Dodaj do ulubionych

Uparciuch i złośnik

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 19:14
Poradzcie jak postępować z niesamowicie upartym i złośliwym 3 latkiem. Prośby i
groźby nie odnoszą żadnego skutku, kiedy to minie?
Obserwuj wątek
    • Gość: anma Re: Uparciuch i złośnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 19:54
      Mam niestety ten sam problem....a więc też czekam na porady doświadczonych w
      tym względzie rodziców.
      Pozdrawiam./
      • Gość: mamma2 Re: Uparciuch i złośnik IP: *.chello.pl 10.05.02, 20:41
        Może napiszcie coś więcej ,kiedy i jak się złości, w jakich sytuacjach, jak
        reagujecie. Każdego wkurza trochę coś innego, więc trudno tak poradzić w
        ciemno.
        Z perspektywy czasu widzę, że nasza złośnica po pierwsze była zazdrosna o
        młodsze rodzeństwo, po drugie chciała sprawdzić kto rządzi w domu.
        pzdr
        • Gość: anma Re: Uparciuch i złośnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.02, 21:36
          Mój złośnik(2 lata 10 miesięcy) ma dni,że do rany przyłóż! Na przykład dwa dni
          temu wybrałam się z nim do ZOO i po prostu do dzisiaj nie moge wyjść z podziwu
          jaki był tam grzeczny...Spacerowaliśmy sobie, oglądaliśmy jego ulubione
          zwierzęta, bawiliśmy się z kózkami(jest u nas w ZOO dzieciniec gdzie dzieci
          moga się bawić z młodymi zwierzakami, głównie kózkami), nawet dojazd tramwajem
          i powrót autobusem zniósł dzielnie. A są dni kiedy nic mu się nie podoba (tych
          niestety jest więcej): Nie będę jadł, nie będę spał, nie będę rysował, daj to,
          daj tamto itd. To moje wolne tłumaczenie, bo synek jeszcze nie mówi (wg
          logopedów proste opóźnienie mowy, rozumienie definicyjne na poziomie
          czterolatka). Kiedy nie dostanie czegoś o co prosi, bo na przykład nie jest na
          to pora (np. słodycze przed obiadem)zaczyna krzyczeć i nie trafiają do niego
          żadne argumenty, bo ich po prostu nie słyszy - przekrzykuje to co mówię. Poza
          tym jest strasznym uparciuchem, jak sobie postanowi że nie będzie jadł, to nic
          go nie przekona, ani prośby, ani groźby. Zdarza mu się niestety nierzadko, że
          rzuca zabawkami kiedy coś jest nie po jego myśli. Próbowałam zabierać mu
          zabawki, którymi rzuca, ale to nie pomaga, na moje słowa że nie dostanie
          więcej tej zabawki reaguje podśpiewywaniem pod nosem i udawaniem że nie słyszy
          (dodam, że rzeczywiście nie dostaje więcej tej zabawki). Mamy psa, który
          niestety ostatnio wyjechał na wakacje do moich teściów, bo synek(który zna psa
          od urodzenia i do tej pory wszystko było dobrze)zaczął go mu tak wylewnie
          okazywać uczucia, że o mało psa nie udusił...I nic nie dało moję odpędzanie go
          od psa, prośby i tłumaczenia, że pieska to boli, żeby go delikatnie głaskał.
          Ja swoje, synek swoje.
          Przykładów jest mnóstwo, ale jakoś mi teraz nie przychodzą do głowy. Chcę
          tylko dodać, że nie ustępuję synkowi wtedy gdy się złości, raczej czekam aż
          się uspokoi i próbuję na spokojnie od niego wydobyć o co chodzi i jeśli to
          możliwe zaspokoić jego potrzebę lub wytłumaczyć dlaczego nie mogę jej
          zaspokoić (na przykład dlaczego nie można bawić się serwisem do kawy, lub
          rozgniatać mydła na dywanie, albo chodzić po stole - to tylko niektóre pomysły
          mojego malucha). Takie incydenty zdarzają się czasem raz na kilka dni, czasem
          raz dziennie a czasem kilka razy dziennie, także potrafią umęczyć...Chociaż
          poza tym mój synek jest bardzo radosnym, energicznym chłopcem. Tak sobie
          myślę, czy przyczyną nie jest po części to opóźnienie mowy, bo czasem wydaję
          mi się, że on się denerwuje, gdy my nie rozumiemy co nam chce przekazać -
          chociaż on świetnie potrafi po swojemu nam opowiadać i my w większości go
          rozumiemy.
          CZekam na porady smile)))
          Pozdrawiam.
          • Gość: mami Re: Uparciuch i złośnik IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.02, 22:07
            Moje słodkie maleństwo ma 3 lata i jest niesamowicie żywiołowe, ciekawy całego
            świata, nie uwierzy zanim nie sprawdzi sam. Dziś na przykład wysmarował sobie
            ręce smarem od karuzeli ponieważ za nic nie dał się przekonać, żeby tego nie
            robić. Kiedy mu czegoś zakazuję to oczywiście jest opór,wrzask, kladzenie się
            na ulicy itp.Przyznam, że czasmi ulegam np. w sklepie- nie chcę urządzać cyrku.
            Synek potrafi być również złośliwy, robi coś i patrzy na naszą reakcję, czasami
            nawet kilka razy, jakby to sprawiało mu przyjemność, tłumaczenia nic nie dają,
            czasami pomaga klaps (lekki) oczywiście staramy się to już robić w osteczności.
            Czekam na Wasze rady
            • Gość: mamma2 Re: Uparciuch i złośnik IP: *.chello.pl 10.05.02, 23:27
              Dość długo pisałam poprzedni post, więc teraz będę się streszczać.
              1)Nie ulegaj wrzaskom. Będą trwały proporcjonalnie do częstości ulegania.
              2)Ustal kilka ważnych dla siebie zasad i się ich trzymaj. Jeśli trzeba użyj
              siły fizycznej np. przestaw dziecko w "bezpieczne miejsce",ale nie bij. Przy
              reszcie się wyluzuj. Trudno, trzeba będzie ten smar wyszorować. Spróbuj się
              cieszyć z tego, że masz energiczne, ciekawe świata dziecko.
              3)Czasami daj sobie spokój z tłumaczeniem. Jesteś dorosła i często po prostu
              wiesz lepiej.
              4)Kup sobie duży worek z napisem "cierpliwość" i spróbuj go nią napełnić: w
              razie potrzeby czerp garściami.
              pzdr
          • Gość: mamma2 Re: Uparciuch i złośnik IP: *.chello.pl 10.05.02, 23:07
            Mam wrażenie, że opisałaś typowego, wręcz książkowego dwu i pół latka: krzyczy,
            uparte to to, nic do niego nie dociera. No i tak to jest, że wrzeszczącemu
            dwulatkowi możesz tłumaczyć długo i namiętnie, a on i tak nie zrozumie, bo jest
            zajęty wrzeszczeniem. Chciałby tyle rzeczy a tu nie wolno i nie wolno...Ja
            zależnie od sytuacji i stanu swoich nerwów albo przeczekuję, mówiąc, że
            porozmawiamy, gdy przestanie krzyczeć, albo ignoruję - gdy nie mogę tego znieść
            oddalam się. Gdy już krzyk ma się ku końcowi, podchodzę i mówię, że widzę jak
            bardzo moja córcia była zła i z jakiego powodu, opisuję całą sytuację, że widzę
            że ta złość już przechodzi. Najczęściej pada mi wtedy w ramiona i rzeczywiście
            się uspokaja i zajmuje czym innym. Moja młodsza córcia ma 2 i pół roku - trochę
            wcześniej przechodziła czas rzucania się na podłogę i wrzasku. Teraz zdarza jej
            się krzyczeć, ale mówi też, że musi się uspokoić, po czym biegnie do swojego
            łóżeczka, albo przytula zabawkę, albo od razu wali do mnie i po mniej więcej
            minucie mówi - już się uspokoiłam, oddycha głęboko i rozmawiamy o tym co się
            wydarzyło. Ale ja ci tu o gadatliwej Martynie... Ze starszą, która zaczęła
            mówić w wieku trzech lat było trudniej. Do tej pory potrafi urządzić nam
            awanturę, choć dużo rzadziej niż kiedyś. Wtedy byłam mniej pewna siebie, na co
            mam pozwolić, na co nie i trudno mi było znieść jej humory. Teraz ustaliłam
            pewne odpowiadające mi zasady i staram się ich trzymać np. to czy chcą jeść czy
            nie to ich decyzja, staram się robić 3 posiłki dziennie + owoce pomiędzy. Jeśli
            nie chcą jeść - trudno. Zazwyczaj kolejny posiłek zjadają, choć starsza czasem
            trafia dopiero na kolację. Zapewniam, że obydwie bardzo dobrze wyglądają -
            powyżej 75 centyla, młodsza jeszcze wyżej. Co do spania ustaliliśmy z mężem
            godzinę 21.00 momentem, gdy dziewczynki śą w łóżkach. Jeśli nie chcą spać -
            mogą się bawić przy lampce nocnej, ale nie mogą wstawać i chodzić po pokoju. O
            dziwo nasza pewność siebie i konsekwencja skutkuje i teraz prawie nie zdarzają
            się kłótnie przy kładzeniu spać i parę minut po dziewiątej dziewczynki raczej
            już śpią. One znają zasady i granice, w jakich mogą decydować.
            Uff, ale się rozpisałam, tyle o mnie. Co do Twojego urwisa to przyszło mi do
            głowy, że Twój maluch może się też zwyczajnie nudzić. Piszesz, że jest bardzo
            energiczny: może w domu po prostu szuka rozrywki i dlatego chodzi po stole itd.
            Zdaje się, że nie przypadkowo w ZOO (czyżby warszawskim?)był taki grzeczny.
            Może następnym razem Łazienki albo Muzeum Wojska Polskiego (polecam - duże
            samoloty, czołgi itp. moje dziewczyny były zachwycone)?
            pzdr
            • Gość: anma Re: Uparciuch i złośnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.02, 08:45
              Dzięki serdeczne!!
              Trochę się uspokoiłam, że nie tylko ja to przechodzęsmile))
              Co do tego, że maluch może sie nudzić - no pewnie że się nudzi!! Bo w domu
              wszystko jest nudne, poza oczywiście zmywaniem naczyń, wyciąganiem z pralki
              prania, ściąganiem z suszarki jeszcze niewyschniętej bielizny, a najlepiej
              grzebie się w taty skrzynce z narzędziami (oczywiście ma swoje narzędzia ale
              to nie to samo, nawet miniaturową skrzyneczkę ma taką samą jak tata). I
              właśnie dlatego, że jest taki energiczny i ruchliwy staram sie z nim
              jaknajczęściej być na dworze, wychodzimy dwa razy dziennie-przed południem i
              po spaniu około 16 drugi raz. Chodzimy na nasz plac zabaw, na którym jest dużo
              sprzętów, albo do pobliskiego parku, czasem jeździmy na wieś do mojej cioci. I
              co interesuje najbardziej na placu zabaw mojego synka? Nie, nie piaskownica i
              drabinki...A no na przykład rynna na pobliskim budynku, do której trzeba
              włożyć calą rączkę, aż po pachy, śruby którymi jest przymocowana zjeżdżalnia
              (no i smar oczywiście), albo wbieganie i zbieganie ze stromej górki, na której
              już raz sobie rozbił nos (wcale go to nie zraziło, chociaż upadek wyglądał
              groźnie). A w parku, gdzie też jest plac zabaw moje dziecko biega za
              wiewiórkami, ptaszkami, motylkami, ogląda mrówki, pajączki i inne stworki
              (generalnie jest przyrodnikiem wielkim). Zainteresowanie przyrodą jest jak
              najbardziej w porządku, bo też satarmy się sami pokazywać mu piękno przyrody,
              ale chodzi mi o to że on w ogole nie bawi się na przykład w piaskownicy. No
              może chwilkę, az nie zobaczy czegoś interesującego...Zostawia wtedy wszystkie
              zabawki i już go nie ma. A ja jeszcze nie usiadłam na spacerze na ławce, bo
              ciągle muszę być w gotowości do jakieś akcji zapobiegawczej smile))
              Nie narzekam broń Boże! Cieszę się że jest dzieckiem radosnym i energicznym,
              bardziej martwiłabym się gdyby siedział i nic nie robił. Tylko czasem się
              martwię -patrząc na dzieci bawiące się w piaskownicy godzinami i mamy lub
              babcie na ławeczkach - czy to normalne? Jeśli tak, to w porządku! Niech się
              rozwija swoim sposbem!
              Pozdrawiam...
            • Gość: anma Re: Uparciuch i złośnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.02, 08:51
              Zapomniałam dodać, że nie jesteśmy z Warszawy tylko z Wrocławia...
              Ale tu też mamy mnóstwo atrakcji z których oczywiściekorzystamy aw
              organizowaniu czasu naszemy synkowi. Byliśmy już kilka razy na lotnisku
              oglądać samoloty, jeździmy do pieknego parku szczytnickiego, południowego i
              innych, do dżungli Atomików w Centrum Korona, a przy okazji zakupów basen z
              kulkami z Ikei lub innych sklepach. Kto zna Wrocław wie o czym mówię.
              Ale faktycznie nie pomyślałam o muzeum jakims militarnym, na przykład
              wrocławski Arsenał..to jest myśl. Tylko czy eksponaty to wytrzymają ...smile))
              Jeszcze raz pozdrawiam.
              • Gość: mami Re: Uparciuch i złośnik IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.02, 21:19
                Och jak dobrze, że nie tylko ja tak mam z moim maleńatwem. Twoje dziecko to
                wypisz wylamuj moje, ja też z rzadka mogę spokojnie posiedzieć na ławce na
                podwórku, zainteresowania naszych pociech też są podobne.
                Dziękuję za rady i życzę nam wytrwałości i nadziei, że to się już niedługo
                skończy.
                A myślałam, że tylko chłopcy to takie urwipołki.
                pzdr.
                • Gość: anma Re: Uparciuch i złośnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.02, 22:15
                  Obyś miała rację smile))
                  Moja mama mówi, że mój kuzyn (starszy ode mnie o dwa lata więc ja tego nie
                  pamiętam) był właśnie taki jak mój synek. I przeszło mu...około czwartej klasy
                  podstawówki! Ale za to potem rzeczywiście był spokojnym chłopcem i nie mieli
                  rodzice z nim większych kłopotów jak był nastolatkiem,więc może w tym jakaś
                  pociecha smile
                  Myślę, że nie jest z naszymi dziećmi tak źle, po prostu maja temperamencik.
                  Pozdrawiam również i życze odporności, siły i wytrwałości.
                  • siafa Re:Do Anmy i innych mam z dziećmi z Wrocławia 13.05.02, 12:15
                    Anma,
                    Jestem mamą trzyletniego chłopca i moje dziecko też rozpiera często energia.
                    Jestem z Wrocławia i mieszkam na Biskupinie. Mam obcykane ZOO, kulki w IKEI i
                    parę innych miejsc na "okresy burzy i naporu". Szukam mam z Wrocka, ktore mają
                    dzieci w podobnym wieku i z ktorymi mój mały mogłby się czasem pobawić po
                    południu. Nie jestem rodowitą Wrocławianką, nie mam tu rodziny, pracuję do 16 i
                    nie mam znajomości z innymi mamami na placu zabaw. Mój mały na razie ma nianię
                    a do przedszkola chcę go posłać za rok. Moje dziecko interesują zresztą inne
                    miejsca do zabawy niż tradycyjne place zabaw i może tą drogą udałoby mi się
                    nawiązać kontakt z inną mamą jakiegoś trzyletniego, ruchliwego stworzenia,
                    które chciałoby się pobawić z moim synkiem?
                    • Gość: anma Re:Do Siafy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.05.02, 21:19
                      Czemu nie?
                      Ja mieszkam w zupełnie innej części Wrocławia (chociaż mieszkałam kiedyś na
                      Biskupinie - znasz ul. Czarnoleską?), bo na tzw. osiedlu Kosmonautów, ale to
                      mimo wszystko jedno miasto...
                      Nie iwm tylko czy udałoby się nam doprowadzić do spotkania przed wakacjami, bo
                      ja teraz jestem zajęta kursem prawa jazdy (lepiej późno nix wcale smile), a 29
                      czerwca wyjeżdżam na całe dwa miesiące do lasu!! Już się nie mogę doczekać, bo
                      mój synek jak sie wybiega porządnie to łagodnieje mu temperament nieco smile)
                      Ale jeśli do "po wakacjach" nie zmienisz zdania to ja jestem za.
                      Pozdrawiam.
                  • Gość: wawa_29 Re: Uparciuch i złośnik IP: *.chello.pl 13.05.02, 18:22

                    Z uwagą przeczytałam Wasze komentarze. To dokładny opis wieku "uparciuszka" (3-
                    4 lata). Byłam na to przygotowana. Moja córka skończyła 3 lata i nic. Świetnie
                    się rozumiemy. Dużo rozmawiamy ze sobą o wszystkim. To jest wiek, kiedy dziecko
                    próbuje podkreślać swoją niezależność. Pozwalam jej więc decydować, co chce
                    zjeść, w co się ubrać. Sugeruję jednocześnie dlaczego to jest dobre. Myślę, że
                    takie drobnostki pozwalają jej poczuć się dowartościowaną osóbką i nie próbuje
                    mi niczego udawadniać. Oczywiście zdarzają się krytyczne sytuacje, ale są
                    bardzo sporadyczne i szybko się rozwiązują. Nie jestem ekspertem w temacie
                    macierzyństwa. Staram się dużo czytać na ten temat, choć wiem, że i tak nie
                    ustrzegę się błędów wychowawczych.Podzielę się z Wami obserwacjami z
                    otoczenia.Kidy moja znajoma poszła do pracy jej spokojna córeczka zaczęła
                    rzucac się na chodniku, kopać, gryźć itd. Druga dziewczynka, trochę młodsza,
                    kiedy zaczęła chodzić do żłobka również miała podobne zachowania. Dzieci
                    czasami muszą odreagować. Żadna niańka nie zastąpi rodziców i nie da dziecku
                    takiego poczucia bezpieczeństwa.
                    • Gość: gosiak Re: Uparciuch i złośnik IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 13.05.02, 19:16
                      Moja ćorcia ma 2 lata i 4 miesiące i bardzo duzy temperamencik. Dzięki
                      książce "Posprzątaj zabawki kochanie" - pozytywna dyscyplina, czyli 1001
                      rozwiązań na codzienne problemy wychowawcze, od niemowlęcia do nastolatka -
                      znalzałam na nią dobry sposób. W sytuacjach, gdy upiera się, ze czegos nie
                      zrobi, nie chce itp. zmuszam ją do podjęcia decyzji np. nie chce wydmuchac
                      nosa, to się pytam czy mam przynieść gruszkę i jej wyciągnąc katar z nosa, czy
                      wydmucha w chusteczkę. Kiedyś nie chciała się położyc wieczorem do łóżka i nie
                      wiedziałam już co mam zrobic , bo była straszna awantura, więc spytałam, czy
                      sama się położy, czy mam ją położyc - zdecydowała, ze ja mam ją położyc - i na
                      tym się skończyło. Jest to bardzo prosta metoda - wytarczy nie dac dziecku
                      możliwości do mówienia "nie" a dać możliwośc wyboru. Oczywiście w naszsym
                      przypadku czasem zawodzi i co bym nie proponowała, to i tak mówi "nie". Z
                      regóły jednak pomaga. Potrzeba czasem dużo wyobraźni i cirpliwości, ale się
                      opłaca. I jeszcze jedno - trzeba być kosekwentnym i stanowczym.
                      Pozdrawiam i życzę sukcesów.
                      • Gość: Am Re: Uparciuch i złośnik IP: *.acn.waw.pl 04.06.02, 15:26
                        Czy możesz podać autora tej ksiązki ?
                    • Gość: anma Re: Uparciuch i złośnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.05.02, 21:12
                      Dziękuję za spostrzeżenia. Im więcej tym lepiej smile)
                      Tylko chciałabym dodać, że od urodzenia mój synek jest ze mną w domu, jestem
                      na urlopie wychowawczym i tylko sporadycznie, gdy musze coś załatwić czy
                      pojechać na większe zakupy synek zostaje pod opieką moich rodziców (oczywiście
                      jeżeli jadę razem z mężem lub jest on jeszcze w pracy). Jak na razie nigdy nie
                      nocowaliśmy osobno ( to znaczy w innych mieszkaniach), jeśli wyjeżdżamy to
                      zawsze z dzieckiem. Także teoria z opiekunka czy żłobkiem nie ma tu akurat
                      zastosowania ale mimo to dzięki. Może musze poszukać innej sytuacji która może
                      wywyoływać aktywność mojego "złośnika" smile)
                      Chociaż muszę powiedzieć, że ostatnio jest trochę lepiej, tzn. więcej udaje
                      się wynegocjować, a ataki złości są dosłownie kilkusekundowe i natychmiast
                      zapominane. Oby to nie było przejściowe...
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: kurczato Re: Uparciuch i złośnik IP: *.rz.uni-potsdam.de 22.05.02, 10:10
                        Sporo sie nasmialem czytajac Wasze posty. Radosne wybryki domowych
                        znicponialych krasnali sa czasem wprost geniale. Smar z karuzeli, mydlo w dywan
                        po prostu dla mnie total. Sam pamietam, jak majac lat b. niewiele znalazlem
                        piekny, blyszczacy, czarny kamien. Wlozylem go do kieszeni i caly czas gorliwie
                        sciskalem. Niestety po kilku chwilach przyszedl czas na przywitanie sie z
                        ciocia, a tu nie bardzo bylo sie czym przywitac - reka cala byla oblepiona
                        smola i z niejakim oporem opuszczala kieszen. Moja mama doprawdy nie byla
                        zadowolona... pozdr
                        Swoja droga przyszedl mi do glowy pomysl, zeby zalozyc watek pt. radosne
                        wybryki naszych pociech. Nie z samych problemow sklada sie wychowywanie dzieci.
    • Gość: anma Re: Uparciuch i złośnik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.06.02, 23:13
      Wyciągam ten wątek dla Katmar, która rozpoczęła wątek histeria 2-latka....
    • Gość: Marcel Dobra rada - pas. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 10:53
      Strzel mu przez łeb i będzie spokój. Jak nie umiesz wychować dzieciaka to masz.
      Za dwa lata pewnie zacznie mordować ludzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka