Dodaj do ulubionych

jak myślicie

01.03.05, 13:55
mam problem. Mój syn chodzi do zerówki w przedszkolu. Radzi sobie dobrze.
Choć pani mówi, że nie ma powodu do niepokoju. Ale problem jest inny. ok.20
marca sa zapisy do szkoły i niektórzy rodzice chcą wystosować pismo do
dyrekcji szkoły o to aby dzieci z tej gupy były w jednej klasie. Jak
myślicie, czy jest to korzystne dla dziecka?
W grupie mojego synka sa dzieci faworyzowane przez panie, np. zawsze
wybierane do występu w przedstawieniach, czy taka swoista stygmatyzacja
nie "pójdzie" razem z dziećmi do szkoły jeśli będą w jednej klasie?
Czy dla rozwoju psychospołecznego jest to sytuacja korzystna?
A może macie doświadczenia w tym względzie?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: jak myślicie 01.03.05, 14:06
      Trudno powiedzieć. W opisanej przez Ciebie sytuacji - raczej niekorzystna. Poza
      tym jak bedzie czuło się dziecko "sopza rejonu" przypisane do zgranej już
      grupy?
      W klasie faworyzowane ( o ile w ogóle..) będą inne dzieci, co najmocniej odbije
      się na "byłych prymusach".
      • nooleczka Re: jak myślicie 01.03.05, 15:08
        Wydaje mi się że nie masz się czego obawiać, bo przecież dzieci wraz z
        przejściem do szkoły zmienią wychowawczynię. U nas w szkole jest tak, że są
        dwie klasy pierwsze - w jednej są zgrupowane głównie dzieci z zerowki
        przedszkolnej, a w drugiej dzieci z zerówki szkolnej. I taki układ wydaje mi
        się najbardziej ok, bo dzieci idąc do pierwszej klasy nadal mają dzięki takiemu
        rozwiazaniu jakieś poczucie bezpieczeństwa, szkoła nie wydaje się być "czymś
        nowym i bardzo strasznym",bo przeciez wokoło same znajome twarze rówieśników.
        • kina74 Re: jak myślicie 01.03.05, 17:06
          u nas w szkole jest jedna zerówka, więc dzieci do niej chodzące nie są
          rozdzielane, dla dzieci z "zewnątrz", czyli dzieci po zerówkach przedszkolnych
          tworzone są dwie klasy pierwsze. Dyrektor bardzo przychylnie jest nastawiony do
          próśb rodziców, czyli to o czym piszesz. Dla mnie jednak ważniejsze było aby
          zapisać córkę do jednej klasy z przyjaciółką z podwórka i z dziewczynką, która
          mieszka bardzo blisko nas. W ten sposób dziewczyny mają kontakt również poza
          szkołą, a my (rodzice) sobie pomagamy w różnych sytuacjach organizacyjnie.
    • ka1311 Re: jak myślicie 01.03.05, 18:16
      Moja córka jest w takiej sytuacji i nie oceniam tego pozytywnie. Jedynym plusem
      jest faktycznie znajomość między dziećmi, czyli brak stresu przy poznawaniu
      nowych dzieci, ale jest to także minus. Dzieci, które są ze sobą od trzeciego
      roku życia bardzo się zmieniły, ale sporo "opinii" przylgnęło i to w jakiś
      sposób dzieli dzieci. Najgorszą sytuację mają dzieci nieśmiałe, takie z boku.
      One będąc nieśmiałymi wobec swoich kolegów w przedszkolu nie mają okazji
      do "pokazania" się w szkole. One są po prostu już zaszufladkowane jako te,
      które zawsze ustępują, stoją z boku. Wśród dzieci jest to bardzo silne i
      obserwuję to na własnym "podwórku" jakim jest klasa mojej córki.
      • inka281 Re: jak myślicie 02.03.05, 16:00
        no właśnie obawiam się sytuacji, o której piszesz. Moje dziecko nie należy do
        super zdolnych, ale nie jest też słabe... Jak juz napisałam pani mówi, że
        wszystko jest w porządku i nie ma do synka uwag. Czasem mam wręcz wrażenie , że
        jest w przedszkolu postrzegane jako nijakie, bo niczym szczególnym się nie
        wyróżnia ani w dobrą ani w złą stronę. Nie chciała bym aby nijakosć przeszła
        razem z nim.
        • ka1311 Re: jak myślicie 02.03.05, 18:17
          Ale ta pani przecież nie będzie wychowawczynią synka w szkole? A jak synek
          radzi sobie z kolegami? Jak oni go postrzegają? Myślę, że to są najważniejsze
          pytania na które trzeba odpowiedzieć.
    • ewamonika1 Re: jak myślicie 01.03.05, 18:50
      W szkole, do której chodzą nasze dzieci, są tworzone po 3 klasy pierwsze. I
      zawsze dzieci z zerówek przedszkolnych (dwie grupy z najbliższego przedszkola)
      są rozbijane na te 3 klasy. Ponieważ przedszkole "wypuszcza" dzieci z dwóch
      grup - dzieci te stanowią sporą część w każdej z nowoutworzonych klas
      pierwszych.
      I od początku szkoły daje się to wyczuć. Trzymają się razem, rozumieją się w
      pół słowa. Od charakteru dziecka zależy, czy otworzy się na nowe znajomości,
      czy będzie chciało się obracać tylko w znajomym gronie.
      Zarówno córka jak i syn mają dobre relacje z dziećmi, z którymi chodziły
      wcześniej do przedszkola, jak z i z tymi, które poznały dopiero w 1 klasie.

      Powiem tak: na pewno lepiej jest być w małej choćby, ale grupie znajomych sobie
      dzieci. Na szczęście w szkole, którą wybraliśmy, dzieci znające się stanowią
      mniejszość w stosunku do reszty klasy i nie są "silniejszą" grupą.

      e.
    • kristy4 Re: jak myślicie 02.03.05, 02:46
      Opowiem jak ten problem wygląda w szkołach międzynarodowych (mieszkam za
      granicą, moje dzieci są w 6. i w 1. klasie). Tutaj klasy miesza się co roku.
      Dzieci wiedzą, że po wakacjach zmieni się nauczyciel i zmienią się koledzy. Na
      początku ten pomysł bardzo mi się nie podobał, sama chodziłam przez 8 lat
      szkoły podstawowej w prawie takim samym składzie klasy, nauczyciele nie
      zmieniali się często. Teraz widzę dobre strony układu w jakim przyszło uczyć
      się moim dzieciom. Uczniowie nie idą przez szkołę z "łatkami" dobrego lub
      złego ucznia, każdy co roku zaczyna od nowa. Moje dzieci mają więcej przyjaciół
      i są otwarte na zawieranie nowych przyjaźni.
      Każdy nauczyciel wychowawca dostaje klasę na rok, jest specjalistą np. od
      pierwszej lub drugiej klasy... Dzieci mogą więc spotkać różne osobowości
      nauczycielskie , poznać odmienne style pracy. Nawet gdy trafią na gorszego
      nauczyciela, wiadomo, że po roku i tak go zmienią.
      Wiem, że w Polsce obowiązuje inny model szkoły, ale wydaje mi się, że w Twojej
      sytuacji optowałabym za wymieszaniem dzieci zerówkowych i przedszkolnych. Będą
      w nowej klasie i będą miały przed sobą nowe szanse.
      Pozdrawiam!
      Kristy
      • aszar.kari Re: jak myślicie 02.03.05, 18:57
        Do powyzszych uwag Kristy, dodam jeszcze, ze w klasach 1-5, do ktorych chodzila
        moja corka obowiazkowa zmiana kolegow i kolezanek siedzacych przy wspolnych
        stolach w czasie lekcji nastepowala 3 razy w ciagu roku. Zalozenie bowiem bylo
        takie, ze czlowiek musi nauczyc sie wspolpracowac z roznymi ludzmi i w roznych
        ukladach zmiennych osobowosci. W ogole w Jej szkolach zawsze duzy nacisk
        kladziono na umiejetnosc pracy w grupie/zespole i na umiejetnosci adaptacyjne.
        To sie przydaje w zyciu smile
        W sprawie tematu watku - ja osobiscie nie popieralabym zadnych rodzicielskich
        inicjatyw zmierzajacych do narzucania nowej szkole starego ukladu istniejacej
        klasy przedszkolnej. Pomijajac wszystko inne, dla samych dzieci najbardziej
        oczywistym winno byc, ze zaczynaja "nowe zycie" jako uczniowie w szkole i to ma
        swoje konsekwencje jesli chodzi o uklady kolezenskie.
        Aszar
      • evee1 Re: jak myślicie 03.03.05, 06:13
        U nas jest dokladnie tak samo (moze to ten sam kraj smile). U nas jeszcze
        sugeruje sie, zeby dzieci bawily sie z roznymi, a nie stale z tymi samymi
        dziecmi. W efekcie moje dzieci maja kolegow i kolezanki w roznych klasach, na
        tym samym poziomie, ale takze mlodszych i starszych.
        Ja oceniam ten model bardzo pozytywnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka