Dodaj do ulubionych

3-ci migdałek

IP: *.pl 02.07.02, 11:07
Szóste zapalenie ucha w przeciągu roku. Cholery można dostać!!!!
Już trzech lekarzy mówi że trzeba wyciąć ten drański 3-ci migdałek. Jak mam do
tego przekonać moją biedną sześcioletnią córeczkę, która na dzwięk słowa
migdałek włącza syrenę alarmową??????
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: 3-ci migdałek IP: *.adsl.powered-by.skynet.be 02.07.02, 18:32
      Mysle, ze tu dyskutowanie nic nie da. Rob to, co jest sluszne. Ewentualnie
      pomoz sobie jakimis syropkami uspokajajacymi.
      A mowia (laryngolodzy mowia), ze ok 6 roku zycia z trzeciego migdala sie
      wyrasta.
      • Gość: lidia Re: 3-ci migdałek IP: *.bresa.com.pl 03.07.02, 09:07
        mój syn (4 lata) jest właśnie miesiąc po zabiegu usunięcia migdałka i jak dotąd
        poprawa jest niesamowita -On miał bezdechy, męczył się strasznie. Sam pobyt w
        szpitalu jest krótki- 2 doby i bardziej go przeżywają rodzice niż dzieci. Ja
        też miałam wiele obaw u byłam chyba na konsultacjach u ośmiu laryngologów.
        Powodzenia i polecam szpital na Pstrowskiego lub na Niekłańskiej.
        • Gość: frisky2 Re: do Lidii IP: 62.233.139.* 03.07.02, 09:26
          Hej, twoj post spadl mi z nieba.smile) Mozesz cos powiedziec blizej o samym
          zabiegu: ile czxasu trwa, czy jest bezbolesny, jakie ew. skutki uboczne, jak
          traktuja tam pacjenta? Bede wdzieczny za informacje.
        • Gość: Insomnia Re: 3-ci migdałek IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 03.07.02, 09:56
          A ja Lidio mam jeszcze pytanie, jak długo mama może zostać z dzieckiem, czy w
          normalne godziny odwiedzin tylko, czy też cały czas (z pominieciem nocy i
          samego zabiegu oczywiście)?
          • Gość: lidia Re: 3-ci migdałek IP: *.bresa.com.pl 03.07.02, 16:23
            Ja byłam z synkiem na Niekłańskiej, miał usuwany trzeci migdał, przycinane
            boczne i nacinane w uszach błony bębenkowe (ponieważ badanie słuchu przed było
            niezbyt dobre - po wyszło idealnie). Ja byłam z Nim bez przerwy, w nocy też,
            pozwalają na to (czuwanie na krześle). Byliśmy 3 doby (standardowo dwie), ale
            synek bardzo krwawił po zabiegu i zostawiono nas trzecią dobę. W szpitalu jak
            to w szpitalu, wiadomo jakie są warunki. Personel dość chłodny, mało
            komunikatywny, chociaż to zależało od lekarza.Ogólnie oddział chyba dobrze
            zorganizowany. Sam pobyt na sali operacyjnej trwał ok.3 godz., ale może trwać
            mniej lub więcej w zależności jak szybko dziecko się budzi. Po zabiegu jedne
            śpią nawet do drugiego dnia rano, inne zaraz wstają i chca się bawić, ale na
            ogół wtedy wymiotują, bo mają jeszcze zawroty głowy po narkozie. Byłam
            zaskoczona, że dotyczy to takiej dużej liczby dzieci - po prostu masówka.
            Wiadomo, że stres rodziców jest ogromny, ale trzeba wybrać, bo z jednej strony
            taki migdałek może odrosnąć. Z drugiej strony był tam 8 -letni chłopiec,
            którego rodzice nie zdecydowali się wcześniej na zabieg i powiększający się
            midgałek uszkodził mu trwale słuch.Życzę zdrowia Waszym dzieciom i trzymam za
            Was kciuki!
    • Gość: ewKa Re: 3-ci migdałek IP: *.isko.net.pl / 10.4.2.* 05.07.02, 18:49
      Mój sześcioletni syn miał usuwany trzeci migdał w marcu tego roku, więc mogę
      powiedzieć ,że naprawdę było warto - zupełnie przestał chorować, oddycha
      swobodnie (nocą zawsze okrutnie chrapał), w końcu może oddychać nosem, a nie
      ustami( stąd te ciągłe wcześniejsze infekcje).
      Zabieg przeżył bez większych emocji - raczej gorzej było "po" niż "przed",
      przez kilka dni boli jednak gardło i trzeba jeść raczej papkowate rzeczy.
      Mój syn wiedział dokładnie, co będzie go czekało w szpitalu, ale nazywałam to
      ZAWSZE zabiegiem, a nie operacją, więc nawet nie bał się zupełnie.
      W szpitalu Damiana na Wałbrzyskiej- personel kompetentny, miły i pielęgniarki
      bardzo troskliwe,sala "po" jednoosobowa,cały czas można być przy dziecku
      (niestety, koszt około 2tys zł.) operacja trwała około 45min, w pełnej
      narkozie - byłam z dzieckiem na sali operacyjnej dopóki nie usnęło; potem
      jeżeli nie ma krwotoku i gorączki (u mojego syna tylko 37 przez pierwszy dzień)
      można wyjść do domu po kilku godzinach, kiedy dziecko "wyśpi się" po narkozie,
      my zostaliśmy do rana, bo nie mieszkamy w Warszawie i strasznie panikowałam, że
      coś zaskoczy nas nocą. Wszystko było ok; w nocy również. Pozdrawiam, życzę
      odwagi!
    • Gość: serena Re: 3-ci migdałek IP: *.pl 07.07.02, 20:55
      Musze przyznac że po przeczytaniu Waszych postów to mnie trzeba bardziej chyba
      uspokajac niz dziecko. Zgodnie z tym co któras z was wspomniała że rodzice
      bardziej niż dzieci to przeżywają. Ja po prostu sobie wyobrażałam (nie
      rozmawiałam jeszcze z lekarzem o konkretach) że to jest jak wyrwanie zęba: 30 i
      po krzyku i do domu. Nie wyobrażam sobie mojego dziecka przygotowywanego do
      narkozy (kroplówki itp.). Muszę się z tym jakoś oswoić. I popytac jeszcze
      lekarzy. Cholerny ten świat, nie? Czemu nie można cierpienia i bólu bliskich
      osób przejąć na siebie???
      • Gość: Doki Re: 3-ci migdałek IP: 195.13.26.* 07.07.02, 21:06
        Poniekad masz racje, to jest jak wyrwanie zeba. Dawno, dawno temu (w latach 50-
        tych XX wieku) takie rzeczy robiono u lekarza wioskowego na stole w kuchni.
        Wlasciwe migdalki zreszta tez. Narkoza: hehe, tyle tylko, by dzieciaka troche
        otumanic, zeby otworzyl usta. Samo wyskrobywanie migdalka trwa 30 sekund. Dzis
        traktuje sie to jak barbarzynstwo i robi w sali operacyjnej ze wszystkimi
        szykanami. Jedni zostawiaja dziecko w szpitalu na noc, inni nie. Ja tam, gdy
        uslyszalem, ze chca nas przyjac do rana, od razu zapowiedzialem, ze wypisze
        mala na wlasna odpowiedzialnosc. Po co to wszystko. Sam potrafie zobaczyc, ze
        krwawi, koszt dwudniowej hospitalizacji jest spory, a ubezpieczenie placi
        dopiero od trzeciego dnia.
        Tak wiec: spokojnie. Rob co trzeba, bedzie dobrze, zobaczysz.
        • Gość: Insomnia Re: 3-ci migdałek IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.07.02, 23:40
          Będąc sama lekarzem też bym pewnie wypisała dziecko na własną odpowiedzialność,
          ale jako zwykła matka za bardzo bym się bała. Wolałabym, aby dziecko pozostało
          w szpitalu tak długo jakby to było potrzebne. Nigdy nie wiadomo jakie
          komplikacje wystąpią, mimo, iż zabieg jest rutynowy.
    • Gość: Barbara Re: 3-ci migdałek IP: 217.80.69.* 14.07.02, 22:20
      Czesc Serena,
      moja corka w wieku 6 lat tez miala usuniety 3-ci migdal (w Niemczech), teraz ma 8 lat.
      Laryngolog lekarka stwierdzila takze wade sluchu. Moja corka miala takze co 2 miesiace zapalenie ucha
      srodkowego. Od czasu zabiegu (2 lata), dzieki Bogu nie chorowala wiecej od tego czasu na zapalenie
      ucha srodkowego , a sluch poprawil sie automatychnie po zabiegu, ktory odbyl sie w specjalej klinice.
      Klinike opuscilam po 3 godzinach razem corka. Po zabiegu moja corka nie wymiotpowala, ale jej sasiad
      w pokoju po operacyjnym wymiotowal.
      Ja tez mialam ogromnego stracha , kiedy dowiedzialam sie , ze pod narkoza bedzie przeprowadzany
      zabieg. Moja corke uspokoilam tym, ze powiedzialam jej, ze wszystko bedzie przeprowadzane w czasie
      snu wiec nie bedzie nic czula. Zycze Wam duzo dobrej wiary i nadziei ze wszystko minie pomyslnie.
    • Gość: Barbara Re: 3-ci migdałek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.07.02, 22:36
      Czesc Serena,
      moja corka w wieku 6 lat tez miala usuniety 3-ci migdal (w Niemczech), teraz ma 8 lat.
      Laryngolog lekarka stwierdzila takze wade sluchu. Moja corka miala takze co 2 miesiace zapalenie ucha
      srodkowego. Od czasu zabiegu (2 lata), dzieki Bogu nie chorowala wiecej od tego czasu na zapalenie
      ucha srodkowego , a sluch poprawil sie automatychnie po zabiegu, ktory odbyl sie w specjalej klinice.
      Klinike opuscilam po 3 godzinach razem corka. Po zabiegu moja corka nie wymiotpowala, ale jej sasiad
      w pokoju po operacyjnym wymiotowal.
      Ja tez mialam ogromnego stracha , kiedy dowiedzialam sie , ze pod narkoza bedzie przeprowadzany
      zabieg. Moja corke uspokoilam tym, ze powiedzialam jej, ze wszystko bedzie przeprowadzane w czasie
      snu wiec nie bedzie nic czula. Zycze Wam duzo dobrej wiary i nadziei ze wszystko minie pomyslnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka