Dodaj do ulubionych

pod kloszem czy dorosłe?

28.05.06, 20:28
Moje dzieciaki są trzymane dość krótko, ale nie wywołuje to buntu z ich
strony.Nie podoba się to jednak mojej koleżance, która ma jedynaczkę w
zbliżonym wieku.Młoda jest "firmówkowa" - nic innego nie założy,w domu nie
pomaga, bo nauka wszystko kręci się wokół niej.Teraz znalazła sobie chłopaka
(oboje licealiści) i rodzice zabierają oboje na zagraniczne wczasy, żeby
dziecko nie tęskniło.Słyszę w kólko jaka to Ania śliczna, jak się porusza,
jak świetnie się ubiera.Nie ripostuję, nie mój problem.
Ale ostatnio koleżanka niczym nie zachęcona zaczęła robić mi wykład, z
którego wynikało, że jestem złą matką.Bo wymagam, żeby młodzi sprzątali w
domu,kosili trawnik, myli samochód, meldowali się - siedemnastolatek o 22,
dwunastolatki - każde wyście z domu określane czasowo.Ciuchy dostają
porządne, ale w miarę potrzeb.kilka par spodni i kilka bluz to moim zdaniem
zupełnie wystarczająca garderoba dla dziewczynki, która rośnie w oczach - za
trzy miesiące i tak wszystko do wymiany.Argument koleżanki był taki, że
przecież mam pieniądze, a po moich dzieciach tego zupełnie nie widać - bo
przecież firmówka to jakość.Ona uczy dziecko życia na odpowiednim poziomie, a
ja je tłamszę.Na swoją obronę dodaję, że dzieci stłamszenia nie
okazują.Jeżdżą na nartach, chodzą na języki, ale nie mam zamiaru traktować
ich jak pępki świata.Dziewczyny uczę gotować, syn wie co zrobić z
młotkiem.Taki mam model wychowania, którego nie narzucam innym.Dlatego lekko
zszokowała mnie opinia, że moje dzieci wpadną w kompleksy, bo marki na
gatkach nie mają.A może niedzisiejsza jestem?
Obserwuj wątek
    • bemari Re: pod kloszem czy dorosłe? 28.05.06, 20:34
      No i potencjalnych sympatii ani nie mam zamiaru w domu przenocowywać, ani wozić
      na wczasy.Narzeczonych może, ale to nie temat na dziś.Nie mam zamiaru robić z
      siedemnastolatków dorosłych - imprezka co tydzień,sympatia w moim domu na każdy
      weekend z noclegiem,a dziecko tylko informuje, że mam się dostosować do jego
      planów.Never!!
      • kasiapfk Re: pod kloszem czy dorosłe? 28.05.06, 20:57
        Jak dla mnie Bemari jesteś jak najbardziej normalna.
        Co do narzeczonych i nocowania sympatii - temat zapewne będzie podlegał
        negocjacji. A u nas jest tak,że skoro jesteśmy rodziną to WSZYSCY staramy się
        do siebie dostosowywać (w miarę rozsądku), zatem i małoletnich to też
        dotyczy smile))
        Duża buźka.
    • miltonia77 Re: pod kloszem czy dorosłe? 28.05.06, 20:52
      Mysle, ze Wasze zdania na temat wychowania dzieci oscyluja na dwoch
      przeciwleglych krancach. Nie mi oceniac style wychowania nie widzac jego
      efektow, ale od slow "trzymac krotko" troszke cierpnie mi skora. Wiem, co masz
      na mysli i wyobrazam sobie jak takie wychowanie moze wygladac, ze nie dzieje
      sie w nim dzieciom krzywda, ze sa zasady itd. I to bardzo dobrze. Ale brakuje
      mi w tym odrobiny swobody. Moze 17-latek powinien juz sam decydowac w co sie
      ubrac, a Ty tylko okreslasdz kwote? Moze nastolatek wolalby firmowe rzeczy i
      woli na nie oszczedzac? Nie ma w tym nic zlego, szczegolnie ze wazne sa w tym
      wieku kontakty rowiesnicze i tak, sympatie. NIe mowie, zeby zabierac dziewczyny
      na wakacje, nocowac je w domu itd. Ale przyjac do wiadomosci, ze w tym wieku
      ktos wazny moze sie pojawic, ze jest juz czas na pierwsze powazniejsze uczucia.
      To jest wazne i potrzebne.
      Jak we wszystkim umiar. Z pewnoscia Twoje dzieci sa dobrze wychowane, dobrze
      sie rozwijaja, sa dobrze zaopiekowane. Ale moze warto popuscic troszke cugle?
      Niech dziecko (juz prawie dorosly!) uczy sie korzystac z elementow wolnosci,
      niech ma prawo o czyms decydowac. Rozmawiajcie o tym i tyle.
      Wychowanie dziecka w wolnosci nie oznacza wychowania w samowoli. To tez nalezy
      odrozniac i tej wolnosci sie nie bac, ale dobrze dziecko do niej przygotowac.
      • bemari Re: pod kloszem czy dorosłe? 28.05.06, 21:50
        Oczywiście - siedemnastolatek może sam decydować w kwestii ubrań i
        decyduje.Małe w sumie też.W ramach pewnej kwoty.Są i firmówki, ale nie jako
        jedynie możliwa opcja.Napisałam "trzymam krotko", bo to slowa owej koleżanki.W
        sumie najbardziej wpiekliło mnie to, że poucza...Kto jej dał prawo? Mój dom
        jest otwarty na kolegów moich dzieci.Koleżaneczki córek często nocują, kumple
        syna też.Mój syn miewa sympatie, ale nie traktujemy ich jak narzeczonych - tzn.
        przyzwolenie na wspólne wakacje i nocki w domu rodzinnym.poza tym w domu
        bywają.Zresztą młody tego się nie domaga, więc problemu nie ma.Ma go moja
        znajoma.Jej córka, jej sprawa.
        • verdana Re: pod kloszem czy dorosłe? 28.05.06, 22:11
          Twoja opcja bardziej mi się podoba i bardziej przygotowuje do zycia. Ale
          troszkę chyba przesadzasz. 22 dla 17-latka, czyli osoby niemal doroslej to pora
          dla mnie zdecydowanie zbyt wczesna. Czyli odpada 100% imprez, 100% teatrów , a
          do kina tylko po południu?
          Moim zdaniem 17-latek powinien moc iść na imprezę, konczaca sie o dowolnej
          porze, pod warunkiem, że umowicie sie co do godziny powrotu i on jej nie
          przekroczy. Chyba, że mimo dosyć surowego wychowania nie masz do swojego syna
          zaufania - wtedy to co innego, ale buntem jednak grozi.
          A moze Cię źle zrozumiałam i 22 to "codzienna" godzina powrotu - a na imprezy
          jest dyspensa. Inaczej niemal dorosly człowiek uwieziony jest w domu.
          • bemari Re: pod kloszem czy dorosłe? 28.05.06, 22:42
            Verdana, ja mówię o tygodniu.Imprezy też są - ponieważ mieszkamy w lesie, więc
            młodego odbieram(sam chce)około drugiej w nocy.Przerąbane mam, bo nocować nie
            chce.
        • bemari Re: pod kloszem czy dorosłe? 28.05.06, 22:39
          I jeszcze jedno, co po przemyśleniu jest chyba sednem owego, bardzo ostrego
          ataku na moje pojęcie o wychowaniu.

          Ja nie uważam, że wszystko dla dziecka, co ponoć świadczy, iż zła matka jestem.

          Nie mam zamiaru wydawać połowy rodzinnego budżetu( tak robi owa koleżanka),
          coby dziecko mogło pokazać innym,że jest najlepiej ubrane w klasie. Moja
          znajoma natomiast twierdzi, że jej córka musi być pod tym względem najlepsza -
          nawet jak wozi dziewczynę rozklekotanym samochodem i a na koncie ma pustki.No -
          córka - wizytówka rodziny.Rodzice od lat nie byli na urlopie, ale młoda - obóz
          w Szwajcarii czy w Londynie.

          Tak się składa, że moje możliwości finansowe są obecnie dużo większe niż jej,
          ale nie mam zamiaru przewracać młodym w głowie, a poza tym przyszłość też
          wymaga zabezpieczenia.Wożę dupska młodzieży dobrym samochodem, bo tak
          bezpieczniej, wysyłam na obóz językowy(w kraju), ale cała trojka popracuje też
          w wakacje, żeby wiedzieć, skąd pieniążki się biorą.I nie toleruję trzydniowego
          obrażania się na rodziców, bo twierdzą, że nie kupią kolejnych spodenek za
          trzysta złotych.Albo pozyczania forsy od koleżanek i zmuszania rodziców do
          oddawania długów.

          NO - JAK WIDAĆ WREDNA MATKA ZE MNIE!

          Tylko co jej tak szkoda moich potomków? i jakim prawem zagląda się do mojego
          portfela("wiesz, przy twoich pieniądzach, to żenujące, że młody wygląda jak
          wszyscy" a jak ma wyglądać?
          • d.wludyka Re: pod kloszem czy dorosłe? 29.05.06, 09:39
            Moja córa jeszcze za mała żebym mogła porównywać ale ja i rodzeństwo byliśmy
            wychowywani bardzo podobnie jak Ty wychowujesz swoje dzieci i wcale nie mam o
            to do nich pretensji. Ja tam wolałam dostać pieniądze na języki czy fajny
            wyjazd niż na markowe ciuchy. Nie oznacza to oczywiście, że chodziłam w
            łachmanach czy w jednej bluzce, pół świata też zdążyłam zwiedzić.
            Dużo bardziej podoba mi się Twój sposób wychowania niż Twojej koleżanki no ale
            każdy ma prawo wychowywać dzieci tak jak chce i póki dzieciom nie dzieje się z
            tego powodu jakaś krzywda to nikt nie powinien się w to zbyt nachalnie wtrącać.
            Może znajoma tak wychowuje córę, bo ma jakiś uraz z dzieciństwa - rodzice na
            nic jej nie pozwalali, nieczego nie kupowali, było jej z tym źle i dlatego chce
            córę wychować zupełnie inaczej.
            Pozdrawiam
        • agawamala Re: a może mix... 29.05.06, 10:43
          Mam dwoje dzieci w wieku licealnym. Stosuję pośredni rodzaj wychowania. Szkoła -
          na poziomie do gimnazjum włącznie - dobra, społeczna, liceum - państwowe.
          Renomowane.
          Narty, pływanie, nauka języków obcych - tak ( w tym drogie obozy językowe).
          Firmowe ubranie - tak, ale bez przesady ( jeśli chcą coś więcej - mogą
          zaoszczędzić z tygodniówek).
          Obowiązki domowe - tak, ale bez przesady ( przychodzi pani do sprzątania).
          Żadnych nocnych eskapad ani nocowania u kolegów/koleżanek. Na to przyjdzie czas
          później - na studiach.
          Powrót do domu w bezpieczny sposób tzn. bez włóćzenia się po nocy. Jeśli
          impreza/teatr/koncert kończy się później- umawiamy się w określonym miejscu i
          wspólnie wracamy samochodem ( często robimy to przemiennie z innymi rodzicami).
          Raczej się nie buntują.
    • nunia01 Re: pod kloszem czy dorosłe? 29.05.06, 09:06
      O matko - dzieci nie posiadam, ale do głowy mi nie przychodzi ay komentować
      sposób wychowania, czy pouczać rodziców - no może gdyby się dziecom krzywda działa.
      Twój model wychowania mam zamiar stosować w przyszłości - no może z tą korektą,
      że gotwoać będę uczyć niezależnie od płcismile (z młotkiem podobniesmile
      Na pocieszenie, albo ku przestrodze powiem:
      takie rozpieszczone pannisko, z roszczeniową postawą nie poradzi sobie w
      świecie, gdzie za pierwszą pracę płacą 800 PLN netto i jeszcze masz się cieszyć
      - przyzwycajanie do odpowiedniego poziomu życia nie zapewni jej umiejętności
      utrzymania się na tym poziomie.
      W lepszej sytuacji będą Twoje dzieciaki, które wiedzą, że kasa z nie bierze sie
      z bankomatu!
      Po co się głupim gadaniem przejmujesz?
    • dz_joanna Re: pod kloszem czy dorosłe? 29.05.06, 09:18
      Zgadzam się z Twoim sposobem wychowania, podobnie działam, z jednym wyjątkiem:
      Dziewczyny uczę gotować, syn wie co zrobić z
      > młotkiem.
      Mój syn choć jeszcze malutki pomaga też w kuchni, w praniu na równi z córką, a
      Ania uczy się korzystać z młotka.
    • lola211 Re: pod kloszem czy dorosłe? 29.05.06, 10:09
      Jej sie nie podoba Twoj model wychowania, a Tobie jej.Roznica polega tylko na
      tym, ze ona Ci to powiedziala, a Ty nie poruszalas tematu.
    • bemari Re: pod kloszem czy dorosłe? 29.05.06, 22:10
      W sumie problem mojej koleżanki matki Polki przetrawiłam.Moje dzieci, mój
      problem.
      Jednego natomiast dzisiaj jestem prawie pewna.Młode do szkoły(gimnazjum) chcę
      wysłać w przyszłym roku do dużego miasta - 130 kilometrów od domu.Szkoła
      katolicka z internatem - ja sama katolicka, ale nie kościelna.Myslę jednak, że
      to im da lepsze przygotowanie.Mam kilka miesięcy na przekonanie ich do mojej
      opcji, bo moje dzieciaki uwielbiają domek.Z młodym zrobiłam błąd, bo do szkoły
      dojeżdża - traci na te dojazdy zbyt dużo czasu.Wyjeżdża o 6, wraca o 5
      nieżywy.Małym chcę wcześniej zerwać domowy kloszyk nad głową, ale dziewuchy
      bardzo bystre i przebojoe mam.No i w sumie całe popołudnia w rozjazdach, bo
      dodatkowe lekcje, a mieszkamy na głębokiej prowincji.My rodzice nie
      przeniesiemy się, bo tu mamy pracę.Kurcze, znowu temat do przemyślenia i brak
      pewności, czy myslenie dobre.
      Poradźcie - czy taka sobie szkółka plus codzienne lekcje dodatkowe w odległym o
      dwadzieścia kilometrów mieście, czy wysłać trzynastolatki do bardzo dobrej
      szkoły z internatem i przywozić je na weekendy?Ciekawa jestem waszego zdania,
      naprawdę.
      Czy znów wychodzi ze mnie wredzna matka? W sumie boję się bardzo i kwoka ze
      mnie, ale co będzie dla ich przyszłości lepsze? Chcę dla nich jak najlepiej.
      • agatka_s Re: pod kloszem czy dorosłe? 30.05.06, 09:25
        Twoje dzieci-Twoja decyzja (jak sama mowisz...)

        Moge ci powiedziec co ja zrobilabym i co robie. Gdyby moje dziecko baardzo,
        baaaaardzo czegos nie chcialo, mimo rozmow, i mimo tlumaczenia jak to jest
        korzystne, jak dobre dla przyszlosci itp itd, ale ono nadal mowilo by "mamo ale
        ja nie chce", to bym posluchala dziecka. Mysle ze szczescie i zadowolenie
        dziecka, jego poczucie bezpieczenstwa, szanowania jego woli jest poprostu
        istotniejsze niz nawet najlepsza zyciowa przyszlosc (dobra szkola, wieksze
        miasto itp), lepsze warunki zycia itp itd

        Moje dziecko(11/12 lat) ostatnio zmienialo szkole troche za czesto. W tym roku
        ja zrezygnowalam z przeprowadzki do duzo wiekszego i w super miejscu domu
        (warunki zycia wprost nieporownywalne...) bo nie chce mu znow fundowac stresu i
        traumy kolejnej zmiany. Trudno przeprowadzimy sie za kilka lat. Teraz
        najwazniejsze jest "pozytywne ladowanie akumulatorow".
      • verdana Re: pod kloszem czy dorosłe? 30.05.06, 12:35
        Nie wyslalbym trzynastolatki do internatu za skarby swiata całego.
        Są rzeczy nieporownanie wazniejsze od 'dobrego wyksztalcenia". Lepsza gorsza
        szkoła i rozmowy z rodzicami o rzeczach waznych, niz super wykształcenie i
        utrata kontaktu z dzieckiem, w wieku, gdy jest najbardziej podatne na wplywy z
        zewnątrz.
        Naprawdę, poziom szkoły wcale nie jest taki istotny. Znacznie wazniejsze jest
        wychowanie, zadowolenie dziecka, jego nastawienie do życia, własne ambicje.
        Na doskonale studia można sie dostać nawet po marnej szkole, jeśli mlody
        człowiek naprawde chce. Jestem matką zaszlorocznej maturzystki i widzę, ze
        poziom liceum nijak sie miał do wyniku egzaminów wstępnych.
      • triss_merigold6 Re: pod kloszem czy dorosłe? 30.05.06, 12:41
        Absolutnie nie wysłałabym dziecka do szkoły z internatem. Zwłaszcza katolickiej
        czy jakiejś innej wyznaniowej. 13-16 lat + gimnazjum w obcym i odległym od domu
        otoczeniu bez możliwości natychmiastowego kontaktu z rodzicami to IMO fatalne
        połączenie.
        Super szkoła to trochę za mało.
      • matkatrojgadzieci Re: pod kloszem czy dorosłe? 30.05.06, 13:00
        Za nic na świecie nie wysłałabym dziecka do szkoły z internatem!!!!!!!!!!!!!!!!!
        To, że po pół roku nie będziecie miały dobrego kontaktu jest pewne. Po roku
        znikną jakiekolwiek więzy. Będziesz obcą osobą. Nie będziesz znała swojego
        dziecka.
        Po ukończeniu gimnazjum, córka chętnie pójdzie do liceum z internatem, wyjedzie
        na studia do akademika, do pracy w dużym mieście i .........dwa razy w roku
        przyśle Ci kartkę - z okazji Bożego Narodzenia i Wielkiej nocy ( bo już o
        imieninach i urodzinach nie będzie pamiętała).
        Jest różnica między trzymaniem dziecka pod (szczelnym) kloszem, a wysyłaniem do
        internatu.
        ą. I ma znacznie b
        • verdana Re: pod kloszem czy dorosłe? 30.05.06, 13:08
          Nie tylko wiezy znikną. Bo to jeszcze można "dla dobra dziecka" poświęcić - ja
          będę cierpiała, ale jemu bedzie lepiej.
          Zniknie też to wszystko, co chciałaś córce przekazać. Jej system wartości może
          już nie być Twoim - bęzie systemem wartosci kogoś innego - szkoły, koleżanek,
          dowolnej osoby, która zyska autorytet i Cię zastąpi. System wartosci 13-latkow
          nie jest jeszcze ukształtowany. A Ty już nie bedziesz miała szansy go
          kształtować.
          Nie bedziesz tez wiedziała niemal nic o zyciu dziecka. Dwa dni w tygodni
          zobaczysz je we własnym otoczeniu, natomiast o tym co się dzieje w szkole
          możesz nie wiedzieć nic. Dziecko pozostanie samo ze swoimi problemami,
          klopotami i rozterkami. Twoje rady będą spóźnione, albo będą zderzały się z
          innymi radami. Z tym ma do czynienia kazdy rodzic nastolatka, ale Ty
          pozostanisz duzo bardziej bezradna. Córka nie będzie przecież dzwoniła bez
          przerwy - a jeśli nawet - ile pieniedzy można wydac na telefon? No i dziecko
          Ciebie też zapomni - co innego zabiegana, codzienna matka, a co innego matka
          raz w tygodniu, odświetna. Będziesz czymś w rodzaju rozwiedzionego tatusia.
          • bemari Re: pod kloszem czy dorosłe? 30.05.06, 18:04
            W sumie to jedna z przymiarek, raczej kwestia rozważana w małym procencie wsród
            innych opcji.Byłam ciekawa waszego zdania.dziękuję za opinie i w sumie się
            zgadzam.
            Z liceum nie będę miała jednak wyboru, bo nie zarżnę dziewczyn dojazdami.Poza
            tym mają mieć czas na coś jeszcze, a nie spędzić fajne lata w autobusie
            podmiejskim (30 km w jedną stronę - najbliższa opcja).Ale wtedy młody będzie na
            studiach, więc można im wynająć wspólne mieszkanie.
            Do tej pory byłam szczęśliwa, że moja młodzież ma beztroskie, wiejskie życie -
            oni też, ale ta edukacja...
    • bemari Re: pod kloszem czy dorosłe? 30.05.06, 18:16
      A to, że napisałam, iż wysyłam dziewczyny NA PEWNO do szkoły gimnazjalnej z
      internatem, to malutka prowokacja.Zawsze ciekawiło mnie, kto i dlaczego
      umieszcza w takich szkołach młodsze nastolatki.Może istnieją argumenty na plus?
      • verdana Re: pod kloszem czy dorosłe? 30.05.06, 20:07
        Tak - elementem na plus bywa rozbiita rodzina, albo toksyczni rodzice.
        Co do liceum w innym miescie - nie zglaszam zastrzeżeń. To już inny wiek.
    • burza4 firmówki 31.05.06, 10:46
      a propos firmówek - widzę co się dzieje z doroslymi już dziećmi znajomych,
      przyzwyczajonych własnie do takiego standardu jak córka twojej kolezanki.
      dramat się zaczyna w momencie startu w dorosłe zycie. Rodzice ubierali,
      ustawiali, kupili mieszkania, dzieci pokończyły studia i poszly do pracy. I
      cóż? otóż - przyzwyczejeni do pewnego standardu - nie widzą możliwości aby z
      niego zrezygnować. A jak pogodzić pensję absolwenta, nawet przyzwoitą, z
      samodzielnym utrzymaniem siebie, zapłaceniem czynszu, telefonu itd - i
      KONIECZNOŚCIĄ chodzenia w markowych ciuchach? wszak NIE WYPADA kupić byle
      czego, jak buty to nowy model Pumy za 400 zł albo Salamander, jak spodnie - to
      Diesel za 500... młodzież przyzwyczajona do nieograniczonych wydatków ma nagle
      problem, bo jakoś do tej pory nie zastanawiali się czy wygadanie 500 zł na
      komórkę to duża kwota, rodzice płacili i z bańki, a samemu? żal do losu, że tak
      okrutny!

      realny przykład - sprzed paru lat - znajomy załatwił synowi pracę u mnie w
      firmie, po znajomości, gó..arz mimo że nic nie umial dostał 4 tys. (jeszcze
      lepsze czasy były), gadamy kiedys i mówi mi że pensja mu cała poszła (tydzień
      po wypłacie) i nie ma na czynsz, bo... MUSIAŁ SIĘ UBRAĆ! garnitur Joopa za
      2600, krawat za 500, koszula - i po pensji... i naturalnie narzekanie jakie to
      życie cięzkie...

      mąż załatwił dziecku znajomych pracę, "dziecko" co prawda pojęcia nie ma o
      niczym - ale nabzdyczone że tylko 2600 dostał na rękę. W związku z tym poobijał
      się chwilę i zrezygnował.... bo to mało pasjonujące...
    • archi_joa Re: pod kloszem czy dorosłe? 01.06.06, 20:49
      13-latki do gimnazjum z internatem - tutaj muszę zgodzić się z opinią
      przedmówców smile a powodów nie będę powtarzać
      uważam, że nawet 16-latki (czyli liceum) same w internacie to nienajlepszy
      pomysł...przynajmniej ja w tym wieku przechodziłam czas zwątpienia, potem buntu,
      depresji - rodzice wiele razy pomogli wyjść na prostą
      wg mnie wiek dobry do samodzielnego życia to minimum wiek studencki -19-20
      lat..ja obecnie mam 20 lat i dopiero od niedawna (jakiś rok) czuję się w miaę
      niezależna i rozsądna na tyle, by radzić sobie z problemami
    • bogusiabj Re: pod kloszem czy dorosłe? 06.06.06, 13:29
      Jaśli mamy na mysli to samo gimnazjum i liceum to TAK. Zdecydowanie. Pozdrawiam
      • bb12 Re: pod kloszem czy dorosłe? 09.06.06, 00:04
        Dopinam się do tematu!

        Moja cóka skończy niedługo 17 lat.Nie mam tyle kasy ,żeby mogła kupowac extra
        ciuchy .Mam młodsze dziecko chore na mukowiscydozę i potrzebuje naprawdę sporo
        pieniędzy ,żeby było w dobrej formie.
        Ponieważ przyzwyczajona była do dobrych ubrań [długo była jedynaczką]sama na
        nie zarabia.Pracuje najczęściej jako hostessa w supermarketach.

        Praca nie przeszkadza jej w nauce .Wyniki ma dobre .Uczy się w 1 kl. LO na
        profilu biologiczno-chemicznym.

        Zachowuje się jak dorosła i tak staram się ją traktować.Przy tym trybie życia
        niestety nie ma tak wiele czasu na imprezy .


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka