Dodaj do ulubionych

Przeklina i wyzywa :((

19.09.06, 08:21
POradźcie, bo ręce mi opadają sad(
Mój 12-letni, do tej pory rozsądny syn, "zafascynował" się przeklinaniem.
Słownictwo rodem z brukowca, aż uszy więdną. Zdaję sobie sprawę, że oni tak
wszyscy mówią w swoim gronie, a nawet jestem tego pewna, bo parę razy udało
mi się podejśc niepostrzeżenie do grupki chłopaków z naszej klasy. Ale mnie
to brzydzi, odrzuca i NIE CHCĘ, żeby moje dziecko tak mówiło ! A do tego oni
tymi najgorszymi przekleństwami wyzywają siebie ! No i niestety, mój syn,
który łatwo okazuje emocje, przoduje w tym sad(
Jak do niego dotrzeć ?? Jak mu wytłumaczyć, że to NIE jest oznaka i dowód
dorosłości ? Jak wyjaśnić, że jego reakcja tylko podkręca kolegów i powoduje
większą złośliwość ? Stosować kary (jakie ?), zakazy (jakie?) czy nagrody (za
opanowanie) ? I jak to skontrolować ??
Na razie, za wczorajszą "akcję", ustaliłam szlaban na TV i zagroziłam zakazem
chodzenia na zbiórki harcerskie (tym ostatnim się przejął). Ale co dalej ?

Beata

PS. Dodam, że w domu NIE posługujemy się słownictwem, którego tak chętnie
używa mój syn; czasem komuś z dorosłych wyrwie się coś w stylu cholery, ale
to raczej w odniesieniu do sytuacji, a nie konkretnej osoby.
Obserwuj wątek
    • scher Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 08:37
      Z faktu, że do tak skandalicznego zachowania dziecka podchodzisz tak "miękko",
      deliberujesz, zastanawiasz się nad karami, a najsurowszymi, jakie Ci przychodzą
      do głowy, są zakazy oglądania telewizji i uczęszczania na zbiórki harcerskie,
      wnioskuję, że Twojemu synowi naprawdę przydałaby się męska ręka.

      Przy czym wcale nie chodzi mi o kary fizyczne.

      Sz.
      • beataj02 Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 08:55
        Skoro krytykujesz moje metody, to proszę - powiedz, jaką to "męską rękę" Ty
        zastosował/-a byś w takiej sytuacji ??
        Komputera nie ograniczam, bo i tak jest ustalone, że w tygodniu syn nie gra,
        nie bawi się, nie korzysta (chyba, że potrzebuje czegoś na lekcje), a uważam,
        że kara odsunięta w czasie na za tydzień prawie, nie przynosi efektów. To samo
        dotyczy wychodzenia na piłkę czy inne spotkania z kumplami - dobywają się
        głównie w weekendy; w tygodniu są spacery z psem (ale to jest jego obowiązek,
        więc nie będę go odciążać) i właśnie te zbiórki harcerskie.
        No to proszę - czekam na jakąś KONSTRUKTYWNĄ propozycję od Ciebie...

        B.
        • scher Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 09:24
          beataj02 napisała:

          > Skoro krytykujesz moje metody, to proszę - powiedz, jaką to "męską rękę" Ty
          > zastosował/-a byś w takiej sytuacji?

          Ja staram się, żeby już mój gniew był dla dziecka karą. W przypadku takiego
          zachowania oburzenie moje byłoby "święte".

          > Komputera nie ograniczam, bo i tak jest ustalone, że w tygodniu syn nie gra,
          > nie bawi się, nie korzysta (chyba, że potrzebuje czegoś na lekcje), a uważam,
          > że kara odsunięta w czasie na za tydzień prawie, nie przynosi efektów. To
          > samo dotyczy wychodzenia na piłkę czy inne spotkania z kumplami - dobywają
          > się głównie w weekendy

          Czyli rozumiem, że w weekend syn normalnie usiądzie do komputera i pójdzie grać
          w piłkę z kolegami, niezależnie od tego, czy jego zachowanie ulegnie poprawie,
          czy nie? czy wyrazi skruchę, czy nie? czy z jego zachowania będzie wynikać, że
          zrozumiał, o co matce chodzi, i ma mocne postanowienie poprawy, czy nie?

          Jaka kara odsunięta w czasie? Jak mu zapowiesz, że od dziś nie ma piłeczki i
          komputera, to jest to kara natychmiastowa. Dwunastolatek jest spokojnie w
          stanie wyobrazić sobie najbliższy weekend - bez przyjemności.

          > No to proszę - czekam na jakąś KONSTRUKTYWNĄ propozycję od Ciebie...

          Cofnięcie przywilejów, ograniczenie swobody poruszania się (np. codziennie
          godzinka w swoim pokoju bez prawa do ŻADNEGO zajęcia, nałożenie dodatkowych
          obowiązków (sprzątanie, zmywanie) - aż nie ZROZUMIE istoty rzeczy.

          Sz.
          • beataj02 Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 09:45
            scher napisał:

            > Ja staram się, żeby już mój gniew był dla dziecka karą. W przypadku takiego
            > zachowania oburzenie moje byłoby "święte".
            Skąd wiesz, że moje oburzenie takie nie było ? Owszem było, gniew również, że o
            poważnej rozmowie nie wspomnę - dla mnie to oczywiste, że zganiłam jego
            zachowanie, że pokazałam mu swoje niezadowolenie i zażądałam zmiany zachowania.

            > Czyli rozumiem, że w weekend syn normalnie usiądzie do komputera i pójdzie
            > grać w piłkę z kolegami, niezależnie od tego, czy jego zachowanie ulegnie
            > poprawie, czy nie? czy wyrazi skruchę, czy nie? czy z jego zachowania będzie
            > wynikać, że zrozumiał, o co matce chodzi, i ma mocne postanowienie poprawy,
            > czy nie?
            Nie, nie pójdze grać z kolegami. W ogóle najbliższy weekend będzie
            odizolowaniem od kolegów - właśnie za karę. Skruchę wyraził już, a czy
            zrozumiał ? Czas pokaże. Mam nadzieję, że tak, a znając swoje dziecko mogę
            twierdzić, że się zmieni. Tylko co z presją otoczenia ? Skoro oni po prostu tak
            do siebie mówią, to JAK wytłumaczyć, że nie warto ?

            > Jaka kara odsunięta w czasie? Jak mu zapowiesz, że od dziś nie ma piłeczki i
            > komputera, to jest to kara natychmiastowa. Dwunastolatek jest spokojnie w
            > stanie wyobrazić sobie najbliższy weekend - bez przyjemności.
            Realizacja kary jest odsunięta w czasie, a powód jej wyznaczenia rozmywa się w
            świadomości dziecka
            >
            > Cofnięcie przywilejów, ograniczenie swobody poruszania się

            - na 50 m2 to marnie się ogranicza poruszanie wink)))

            > (np. codziennie godzinka w swoim pokoju bez prawa do ŻADNEGO zajęcia,

            - ma się gapić w ścianę ? - dla mnie to jest działanie bezefektywne, zmarnowany
            czas, bo skąd wiem, o czym w tym czasie myślał ?

            > nałożenie dodatkowych obowiązków (sprzątanie, zmywanie)

            - to jest POMOC rodzicom, a nie karanie - uczę swoich synów, że dbałość o
            otoczenie i porządki robi się dla uprzyjemnienia życia rodzinie, a nie z powodu
            przewinienia. Ja nie gotuję czy zmywam "za karę", a DLA swojej rodziny.

            > - aż nie ZROZUMIE istoty rzeczy.
            otóż to - chcę, żeby ZROZUMIAŁ - a nie odbębnił karę.

            • scher Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 10:59
              beataj02 napisała:

              > Skąd wiesz, że moje oburzenie takie nie było?

              Mam nadzieję - że było smile

              > Nie, nie pójdze grać z kolegami. W ogóle najbliższy weekend będzie
              > odizolowaniem od kolegów - właśnie za karę.

              I dobrze.

              > Skruchę wyraził już, a czy zrozumiał? Czas pokaże. Mam nadzieję, że tak,
              > a znając swoje dziecko mogę twierdzić, że się zmieni. Tylko co z presją
              > otoczenia? Skoro oni po prostu tak do siebie mówią, to JAK wytłumaczyć,
              > że nie warto?

              Jestem zdania, że dziecko w tym wieku nie jest jeszcze w stanie w pełni ocenić,
              co warto w życiu, a czego nie warto. Czasem trzeba działać na zasadzie: nie
              warto, bo nie wolno - rodzice zabraniają.

              > > Dwunastolatek jest spokojnie w stanie wyobrazić sobie najbliższy weekend
              > Realizacja kary jest odsunięta w czasie, a powód jej wyznaczenia rozmywa się
              > w świadomości dziecka

              Piszesz o dwulatku, czy dwunastolatku? wink

              > > Cofnięcie przywilejów, ograniczenie swobody poruszania się
              > - na 50 m2 to marnie się ogranicza poruszanie wink)))

              Jego pokój ma 50 m2 ? To może niech siedzi w kącie...

              > > (np. codziennie godzinka w swoim pokoju bez prawa do ŻADNEGO zajęcia,
              > - ma się gapić w ścianę?

              Właśnie tak! Moja filozofia wychowania zakłada sytuacje wyjątkowe, kiedy to
              dziecku nie daję wyboru, bo sprawa jest za poważna. Albo dostosuje się do
              wymogów rodziców, albo konsekwencje nie są przyjemne.

              > dla mnie to jest działanie bezefektywne, zmarnowany czas, bo skąd wiem,
              > o czym w tym czasie myślał?

              Mnie nie bardzo interesuje, o czym w tym czasie myślał. Niech myśli, o czym
              chce. Myślenie nie jest karalne, kara jest za CZYN.

              > > nałożenie dodatkowych obowiązków (sprzątanie, zmywanie)
              > - to jest POMOC rodzicom, a nie karanie

              Pomoc rodzicom to jest w ramach normalnych obowiązków. Ja pisałem o obowiązkach
              dodatkowych.

              > uczę swoich synów, że dbałość o otoczenie i porządki robi się dla
              > uprzyjemnienia życia rodzinie, a nie z powodu przewinienia.

              Co do zasady tak. Jednak prace ponad zwykłą normę mogą stanowić doskonałe
              narzędzie wychowawcze w rękach rodziców.

              Widzisz, Ty jako osoba dorosła za używanie publicznie "słów nieprzyzwoitych"
              możesz zostać ukarana przez sąd "ograniczeniem wolności, grzywną do 1.500
              złotych albo karą nagany" (art. 141 kw). I o ile pracujesz dla przyjemności, to
              te dodatkowe obowiązki, które na siebie w pracy weźmiesz, żeby odpracować
              dziurę w domowym budżecie, będą już typową pracą "za karę".

              Dzieci nie płacą grzywien - trzeba im wymyślać inne konsekwencje.
              Chyba że zgłosisz zachowanie swojego dziecka na policję, stanie przed sądem o
              demoralizację i karne prace na rzecz społeczności lokalnej wyznaczy mu sąd
              (art. 6 pkt 2 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich).
              Tylko problem, bo przecież prace społecznie użyteczne też powinno się wykonywać
              z potrzeby serca, a nie z wyroku sądu smile

              > otóż to - chcę, żeby ZROZUMIAŁ - a nie odbębnił karę.

              Jest takie przysłowie: czasem dopiero kara rodzi poczucie winy.

              Sz.
            • scher Jeszcze dwie refleksje 19.09.06, 11:35
              1. Trzeba by chyba poważnie porozmawiać z tymi kolegami - i z ich rodzicami.

              2. Można by chyba syna uświadomić, że rodzice wcale nie mają obowiązku pozwalać
              mu się kolegować z osobami, które mają na niego negatywny wpływ.

              Sz.
    • rycerzowa Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 15:19
      No, maluczko, a padnie propozycja, by zakuć chłopaka w dyby, podpiekać mu pięty,
      a nawet zakazać zajmowania stanowisk publicznych na okres lat pięciu.

      Rozumiem, że autorce chodzi o "wyrażanie się " wśród kolegów.
      (Jeśli nie jest się w stanie opanować i klnie jak szewc przy każdej okazji,
      to już jest choroba i wymaga leczenia).

      Możesz mu zainstalować "pluskwę" w ubraniu, by wiedzieć, co mówi do kumpli. W
      razie czego - zakuwać w te dyby.
      Możesz go przenieśc do szkoły dla dzieci ambasadorów, z wykładowym francuskim.
      Będą kląć niezrozumiale dla otoczenia.
      Możesz mu zmienić zajęcia dodatkowe; zamiast gry w piłkę - działalność w Kółku
      Młodych Przyjaciół Filharmonii.

      Ale jeśli nie możesz, trzeba zwyczajnie robić swoje. Dawać przykład, rozmawiać,
      tłumaczyć, reagować obrzydzeniem na "grube" wyrazy. Skontaktować się z
      wychowawczynią, niech i ona porozmawia z dziećmi.
      W końcu przecież chłopiec dojrzeje i zmądrzeje.
      Na menela go chyba nie chowasz.
      • agatka_s Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 15:21
        O dybach nie myslalam, ale jakby go tak pradem potraktowac...
        • verdana Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 15:44
          Czym wiecej czytam rad Schera tym większe ogarnia mnie przerażenie. Tym
          bardziej, ze jak mi sie wydaje, jest pedagogiem.
          Jego rady mozna by spokojnie wydać w książce pod tytułem "Jak zgnoić własne
          dziecko".
          Dziecko należy wychować tak, aby wiedziało, czego robić nie należy - tak, aby
          uznało samo, że pewne zasady są słuszne. Najwyższą kara za ich przekroczenie w
          przyszłym zyciu powinny byc wyrzuty sumienia. A nie sterroryzować tak, aby
          wiedziało czego przy rodzicach robić nie wolno, natomiast gdy terror zanika, bo
          oprawcy są daleko, albo dziecko jest już dorosłe - można robić wszystko, bo bac
          się nie ma czego. Mniemam, ze przy takim podejściu dziecko bedzie miało wpojoną
          tylko jedną zasadę - silniejszy ma rację, a to, za co nie spotyka dotkliwa,
          poniżająca kara - jest dozwolone. Wówczas karą w dorosłym życiu pewnie będzie
          więzienie.
          A brzydkie słowa - ja bym po prostu zwracała uwagę, że tak się nie mówi i była
          głucha na wszelkie prosby czy opowieści z "brzydkim" słowem w tle.
          Można tez zastosować - doskonałą moim zdaniem w tym wypadku - metodę Korczaka.
          On zakładał sie z wychowankami, którzy mieli kłopoty z kontrolowaniem swego
          zachowania, ze nie będą czegoś robić - najpierw przez jeden dzień, potem trzy,
          potem tydzień. Jeżeli się udało - czekała niewielka nagroda (nigdy duża - duża
          nie działa!) - np. cukierki, batonik, chipsy.
          Osiągał doskonałe rezultaty, bo doprowadzał do tego, ze dziecko kontrolowało
          się samo i to jemu samemu zależalo na osiągnięciu celu - a nie rodzicom.
          • scher Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 15:59
            verdana napisała:

            > Czym wiecej czytam rad Schera tym większe ogarnia mnie przerażenie.

            Nie przesadzajcie. Nikt nie nawołuje do gnojenia własnego dziecka. Chodzi o
            ewidentne sytuacje, kiedy dziecko robi źle i NIE CHCE podporządkować się
            zakazom rodziców, chodzi o ewidentne sytuacje, gdy dziecko zaczyna obracać się
            w niewłaściwym towarzystwie i zło zaczyna go kręcić, a dobry przykład dawany
            przez rodziców jakoś przestaje wystarczać.

            Sz.
          • pal_ma Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 22:33
            verdana napisała:

            metodę Korczaka.
            > On zakładał sie z wychowankami, którzy mieli kłopoty z kontrolowaniem swego
            > zachowania, ze nie będą czegoś robić - najpierw przez jeden dzień, potem trzy,
            > potem tydzień. Jeżeli się udało - czekała niewielka nagroda (nigdy duża - duża
            > nie działa!) - np. cukierki, batonik, chipsy.


            Myślałam, że za Korczaka nie było chipsów. smile
    • nangaparbat3 Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 16:39
      A ja lubie sobie zakląć (chociaż nigdy, jesli jestem naprawdę rozgniewana na
      kogoś, zawsze połżartem), nigdy sie specjalnie nie kontrolowalam, za to moje
      dziecko nie uzywalo brzydkich słów wcale, przez 13 lat mniej wiecej. po czym
      nagle (tu wlaśnie nie wiem dokładnie, czy miala 11 czy 13) wybuchl wulkan
      wulgaryzmów, na skalę niesłychaną. Co prawda miała na tyle przytomnosci umysłu,
      zeby nie robic tego publicznie, no nie wiem jak z kolezankami, bo nie
      podśłuchiwałam.
      Parę razy zauważyłam, ze przesadza, parę razy się usmiałam, było, minęło,
      baaaardzo rzadko jej się teraz zdarza użyć wulgaryzmu, znowu rzadziej niż mnie
      samej.
      Chciałabym tez zauważyć, że moja mama nigdy, ale to nigdy wulgaryzmow nie
      uzywała, ja w dzieciństwie i wczesnej młodości tez nie, bo dobrze wychowana
      byłam, na starość mi przyszło, i robię to z upodobaniem. choć - podkreślam -
      zawsze na wesoło. Trochę to rozładowuje stres i nie jest najwiekszym
      nieszczęściem, jakie sie może zdarzyć.
      • verdana Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 17:00
        He, he.
        Ja klnę jak szewc, wobec tego moje dzieci w ramach młodzieńczego buntu w
        ogóle "wyrażen" nie używają. Do tego stopnia, że kiedy w towarzystwie kolegów
        mojej dorosłej córce wyrwało się "O k..." wywołała ogólną konsternację.
        Trudno jednak polecać ten sposób...
        • nangaparbat3 Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 18:24
          verdana napisała:

          > He, he.
          > Ja klnę jak szewc,
          A to dopiero!
          Jesli miałam jakiekolwiek opory z przyznaniem się, że klnę, to wyłącznie że
          względu na Ciebie. Takim ładnym jezykiem zawsze piszesz, ze w glowie mi nie
          postało, ze Ty też...
          No ubawiłam się setnie smile))
        • scher Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 20:14
          verdana napisała:

          > Ja klnę jak szewc

          Ty??? Koniec świata! smile)

          Sz.
          • rycerzowa Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 21:30
            > verdana napisała:
            >
            > > Ja klnę jak szewc

            Zatem córka "skazana jest" na poezję.
            Równowaga kwasowo-zasadowa zachowana.
    • agnieszka_azj Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 17:12
      Wydaje mi się, że może to też być rodzaj mimikry - przystosowania się do
      otoczenia. Jeśli w jego środowisku to norma, to możesz tylko zastanowić się nad
      zmianą środowiska czyli szkoły. Jest w 6 klasie ? Może pomyślcie o nierejonowym
      gimnazjum ?

      Wszystko, co możesz od niego wyegzekwować, to nieuzywanie takich wyrazów w domu
      i innych sytuacjach rodzinnych. Rozmawiać, dlaczego przeklina, do czego mu to
      jest potrzebne i dłumaczyć, dlaczego Ty tego nie robisz i nie lubisz. Niestety
      coraz częściej takie słownictwo to norma. Przed blokiem moich rodziców często
      słyszę z ust rówiesników moich córek teksty, które mnie by przez gardło nie
      przeszły. K... nie jako przecinek, ale spacja wink))
      Spróbuj zachęcić go do takiego towarzystwa, gdzie to nie jest normalne -
      harcerstwo (jeśli sensownie prowadzone) to dobra droga.

      -
      • verdana Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 18:40
        I jeszcze jedno - ja nie zakazywalam bezwzględnie używania tzw. brzydkich słów,
        ale uczyłam, kiedy można. Zdecydowanie wolę "cholera!", albo nawet "o, k..." w
        przypadku, gdy coś dziecku spadnie na nogę albo zgubi zeszyt potrzebny na
        jutro, niż marudzenie, płacz, wyżywanie sie na domownikach - a to czasem jest
        alternatywa.
        Dopuszczam też powiedzenie o kimś, że jest sk..., o ile nim rzeczywiście jest.
        Natomiast nigdy, w żadnym wypadku, nie toleruję wulgaryzmów używanych zamiast
        przecinka.
        Wulgaryzmy to część języka polskiego, uważam, ze należy nauczyć dziecko ich
        prawidłowego używania. Poza tym brzydkie słowa się zmieniają. Dzieci bez
        wahania mówią teraz k..., a powszechne i mało "brzydkie" za moich czasów "dupa"
        przez usta im nie przechodzi. To tez trzeba mieć na względzie - to, co dla
        dorosłych brzmi strasznie, dla dzieci często o wiele mniej - bo jezyk się
        zmienia.
        Ostatecznie wszyscy mowią np. "kiepski", "kobieta" - i nie zdaja sobie sprawę
        jak bardzo wulgarne były niegdyś te wyrazy.
        • agnieszka_azj Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 19:15
          Taką błyskawiczną karierę zrobiło słowa "upierdliwy" i "zajebisty" - jeszcze
          kilka lat temu uznawałam je za megawulgarne. Dziś pierwszego uzywam w chwilach
          załamania czyjąś upierdliwością wink), drugiego nie znoszę, ale mnie nie szokuje.
        • beataj02 Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 22:31
          Dzięki Wam za wsparcie, bo po komentarzach scher-a zastanawiałam się, czy
          przypadkiem nie wynająć jakiejś pustelni albo syna nie zesłać gdzieś na wieczne
          potępienie wink)) Odniosłam wrażenie, że ze mnie strasznie łagodna matka, co to
          nie umie nad smarkaczem zapanować. Ale uważam, że postępek mojego syna jeszcze
          nie był na miarę karalności z paragrafu itd...
          Bo po pierwsze Młody nie używa żadnych przekleństw w domu i w kontaktach z
          rodziną (no, czasem jakieś kurde czy cholera się trafi) - wie, czym to może
          grozić wink) i to absolutnie nie z mojej strony. Po prostu mamy w domu jeszcze
          jednego osobnika nieletniego, czyli 2,5-latka, który papuguje, powtarza i robi
          wszystko to, co robią starsi, więc trzeba bardzo uważać na słowa.
          Po drugie harcerstwo jest dla syna na tyle ważne, że groźba zakazu skutkuje;
          zresztą planuję podpowiedzieć druhnie temat na zbiórkę - właśnie o słownictwie
          i wulgaryzmach, no i zawsze mogę poprosić druha komendanta (znamy się z nim
          również prywatnie) o przeprowadzenie rozmowy indywidualnej z delikwentem.

          No i mam nadzieję, że z tego wyrośnie... kiedyś smile))

          A na poprawę humoru - opowiastka o młodszym i jego "słownictwie":
          Droga przy naszej działce prowadzi na boisko. W czasie wakacji była często
          używana przez młodocianych futbolistów, których język bogaty jest głównie w
          spacje i przecinki wink) Widać Młody coś podsłuchał, bo pewnego dnia rano tak
          przemawiał do naszej 8-miesięcznej wilczurki:
          - Kolunia, wyjdź z paskownicy !
          - Kolunia, ploszę, wyjdź !
          - Kolunia, kundlu gupi jeden, wyjdź z piaskownicy dziecka (hmm, to ode mnie...)
          - Kolunia, KUWA MAĆ, wyjdź z paskownicy, ploszę !!!!

          smile)
          • scher Re: Przeklina i wyzywa :(( 20.09.06, 08:25
            Nie no, to w porządku wszystko jest smile

            Sz.
    • nangaparbat3 Re: Przeklina i wyzywa :(( 19.09.06, 18:59
      Skoro juz mowimy o wyzwiskach:
      moja mama słyszała kiedys dziewczynkę, ktora krzyczała do kolegi: Ty świnio, ty
      zięciu!
    • acorns Co wy ku**a wiecie o przeklinaniu :) 19.09.06, 21:25
      Taka sobie wypowiedź Magdy - koleżenki Młodej , którą Młoda kiedyś przypadkowo
      nagrała na dyktafon w komórce. Udostępniłbym w MP3, ale nie wiem jak to
      przekonwertować na MP3 ani też nie wiem gdzie jest kabel do kompa od jej
      telefonu. W wypowiedzi tej Magda tłumaczyła mi na temat kradzieży furgonu
      sąsiadowi. Magda ma 9 lat.

      "...no bo wiesz q.r.w.a mu za..i furgon z towarem z garażu mu zaje**li bo
      q.r.w.a miał kluczyki w stacyjce i q.r.w.a garażu nie zamknął i złodzieje
      weszli chcieli pewnie zaje**ć narzędzia bo było nawypier****ne wszystkiego ale
      zobaczyli że furgon stoi klucze w stacyjce to wsiedli odpalili i pojechali w
      p.i.z.d.u a tam jeszcze było w h*j towaru na pace a stary M. spał naje**ny jak
      kukuła budził się napił się wina, beknął pierdnął i szedł spać dalej i tak
      q.r.w.a ze dwa dni pił aż wino mu się q.r.w.a skończyło to wstał na kacu wysrał
      się wyzygał zeszedł do garażu a tam q.r.w.a furgona nie ma to poszedł po wino i
      sklepowa mu q.r.w.a gadała że ktosik wyjeżdżał furgonem i on q.r.w.a myślał że
      Wojtek wziął ale Wojtek u tej swojej dupy trzeci dzień siedział i q.r.w.a o
      niczym nie wiedział to stary M. kapnął się że mu q.r.w.a furgon zaje**li i miał
      jeszcze w h*j towaru na pace tylko dlaczego nie widział ze ma nawypier****ne
      narzędzia bo Wojtek by mu przecież nie nawypier***ał niczego tylko by q.r.w.a
      furgon wziął jak zawsze q.r.w.a brał i pojechał, potem odstawił q.r.w.a a nie
      tak i potem poszli na psy ale i tak q.r.w.a h**a znajdą bo furgon już dawno
      pewnie u Ruskich a miał tam w h*j towaru to wszystko tam opchną tak stary gadał
      bo co by z tym q.r.w.a w Polsce zrobili a u Ruskich wszystko q.r.w.a wezmą..."

      No i to wszytko prawie jednym tchem mówiła i bardzo szybko. To jest
      przeklinanie a nie to co tam dzieciak sobie zaklnie od czasu do czasu. Magda
      tak zawsze się wypowiada.
      • nchyb żalisz się, czy chwalisz? 20.09.06, 11:17
        > No i to wszytko prawie jednym tchem mówiła i bardzo szybko. To jest
        > przeklinanie a nie to co tam dzieciak sobie zaklnie od czasu do czasu. Magda
        > tak zawsze się wypowiada.
        żalisz się, czy chwalisz?
        Jeżeli Twoja córka stale się tak wypowiada, to jest dla Ciebie powód do dumy?
        Czy po prostu córka nie zna innego słownictwa? Może warto popracować nad
        wzbogacaniem zasobu słów u córki...
        • nangaparbat3 to nie corka Acornsa 20.09.06, 11:39
          >>>Taka sobie wypowiedź Magdy - koleżenki Młodej , którą Młoda kiedyś
          przypadkowo
          nagrała na dyktafon w komórce.
          • nchyb Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 11:48
            OK, zgadza się, nie doczytałam.obie na M... w takim razie przepraszam smile
            Hm, a czy nie wartoby czasem zwrócić takiej panience uwagę? Może właśnie
            porozmawiać z własną córką (o ile ją to razi), by koleżance zwróciła uwagę? Bo
            o ile potrafię zrozumieć wyrywkowe przekleństwo, o tyle stosowanie takich słów
            jako przecinków, już do mnie nie przemawia...
            I od dorosłego pewnie dziewczynka uwag nie będzie chciała słuchać, ale od
            rówieśników może czasme posłucha...

            Acorns, jeszcze raz przepraszam za niedoczytanie...
            • acorns Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 15:11
              > Hm, a czy nie wartoby czasem zwrócić takiej panience uwagę?

              Mi zawsze śmać się chce jak ona do mnie przychodzi, siada i zaczyna opowiadać.
              Nie dość, ze w jej ustach te przekleństwa nie brzmią wulgarnie, to jeszcze mówi
              z takim śmiesznym wiejskim akcentem, mówi dużo, szybko i prawie jednym tchem,
              powtarzając się po kilka razy. Taki już jej styl. Tam cała rodzinka taka. A
              Madzia w ogóle jest the best.

              > Może właśnie porozmawiać z własną córką (o ile ją to razi), by koleżance
              > zwróciła uwagę?

              Młodej nic nie razi, Młoda jest tolerancyjna.
            • nangaparbat3 Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 15:52
              nchyb napisała:

              > > Hm, a czy nie wartoby czasem zwrócić takiej panience uwagę? Może właśnie
              > porozmawiać z własną córką (o ile ją to razi), by koleżance zwróciła uwagę?

              Ja jestem zdecydowana przeciwniczka żądania od dzieci, by wychowywały swoich
              rowiesnikow. Oczekuję tylko wystąpienia w obronie krzywdzonych, i to tez
              dzieckko samo musi decydować, czy, kiedy i jak.
              Takie dzieci czy nastolatki, ktore pouczają i wychowuja kolegów, mają potem
              fatalne relacje z rowiesnikami, widziałam to niejeden raz. Poza tym jest to
              jakaś manipulacja - jak mam cos do koleżanek corki, sama im mowię (albo nie), a
              nie wyreczam się młodą.
              • nchyb Re: to nie corka Acornsa 21.09.06, 07:26
                Nie chodzi o pouczanie, ale tekst w stylu "ale ty klniesz, nie umiesz
                normalnie?" będzie lepiej przyjęty od koleżanki niż od rodzica tej koleżanki.
                No chyba, że koleżanka powie, "ale ty k..wa klniesz..." smile

                nie chodzi o jakieś super wychowanie, ale jeżeli się to dostrzega i się to nie
                podoba, zauważyć fakt można. Bo może to dziewczę nie wie nawet, że tak jest
                odbierane. 9-latka moze eszcze klnąc stale niektórych śmieszy. Ale u wielu
                będzie budzić wyłącznie negatywne uczucia.
          • scher Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 12:54
            nangaparbat3 napisała:

            > Taka sobie wypowiedź Magdy - koleżenki Młodej, którą Młoda kiedyś
            > przypadkowo nagrała na dyktafon w komórce.

            Kto z kim przestaje...

            Sz.
            • verdana Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 13:45
              Wiesz, to działa w obie strony...
              • scher Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 14:45
                verdana napisała:

                > Wiesz, to działa w obie strony...

                O wywieranie zbawiennego wpływu wolałbym prosić córkę sąsiada wink

                Sz.
                • verdana Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 15:53
                  A ja nie.
                  Wywieranie zbawiennego wpływu to jedna z bardziej kształcących rzeczy pod
                  słońcem. Bo zobowiązuje.
                  Tylko musi do tego być odpowiednie, bardzo odpowiedzialne dziecko.
                  Moja córka siedziała w gimnazjum rok z narkomanem i wywierała. Nie wiem czy
                  wywarła, ale narkomanką nie została.
                  • scher Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 16:03
                    verdana napisała:

                    > Wywieranie zbawiennego wpływu to jedna z bardziej kształcących rzeczy pod
                    > słońcem. Bo zobowiązuje.
                    > Tylko musi do tego być odpowiednie, bardzo odpowiedzialne dziecko.

                    To prawda, ale dla mnie ryzyko jest zbyt wielkie. Może niech wywiera
                    dobroczynny wpływ na dzieci młodsze albo starszych ludzi w szpitalu lub
                    hospicjum?

                    > Moja córka siedziała w gimnazjum rok z narkomanem i wywierała. Nie wiem czy
                    > wywarła

                    Ano właśnie. A ryzyko było.

                    Sz.
                    • nangaparbat3 Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 16:10
                      scher napisał:

                      > verdana napisała:
                      >
                      > > Wywieranie zbawiennego wpływu to jedna z bardziej kształcących rzeczy pod
                      >
                      > > słońcem. Bo zobowiązuje.
                      > > Tylko musi do tego być odpowiednie, bardzo odpowiedzialne dziecko.
                      >
                      > To prawda, ale dla mnie ryzyko jest zbyt wielkie. Może niech wywiera
                      > dobroczynny wpływ na dzieci młodsze albo starszych ludzi w szpitalu lub
                      > hospicjum?
                      >
                      > > Moja córka siedziała w gimnazjum rok z narkomanem i wywierała. Nie wiem c
                      > zy
                      > > wywarła
                      >
                      > Ano właśnie. A ryzyko było.
                      >
                      > Sz.

                      zycie jest w ogole ryzykowne.
                      Wole, kiedy dziecko wie, ze siedzi z narkomanem, niż narkomanow w klasie, o
                      ktorych nie wiadomo, że biorą.
                      Zapewniam Cię, ze w prawie każdej są jacyś.
                      • verdana Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 16:20
                        Nie było ryzyka.
                        To wcale nie jest tak, ze kazde dziecko zacznie ćpać, skoro pozna narkomana.
                        predzej nie zacznie, jak stwierdzi naocznie, jak narkomanowi ciężko.
                        Ryzyko byłoby, gdyby córka nie powiedziala mi, ze siedzi z narkomanem.
                        • scher Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 19:34
                          verdana napisała:

                          > Ryzyko byłoby, gdyby córka nie powiedziala mi, ze siedzi z narkomanem.

                          Ja mam pogląd konserwatywny: dla narkomana nie powinno być miejsca w normalnej,
                          dobrej szkole. Pewnych granic przekraczać nie wolno - i robimy to na własną
                          zgubę.

                          Sz.
                          • verdana Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 19:43
                            Hm...
                            Bałabym sie wyjść na ulicę w państwie, które eliminuje 15-latka z normalnego
                            spoleczeństwa, bo jest narkomanem.
                            • pal_ma Re: to nie corka Acornsa 20.09.06, 22:03
                              Zauważ, że to ten narkoman się eliminuje z normalnego społeczeństwa.
                              Własnoręcznie. wink
                              Ja bym się bała wyjść na ulicę w państwie, w którym daje się więcej praw
                              wyalienowanym patologicznie na własną rękę.

                              Kiedyś był taki eksperyment w szpitalu psychiatrycznym pod Wrocławiem, gdzie
                              stworzono oddział otwarty dla narkomanów, żeby się wtapiali w lokalną
                              społeczność i przy jej udziale resocjalizowali.
                              No i zaczęli....resocjalizować im dzieci. smile))
                              Eksperyment zakończył się fiaskiem, a skutki były opłakane, dla wszystkich jego
                              uczestników. Jak chcesz to podam Ci adres, idź i powiedz im swoją tezę. wink

                              Narkomania to ciężkie schorzenie i takie lekkie podchodzenie raczej nie robi
                              dobrze ani narkomanom ani społeczeństwu.

                              • gaika Re: to nie corka Acornsa 21.09.06, 01:58
                                pal_ma napisała:

                                >Zauważ, że to ten narkoman się eliminuje z normalnego społeczeństwa.
                                >Własnoręcznie. wink

                                Eliminacja oznacza śmierć. A nie wszyscy umierają.

                                >Ja bym się bała wyjść na ulicę w państwie, w którym daje się więcej praw
                                >wyalienowanym patologicznie na własną rękę.

                                Które prawa masz na myśli?

                                >Kiedyś był taki eksperyment w szpitalu psychiatrycznym pod Wrocławiem, gdzie
                                >stworzono oddział otwarty dla narkomanów, żeby się wtapiali w lokalną
                                >społeczność i przy jej udziale resocjalizowali.
                                >No i zaczęli....resocjalizować im dzieci. smile))
                                >Eksperyment zakończył się fiaskiem, a skutki były opłakane, dla wszystkich jego
                                >uczestników. Jak chcesz to podam Ci adres, idź i powiedz im swoją tezę. wink

                                Jeżeli na oddział otwarty przyjęli czynnych narkomanów, to nic dziwnego.
                                Narkomani przede wszystkim nakręcają się wzajemnie. To dziwne przedsięwzięcie
                                ma mało wspólnego z tym, o czym pisze Verdana.
                                I ciekawe co oni robili tym lokalnym dzieciom. Tylko nie pisz, że dawali
                                narkotyki, bo to wyjątkowo mało realne.

                                >Narkomania to ciężkie schorzenie i takie lekkie podchodzenie raczej nie robi
                                >dobrze ani narkomanom ani społeczeństwu.

                                40% gimnazjalistów miało kontakt z narkotykami. Co z nimi zrobić dla dobra
                                społeczeństwa?
                                Czy nielekkim podejściem będzie izolacja w specjalnych ośrodkach? Do nich
                                dołączą dzieci zaburzone, wybitne, łobuzy i kto wie, kto jeszcze(inwencja
                                ministra nie zna granic). Dorośli będą izolować wszystko z czym sobie nie
                                radzą, albo co w międzyczasie schrzanili. I będzie można udawać, że
                                społeczeństwo jest zdrowe. Tylko po co miałaby istnieć regularna szkoła? Dla
                                tej garstki "normalnych"?

                                Stan dzieci i młodzieży jest odbiciem kondycji społecznej jakby nie było. Dobro
                                społeczeństwa to umiejętność radzenia sobie z problemami, a nie odgradzanie się
                                od nich murem.
                              • nangaparbat3 Będę wredna 21.09.06, 07:42
                                i przypomne historię, która zdarzyła się kiedys w szkole, gdzie pracuję.
                                Podczas zebrania z rodzicami poswieconego narkotykom jeden z ojcoe bardzo
                                agresywnie żądał eliminacji ze szkoly narkomanów, "na których szkoda
                                pieniędzy, chcą, niech biorą, ale niech sobie sami radzą".
                                Parę miesięcy później okazało się, że właśnie jego syn bierze.
                            • scher Re: to nie corka Acornsa 21.09.06, 06:50
                              verdana napisała:

                              > Bałabym sie wyjść na ulicę w państwie, które eliminuje 15-latka z normalnego
                              > spoleczeństwa, bo jest narkomanem.

                              W ogóle nie pisałem o eliminacji ze społeczeństwa.

                              Sz.
                              • verdana Re: to nie corka Acornsa 21.09.06, 09:05
                                Nie pozwalajac chodzic do szkoly eliminujesz ze społeczenstwa... Nie chodzi mi
                                przecież o wymordowanie narkomanów, tylko o odgórne uniemozliwienie im
                                normalnego zycia. Oczywiście, osoby uzaleznione należy leczyć. Głęboko
                                uzaleznione - w specjalnych ośrodkach. Te, ktore nie tylko biorą, ale już
                                zachowują sie aspołecznie (kradną np) tez usuwałabym ze szkół.
                                Ale do szkoly, normalnej, publicznej chodzi mnóstwo młodzieży, która ma kontakt
                                z narkotykami, a jeszcze nie jest uzależniona, albo jest - ale może leczyć się
                                ambulatoryjnie. Często jest to kontakt sporadyczny, na iprezach, spróbowanie z
                                głupoty. Wyrzucenie ich ze szkoly i chosby zamkniecie w specjalnych osrodkach
                                to pokazanie, że w normalnym zyciu nie mają czego szukać, ze "normalni"
                                koledzy - to nie dla nich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka