Dodaj do ulubionych

Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie mi ...

01.01.06, 20:33
Witam wszystkich, będzie znowu o Emilce smile lat 8, uczennica 2 klasy. Przypomnę
że wraz z grupą osób pomagamy patologicznej, wielodzietnej rodzinie m.in. ja
uczę dwójkę dzieci w domu gdyż mają problemy z opanowywaniem matriału, uczę
Pawełka który powtarza zerówkę i Emilkę która jest zgodnie z wiekiem w 2 klasie.

Słuchajcie pisałam już to ale teraz po prostu miarka sie przebrała i w srodę
będziemy mieli spotkanie: wychowawczyni, ja, tata dzieci i pani pedagog.
Krótko mówiąc mamy zastrzeżenia poważne co do sposobu oceniania dziecka przez
nauczycielkę. Jak sie matka dowiedziała na wywiadówce: "dziecko nie umie
pisać, czytać, liczyć w wystarczajćym zakresie, ma same złe oceny z wyjątkiem
religii i muzyki, ale najgorsze to że kilka razy w tygodniu starsza siostra
odrabia za Emilkę lekcje ponieważ ma je zrobione bezbłednie a to znak że nie
ona robiła".

Super, tylko że chodzi o lekcje odrabiane ze mną - A WYCHOWACZYNI DOSKONALE
WIE ZE JA POMAGAM EMILCE W LEKCJACH, gdyż sama jej o tym mówiłam, rozmawiałam
z nią i dawałam nawet swoją wizytówkę. Emila ma duze problemy, jest dzieckiem
bardzo zaniedbnanym, rozkojarzonym, ubogie słownictwo, zakres tzw. wiedzy
ogólnej na poziomie 4 lat, ogromne problemy z rozumieniem co czyta, z
zapamiętywaniem itd. Na mój wniosek miała badania psychologiczne i będzie
wynik w tym tygodniu. Według mnie ona jest na pograniczu upośledzenia umysłowego.
Ale dziecko pracuje ze mną 2 lub 3 razy w tyg cały semstr. Robi postępy choć
jest jedną z najgorszych w klasie. Jednak oceny za prace domowe - jedyne jakie
może zrobić bezbłednie ze mną - ma stawiane tylko wtedy gdy zrobi je źle! Gdy
są zrobione dobrze otrzymuje "spr". Ponadto pani złamała jej morale mówiąc
przy klasie że te karty pracy nie będa ocenianie gdyż są zrobione bez błedu i
siostra za nią zrobiła. A były zrobione ze mną, starannie, z dokładnym
tłumaczeniem dziecku - nie pozwalam pisac z błedami.
Przez cała 1 klasę i początek 2 klasy Emila dostawała uwagi że pisząc "nie
trzyma linii", pani zaocznie, nie wnikając w problem, stwierdziła ze dziecko
nie opanowało zasad które literki w jakiej linii pisać. Inne dzieci z podobym
problemem były zaopatrywane przez rodziców w zeszyty z kolorowymi liniami,
myśmy wpadli na to w 2 klasie dopiero i problem natychmiast zniknął. Okazało
się ze dziecko nie widziało linii a nie nie znało zasad. Wychowaczyni
doskonale wiedząc że Emila jest z patologicznej rodziny, że rodzice są
niewydolni wychowawczo, zamaist napisac w dzienniczku że są takie zeszyty, ze
można dziecku kupić, wolała przez rok walic jej uwagi do zeszytu.
Podobnie na początku roku pisała jej uwagi do dzienniczka że "nie ma
podręczników i sie nudzi na lekcji" zamiast ruszyc tyłek i skserowac jej pare
kartek w sekretariacie co robiły z powodzieniem wychowawczynie rodzenstwa
Emiliki, a wiadomo było ze mała dostanie podreczniki tylko sprawy stypendialne
i od sponsorów wloką się i nie zawsze można punktualnie sie wyrobić.

Emilka mówi o swojej pani "ona mnie nienawidzi i ja jej też nienawidzę". Dodam
ze dziecko jest lękliwe, nieśmiałe a nie z tych co ławkach szaleją i o ból
głowy przyprawiają nauczycieli. Wychowawczyni Emilki także nie skierowała jej
przez rok na badania psychologiczne ale wszystkie jej trudnosci przypisała
lenistwu, złośliwości itd.

Tak więc, jak usłyszałam jeszcze że prac domowych robionych dobrze nie będzie
oceniać, choć wie że ja uczę dziecko, szlag mnie trafił i zadzwoniłam do pedagog.
Ja dziecka nie wybielam, sa pewne dorbiazgi w których nauczycielka ma rację i
ją przyznaję. Poradźcie mi jednak czego można wymagać od takiej wychowawczyni,
ona cały czas mnie unika, nigdy nie miała czasu aby porozmawiać dłuzej o
dziecku (w przeciewienstwie do pani Pawełka z którą mam wyśmienity kontakt).
Jaka może być współpraca czy powinna wychowawczyni z opiekunem dziecka który
pomaga mu w nauce, czego sie domagać... czy od razu ządac zmiany klasy? nie
wiem, nie chcę wojny! chcę pomóc Emilce i zaprotestować przeciwko krzywdzeniu
jej takze w szkole...

Obserwuj wątek
    • eleanorrigby Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 01.01.06, 20:49
      Ja myślę,że w takim wypadku trzeba zmienić klasę,wygląda na to,że pani po
      prostu nie lubi Emilki,nie widzi sensu w pomaganiu jej,nie chce zauważyć
      postępów.Rozmowa może i coś da,ale myślę,że tylko pozornie,nie da się kogoś
      polubić na zawołanie a dziecko natychmiast wyczuje fałsz.Miałam taki problem z
      wychowawczynią syna-na zewnątrz mi przytakiwała,ale nie wynikała z tego zmiana
      jej zachowania.Zmieniliśmy nie tylko klasę,ale i szkołę i jest OK.
      • verdana Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 01.01.06, 21:22
        Ja też byłabym za zmiana szkoły lub klasy. Ta pani najwyraźniej ma ambicje
        zniechęcenia dziecka do nauki. Juz raz zresztą to chyba gdzieś pisałam.
        Jednak nieco inny problem to te bezbłędne lekcje. Fakt, ja sama nie
        wiedziałabym co z taką praca domową robić. Bo rzeczywiście - tych lekcji nie
        odrabia Emilka sama - jeśli one są już skorygowane, poprawione, wygładzone
        przez osobe dorosłą to nie bardzo można oceniać je jako pracę ucznia. Ładne
        pismo, trzymanie się linijek itd - jak najbardziej. Ale brak błędów to już
        Twoja zasługa i nie Emilka może otrzymać za to stopień. Wydaje mi się, że
        powinnaś trochę skorygować sposób odrabiania lekcji. Wytłumaczyć absolutnie
        wszystko, czego dziecko nie rozumie, odpowiedzieć na wszystkie pytania,
        wyjaśnić - ale nie siedzieć nad dzieckiem i nie poprawiać. Bo to rzeczywiscie
        nie jest praca samodzielna i stopień za nią się nie należy - tu chyba
        przyznałabym Pani rację. Oczywiście można to zrobić w zupełnie inny sposób -
        pochwalić dziecko za postępy, pokazać pracę innym dzieciom, a porozmawiać z
        Tobą o trybie odrabiania lekcji, a nie karać niewinne dziecko. Tu nie ma dla
        Pani usprawiedliwienia.
        Natomiast mnie samą zawsze denerwowało (i denerwuje), że dzieci, ktorym rodzice
        pomagaja w lekcjach, "nie pozwalają" robić błędów, wykonują część pracy za
        dziecko (nie mówię, że Ty to robisz, ale to powszechne) otrzymują bez
        porównania wyższe oceny, niż dziecki, które pracują samodzielnie i oczywiście z
        błedami - i na poziomie swojej klasy, a nie osoby dorosłej. Takie dzieci nie
        mają szans na dobre stopnie - bo co może zrobić 8 czy nawet 12-latek, co
        równałoby się pracy dorosłego człowieka? To tez jest niesprawiedliwe.
        • sion2 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 01.01.06, 22:06
          verdana napisała:

          > Ja też byłabym za zmiana szkoły lub klasy. Ta pani najwyraźniej ma ambicje
          > zniechęcenia dziecka do nauki. Juz raz zresztą to chyba gdzieś pisałam.
          > Jednak nieco inny problem to te bezbłędne lekcje. Fakt, ja sama nie
          > wiedziałabym co z taką praca domową robić. Bo rzeczywiście - tych lekcji nie
          > odrabia Emilka sama - jeśli one są już skorygowane, poprawione, wygładzone
          > przez osobe dorosłą to nie bardzo można oceniać je jako pracę ucznia. Ładne
          > pismo, trzymanie się linijek itd - jak najbardziej. Ale brak błędów to już
          > Twoja zasługa i nie Emilka może otrzymać za to stopień. Wydaje mi się, że
          > powinnaś trochę skorygować sposób odrabiania lekcji. Wytłumaczyć absolutnie
          > wszystko, czego dziecko nie rozumie, odpowiedzieć na wszystkie pytania,
          > wyjaśnić - ale nie siedzieć nad dzieckiem i nie poprawiać. Bo to rzeczywiscie
          > nie jest praca samodzielna i stopień za nią się nie należy - tu chyba
          > przyznałabym Pani rację. Oczywiście można to zrobić w zupełnie inny sposób -
          > pochwalić dziecko za postępy, pokazać pracę innym dzieciom, a porozmawiać z
          > Tobą o trybie odrabiania lekcji, a nie karać niewinne dziecko. Tu nie ma dla
          > Pani usprawiedliwienia.
          > Natomiast mnie samą zawsze denerwowało (i denerwuje), że dzieci, ktorym rodzice
          >
          > pomagaja w lekcjach, "nie pozwalają" robić błędów, wykonują część pracy za
          > dziecko (nie mówię, że Ty to robisz, ale to powszechne) otrzymują bez
          > porównania wyższe oceny, niż dziecki, które pracują samodzielnie i oczywiście z
          >
          > błedami - i na poziomie swojej klasy, a nie osoby dorosłej. Takie dzieci nie
          > mają szans na dobre stopnie - bo co może zrobić 8 czy nawet 12-latek, co
          > równałoby się pracy dorosłego człowieka? To tez jest niesprawiedliwe.



          Zanczy dokładnie to jest tak: Emilka czyta polecenie i mówi jak rozumie je (w
          99% nie rozumie), w zależności od zadania naprowadzam ją pytaniami lub krótkimi
          poleceniami na to,co jest wymagane np. poleceni jest "znajdź w wierszu ze str. x
          słowa rymujące się i wypisze je", Emila oczywiście nie wie co to znaczy rymowane
          słowa więc jej tłumaczę ze są to słowa które konczą sie na podobnie brzmiace
          głoski, ze rymy się wsyłuchuje ale też niektóre mozna znaleźć w tekście bo
          wyrazy kończą rymowane czasem konczą sie na takie same literki. Widzę ze dziecko
          kapuje więc zaczynamu szukać, Emila mozolnie czyta wiersz, następnie sama
          znajduje rymowane wyrazy które mają takei same literki na końcu, przepisuje i
          czyta głosno słuchajć rymu. Nie potrafi znaleźć przy swoim dukaniu wyrazów o
          takich samym brzmieniu koncówek wiec wiersz czytam głosno ja i naprowadzam ja na
          te wyrazy. Słucha i przepisuje do ćwiczen.

          Pisząc o "bezbłednym" odrobieniu lekcji mam na myśli stan idelanego skupienia
          dziecka który to występuje rzadko smile ale zdarza się. Uważam ze jesli dziecko za
          zadanie ma PRZEPISAĆ tekst do zeszytu z książki, to w 2 klasie nie ma prawa
          robic błedu przy tym. Co innego przy pisaniu ze słuchu, z pamięci, dyktando,
          wypowiedź swoją itd. Ponadto czytałam chyba własnie na tym forum? że niektóre
          szkoły mają system ze dziecko odrabia lekcje zawsze na brudno w oddzielnym
          zeszycie, a potem dopiero po poprawieniu błedów przepisuje do zeszytu i ze
          wychowawczyni oceniając dziecko bierze pod uwage brudnopis i zeszyt czysty.
          Moje niepozwalanie na błąd polega na tym, że tłumaczę dziecku dlaczego to i to
          piszemy inaczej, a nie tylko poprawiam błedy bez komentarza.
          W istocie ona rzadko ma pracę bezbłedna jeśli chodzi o pisanie, ale sęk w tym że
          samodzielne jej odrabianie nie tyle przekracza normę błędów ortograficznych,
          gramtycznych i stylistycznych ale przede wszystkim jest kompletnie bez ładu si
          skłądu, jakby dac ksiazkę trzylatkowi który na pewno nie zoruzmiałby co ma
          wykonać. Emilka nie rozumie poleceń, robi rzeczy kompletnie nie te które ma
          zrobić z polecenia - i tylko te prace domowe są oceniane przez panią wychowawczynię.
          Ze mną prace są bezbłedne jeśli chodzi o zastosowanie polecnia a nie ilosc
          błedów ortograficznych i innych - nie raz pokreślone ma tak że ledwo co odczytać
          mozna.
          • verdana Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 01.01.06, 22:48
            Problem jaki widzę tutaj - z pełnym szacunkiem dla Twojej pracy - to fakt, że
            Emilka tych zadań nie potrafi zrobić. Problem jest nie w tym, aby dobrze
            odrabiała prace domowe, ale aby umiała taką pracę powtórzyć mniej-wiecej
            poprawnie w klasie. A tego nie umie - i to oczywiście ani jej, ani tym bardziej
            Twoja wina. Jeśli za wykonaną "wspólnie" pracę, będzie otrzymywała dobre
            stopnie (zresztą chyba w drugiej klasie nie ma stopni?), to umknie w ogólnej
            ocenie fakt, że absolutnie nie radzi sobie z nauką. Automatycznie będzie
            musiała otrzymać promocję. A nie wiem, czy nie powinna, dla własnego dobra,
            powtarzać klasy. (To zresztą jest pewne naturalne rozwiązanie, pomagające
            pozbyć się Pani).
            No i oczywiście, ze drugoklasista przepisując samodzielnie ma prawo robić
            błędy! Nawet dzieci bez stwierdzonych dysfunkcji takie błędy robią. Moje
            dzieci - dysortograficy nie byli nigdy w stanie przepisać tekstu - nie to, ze
            się nie przykładali - nie byli w stanie i już.
            Czy Emilka była badana pod kątem dysleksji? Fakt, ze potrafi przeczytać
            polecenie, ale go nie rozumie mógłby o tym świadczyć. Czy nie rozumie w takim
            samym stopniu ustnych poleceń?
            Jeśli ma dysleksję i dysortografię, to terapię powinien prowadzić specjalista -
            albo, co jest dla Ciebie i tak obciążonej pracą, pewnie kłopotliwe -
            specjalista powinien Tobie powiedzieć, jak uczyć Emilkę. Np. dziecku
            dysortograficznemu nie nalezy kazać przepisywać , bo dziecko pisze dobrze tylko
            kilka pierwszych zdań. Tak więc przepisywanie z brudnopisu poprawionego tekstu
            kończy się większą ilością błędów, niż było pierwotnie. Dysortografikom nie
            wolno robić dyktand. Trzeba pobłażliwie patrzec jak myla na matematyce plusy z
            minusami. Jak na mapie nie są w stanie, mimo wielokrotnych powtórzeń, wskazać
            kierunku. I wiele innych rzeczy, które sa bardzo oczywiste w nauce "zwykłego"
            dziecka - przy dysleksji muszą być prowadzone zupełnie inaczej.
            I niestety, niektóre dzieci dyslektyczne sprawiają wrażenie dzieci mniej
            zdolnych, mało inteligentnych - maja klopoty, mimo prawidłowej lub wysokiej
            inteligencji z wypowiadaniem swoich mysli, ze streszczeniem czytanki, z
            prawidłowa budowa wypowiedzi.
            • aj100 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 10:20
              Verdana pisze:
              Trzeba pobłażliwie patrzec jak mylą na matematyce plusy z minusami. Jak na mapie
              nie są w stanie, mimo wielokrotnych powtórzeń, wskazać kierunku.

              Z tą pobłażliwością nie należy przesadzać, trzeba raczej pomóc dziecku poprzez
              odpowiednie ćwiczenia orientacji przestrzennej czy orientacji kierunkowej. Jest
              sporo literatury na ten temat.
            • sion2 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 10:42
              Kobiety dziekuję za wszsytko co piszecie - to forum jest dla mnie duża pomocą...
              Verdano - ja bym bardzo chciała móc sie z tobą konsultowac na priv w sprawach
              Emilki. Byłabym wdzięczna gdybym mogła szerzej czasem na priv do ciebie...

              Bo ja działam na wyczucie choć nie zupełnie bez wiedzy gdyz mam fioła na punkcie
              dziecdi i pedagogiki od pieluszek wink i bardzo dużo czytam, jeździałam do DD,
              pracowałam jako niania i w końcu jako wychowawczyni w przedszkolu. Wiec co nie
              co wiem w temacie ale saem widzicie że profesjonalistka nie jestem.

              Jedno chciałam sprostować: wszystkie kłopoty Emnilki zaczły się gdy została
              przepuszczona z litości z zerówki do 1 klasy a nie umiała dosłownie nic, ani
              literek zadnych ani liczyć ani nic. Ten bład na szczęście nie został powtórzony
              na jej młodszym bracie, który zerówkę powtarza i z moją pomoca i wspaniała nową
              wychowaczynią radzi sobie słabo ale w normie. Natomiast problemy Emilki
              pogłebiają sie choc chciałbym wyraźnie zaznaczyć ze ona robi postępy: sprawniej
              czyta, ma ładniejszy charakter pisma, jako tako opanowała zasadę ortograficzną
              że "rz" piszemy po spółgłoskach nawet gdy słyszymy "sz", z matematyki jest dobra
              tzn. zrobi sama zadanie całkowcie pod warunkiem że czasem trzeba jej pomóc
              zrozumieć polecenie w niektórych ale liczy sama. W zasadzie w zakresie 20 nie
              robi błedów żadnych, teraz mają w zakresie 100 to już błedy są ale poprawi sama
              jak powiem ze jest bład.
              Ona ma takze problemy z artykulacją trudniejszych wyrazów, nie potarfi wymówić,
              nie potrafi z pamieci zapisac np. "zjeżdżaliśmy" - wychodzi jej wyraz zupełnie
              inny niz powinien a robie jej dyktanda z materiałów obowiązujących na jej poziom
              nauki. I jeszcze jedno: na dytandzie przeważnie pierwsze zdanie jest napisane
              bezbłednie a w ostatnim roi się od nich.

              Teraz takie zjawiska
              1. robię jej dyktando 4 zdania, sprawdzany jest 10 błedów (8 ortograficznych + 2
              całkwicie źle zapisane słowa ze słuchu), podkreślamy je, tłumaczymy sobie
              dlaczego co i jak, wypisuję jej pod dyktandem i ona pisze cała linijkę dane
              słowo poprawnie, są tam m.in. takie słowa jak "mróz" i "lód". Jak tylko kończy
              pisać eksperymentalnie (nigdy tak wcześniej nie robiłam) robię jej krótsze
              dyktando, inny tekst ale zawierające te słowa z poprzedniego. Zagdnijcie efekt?
              Po 5 minutach od czasu gdy wypisała cała linijkę "mróz, mróz, mróz" w nopwym
              tekście pisze "mruz" oraz "lud" sad(((((. Ja to zrobiłam celowo chcąc przekonac
              się czy ona zapamiętuje obraz graficzny wyrazu i wychodzi na to że nie....

              2. codziennie na matematyce zapisują dzień tygodnia, miesiąc, rok, porę roku od
              początku roku. Pytam Emilę jaki mamy miesiąc? "jesień".

              3. Nie jest w stanie nauczyć sie choćby ogólnie rozpoznawać godziny na zegarze,
              zrouzmieć pojęcie "doba" i ze jest 12 po południu i 12 w nocy.

              4. Mamy polecenie po lekcji z czytanką nt legedny Wars i Sawa, ćwiczeniach itd:
              "Uzupełnij zdanie:

              .... to imię syrenki, z którą rozmawiał Wars."

              Czekam. Emila patrzy przez chwilę na ksiązkę i mówi "ale jakie zdanie?". Całe
              zadanie polegało na uzupelnieniu JEDNEGO zdania ale dziecko nie wie o które
              chodzi i gdzie ono jest, mimo ze znajduje sie zaraz pod poleceniem. No to pytam
              się "a gdzie tu jest zdanie napisane". Nic. Pokazuję zdanie palcem. Emila czyta
              nie wie co zrobić, czy przepisać wyraz z konca, czy wystarczy przeczytac zdanie
              głośno. Słowem - nie wie co to znaczy "uzupełnij zdanie". Pytam się jej czego
              brakuje w zdaniu? "Kropki?". Tłumaczę więc że musi znaleźć w książce jak miała
              na imie syrenka. Z wielkim trudem znajduejmy w końcu w taki sposób ze czytam
              tekst a ona ma zareagowac kiedy będize wymienione imię syrenki.


              Tak własnie wygląda odrabianie lekcji z Emnilka z języka polskiego. Czy dzieci w
              tym wieku diagnozuje sie na dysortografię albo dyslekcję?
              • triss_merigold6 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 10:47
                Sion, przepraszam, że się wtrącam ale skoro może skoncentrować się na tym, że
                dziewczynka jest poniżej normy intelektualnej zamiast szukać dysleksji czy
                dysgrafii? Kontrast między nią a innymi dziećmi będzie narastał w każdej
                kolejnej klasie. Może niech tę klasę powtorzy?
              • joma315 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 12:18
                dla Emilki koniecznoscia sa testy rozwojowe, zeby sprawdzic jak bardzo jest
                opozniona i czy te braki kiedykolwiek uda sie wyrownac tak, by nie odstawala za
                bardzo od rowniesnikow. Po wyniku testow decyzja, co dalej. Nie wiem, na ile
                sensowna bedzie sprawa rozwazenia szkoly specjalnej.
                Sion, jestem pelna podziwu dla tego, co robisz dla Emilki i jej brata. Zycze tym
                dzieciom, by sie pieknie rozwijaly i znalazly swoje miejsce w swiecie.
          • eleanorrigby Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 01.01.06, 23:40
            Wygląda też na to,że Emilka nie powinna znaleźć się w drugiej klasie,bo z tego
            co piszesz,nie posiada podstawowych umiejętności,jak np.rozumienie
            poleceń,odpowiedni zasób słów,umiejętność skupienia się.Niezależnie do tego,czy
            wynika to z dysleksji/dysortografii,czy zaniedbań rodziców,jej kłopoty będą się
            tylko pogłębiać.Szkoda,że jej wychowawczyni nie poleciła badań w poradni
            wcześniej,takie dzieci mogą dostać dodatkowe godziny w szkole na
            tzw.rewalidację,czyli własnie takie uzupełnienie braków.Nie piszesz,jak jest z
            matematyką,w tym przedmiocie szczególnie ważne jest,aby dziecko osiągnęło
            odpowiedni stopień rozwoju,rozumowania abstrakcyjnego-w przeciwnym wypadku
            dystans między nią a klasą będzie coraz większy.
            • gazunia Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 02:04
              Problem Emilki to jedno, a problem pani wychowawczyni to druga sprawa i tutaj
              trzeba by było się zastanowić, bo jak piszesz dziewczynka objęta jest pomocą.
              Jestem nauczycielką w gimnazjum, znam swoich uczniów bardzo dobrze i wiem,
              kiedy praca w domu odrodbiona jest samodzielnie a kiedy nie, natomiast często
              szczegolnie w przypadku dzieci, ktore mają problemy z nauką stawiam oceny dobre
              właśnie za pracę odrobioną przy (przez?!) pomocy mamy. Ocena musi motywować a
              nie karać, to jest podstawowa zasada oceniania. Jak można przez cały rok
              szkolny nie pomóc dziecku? Na twoim miejscu z rozmowy sporządziłabym notatkę
              podpisana przez obecne osoby - mam nadzieję, że pani pedagog jest sensowna,
              będzie to podstawą do ewentualnych późniejszych problemów z wychowawcą.
              Przypomnij pani "wychowawczyni" jakie są jej obowiązki! szlag mnie trafia, że
              takie osoby pracują w zawodzie. Życzę powodzenia i mocnych nerwów, a w razie
              czego jest jeszcze dyrektor i w ostateczności kuratorium. Uwierz, żadna szkoła
              nie lubi takich kontorli. Pozdrawiam
              • sion2 jeszcze jedno 02.01.06, 10:49
                Ja też właśnie uważam że oceny opisowe dobre za prace domowe w przypadku dziecka
                z trudnościami odgrywają rolę motywacyjną li tylko wyłacznie. Wychowawczyni
                dobrze wie jak Emila pracuje sama bo zna jej klasówki, dyktanda i prace na
                lekcji. jednak u mnie dziecko pracuje kilka godzin w tygodniu, stara się, robi
                dodtakowe ćwiczenia i przekreślanie tego jej wysiłku "nie bedę oceniała twocih
                prac bo robi je za ciebie siostra starsza" jest oburzające, gdyż łamie morale
                dziecka, po co ona się starała u mnie? przecież ona PRACUJE a nie pisze pod moje
                dyktando!

                Uważam też że prawdopodobnie trzeba będzie zostawić ja w 2 klasie. NIe będę
                absolutnie protestować - i jeszcze jedno: od 2 semestru bedzie chodziła do
                poradni na zajęcia z profesjonalistą.
                Jeśli chodzi o reedukację Emila uczęszcza ale efektów jest zero.
    • judytak Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 11:03
      nie ma sensu dziecka sztucznie "przeciągać" do następnej klasy
      im później przyjdzie jej powtarzać klasy, tym będzie dla niej gorzej
      jeśli dołączy do nowej klasy na początku drugiej klasy, zwłaszcza, jeśli
      wychowawczyni będzie lepsza, powinna w miarę łatwo się wpasować w sytuację

      a w zasadzie, jesteśmy kilka tygodni przed rozpoczęciem drugiego semestru, może
      dałoby się (np. przy pomocy tej opinii, którą zaraz dostaniecie) "cofnąć" ją o
      rok, nie czekając na koniec roku? będzie jeszcze łatwiej, pierwsze klasy w
      połowie roku nie są jeszcze tak "zwarte", dzieci nie aż tak "świadome"...

      ale nawet wtedy pozostaje problem odrabianych wspólnie lekcji
      dobrze by było oddzielić to, co dziecko zrobiło w miarę samo, od tego, czego
      już nie
      na przykładzie:
      "wypisz rymujące się wyrazy"
      ustalacie, co to znaczy, że jakieś wyrazy sie rymują, podajecie sobie kilka
      przykładów, dziecko czyta (duka), i niektóre znajduje, innych nie
      te, które znajduje, przepisuje do zeszytu
      i w tym punkcie odkładacie zeszyt na bok, lekcja zrobiona (na ile dziecko
      umiało, np. na trójkę), a dalej prowadzicie "pogawędkę" o tym, że można by
      znaleźć jeszcze inne, rymujące się wyrazy, gdyby dobrze poszukać - te też można
      wypisać, ale do osobnego zeszytu, takiego "dla siebie"

      "przepisz z książki"
      dziecko przeczyta, co ma przepisywać, pokażesz, gdzie trzeba będzie uważać
      (duże litery, interpunkcja, cokolwiek), i niech sobie pracuje, a ty nawet nie
      patrz, w końcu ma się nauczyć samodzielnej pracy, wyjdzie, jak ma wyjść
      potem możecie oczywiście razem sprawdzić, czy były jakieś błędy, i je omówić,
      ale to, co w zeszycie, tego już nie poprawiajcie "bo pani chce zobaczyć, jak ty
      sama umiesz pracować"

      najlepiej sposób pomagania w lekcjach omówić też z wychowawczynią (z tą nową, z
      tą, co teraz, szkoda gadać), może ona woli jeszcze inaczej

      pozdrawiam
      Judyta

      • verdana Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 12:11
        Oczywiście, że możesz na priv! Czekam!
        I też nie można za wczesnie diagnozować, że dziecko jest intelektualnie
        opóźnione. Po pierwsze - nie ma podstawowego zasobu wiadomości wyniesionego z
        domu (niestety, testy na IQ badają też takie wiadomości). Po drugie, to co
        piszesz o dyktandach to typowe dla dzieci dyslektycznych - jakbym moje
        widziała. Znajomość zasad w zaden sposób nie przekłada się na umiejętność
        poprawnego pisania. W takim wypadku dyktanda są szkodliwe - dziecko w tym wieku
        piszac wyraz niepoprawnie zapamietuje ruchy swojej ręki - a więc własnie
        niepoprawnie zapisany w czasie dyktanda wyraz "wbija" się w pamięć. Lepiej
        kazać wyraz przepisać parę razy, z patrzeniem na tekst, możliwościa zapytania o
        każdą literę. Dyktanda pogłębiaja problem - więc radzę z nich całkowicie
        zrezygnować.
        Po trzecie ma najwyraźniej wadę wymowy (czy w szkole jest logopeda?). Te trzy
        rzeczy razem moga stwarzać wrazenie, że dziecko jest opóźnione, podczas gdy
        jest tylko zaniedbane.
        I chyba bez pomocy psychologa się nie obejdzie.
        • sion2 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 12:21
          verdana napisała:

          > Oczywiście, że możesz na priv! Czekam!

          Dzieki, skorzystam na pewno smile

          > I też nie można za wczesnie diagnozować, że dziecko jest intelektualnie
          > opóźnione. Po pierwsze - nie ma podstawowego zasobu wiadomości wyniesionego z
          > domu (niestety, testy na IQ badają też takie wiadomości).

          tak, znaczy pscyholog mówi że ona jest 'wolniej rozwijajaca sie" ale że na razie
          wygląda jej to na zaniedbanie srodowiskowe a nie dysfunkcję intelektu wrodzoną

          Po drugie, to co
          > piszesz o dyktandach to typowe dla dzieci dyslektycznych - jakbym moje
          > widziała. Znajomość zasad w zaden sposób nie przekłada się na umiejętność
          > poprawnego pisania. W takim wypadku dyktanda są szkodliwe - dziecko w tym wieku
          >
          > piszac wyraz niepoprawnie zapamietuje ruchy swojej ręki - a więc własnie
          > niepoprawnie zapisany w czasie dyktanda wyraz "wbija" się w pamięć. Lepiej
          > kazać wyraz przepisać parę razy, z patrzeniem na tekst, możliwościa zapytania o
          >
          > każdą literę. Dyktanda pogłębiaja problem - więc radzę z nich całkowicie
          > zrezygnować.

          tylko że ja gdzieś czytałam że dyslekcję doagnozuje sie po 3 klasie dopiero? ale
          moze źle zapamiętałam... tak, dowiem się dokładnie w poradni co do dyslekcji dziecka


          > Po trzecie ma najwyraźniej wadę wymowy (czy w szkole jest logopeda?). Te trzy
          > rzeczy razem moga stwarzać wrazenie, że dziecko jest opóźnione, podczas gdy
          > jest tylko zaniedbane.
          > I chyba bez pomocy psychologa się nie obejdzie.


          nie, wady wymowy nie ma gdyż zaniepokojona pojechałam z nią do logopedy
          dziecięcego i pani powiedziała że to jeszcze rozwojowe, że ona ma trochę mniej
          sprawne narządy artykulacyjne i że to samo minie, nie ma wady (w
          przeciewieństwoe do młodszego brata kóry ma i jeździmy razem na ćwiczenia)
      • sion2 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 12:26
        judytak napisała:


        > a w zasadzie, jesteśmy kilka tygodni przed rozpoczęciem drugiego semestru, może
        >
        > dałoby się (np. przy pomocy tej opinii, którą zaraz dostaniecie) "cofnąć" ją o
        > rok, nie czekając na koniec roku? będzie jeszcze łatwiej, pierwsze klasy w
        > połowie roku nie są jeszcze tak "zwarte", dzieci nie aż tak "świadome"...
        >
        > ale nawet wtedy pozostaje problem odrabianych wspólnie lekcji
        > dobrze by było oddzielić to, co dziecko zrobiło w miarę samo, od tego, czego
        > już nie
        > na przykładzie:
        > "wypisz rymujące się wyrazy"
        > ustalacie, co to znaczy, że jakieś wyrazy sie rymują, podajecie sobie kilka
        > przykładów, dziecko czyta (duka), i niektóre znajduje, innych nie
        > te, które znajduje, przepisuje do zeszytu
        > i w tym punkcie odkładacie zeszyt na bok, lekcja zrobiona (na ile dziecko
        > umiało, np. na trójkę), a dalej prowadzicie "pogawędkę" o tym, że można by
        > znaleźć jeszcze inne, rymujące się wyrazy, gdyby dobrze poszukać - te też można
        >
        > wypisać, ale do osobnego zeszytu, takiego "dla siebie"
        >
        > "przepisz z książki"
        > dziecko przeczyta, co ma przepisywać, pokażesz, gdzie trzeba będzie uważać
        > (duże litery, interpunkcja, cokolwiek), i niech sobie pracuje, a ty nawet nie
        > patrz, w końcu ma się nauczyć samodzielnej pracy, wyjdzie, jak ma wyjść
        > potem możecie oczywiście razem sprawdzić, czy były jakieś błędy, i je omówić,
        > ale to, co w zeszycie, tego już nie poprawiajcie "bo pani chce zobaczyć, jak ty
        >
        > sama umiesz pracować"
        >
        > najlepiej sposób pomagania w lekcjach omówić też z wychowawczynią (z tą nową, z
        >
        > tą, co teraz, szkoda gadać), może ona woli jeszcze inaczej
        >
        > pozdrawiam
        > Judyta
        >



        Dzięki! też uważam że ktoś powinien mi dokładnie powiedzieć JAK mam pomagać jej
        w lekcjach, podobno w tej poradni to miałaby zajęcia KOMPENSACYJNO - JAKIEŚTAM
        (ludzie co to znaczy?) i m.in. reedukację

        ale psycholog podkreśliła ze ona potrzebuje pomocy w formie zabawy także:
        układania puzzli, ćwieczenia spstrzegawczości itd. chyba sie zaopatrzyć będę
        musiała w następne pomoce i nie długo to szkołe będę mogął w domu prowadzić...
    • sion2 rozmawiałam z psycholog :((((( 02.01.06, 12:16
      Telefoniecznie rozmawiałam z psycholog żeby opinia była gotowa jak najszybciej,
      rozmowa z wychowawczynia i pedagog będzie w pondz następny. Oto co się
      dowiedziałam ogólnie:
      Dziecko ma inteligencję poniżej przeciętnej, ogromne braki w spostrzegawczości,
      kojarzeniu, wiedzy ogólnej. Postawa lękliwa, zakompleksiona, niskie poczucie
      własnej wartości, wycofana, bez poczucia bezpieczeństwa. Gdy psycholog
      rozpoczęła badania dziecko sie rozpłakało przy pierwszym zadaniu i pobiegła na
      przerwie do Mileny (starsa or ok siostra, która jest drugą mamą w domu) się
      przytulić.

      Zalecenia pscyholog są takie żeby ona chodziła na zajecia grupowe i indywidualne
      do poradni oraz zeby powtarzała klasę. Wychowawczyni pokazała pedagog prace
      klasowe Emilki: w 3/4 puste gdyz dziecko samo nie potrafi pracować. Jej
      umiejętności są daleko poniżej ucznia połowy 2 klasy.
      Według psycholog to że Emilka nie chce jeść wynika z jej problemów
      emocjonalnych. Jest cała ściśnięta w sobie i dlatego nie je. Tymbardziej ze u
      mojej znajomej na wakcjach nawet przytyła, tam miała normalną atmosferę w domu.

      Pomyślałam że takie cofnięcie dziecka teraz do 1 klasy to całkiem nie głupi
      pomysł, a pozbylibyśmy sie wychowawczyni jednoczesnie.... Tylko czy jej pół roku
      wystraczy do nadrobnienia... nie wiem.

      Emila musi dużo ćwiczyć bawiac się tzn. ona nie umie ułozyć nawet puzzle z 12
      kawałków, ba - ramki samej nie ułozy nawet!
      • verdana Re: rozmawiałam z psycholog :((((( 02.01.06, 12:33
        Nieumiejetność układania puzzli, to tez jeden z typowych przejawów dysleksji.
        Jesli macie się bawić, to zacznijcie od tego co ona umie - cokolwiek by to nie
        było. Wydaje mi się, że najpierw Emilka musi poczuć, że w czymś jest dobra, a
        dopiero potem można z nia zacząć ćwiczenia tego, w czym jest słaba.
        Mojego syna przez pierwsze trzy lata starannie "wyciągano" tylko z tego, z
        czego był słaby. Jedyny widoczny rezultat - wpojenie dziecku, że nic nie umie i
        nie potrafi się nauczyć.
      • judytak Re: rozmawiałam z psycholog :((((( 02.01.06, 13:56
        w zasadzie, to daruj sobie lekcje, które ona ma teraz pozadawane - i tak nie
        rozumie, nic nie skorzysta
        i wróć z nią do umiejętności dla pierwszej klasy, a nawet dla zerówki
        weź jakieś książeczki dla małych dzieci, takie, co mają 2-3 zdania tekstu i
        obrazek, niech ona popatrzy na rysunek, przeczyta ten krótki tekst i powie, o
        czym czytała (na początek może to być tylko jedno zdanie, tylko żeby było
        pewne, że rozumie, co przeczytała, niech powie, nich pokaże, narysuje,
        cokolwiek)
        jeśli zauważysz, że te rzeczy, które akurat robisz z młodszym dzieckiem,
        starsze już mniej-więcej potrafi, to niech poćwiczą razem
        daj jej tylko poprzepisywać, ale tak, żeby pracowała sama (np. tylko jedno
        zdanie, ale "ja w tym czasie pójdę do kuchni robić herbatę, jak wyjdę, będziesz
        już gotowa", i stopniowo zwiększać ilość (bez przesady, na więcej koncentracji,
        więcej, niż 3-4 zdania, jeszcze przez dłuższy czas nie ma co liczyć)
        warto, żeby się uczyła jakichś rzeczy na pamięć (wierszyki, itp.), żeby
        powtarzała pojedyncze zdania (nawet wyrazy, te trudniejsze), rytmy (klaskane,
        wystukiwane), dobre są "zgadywanki" związane z głoskowaniem (literowaniem),
        dokończeniem wyrazów czy zdań

        pozdrawiam
        Judyta
        • odpier Re: rozmawiałam z psycholog :((((( 02.01.06, 14:30
          To podejście wydaje mi się właściwe,
          jednak dodatkowo trzeba to tak robić by dzieciak nie połapał się, że zgadywanki
          są dla dużo młodszych dzieci.

          Ktoś wyżej w innym pośdcie, pisał by cofnąć dziecko do 1 klasy. NIGDY.
          Zauważ, że wtedy ona i brat byliby w jednej klasie.
          To bardzo zły układ.

          Dość często się zdarza, że przy 3 dzieci, o małej różnicy wieku,
          1 trzyma z 3, 2 jest jakby osobno.
          Tu jest taki układ niedobry dla tej dziewczynki.
          Dodatkowo być może ją peszy, że młodszy brat może czasem, przy pomocy
          najstarszej siostry rozwiązywać zadania , któych ona nie potrafi.
          To ją będzie dodatkowo peszyć.

          Te dzieci trzeba raczej rozdzielać niż łączyć.
          Zauważ również, że być może , komuś bardzo zależy na tym by ona powtarzała
          klasę.
          Młodszy brat powtarza, może to powodować złość ojca który nie może pogodzić się
          z tym , że synkowi (jedyny syn, pozostałe dziewczynki) nie chce się uczyć, lub
          jest niedorozwinięty,
          więc żeby pomuc synkowi może ojciec szkodzi córce ?

          Calą sytuację musisz rozwikłać, bo w mojej ocenie nie jest możliwe, by
          wszystkie dzieci w rodzinie były umysłowo niedorozwinięte.

          Spróbuj dociec czy ojciec sam nie powtarzał kiedyś klasy, lub ktoś z bliskiego
          otoczenia.

          Faktycznie umiejętności wymagane w klasach 1-3 są zaledwie niewilką cząstką
          tego, co dzieci w tym wieku potrafią pojąć, gdy im jest to potrzebne, lub gdy
          sie tym interesują, dlatego w opisanym przypadku trzeba znaleźć obiektywną
          przyczynę, a nie zmuszać dziecko do nauki.
          • sion2 dzieci wszystkie 02.01.06, 16:08
            Dowiedziałam się juz nie można cofnąc dziecka do klasy niższej jesli otrzymało
            promocję już, czyli nie da się "anulować" promocji Emilki do klasy 2 i cofnąć ją
            teraz do pierwszej klasy. Mogłaby tylko powtarzać klasę 2gą co najpewniej nastąpi.

            W domu Emilki jest pięcioro dzieci: Milena 3 klasa, Emila 2 klasa, Paweł zerówka
            powtarzana (a wiec powinien być w 1 klasie teraz) oraz maluchy - Marcinek 3,5
            roku i Piotruś 2,5 roku.

            Żadnych problemów z nauką nie ma najstarsza dziewczynka i jest nawet jedną z
            najlepszych uczennic w klasie. Inteligencję ma na pewno powyżej przeciętnej choć
            nikt jej nie badał, ale jest dojrzała ponad swój wiek, matkuje pozostałym
            dzieciom, świetnie kojarzy, ksiązki pochłania w takim tempie że niemal zaczytuje
            sie na śmierć smile.

            Emila - jak pisałam

            Paweł - powtarza zerówkę ale... inteligencja jego jest przeciętna, wada wymowy
            ale szybciutko robi postępy, ma większą wiedzę ogólną o swiecie niż Emila,
            kojrazy lepiej od niej, zapamiętuje lepiej od niej - ma trudności z nauczeniem
            się czytania tzn. po 3 miesiącach pracy ze mną raz w tygodniu zajarzył że "m +
            o" = "mo" czyli zaczął łaczyć czytać sylaby, mam nadzieję ze za jakiś czas
            zacznie łaczyć też wyrazy dwusylabowe gdyż na razie ze słowa "tama" pamięta
            tylko że było "ma" ..., ale poprawiła się ogormnie jego koncentracja, motywacja
            do pracy, starannosc wykonywanych zadan - mam satysfakcję jak cholera smile

            Marcinek - ma także zaburzenia w rozwoju, mimo że ma 3,5 roku porozumiewa sie na
            migi, ale rozumie wszystko, był b. znerwicowany ale jak tacie dziesięciu lekarzy
            nakłądło do głowy ze ma mu wiecej uczucia okazywać to dziecko w ciągu paru
            miesięcu bardzo sie wyciszyło i czekamy az ruszy z mową

            Piotruś 2,5 roku - jeszcze nie mówi ale jest dzieckiem najszczęśliwszym na
            swiecie, ma tak promienną naturę że potwora by rozbroił i w zwiażku z tym jako
            jedyne dziecko w rodzinie jest pieszczony, całowany, przytulany i sądzę ze taki
            ładunek miłości pozwoli mu rozwijać się w miare normalnie...

            Mieszkają w 1 pkoju z kuchnią, nie mają łazienki, wody, gazu. Dom jest jednak b.
            czysty i porządny, bez alkoholu choć palą papierosy. Matka pracuje a tata
            pilnuje małych. Matka jest ograniczona umysłowo, wulgarna, prymitywna, wrzeszczy
            na dzieci tak że szyby drżą, wyzywa od głabów, idiotów, chamów itd. Tata jest
            bardziej ludzki i przede wszystkim zmienia się jego stosunek do dzieci na skutek
            dziesiątków rozmów z nami pomagającymi im i lekarzami. Stara się.
            Rodzice są niewydolni wychowawczo, uważajką ze dzieci cudownie SAME uczą się
            mówić, jeść, czytać, pisac i wiązać buty. Narzekają "synuś a kiedy ty sie
            nauczysz buty wiązać" ale żadne nie pokaże dziecku jak to zrobić...

            Według mnie to Marcinek i Emilka powinni być zabrani z tego domu, reszta dzieci
            sobie chyba jakoś poradzi. Ale są niesamowicie związani emocjonlanie z rodzicami.
            • odpier Podsumowanie 02.01.06, 17:06
              Podsumujmy:

              Mężczyźni:
              > Paweł ... szybciutko robi postępy, ma większą wiedzę ogólną o swiecie niż
              > Emila, kojrazy lepiej od niej, zapamiętuje lepiej od niej -

              > Marcinek 3,5 roku- ... ale rozumie wszystko

              > Piotruś 2,5 roku - jeszcze nie mówi ale jest dzieckiem najszczęśliwszym na
              > swiecie,

              > Tata jest bardziej ludzki ..

              Kobiety:
              > Matka pracuje a tata pilnuje małych. Matka jest ograniczona umysłowo,
              > wulgarna, prymitywna, wrzeszczy na dzieci tak że szyby drżą, wyzywa od
              > głabów, idiotów, chamów itd.

              > Emila - ...jest dzieckiem bardzo zaniedbnanym, rozkojarzonym, ubogie
              > słownictwo, zakres tzw. wiedzy ogólnej na poziomie 4 lat...

              > Milena 3 klasa ..(starsa o rok siostra, która jest drugą mamą w domu)
              = tania siła robocza

              Wniosek:
              Zwyczajna dyskryminacja przez ojca wszystkich członków rodziny płci żeńskiej.

              A ty naiwnie dajesz się wciągnąć w układy, które dążą do zniszczenia życia
              dziecku przez zatrzymanie go w 2 klasie.
    • aniaora Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 13:18
      Co do dyktand to lepiej żeby nie utrwalała złej pisowni, lepiej robić pisanie z
      pamięci tzn. musi przyjrzeć sie jak jest zapisane zdanie a potem je zasłonić i
      napisać z pamięci. A ostatnio sie zdziwiłam bo u Ali (3 klasa) poprawa dyktanda
      polega na tym że najpierw trzeba wymazać lub zakleic słowa źle napisane a potem
      napisać je kilka razy. Byłam oburzona jak zobaczyłam popoprawiane po pani, ale
      dowiedziałam sie że tak ma być. To podobno po to żeby nie utrwaklać złego
      zapisu.
      Ja też za czasów studenckich pracowałam z podobnymi dziećmi i pamiętam że było
      bardzo trudno. Mają bardzo dużo zaległości z domu, nie wiedzą podstawowych
      rzeczy. pamietam jak Szczepan (chyba chodził do pierwszej klasy) zapytał
      pokazyjąc na liście buraków dlaczego ta sałata jest czerwona. A Dominike
      uczyłam odejmowac na poziomkach (zjadała te odejmowane). To bardzo cieżka praca
      i podziwiam Cię. Verdana ma racje że ona musi odnosic w czymś sukcesy, możecie
      troche pograć w jakieś gry np. dobieranie par. Początkowo tylko kilka par, żeby
      jaj sie udawało. To ćwiczy pamięć wzrokową. Możecie układać karty w rządkach
      (łatwiej zapamiętać) albo rozrzucone. Zawsze trochę czsu poświęćcie na zabawę a
      nie tylko naukę bo sie zniecheci, szczególnie że Pani jej nie docenia. A Pani
      musi ją docenić bo inaczej w oczach Emilki ta cała praca nie ma sensu. Nie moze
      być tak że ona robi a pani to olewa, bo dziecko nic nie będzie robić. Chyba
      lepiej zmienić panią, a z nową porozmawiac zanim sie do dziecka uprzedzi.
      Aha ponieważ ma problemy ze spostrzegawczością to moze zabawy co sie zmieniło?
      Leży kilka rzeczy na stole cos zabierasz albo dokładać a ona ma zgadnąć. albo
      zamyślanie, mmoje dzieci bardzo lubią sie bawić gdy sie nudzimy. Np zamyślasz
      zwierzątko ona pyta tak żebyś mogła powiedzieć tak albo nie i zgaduje.
      I jeszcze jedno wydaje mi się że ona musi sie uniezależnić od siostry, musi
      sobie sama radzić w różnych sytuacjach (chodzi mi o to badanie u pani psycholog
      i jej reakcję). Czy ona zrobi sam a zakupy, zapyta o godzinę (i ją zapamieta)?
      Moze trzeba znią ćwiczyć takie podstawowe kontakty z ludźmi. Jak znajdziecie
      jakąś ulotkę to spytaj o co chodzi, jak jest katalog z supermarketu to niech
      cos znajdzie co jej sie podoba i sprawdzi ile kosztuje. Pamiętaj że ona pewnie
      nigdy nie będzie naukowcem a musi sobie radzić w zyciu.
      Tyle mi przyszło do glowy moze cos sie przyda bo nie znając jej mogę palnąć
      jakąś głupotę radząc coś co do niej całkiem nie pasuje.
      • sion2 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 13:59
        Wiecie że jest pewna rozbieznosc zachowań Emnilki tzn. ona w domu pyskuje,
        stawia się, w kontakcie zabawowym z dziećmi jest smiała i lubiana gdyż ma miła
        osobowośc. Natomaist wszelkie sytuacje gdy ona podlega najmniejszemu
        "sprawdzianowi" Emila przeradza sie w dziecko lękliwe, niesmiałe i wycofane.
        Wychowawczyni napisała w ankiecie o niej, że podczas wypowiedzi ustnych przed
        klasą Emila mówi cicho, pod nosem, niewyraźnie, wzrok wbity w ziemię i widac ze
        całym ciałem BOI SIĘ. Podobnie z wyjazdem z domu: 8latka musi 2 razy dziennie
        zadzwonic do mamy, a na koloni rok wcześniej jako 7 latka dostała takiej
        histerii że musieli ją srodkami uspokajajacymi potraktować zani wróciła do domu.

        A jak była w ostatnią niedzielę u znajomych pobawić się z dziewczynką w jej
        wieku, babcia dziewczynki powiedziała "jaka ta Emila jest smiałą i odważną
        dziewczynką!".


        • verdana Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 14:09
          Ja w tym nic dziwnego nie widzę. To jasne, że dziecko peszy się tam, gdzie jest
          oceniane, nie ma sukcesów (a na koloniach pewnie tęskni. Ja byłam pyskata, a na
          wakacjach - nawet z babcią - tęskniłam tak okropnie, że wakacje były dla mnie
          przez całe dzieciństwo koszmarem, płakałam cały czerwiec w poduszkę...).
          Mój syn, w czasie testów na IQ, rozwiązywał wszystko bez namysłu, póki nie
          doszło do prostej umiejętnosci szkolnej - mnożenia chyba przez trzy. Wtedy, jak
          opisywała psycholog, zamilkł, stał się wycofany, mamrotał pod nosem - "ja nic
          nie rozumiem". Ominęła zadanie i dała następne - o wiele trudniejsze,
          ale "nieszkolne". Rozwiązał natychmiast.
          Chyba trzeba zacząć uczyć Emilkę, pewności siebie w sytuacjach szkolnych -
          dawać takie zadania, które umie. Nie powtarzać z nią na razie tego, czego nie
          umie. Nie wiem, jak ona, ale moi obaj synowie w sytuacjach stresowych,
          odpowiedzi w szkole, czy przepytywania w domu, stwarzali wrażenie dzieci
          autentycznie opóźnionych - na proste pytanie dawali pierwszą lepszą odpowiedź,
          zupełnie bezsensowną, jaka im przyszła do głowy. Nie dlatego, ze nie wiedzieli,
          ale dlatego, ze w tej sytuacji nie potrafili myśleć.
          Gdyby nie psycholog pewnie nigdy bym się nie dowiedziała, ze starszy syn nie
          jest mało inteligentny.... Bo naprawdę, takie stwarzał wrażenie w szkole i przy
          odrabianiu lekcji.
        • aj100 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 14:28
          Uzyskałaś informację, że dziecko ma inteligencję poniżej przeciętnej. To w
          zasadzie wyklucza dysleksję, bo rozpoznać ją można u dziecka o prawidłowym
          rozwoju intelektualnym. Dysleksja nie zaburza zdolności rozumowania czy
          tworzenia pojęć. Dziecko z dysleksją ma specyficzny, wąski zakres trudności, u
          dziecka z obniżoną sprawnością intelektualną trudności mają charakter uogólniony.

          PRZYCZYNY NIEPOWODZEŃ W NAUCE CZYTANIA I PISANIA
          Niska sprawność intelektualna
          } inteligencja niższa niż przeciętna
          } upośledzenie umysłowe
          Zaniedbanie
          } środowiskowe
          } dydaktyczne
          Wady zmysłu
          } wzroku
          } słuchu
          Schorzenia neurologiczne
          } mózgowe porażenie dziecięce
          } epilepsja
          Dysleksja rozwojowa
          } dysleksja
          } dysortografia
          } dysgrafia


          Pytasz, co to są zajęcia korekcyjno-kompensacyjne. Stosuje się je w ramach
          terapii pedagogicznej.
          Nazwa ta wskazuje na konieczność objęcia uczniów oddziaływaniem
          ·korekcyjnym – ćwiczeniami funkcji zaburzonych, usprawnianiem deficytów rozwojowych,
          ·kompensacyjnym – ćwiczeniami funkcji, które nie są zaburzone, tak aby stały się
          wsparciem dla dysfunkcji lub mogły je zastąpić w razie potrzeby.

          Jeśli porównamy deficyty rozwojowe do dziur na drodze, to zasypywanie tych dziur
          będzie korekcją, a ich omijanie kompensacją.

          Czasem spotyka się termin reedukacja. Pojęcie to może mieć jednak uzasadnienie
          jedynie w dysleksji nabytej (np. w wyniku udaru mózgu), a nie rozwojowej, która
          ma charakter wrodzony jest skutkiem mikrouszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego
          oraz zaburzeń neurotransmisji na różnych jego poziomach.

          Więcej o dysleksji:
          www.modnopole.pl/dysleksja/dyslek.htm

          • sion2 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 16:13
            dzieki za szczegółowy wykład aj100 smile

            verdano zgłosze się do ciebie po czw rozmowie z 2gą psycholog... i aczynam
            szukac jakiejś dodatkowej rodziny co by się tym dzieckiem zajmowała na spółkę ze
            mną bo małej najlepiej robią wyjazdy z domu, ona potrzebuje poznawania świata,
            budowania jej poczucia wartości itd. sama nie dam rady, chyba żeby ze mną
            zamieszkała...
    • majewska12 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 02.01.06, 15:38
      Sion2. Przede wszystkim dzięki Bogu, że tacy ludzie jak Ty jeszcze istnieją i
      próbuja naprawiać ten świat. Bardzo żal mi Emilki. Gdyby dziewczynka wyrastała
      w normalnych warunkach jej szanse na lepsza przyszłość byłyby zupełnie inne.
      Nie mam wykształcenia pedagogicznego więc w tym zakresie nie zamierzam się
      wypowiadać. Jako kobieta uważam jednak, iz takim dzieciom należy poświęcić
      zdecydowanie więcej uwagi. W szkole mojego syna istnieja np. zajęcia
      wyrównawcze dla dzieci z problemami w nauce prowadzone chyba przez wychowawcę.
      Zdaje sobie sprawę, iz sytuacja dziewczynki jest diametralnie rózna. Byc może,
      że powtarzanie roku rzeczywiście wyjdzie jej na plus pod warunkiem, iz trafi
      pod opieke innej jednak wychowawczyni. Nie znam całej sytuacji więc moje osądy
      moga być krzywdzące, ale gdzie do tej pory był pedagog i dyrekcja szkoły.
      Dziecku, które znajduje się w takiej sytuacji należy okazywać jak najwięcej
      pozytywnych uczuć. Dać mu do zrozumienia, iż widzi się jego najmniejsze
      postępy. W przeciwnym razie odnosi się przeciwny skutek, zniechęca dziecko do
      wysiłku. W klasie drugiej oceny sa opisowe i tu widze pole do wyrażania opinii
      o postępach dziecka. Z uwagi na jej rozwój intelektulany, dotychczasowe
      zaniedbania najmniejszy efekt powinien cieszyć.W Emilce musi byc wiele żalu
      skoro mówi, że nienawidzi nauczycielki. Przed osobami, które poświęcają
      dziewczynce swój czas wiele pracy i miejmy nadzieję, że z pozytywnym skutkiem
      dla niej. Jakież dzieciństwo ma to dziecko w porównaniu z dziećmi chowanymi w
      normalnych domach... W klasie mojego dziecka jest dziewczynka z patologicznego
      domu. Wiem, że ma olbrzymie trudności w nauce, ale szkoła organizuje jej pomoc.
      Jedyne co mnie przeraża to zachowanie nauczycielki z j.angielskiego.
      dziewczynka ma oficjalne przyzwolenie do ściągania na sprawdzianach. Nie wiem
      dokładnie jak to wygląda bo aż tak nie wnikam w to, ale wiem, że w ten sposób
      robi się jej krzywdę. Bo w czwartej kalsie ona już nie będzie w stanie nadrobić
      tych wiadomości, których do tej pory nie zdobyła. Przynajmniej nie bez
      właściwej pomocy. Alew to tak na marginesie.
    • ewencja Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 03.01.06, 22:52
      Sion - kiedyś byłam wolontariuszką we wrocławskim centrum wolontariatu, przy
      wroclawskim sejmiku osob niepelnosprawnych. Prowadzilismy zajecia indywidualne
      z pomoca wlasnie dzieciom takim jak Emilka. Mieszkam we Wrocławiu, ale posuzkaj
      takiego miejsca u siebie w mieście, tam gdzie mieszkasz, to jest chyba adres
      strony internetowej: www.wolontariat.org.pl Ale nie jestem pewna.
      Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia i wytrwałości.
      • sion2 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 04.01.06, 22:07
        Właśni to jest bardzo smutne że ja zgłaszałam te dzieci dwukrotnie do programów
        "Starszy brat, starsza siostra" oraz "Centrum Projektów obywatelskich" czy coś
        takiego i dwa razy dostawałam odpowiedź że "pomyslimy nad pomocą" i na tym sie
        skończyło!
        BARDZO chciałabym znaleźć kogoś kto jeszcze zajął by się tymi dziećmi, zabierał
        do domu raz w tygodniu, wykapał, odrobił lekcje, pobawił sie - one tak sa
        wdzięczne.Albo chociaz w samej nauce pomógł! Dziś myłam włosy Emilce (ma
        sliczne długie blond, w ogóle jest b. ładna) akurat pierwszy raz u siebie, ona
        tak sie dziwiła ze "woda ucieka" do odpływu wanny, albo ze nie musze wlewać wody
        do pralki tylko sama pobiera... jakby z buszu była.

        Dziś wymysliła zdanie z wyrazem "mrówka" - "Mrówki latają mi po dommu". Jej
        zdaniem mrówki latają smile. No i oświadczyła dumnie że już sie nauczyła mówić
        poprawnie "lekramówka" i nie mówi już "lekrarówka" tylko "lekramówka" smile.
    • evee1 Re: Idę na rozmowę z wychowawczynią - poradźcie m 03.01.06, 23:37
      Przeczytalam z uwaga ten (i inne wczesniejsze) watek o Emilce i przede wszystkim
      chcialam napisac, ze bardzo pieknie dzialasz pomagajac tym dzieciakom.
      A teraz o Emilce. Zaznaczam, ze nie jestem pedagogiem ani nikim pokrewnym i moje
      zdanie moze byc troche ... kontrowersyjne.
      W opisie nauki Emilki glownie koncentrujesz sie na jezyku polskim, ale
      wspomnialas, ze matematyka idzie jej jako tak. Owszem trzeba pomagac, ale
      dziewczynka nie jest juz tak daleko w tyle w stosunku do poziomu jak z polskim.
      A jak jest z innymi przedmiotami (cos wspomnialas o religii i czyms jeszcze)? Z
      plastyka, przyroda, czy jak sie te przdmioty nazywaja obecnie?
      Nie wiem czym dokladnie zajmuje sie szkola specjalna, ale moze w obecnym
      szkolnictwie znalazlaby sie jakas nisza dla Emilki, ktora pomogla by jej
      rozwijac zdolnosci jakie ona ma, bez koniecznosci wyrownywania do ogolnie
      oczekiwanego poziomu w dziedzinach, w ktorych to dziecko ewidentnie nie daje
      sobie rady na poziomie podstawowym nawet. Moze wlasnie dlatego Emilka nie
      powinna chodzic do zwyklej szkoly, bo ona jest po prostu inna niz przecietne
      dziecko.
      Nie chodzi mi o to, zeby sie poddac kompletnie, ale zeby pomyslec o tym co
      Emilka moze w przyszlosci robic dysponujac tym czym ja natura obdarzyla.
      Przeciez kiedys ona wyrosnie na dorosla kobiete, ktora bedzie musiala jakos
      dawac sobie rade w zyciu, zarabiac na siebie i byc moze na rodzine. Dzieci
      zdolne i dajace sobie rade w szkole moga z odpowiedzia na takie pytanie czekac
      do momentu wyboru kierunku studiow. Sytuacja Emilki jest nieco inna i byc moze
      dla niej nie jest za wczesnie na probe odpowiedzi. Zadaniem szkoly w gruncie
      rzeczy nie jest jedynie przekazanie wiedzy, ale takze przygotowanie do zycia.
    • sion2 verdano zajrzyj na priv n/t 08.01.06, 14:42

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka