Wczorajsza lekcja w klasie u mojej córci (II kl. gimnazjum). Któryś
już z kolei uczeń wywołany do tablicy wykazuje zupełne
nieprzygotowanie (Walentynki?). W końcu pani zdenerwowana mówi, że
zaraz chyba ją coś trafi.
Na co moje dzieciątko:
Strzała Amora?

!
Ogólna wesołość, atmosfera zdecydowanie rozładowana...
P.S. moja krew!