki, bardzo.
          No to pomysle i pogadam jeszcze. Myslalam, ze zzo jest lepsze choc dla
          usypiajacego trudniejsze - po prostu, ale jak nie bardzo, to ok. Mialam 2 razy
          w zyciu znieczulenie ogolne, i po pierwszym (cos dozylnego) bylo ok, przy
          drugim (wziewne) podobno zareagowalam paradoksalnie, pobudzeniem i checia
          ucieczki etc. (czego ja oczywiscie nie pamietam). W miedzyczasie wykryto mi
          wade zastawki mitrialnej,co nawet nie bardzo sie oplaca regulowac, bo od tego
          sie nie umiera wszakze. Teraz pomyslalam o sercu i odmianie doswiadczen czyli
          o zzo.
          Gdzie tam u nas ktos kogos odwiedza po operacji po 3- 4 godzinach, czlowieku!
          Ja nie wiem co oni daja, ale jakis objaw przytomnosci zaczyna sie po drugiej
          dobie. No coz, wtedy bylam w panstwowym szpitalu,a teraz chce do prywatnego.
          Moze bedzie bardziej "po ludzku". Szkoda,ze tacy mili Dokowie nie znieczulaja
          gdzies tu.. Ech......
          Pozdrawiam bardzo,
          M
      • Gość: sałatka2 Re: do DOK-a IP: *.kasa / 10.0.20.* 22.07.02, 14:30
        Ja też skorzystam z okazji obecności TAKIEGO FACHOWCA i może wreszcie
        zrozumiem co się działo podczas mojego porodu. Mimo tego, że zafundowałam sobie
        zzo - podczas porodu cierpiałam okrutnie, a ból zlokalizowany był w okolicy
        kości krzyżowej. Ponieważ podłączona byłam do kroplówki z oksytocyną, skurcze
        następowały bezpośrednio jeden po drugim, a ja zastanawiam się dzisiaj czy nie
        lepiej byłoby rodzić bez żadnego znieczulenia, a w wolniejszym tempie?
        I moje pytanie: czy za moje cierpnienia (naprawdę straszne!) odpowiedzialny
        był anestezjolog, który cały czas twierdził, że dał mi maksymalną dawkę
        znieczulenia (czy jest coś takiego?), a pojawiał się równo co pół godziny i
        aplikował coś, po czym przez około 15 minut odczuwałam ulgę? Czy może jestem
        przypadkiem odpornym na znieczulenie???
        Przestałam czuć cokolwiek dopiero gdy pojawiły się skurcze parte i wtedy -
        niestety - dostałam końską dawkę znieczulenia. Pisze " niestety", bo wtedy na
        nic mi było to potrzebne - a parcie "na sucho" ( i w dodatku na plecach) jest
        bardzo nieefektywne i nieprzyjemne.
        Dodam tylko jeszcze, że tylko z opowieści innych kobiet znam drętwienie nóg i
        niemożność chodzenia.

        Bardzo proszę o odpowiedź.
        • Gość: sałatka2 Re: do DOK-a IP: *.kasa / 10.0.20.* 22.07.02, 14:52
          ...anestezjolog, (...) pojawiał się równo co pół godziny ...


          Błąd. Chciałam napisać, że co 2 godziny.
        • Gość: Doki Re: do DOK-a IP: *.turboline.skynet.be 22.07.02, 19:11
          Salatko, spotkalo Cie tzw sacral sparing, czyli sytuacja gdy nerwy odcinka
          ledzwiowego sa znieczulone, a krzyzowego nie. Znieczulenie dzialalo, ale nie w
          calym obszarze, ktory byl Ci potrzebny: nie mialas bolow brzucha i ciagniecia w
          pachwinach, prawda? To sie czasem zdarza, gdy cewnik zawedruje za wysoko wzdluz
          kregoslupa, albo gdy anatomia przestrzeni nadoponowej jest, by tak powiedziec,
          niecodzienna. Nie da sie z gory powiedziec u kogo nie zadziala. Cytowana w
          literaturze liczba nieudanych nadoponowych to do 10% "w wyszkolonych rekach".
          Moim zdaniem nie jest az tak zle, ale porazki sie zdarzaja.
          "Maksymalna dawka"... ze wszystkimi lekami jest tak, ze ze wzrostem dawki
          wzrasta ryzyko dzialan ubocznych, czyli po prostu otrucia pacjenta lekiem.
          Kobiety ciezarne to dwoch pacjentow w jednym, a w dodatku znieczulenie do
          porodu nie jest niezbedne, aby porod zakonczyl sie szczesliwie. Dlatego
          szczegolna ostroznosc jest na miejscu. Trudno powiedziec, jaka dawke Twoj
          anestezjolog uznal za nieprzekraczalna, pewnie sie tego nie dowiemy. Z mojego
          doswiadczenia nauczylem sie, ze jesli jakiekolwiek znieczulenie regionalne nie
          dziala jak nalezy, to trzeba je zrobic od nowa. Oczywiscie, powstaje pytanie,
          czy po raz drugi narazac pacjentke na ryzyko punkcji... Do tego trzeba naprawde
          podejsc indywidualnie. Ja pewnie bym sprobowal pomajstrowac przy cewniku, moze
          troche go wyciagnac, w ostatecznosci zalozylbym nowy troche nizej... Mozna tez
          pokombinowac ze stezeniami lekow... sa mozliwosci. Zwlaszcza, ze dodatkowa
          dawka na jakis czas przynosila ulge, jak piszesz.

          Wniosek: to przykre, ale zzo wcale nie ma 100% skutecznosci. Porazki sie
          zdarzaja i od oceny anestezjologa zalezy, jak bedzie sobie z nimi radzil.
          Zauwaz, ze wtedy akurat nie bardzo jest czas i miejsce na rozwlekle omawianie
          problemu z pacjentem. Twoj anestezjolog byl bardzo ostrozny, nie podjal ryzyka
          i nie zrobil Ci krzywdy, to tez wazne. Aha, no i to, ze teraz zzo sie nie
          udalo, wcale nie znaczy, ze nastepnym razem bedzie tak samo zle.

          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: sałatka2 Re: do DOK-a IP: *.kasa / 10.0.20.* 23.07.02, 09:30
            DOK, bardzo, bardzo Ci dziekuję za odpowiedź.
            Chyba lepiej się czuję - psychicznie, a z tym u mnie od porodu marnie - gdy
            wiem, że nie było to zaniedbanie, albo i lekceważenie lekarza. Ale szczerze
            mówiąc nie podejrzewam tego lekarza o wyjątkową chęć ulżenia mi w bólu, w
            szczególności poprzez jakieś dodatkowe działania ze swojej strony. Po prostu
            źle trafiłam...
            I jeszcze jedno - mam nadzieję, ze nie nadużywam Twojej cierpliwości - piszesz,
            że nie musi taka sytuacja powtórzyć się nastepnym razem. Ale może, prawda? Czy
            powinnam o tym powiedzieć lekarzowi przed ewentualnym zabiegiem, albo domagać
            się dodatkowych działań w trakcie(teraz cała akcja trwała około 10 godzin)?
            Jeszcze raz dziekuję za odpowiedź (jednocześnie dołączając się do Twojego fan-
            clubu) i pozdrawiam.
            • Gość: Doki Re: do DOK-a IP: *.turboline.skynet.be 25.07.02, 08:23
              Gość portalu: sałatka2 napisał(a):

              > I jeszcze jedno - mam nadzieję, ze nie nadużywam Twojej cierpliwości -
              piszesz,
              > że nie musi taka sytuacja powtórzyć się nastepnym razem. Ale może, prawda?
              Czy
              > powinnam o tym powiedzieć lekarzowi przed ewentualnym zabiegiem, albo domagać
              > się dodatkowych działań w trakcie(teraz cała akcja trwała około 10 godzin)?

              Ryzyko, ze sytuacja sie powtorzy, jest niewielkie. Mysle, ze warto powiedziec o
              tym anestezjologowi, chociaz tak wlasciwie to on sam powinien zapytac o
              przebyte zabiegi i jak poszlo. To podstawa wywiadu anestezjologicznego.

              Wszystkich, ktorzy jeszcze mieli pytania przepraszam, ale biore urlop, od
              komputera tez. Do poklikania jak wroce smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka