Dodaj do ulubionych

moda w gimnazjum

13.01.07, 10:46
Czy to prawda, ze teraz w gimnazjum jest moda na podarta, pocieyta ,
poszarpana odziez ? Syn zniszczyl nowa pluze zyletka bo podobno tak trzeba.
Obserwuj wątek
    • ibulka Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 17:35
      Hmm Piętnastolatka z mojej rodziny jest teraz w 3 klasie gimnazjum - faktem
      jest, że nigdy za modą nie podąża za wszelką cenę, ale nie widzę ani nie
      słyszę, aby nastolatkowie chodzili ubrani w ten sposób...
      Są na pewno jakieś wyjątki, ale nie sądzę, żeby to była moda, która akurat
      teraz się pojawiła i wszystkich opanowała...

      Za pociętą bluzę opierniczyłabym syna z góry na dół. Moda - jeśli takowa
      faktycznie się pojawiła - przeminie jak każda inna, a bluzy nie odzyska.
      Przecież można było odłożyć kasę i kupić specjalnie uszyty w ten sposób ciuch...
      No i oczywiście - za karę za zniszczenie ubrania - nie kupiłabym przez dłuższy
      czas nic nowego. Nie mówię oczywiście o rzeczach potrzebnych - bielizna,
      skarpetki, ale o gratisach.


      A tak na marginesie jeszcze mi przyszło do głowy...
      Jesteś pewna, że syn sam sobie tak załatwił tą bluzę, i nikt mu w tym nie
      pomógł? W której jest klasie?
      W gimnazjum zaczyna się tak zwana fala - starsi kocą młodszych. Gdyby moje
      dziecko wróciło do domu w nowej, pociętej i poniszczonej bluzie, chyba
      nabrałabym obaw, że ktoś zniszczył ciuch celowo, a nie było to zwykłe podążanie
      na modą.

      Pozdrawiam.
      • verdana Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 19:06
        Bez przesady - jesli syn pociął ciuch zyletka i nadal w nim chodzi, to nie
        znaczy, ze go zniszczył tylko przerobił. Zamim moda przeminie, to bluza i tak
        by sie zniszczyła, albo wyszła z mody, albo by wyrósł. Buza nie jest wieczna z
        natury rzeczy. Karać nie ma za co, zastanawiać się, czy jest taka moda - też
        nie.
        Chce chodzić w podartym, znaczy się, ze tak się teraz chodzi do gimnazjum. Nie
        widzę problemu. Nie mnóżmy konfliktów z nastolatkami bez potrzeby, bo zabraknie
        nam kar i argumentów, gdy naprawdę stanie się coś powaznego.
        • mika_p Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 21:04
          Verdana, naprawdę bez mrugnięcia okiem popatrzysz, jak coś, na co wydałaś 10%
          swojej pensji, na drugi dzien po zakupie jest cięte żyletką, bo moda???
          • mysz56 Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 22:06
            to przecież niszczenie odzieży kupionej za zarobione przez rodziców pieniądze
            tu chodzi o zasadę szanowania rzeczy a podkreślać indywidualizm możn w inny
            sposób
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: moda w gimnazjum 15.01.07, 21:07
              mysz56 napisała:

              > to przecież niszczenie odzieży kupionej za zarobione przez rodziców pieniądze
              > tu chodzi o zasadę szanowania rzeczy a podkreślać indywidualizm możn w inny
              > sposób

              Czyje to w końcu ubranie? Rodzica, czy dziecka?
              Zostało podarowane, czy oddane w leasing?

              Bo jeśli podarowane, to obecnie jego właścicielem jest dziecko i może sobie to
              ubranie dowolnie przerabiać.
            • lola211 Re: moda w gimnazjum 16.01.07, 15:19
              Kiedys sama darlam dzinsy, bo to bylo modne, zreszta- mam takie i dzis.
              Nie widze problemu- to dziecko w tym chodzi, nie ja, zreszta- do ciuchow nie
              mam naboznego stosunku, stad pewnie mi latwiej zaakceptowac przerabianie
              odziezysmile.Moja 8 latka jakis czas temu sprawila sobie takie wlasnie dziury w
              dzinach, podejrzewam ze pod wplywem jakiegos teledysku.
              • ibulka Re: moda w gimnazjum 16.01.07, 16:06
                lola211 napisała:

                > Kiedys sama darlam dzinsy, bo to bylo modne, zreszta- mam takie i dzis.
                > Nie widze problemu- to dziecko w tym chodzi, nie ja, zreszta- do ciuchow nie
                > mam naboznego stosunku, stad pewnie mi latwiej zaakceptowac przerabianie
                > odziezysmile.Moja 8 latka jakis czas temu sprawila sobie takie wlasnie dziury w
                > dzinach, podejrzewam ze pod wplywem jakiegos teledysku.


                Chciałabym, żeby moje Dzieci skonsultowały ze mną swój zamiar - zamiast
                zniszczyć jakąś tam bluzę, na przykład firmową, moglibyśmy pomyśleć o innej -
                nowej, bez znaczka, ale za to przerobiliśmy ją na 'super-ciuch' i wszyscy
                byliby zadowoleni.
                • lola211 Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 11:40
                  Skoro musisz w takie sprawy ingerowac, to niech dzieci sie dostosowuja- ja
                  takiej potrzeby nie mamsmile.
                  • ibulka Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 15:14
                    lola211 napisała:

                    > Skoro musisz w takie sprawy ingerowac, to niech dzieci sie dostosowuja- ja
                    > takiej potrzeby nie mamsmile.


                    Nie to, że MUSZĘ INGEROWAĆ.
                    Mam w rodzinie Piętnastolatkę, która więcej czasu spędza u nas w domu, niż u
                    siebie. Lubi ciuchy - zwłaszcza nowe wink Nie jest to typ panienki w stylu 'O
                    Boże, ja MUSZĘ-TO-MIEĆ!', ale chyba każdemu jest miło, kiedy kupi sobie nowy
                    ciuszek.
                    No i na przykład będąc matką dwóch [póki co małych wink] Dziewczynek chciałabym,
                    żeby ustalały ze mną pewne sprawy tak, jak Piętnastolatka robi to ze swoją
                    Matką albo ewentualnie ze mną.

                    Sprawy wyglądają tak: założmy, że Matka z Piętnastolatką jadą na zakupy, i
                    Dziewczyna ma do wyboru: ta bluza kosztuje [zakładam tylko!] 100 zł., bo jest
                    firmowa NIKE itd., a ta kosztuje 42 zł, też jest ładna, ale jeśli chcesz możesz
                    przerobić ją na bezrękawnik, doszyć jakieś naszywki, poprzerabiać sobie według
                    własnego uznania itd. - a ja [Matka] mogę ci w tym najwyżej pomóc.
                    Jeśli decydujesz się na NIKE - nie robisz z nią nic.

                    I sprawa jest załatwiona - Piętnastolatka ma świetne ciuchy - niektóre ze
                    znaczkiem, a inne za grosze, ale za to bajerancko poprzerabiane, podniszone itd.
                    Moim zdaniem to nie jest ingerencja, wtrącanie się w sprawy dziecka, tylko
                    pewnego rodzaju kontrola i możliwość wyboru, podjęcia decyzji.


                    Pozdrawiam smile
                    • sir.vimes Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 15:46
                      A tego kompletnie nie pojmuję - w ten sposób uczy się dziecko "szacunku" dla
                      marki . Po co?
                      Myślę, że dziecko powinno wiedzieć , że niektóre ubrania są przeznaczone na
                      konktretne okazje(wizyty, teatr, restauracja, itp itd) i że z takimi strojami
                      nie wolno robić nic.
                      Ale bluzy , dżinsy itp? Podarte czy niepodarte ; drogie czy tanie; firmowe czy
                      nie - i tak nie są ani galowe, ani eleganckie, i jako strój formalny użyte nie
                      zostaną.
                      • ibulka Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:08
                        sir.vimes napisała:

                        > A tego kompletnie nie pojmuję - w ten sposób uczy się dziecko "szacunku" dla
                        > marki . Po co?

                        Jeśli ma już fajną, markową bluzę, to niech ją szanuje, bo każdy lubi mieć
                        czasami coś ze znaczkiem w szafie, a takie ciuchy niestety są dużo droższe
                        od 'zwykłych'.


                        > Myślę, że dziecko powinno wiedzieć , że niektóre ubrania są przeznaczone na
                        > konktretne okazje(wizyty, teatr, restauracja, itp itd) i że z takimi strojami
                        > nie wolno robić nic.
                        > Ale bluzy , dżinsy itp? Podarte czy niepodarte ; drogie czy tanie; firmowe czy
                        > nie - i tak nie są ani galowe, ani eleganckie, i jako strój formalny użyte nie
                        > zostaną.

                        Piętnastolatka posiada bardzo elegancką bluzę NIKE., zapinaną na zamek - jest
                        idealna do teatru czy na imieniny do cioci, czy na wigilię klasową. Dyskretny
                        znaczek, czarna, bardzo ładna.
                        Strój elegancki to niekoniecznie spodnie w kancik i biała bluzeczka.
                        • sir.vimes Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:10
                          Czyli marka czyni elegancję??? Nie bardzo.
                          • ibulka Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:16
                            sir.vimes napisała:

                            > Czyli marka czyni elegancję??? Nie bardzo.

                            Tego nie napisałam.
                            Napisałam, że markowa bluza może być elegancka - i często jest.
                            Wolę nastolatka w ślicznej, eleganckiej firmowej bluzie na rozpoczęciu roku,
                            niż w bieluśkiej koszuli z kołnierzykiem i sweterku w romby.

                            Marka nie czyni nikogo ani niczego lepszym. Po prostu fajnie jest mieć w szafie
                            czasami jakiś łaszek ze znaczkiem. Może dla Was nie - dla mnie i nie tylko
                            tak wink
                            • sir.vimes Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:37
                              Dla mnie nie - dla mnie przyjemnie jest mieć w szafie coś naprawdę cudownego. A
                              gdzie, kiedy i za ile kupione - rzecz drugorzędna.

                              "> Marka nie czyni nikogo ani niczego lepszym. Po prostu fajnie jest mieć w szafie
                              >
                              > czasami jakiś łaszek ze znaczkiem. Może dla Was nie - dla mnie i nie "

                              A to już ty napisałaś - nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że marka może kogoś
                              czynić lepszym, gorszym , jakimkolwiek.
                              A bluza dresowa markowa jest równie odpowiednia do teatru czy na wizytę jak
                              bluza dresowa ze stadionu. Jeżeli jako alternatywę do stroju sportowego widzisz
                              jedynie sweterek w romby - hmmm, trochę przykre...

                              • ibulka Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:41
                                sir.vimes napisała:

                                > "> Marka nie czyni nikogo ani niczego lepszym. Po prostu fajnie jest mieć w
                                > szafie
                                > czasami jakiś łaszek ze znaczkiem. Może dla Was nie - dla mnie i nie "

                                > A to już ty napisałaś - nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że marka może kogoś
                                > czynić lepszym, gorszym , jakimkolwiek.

                                Mam nadzieję surprised)


                                > Jeżeli jako alternatywę do stroju sportowego widzisz
                                > jedynie sweterek w romby - hmmm, trochę przykre...

                                Ojejku, jaka Ty jesteś och i ach i w ogóle! :o))
                                Podałam PRZYKŁAD - wiesz co to jest? :o)
                                Mam Ci wymieniać co uważam za strój sportowy, a co za elegancki? :o)
                                • sir.vimes Re: moda w gimnazjum 18.01.07, 09:04
                                  > > A to już ty napisałaś - nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że marka może k
                                  > ogoś
                                  > > czynić lepszym, gorszym , jakimkolwiek.
                                  >
                                  > Mam nadzieję surprised)
                                  >

                                  Natomiast Tobie przyszło i śpiesznie (i bez żadnej przyczyny) rzuciłaś się
                                  zapewniać, iż jednak tak nie jest...
                                  I w niemal każdym zdaniu podkreślasz , że ciuszek markowy, że Nike, że coś tam -
                                  gdybyś pisała o cudownym materiale, o kunszcie krawcowej, o oryginalnym fasonie...
                                  Podkreślanie marki a nie jakości przedmiotów dla mnie jest nonsensem.

                                  A poza tym-
                                  jako przykład stroju eleganckiego podałaś czarną bluzę dresową.
                                  • ibulka Re: moda w gimnazjum 21.01.07, 22:56
                                    sir.vimes napisała:

                                    > > > A to już ty napisałaś - nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że marka
                                    > może k
                                    > > ogoś
                                    > > > czynić lepszym, gorszym , jakimkolwiek.
                                    > >
                                    > > Mam nadzieję surprised)
                                    > >
                                    >
                                    > Natomiast Tobie przyszło i śpiesznie (i bez żadnej przyczyny) rzuciłaś się
                                    > zapewniać, iż jednak tak nie jest...
                                    > I w niemal każdym zdaniu podkreślasz , że ciuszek markowy, że Nike, że coś
                                    tam
                                    > -
                                    > gdybyś pisała o cudownym materiale, o kunszcie krawcowej, o oryginalnym
                                    fasonie
                                    > ...
                                    > Podkreślanie marki a nie jakości przedmiotów dla mnie jest nonsensem.
                                    >
                                    > A poza tym-
                                    > jako przykład stroju eleganckiego podałaś czarną bluzę dresową.


                                    Lubię NIKE i dlatego podaję tą firmę. Mogę zmienić na PUMĘ albo Addidasa, jeśli
                                    masz awersję do haczyków :]

                                    Piętnastolatka z mojej rodziny ma bluzę czarną dresową. Może to nie jest typowy
                                    dresik, ale coś w tym stylu. I świetnie się w niej prezentuje na 'okazjach'.
                                    Chcesz zdjęcie bluzy? Mogę zalinkować.
                        • sir.vimes Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:12
                          "Jeśli ma już fajną, markową bluzę, to niech ją szanuje, bo każdy lubi mieć
                          czasami coś ze znaczkiem w szafie, a takie ciuchy niestety są dużo droższe
                          od 'zwykłych'."

                          Nie rozumiem czemu dziecko miałoby BARDZIEJ szanować ubrania markowe od nie-
                          markowych.
                          • ibulka Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:18
                            sir.vimes napisała:

                            > "Jeśli ma już fajną, markową bluzę, to niech ją szanuje, bo każdy lubi mieć
                            > czasami coś ze znaczkiem w szafie, a takie ciuchy niestety są dużo droższe
                            > od 'zwykłych'."
                            >
                            > Nie rozumiem czemu dziecko miałoby BARDZIEJ szanować ubrania markowe od nie-
                            > markowych.


                            Ehhh, strasznie się czepiasz :o)

                            Nie chodzi o to, żeby bluza NIKE była świętością, a sweterek za 7,59 z bazarku
                            szmatą do podłóg, ale po prostu kiedy coś kosztowało nieco więcej i było
                            swojego rodzaju prezentem ekstra, to nie chciałabym widzieć takiej bluzy
                            poszarpanej itd.
                            Do poszarpania i przerobienia na fajny, modny ciuch ze stylem i charakterem
                            mogę kupić nieco tańszy łaszek i co najwyżej pomóc wyczarować z niego inne cudo.
                            Markowe ciuchy są fajne same w sobie - jeśli nastolatek chce coś ze znaczkiem,
                            to proszę bardzo, ale nie do przeróbki.
                    • lola211 Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 15:46
                      Widzisz, dla mnie pociachane dzinsy nie sa zniszczone, wrecz przeciwnie,
                      nabieraja nowego stylu- stad nie ma znaczenia, czy beda kosztowac 50 zł. ,czy
                      200.
                      • ibulka Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:14
                        lola211 napisała:

                        > Widzisz, dla mnie pociachane dzinsy nie sa zniszczone, wrecz przeciwnie,
                        > nabieraja nowego stylu- stad nie ma znaczenia, czy beda kosztowac 50 zł. ,czy
                        > 200.


                        Zależy jak potniesz... :o)
                        Jeśli fajnie i starannie - są przerobione.
                        A jeśli rodzicom na złość, bo zabronili albo coś w tym stylu, niedbale i na
                        szybkiego, to sorry - ale to są spodnie ewidentnie zniszczone...
                        Wszędzie są granice smaku - co innego fantazyjne wycieruchy i obszarpane
                        dziury, a co innego wyrwa na pół uda, która strzępi się bez ładu we wszystkie
                        strony!!!

                        Wolę kupić Dziecku spodnie za dwie stówki - modne, bez potrzeby przeróbki, i
                        takie za pięć dyszek, w których można powycierać kolana czy postrzępić tu i
                        ówdzie.
                        Te droższe spodnie pozostaną fajne i bez przeróbki, no i będą nadawać się na
                        większość okazji - te poszarpane będą dobre na dyskotekę, wyjście do kina, na
                        dwór itd.

                        Sorry, ale nie puściłabym dziecka do szkoły w dżinsach z dziurami - po prostu
                        uważam, że do szkoły trzeba chodzić w 'całych' ubraniach, bo to jest szkoła, a
                        nie wybieg dla modelek.
                        Mówię zarówno i gimnazjum - gdzie niektóre dziewczyny wyglądają na 17-latki
                        przez spódniczki ledwo zakrywające pupę i makijaż jak z filmu, jak i o
                        podstawówce, gdzie dziewczynki z 4 klasy mają na twarzy więcej tapety niż ja -
                        'stara baba' - przed jakąś imprezą.
                        Z liceum jeszcze nie miałam styczności, bo Piętnastolatka dopiero będzie
                        wchodziła w te szeregi.


                        [Oczywiście jest to moje zdanie, i nie potępiam tych Rodziców, którzy nie widzą
                        nic złego w kilogramie tapety na buźce i ciuchach jak z pod latarni - są gusta
                        i guściki, są różne charaktery i różne poglądy... :o)]

                        Pozdrawiam serdecznie! :o)
        • sir.vimes Re: moda w gimnazjum 14.01.07, 13:07
          Zgadzam się - kiedys była moda na malowanie wzorków na martensach. Moja
          przyjaciółka została skrzyczana (możliwe, że też uderzona, nie pamiętam
          dokładnie) nawet zanim zdążyła wytłumaczyć , że wie jak to zmyć.
          A przecież martensy same w sobie rodzice jej kupili PONIEWAŻ były MODNE a nie
          dlatego, ze do życia niezbędne. Bez przesady.

          Pamiętam też modę na dzieury w spodniach i obszarpane szorty z dżinsów
          -strasznie podobały mi się spodnie starszej koleżanki - pocięte w równiutkie
          pasy niemal (wyglądało to pięknie - pas opalonej skóry, pas dżinsu na przemian.)
          Moje szorciki nie posłużyły mi za długo - tata wyrzucił je i długo sie
          tłumaczył, bo był pewien , że to jakieś resztki po szyciusmile))
          • sir.vimes Re: moda w gimnazjum 14.01.07, 13:15
            A poza tym fajnie jest mieć szczęśliwe , zadowolone z siebie dziecko , które
            SAMODZIELNIE i twórczo sie "wykreowało" a nie smutasa naciągającego na "firmowo
            podartą" bluzę za 300 zł.

            A jeżeli ktoś chce kupować dziecku rzeczy "postpunkowe" - firmowo znoszone itp -
            to polecam sklep Pepe Jeans i inne takie (Diesel też może być).
            Za wspomnianą przez Verdanę sumę 145 zł można tu koszulki np. Albo szalik.
          • nchyb Re: moda w gimnazjum 14.01.07, 13:16
            > Pamiętam też modę na dzieury w spodniach i obszarpane szorty z dżinsów
            he, he, też miałam, mojej mamie się nie podobały, ale nie wyrzuciła, bo
            widziała ile włożyłam w to zachodu, by takie szorty uzyskać...
    • agatka_s Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 22:06
      Ja potraktowalabym to jako wandalizm. Karac bym nie karala, ale kazala sobie
      zaplacic za bluze. No i raczej dlugo bym nic nowego do ubrania nie kupila.

      Dzieki Bogu u nas taka moda nie przyszlaby dziecku do glowy, poza tym
      nauczyciele by nie pozwolili-gdyby moje dziecko przyszlo w pocietych ubraniach,
      niwatpliwie zostalabym poproszona o wyjasnienie (moje dziecko co prawda chodzi
      do 5 klasy podsatwowki, ale w gimnazjum dzieci sa traktowane tak samo).

      Moda to moze byc na taki lub inny fason, ale nie na niszczenie ubran.
      • verdana Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 23:16
        A. Nie wydaję na żadną rzecz do ubrania dla dziecka 10% pensji. W tej cenie nie
        kupilam nawet córce sukni na studniowkę.
        B. Gdy cos daję dziecku, jest to dziecka - nie moje. Owszem, mogłabym
        ewentualnie ukarać za zniszczenie bluzy tak, by nie nadawała się do noszenia, a
        aja musiałabym kupic nastepną. Natomiast skoro dziecko chce ją nosić w tym
        stanie - nie ma mowy o zniszczeniu. Bedzie mu nadal służyła jako bluza.
        Zaprotestowalabym tylko przeciw kupieniu nastepnej, gdyby po namysle pociętej
        nie chciał nosić.
        C. W liceum mojej córki nie takie rzeczy jak pocięta bluza się nosiło i
        nauczyciele nie reagowali. Może dlatego byla to bardzo spokojna, kulturalna
        szkola, bez przemocy , gdzie jeszcze nauczyciele zachowali autorytet... Bo
        wykorzystywali go w waznych sprawach, a nie nieistotnych.
        • wegatka Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 23:22
          verdana napisała:

          > A. Nie wydaję na żadną rzecz do ubrania dla dziecka 10% pensji. W tej cenie nie
          >
          > kupilam nawet córce sukni na studniowkę.

          10% Twojej pensji to może być dużo więcej niż 10% pensji kogoś innego.
          • verdana Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 23:32
            Suknia mojej córki kosztowała dokładnie 145 zł. Bluzy gimnazjalistce w tej
            cenie bym nie kupiła.
        • agatka_s Re: moda w gimnazjum 13.01.07, 23:37
          pamietam jeszcze swoje lata licealne i wiem ze czasem miewa sie rozne pomysly
          na swoj wyglad i modne bywaja przedziwne rzeczy nie do "przelkniecia"
          przez "wapniakow"-problem stary jak dowcip o rodzicach i nietoperzach...

          Ale...co zniszczenie to zniszczenie. Poprostu uwazam ze nie mozna przejsc do
          porzadku dziennego nad tym ze nastolatek cos zniszczyl i to niezaleznie czy to
          jego wlasnosc,czy moja. Poprostu nie mozna przejsc do porzadku dziennego nad
          wandalizmem, niezaleznie czy dotyczy on wl;asnej bluzy, lawki w parku czy
          drogich adiodasow kolegi (nawiazuje tu do pewnego duzego watku zdajsie ze z
          tego forum).

          W tym pocieciu zyletka, mnie nie chodzi o to jak ta bluza wyglada. Chodzi o to
          ze zostala zniszczona.

          A w szkole zwroconoby uwage, poniewaz w szkole zwraca sie uwage aby ubior byl
          schludny i dostosowany do miejsca jakim jest szkola. Poza tym przyjscie
          dziecka w zniszczonym ubraniu uznano by za jakis sygnal, i pewnie z tego powodu
          poproszonoby rodzica o zajecie sie sprawa. Juz nie chce sie powtarzac ze syn
          chodzi do szkoly spolecznej gdzie jest okolo 150 dzieci-wiec kazde jest
          obserwowane na biezaco-i jestem pewna ze taka manifestacja zostalaby
          zauwazona. Mysle ze w panstwowych molochach to jakby dziecko przyszlo nawet
          bez ubrania to mogloby umknac nauczycielom...
          • nchyb ale czy zniszczył? 14.01.07, 10:26
            Czy to naprawdę zniszczenie? Czy bluzę trzeba wyrzucić do śmieci, bo juz do
            noszenia się nie nadaje? Czy dziecko dalej ją nosi, tyle, że nie podoba się ona
            mamie?

            Jako ta, która osobiście żyletką nacinała dziury na kolanach w nowych dżinsach -
            uważam, że jeżeli bluza dalej jest w noszeniu to o co robić tragedię? Dziecko
            nosi taką, jaka mu się podoba.

            Przy okazji, sama miałam w latach osiemdziesiątych kupione dekatyzownane
            dżinsy, więc nie cudowałam z pumeksem w pralce. Ale kilka moich kolezanek tak
            robiło. Spodnie niszczyły się dużo szybciej, kilka matek się wkurzało, że
            ciężko zapracowane pieniądze na porządne granatowe dżinsy były wyrzucone w
            błoto, bop dzieci chciały niechlujne plamiaste spodnie... smile

            > Ale...co zniszczenie to zniszczenie. Poprostu uwazam ze nie mozna przejsc do
            > porzadku dziennego nad tym ze nastolatek cos zniszczyl i to niezaleznie czy
            to
            > jego wlasnosc,czy moja. Poprostu nie mozna przejsc do porzadku dziennego nad
            > wandalizmem, niezaleznie czy dotyczy on wl;asnej bluzy, lawki w parku czy
            > drogich adiodasow kolegi
            Agatko, dla mnie czym innym jest wandalizm, celowe niszczenie, a całkiem czym
            innym doprowadzanie własnej odzieży do takiego stanu, jaki mi się podoba...

            > W tym pocieciu zyletka, mnie nie chodzi o to jak ta bluza wyglada. Chodzi o to
            > > ze zostala zniszczona.
            Zapytam raz jeszcze, czy na pewno została zniszczona. Czy trzeba ją było
            wyrzucić, czy nie da się jej nosić? Czy dziecko chce ją nosić dalej i teraz mu
            się bardziej podoba? Bo jeżeli tak, to dziecko wcale jej nie zniszczyło. Tylko
            ma inny gust niż mama, co jest zazwyczaj bardzo normalne smile

            Przy okazji, nie zniszczyłam lalki mając 5 lat. Po prsostu za bardzo obcięłam
            jej włosy. Po prostu nie podobały mi się jej warkocze, chciałam lalkę z
            krótkimi włosami. Dla części z was pewnie byłby to wandalizm i niszczenie
            drogiej zabawki. Na szczęście moja mama tak na to nie patrzyła... smile
            • mera73 Re: ale czy zniszczył? 14.01.07, 11:34
              Mam bardzo podobne odczucia co nchyb i verdana. Do nastolatka co prawda mojemu
              dziecku daleko, ale mam zamiar ze uda mi się uniknąć argumentu "ja ci to kupiłam
              za ciężkie pieniądze, a ty...". Przecież w liceum różne rzeczy się robiło - ja z
              koleżankami oczywiście tez dziurawiłam dżinsy, farbowałam ciuchy tak, żeby
              porobiły się na nich barwne "zacieki" itp. Moja mama czasem sama dostarczała mi
              pomysłów, a czasem - protestowała, ale z powodu mojego wyglądu smile a nie
              zniszczeń... Jeśli dziecko potnie bluzę nie złośliwie, i nie prosi o nową, tylko
              chce wyglądać modnie - to co mi do tego?
          • acorns Re: moda w gimnazjum 15.01.07, 13:43
            > Ale...co zniszczenie to zniszczenie. Poprostu uwazam ze nie mozna przejsc do
            > porzadku dziennego nad tym ze nastolatek cos zniszczyl i to niezaleznie czy
            > to jego wlasnosc,czy moja.
            > Poprostu nie mozna przejsc do porzadku dziennego nad wandalizmem, niezaleznie
            > czy dotyczy on wl;asnej bluzy, lawki w parku czy drogich adiodasow kolegi

            Ale to nie było zniszczenie tylko taka moda. To tak jak na poprzecierane
            obszarpane spodnie. Czy kupi się nowe spodnie poprzecierane i podstarzone
            firmowo, czy poprzecina się i obszarpie swoje stare spodnie czy też nowe, to
            bez znaczenia. To jest przeróbka, coś jak tuning samochodu. Porównywanie
            pocięcia własnej bluzy, którą dostosowuje się do mody do zdemolowania ławki w
            parku jest nie trafione.

            > Poza tym przyjscie dziecka w zniszczonym ubraniu uznano by za jakis sygnal, i
            > pewnie z tego powodu poproszonoby rodzica o zajecie sie sprawa.
            > Juz nie chce sie powtarzac ze syn chodzi do szkoly spolecznej gdzie jest
            > okolo 150 dzieci-wiec kazde jest obserwowane na biezaco-i jestem pewna ze
            > taka manifestacja zostalaby zauwazona.

            Nauczyciele nie przeleżeli 80 lat pod lodem, więc są trochę zorientowani w
            modzie młodzieżowej. Zwłaszcza że z dziećmi i młodzieżą stykają się na codzień.
            Nie sądzę żeby poprzecierane, podziurawione, farbą maźnięte spodnie uznali za
            zniszczone. Gdybym został poproszony o zajęcie się tą "sprawą", pokazałbym
            nauczycielowi paragon za te spodnie albo bluzę, żeby wiedział ile to kosztowało
            i że dziecko z pewnością biedy nie klepie i chodzi obdarte bo tak lubi, a
            szkoła, zwłaszcza społeczna nie powinna zabijać w uczniach indywidualności i
            kreatywności przejawiającej się między innymi noszeniem własnoręcznie
            przerobionych ciuchów jakich nie ma nikt inny.
          • lola211 Re: moda w gimnazjum 16.01.07, 15:22
            Jakie zniszczenie? Przerobienie i tyle.
    • anulex Re: moda w gimnazjum 14.01.07, 12:19
      Zależy od kręgu, w jakim dany osobnik się obraca. Pewnie w jakiejś tam grupie
      młodzieżowej podarte ciuchy są modne. To nic nowego. Na szczęście moja mama nie
      zapomniała, jak to jest być młodym i sama podpowiadała mi gdzie i w jaki sposób
      ciąć, żeby było na topie wink

      Syn nie zniszczył tylko, jak ktoś słusznie zauważył, przerobił. Z tego co
      pamiętam kilka lat temu w "Filipince" istniał dział, w którym radzono, jak
      przerabiać stare, niemodne ciuchy na nowe i fajne. Jego nowa bluza nie trafia w
      Twój gust i to tu leży problem. Gdyby obklejał wazoniki techniką vintage,
      umieścił jakąś naszywkę na swoich spodniach, przemalował pokój, oddał swoją
      bluzę do przeróbek krawieckich lub też obkleił swoje zeszyty ozdobnym,
      własnoręcznie wykonanym materiałem, nie miałabyś najprawdopodobniej pretensji,
      że zniszczył, a to byłaby analogiczna ingerencja w formę przedmiotu.

      I jeszcze: Nie przesadzajmy z tym szacunkiem. Rozumiem szacunek do rodziców i
      ich ciężkiej pracy. Ale szacunek do rzeczy samych w sobie? Dla mnie to brzmi
      conajmniej niezręcznie.

      ---
      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
      • scher Re: moda w gimnazjum 14.01.07, 14:32
        Ja za verdaną.

        Sz.
        • verdana Re: moda w gimnazjum 14.01.07, 21:57
          No, Scher, zaskoczyłeś mnie, słowo!
          Tak od pewnego czasu mam wrazenie, ze Twoja surowość i mój liberalizm sa do
          siebie dziwnie zbliżone.
          • scher Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 08:30
            verdana napisała:

            > No, Scher, zaskoczyłeś mnie, słowo!
            > Tak od pewnego czasu mam wrazenie, ze Twoja surowość i mój liberalizm sa do
            > siebie dziwnie zbliżone.

            Też się tego domyślałem smile

            Sz.
      • mika_p Re: moda w gimnazjum 15.01.07, 22:05
        Anulek, piszesz "radzono, jak przerabiać stare, niemodne ciuchy na nowe i
        fajne" - a tu mowa o nowiutkiej bluzie. Kupowanej zapewne w jakimś tam
        porozumieniu z dzieckiem, więc fajnej.
        Są sytuacje, w których człwoiek nastoletni powinien się pokazać w stroju
        przyzwoitym, na przykład na herbacie u babci - i po to jest mu potrzebna
        porzadna bluza. A jak zamiast niej jest ochłap, to można się wkurzyć. Bo to
        oznacza, że i tak trzeba bedzie kupić bluzę, tylko kurna nie daje gwarancji, że
        między Dniem Babci a Wielkanoca nie trzeba bedzie kupić trzeciej, bo dziecku
        nawet do łba nie przyjdzie, żeby uzgodnić przeróbkę na ścierkę.
        Mógł ten młdoociany ciachacz przynajmniej uzgodnić z matką ciachanie, albo
        odczekac kilka dni, az rzecz przestanie być az taka nowa.

        A co do niszczenia zabawek - w wieku 5 lat mój Junior obciął wąsy plusozwemuy
        tygryskowi, bo chciał sprawdzić, jak bedzie wyglądał. Tylko, że to był MÓJ
        tygrysek! Dany do normalnej zabawy, a nie destrukcji.
    • wieczna-gosia Re: moda w gimnazjum 16.01.07, 11:24
      moda na wygladanie jak lacharz w gimnazjum/liceum jest stara i wieczna smile

      niektorzy z niej nie wyrastaja zreszta smile

      jesli bluza jest nowa, fajna a mimo to pocieta- wkurzam sie ( a niby czemu mam
      sie nie wkurzyc), ale po prostu nowej nie kupuje. To ze moje dziecko do teatru
      pojdzie w pocietej nowej blizie bo nie ma calej- jest jego zmartwieniem, nie moim.

      Inna sprawa ze podobnie jak verdana nie wydalabym za duzo na zaden ciuch dla
      dziecka i jak mi zaczyna byc czegos szkoda- to dochodze do wniosku ze po prostu
      wydalam za duzo i nastepnym razem musze kupic cos tanszego smile
    • agatka_s Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 15:32
      Ja mam konserwatywne poglady i dla mnie pociecie bluzki zyletka, i to
      niezaleznie od intencji, niezaleznie od wlasnosci tej bluzki, jest
      zniszczeniem. I nikt mnie nie przekona ze to jest cos innego (np pokazywanie
      swojej indywidualnosci).

      Niszczenia i wandalizmu w jakiejkolwiek postaci nigdy nie zaaprobuje,
      niezaleznie czy dotyczy to wlasnosci czyjejs, wlasnej, czy spolecznej.

      Tak jestem wychowana: niszczenie czegokolwiek jest zle, glupie i bezsensowne.
      Tak samo wychowuje mojego syna, stad jestem pewna ze nigdy przenigdy by mu do
      glowy nie przyszlo cos takiego.

      Mysle ze mozna byc modnym, mozna miec swoj styl, mozna byc oryginalnym bez
      potrzeby niszczenia.

      • lola211 Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 15:48
        Agatko- masz prawo do takiego podejscia.
        Ja cenie sobie kreatywnosc, fantazje , polot- stad nie widze zadnego problemu w
        ciachaniu bluzy.Ba- sama pociacham.
        • agatka_s Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 15:57
          lola211 napisała:

          > Agatko- masz prawo do takiego podejscia.
          > Ja cenie sobie kreatywnosc, fantazje , polot- stad nie widze zadnego problemu
          w
          >
          > ciachaniu bluzy.Ba- sama pociacham.


          Tylko ze ja w ciachaniu nie widze fantazji, kreatywnosci ani polotu-widze
          niszczenie.


          Poza tym nie widze potrzeby aby kreatywnosc, fantazje i polot manifestowac
          akurat strojem szkolnym. Gdyby to przyslowiowe "pociachanie" (choc ciachaniu
          jestem przeciwna nadal) dotyczylo stroju na dyskoteke, albo na podworko-no to
          jeszcze od biedy bym na to przymknela oko.

          Do szkoly dziecko powinno chodzic ubrane, schludnie, czysto i w niepociachanych
          rzeczach. Tak samo jak lubiacy ciachac dorosly, moze sobie chodzic na
          wakacjach w pociachanych ciuchach, w pracy nie powinien.

          No ale ja mam poglady konserwatywne.
          • ibulka Re: moda w gimnazjum 17.01.07, 22:20
            agatka_s napisała:

            > lola211 napisała:
            >
            > > Agatko- masz prawo do takiego podejscia.
            > > Ja cenie sobie kreatywnosc, fantazje , polot- stad nie widze zadnego prob
            > lemu
            > w
            > >
            > > ciachaniu bluzy.Ba- sama pociacham.
            >
            >
            > Tylko ze ja w ciachaniu nie widze fantazji, kreatywnosci ani polotu-widze
            > niszczenie.
            >
            >
            > Poza tym nie widze potrzeby aby kreatywnosc, fantazje i polot manifestowac
            > akurat strojem szkolnym. Gdyby to przyslowiowe "pociachanie" (choc ciachaniu
            > jestem przeciwna nadal) dotyczylo stroju na dyskoteke, albo na podworko-no to
            > jeszcze od biedy bym na to przymknela oko.
            >
            > Do szkoly dziecko powinno chodzic ubrane, schludnie, czysto i w
            niepociachanych
            >
            > rzeczach. Tak samo jak lubiacy ciachac dorosly, moze sobie chodzic na
            > wakacjach w pociachanych ciuchach, w pracy nie powinien.
            >
            > No ale ja mam poglady konserwatywne.



            Zgadzam się z Tobą! :o)
            Nie zawsze pociachanie znaczy zniszczenie - fakt, ale nie do szkoły czy
            pracy :o)
            Impreza, weekend, wakacje, wyjście do kina z przyjaciółmi - to co innego.
    • zonaniezona1 Re: moda w gimnazjum 19.01.07, 09:47
      Mam syna w wieku gimnazjalnym.
      Do szkoły chodzi w rzeczach modnych, kupowanych w markowych sklepach( w sumie to
      oszczędność - na dłużej starczają).
      W szkole jest regulamin, który nakazuje dzieciom chodzenie do szkoły w pewien
      określony sposób - ubrania mają być czyste, wyprasowane, schludne, ubranie ma
      zakrywać bieliznę osobistą oraz okrywać np. gołe brzuchy smile. System punktowy w
      ocenie zachowania premiuje dzieci w ten sposób chodzące do szkoły.
      Szkoła to szkoła... do pracy też nie idzie się w super mini, czy tez z odkrytym
      brzuchem... a moim zdaniem szkoła ma przygotować dzieci do funkcjonowania w
      świecie dorosłych - tj . świecie pewnych norm.
      Podziwiam liberalne zasady verdany, ale myślę że jeśli podchodzi się mądrze do
      wychowania to ważne żeby dziecko akceptowało rodzinne normy ! I to jest
      ważniejsze niż pocięcie czy niepocięcie ubrania.
      Mojemu gimnazjaliście by to głowy nie wpadłosmile- jak na razie, a jakby wpadło
      ...to jeśliby to zrobił bez uzgodnienia ze mną - potraktowałabym to jako mój
      brak komunikacji z dzieckiem. Pewnie bym się wściekła i powiedziała parę rzeczy
      do słuchu dziecku...ale na tym by się skończyło ( też jestem człowiekiem i mam
      prawo wyrażać swoje zdanie, a za pajdokracją nie przepadam). Każdy ma inny cel
      wychowawczy, ja chciałabym wychować rozsądnego, ambitnego człowieka.. A plan
      wychowawczy dostosowuje się do konkretnego dziecka. Jakbym się zachowała , gdyby
      moje dziecko miało duszę artysty ... nie wiem smile
      Reasumując. W szkole do której chodzi moje dziecko nie spotyka się dzieci w
      podartych ubraniach!

      Nie wyobrażam sobie,że mógłby pociąć ubrania.
      • blessyou1 Re: moda w gimnazjum 22.01.07, 09:18
        Chyba nawet w niezamożnych rodzinach dziecko ma inny strój do szkoły a inny na
        tzw. "wyjscia" Do teatru nie chodzi się tym samym co na boisko, do babci na
        wigilie tez. Dlaczego więc ktos miałby w pociętej bluzie chodzić do teatru?
        A jeżeli chodzi tak do szkoły, i jego koledzy też tak wyglądają to znaczy że
        regulamin tego nie zabrania.
        • agatka_s Re: moda w gimnazjum 22.01.07, 09:24
          A jeżeli chodzi tak do szkoły, i jego koledzy też tak wyglądają to znaczy że
          regulamin tego nie zabrania.


          Regulamin moze nie, ale poczucie dobrego smaku, podstaw dobrego wychowania i
          szacunku dla innych powinno.

          Sa poprostu rzeczy ktorych sie nie robi i juz-moim zdaniem chodzenie w bluzie
          pocietej i poszarpanej (nie mowiac brudnej i smierdzacej) do szkoly , do nich
          nalezy.

          Szkoda ze takich rzeczy nie uczy sie juz w domach (w niektorych sie na
          szczescie uczy)
          • blessyou1 Re: moda w gimnazjum 22.01.07, 11:19
            Brudne i śmierdzące bywają też garnitury nie tylko poszarpane bluzy, bo to
            zupełnie inna kwestia. Higiena i kultura nie zależy od tego czy stroj elegancki.
            Natomiast dlaczego mówisz o braku szacunku? Jakim cudem dzieciak pokazuje brak
            szacunku dla innych skoro oni też się tak ubierają?
            Nie sądzę też aby nawet nauczyciele w tej szkole czuli się obrażeni strojem
            swoich uczniów, bo pewnie widzieli różne dziwactwa młodziezy.
            Poczucie dobrego smaku, szacunku dla innych polega na tym żeby wiedzieć jak się
            ubrać na ślub, na pogrzeb, do opery, na egzamin czy na interwiew w sprawie
            pracy.
            Ale tu mówimy o modzie, a moda nigdy nie ma na celu okazywania szacunku albo
            braku szacunku. Po prostu jest, czasem mądra, czasem głupia , ale jest.
            A poczucie dobrego smaku to chyba sprawa bardzo indywidualna.
            • agatka_s Re: moda w gimnazjum 22.01.07, 11:33
              wymieniasz rozne szacowne okazje, sytuacje. Dla mnie takim miejscem jest i
              szkola.

              Oiszesz ze chodzi sie porzadnie ubranym na interview do pracy. Ja uwazam ze
              porzadnie chodzi sie ubranym nie tylko na interview, ale i do pracy. Tak samo
              uwazam ze dzieci, mlodziez w szkole powinna byc ubrana porzadnie, co u mnie
              oznacza np stroj niepociachany zyletka.

              Szkola jest miejscem pracy-nie jest dyskoteka, czy stadionem pilkarkim tudziez
              stadionem na ktorym gra kapela rockowa.

              To sa takie podstawowe zasady ktore powinno sie wyniesc z domu, ze stroj
              powinien byc dostosowany do miejsca i okazji. moim zdaniem poszarpane, pociete
              ubranie tudziez gole brzuchy do miejsca i okazji jaka jest szkola dostosowane
              nie sa. I gust nie ma tu nic do rzeczy,

              • blessyou1 Re: moda w gimnazjum 22.01.07, 12:26
                No to mamy różne poglądy ale to chyba nic nie szkodzi smile))
                Miejscem pracy bywa dla mnie czasami moja działka, a nie jestem wtedy
                specjalnie wystrojona smile Nie każde miejsce pracy wymaga eleganckiego stroju,
                czasem jest wręcz przeciwnie. Co do szkoły - wiemy z innych dyskusji, że opinie
                są bardzo różne.
                Natomiast zgadzam się z niektórymi wypowiedziami, że dziecko powinno wcześniej
                poinformować o zamiarze "upiększenia" swojego ubrania. Ta kwestia akurat nie
                była tu szeroko omawiana, a wydaje się ważniejsza od tego, czy poszarpana bluza
                jest właściwym czy niewłaściwym strojem.
          • ibulka Re: agatko 22.01.07, 13:44
            agatka_s napisała:

            > A jeżeli chodzi tak do szkoły, i jego koledzy też tak wyglądają to znaczy że
            > regulamin tego nie zabrania.
            >
            >
            > Regulamin moze nie, ale poczucie dobrego smaku, podstaw dobrego wychowania i
            > szacunku dla innych powinno.
            >
            > Sa poprostu rzeczy ktorych sie nie robi i juz-moim zdaniem chodzenie w bluzie
            > pocietej i poszarpanej (nie mowiac brudnej i smierdzacej) do szkoly , do nich
            > nalezy.


            Pocięta i poszarpania nie zawsze = brudna i śmierdząca!!!
            • agatka_s Re: agatko 22.01.07, 14:02
              Pocięta i poszarpania nie zawsze = brudna i śmierdząca!!!


              ja tego nie powiedzialam, nie mowiac o tym ze jestem na tyle inteligentna ze
              potrafie odroznic bluze pocieta od zapoconej i brudnej(tez od brudnego
              garnitur).

              Posiadam pewien zestaw rzeczy nieakceptowalnych przeze mnie nalezy do nich
              miedzy innymi (w takiej kolejnosci)

              -chodzenie w brudnych ciuchach (niezaleznie od miejsca i okazji)
              -chodzenie w podartych, pocietych, zniszczonych (dla innych artystycznie
              zindywidualizowanych) ubraniach do szkoly.

              A co do pytania, czy dziecko powinno sie zapytac ?

              Dla mnie to jest konsekwencja zasad domowych-jesli dziecku pozwala sie na
              bazgranie po scianach w pokoju (bo to jego pokoj i niech sobie slicznie
              bazgra), jesli pozwala sie na "artstyczne uszlachetnianie" ubran poprzez ciecie
              i inne spraywanie, (bo niech sie dzieciak artystycznie wyzywa), jesli wpada
              sie w zachwyt gdy dziecko wezmie zaslonke i zrobi sobie z niej spodniczkke
              tudziez szaliczek (pal szesc zaslonka, ale jaki talent ma ta moja pociecha,
              jaki polot)jesli pozwala sie na bazgranie po ksiazkach (bo nie wolno nikomu
              zabraniac ekspresji, niech pisze wielcy poeci tez robili malunki na marginesach)
              itp itd -no to trzeba to robic konsekwentnie i nie wymagac aby dziecko
              przychodzilo sie pytac czy moze pospreyowac sciane budynku, albo czy moze
              wymalowac na sasiada samochodzie co mysli o policji np.

              Dziecko ktore wie, ze ww nie sa w domu akceptowalne, nie przyjdzie sie zapytac,
              ba nawet mu do glowy nie przyjdzie pytac i robic takich rzeczy.

              Jednym slowem pytanie rodzicow, wydaje mi sie wtorne wobec pewnych zasad
              obowiazujacych w domu. Grunt to zeby dziecko znalo (bo mu te granice wpajano
              swoim wlasnym przykladem od kiedy otworzylo oczeta) granice, wtedy naprawde
              dziecko nie musi pytac rodzicow czy mu cos wolno w gimnazjum (jesli pyta, to ja
              bym to uznala za swoja porazke wychowawcza)
              • sir.vimes Re: agatko 22.01.07, 14:18
                Dla mnie porażką wychowawczą byłaby sytuacja w której dziecko nie odróżniałoby
                przerobienia ciucha na "modniejszy" od wandalizmu (typu niszczenie elewacji).

                • agatka_s Re: agatko 22.01.07, 14:18
                  sir.vimes napisała:

                  > Dla mnie porażką wychowawczą byłaby sytuacja w której dziecko nie odróżniałoby
                  > przerobienia ciucha na "modniejszy" od wandalizmu (typu niszczenie elewacji).
                  >

                  Ja nie odrozniam
                  • sir.vimes Re: agatko 22.01.07, 14:19
                    Wiem.
    • meea Re: moda w gimnazjum 23.01.07, 14:37
      Pociesze Cie, moj maz w wieku licealnym miewal bardzo dziwne pomysly
      na "upiekszanie" swojej garderoby i nie tylko (fryzury, przemalowywanie roweru,
      pokoju, itd.) Pomysly byly roznorodne, czesto wg rodzicow i nauczycieli
      szokujace. Wyrosl na bardzo zdolnego architekta i obecnie ubiera sie
      klasycznie. Aczkowlwiek zamilowanie do dziwacznych fryzur i dodatkow zostalo mu
      do dzisiaj wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka