karinka21 Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 09.07.07, 10:42 Oj, za szybko enter Chciałam zapytać o to, gdyż moja starsza córka ma 6 i pół roku i ktoś bardzo mądry ostatnio podsunął mi tą myśl. Pisze, czyta całymi zdaniami, liczy, dodaje itp. Uczy się sama języka niemieckiego i angielskiego (czyta słowniki, a mnie tylko pyta o wymowę). Jest bardzo ciekawa świata i naprawdę bardzo inteligentna. Wszystko, co robi, jest dokładnie zaplanowane i przemyślane, no oczywiście ma też swoje za uszami, jak każde dziecko. Ta osoba, która zwróciłami uwagę na to, czemu nie posyłam jej do szkoły, uważa, że Wikusia będzie się w szkole nudzić. Ja natomiast sama nie wiem, nawet nie wiem, czy już nie jest za późno na takie posunięcie, w końcu są wakacje. Ale tak się zastanawiam, czy mamy, które wysłały swoje dzieci wcześniej do szkoły, są zadowolone z takiego posunięcia? Co robić, jeśli ma się zdolne dziecko, aby nie stłamsić jej zainteresowań, ani nie zabrać dzieciństwa? Wiadomo, że niespełnione ambicje rodziców, mogą powodować, że będą one w jakiś sposób wymuszane na dziecku, a tego bym nie chciała. Pozdrawiam. Może trochę nieskładnie, ale żadna ze mnie polonistka Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Oczywiście nudzić w zerówce, nie w szkole:) 09.07.07, 11:58 Ja. Mój syn czytał, ale głównym powodem decyzji bylo to, ze "nie łapał" kontaktu z rówieśnikami - tylko ze starszymi dziećmi. I to jest najwazniejsze, nie rozwoj intelektualny, ale spoleczny. Moja koleżanka posłała do szkoly dziecko o rok wczesniej (cały rok, nie pare miesięcy) i gorzko tego żalowała, nawet probowala zatrzymac dziecko na drugi rok. Bo dziewczynka zawsze - od pierwszej do ostatniej klasy była najlepsza uczennicą, ale dopiero w liceum miała kolegów, byla za dziecinna. Ja nie żąłuję, syn też nie. Idzie w tym roku do gimnazjum. Odpowiedz Link Zgłoś
bomaki Re: Oczywiście nudzić w zerówce, nie w szkole:) 09.07.07, 12:39 Ja posłałam córkę, która jest z konca sierpnia rok wcześniej do szkoły. Obecnie skończyła 3 klasę i wszystko jest ok. Uczy się świetnie, kontakt z klasą świetny. Nie żałuje decyzji, wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
karinka21 Re: Oczywiście nudzić w zerówce, nie w szkole:) 09.07.07, 13:48 Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi Wiktoria też lepiej czuje się w obecności starszych dzieci. Popytam się, czy jest jeszcze wogóle możliwość przyjęcia i jakie warunki takie dziecko musi spełnić, bo napewno badania psychologiczne. W każdym razie dziękuję raz jeszcze Odpowiedz Link Zgłoś
jagawi Re: Oczywiście nudzić w zerówce, nie w szkole:) 10.07.07, 13:12 Jeśli nie zrobiłaś wiosną badań w Poradni Psych-Ped, to już jest raczej za późno, żeby dziecko zaczęło rok wcześniej naukę. Jednak zawsze jest możliwość "przeskoczenia" jednej klasy w trakcie nauki, jeśli dziecko ewidentnie się do tego kwalifikuje (np po zerówce idzie od razu do II klasy, albo z I do III) - tu też oczywiście potrzebna jest opinia psychologa. Moja córka poszła rok wcześniej (ur. w kwietniu), radzi sobie b. dobrze, zarówno społecznie jak i intelektualnie - właśnie skończyła III klasę. Kiedy rozważaliśmy posłanie młodej rok wcześniej pojawiły się oczywiście głosy "życzliwych" o marnowaniu dzieciństwa itp, na szczęście psycholog wprost powiedział, że w tym przypadku krzywdą dla dziecka by było zostawienie go na rok jeszcze w zerówce i posłanie do I klasy z rówieśnikami. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Oczywiście nudzić w zerówce, nie w szkole:) 10.07.07, 13:43 Badania mozna zrobic także prywatnie. Ja robiłam prywatnie, bowiem w poradni, przed badaniami, kazano wszystkim dzieciom zawiazać buty i narysować rysunek. Moj butow nie wiązał (do dzis ma pewne kłopoty) , a rysowania nieopatrznie uczył go dziadek-malarz. I rysunek zdecydowanie nie był konwencjonalny. W zwiazku z tym psycholog wezwał mnie i powiedział, ze dziecko nie nauczy się pisać, nawet idąc o czasie i on kieruje je na zajęcia wyrównawcze. A moze trzeba i pomysleć o odroczeniu zerówki. Dziecko już umiało pisać, w zwiazku z tym diagnoza nie wydała mi się całkiem wiarygodna. Szkola bez slowa przyjęła prywatne orzeczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
iffona Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 09.07.07, 20:11 moj najstarszy syn takze poszedl rok wczesniej do szkoly, ale sytuacja byla nietypowa, musielismy decyzje podjac w miare szybko, zrobilismy testy wypadly dobrze, opinia szkolnego psychologa (mlody chodzil do szkolenj zerowki) byla pozytywna, poszedl ale ... nie dotyczy to problemow dziecka ze szkola a mojego meza, on jesli jest jakikolwiek problem (normalne kazde dziecko czasme broi niezaleznie od wieku i klasy do ktorej uczeszcza) to ma jedno wytlumaczenie: zrobil to dlatego ze poszedl rok wczesniej do szkoly... mi rece opadaja, nie mam w tym temacie zgody z zmezem i jesli razem z mezem nie bedziecie jednoznaczni w decyzji to ja nie polecam podejmowania decyzji w pojedynke, u mnie ciagle za nami sie to wlecze a podkreslam dziecko emocjonalnie i szkolnie sobie radzi ok Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 09.07.07, 20:36 Moja córka jest dokładnie w wieku twojej. Poszła do zerówki w wieku 5,5 roku, bo już w wieku 4 lat czytała i była bardzo zainteresowana nauką, może dlatego że ma starszego brata. Teraz od września idzie do szkoły ale już w marcu i kwietniu robiliśmy testy w poradni psychologiczni-pedagogicznej i w czerwcu na tej podstawie (bardzo dobra opinia) szkoła wyraziła zgodę na jej wcześniejszą naukę. Mam nadzieję, że to dobra decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
ullena2 Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 10.07.07, 18:50 ja poszłam do szkoły rok wczesniej bo niby też bardzo chciałam itp. patrząc na to ogólnie to nie był najlepszy pomysł, odstawałam od grupy byłam słabsza na wfie i miałam trudności w nauce. sama nie posłałabym swoich dzieci wczesniej tym bardziej że przedszkola teraz są naprawde super rozwijające z ciekawymi zajęciami. ten rok wczesniej naprawde w niczym nie pomoże a może przeszkodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 10.07.07, 22:44 ale po co? Rozwój intelektualny i poznawczy to jedno, fizyczny, emocjonalny i społeczny to drugie. Rok różnicy wieku to dużo w percepcji dzieci w tym wieku, te dziecko w klasie jest zazwyczaj postrzegane jako, młodsze, mniejsze i słabsze, choćby i nauka szła dobrze. I to trwa przez większość pierwszych lat podstawówki. Osobiście jestem przeciwna posyłaniu dziecka wcześniej, niewiele to daje, a może zaszkodzić, po co skracać dziecku czas zabawy i dzieciństwa? Mówię to tez nieco z punktu widzenia pedagoga, którym jestem z wykształcenia Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 10.07.07, 23:23 Mój skończył podstawówkę. I jakoś żaden z tych problemow nie wystąpił, choć syn jest niski i drobny... Owszem, jest słaby z wf-u, ale w piątej klasie też by był. Na moje wątpliwosci, czy nie byloby mu na wf-ie lepiej z mlodszymi odpowiedział "Nie, bo wtedy byłbym po prostu słaby. A teraz koledzy mówia - no jasne, przeciez jest młodszy". Jak pisałam wczesniej, są dzieci, ktore rozwijają się szybciej nie tylko intelektualnie, ale i społecznie - i tylko takie nadają się do poslania wczesniej. Sam intelekt oczywicie to za mało. Po co skracać dziecku czas zabawy? Żeby potem mogło w szkole mieć naukę na odpowiednim poziomie, a nie nudziło się jak mops i przeszkadzało. Żeby miało o czym pogadać z kolegami, a nie być tym, który ma inne zainteresowania i żadnych tematów. Jako pedagog powinnas wiedzieć, że dzieci wybitnie inteligentne często nie uczą się dobrze, bo nauka je nudzi... Mój syn do piątej klasy przyjaźnił sie głównie z kolegami z klas jeszcze starszych - potem poszli do gimnazjum. Nie wyobrazam sobie, jak czułby się wsród rówieśników. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 10.07.07, 23:40 "Nie wyobrazam sobie, jak czułby się wsród rówieśników." Nie wyobrażasz sobie, bo nie sprobowałaś. Cóż, mój syn tez mógł wcześniej zacząć naukę w I klasie. Nie zdecydowałam się. Skończył zerówkę jak rówieśnicy - efekt - jeden z trzech najlepszych uczniów w klasie. Czy byłby nim w I klasie - nie wiem - nie spróbowałam. Ale mimo wszytsko nie uważam by miało to duże znaczenie dla jego rozwoju. Też lubi i potrafi kolegowac się ze starszymi, ale świetnie radzi sobie również z rówiesnikami. Czasem nawet jest autorytetem, co świetnie wpływa na jego poczucie wartości. Jestem przeciwna wysyłaniu dziecka wcześniej do szkoły tak jak i przeładowywaniu czasu wolnego zajęciami pozaszkolnymi, nauką wiecej niż jednego języka obcego, etc. Wyślę go tam, gdzie będzie przejawiał zdolności, ale przede wszystkim CHĘCI. Nie wkręcę go w wyścig szczurów. Poradzi sobie bez tego. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 11.07.07, 10:03 Oczywiście, ze sprobowałam. W przedszkolu. Tam wlasnie mnie wezwano i powiedziano, ze syn nie łapie kontaktu z grupą, tylko wyłącznie z dziećmi starszymi. Nie mam, przyznam szczerze, zaufania do pedagogow i psychologów, ktorzy wszystkie dzieci wtłaczaja w jeden schemat. Dla wszystkich jest źle pójść wczesniej do szkoły, wszystkie powinny to czy tamto. Utrwalone poglądy przeslaniają im indywidulane dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
jagawi Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 11.07.07, 14:35 > Jestem przeciwna wysyłaniu dziecka wcześniej do szkoły tak jak i > przeładowywaniu czasu wolnego zajęciami pozaszkolnymi, nauką wiecej niż jednego > > języka obcego, etc. Wyślę go tam, gdzie będzie przejawiał zdolności, ale przede > > wszystkim CHĘCI. Nie wkręcę go w wyścig szczurów. Poradzi sobie bez tego. > a ja jestem przeciwna zakładaniu czegokolwiek z góry. Moja córka (skończyła 3 klasę) poszła do szkoły rok wcześniej i : - jest w ścisłej czołowce jeśli chodzi o naukę, sprawność fizyczną (tu chyba jest nawet naj, ale to szczególny przypadek predyspozycji, nie wiem po kim to ma ) - społecznie - żadnych problemów, odnajduje sie świetnie, zarówno w grupie szkolnej, jak i w innych sytuacjach typu sekcja sportowa, obozy itp - nawet wzrostem nie odbiega od koleżanek z klasy, raczej jest jedną z wyższych - w przedszkolu ewidentnie sie nudziła, do tej pory to wspomina Jako pedagog, Mrówko, powinnaś wiedzieć, że każde dziecko jest inne i wymaga indywidualnego podejścia. Być może Twój syn powinien byl pójść do szkoły z rówieśnikami, dobrze to mu zrobiło i Ty dobrze oceniłaś jego "gotowość", a raczej jej brak. Natomiast jest wiele dzieci, dla których korzystniejsze jest rozpoczęcie nauki wcześniej, ponieważ rozwijają się szybciej pod każdym względem. I nie ma to nic wspólnego z "wyścigiem szczurów". Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 11.07.07, 14:57 dobrze, ze macie takie doświadczenia. MOje być może niewielkie dotychczasowe (z praktyk studenckich, badań z psychologii rozwojowej, z której pisałam mgr, i dwuletniej pracy pedagoga szkolnego)obserwacje takich dzieci nie dają mi wrażenia, że jest to konieczne, nie twierdze, ze historie widziane przeze mnie są w jakimś stopniu dramatyczne - ale dość często posyłanie dziecka wcześniej do szkoły wynika z ambitnej postawy rodziców: "Moje dziecko jest wybitnie zdolne - poszło do szkoły rok wcześniej" - można sie pochwalić przed znajomymi - nie twierdze też, ze jest to Wasza postawa, ale jednak dośc często spotykana. Nie generalizuję tego poglądu, ale dotychczasowe moje obserwacje nie pokazały mi istotnych przewag wcześniejszego puszczania dziecka do szkoły, i jestem jednak bardziej ostrożna w akceptowaniu takich pomysłów i raczej bym zniechęcała niż zachęcała rodzica do takiej decyzji. Decyzji i pozwolenia PPP nie kwestionuję. Przy czym - nie musze teraz tego robić, bo od kilku lat zmieniłam działkę zawodową. Wiec moja opinia nie musi być dla nikogo wiążąca. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 11.07.07, 15:25 Dobrze, ze jesteś otwarta na rodzicielskie opinie. Problem w tym, ze rzeczywiscie, o ile przyczyną były rodzicielskie ambicje, to dziecko ma kłopoty (mój mąż np. czytajacy biegle w wielu lat trzech, a całkowicie aspoleczny). Ale z drugiej strony są dzieci, które naprawdę nie bardzo "odnajdują" się w swojej grupie wiekowej. Najstarszy syn miał b. powazne kłopoty z nauką, odwiedzilismy kilku psychologów i wreszcie padło stwierdzenia, ze przyczyną niepowodzeń nie jest- jak sadzilismy - zbyt wolny rozwj intelektualny skrzyzowany z dysortografia, tylko własnie zbyt szybki.... Dziecko, ktore śmiertelnie nudzi sie na lekcjach,ktore rozumuje juz w inny sposob, niz reszta klasy, po prostu w pewnym momencie "wyłącza" się i przestaje uwazać. Nie chwalac się (a co tam, wlaśnie sie chwaląć) powiedz mi - o czym może rozmawiać z kolegami z piatej klasy facet, ktorego ulubiona lektura - obok oczywiscie Harry Pottera to "Mistrz i Małgorzata" czy "Ziemia błogosławiona"? Jak ma przeczytac lektury do klasy piątej, nie umierajac z nudów? Zbyt inteligentne dzieci mają często cholerne kłopoty z życiem towarzyskim. Można im w pewnym stopniu zapobiec, umieszczajac dziecko ze starszymi dziećmi. I powiem szczerze, ze to bylo dla mnie głównym motywem przspieszenia edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 verdano :) długie 11.07.07, 17:05 Pogubiłam się już w obecnych lekturach - nie wiem co i jak jest na jakim poziomie, ale rzeczywiście zainteresowanie tak poważnymi lekturami jest niezwykłe u piąto - klasisty. Chodzi o to,że rozwój nie przebiega prawie nigdy w 100 % harmonijnie i bałabym się,że rozumienie i lubienie literatury wysokich lotów niekoniecznie idzie w parze z innymi umiejętnościami tak w zakresie poznawczym jak i emocjonalno - społecznym. Bałabym się przyspieszania w sposób skokowy pewnych umiejętności, bo mogłabym przeoczyć inne ważne sfery, czy zakresy poznawcze. Nie wiem jak jest u Twojego syna, ale zwracałabym uwagę na to, czy z nudów nie przeoczy tego, czego ucza się piątoklasiści, a moze okazac się istotne na wyższych poziomach edukacji. I być moze sloganowo - ale bałabym się o zaburzone dzieciństwo, przez jego skrócenie. Moim zdaniem fajnie by było, żeby obok zainteresowań literatura wysoką pojawiła się również literatura dziecięca, często również na wysokim twórczo poziomie. Chodzi o to by nie wprowadzac dziecka zbyt wcześnie w świat skomplikowanych relacji dorosłych, by dziecko mogło zacząć od prostoty, bo jak sądzę Mistrz i Małgorzata świata nie upraszcza, a wręcz go nadmiernie komplikuje (choć to jedna z moich ulubionych pozycji). Pytanie czy Twój syn zdoła utrzymac dystans między tym co pozna w takiej literaturze, a jego własnym jeszcze dzięcięcym bądź co bądź doświadczeniem. No i wreszcie - rozwijać zainteresowania i relacje z ludźmi można również poza szkołą, dlatego nie przekonuje mnie teza, ze dziecko posłane rok, czy dwa lata wyżej będzie miało więsze możliwości rozwoju. Wiesz, robiłam badanie socjometryczne pewnej klasy siódmej. Generalnie chodziło o atrakcyjnośc w klasie i także samoocenę poszczególnych dzieci w aspekcie ich atrakcyjności w klasie. I był chłopiec o rok młodszy od reszty. Były dość ciekawe wyniki - chłopiec ten miał jedną z najwyższych pozycji socjometrycznych w klasie pod względem wspólnej nauki, wspólnych działań szkolnych, etc. etc. Bardzo lubiany jako osoba. Nie był jednak wybierany do pójścia do kina (czyli relacje pozaszkolne). I co najważniejsze sam siebie również nie postrzegał jako osoby atrakcyjnej dla kolegów i to po żadnym z względów. Rozmawiałam z matką tego chłopca, która jednak po latach żałowała decyzji o wcześniejszym posłaniu chłopca, choć na moje oko nadawał się do tego pod każdym względem, nie odbiegał w niczym od rok starszych kolegów, mimo to ta samoocena była zastanawiająca. Matka mówiła ze głównym kłopotem było "ciągle młodszy, ciągle młodszy". I choć naprawde nie sprawiał wyobcowanego i świetnie dawał sobie radę z kolegami, miał swoje ulubione grono, to mimo wszystko, gdzieś to ciągle w duszy tego chłopca grało. o czywiście nie były top dramatyczne kwestie, ale mimo wszystko wzbudziło mój niepokój. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: verdano :) długie 11.07.07, 17:24 Toż on czytał literaturę dzieciecą, niemal wszystko co warto przeczytać, tylko wcześniej. Teraz jest na etapie młodzieżowej/wczesnodoroslej. I tu nic się nie poradzi, przeciez to on wybiera sobie lekturę - nie chce czytać - to zostawia i tyle. Trudno zabrać Kinga, a wręczyc Brzechwę czy nawet Szklarskiego. Oczywiscie, nie jest dobry we wszystkim, nie jest tez "wzorowym uczniem" - no, ale nie przesadzajmy. Kazdy jest w czymś lepszy, czymś zainteresowany - a w czymś słaby i cos go nie bawi. Dostaję dreszczy na termin "harmonijny rozwój starszego dziecka", bo to oznacza, ze mamy dziecko uczyć i kształcic w tym, w czym jest najslabsze, czego nie lubi - a nie pozwalać na to, by robił to, co lubi najbardziej. oczywiście, nie nalezy zapominac o tym, ze dziecko to nie tylko intelekt. Syn jest słaby z wf-u, więc pilnuję, aby jeździl na obozy sportowe (a nie np. jezykowe, z językow też jest slaby), chodzę z nim po gorach - i to zresztą bardzo lubi. Nie uwzgledniasz tez jeszcze jednej rzeczy - masz rację, ze dziecko powinno zacząć od prostoty, tyle że trudno dziecko, które samo z niej wyrosło, sztucznie w tej prostocie utrzymywać. Jesli chodzi o tego chłopca, to niestety - wg. wszelkich badań dzieci z wysokim IQ mają kłopoty w kontaktach spolecznych, a dzieci posylane wczesniej zwykle są ponadprzeciętnie inteligentne - inaczej nie dostałyby zgody. Tłumaczenie "jestem mlodszy" jest niezwykle wygodne, bo pozwala znaleźć obiektywną przyczynę towarzyskich kłopotów, nie szukając jej choćby we wlasnych zachowaniach. Tak naprawdę, dzieci posłane "rok wczesniej" 9a zgode wydaje sie tylko dzieciom z pierwszej polowy roku) -czesto sa nie o rok tylko dwa-trzy miesiące mlodsze od dużej części kolegow z klasy. Między dziećmi z tego samego roczika bywaja więkze róznice... Ludzie z naprawde wysokim czesto nigdy nie potrsfia prawidlowo funkcjonować w spoleczeństwie. korelacja może być pozorna - dzieci wczesniej posylane, to dzieci zwykle bardzo inteligentne. pradopodobnie bylyby obcowane (może nawet bardziej) w grupie rówieśniczej. Niestety, moje doswiadczenia ze starszymi dziećmi świaczą o tym, że takie dzieci czesto marnie funkcjonująw młodszych kalsach, a kolegow zdobywaja dopiero w okoliczach liceum lub na stdiach. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: verdano :) długie 11.07.07, 17:35 NIe upieram się w kwestii Twojego syna, bo go nie znam, nawet nie staram sie wyciągac wniosków w Waszej kwestii oraz tak jak napisałam nie kwestionuję decyzji PPP, ale ogólnie rzecz biorąc jestem bardziej przeciw niż za. A Wam życzę po prostu powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
jagawi Re: verdano :) długie 11.07.07, 17:35 mrowka75 napisała: > Wiesz, robiłam badanie socjometryczne pewnej klasy siódmej. Generalnie chodziło > > o atrakcyjnośc w klasie i także samoocenę poszczególnych dzieci w aspekcie ich > atrakcyjności w klasie. I był chłopiec o rok młodszy od reszty. Były dość > ciekawe wyniki - chłopiec ten miał jedną z najwyższych pozycji socjometrycznych > > w klasie pod względem wspólnej nauki, wspólnych działań szkolnych, etc. etc. > Bardzo lubiany jako osoba. Nie był jednak wybierany do pójścia do kina (czyli > relacje pozaszkolne). I co najważniejsze sam siebie również nie postrzegał jako > > osoby atrakcyjnej dla kolegów i to po żadnym z względów. Rozmawiałam z matką > tego chłopca, która jednak po latach żałowała decyzji o wcześniejszym posłaniu > chłopca, choć na moje oko nadawał się do tego pod każdym względem, nie odbiegał > > w niczym od rok starszych kolegów, mimo to ta samoocena była zastanawiająca. > Matka mówiła ze głównym kłopotem było "ciągle młodszy, ciągle młodszy". > I choć naprawde nie sprawiał wyobcowanego i świetnie dawał sobie radę z > kolegami, miał swoje ulubione grono, to mimo wszystko, gdzieś to ciągle w duszy > > tego chłopca grało. o czywiście nie były top dramatyczne kwestie, ale mimo > wszystko wzbudziło mój niepokój. Nie wyciągałabym ogólnych wniosków na podstawie pojedyńczego badania... Nie jest powiedziane, że gdyby poszedł "o czasie" nie byłby postrzegany tak samo. Jeśli chodzi o fałszywą dumę rodzicielską z powodu pojścia dziecka o rok wcześniej to ja odbieram to dokładnie na odwrót - niechętnie o tym mówię, bo mam wrażenie, że większość ludzi postrzega to jako "skaracanie dzieciństwa" przez "nadambitnych rodziców". W klasie mojej córki oprócz niej są jeszcze 2 dziewczynki w podobnej sytuacji i w żadnym z tych przypadków nie był to zły krok - posłać dziecko rok wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: verdano :) długie 11.07.07, 17:40 To było tylko jedno z moich doświadczeń na tym polu, przeciez nie będę opisywac wszystkich, bo to nudne na dłuższą metę - napisałam wczęsniej , ze dotychczasowe doświadczenia były raczej na "nie" niż na "tak" i to mi pozwala przyjąc ogólny wniosek - jeśli ktoś mnie pyta to wyrażam zdanie - zwykle właśnie uogólnoione na bazie doświadczeń. I nie czuję sie specjalistką w tym zakresie. Niestety często zdarzają się włśnie "nadambitni" rodzice, dlatego nie dziwię Ci sie,ze obawiasz się takiej oceny Twojej decyzji. Niemniej jednak nie oceniam Twojej indywidualnej sytuacji, a uogólniam przedstawiając swoje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: verdano :) długie 11.07.07, 20:12 A nie wpadło Ci do głowy, ze Ty - jako pedagog - miałaś z przyczyn oczywistych do czynienia tylko z nieudanymi eksperymentami? Dzieci, ktore nie maja problemów, rzadko laduja u pedagoga lub psychologa. To trochę tak, jak lekarze alergolodzy, ktorzy czasem twierdza, zze dzieci nie moga mieć żadnych zwierząt, bo to nieodmiennie konczy się alergia - ignorując fakt, ze dzieci bez alergii po prostu do niego nie trafiają. Moja znajoma psycholog na podobnej podstawie wysnuła ostatnio wnosek, ze wszystkie matki są zaburzone.... Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: verdano :) długie 11.07.07, 21:09 nie - pracowałam w normalnej szkole, a badania prowadziłam w normalnych klasach, więc nikt u mnie nie lądował. pracując w szkole wiedziałam o wielu rzeczach po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: verdano :) długie 11.07.07, 21:12 Po prostu nie widziałam aby w tych przypadkach były takze jakieś spektalkularne sukcesy, choć jak pisałam żadna z sytuacji nie była dramatyczna. Nasuwa mi sie jednak zapytanie w takim razie "po co?" Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: verdano :) długie 11.07.07, 21:24 No, bo jak oczekujesz, ze dziecko musi mieć spektakularne sukcesy, albo jeśli wysyla sie o rok wczesniej, by dziecko było dobrym uczniem i "sukcesem" sa same szostki - to zeczywiście nie ma "po co". Tyle, ze sukcesu nie mierzy sie stopniami... Po co - żeby dziecko nie nudziło sie w szkole -zeby się rozwijało, a nie z trudem dostosowywało do zbyt prostego poziomu nauczania. Spróbuj wysiedziec na lekcji szkolnej i sledzić uwaznie temat - prawdopodobnie Ci się nie uda. Bedziesz myslała o czym innym, bo to za proste, nieciekawe\-zeby moglo barac udział np. w konkursach, ktore go zainteresuja bo beda na jego poziomie (np. moj zdobył raz wyróznienie, a raz b. wysokie miejsce w konkursie poprawnej polszczyzny - i to mimo koszmarnej dysortografii). Nie śądze, aby mu sie chcialo startować w zbyt prostych konkursach. - by znalazlo kolegów o na podobnym poziomie rozwoju, żeby miało o czym pogadać Tak naprawdę, to w Poradni dla Dzieci Zdolnych na Raszyńskiej dosyć dobitnie pouczono mnie, ze na sukcesy to moje dzieci w szkole moga nie liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: verdano :) długie 11.07.07, 21:45 Nie chodziło mi o szóstki - chodziło mi o rachunek strat i korzyści - KOrzyści według mnie nie były na tyle wielkie, ze w 100% uzasadniają taką decyzję, tak samo straty - nie były na tyle wielkie by robić z tego problem. Moim zdaniem temat został wyczerpany, obie mamy zdanie na ten temat wynikające z doświadczeń. Twoich z Twoimi dziećmi - moich - zawodowych. Ja nie zachęcam, choć z ochotą przyjrzę się indywidualnym przypadkom. Z resztą - na dzień dzisiejszy moje zdanie nie jest dla nikogo wiążące i chyba nie będę już miała szansy by w tym zawodzie zdanie zweryfikować. Odpowiedz Link Zgłoś
jagawi Re: verdano :) długie 12.07.07, 10:55 > dotychczasowe doświadczenia były raczej na "nie" niż na "tak" i to mi pozwala > przyjąc ogólny wniosek - jeśli ktoś mnie pyta to wyrażam zdanie - zwykle > właśnie uogólnoione na bazie doświadczeń. a nie spotkałaś się z dziećmi, które poszły do szkoły we właściwym terminie i wyprzedzając swoich rówieśników (np. potrafiąc już czytać i pisać przed etapem zerówki) tak się nudziły przez pierwsze lata, że już pod koniec podstawówki miały poważne problemy z nauką? Nie nauczyły się uczyć we właściwym czasie bo szkoła nie miała im do zaoferowania żadnych wyzwań i odpuściły sobie. Ja, nie będąc pedagogiem, słyszałam o paru takich przypadkach. I dlatego warto się przyjrzeć swojemu dziecku, a nie popadać w stereotypy o skracaniu dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mrowka75 Re: verdano :) długie 12.07.07, 15:13 NIe czytasz dokładnie moich wypowiedzi, albo ich nie rozumiesz. Poza tym temat uważam za wyczerpany. Odpowiedz Link Zgłoś
muress Re: Czy ktoś posłał dziecko do szkoły wcześniej? 25.07.07, 10:20 ja sama poszłam do szkoły o rok wcześniej, moja siostra też. W przypadku siostry (wiele lat temu), był to eksperyment pedagogiczny, moim zdaniem nie do końca udany, nie była wybitną uczennicą i chyba się trochę męczyła z presją, że musi "doganiać" klasę (zwłaszcza, że najstarsza siostra zawsze była wybitna). Co do mnie - ja z kolei bardzo chciałam iść wcześniej do szkoły, bo nie miał mi kto czytać książek, więc po prostu musiałam się nauczyć jak najszybciej! ( naprawdę, to była moja podstawowa motywacja ))) Ale: miałam dwie sporo starsze siostry, przebywając ciągle ze starszymi chyba szybciej dojrzewałam, zawsze zresztą byłam poważniejsza niż moi "rówieśnicy" klasowi (czyli tak naprawdę dzieci o rok starsze). Nie odstawałam od klasy, przeciwnie, zawsze byłam w czołowce zarówno jeśli chodzi o naukę, jak i o sport. Wcześniejsze pójscie do szkoły nigdy nie było dla mnie problemem, z dziećmi z klasy czułam się naturalnie, lepiej chyba niż z równolatkami. Wcześniejsze pójście do szkoły ani mi nie pomogło w niczym w życiu, ani nie przeszkodziło. W stosunku do swoich dzieci poki co takich pomysłow nie mam (jeden już chodzi do szkoły od kilku lat, drugi jeszcze do przedszkola nie poszedł), w sumie uważam, że szkoda byłoby odbierać im ten rok dzieciństwa. Podsumowując - zgadzam się, że to wszystko zależy od dziecka, tego jak się rozwija pod względem intelektualnym, emocjonalnym i psychicznym Odpowiedz Link Zgłoś
bomba001 chyba nawet wieksze umiejetnosci- ale nie:))) 27.07.07, 22:24 moj syn sam czyta (nawet ksiazeczki) po polsku i angielsku, dodaje mnozy (stosuje wzory skroconego mnozenia) itp, nie chce sie chwalic)) ale jednak zdecydowalismy inaczej. jenak jest to jeszcze jedne rok beztroskiego dziecinstwa, jego UKOCHANEGO PRZEDSZKOLA, jeszcze jedne rok wiecej dorastania emocjonalnego (choc to rowniez ponadrzecietne). w przedszkolu dzieci sie nei nudza- jednak w naszym wypadku na szczescie)) wiekszosc czasu spedzaja na zabawach. edukacje, jak sie bedzie nudzic, to podciagne w domu. zeby jakies wyzwanie bylo.stawiamy na zajecia sportowe w tym roku (judo plywanie i narty) a jak w szkole bedzie taki wspanialy to najwyzej przeskoczy rok- z tego co wiem, to taka opcje prefereuja psychologowie Odpowiedz Link Zgłoś
anulla1 Re: chyba nawet wieksze umiejetnosci- ale nie:))) 31.07.07, 21:28 Jako nauczyciel nauczania zintegr. nie spotkałam ucznia posłanego rok wczesniej do szkoły, u którego nie objawiały sie w deficyty rozwojowe, na tle klasy, uwarunkowane młodszym wiekiem dziecka. Oczywiście, każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, jednak zawsze dzieci w którejś ze sfer rozwojowych odstają od starszych kolegów. Fakt ,że tak ze takie posunięcie skraca dzieciństwo , jest niezaprzeczalny i dla mnie to główny argument na nie. Dodam, że to że dzieci zdolne sie nudzą na lekcji , jest tylko i wyłacznie winą nuczyciela, który nie traktuje indywidulanie swoich uczniów. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: chyba nawet wieksze umiejetnosci- ale nie:))) 31.07.07, 23:17 Rozumiem, ze uczniowie z 27 grudnia są w wieksosci OK, ale u tych z 10 stycznia zawsze wystepuja deficyty rozwojowe i nie moga dogonić klasy? Bo miedzy nimi jest dramatyczne 2 tygodnie różnicy? A dzieci zdolne nudza się na lekcji, bo nauczyciele nie traktuja uczniów indywidualnie - fakt. Tylko nie traktuja, wobec tego co zrobic z uczniami zdolnymi? Nie posyłać w ogole do szkoły? Odpowiedz Link Zgłoś
anulla1 Verdena 01.08.07, 22:14 Ale czemu ty tak ostro, nerwowo odpowiadasz, bardzo emocjonalnie podchodzisz do tego wątku. Twoje Argumenty są słuszne, i zapewne ty podjełaś dobrą decyzję, wysyłając dziecko wczesniej do szkoły. Ja nie jestem zwolenniczka takich, ruchów, z powodów o któreych napisałam wcześniej, uważam że argumenty na nie podane przez Mrówke, równiez za bardzo racjonalne, dlatego wypowiedziała sie na nie. A co do dzieci zdolnych , nauczyciel ma obowiazek dostosowywać program nuczania do możliwosci ucznia, dotyczy to zarówno tych słabych jak i tych wybitnie zdolnych. Moze mi sie uda, znaleźć, jakies rozporządzenia na ten temeat to wam przytocze. Co ciekawe niewiele osób wie, że pedagogika specjalna obejmuje swoim zakresem również edukacje osób wybitnie uzdolnionych. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Uwaga, dlugie mi wyszlo :-). 01.08.07, 06:38 Nie wiem oczywiscie jak jest teraz, ale "za moich czasow" jak sama chodzilam do szkoly te dzieci, ktore znam i ktore szly wczesniej do szkoly nie mialy zadnych problemow. Szly oczywiscie po przejsciu odpowiednich testow psychologicznych. Moze te testy 30 lat temu byly inne i inne dzieci byly dopuszczane do pojscia do szkoly wczsniej ). Ja sama zreszta tez jestem takim przypadkiem. Bylam zawsze jedna z najlepiej uczacych sie dzieci i mialam bardzo dobre kontakty w rowiesnikami. W podstawowce w klasie mialam jeszcze dwoch kolegow, ktorzy poszli wczesniej do szkoly i tez byli w czolowce klasowej. W szkole sredniej bylo nas czworo, a na studiach w grupie - tez czworka, ale w tym wieku to juz roznica wieku praktycznie sie zaciera. Ale znow wszystkie te osoby bardzo dobrze sie uczyly i ni mialy problemow w kontaktach. W zasadzie dopiero teraz zdalam sobie sprawe, ze wszystkie te osoby byly ekstrowertykami i bardzo wesolymi osobami. Moze wlasnie to im pomagalo w kontaktach.... Ale sa to oczywiscie przypadki anegdotyczne, a nie wynik szerszych badan, wiec byc moze to przypadek, ze dobrze nam szlo w szkole. Jednak nie moge zauwazyc pewnego trendu )). I dlatego trudno mi przyjac bezkrytycznie twierdzenie o wystepowaniu trendu zupelnie przeciwnego. W domu mam zreszta kolejny przyklad - corka tez jest o jedna klase do przodu. Stalo sie to zreszta troche przypadkiem bez zadnej opinii psychologa, na skutek przeprowadzki miedzy krajami o roznym systemie edukacji, ale o tym samym jezyku (no, prawie ). Corka jest wysoka, nie odstaje ani fizycznie, ani psychicznie od starszych dzieci (czesto starszych ponad rok, bo niektorzy "zatrzymuja dzieci" i nie posylaja ich do szkoly, chociaz juz moga) i radzi sobie w szkole i wsrod rowiesnikow bardzo dobrze. Ale to znow ekstrowertyczka jest ). Sama pamietam, ze mnie przedszkole juz strasznie nudzilo i bardzo chcialam isc do szkoly, wiec argument o skracaniu mi dziecinstwa przez wczesniejsze pojscie do szkoly (ktorym moich rodzicow karmili ich znajomi, a jakze!) byl jak strzalem kula w plot. Zreszta to same panie przedszkolanki pierwsze zasugerowaly moim rodzicom, zeby poslac mnie wczesniej do szkoly. Oczywiscie nikogo nie namawiam do wczesniejszego wysylania dzieci do szkoly i akurat swojego syna sama bym nie poslala, ale chce tylko zaznaczyc, ze to nie nie jest wcale taki glupi pomysl w przypadku niektorych dzieci. I nie wiem czy akurat dzieci, ktore maja problemy w szkole, a zaczely ja o rok wczesniej, maja te problemy tylko z tego powodu. To tak jak twierdzic, ze dzieci, ktore sa w klasie zgodnej z ich wiekiem, po przesunieciu o rok (dwa, trzy?) lata nizej zaczelyby sie dobrze (czy nawet bardzo dobrze) uczyc. Zresza z badan wynika, ze w tej samej klasie roznica poziomu miedzy najslabszym, a najlepszym dzieckiem wynosi srednio 7 lat, to co sie tu jednym rokiem ekscytowac ). I jeszcze cos mi przyszlo do glowy. Ja widze pewna zalete w zaczynaniu szkoly wczesniej, szczegolnie jezeli chodzi o dzieci zdolne. Uwidacznia sie ona dopiero pozniej, kiedy towarzystwo wyfruwa z domu i jedzie uczyc sie, studiowac albo pracowac za granica. Mlodziez w innych krajach w tym samym wieku co mlodziez polska jest juz czesto na wyzszym etapie akademickim (zaczynaja nauke duzo wczesniej) i jest generalnie bardziej dojrzala, a to napewno kontaktow nie ulatwia. Odpowiedz Link Zgłoś
bomba001 moze zalezy od dzeicka:))) 01.08.07, 22:34 i od przedszkola. moje dziecko w przedszkolu sie NIE nudzi, po prostu je uwielbia i nie widze po co mam mu skracac dziecinstwo wczesne. jezli chodzi o argument ze wczesniej zaczyna studia, moze ze ma rok do starcnia- to dla mni szczegolnie nitrafiony. nie zalezy mi, zeby moje dzeicko wczesniej zaczelo /skonczylo studia, bylo dokladniew weku osob z roku etc. to nie ma zadnego znaczenia w wieku iles tam lat. wrecz przciwnie, jak chce to moze sobie przewy robic, skonczyc poznej podrozowac po swiecie- o jego wybor. hmm,moj syn tez ektrawertykiem-a jednak nie)) zostaje w przedszkolu. wiem, jak wykozystac ten rok, wiem jak z nim pracowac. na szkole jeszcze czas ma. poinfomuje was za rok jak jest. jezeli chodzio dzieci z grudnia to z tego o wim wiele z nich odstaje w szkole, choc oczywise nie wszystkie. moze warto by im opoznic edukacje- ale rdzice sie wsdza. Odpowiedz Link Zgłoś
mdankam Re: Uwaga, dlugie mi wyszlo -troche nie na temat 02.08.07, 17:24 Ewa, zaglądasz czasem do swojej skrzynki :evee1? moze nie masz skrzynki i pisze do Ciebie w proznie; szukalam Cie dlugo i od kilku miesiecy czytam Twoje posty tu i tam, i nijak nie moge do Ciebie dotrzec - stad ta wypowiedz na formu zupelnie nie na temat. moze tu jeszcze zajrzysz? Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Uwaga, dlugie mi wyszlo -troche nie na temat 03.08.07, 03:51 Ja niestety forum czytam na ogol z pracy, a stamtad blokuja mi moja skrzynke na gazecie - zagladam do niej baaaardzo rzadko i na ogol kasowuje smiecie. Nie wiem kiedy do mnie pisalas, moze niechcacy wykasowalam takze Twoj list - przepraszam. Moze napisz do mnie jeszcze raz, a ja obiecuje, ze zajrze do mojej skrzynki w weekend - kurcze, strasznie ciekawa jestem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tarkiina.arawis Re: chyba nawet wieksze umiejetnosci- ale nie:))) 24.08.07, 11:41 > Fakt ,że tak ze takie posunięcie skraca dzieciństwo , jest niezaprzeczalny i > dla mnie to główny argument na nie. A ja uważam ten argument za zupełnie bezsensowny i wiem to z autopsji. W połowie drugiej klasy uznano, że się nie nadaję bo mi się permanentnie nudzi i przeniesiono do trzeciej klasy. Nie odczułam tego wcale jako skracanie dzieciństwa, bo przecież w szkole spędza sie tylko kilka godzin dziennie a pozostały czas spędza się w domu czy na zajęciach pozalekcyjnych. Nie widziałam problemu, żeby w szkole rozmawiać z moją nową klasą na jej "poziomie" a po szkole bawić się lalkami z młodszą koleżanką z sąsiedztwa, czy malować z dziećmi w swoim wieku w MDKu. Nigdy nie odczuwałam skróconego dzieciństwa Myślę, że grunt przy przenoszeniu dziecka czy posyłaniu go do szkoły wcześniej to zapewnić mu też inne towarzystwo niż dzieci z klasy zarówno nieco starsze jak i nieco młodsze, żeby dziecko nie czuło się "przywiązane" do daty urodzenia i nie przejmowało się ewentualnymi docinkami o młodszym wieku, choć to dość wcześnie się kończy a potem bywa sporadyczne. Towarzystwo, w którym dziecko może odreagować ewentualne stresy w szkole i jeśli jest taka możliwość zajęcia pozalekcyjne, w których istnieje względna rozpiętość wiekowa (np. zajęcia w stylu ceramika, malarstwo, zajęcia ruchowe) Oczywiście, że każde dziecko jest indywidualne i tak trzeba je traktować. Skądinąd: Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mogłam w ostatniej chwili uciec od reformy oświaty podczas której wprowadzono gimnazja. Odpowiedz Link Zgłoś
bomba001 Re: chyba nawet wieksze umiejetnosci- ale nie:))) 24.08.07, 18:34 ale nie masz racji- jak najbadziej "przeskakiwanie klasy" jest polecane przez psychologow. tylko nie posylanie wczesniej do szkoly. Odpowiedz Link Zgłoś