Dodaj do ulubionych

nieobecność na lekcji a odpytywanie

08.10.06, 17:14
założyłam taki wątek na innym forum
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37249&w=49981208), ale ciekawa
jestem Waszego zdania.

Sytuacja wygląda dokładnie tak:
Uczeń nie był na lekcji np. polskiego. W tym samym dniu, na lekcję np. fizyki
wchodzi nauczycielka j. polskiego (razem z nauczycielem fizyki), chce odpytać
ucznia z polskiego. Uczeń mówi, że nie jest przygotowany, dostaje na fizyce
jedynkę z polskiego (na którym ma nieobecnośc). Czy taka sytuacja jest według
Was w porządku i zgodna z zasadami nauczania i oceniania?

Czy według Was jest istotny powód nieobecności czy też nie?

M.
Obserwuj wątek
    • maika7 link poprawiony 08.10.06, 17:16
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37249&w=49981208

      M.
      • maika7 Re: link poprawiony - hm... może teraz? 08.10.06, 17:17
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37249&w=49981208
    • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 17:23
      Oczywiście,ze jest nie na miejscu. Jeżeli uczeń tego dnia nie miał byc na
      języku polskiem - pewnie nie był przygotowany . To raczej normalne. Ale głupota
      rządzi sie swoimi prawami.... To tylko zależne jest od ludzi .
      • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 17:26
        Polski był na pierszych godzinach i uczeń wiedział, wcześniej, że nie będzie na
        tych dwóch lekcjach. Sytuacja dotyczy liceum.

        M.
        • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 18:35
          I nic nie zrobisz...., jak głuppi nauczyciel...a jak widać - nienajmądrzejsi
          • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 19:13
            zonaniezona1 napisała:

            > I nic nie zrobisz...., jak głuppi nauczyciel...a jak widać - nienajmądrzejsi

            Skąd wiesz, że głupi? Może po prostu doświadczony i konsekwentny?

            Sz.
      • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 19:14
        zonaniezona1 napisała:

        > Jeżeli uczeń tego dnia nie miał byc na języku polskiem

        A jakim prawem nie miał być?

        > pewnie nie był przygotowany

        A jakim prawem nie był przygotowany?

        Sz.
        • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 19:21
          > A jakim prawem nie miał być?

          Wiedział, że tego dnia nie bedzie w szkole, bo musi byc w tym samym czasie w
          innym miejcu gdzie indziej - razem z kilkoma innymi osobami, ktore nie wrocily
          do szkoły.

          > A jakim prawem nie był przygotowany?

          A dlaczego mial byc przygotowany na lekcje, na ktorych nie był obecny??
          Zeszytu i podrecznika tez nie mial....

          M.
          • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 19:37
            napisałam maila
            • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 19:49
              odpisalam smile
              M.
          • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 19:42
            maika7 napisała:

            > > A jakim prawem nie miał być?>
            > Wiedział, że tego dnia nie bedzie w szkole, bo musi byc w tym samym czasie w
            > innym miejcu gdzie indziej

            No więc moim zdaniem to zależy, czy nieobecność była usprawiedliwiona. Samo to,
            że miał być "gdzie indziej", nie usprawiedliwia nieobecności.

            Sz.
            • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 19:52
              > No więc moim zdaniem to zależy, czy nieobecność była usprawiedliwiona. Samo to,
              > że miał być "gdzie indziej", nie usprawiedliwia nieobecności.

              Bardzo usprawiedliwiona smile) Komisja wojskowa.

              Ale swoją drogą, nawet gdyby nie była usprawiedliwiona to moim zdaniem
              odpytywanie "znienacka" jest hm... dośc niekonwencjonalne...

              M.
              • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 22:22
                maika7 napisała:

                > Bardzo usprawiedliwiona smile) Komisja wojskowa.

                To całkiem zmienia postać rzeczy.

                Sz.
                • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 22:27
                  > To całkiem zmienia postać rzeczy.

                  Dlaczego? Przeciez od początku piszę, ze nieobecnośc była uzasadniona i
                  usprawiedliwiona.

                  smile
                  M.
                  • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 22:47
                    maika7 napisała:

                    > Dlaczego? Przeciez od początku piszę, ze nieobecnośc była uzasadniona i
                    > usprawiedliwiona.

                    Ale nie pisałaś, dlaczego.

                    Sz.
                    • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 09.10.06, 07:13
                      > Ale nie pisałaś, dlaczego.

                      Powód mógł być równie wazny, ale np. bardzo prywatny. Uważam, że samo
                      zapewnienie, że obecność była uzasadniona powinien wystarczyć.

                      M.
                      • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 09.10.06, 22:12
                        Niezależnie czy Komisja Wojskowa, lekarz, odwiezienie umierającej sąsiadki do
                        szpitala ... odpytywanie na innej lekcji jest przesadą smile
        • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 19:30
          A jak był na badaniach lekarskich ?

          Co to za konsekwencja na innej lekcji odpytywac dzieciaka z innego przedmiotu?

          A jakim prawem?
          A normalnym ... każdy uczeń moze czasem być przygotowany... A wiesz
          dlaczego?... Bo to też człowiek ! I moze mieć gorsze i lepsze dni...

          Ale to ogólna uwaga... Nie odnoszę się do konkretnej sytuacji bo jej nie znam
          • edytka_73 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 21:18
            > każdy uczeń moze czasem być przygotowany... A wiesz
            > dlaczego?... Bo to też człowiek ! I moze mieć gorsze i lepsze dni...

            I wtedy ponosi konsekwencje tegoż nieprzygotowania - w postaci oceny
            niedostatecznej.

            Co do zaistniałej sytuacji - zgadzam się: absurd.
            Chyba, że ten uczeń _wszytskie bardzo ważne sprawy_ załatwia na podczas lekcji
            polskiego i nauczcyielowi bardzo zalezało, żeby go "dorwać". Ale to i tak absurd.
            • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 21:27
              > Co do zaistniałej sytuacji - zgadzam się: absurd.
              > Chyba, że ten uczeń _wszytskie bardzo ważne sprawy_ załatwia na podczas lekcji
              > polskiego i nauczcyielowi bardzo zalezało, żeby go "dorwać". Ale to i tak absurd.

              smile nie nie załatwia. To była pierwsza jego nieobecnośc na tym przedmiocie w tym
              roku szkolnym. W dodatku usprawiedliwiona. Przedmiot jest kilka razy w tygodniu,
              odpytywany jest tez kilka razy w tygodniu. Zazwyczaj zawsze dostaje taką samą
              ocene: 3+. Trzeci rok.

              M.
              • verdana Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 21:51
                Przyjmujac założenie tej nauczycielki - uczeń musi byc codziennie przygotowany
                do odpytania ze wszystkich przedmiotów. Jest dla mnie oczywiste, ze uczeń,
                ktory w szkole być nie może - a powod nieobecnosci jest spowodowany wyższą
                koniecznością, nie ma obowiązku przygotować się na lekcję, na której bedzie
                nieobecny - nie musi miec ani zeszytów, ani książek, ani odrobionej pracy
                domowej - oczywiscie na nastepnej lekcji powinien stawić sie przygotowany.
                Biorac pod uwagę, ze powodem nieobecnosci była Komisja Wojskowa, a więc
                nieobecność nie byla nawet w minimalnym stopniu winą ucznia, ani nie mogł w
                zaden sposób jej uniknąć - zachowanie nauczycielki jest niewatpliwie zlośliwe.
                Syn spełniał obywatelski obowiazek, a nie wagarował - a został potraktowany jak
                ktoś, kto przeroczył szkolne zasady, jak oszust i wagarowicz.
                Nie wątpię, ze nauczycielka chciała postawic Twemu synowi złą ocenę. Należy sie
                zastanowić, dlaczego.
                • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 08.10.06, 22:12

                  > Nie wątpię, ze nauczycielka chciała postawic Twemu synowi złą ocenę. Należy sie
                  > zastanowić, dlaczego.

                  Pewnie pojutrze cos sie wyjaśni w tej sprawie. Mam tylko nadzieję, że pozytywnie.


                  smile
                  M.
                  • ponton Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 09.10.06, 02:10
                    Gdyby to byl moj syn, oczekiwalbym:
                    1. usuniecia tej jedynki z dziennika
                    2. przeprosin nauczycielki w obecnosci nauczyciela fizyki, na ktorego lekcji
                    rzecz miala miejsce, dyrektorki i wychowawczyni - przeprosin skierowanych do
                    syna i do mnie za strate mojego czasu i za niepotrzebny stres
                    3. pisemnego uzasadnienia kazdej kolejnej oceny stawianej przez te nauczycielke
                    poniewaz mialbym podejrzenia, ze bedzie chciala sie mscic - utrata zaufania
                    4. oficjalnego wyjasnienia przez dyrektorke na forum szkoly dla uczniow i na
                    najblizszym zebraniu dla rodzicow tego kiedy nauczyciel danego przedmiotu ma
                    prawo odpytywac z niego uczniow - jezeli dyrektorka uzna, ze nauczyciel moze
                    ucznia pytac zawsze, gdy jest on na terenie szkoly, prawo takie nie moze dzialac
                    wstecz a wiec bedzie musiala okreslic od kiedy bedzie ono funkcjonowac w szkole
                    i jakie beda mechanizmy odwolywania sie od stopni stawianych z jednego
                    przedmiotu na lekcji z innego
                    Uwazam, ze szkola powinna uczyc nie tylko przedmiotow ale rowniez zasad
                    uczciwego funkcjonowania w malych spolecznosciach, fair ukladow pomiedzy osobami
                    posiadajacymi wladze (nauczyciel, szef) a osobami podleglymi (uczen, pracownik).
                    Szkola powinna pietnowac i karac wszelkie przejawy bullying i/lub mobbing,
                    niezaleznie od tego czy dopuszczaja sie takich dzialan uczniowie, czy
                    nauczyciele. A wrecz, jesli pozwalaja sobie na takie zachowania nauczyciele,
                    napietnowanie takiego postepowania winno byc duzo surowiej egzekwowane, bo
                    nauczyciel ma nie tylko uczyc ale przede wszystkim stawiac dobry przyklad.
                    Na spotkanie do szkoly poszedlbym z moim prawnikiem.
                    • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 09.10.06, 07:34
                      Ponton, gdyby mój syn byl mlodszy, to może bym sie bardziej zaangażowała, ale to
                      praktycznie jego sprawa.
                      1. Jedynka nas (rodziców i syna) ani ziębi, ani grzeje - ot, niesprawiedliwa
                      ocena - do pominiecia - z sygnałem, że uważam, że powinna byc anulowana. Ale
                      decyzja nalezy do nauczyciela.
                      2. Przeprosin nie oczekuje. Oczekuje spokojnej rozmowy i wyjasnienia sobie tej
                      sytuacji.
                      3. Mam nadzieję, że nie będzie sie mścić, to jedyny taki incydent w ciągu ponad
                      dwuletniej nauki syna w tej szkole.
                      4. Poniewaz jest to jednostkowy przypadek, mam nadzieje, że sama rozmowa
                      wystarczy i że taka sytuacja juz sie nie powtórzy. Nauczycieli tez czasem
                      ponoszą nerwy i dzialaja nieracjonalnie. Nie widze potrzeby jeszcze bardziej
                      "rozdmuchiwać" tego incydentu. Wystarczająco zrobiły to juz 3 panie zaangazowane
                      w tę sprawe z ramienia szkoły.

                      Co ro reszty twojego postu - zgadzam sie jak najbardziej, ale to syn musi
                      nauczyć sie reagować w sposób chroniący go przed mobbingiem. Ja moge go jedynie
                      jeszcze wspomoc, a nie rozkladac nad nim parasol ochronny typu "ja to zalatwie
                      za ciebie" albo "załatwimy to razem". Do pracy i jego szefa tez z nim nie pójdę...

                      Prawnika nie mam. Nigdy go do tej pory nie potrzebowałam. I ta sprawa tez wydaje
                      mi sie niewymagajaca "takich środków".

                      M.

                    • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 09.10.06, 08:38
                      ponton napisał:

                      > Gdyby to byl moj syn, oczekiwalbym:

                      Bardzo mi odpowiada wyważona reakcja autorki wątku na twój post. Niemniej
                      jednak:

                      > 1. usuniecia tej jedynki z dziennika

                      Raz wystawioną ocenę zgodnie z polskim prawem może anulować tylko nauczyciel,
                      który ją wystawił.

                      > 2. przeprosin nauczycielki w obecnosci nauczyciela fizyki, na ktorego lekcji
                      > rzecz miala miejsce, dyrektorki i wychowawczyni - przeprosin skierowanych do
                      > syna i do mnie za strate mojego czasu i za niepotrzebny stres

                      Przesada, i to gruba.

                      > 3. pisemnego uzasadnienia kazdej kolejnej oceny stawianej przez te
                      > nauczycielke poniewaz mialbym podejrzenia, ze bedzie chciala sie mscic -
                      > utrata zaufania

                      To mógłbyś.

                      > 4. oficjalnego wyjasnienia przez dyrektorke na forum szkoly dla uczniow i na
                      > najblizszym zebraniu dla rodzicow tego kiedy nauczyciel danego przedmiotu ma
                      > prawo odpytywac z niego uczniow

                      Już się czuj, jak to postawisz całą szkołę na nogi z powodu jednego błahego
                      incydentu.

                      > jezeli dyrektorka uzna, ze nauczyciel moze ucznia pytac zawsze, gdy jest on
                      > na terenie szkoly, prawo takie nie moze dzialac wstecz

                      Prawo takie działa w szkołach cały czas, więc dyrektorka nie ma tu nic do
                      uznawania. Gdyby nie działało, niemożliwe byłyby poprawkowe dopytki uczniów na
                      przerwach czy po lekcjach. Często nauczyciel przychodzi do szkoły specjalnie,
                      żeby dopytać ucznia na lepszą ocenę.

                      > i jakie beda mechanizmy odwolywania sie od stopni stawianych z jednego
                      > przedmiotu na lekcji z innego

                      Zgodnie z polskim prawem od treści oceny nie ma odwołania nigdy.

                      > Na spotkanie do szkoly poszedlbym z moim prawnikiem.

                      O ho, ho!

                      Sz.
                      • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 09.10.06, 22:09
                        Prawa ucznia to przesada i głupota, za to jakim prawem był nieprzygotowany...
                        Cóz za urocza niekonsekwencja smile
                        No commments smile
                        • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 09.10.06, 22:12
                          zonaniezona1 napisała:

                          > Prawa ucznia to przesada i głupota

                          Ty to napisałaś. Ja mam inne zdanie.

                          Sz.
    • cooky1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 10.10.06, 14:38
      Nie, wydaje mi się że to nie jest zgodne z odesem ucznia(chociaz nie jestem na
      100 % pewna). Ale jak kogoś nie ma na lekcji, ma wpisaną nieobecność w
      dzienniku to nie może być odpytywany z tego przedmiotu.
      A zachowanie nauczyciela, należy zgłośić do pani Dyrektor i Rady Rodziców.
      • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 10.10.06, 18:01
        No coż - usłyszałam, że "ponieważ nigdzie nie jest napisane, że tak nie można
        robic, więc mozna".....

        Rozmowa z panią dyrektor wykazała, że stoimy na przeciwnych biegunach w
        rozumieniu tak wielu rzeczy dotyczących szkoły, wychowywania i dojrzewania
        mlodych ludzi oraz powinności rodziców, że duzym osiągnięciem chyba było
        "rozejście sie w pokoju".

        smile)
        M.
        • ponton Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 10.10.06, 20:57
          maika7 napisała:

          > No coż - usłyszałam, że "ponieważ nigdzie nie jest napisane, że tak nie można
          > robic, więc mozna".....
          >
          > Rozmowa z panią dyrektor wykazała, że stoimy na przeciwnych biegunach w
          > rozumieniu tak wielu rzeczy dotyczących szkoły, wychowywania i dojrzewania
          > mlodych ludzi oraz powinności rodziców, że duzym osiągnięciem chyba było
          > "rozejście sie w pokoju".
          >
          > smile)
          > M.

          Szczerze wspolczuje. Bo chociaz Twoj syn juz chyba pelnoletni i chlop pod wasem
          to ciagle jest to Twoje dziecko, ktore oddajesz w rece tych pan na kilka godzin
          dziennie. Wychowanie mlodego czlowieka to koronkowa robota, lepsze sa jej
          efekty gdy jest mozliwosc wspolpracy wszystkich zainteresowanych.
          • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 10.10.06, 21:22
            > Szczerze wspolczuje. Bo chociaz Twoj syn juz chyba pelnoletni i chlop pod wasem
            > to ciagle jest to Twoje dziecko, ktore oddajesz w rece tych pan na kilka godzin
            > dziennie. Wychowanie mlodego czlowieka to koronkowa robota, lepsze sa jej
            > efekty gdy jest mozliwosc wspolpracy wszystkich zainteresowanych.

            W przypadku tak dużych dzieci, wpływ szkoły jest raczej znikomy, jesli uczeń sam
            nie chce korzystać z ofert szkoły (np. nauczycieli o nieprzecietnej osobowości i
            pasji). Złego za wiele nie narobią. A dają przyklad "jak nie zachowywać sie w
            stosunku do innych ludzi i jak jest ważne umieć radzić sobie i w takich
            sytuacjach". W końcu nikt nie gwarantuje, że na studiach, w pracy itd.. spotkają
            samych przyjaznych ludzi smile)

            Sytuacja syna - okazja do kilku waznych rozmów - w sumie pozytywnie smile) Cenna
            lekcja smile)

            M.
            • thaures Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 12.10.06, 20:00
              Teraz z drugiej strony. Jestem nauczycielem w szkole średniej- w zeszłym
              tygodniu robię zapowiedzianą klasówkę-podczas czytania lisy obecności dowiaduję
              się,że kilkoro uczniów jest w szkole i siedzi w bufecie. Wpisuję nieobecność,
              robię klasówkę. Uczniowie kończą 10 minut przed końcem lekcji, a ja idę do
              bufetu, gdzie siedzi kilkoro uczniów. W tym też i moi. Mówię,że właśnie
              skończyła się klasówka- a oni dostają po jedynce. Zrobiłam tak pierwszy raz w
              życiu, ale szlag mnie trafia jak zapowiadam sprawdzian i przychodzi 30-40 %
              uczniów. Tu ewidentnie byli w szkole-po prostu nie poszli na lekcje. Ucznia,
              który ma zwolnienie nigdy się nie czepiam, chociaż zdarzają się i tacy, którzy
              zawsze mają nieobecności usprawiedliwione i do szkoły prawie nie chodzą. Teraz
              zastanawiam się czy dobrze zrobiłam... Z drugiej strony mam uczniów, którzy
              byli na lekcjach dwa razy( przy wszystkich do tej pory 12). Pozdrowienia
              • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 12.10.06, 20:14
                thaures napisała:

                > zastanawiam się czy dobrze zrobiłam

                Bardzo dobrze. Cwaniactwo nie może popłacać.

                Sz.
              • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 13.10.06, 21:35
                > ....Zrobiłam tak pierwszy raz w
                > życiu, ale szlag mnie trafia jak zapowiadam sprawdzian i przychodzi 30-40 %
                > uczniów. Tu ewidentnie byli w szkole-po prostu nie poszli na lekcje. Ucznia,
                > który ma zwolnienie nigdy się nie czepiam, chociaż zdarzają się i tacy, którzy
                > zawsze mają nieobecności usprawiedliwione i do szkoły prawie nie chodzą. Teraz
                > zastanawiam się czy dobrze zrobiłam...

                Według mnie wszystko zalezy od wczesniej ustalonych reguł. Jednak nie łaczyłabym
                oceniania z wstawianiem nieobecności. Masz ustalone z uczniami warunki
                poprawiania ocen? Trzymają się ich?

                smile
                M.
                • thaures Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 14.10.06, 00:05
                  Mam ustalone zasady,ale uczniowie się ich nie trzymają. Na poprawę oceny mają
                  wg statutu 2 tygodnie. Rzadko się zdarza,żeby którys zaliczał w terminie.
                  Przeważnie jest tak,że chodzą jak chcą, a 2-3 tygodnie przed końcem semestru
                  chcą zaliczać wszystko. Najgorsze,że w mojej szkole to norma.Gdybym chciała się
                  trzymać wszystkich wcześniej ustalonych reguł to musiałabym zostawić ok 80%
                  uczniów. Smutne to. Tym bardziej,że staram się,żeby lekcje były ciekawe,
                  tłumaczę wszystko na zajęciach, bo do książki zaglądają rzadko. Niestety, jak
                  ktoś nie chodzi, to zaległości się nawarstwiają- tym bardziej,że uczę języka
                  obcego. Pzd
                  • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 14.10.06, 04:59
                    Pewnie powiem niepopularną rzecz - ale prawdopodobnie niezachowywanie reguł
                    jest problemem wypracowywanym przez szkołę. Można przyjąć wiele reguł
                    postępowania a brak podchodzenia ze stronu uczniów poważnie do obowiązków jest
                    wypracowane przez samych nauczycieli. Regulamin szkoły tak naprawdę służy
                    nauczycielom- jak widać to wolna amerykanka... Nauczyciel postawi 1 za brak
                    obecnoci na lekcji lub wejdzie na inną lekcje - zabiera czas na naukę innego
                    przedmiotu - i postawi 1 ... i tak naprawdę uczeń nie ma szansy na obronę .
                    Oczywiście, ze ego cierpi - jak czlowiek się stara przekazać wiedzę a materiał
                    jest oporny - ale mozna zamiast tego naprawde w inny sposób zaaktywizować.
                    Można , ale trzeba chcieć ... Referaty, prace domowe , które mogą rozwijać i
                    poszerzac wiedzę- daje to samo co znienawidzone klasówki. Uczeń uczy się pod
                    taką presją ,ze woli uciekać z lekcji i przeżywać dyskomfort kłamania i
                    jedynek - niż normalnie iść na lekcję . Prace Bandury z lat 80 wykazały ,że
                    dzieciaki uczą się wtedy , kiedy wierzą w swoją skuteczność .. Jedynki i dwójki
                    powodują zniechęcenie, opuszczanie lekcji i brak wiary we własne siły -
                    potocznie mówiąc. To bardzo niepopularne co napisałam ... zdaję sobie z tego
                    sprawę ... A że każdy z nas unika sytuacji, które narażają go na stres i bodzce
                    negatywne ... stąd taka fala nieobecości. A przecież są nauczyciele na których
                    lekcje uczniowie chodzą chętnie..., pzeważnie oni stosuja metody pozytywnej
                    motywacji...
                    Wybacz - ale postawienie jedynki w takiej sytuacji jaką opisujesz - to 1. dało
                    realne i to chwilowe korzysci tylko Tobie - ukarałaś uczniow , którzy ciebie
                    rozczarowali , w danej chwili miałaś władzę....
                    Tak naprawdę nic takie zachowanie nie dało... ani uczniom , ani Tobie... Oni
                    jeszcze chętnijej następnym razem uciekna, a nawet jeśli nie ...to strach przed
                    jedynka to nie jest chyba ta motywacja o którą chodzi niezłemu
                    nauczycielowi .... A Ty przekonasz przekonasz sama siebe - że tak trzeba i
                    jeśli pójdziesz w stronę karania a nie motywowania i wymyślania metod - aby
                    zachęcić do nauki i ..cóz ...przychodzenia na lekcje - to grozi Ci
                    rozgoryczenie i ciągłe narzekanie na zlą młodzież ....
                    Jecze jedno - psycholodzy społeczni udowodnili, że najlepsze wyniki mając ci
                    nauczyciele- któzy trzymają sie reguł ...ale.. potrafią do nich podchodzić
                    elastycznie ...i czasem je łamią . Ludzie nienawidzą zbytnich rygorystówsmile)))
                    • gaika Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 15.10.06, 18:50
                      zonaniezona1 napisała:
                      (...)
                      > Tak naprawdę nic takie zachowanie nie dało... ani uczniom , ani Tobie... Oni
                      > jeszcze chętnijej następnym razem uciekna, a nawet jeśli nie ...to strach
                      przed
                      >
                      > jedynka to nie jest chyba ta motywacja o którą chodzi niezłemu

                      > nauczycielowi .... A Ty przekonasz przekonasz sama siebe - że tak trzeba i
                      > jeśli pójdziesz w stronę karania a nie motywowania i wymyślania metod - aby
                      > zachęcić do nauki i ..cóz ...przychodzenia na lekcje - to grozi Ci
                      > rozgoryczenie i ciągłe narzekanie na zlą młodzież ....
                      > Jecze jedno - psycholodzy społeczni udowodnili, że najlepsze wyniki mając ci
                      > nauczyciele- któzy trzymają sie reguł ...ale.. potrafią do nich podchodzić
                      > elastycznie ...i czasem je łamią . Ludzie nienawidzą zbytnich rygorystówsmile)))

                      Oczywiście nie chodzi o to, żeby niezależnie od sytuacji trwać przy jakiejś
                      zasadzie, bo zdarzają się losowe przypadki, okoliczności zupełnie wyjątkowe, w
                      których należy być elastycznym i postąpić nietypowo. Jednak w szkole reguły to
                      po prostu konieczność. Porządkują rzeczywistość, stawiają młodym ludziom
                      granice, nauczycielom nie pozwalają na nadużywanie władzy. Nie chodzi o skrajną
                      biurokrację, ale promowanie rzetelności, uczciwości, porządku.

                      Definitywnie szkoła nie docenia mocy wzmocnień pozytywnych i przedkłada je nad
                      negatywne. Przewaga kar nad nagrodami przynosi negatywne skutki. Jednak czym
                      innym jest nieustanne karanie "na oślep", czym innym konsekwencja i
                      egzekwowanie umowy, którą nauczyciel zawiera na początku roku. Jeśli
                      zapowiedział, że uczeń ma dwa tygodnie na uzupełnienie braków spowodowanych
                      nieobecnością, to trzyma się tego terminu, jeżeli wagarowanie ze sprawdzianu
                      miało skończyć się jedynką -powinno.
                  • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 14.10.06, 09:40
                    thaures napisała:

                    > Mam ustalone zasady,ale uczniowie się ich nie trzymają. Na poprawę oceny
                    > mają wg statutu 2 tygodnie. Rzadko się zdarza,żeby którys zaliczał
                    > w terminie.

                    A Ty powinnaś być konsekwentna i po terminie nie zaliczać. Pewnie to robisz,
                    dlatego uczniowie uważają ustalone przez Ciebie reguły za w praktyce
                    nieobowiązujące.

                    > Przeważnie jest tak,że chodzą jak chcą, a 2-3 tygodnie przed końcem semestru
                    > chcą zaliczać wszystko. Najgorsze,że w mojej szkole to norma.Gdybym chciała
                    > się trzymać wszystkich wcześniej ustalonych reguł to musiałabym zostawić
                    > ok 80% uczniów.

                    Wystarczy, że raz pokażesz, że naprawdę jesteś zdolna zostawić dwóch-trzech
                    największych leserów, którzy nie przejawiają minimum chęci dostosować się do
                    Twoich reguł, i problem z lekceważeniem Twoich poleceń się skończy.

                    > Smutne to. Tym bardziej,że staram się,żeby lekcje były ciekawe, tłumaczę
                    > wszystko na zajęciach

                    Tobie zależy bardziej niż im i dałaś im to odczuć - to też błąd pedagogiczny.

                    > bo do książki zaglądają rzadko

                    Czyli nie egzekwujesz. Jeżeli najpierw skutecznie nie postawisz uczniom granic,
                    Twoje dobre serce i starania nie zostaną docenione. Nawet przeciwnie - możesz
                    być lekceważona. To nie są dorośli ludzie, nie myślą dojrzale, pamiętaj o tym.

                    Sz.
                    • ponton Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 14.10.06, 17:38
                      Nauczycielowi powinno zalezec na tym zeby ucznia nauczyc a nie zeby mu
                      udowodnic, ze nie umie. Coz to za sukces dla nauczyciela przekonac sie po raz
                      kolejny, ze umie wiecej niz jego uczniowie? Stawianie jedynek czy innych zlych
                      stopni to przede wszystkim porazka nauczyciela, ze nie umial zainteresowac,
                      przekazac wiedzy, zmotywowac, zachecic, wytlumaczyc. Wszystkie te regulaminy,
                      reguly, zasady powinny byc stosowane tylko w sytuacja krytycznych i jak
                      narzadziej - na codzien nauczyciela praca jest szukanie i znajdowanie drogi do
                      swoich uczniow - nie sztuka uczyc chetnych i zainteresowanych przedmiotem, cala
                      sztuka w uczeniu tych opornych. W koncu nie zatrudnia sie w szkolach szewcow
                      czy rzeznikow, zatrudnia sie specjalistow w roznych dziedzinach wyposazonych w
                      merytoryczna wiedze jak uczyc. Mozna wiec od tych specjalistow oczekiwac, ze
                      beda zdobyta wiedze wprowadzac w zycie. Skoro uczniowie siedzieli w bufecie i
                      nie przyszli na klasowke, bo byli do niej nieprzygotowani to czyja to wina? Kto
                      nie umial ich nauczyc, zachecic, zainteresowac, zmotywowac, zauroczyc
                      przedmiotem? Nie poszli okradac struszek jak jacys zdemoralizowani menele tylko
                      siedzieli grzecznie w szkole. Zamiast z nimi pogadac dlaczego nie przyszli na
                      klasowke, nauczycielka msci sie za wlasna porazke dydaktyczna stawiajac zly
                      stopien choc tak naprawde nie ma pojecia jaki jest stan wiedzy tych akurat
                      uczniow. Przedziwne!
                      • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 14.10.06, 18:31
                        ponton napisał:

                        > Nauczycielowi powinno zalezec na tym zeby ucznia nauczyc a nie zeby mu
                        > udowodnic, ze nie umie.

                        Jak wyobrażasz sobie nauczyć ucznia, który lekceważy przedmiot, nauczyciela i
                        obowiązujące zasady? Można zaprowadzić konia do wodopoju, ale koń napić się
                        musi sam.
                        Uczeń ma obowiązek się uczyć, bez egzekwowania tego obowiązku nauczyciel na
                        twarz upadnie, a nie nauczy.

                        > Stawianie jedynek czy innych zlych stopni to przede wszystkim porazka
                        > nauczyciela, ze nie umial zainteresowac, przekazac wiedzy, zmotywowac,
                        > zachecic, wytlumaczyc.

                        Teoria ostatnio bardzo modna w oświacie, szkoda tylko, że nieprawdziwa.
                        Bez współdziałania ucznia z nauczycielem, bez jego chęci i świadomych wysiłków
                        nauczanie jest niemożliwe. I o ile w normalnych przypadkach wystarcza dobra
                        organizacja procesu dydaktycznego, o tyle przypadki lenistwa czy celowego
                        lekceważenia obowiązków szkolnych przez ucznia wymagają zdecydowanych działań
                        dyscyplinujących.

                        > Skoro uczniowie siedzieli w bufecie i nie przyszli na klasowke, bo byli do
                        > niej nieprzygotowani to czyja to wina?

                        Tego, co się nie przygotował, chociaż miał taki obowiązek - czy to dla ciebie
                        zbyt prosta odpowiedź?

                        > Kto nie umial ich nauczyc, zachecic, zainteresowac, zmotywowac, zauroczyc
                        > przedmiotem?

                        Uczeń gimnazjum podczas lekcji wychodzi z klasy, kopniakiem otwierając drzwi.
                        Huk na cały korytarz.
                        - No to, droga koleżanko, trzeba lekcje ciekawiej prowadzić, metody
                        aktywizujące stosować!

                        Obwinianie dorosłych za świadome nieposłuszeństwo ucznia i zdejmowanie z niego
                        samego jakiejkolwiek odpowiedzialności za własne postępowanie stało się - w
                        krajach, gdzie dzieci manipulują dorosłymi, a szkolnictwo zeszło na psy - nowym
                        rodzajem sportu.

                        > Nie poszli okradac struszek jak jacys zdemoralizowani menele tylko siedzieli
                        > grzecznie w szkole.

                        Dlatego też nie siedzą w więzieniu, tylko dostali ocenę niedostateczną.

                        > Zamiast z nimi pogadac dlaczego nie przyszli na klasowke

                        Najpewniej dlatego, że sobie ją zlekceważyli albo nie chciało im się nauczyć.

                        > nauczycielka msci sie za wlasna porazke dydaktyczna

                        Nauczycielka rzetelnie rozpoznaje u uczniów brak wymaganej wiedzy i
                        umiejętności.

                        > stawiajac zly stopien choc tak naprawde nie ma pojecia jaki jest stan wiedzy
                        > tych akurat uczniow.

                        Ależ ma pojęcie. Uczeń odmawia odpowiedzi, uciekając z zapowiedzianego
                        sprawdzianu - co znaczy, że nie umie.

                        Sz.
                        • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 14.10.06, 21:02
                          scher twoje podejście do uczniów napawa mnie smutkiem i przerażeniem ...

                          Mam nadzieje ,ze nie jesteś nauczycielem !!!!!
                          • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 15.10.06, 09:05
                            A co konkretnie masz mi do zarzucenia?

                            Sz.
                            • zonaniezona1 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 15.10.06, 18:58
                              Nic ...zupełnie nic....
                      • croyance Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 19.10.06, 18:15
                        Daj spokoj, ja np. chodzilam na wagary, bo sobie olewalam, a nie dlatego, ze
                        bylam "niezmotywowana". Terapeutyczne pogawedki typu: coz takiego sie dzieje w
                        zyciu twym, ze sie nie uczysz? - odbieralam jako frajerstwo.
                        Mlodzi ludzie czesto nie ida na lekcje nie z powodow glebokich, ale np.
                        dlatego, ze w barze fajnie sie siedzi i gada, a to fajniejsze niz jakas tam
                        lekcja.
    • jakw Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 15.10.06, 19:47
      Jeśli nieobecność jest usprawiedliwiona, uczeń wcześniej wiedział, że go nie
      będzie, to imho jest to nie w porządku. Skoro to chłopak stawał przed Komisją
      Wojskową, to realizował swój patriotyczny obowiązek wink. I za to pały stawiają?
      Zwłaszcza że gdyby nie przyszedł na te inne lekcje, to z racji KW miałby chyba
      całodniową nieobecność usprawiedliwioną? Ja bym chyba robiła aferę w szkole.
      • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 15.10.06, 20:51
        > Jeśli nieobecność jest usprawiedliwiona, uczeń wcześniej wiedział, że go nie
        > będzie, to imho jest to nie w porządku. Skoro to chłopak stawał przed Komisją
        > Wojskową, to realizował swój patriotyczny obowiązek wink. I za to pały stawiają?
        > Zwłaszcza że gdyby nie przyszedł na te inne lekcje, to z racji KW miałby chyba
        > całodniową nieobecność usprawiedliwioną? Ja bym chyba robiła aferę w szkole.

        To nie do końca jest takie klarowne - wyjasniam na sąsiednim forum. Nie mial
        imiennego wezwania w tym dniu. Poszedł, bo na ogloszeniu było napisane, że "ci,
        ktorzy nie maja wezwania, tez maja iśc", a reszta chlopcow z jego klasy szła,
        równiez drugi kolega bez imiennego wezwania. Dowiedzial sie, że wezwanie jest
        juz wysłane i ma przyjśc w nowym terminie, to wrocił do szkoły. I to zostało
        zinterpretowane przez nauczycielkę jako "miganie sie i ucieczka" (mimo, ze
        wczesniej się nie "mignał" ani razu). Afery nie bede robić, juz to zrobiły 3
        panie (nauczycielka, wychowawczyni i dyrektorka) wytaczając armate na muchę.

        Taaak, na jutro syn ma już imienne wezwanie. Ciekawa jestem czy pójdzie do
        szkoły, czy nie. Faktycznie oficjalnie ma dzien wolny.

        Swoją drogą to ciekawa bardziej jestem opinii, czy gdyby byl na wagarach to
        nauczycielka ma prawo dopaśc go na kolejnej nie swojej lekcji i spytac z
        przedmiotu, na ktorym nie był. Tu są chyba bardziej podzielone opinie smile

        smile
        M.
        • a.nancy Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 20.10.06, 13:05
          jednym slowem, otrzymal negatywna ocene za to ze byl
          - obowiazkowy (poszedl, chociaz nie mial imiennego wezwania)
          - uczciwy (wrocil do szkoly na kolejne lekcje)
        • apluzina Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 06.11.06, 19:41
          Gdyby był na wagarach, a tego samego dnia pojawił sie na innej lekcji
          prowadzonej przeze mnie, z pewnością bym go przepytała - dla samej zasady, że
          choć wagary są super przyjemne, niosą ze sobą pewne konsekwencje.
          Na zastępstwie płatnym nauczyciel realizuje nauczany przez siebie przedmiot, tak
          więc jest to jednak jego lekcja.
          • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 06.11.06, 20:27
            > Na zastępstwie płatnym nauczyciel realizuje nauczany przez siebie przedmiot, tak
            > więc jest to jednak jego lekcja.

            Ale to nie było na zastępstwie. Pani X weszła na normalna lekcje do pana Z i na
            jego lekcji odpytała chłopców.

            Wagary niosa konsekwencje w postaci nieusprawiedliwionej nieobecności,
            konieczności samodzielnego nadrobienia materiału. To nie wystarczy?

            smile
            M.
            • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 06.11.06, 20:39
              maika7 napisała:

              > Ale to nie było na zastępstwie. Pani X weszła na normalna lekcje do pana Z
              > i na jego lekcji odpytała chłopców.

              Rozumiem, że nie po uprzednim obezwładnieniu i zakneblowaniu pana Z?
              Co więc w tym sprzecznego z prawem?

              > Wagary niosa konsekwencje w postaci nieusprawiedliwionej nieobecności,
              > konieczności samodzielnego nadrobienia materiału. To nie wystarczy?

              Wagary niosą za sobą konsekwencje ustalone, w ramach prawa, przez nauczyciela.

              Sz.
              • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 06.11.06, 21:07
                Scher - juz bardzo teoretyzujemy smile

                > Rozumiem, że nie po uprzednim obezwładnieniu i zakneblowaniu pana Z?
                > Co więc w tym sprzecznego z prawem?

                Apluzina opisała inną sytuację, niz ja - dlatego uszczegóławiam.

                Nic sprzecznego z prawem oczywiście. Ale sprzeczne (zaskakujące?) z
                dotychczasowymi regułami oceniania. Scher - gdyby to było regułą w tej szkole,
                że nauczyciele (nawet jeden) okreslają, że gdy dopadną wagarowicza na terenie
                szkoły w danym dniu, to go odpytują - nie byłoby sprawy.

                > Wagary niosą za sobą konsekwencje ustalone, w ramach prawa, przez nauczyciela.

                No własnie - USTALONE smile

                M.

                • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 06.11.06, 21:31
                  maika7 napisała:

                  > Scher - juz bardzo teoretyzujemy smile

                  No tak - ale czemu nie? smile

                  > > Rozumiem, że nie po uprzednim obezwładnieniu i zakneblowaniu pana Z?
                  > > Co więc w tym sprzecznego z prawem?

                  > Nic sprzecznego z prawem oczywiście. Ale sprzeczne (zaskakujące?) z
                  > dotychczasowymi regułami oceniania. Scher - gdyby to było regułą w tej szkole,
                  > że nauczyciele (nawet jeden) okreslają, że gdy dopadną wagarowicza na terenie
                  > szkoły w danym dniu, to go odpytują - nie byłoby sprawy.

                  Nauczyciel - jak i rodzic - nie musi być do końca dla uczniów przewidywalny.
                  Twórcza inwencja, intuicja pedagogiczna, niekonwencjonalne metody - wszystko to
                  jest pożądane. Nie wszystko da się ująć w ramy szczegółowych norm prawnych,
                  dlatego prawo daje nauczycielowi tak szeroką autonomię decyzyjną.

                  >>Wagary niosą za sobą konsekwencje ustalone, w ramach prawa, przez nauczyciela.
                  > No własnie - USTALONE smile

                  Ustalone na przykład na bieżąco, pod wpływem nagłej konieczności. W
                  wychowaniu "ustalone" nie może oznaczać "skodyfikowane".

                  Sz.
                  • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 06.11.06, 22:07
                    > Nauczyciel - jak i rodzic - nie musi być do końca dla uczniów przewidywalny.
                    > Twórcza inwencja, intuicja pedagogiczna, niekonwencjonalne metody - wszystko to
                    > jest pożądane. Nie wszystko da się ująć w ramy szczegółowych norm prawnych,
                    > dlatego prawo daje nauczycielowi tak szeroką autonomię decyzyjną.

                    Oczywiście, nie wszystko da sie ustalić, przewidziec itp. Takie jest życie i
                    rodzic (czy inny wychowawca powinien działać elestycznie), ale powinien byc
                    przede wszystkim oparciem dla wychowanka. Wychowanek musi czuć sie przede
                    wszystkim bezpiecznie (nie mylic z bezkarnością).

                    > Ustalone na przykład na bieżąco, pod wpływem nagłej konieczności. W
                    > wychowaniu "ustalone" nie może oznaczać "skodyfikowane".

                    Nie. Wagary to jedna z popularniejszych sytuacji szkolnych i zasady odpytywania
                    w tej sytuacji powinny byc klarowne. Nie skodyfikowane - kazdy nauczyciel może
                    do tego problemu podejśc indywidualnie, ale uczeń powinien wiedziec czym wagary
                    grożą.

                    M.
                    • scher Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 06.11.06, 22:37
                      maika7 napisała:

                      > uczeń powinien wiedziec czym wagary grożą.

                      Nie wszystkie sytuacje da się przewidzieć i zapoznać wychowanka z ich
                      konsekwencjami. Wtedy decyzje podejmuje się na bieżąco - i od tej pory dziecko
                      wie już, czym to grozi. To immanentna cecha procesu wychowawczego. Uczenie się
                      przez doświadczanie.

                      Sz.
                      • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 07.11.06, 19:00
                        > Nie wszystkie sytuacje da się przewidzieć i zapoznać wychowanka z ich
                        > konsekwencjami. Wtedy decyzje podejmuje się na bieżąco - i od tej pory dziecko
                        > wie już, czym to grozi. To immanentna cecha procesu wychowawczego. Uczenie się
                        > przez doświadczanie.

                        smile wagary uczniów chyba nie są sytuacją zaskakującą i trudną do przewidzenia
                        dla nauczyciela. To nie jest jakiś nowatorski wynalazek smile

                        M.
    • nauczycielka98 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 19.10.06, 19:12
      Liceum to beton. Mnóstwo tam ludzi, którzy nigdy nie powinni uczyć w szkole.
      Ale jestem nauczycielem, a moja córka chodzi do drugiej klasy. Ostatnio była
      chora i co dwa dni jeździlam do kolezanki z zeszytami, żeby pociecha nie miala
      zaleglości. I co usłyszałam: Mamo, jestem jedyna w klasie, która podczas
      choroby uzupełnia wszystkie lekcje! To niesprawiedliwe! Myślałam, że się
      przesłyszałam! Tego zawsze wymagam od moich uczniów i jakoś nie przychodzi mi
      do glowy, że można iść do szkoły nieprzygotowanym (pracuję w innej). Fakt -
      koleżanki nigdy u nas nie bylo, a choruje często. Czym skorupka za młodu...
    • wwww_wwww Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 05.11.06, 22:08
      Nauczyciel odpytuje ze swojego przedmiotu na swoich zajęciach - tak powinna być
      reguła
    • wwww_wwww Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 30.11.06, 10:45
      Aczy nauczycielka wie dlaczego ucznia nie było na lekcji!
      • maika7 Re: nieobecność na lekcji a odpytywanie 30.11.06, 11:11
        > Aczy nauczycielka wie dlaczego ucznia nie było na lekcji!

        Wiedziała.
        Ale juz "po sprawie". Byłam wezwana do szkoły. Poszłam. Poznalyśmy wszyscy swoje
        stanowiska - odmienne.
        Wszystko wróciło do normy. Życie szkolne toczy sie dalej. Ot, incydent niepotrzebny.

        M.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka