Gość: q
IP: *.bielsko.dialog.net.pl
07.08.03, 23:47
Znajomi mają sąsiada, w starszym wieku, takiego "dobrego dziadka", który
zaprasza do siebie dziewczynki (w ciągu dnia, czasem na noc). Pewnie da im
trochę kasy, coś do jedzenia...Dziewczynki przychodzą tam z własnej woli,
najwyraźniej nie czują sie krzywdzone, zresztą z reguły są to dzieci z
biednych rodzin, które, eufemistycznie mówiąc, niespecjalnie angażują się w
opiekę i wychowanie potomstwa. Wszyscy o tym wiedzą, dzielnicowy przychodził,
dziewczynki przychodzą dalej, a "dziadek" je "gości". I co? I nic...