Dodaj do ulubionych

nauczycielka uczy swoje dziecko

08.12.06, 23:12
co radzicie zrobic??

syn jest w 6 klasie z dzieckiem nauczycielki.BTW dziecko mowi do mamy "prosze
pani" na lekcji.moje dziecko ma moim zdaniem zanizone oceny z przedmiotu,
nauczycielka okazuje mu niechec.
ostatnio moje dziecko wyznaczono przez inna nauczycielke do wspolnej pracy
klasowej z dzieckiem nauczycielki.chlopiec przy calej klasie powiedzial "moja
mama cie nie znosi i nie zgodzi sie zebysmy razem zrobili te prace"
ta nauczycielka nie uczy moze pierwszorzednie waznego przedmiotu,ale w 6
klasie wszsytko sie liczy do sredniej.
Co radzicie?
-zostawic-tak lepiej
-pojsc z tym do dyrektorki(wychowawczyni jest fatalna)?
-pojsc do nauczycielki i zapytac dlaczego tak nie lubi
mego dziecka i ze m im zdaniem jej niechec przenosi sie na gorsze oceny
syna
poradzcie!!!
Obserwuj wątek
    • pal_ma Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 09.12.06, 09:04
      Szczerze?
      Ja bym już była dawno w kuratorium z tym.
      • scher Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 09.12.06, 10:03
        pal_ma napisała:

        > Ja bym już była dawno w kuratorium z tym.

        Nie przesadzasz? Zawsze zaczyna się od rozmowy z człowiekiem.
        Ty proponujesz pieniactwo.

        Sz.
        • mallard Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 08:29
          scher napisał:

          > pal_ma napisała:
          >
          > > Ja bym już była dawno w kuratorium z tym.
          >
          > Nie przesadzasz? Zawsze zaczyna się od rozmowy z człowiekiem.
          > Ty proponujesz pieniactwo.
          >
          > Sz.

          Niestety Sz., -niektórzy tak mają...

          Pozdr.
        • pal_ma Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 12:56
          To nie jest pieniactwo. Jednostką nadrzędną jest kuratorium. Widać, że w tej
          szkole coś szwankuje i konieczna jest interwencja zewnętrzna.
          Rozpoczynanie łańcucha wyjaśnień w tym przypadku, to będzie właśnie pieniactwo,
          a nauczycielka raczej nie przyjmie zarzutów skoro się tak zachowuje.
          Będzie więc wojna, stresy.
          Dlatego taką sprawę powinno się dać do oceny z zewnątrz i dobrze, jeśli to
          kuratorium zainicjuje kontrolę. Oszczędność czasu.
          Kuratorium po to jest właśnie i traktowanie go jako surowej instancji, która
          pożera nauczycieli jest nieporozumieniem.
          • jola_ep Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 13:00
            > Widać, że w tej
            > szkole coś szwankuje i konieczna jest interwencja zewnętrzna.

            Skąd to wiesz?

            Pozdrawiam
            Jola
            • pal_ma Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 13:15
              jola_ep napisała:

              > > Widać, że w tej
              > > szkole coś szwankuje i konieczna jest interwencja zewnętrzna.
              >
              > Skąd to wiesz?
              >
              > Pozdrawiam
              > Jola


              Z tego, że zatrudnia takich nauczycieli. Jeśli ktoś się zachowuje w ten sposób,
              to oznacza, że nie nadaje się do bycia nauczycielem. Fakt, że bez obaw tak
              szczerze rozmawia ze swoim dzieckiem oznacza, że może sobie na to pozwolić.
              • jola_ep Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 15:02
                > Z tego, że zatrudnia takich nauczycieli.

                Tzn. jakich? Uczących swoje dzieci?
                Mnie uczyła moja mama: ale szkoła była niewielka i był tylko jeden nauczyciel tego przedmiotu.

                > Jeśli ktoś się zachowuje w ten sposób,

                Tzn. jak? Przeczytałaś opinię tylko jednej ze stron i już wiesz wszystko????
                "moje dziecko ma moim zdaniem zanizone oceny" - zwróć uwagę na "moim" (osobista opinia, która nie musi pokrywać się z prawdą)
                "chlopiec przy calej klasie powiedzial "moja
                mama cie nie znosi i nie zgodzi sie zebysmy razem zrobili te prace"" - zwróć uwagę na "chłopiec powiedział" (ploteczki, nie wiem, w jakim wieku są dzieci, nie zawsze można liczyć na obiektywizm i rzetelności ich wypowiedzi)

                > Fakt, że bez obaw tak
                > szczerze rozmawia ze swoim dzieckiem oznacza, że może sobie na to pozwolić.

                Z czego to wywnioskowałaś? Cytat poproszę.

                Być może nauczycielka jest stronnicza, być może nie lubi dziecka midnightsummerdream (ale czy to "nie lubię" przekłada się aby na oceny?), być może szkoła jest zła.

                Ale Ty już masz wyrobioną opinię... hmmm... moim zdaniem to nadinterpetacja, być może na podstawie jakiś osobistych doświadczeń.

                Pozdrawiam
                Jola
                • pal_ma Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 15:17
                  Takich nauczycieli, którzy wypowiadają opinie o swoich uczniach przy dzieciach.
                  Nie powinno się stwarzać sytuacji, w której istnieje choćby cień nepotyzmu.
                  Dotyczy to także szkoły.
                  Ale skoro nie dało się takiej sytuacji uniknąć, to powinna ona być pod
                  szczególnym nadzorem dyrekcji. Tutaj tego widocznie brakuje skoro nauczycielka
                  nie ma żadnych obaw i wypowiada się tak o swoim uczniu przy jego koledze, a
                  swoim dziecku.
                  Nie widzę powodu, żeby nie wierzyć matce i dziecku?
                  Nie jestem sądem, żeby przesłuchiwać obie strony, ale proponuję, aby konflikt
                  był rozwiązany przez osobę spoza tego środowiska. Także dlatego, aby uniknąć
                  podejrzeń o stronniczość.

                  I nie mówię tego na podstawie mhmhm swoich osobistych doświadczeń w
                  przeciwieństwie do Ciebie, gdzie jako dziecko uczone przez matkę widzisz to
                  zupełnie inaczej!
                  • jola_ep Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 18:30
                    > Takich nauczycieli, którzy wypowiadają opinie o swoich uczniach przy dzieciach.

                    Ty wiesz, a ja nie wiem, czy ten chłopak rzeczwiście słyszał cytowaną opinię, czy ją sobie "dorobił" - nie wiem, w jakim jest wieku.

                    > Ale skoro nie dało się takiej sytuacji uniknąć, to powinna ona być pod
                    > szczególnym nadzorem dyrekcji.

                    Tzn. jak konkretnie ten nadzór sobie wyobrażasz?
                    Sygnały od rodziców nie wchodzą w grę - przecież od razu należy iść do kuratorium, bo szkoła nie spełnia swojej roli...

                    > Nie widzę powodu, żeby nie wierzyć matce i dziecku?

                    Wiara w fakty, których ja przynajmniej nie zauważyłam. I właśnie na to chciałam Ci zwrócić uwagę. Widocznie mi nie wyszło sad

                    >proponuję, aby konflikt
                    >był rozwiązany przez osobę spoza tego środowiska. Także dlatego, aby uniknąć
                    >podejrzeń o stronniczość.

                    To już brzmi w miarę sensownie. Tylko na tej zasadzie wszystkie konflikty wewnątrzszkolne powinny być rozwiązywane przez kuratorium. A czy będzie to bezstronne? W końcu to nadal jest ten sam resort edukacji, a wiadomo, że oni to tam wszyscy trzymają się razem ;/

                    > I nie mówię tego na podstawie mhmhm swoich osobistych doświadczeń w
                    > przeciwieństwie do Ciebie, gdzie jako dziecko uczone przez matkę widzisz to
                    > zupełnie inaczej!

                    Wiem, że jestem stronnicza smile
                    A co mi tam wink
                    O zgrozo nawet uczyłam się bardzo dobrze i jestem przekonana, że jakby moja mama spojrzała krzywo na inne dziecko, to byłoby jasne, dlaczego ja mam takie dobre oceny wink))
                    Tak, jestem stronnicza: więc staram się nie ferować wyroków tam, gdzie nie ma dostatecznej ilości faktów.

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • pal_ma Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 20:43
                      Po co więc dyskutujesz jeśli z góry zakładasz, że dziecko zmyśla.
                      Nie wiem, jak miałabyś te fakty zauważyć? Byłaś przy tej rozmowie czy jak.
                      Bez sensu.
          • 1000m Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 16.12.06, 19:59
            Pracuję w szkole i wiem z doświadczenia ,ze kuratorium zleci dyrektorowi
            załagodzenie konfliktu.
        • 1000m Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 16.12.06, 19:57
          No pewnie ,że najpierw rozmowa z dyrektorem szkoły.
      • kania_kania Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 12.12.06, 21:39
        Nie da sie tak. Taka sprawa musi najpierw przejsc pelna sciezke w szkole -
        inaczej wroci z kuratorium do dyrekcji a dyrekcja zleci rozwiazanie problemu
        wychowawczyni.

        Mysle, ze warto zaczac od szkolnego podagoga.

        Kania
        • aziza_kama Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 12.12.06, 21:54
          kania_kania napisała:
          Taka sprawa musi najpierw przejsc pelna sciezke w szkole -
          > inaczej wroci z kuratorium do dyrekcji a dyrekcja zleci rozwiazanie problemu
          > wychowawczyni.

          Dokładnie tak jest. Wizytator po wysłuchaniu skargi matki dziecka z pewością
          zapyta, czy była ona z tym problemem u wychowawczyni lub dyrektora. Jesli
          działania na szczeblu szkoły nie poskutkują - można zwrócić się wtedy do
          nadzoru pedagogicznego. Jednak trzeba liczyć się z tym, że mogą np. poprosić o
          złożenie skargi na piśmie.
          • midnightsummmerdream aziza bardzo mi pomoglas -dziekuje! 13.12.06, 21:06
        • midnightsummmerdream kania bardzo mi pomoglas -dziekuje! 13.12.06, 21:06
      • midnightsummmerdream palma bardzo mi pomoglas -dziekuje! 13.12.06, 21:05
    • blessyou1 Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 09.12.06, 10:20
      Mądra nauczycielka na pewno wolałaby nie uczyć klasy w krórej jast jej dziecko,
      mądra dyrekcja nie dopuściłaby do takiej sytuacji. Ale to nie ma wpływu na twój
      problem. Należałoby chyba porozmawiać z nauczycielką i zapytać jakie ma
      zastrzeżenia do twojego dziecka. Jeśli nie przyzna się że czuje do niego
      niechęć to powołaj się na incydent który miał miejsce przy klasie i zażądaj
      wyjaśnień.
      • aziza_kama Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 09.12.06, 10:58
        blessyou1 napisała:

        > Mądra nauczycielka na pewno wolałaby nie uczyć klasy w krórej jast jej
        dziecko,
        >
        > mądra dyrekcja nie dopuściłaby do takiej sytuacji.

        Niestety, nie wiemy, w jakiej miejscowości mieszka autorka wątku ani jak duża
        jest szkoła, ani jakiego przedmiotu uczy nauczycielka. W przypadku jeśli np.
        jest to szkoła o małej liczbie klas a n-l uczy przedmiotu o niewielkiej
        tygodniowej liczbie godzin czasem może się zdarzyć, że nauczyciel takiego
        przedmiotu jest zmuszony uczyć w klasie, w której uczy się jego dziecko. Nie
        można wymagać od nauczyciela, aby zwalniał się z pracy tylko dlatego, że jego
        dziecko uczy się w szkole, w której pracuje.
        Niemniej jednak w żądnym wypadku niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy n-l
        dyskryminuje innych uczniów, bez względu na to, czy uczy również własne dziecko
        czy nie. Może zanim podejmiesz działania, dowiedz się, czy problem dotyczy
        tylko Twego syna, czy też może także i innych uczniów? Zanim udasz się do
        kuratorium (a jeżeli nie mieszkasz w mieście wojewódzkim - do delegatury
        kuratorium właściwej dla terenu Waszego zamieszkania - proponuje rozmowę z samą
        nauczycielką lub dyrektorem. Jeśli to nie pomoże - udaj się do wizytatora
        kuratorium, który ma nadzór pedagogiczny nad Twoją szkołą. Ponadto, zanim
        podejmiesz jakiekolwiek działania, skonsultuj je ze swoim synem. To już nie
        jest małe dziecko, a skoro zwrócił się do Ciebie z tym problemem, to znaczy, że
        ma do Ciebie zaufanie i oczekuje pomocy. Jednak to on właśnie poniesie
        erwentualne konsekwencje Twoich działań, jeśli nie zakończą się od razu
        pozytywnie. Życzę powodzenia.
      • agau7 Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 10.12.06, 14:39
        Jestem głupia??? - Uczę swoje dziecko. Już drugie swoje dziecko uczę, bo
        pierwsze już skończyło gimnazjum. NIe zauważyłam, żeby ktoś miał z tym problem.
        A dzieci, jak to dzieci lubią się kłócić i po co od razu taką aferę z tego
        robić. Dzieci nie zawsze przedstawiają sytuację tak, jak ona naprawdę wygląda.
      • midnightsummmerdream blessyou1 bardzo mi pomoglas -dziekuje! 13.12.06, 21:07
    • roseanne Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 10.12.06, 16:39
      tp ze dziecko nauczycielki jest w klasie, ktora ona uczy, nie ma nic do rzeczy,
      w koncu pewnie rejonowka i dziecko gdzies sie uczyc musi
      natomiast co do komentarza owego konktretnego ucznia - porozmawiac z matka, w
      tym przypadku nauczycielka, ze tego typu komentarze sa nie na miejscu,
      niezaleznie od sympatii i atypatii wsrodz nauczycieli i uczniow


      tak naprawde nie jest to problem szkolny lecz wychowawczy konkretnej rodziny

      to kogo wykladowca wyznacza to do pracy nad projektem nie ma wplywu na
      anty/sympatie rodzicow

      jesli uwazasz ze ukryty konflikt wplywa na oceny Twojego dziecka zglos to do
      dyrekcji szkoly
      • midnightsummmerdream roseanne bardzo mi pomoglas -dziekuje! 13.12.06, 21:08
    • klaudyna.moreno vedrana?? 12.12.06, 19:36
      ja uwazam,ze nie nalezy sie w 6 klasie wychylac!ciekawa jestem zdania verdany?
      • midnightsummmerdream klaudyna bardzo mi pomoglas-dziekuje! 13.12.06, 21:11
    • aniaora Re: nauczycielka uczy swoje dziecko 13.12.06, 12:20
      Wg mnie ta nauczycielka nie jest w porządku, a jej dziecko będzie biedne jak
      skończy szkołę. Ja uczę swoje dzieci informatyki i raczej uważam, że wymagam od
      nich wiecej niz od innych na tę samą ocenę. I nie mówia do mnie prosze pani, bo
      brzmi to głupio, mówią normalnie mamo i nikomu to nie przeszkadza. Nigdy nie
      rozmawiam z nimi o tym kogo lubię a kogo nie (zreszta nie wiem czy sa dzieci
      których nie lubię, nawet te które sprawaija problemy staram sie darzyć
      sympatią) i nie wyobrażam sobie żeby któraś z nich powiedziała tak do koleżanki
      lub kolegi.
      • midnightsummmerdream aniaora bardzo mi pomoglas -dziekuje! 13.12.06, 21:08
        • scher Re: aniaora bardzo mi pomoglas -dziekuje! 13.12.06, 22:19
          Nie zaśmiecaj wątku powtarzającymi się postami bez tekstu.

          Sz.
    • midnightsummmerdream verdana 13.12.06, 21:03
      bardzo dziekuje wszystkim za wypowiedzi.bardzo jestem ciekawa tez zdania
      verdany?

      poszlam dzisiaj do nauczycielki,umowilam sie na spotkanie,ale wymawiajac sie
      klopotami osobistymi nie poczekala na mnie(nota bene uwazam,ze klopoty
      nauczycielki nie sa zmyslone)
      poinformowalam o sytuacji spokojnie i rozwaznie:
      -wychowawczynie
      -dyrektorke
      co bedze dalej-powiem WEam
      PS mam prosbe,aby jesli to mozliwe jola-ep nie kontynuowala juz dyskusji,znam
      jej zdanie,dziekuje i prosze o niezasmiecanie watku
      • jola_ep Re: verdana 13.12.06, 21:46
        >znam jej zdanie

        Nie znasz smile

        Jeśli poczułaś się w jakimś stopniu urażona, to przepraszam. Nie było to moim celem. Nigdzie nawet nie zasugerowałam, że Ci nie wierzę (to zdanie pal_my, nie moje).

        Ty zachowałaś się IMHO rozważnie i mądrze (nauczycielka, wychowawczyni, dyrektorka) - a potem już zgodnie z rozwojem sytuacji (wtedy jak najbardziej kuratorium).

        > prosze o niezasmiecanie watku

        Taki to już urok usnetu wink) (a teraz for dyskusyjnych)
        Zaśmiecam, bo mam inne zdanie niż pal_ma?
        Bo zauważyłam, że z Twojego pierwszego postu nie wynika, że jest to sprawa od razu do kuratorium? (Twój post można było różnie interpetować, takie są uroki komunikacji. Ty zawsze możesz uściślić)

        Pozdrawiam i życzę powodzenia
        Jola
        • magda270519761 Re: verdana 14.12.06, 14:19
          U mnie jest podobna sytuacja , a mamusia uczy w-f( córunia oczywiście jako
          jedyna miała 6 z w-f)i oceny innych dzieci z lekka zależą od tego czy jej córcia
          lubi dane dziecko czy nie!
          I co możesz zrobić - wywołać burza - stara klika , stara kadra nauczycielska od
          lat ta sama , wszyscy trzymają razem , a jak się zemścisz, kto ucierpi - twój
          dzieciak.Ale jeżeli byłoby to bardzo nasilone zadzwoniłabym do kuratorium i
          podpytała co w tej sytuacji zrobić , nie warto rozmawiać z nauczycielem , to
          tylko pogorszy sytuacje i odbije się na dziecku..
        • midnightsummmerdream jola-ep-dziekuje 14.12.06, 16:50
          OK.Rozumiem,nawet Cie przepraszam,bo wlozylas duzo serca,energii w ten
          watek.Jedynym zasmiecaczem jest sher.
          A rzeczywiscie wszystkim wczoraj dziekowalam,bo wczoraj targalo mna milion
          emocji!W szkole musialam zachowac zimna twarz.
          • jola_ep Re: O dyskusji 14.12.06, 20:10
            >Jedynym zasmiecaczem jest sher.

            Przesadzasz smile
            Ja osobiście cenię sobie dyskusje z scher smile

            Zresztą to jest forum _dyskusyjne_ : tu się dyskutuje i normalnym jest posiadanie innego niż ogół (albo wymarzonego przez nas) zdania. Czasem warto wykorzystać okazję i możliwość spojrzenia z innej strony.

            Poradnikowe są raczej fora tzw. eksperckie. Ale nawet tu można mieć inne zdanie niż ekspert i nie obrywa się za to po głowie smile

            Pozdrawiam
            Jola
            • midnightsummmerdream Re: O dyskusji 14.12.06, 20:49
              Nie znam sher z zadnej innej dyskusji,dla mnie wiec nie stanowia jej wpisy w
              tym watku niczego poza zasmiecaniem, a zasmiecaniem nie nazwalam jednak -po
              namysle-twych wypowiedzi, poniewaz jedynie reprezentujesz inny swiat i stad
              poglad niz np ja czy palma,do ktorej mi w tej dyskusji zdecydowanie najblizej.
              Kiedy dzieci sa uczone przez rodzicow jest to sytuacja niezdrowa, tylko osoby z
              wyjatkowa klasa -a tych mysle jest tu niewiele -a do takich "z klasa"nalezy
              mysle aniaora -moga temu podolac.Sytuacja nie jest moim wymyslem jak sugerowala
              tu w jednym z postow jakas wlasnie taka nauczycielka uczaca swe dzieci, ktorej
              uczniom wspolczuje mocno.Ja mieszkam w stolicy naszego pieknego kraju,szkol
              dostatek, a dodam szkola nie jest rejonowa dla dziecka opisywanej nauczycielki.
              Jestem niemal pewna,ze szkola nie poradzi sobie z tym problemem,ale gdy juz
              zaczelam, zrobie kolejne kroki.
              Pozdarwiam Cie Jolu i -mam nadzieje-bez odbioru.
              • pal_ma Re: tym bardziej 14.12.06, 21:15
                Czyli nie jest to wiejska szkoła, gdzie kobiecina nie ma innej możliwości, tylko
                chodzi o kolejny z całego miliarda układzików.
                Gonić towarzycho! Nawet jeśli dzieciak sobie wymyślił, to i tak jest
                niepokojące, że bezczelnie wykorzystuje pozycję matki do załatwiania osób,
                których nie lubi, znaczy nikt nie pracuje nad nim, że tego mu nie wolno robić.
                Przykro, że padło na Ciebie, ale dzisiaj Ty jutro następny niestety.
                Nie daj się. Będzie ciężko, bo to klika, ale jawność życia publicznego ma swoje
                plusy - zaczynają się bać i może dotrze, że tak nie wolno robić, bo to jest
                zawłaszczanie wspólnej sfery życia publicznego.
                • blessyou1 Re: tym bardziej 14.12.06, 23:03
                  Otóż to. W dużym mieście nauczycielka nie musi pracować w tej samej szkole w
                  której uczą się jej dzieci. Sama mam dwie koleżanki które uczą - żadna nie
                  uczyła własnych dzieci. Gdybym ja była nauczycielką też bym tego nie chciała -
                  bo kiedy takie dziecko napisze sprawdzian na piątkę to i tak wszyscy myslą że
                  mamusia pokazała w domu pytania. To jest niezdrowa sytuacja bo dziecko
                  nauczycielki zawsze będzie posądzane o to, że jego stopnie są efektem
                  uprzywilejowanej pozycji.
                  Oczywiście wierzę w to, że wypowiadające się tu nauczycielki są obiektywne i
                  sprawiedliwe. Ale nie sądze żeby wasze dzieci nigdy nie miały z tego powodu
                  problemów.
                  • mor_lena he he 15.12.06, 14:02
                    Abstrahując trochę od głównego wątku - przez całą podstawówkę byłam posądzana o
                    to, że moje stopnie, w szczególności z j. polskiego, są efektem
                    uprzywilejowanej pozycji, a to dlatego, że moja mama była nauczycielką tegoż
                    przedmiotu. Mama uczyła w liceum w centrum miasta, ja wówczas chodziłam do
                    podstawówki na peryferiach, pomimo to po niemal każdej dobrej ocenie słyszałam
                    od koleżanek i kolegów, a także od niektórych nauczycieli (!): "No tak, ale
                    twoja mama jest przecież polonistką". Reakcja taka następowała nie tylko po
                    dobrze ocenionej pracy domowej, którą przecież mama na pewno mi odrobiłasmile, ale
                    np. po klasówce napisanej na piątkę - mama zapewne dyktowała mi wypracowanie
                    zdanie po zdaniu telepatyczniesmile I co miałam zrobić, aby odzyskać wiarygodność,
                    zastrzelić mamę?
                    Wtedy mnie to wkurzało, teraz jak sobie przypomnę, to mam radochę.
                  • belferka33 Re: tym bardziej 15.12.06, 19:38
                    Właśnie z powodów , o których Pani pisze komplikuję sobie i rodzinie życie. Ze
                    względu na złośliwość ludzką nigdy nie chciałabym uczyć swojego dziecka. Proszę
                    też, żeby nikomu nie mówiła, kim z zawodu jest jej mama. Ludzie bywają okrutni,
                    dzieci również i mogliby nas posądzać o kumoterstwo itp. Staram się jak mogę
                    unikać takich sytuacji.
                  • aziza_kama Re: tym bardziej 15.12.06, 22:41
                    blessyou1 napisała:

                    > Otóż to. W dużym mieście nauczycielka nie musi pracować w tej samej szkole w
                    > której uczą się jej dzieci.

                    No cóz, sytuacja się w pewnym sensie wyjaśniła - wiadomo już, że skoro autorka
                    wątku mieszka w stolicy, więc nie istnieje tu problem, ze n-lka MUDI pracowac w
                    tej samejszkole, w której uczy sie jej dziecko.
                    Blessyou1 masz rację - to już jest sytuacja zdecydowanie niezdrowa. Uważam, że
                    nawet, gdyby nie było na tę n-lke żadnych skarg - to z uwagi na dobrą atmosferę
                    w klasie nie powinna uczyć swego dziecka.
                    Ja osobiście spróbowałabym jeszcze porozmawiać na ten temat z innymi rodzicami
                    dzieci z tej samej klasy i wspólnie podjąć jakieś kroki, bez względu na to czy
                    na szczeblu szkoły czy też w kuratorium.



    • midnightsummmerdream jak sie zakonczylo.. 01.03.07, 16:40
      -wsparta radami forum poszlam do dyrektorki.
      -po tygodniu zaproszono mnie na spotkanie,na ktorym bylo kilka
      nauczycielek,ktore okazaly 100%wsparcia nauczycielce,choc nie potraktowano mnie
      jak "aferzystke"
      -nauczycielka przyznala sie,ze rzeczywiscie zabronila synowi kontaktow z moim
      synem, poniewaz "nie poscimy w piatki" (???!!! no comments)
      -syn dostal jeszcze kilka lepszych ocen z tego przedmiotu ale na semestr i tak
      dostal taka,jak przed rozpoczeciem sprawy,czyli nic nie osiagnelam..

      chociaz osiagnelam chyba cos znacznie bardziej waznego niz wystawienie
      sprawiedliwszej oceny na semestr przez nauczycielke,ktora ocenia moje dziecko
      przez pryzmat tego, ze mamy dzieci w jedenej klasie i nauczycielka okazuje
      jawna niechec mojemu synowi.
      Moj syn zobaczyl,ze w slusznej sprawie zawsze bede za nim stala murem,nabral
      wiekszej pewnosci siebie,nowy semetr rozpoczal swietnymi ocenami z wszystkich
      przedmiotow..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka