pasjanna 14.03.08, 03:08 Czy zdarza bądź zdarzyło się Wam odrobić lekcje za swoje dzieci? Ja przyznam, że raz czy dwa zlitowałam się. Nie chodziło wprawdzie o coś skomplikwanego a tylko o kolorowankę, ale jednak. -- Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nchyb Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 09:24 zdarzyło się... negatywnych skutków nie dostrzegliśmy Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Odrabianie lekcji za dziecko 16.03.08, 08:28 było to jakieś proste zajęcie z gatunku moim zdaniem ogłupiających i nie do końca potrzebnych, typu sto pięćdziesiąty szlaczek przy czterystetnym obrazku... o ile rozumiem potrzebę rozwoju i wzmcniania mtoryki itp o tyle dostrzegam różnicę w codziennym kolorowaniu dwóch trzech obrazków, a pomiędzy kilkudniowym spędzaniu kilku godzin (!) na mozolnym rysowaniu dwusetnego pieprznego szlaczka, pani na zastępstwie nie ma pomyslu jak zająć dzieci i nie rozumie, że pierwszak na lekcji skończy może te dwadzieścia szlaczków, a poostałe 180 musiałby dokańczać w domu przez jeszcze kilka dni. Wtedy pomoglam ukończyć zadanie, tłumacząc mojemu dziecku - dlaczego mu pomagam dokończyć zadanie. Nie używałam przy tym wcale slów obrażających nauczycielkę, ale myślałam tak... Nie zawsze zadania domowe podyktowane są rozsądkiem, he he, nauczyciela i nie zawsze pomoc w ich zrobieniu, a czasem wręcz zrobienie ich za dziecko jest złe. Tak uważam... Na szczęście "przydziałowa" pani mojego pierwszoklasisty jest normalną rozsądną kobiet, która ma pojęcie o możliwościech dziecka w tym wieku więcej takich durnot nie przerabialiśmy. Jak już wspomniałam,negatywnych skutków (na obowiązkowość mojego synanarysowania przeze mnie tych arcydzieł) -nie dostrzegłam. Syn w dalszym ciągu wie- że jego lekcje - jego sprawa. \Co ciekawe, podobna sytuacja miała miejsce kilka lat temu, gdy starsze dziecko też było pierwszoklasistą Wtedy też zrobiłam podobne szlaczki. Starszy syn lekcje do dziś dość często odrabia i est z tych "obowiązkowszych". Na miaręczywiście normalngo gimnzjalisty Bywają w ego hierarchi ważnaości - ważiejsze sprawy od lekcji i ja to staram sięnawet czasami zrozumieć... A co do robienia prac za dziecko - tu wielkim"rozsądkiem" ostatnio wykazała się katechetka syna. Dała pierwszoklasistom zadanie - zrobić palmy welkanocne do ustrojenia sali. Dziecko robiło z pomocą taty. Pmoc taty ograniczala się np.do przycięcia patyka, wystrzyżenia bibułki. Palma nie najpiękniejsza, ale na miarę możliwości pierwszaka. Szóstki trzymały dzieci, których palmy trafiły na wystawę. Ceny tych palm to chyba od 6 zł w górę. Tak, tak. Tylko te kupione, słomkowe, typu cepeliowego, zyskały uznanie pani katechetki. Dziecko stwierdziło, że lepiej było kupić, to mógłby w tym zmarnowanym czasie pograć z bratem w piłkę, a nie robić głupią palmę, która i tak się pani nie spodobała, bo była nierówna... Odpowiedz Link Zgłoś
storczyk70 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 09:26 Parę razy a i owszem. Zwykle to kolorowanki. Sam świetnie rysuje, ale czasami jest zwyczajnie zmęczony lub ma dużo innych lekcji do odrobienia. Bywa, że przepiszę za syna lekcje - np. po dłuższej chorobie. Odpowiedz Link Zgłoś
kerry_weaver Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 09:28 Raz czy dwa w I klasie pomogłam z kolorowanką kiedy przypomniał sobie w ostatniej chwili. Teraz tylko sprawdzam, głównie angielski, ze zboczenia zawodowego Odpowiedz Link Zgłoś
agadelm Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 18:23 Hej. Zdarzyło mi sie raz wpisać o 7:30 ranno za córkę kilka cyferek w ćwiczeniach z matematyki. Uważam, że bardziej wychowawcza byłaby dwójka niż moja pomoc. Dzieci muszą wiedzieć że wszystko ma swoje konsekwencje. Jeżeli nie przekonają się o tym teraz to co dalej..? Odpowiedz Link Zgłoś
blanka.g1 raz... 14.03.08, 10:07 jaką kolorowankę....coś z nimi nie tak skoro wszyscy kolorują ale dlatego że była zapomniana i było późno natępnym razem pomino histerii mała rysowała sama..do późna....zawsze pytam sprawdzam kilka razy....jak coś zapomni trudno nie moja wina....uwaga w zeszycie nauczy dziecko pamiętania u mnie jesen wyraz od pani pomógł BRAK...i już nigdy nie zapomniała... Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 11:18 nigdy, choć najstarsza córka juz kończy gimnazjum. Ale może wymięknę pzry synach? Odpowiedz Link Zgłoś
magdmaz Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 11:25 Nie. Czasami przynosi pały za brak pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kurczak1 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 12:42 Nie. Natomiast zdarzało mi się wygonić go do łóżka, bo byo już późno, a mały siedział długo nad lekcjami. Wtedy mu napisałam usprawiedliwienie. Ale faktycznie mial za duzo, a u mnie zdrowie dziecka droższe wyksztalacenia Odpowiedz Link Zgłoś
inzynier2 Nigdy nie odrabiałem lekcji za dziecko 15.03.08, 15:07 kurczak1 napisała: > Nie. Natomiast zdarzało mi się wygonić go do łóżka Ja tak samo. Odrabianie lekcji za dziecko to uczenie dziecka oszustw. Potem ludzie się dziwią - rodzice porządni, a dziecko przestępca. Sąsiedzi nie widzieli jak mama uczyła małe dziecko, że oszukiwać można byle nikt nie widział. Natomiast zapędzałem do łóżka aby wdrożyć do regularnego życia i dyscypliny. Dziecko powinno nauczyć się rzeczywistego życia gdy czasem mamy więcej pracy niż jesteśmy w stanie zrobić i musimy nauczyć się znosić tego negatywne konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 15:30 jak na razie nie. 1 klasa Odpowiedz Link Zgłoś
inia33 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 16:06 ja też jeszcze nie-tylko pomoc przy kolorowaniu też dopiero 1 klasa podstawówki Odpowiedz Link Zgłoś
iwciab Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 16:10 ja raz pomogłam przy kolorowaniu na początku roku szkolnego ( I klasa ), gdy lekcje zajmowały jej jeszcze 2-3 godz dziennie, teraz na szczęście trochę się już wyrobiła i odrabianie lekcji zajmuje już mniej czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
paniwalewska Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 23:21 U mojego pierwszoklasisty wygląda to tak: pól godziny walki o to żeby do lekcji usiadł i 5 do 15 minut odrabiania. Sprawdzam i pokazuję, gdzie jest błąd. Jak chciał, bym mu spakowała plecak, to mu wytłumaczyłam, że jak się sam nie spakuje, to pójdzie do szkoły nieprzygotowany. Poskutkowało. Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 18:16 Moje stare - II gimnazjum - ale nie odrobiłam ani razu, kilka razy zdarzyło mi się błędy stylistyczne poprawić. Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 18:46 Kiedys przepisalam na komputerze to co napisala.Miala mase lekcji i juz nie zdazyla.W innych przypadkach sama sie troszczy o swoje zadanie domowe.Ale musze powiedziec ze moze ze dwa razy miala tak ze siedziala nad lekcjami ponad 2 godziny.Czy nie przesada lekka zeby pierwszak siedzial 2-3 godziny nad lekcjami?Moja cora w 5 klasie. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 19:06 Nie, nie zdarzyło mi się Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 19:11 Ja nie tknęłam niczego, ale zdarzało mi się podpowiedziec gdzie sa ukryte wyrazy wśród liter po angielsku czy polsku, córka ma z tym troszke problemy. Druga klasa. Odpowiedz Link Zgłoś
annataylor Re: Odrabianie lekcji za dziecko 14.03.08, 21:07 według mnie to głupota. nie mam w prawdzie jeszcze dzieci, ale moi rodzice nigdy za mnie nie odrabiali zadan, czasem tylko pomagali mi. dzieki temu nauczylam sie sama rozwiazywac problemy, a nie zwalac je na kogos innego. jako dziecko nigdy nie chcialam, zeby oni wtracali mi sie w zeszyty. i dobrze, bo to uczy samodzielnego myslenia. moja ciocia robila lekcje z synem nawet w liceum!!!! skutek taki, ze chlopak zupelnie nie radzi sobie na studiach Odpowiedz Link Zgłoś
indiced.spaces.live.com Never 14.03.08, 23:29 Popieram przedmówczynię, 2-3 godziny nauki w Podstawówce to nie jest tak dużo. Nie mam jeszcze własnego dziecka, ale mam dużo młodsze rodzeństwo, które do nauki się raczej nie przykłada. Nigdy nie piszę za nich lekcji, po pierwsze z zasady, po drugie uważam, że lepiej dać wędkę niż rybę. Stąd mogę pomóc i wskazać ścieżkę, ewentualnie sprawdzić poprawność obliczeń/reakcji, chemia, fizyka, angielski, polski, historia, matematyka nic mi nie jest straszne. W dni dobrego sera moge słuzyc za rozbudowany Słownik polsko-angielsko-niemiecko-rosyjsko-łaciński ale gdy nie mam czasu to odsyłam do książkowych wersji. NIGDY nie pozwoliłbym sobie na wykonanie pracy zamiast nich. Tak samo nie popieram kupna gotowców, jak też korzystania ze skryptów na uczelniach. Doba ma 24h, ja studiuję, muszę się samemu uczyć, i dobrze mi idzie, samodzielnie się uczę, i widać efekty. Widzę też zmagania na studiach ludzi którzy pomocą rodziców w młodości nie gardzili. To samo z zaświadczeniami o dysleksji/dysgrafii/dyskalkulii... w zasadzie miały ułatwiać naukę, a wyszło, że służą głębokim nadużyciom i do tego powodują u dyslektyków zaniechanie pracy nad sobą. Szkoła nie może być przyjemna i łatwa, szkoła ma być konkretna i profesjonalna. Tak więc nie wolno odrabiać lekcji za dziecko, niech pójdzie do szkoły i dostanie tą jedynkę, to wywrze na nim ogromne wrażenie i zmobilizuje do zwiększonej nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Never 14.03.08, 23:38 Pozostaje tylko mieć nadzieje, że z wiekiem radykalizm Twoich pogladow nieco sie stepi. Inaczej - wspołczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
marter7 Re: Never 15.03.08, 01:02 A może wręcz przeciwnie - taki co robi lekcje sam, będzie potrafił sam wykonać zadaną pracę zostanie potem specjalistą. A ten, za którego pracę wykonywali najpierw rodzice, potem koledzy na studiach - taki to będzie się tylko na kierownika nadawał... Odpowiedz Link Zgłoś
lost2323 Re: Never 15.03.08, 05:31 W dni > dobrego sera moge słuzyc za rozbudowany Słownik > polsko-angielsko-niemiecko-rosyjsko-łaciński Co to jest "dzień dobrego sera"? Odpowiedz Link Zgłoś
jacksparrow1 Re: Never 15.03.08, 05:59 To samo z zaświadczeniami o dysleksji/dysgrafii/dyskalkulii... w zasadzie miały > ułatwiać naukę, a wyszło, że służą głębokim nadużyciom i do tego powodują u > dyslektyków zaniechanie pracy nad sobą. I tu sie z toba nie zgodze.Mam dyslektyka w domu i uwirz mi nie jest to bulka z maslem.Dzieciak potrafi sie szybko zniechecic bo mu nie wychodzi, bo cwiczy i nie widac rezultatow.Pocwicz z dyslektykiem a potem zacznij sie wypowiadac. I jednak 2-3 godziny zadan domowych dla pierwszoklasisty to lekka przesada jak jest to norma.Dla wyzszych rocznikow to juz nie. I wez sobie np takiego dyslektyka - te 2-3 godziny dla dzieciaka bez zadnej dysfunkcji dla dziecka z dysleksja to jest 4-5 godzin i uwierz to jest katorga. Jest jednak roznica ze pomozesz dzieciakowi i jednak przepiszesz to wypracowanie na komputerze bo siadlo i zrobilo matematyke i juz padalo na nos.Tobie zajelo to 10=15 min, dzieciakowi zajeloby to kolejna godzine.BAdz czlowiekiem. I piszesz ze nie masz dzieci.Zycze Ci zebys mial dzieci bez zadnych problemow w nauce, bo naprawde bedzie im tylko wspolczuc takiego tatusia. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczyna.briana Re: Never 15.03.08, 06:17 Dlaczego to co profesjonalne i konkretne nie moze byc rownoczesnie przyjemne i latwe????? Poprosze o wyjasnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
hero77 Re: Never 16.03.08, 19:09 Pracuję z dyslektykami. Codziennie ktoś nowy z grona moich uczniów przynosi opinię. Otóż nie zgodzę się z tobą. Praca nad dzieckiem zaczyna się w przedszkolu. Jeśli od najmłodszych lat książkę zastępujemy komputerem, wyręczamy dziecko w odrabianiu lekcji, to później mamy całe pokolenie dys... . Te 2-3 godziny pracy w domu mają swój sens. Uczą wytrwałości, dyscypliny itp. Po jakimś czasie robi się z tego godzina. Jeśli chodzi o opinie dla dyslektyków, to znacznie ograniczyłabym ich wydawanie. Mało jest rodziców i dzieci, którzy pracują nad swoją dysleksją. Zazwyczaj jest to wygodny papierek, który zwalnia dyslektyka z pracy nad sobą. Niestety tak jest. Jeśli Ty pracujesz ze swoim dzieckiem, to GRATULUJĘ i życzę sukcesów. Odpowiedz Link Zgłoś
xiv Re: Never 17.03.08, 11:10 mój drużynowy harcerski (były) miał dysleksję - taką porządną, z papierami i tak dalej... i chociaż się do tego przyznał w szkole to maturę z polskiego pisał normalnie, bo dla niego byłby to dyshonor, gdyby nie potrafił przezwyciężyć swojej ułomności dostał pełną szacunku tróję [i poszedł na politechnikę ] Odpowiedz Link Zgłoś
pasqda1 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 10:37 To wcale nie jest głupota. Rodzice odrabiali za mnie lekcje przerastające moje zdolności np. manualne. Klejenie brył z kartonu było dla mnie katastrofą - więc robił to tata. Jak można stawiać dziecku za zrobienie bryły ocenę z MATEMATYKI? Albo za rysunek (do czytanki) ocenę z POLSKIEGO? W ten sposób zaniżało sie dziecku (lub nastolatkowi) ocenę z przedmiotu, z którego potrzebna mu była wyższa średnia, żeby np. dostać się do dobrego liceum. I jakoś rodzicielskie działania nie wpłynęły źle na moją edukację. Skończyłam prawo, znam kilka języków i te małe "oszustwa" nie złamały mi "kręgosłupa moralnego". Była to swego rodzaju samoobrona przed nie do końca kompetentnymi nauczycielami. Nikt nie nazwie przestępcą osoby działającej w samoobronie. Chyba że polskie chore sądy... Ale to już inna historia. Odpowiedz Link Zgłoś
edekw1 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 07:12 Odrabianie-nie,,,,,,Pomoc-tak,,,,,,,Kontrola-tak,,,,,,w gimnazjum córka sama przychodziła i prosiła o konsultacje,,, w liceum-już coraz mniej,,, A TERAZ JEST studentką JAGIELONKI W KRAKOWIE DZIENNA PSYCHOLOGIA i ja rodzic jestem dumny z niej Odpowiedz Link Zgłoś
seven Re: Odrabianie lekcji za dziecko 16.03.08, 11:32 jest studentką biblioteki ? no, to rzeczywiście niecodzienny przypadek Odpowiedz Link Zgłoś
edekw1 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 10:58 Wiesz ...jest po prostu mądrą dziewczyną i jestem z tego DUMNY a nie jak te dzieci które sukces osiągają na plecach rodziców myśle że coś sama w życiu osiągnie . a Ty pewnie zazdrościsz mi pozdrawiam Dziecko trzeba kochać i wychowywać a nie chować?? Odpowiedz Link Zgłoś
osmanthus Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 07:18 Nigdy niczego za moje dziecko (12 lat koczy w maju) nie odrabialam. I nie bede. Natomiast chetnie podyskutuje z nia na temat zadanego opracowania. Pamietam, ze w grudniu zeszlego roku (koniec 5 klasy) pisala o ekosystemie Swan River (rzeka, nad ktora lezy miasto Perth/Zachodnia Australia). Teraz ma napisac o rynku wynajmu mieszkan w naszym miescie. W naszej szkole podstawowej (australijsko/francuskiej, mojej corki szkola jest hybryda tych 2 systemow) zaklada sie, ze w zasadzie wszystko jest robione w klasie. Istnieje regulamin oprecyzujacy max. tygodniowy czas przeznaczony na odrabianie pracy domowej. Trzeba jednak pmietac, ze nasze dzieci (od 5-latkow poczawszy) sa w szkole codziennie od 9-ej do 15.15. Byc moze reforma polskiego szkolnictwa powinna isc w tym kierunku ? Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 08:03 Nigdy (syn ma 13 lat)i nigdy tego nie zrobię, choćby miał dostać Bóg wie ile pał. I nigdy go nie usprawiedliwię przed nauczycielem, jeśli coś zawali. Ma nauczyć się żyć w prawdziwym świecie, gdzie ponosi się konsekwencje swojego postępowania. A poza tym, nie jesteśmy oszustami, po prostu. Ciekawe- mojemu synowi jak dotąd nigdy to do głowy nie przyszło. Choć często mu pomagam i sprawdzam zeszyty. Myślę, że jego średnia 5,4 na koniec podstawówki nie miałby takiej wartości gdyby to była "nasza" średnia. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala bez przesady 15.03.08, 08:13 I nigdy go nie usprawiedliwię przed nauczycielem, jeśli coś zawali. Ma > nauczyć się żyć w prawdziwym świecie, gdzie ponosi się konsekwencje swojego > postępowania. A poza tym, nie jesteśmy oszustami, po prostu. A co z odpowiedzialnością nauczyciela? Jesli dzieciaki (2 kl) kończą lekcje o 16,15 a nauczycielka zadaje do domu 4 strony w ćwiczeniach (teoretycznie nie powinna zadawać w te dni), a córka ma od razu zajęcia -1,5 godziny lekcyjnej angielskiego, a następnego dnia idzie na 8, to kiedy ma odrobić te lekcje? Nie napisałabyś usprawiedliwienia jak dziecko pada ci na nos? Co to ma wspólnego z oszustwem itd? Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba Re: bez przesady 15.03.08, 08:29 W takiej sytuacji oczywiście napisałabym, bo to nie zawalenie tylko obiektywna przeszkoda. Ale nie odrobiłabym za dziecko!I współczuję nauczycielki. Odpowiedz Link Zgłoś
mambozydarka Re: bez przesady 15.03.08, 09:00 jestem przerażona. tak naprawdę robicie dzieciom krzywdę. Wam też tak rodzice pomagali? a potem nie ma kogo zatrudnić, bo same pokraki życiowe, które nie potrafią sobie zorganizować czasu i płaczą, bo się nie wyrabiają z zadaniami. Jakby dziecko wiedziało, że jak się nie wyrobi, to nikt nie będzie się litował i poniesie konsekwencje, to by się sprężyło. Zamiast robić z dziecka ofiarę, sprawdźcie jaki drzemie w nim potencjał. Znam jedna panienkę, która zabiera do domu zadania z pracy (np. analizę w excelu) i mąż jej to w domu robi (tak twierdzi i co gorsze się tego nie wstydzi)- chociaż kto wie może jej Mama, tak z przyzwyczajenia Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: bez przesady 15.03.08, 09:29 Wiesz co przesadzasz. Każde dziecko jest inne. Jedne potrzebuja dopilnowania, inne uczą sie same z siebie. Nie mówię o odrabianiu za dziecko, ale o posiedzeniu z nim, przerobieniu marteriału. Ja teraz z synem siedzę i robimy zadania z matematyki do konkursu Kangurek. musze mu wytłumaczyć, rozwiązać z nim, pokazać metode rozwiazania, aby potem sam umiał robić zadania na podobnym schemacie. Moze jakby więcej rodziców poświęciło czas na pomoc dzieciom i dopilnowanie ich a nie na żywioł puszczenie, nie było by tylu uczniów zostających na kolejne lata w tej samej klasie. I to naprawde zależy od dziecka. Moi teściowie nie mieli zwyczaju pomagać w lekcjach ani dopilnowywać dzieci. Mój mąż sam się uczył i potrafił zdyscyplinować, skończył studia na 5. jego młodszy brat, natomiast to zupełnie inna bajka. Gdyby nie mój mąż, to pewnie i podstawówki by nie skończył. Technikum skończył ledwo co z poprawką na maturze, bo już nie miał go kto dopilnowac. Tak wiec są różne dzieci. jedne przejdą gładko, innym trzeba przysłowiowego "bata" nad gową aby się czegoś nauczyły. Jak się nie ma dzieci, to cieżko wypowiadać sie na tematy związane z wychowaniem i pomocą dzieciom w lekcjach. Bo życie potrafi pięknie weryfikować nasze plany i zasady. Myślę że Twoje też się zmienią jak bęziesz miała dziecko, które same nie usiądzie do lekcji. No chyba że zostawisz je aby samo sobie radziło. Zrobisz mu "szkołę życia". Tyle że to ono na tym wyjdzie najgorzej. Można mu tylko współczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: bez przesady 15.03.08, 10:43 Pomoc - tak, odrabianie- nie. Ale z wyjatkami. Raz babcia uszyła synowi rękawicę kuchenną na technike (uznalismy, ze ok. dwóch - trzech dni pracy, aby nauczył się tego, co mu się nie przyda, to za duzo). I zdarzylo mi się ze dwa razy w klasie maturalnej corki - przygotowanie do matury i jednocześnie pisanie referatow z przedmiotow "pozamaturalnych" w marcu wydało mi sie tak szkodliwe, ze sama zaoferowałam pomoc. Ale to już bylo chyba za późno, aby dziecko zdemoralizować. Natomiast odrabianie za dziecko w pierwszych klasach uwazam za demoralizację i grubszą nieuczciwość. Mój syn przestał w pierwszych trzech klasach odrabiać zadań dodatkowych - na szóstkę. Najpierw bylam zla, ale gdy je zobaczylam i przeczytałam wywieszone w klasie zrozumialam dlaczego - nie miał cienia szans, wszystkie pozostale były zrobione przez rodziców. Odrabianie za dzieci jest masowe i powoduje sztuczne podwyzszanie i poziomu zadawanych pracy i ilosci zadawanych lekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: bez przesady 15.03.08, 11:14 Mój syn przestał w pierwszych > trzech klasach odrabiać zadań dodatkowych - na szóstkę. Najpierw > bylam zla, ale gdy je zobaczylam i przeczytałam wywieszone w klasie > zrozumialam dlaczego - nie miał cienia szans, wszystkie pozostale > były zrobione przez rodziców. > Odrabianie za dzieci jest masowe i powoduje sztuczne podwyzszanie i > poziomu zadawanych pracy i ilosci zadawanych lekcji. a to już, droga verdano, pretensje miej do nauczycieli, nie do rodziców! ty widzisz, ze to praca niesamodzielna, a nauczycielki w klasach twoich dzieci nie? widzą doskonale i, jak sama widzisz, premiują. pamietam ze swoich szkolnych czasów, że nauczycielki potrafiły nie przyjąć pracy, oddając je z dopiskiem "praca niesamodzielna". dzieci oczywiście w szloch, więc to chyba też nie była najlepsza metoda, może wystarczyłoby rozmawiać z rodzicami, a nie tak okrutnie i poniżająco odrzucać pracę, ale z drugiej strony była to metoda skuteczna (chyba. rodzice bywają mądrzy i głupi, chcą swemu dziecku pomóc - czasem w niemądry sposób. notoryczne odrabianie za dziecko lekcji to oczywiście głupota i prędzej czy później zemści się, oczywiście na dziecku. ale owszem, zdarzało mi się np. rozwiązać trzy ostatnie działania matematyczne, gdy mój syn w piątej klasie o 22 padał na nos nad lekcjami. umiem zrobić za niego, nie umiem wytłumaczyć, gdy nie rozumie; jest godz. 22 i zmuszanie go, by sam wpadł na to, jak to zrobić, mija się z celem, bo i tak nie wpadnie. zdarzyło mi się raz czy dwa wydatnie mu pomóc w pracach plastycznych, które teoretycznie miały być samodzielne (oczywiście nie były, to ten przypadek, o którym piszesz ) - całe życie miał kłopoty z rysowaniem itp. czy świat się z tego powodu zawalił? czy moje dziecko zostało w ten sposób zdemoralizowane? jakoś nie zauważyłam, by domagał się wyręczania go w lekcjach częściej lub natarczywiej Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: bez przesady 15.03.08, 20:39 Zglosiłam uwagę nauczycielca. A ta, calkiem rozsadna zreszta kobieta, powiedziala, ze jest bezsilna. Rodzice ida w zaparte, nie moze dziecku powiedzieć, ze jego rodzic kłamie i jest nieuczciwy. I na wielu wywiadowkach b;agała o samodzielne prace. Co ona winna, ze rodzice są nieuczciwi? Nie może z gory odrzucić pracy dziecka, bo jesli zdarzy się, ze rzeczywiscie zrobiłą ją tak doskonale samo, skrzywdzi je dotkliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
karagandak Troszkę prawdy 15.03.08, 15:08 Bardzo interesujący temat. Czy ktoś tutaj ma wiedzę o poziomie nauczania ,wynikach testów ,poziomie intelektualnym dzieci itd,itd,itp? Ponieważ piszą tutaj -widzę -dyskutanci z kilku Krajów ,uściślam ,że pytania moje dotyczą Polski i opini o sytuacji ostatnich dziesięciu ,piętnastu lat. Jeśli muszę wyrazić swoje zdanie " w tym temacie ", to jest to zdanie nadzwyczaj krótkie : TRAGEDIA! Mnie interesuje ,czy Wy to widzicie. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: bez przesady 18.03.08, 18:25 Moj brat mial kumpla w podstawowce - matka odrabiala za niego wszystkie lekcje. Kiedy poszedl do szkoly sredniej, odrabiala nadal (potrafila zadzwonic do mojego brata i pytac co zadane, a potem jeszcze raz dzwonic sprawdzac wyniki . Wymiekla dopiero na 3 roku studiow syna, przy jakichs przedmiotach technicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
jednorazowy3 popelniasz ogromny BŁĄD ucząc dziecko na schematac 16.03.08, 09:40 jwt uczenie dziecka matematyki poprzez wykuwanie na pamiec schematow rozwiazania jest pomyłką mam wiele kolezanek, ktore tak wlasnie sie uczyly - zapomniala schematu i juz klapa - w tym przedmiocie chodzi o to, zeby myslec, a nie podstawiac pod schemat wychodzi to pozniej na studiach - wtedy najbardzie mnie smieszy jak taka kolezanka jedna z druga sie żali, ze przeciez byla taka dobra z matematyki, a tutaj biedny doktor tego nie dostrzega Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 No właśnie, bez prezsady 15.03.08, 19:53 Dzieciak ma do 16.15 lekcje, a Ty jeszcze je na 90 minut angielskiego wysyłasz? Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: No właśnie, bez prezsady 16.03.08, 08:29 > Dzieciak ma do 16.15 lekcje, a Ty jeszcze je na 90 minut angielskiego wysyłasz? No wysyłam, dwa razy w tygodniu, angielski to podstawa i takie godziny są akurat Zresztą chodzi tego dnia na 11.30 to nie jest tak że spędza w szkole czas od rana. Po prostu nie ma kiedy odrobic lekcji zadanych tego dnia. Szkoła zobowiązała się od tego roku prowadzić wszystkie lekcje od rana, nie wywiązała się - czy to znaczy że nasze dzieci nie mają chodzić na żadne zajęcia dodatkowe? Rozmawiałam zresztą na ten temat z dyrektorką - powiedziała że jak mi się nie podobają godziny mogę zmienić szkołe.... Odpowiedz Link Zgłoś
hero77 Re: No właśnie, bez prezsady 16.03.08, 19:30 Podstawą droga Pani jest szkoła. Najpierw trzeba poznać podstawy swojego ojczystego języka, no i liczyć. Tak się składa, że większość ludzi w tym Kraju mówi po polsku i tego języka trzeba się uczyć. Jakoś ludzie, którzy teraz pracują i w pracy używają języka obcego, nie uczyli się go od przedszkola a jakoś dają radę. Zajęcia dodatkowe droga Pani mają sprawiać dziecku przyjemność a nie być kolejną lekcją.Zawsze są to tylko zajęcia dodatkowe. Już wiem skąd w szkole tak niski poziom, uczniowie nie mają czasu na naukę. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: No właśnie, bez prezsady 17.03.08, 07:59 > Już wiem skąd w szkole tak niski poziom, uczniowie nie mają czasu na naukę. Juz wiem dlaczego Polacy uważani są za wyjątkowo niekumatych z języków obcych... Proponuję zająć się swoimi dziećmi póki co moje ma na półrocze A i z matematyki i z polskiego więc o jej edukację się nie martw. Nauka angieslkiego w wydaniu tej szkoły językowej jest zabawą a nie przykrym owowiązkiem, lecz zajmuje czas. U nas tak to już jest że rodzice posyłają dzieci na różne zajęcia dodatkowe, bardzo różne. To chyba lepiej że mają pasje, niz gdyby gapiły się w telewizor albo monitor kompa. Są znacznie bardziej czasochłonne zajęcia dodatkowe, np. szkoły muzyczne, treningi sportowe i są tacy "okrutni" rodzice którzy dzieci na nie posyłają. Powtarzam że u nas jest akurat teoretycznie umowa dotycząca całej klasy że danego dnia się nie zadaje. To naprawdę nie jest nasz duży problem, bo dziecko może takiego dnia nie odrobić lekcji i nic się nie stanie, podałam tylko przykład że nie zawsze dziecko jest winne że nie odrobiło, czasami nauczyciel przesadza i może zejdźmy juz z tematu planu tygodniowego mojej córki. Mam wrażenie że najwięcej do powiedzenia w temacie mają osoby nie mające jeszcze dzieci :roll:. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: No właśnie, bez prezsady 17.03.08, 09:06 > Juz wiem dlaczego Polacy uważani są za wyjątkowo niekumatych z > języków obcych... Masz chyba jakiś kompleks. Prawda jest taka, że stawiasz kurs językowy ponad szkołę, i dodatkowo masz pretensje o to, że biedne dziecko od 11 do 18 jest na zajęciach i nie ma kiedy odrobić lekcje. Szkoła prowadzi zajęcia popołudni - źle. Szkoła językowa ma zajęcia tylko o 16 - dobrze. A przecież dziecko mogłoby chodzić na angielski np o 9 rano. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
hero77 Re: No właśnie, bez prezsady 17.03.08, 15:37 Mam dzieci i w dodatku jestem wredną nauczycielką, która zadaje prace domowe uczniom. Czy te dobre oceny z j. polskiego i matematyki to za brak zadań i doskonałą znajomość angielskiego? Czy może mama lituje się i odrabia zadania za dziecko. No cóż... najważniejsze, że będzie znało doskonale angielski, może w przyszłości zasili grono naszych rodaków za granicą. Moje dzieci też chodzą na zajęcia dodatkowe i to dość liczne, ale nigdy nie wymagam od nauczyciela w szkole, żeby dostosował program nauczania do zajęć pozalekcyjnych mojego dziecka. Zdrowa relacja to odwrotna. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: No właśnie, bez prezsady 17.03.08, 17:09 ale nigdy nie > wymagam od nauczyciela w szkole, żeby dostosował program nauczania do zajęć Zanim weźmiesz się do uczenia innych naucz się czytać.!!!!! Jeśli przypadkiem jednak umiesz ale nie chce ci się czytać wątku to się nie wypowiadaj. Wysnuwasz jakieś idiotyczne wnioski zupełnie z księżyca. Sorry ale przy pewnej różnicy IQ nie da się dyskutować :] Odpowiedz Link Zgłoś
hero77 Re: No właśnie, bez prezsady 17.03.08, 21:07 To niskie IQ u mnie to pewnie dlatego, że nie chodziłam jako dziecko na dodatkowy angielski. A co z odpowiedzialnością nauczyciela? Jesli dzieciaki (2 kl) kończą lekcje o 16,15 a nauczycielka zadaje do domu 4 strony w ćwiczeniach (teoretycznie nie powinna zadawać w te dni), a córka ma od razu zajęcia -1,5 godziny lekcyjnej angielskiego, a następnego dnia idzie na 8, to kiedy ma odrobić te lekcje? Nie napisałabyś usprawiedliwienia jak dziecko pada ci na nos? Co to ma wspólnego z oszustwem itd? Dlaczego nauczyciel ma być odpowiedzialny za zajęcia dodatkowe Twojego dziecka? Przenieś mu ten dodatkowy angielski na inny dzień, jak nie ma czasu na lekcje szkolne. Dzisiejszym rodzicom tak trudno zrozumieć, że szkoła jest podstawą w każdym tego słowa znaczeniu. Zajęcia dodatkowe to tylko dodatek. Zresztą myśl sobie co chcesz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hero77 Re: bez przesady 16.03.08, 19:15 Jeszcze nie weszła ustawa znosząca zadania domowe. Dlaczego , nauczycielka nie powinna zadawać. Ten dodatkowy angielski, jest dodatkowy, więc ustaw go w takim czasie, żeby dziecku nie przeszkadzał w wypełnianiu obowiązku szkolnego. Później napiszesz, że poziom szkoły niski. Szkoła na pierwszym miejscu a zajęcia dodatkowe można przełożyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kalendarzowa_wiosna Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 11:06 Szkoła to obowiązek syna, nie mój Tak zapowiedziałam w I klasie i tego się trzymam , w razie potrzeby, kiedy przyjdzie i poprosi, pomagam (w sensie tłumaczę) No dobrze, dwa razy się złamamłam - w obu przypadkach powodem głupota. 1 raz: syn rysuje koszmarnie, zero zdolności w tym kierunku. Rysował Kosmos. Zanim pomyślałam, już moja ręka dorysowała kilka gwiazdek. Syn sie obraził (i słusznie) i powiedział, że rysunku do szkoły nie zaniesie... 2 raz: znów plastyka ale tym razem głupota nauczyciela. Syn miał wyciąć kilkadziesiąt śnieżynek do udekorowania sali. Niby proste, ale spróbujcie zrobić chociaż jedną, to zobaczycie A dzieciak leworęczny, nożyczki to zmora. Pół dnia męczył się z rysowaniem śniezynek, kiedy zaczął wycinać i zobaczył jak wolno mu idzie, załamał się... Nauczyciel zwyczajnie się zagalopował, praca przerastała dziecko w tym wieku, żeby jeszcze kilka śniezynek ale zadane było bodajże 30. Powiedziałam, że może nie odrabiać, ale mój syn takiego rozwiązania w ogóle nie brał pod uwagę. Kurcze, niedzielne popołudnie, czas by spędzić jakoś miło i rodzinnie a tu nerwy, dziecko ze łzami w oczach wycina te p... śniezynki. Wzięłam nożyczki i sama wycięłam. Zajęło mi to 3 godziny (synowi pewnie pół nocy). Ustaliliśmy, że w razie pytania, kto wycinał? powie prawdę, że mama... A jak będą problemy to pójdę do szkoły porozmawiać z nauczycielem. Podobno nauczyciel pytał, ale problemów nie było Ale wychowawczyni syna (uczy j. polskiego) mówiła mi, że rodzice notorycznie odrabiają lekcje za dzieci. Zwłaszcza piszą wypracowania. Czasem widać to po treści a czasem nawet po "dorosłym" piśmie. I tego, to ja już nie potrafię zrozumieć dopilnować, podpowiedzieć, naprowadzić OK, ale pisać za dziecko? to dla kogo jest ocena? i co wazniejsze w jaki sposób dziecko ma się nauczyć wyrażania mysli słowem pisanym? Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 11:21 kalendarzowa_wiosna napisała: Syn miał > wyciąć kilkadziesiąt śnieżynek do udekorowania sali. > Wzięłam nożyczki i sama wycięłam. Zajęło mi to 3 godziny (synowi > pewnie pół nocy). a właśie, zapomniałam - narysowałam kiedyś za mojego syna na muzykę układ instrumentów w orkiestrze symfonicznej. pani od muzyki zażyczyła sobie, by narysować te kilkanaście skrzypiec, altówek itp, kilkadziesiąt instrumentów dętych i tak dalej. moj syn narysował perkusyjne i coś tam jeszcze, ale poległ przy chordofonach właśnie - a i mnie szlag trafiał przy rysowaniu kolejnych (dwudziestych??) skrzypeczek. nie wiem, co pani od muzyki sobie myślała - bo przecież schemat układu instrumentów był w podręczniku ) Odpowiedz Link Zgłoś
zof-to Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 11:50 Ja pomagam odrabiać lekcje a niektóre z premedytacją robię za dziecko. Jak nauczyciel nie myśli i zadaje głupawe zadania z przedmiotów /technika,muzyka/ to najpierw niech przemyśli a potem zadaje. Dziecko w kl.IV-VI przebywa w szkole 5-7 godzin. Przynosi zadania na 2-5 godzin. Kodeks pracy dla młodocianego wynosi 6 godz. dziennie. Wniosek: już nie powinno być zadań w domu. Dorosły człowiek pracuje 8 godz. dziennie. Za resztę ma mieć płacone godziny ponadwymiarowe. A dziecku kto zapłaci? Chory system oświatowy a dodatkowo nauczyciele chcą by jego ptrzedmiot był najważniejszy. Dodam jeszcze sprawę sprawdzianów np. z techniki/ czy każdy będzie budowlańcem?/, informatyki / od tego są później studia informatyczne dla chętnych/ religii, muzyki. Ja to uważam za idiotyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
kalendarzowa_wiosna Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 11:50 nie wiem, co pani od muzyki sobie myślała - bo przecież > schemat układu instrumentów był w podręczniku ) coś mi się wydaje, że myślenie nie jest jej mocną stroną Cóż, kolejny przykład na absurdalność prac domowych, pomijam już fakt, że tak naprawdę, rysowanie orkiestry to praca plastyczna, a nie muzyczna. Często mam wrażenie, że praca domowa jest zadawana tylko w celu "aby coś zadać", a nie w celu powtórzenia materiału z lekcji, a przecież właśnie taki powinien być główny cel. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 11:50 moja córka nie chodzi jeszcze do szkoły, ale wiem, że będę jej pomagać. Mnie rodzice pomagali: pisanie i robótki ręczne były dla mnie katorgą, jako jedyne dziecko w klasie miałam zezwolenie na pisanie długopisem, a nie piórem, więc to chyba wiele wyjaśnia... Odpowiedz Link Zgłoś
in_di_ra Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 19:58 Dzieci jeszcze nie mam, ale mam dużo młodsze rodzeństwo, siostra od września idzie do szkoły i wiem ze i rodzice, i ja w miarę możliwości, będziemy jej pomagać ile wlezie. Ja mam dysgrafię, głupawe przepisywanie bzdurnych zdań, pismo techniczne, i najgorsze na świecie szlaczki i kolorowanki robiła za mnie mama. Miałam też problemy z matematyką i jakoś mama nie robiła afery i zawsze ktoś mi pomógł. Zresztą w pracach domowych z matematyki do końca szkoły pomagał mi ojczym, teraz na studiach mam zupełnie zbędną matematykę i ojczym tez mi pomoże, bo ja w ogóle tego nie kumam. Maturę zdałam najlepiej w szkole, teraz studiuję na UW i jakoś nie czuję się głupsza dlatego ze w podstawówce mama robiła za mnie jakieś pierdoły, z którymi miałam ogromne problemy. Pamiętam jak strasznie płakałam nad trzecią godziną lekcji, nieludzko zmęczona, po 7 godzinach w szkole, ze świadomością, że następnego dnia będzie to samo. I ja swoim dzieciom też będę pomagać na tyle na ile to będzie konieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
epreis Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 19:51 powiem ci jak to się MOŻE skończyć, bardzo cwana siostrzyczka mojego męża po latach odrabiania za nią lekcji przez mamusią (bo mamusia zestresowana, że jesli nie zrobi za nią DOBRZE lekcji, a córeczka ich nie odrobi lub odrobi źle to dostanie 1, nie dostanie się później do dobrej szkoły ze złymi ocenami i to będzie jawna porażka jej wychowawczych umiejętnośći - dodam że mausia sama jest emerytowaną nauczycielką), no więc przez rok mieszkania u nich zaobserwowałam wręcz moim zdaniem patologię.. cwaniara potrafiła przyjść gdy siedzieliśmy z mężem w pokoju przy komputerze z zeszytem do matematykli (późno w nocy, ok 22) i pod pozorem dotrzymywania nam towarzystwa, udawała, że robi lekcje - mąż lubi matematykę więc kilka razy szkoda mu się jej zrobiła bo późno i wyrywał się robił lekcje za nią- dopóki nie urządziłam karczemnej awantury, od piątku do niedzieli nawet do godz 23 - siedzi sobie pannica przy komputerze lub z kolezankami, po czym idzie do mamy i mówię- mamo mam na jutro do napisania wypracowanie na temat "....", jest już póxno i nic nie mogę wymyślić.. (takie wypracowania daję się raczej z conajmniej tygopdniowym wyprzedzeniem) spanikowana mama mówi- iudź się kaąpać, napiszę.. i tak za każdym razem.. dodam że dziewczyna kończy gimnazjum... dlatego moim zdaniem odrabianie za dziecka lekcji to robienie mu krzywdy, pomoc w zrobieniu - TAK ale wyręczanie?!?!?! Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 20:36 Na razie jedno moje dziecko ma zadania domowe i od początku nauki miało przedstawiony nasz punkt widzenia na temat odrabiania lekcji. Odrabia samo, my możemy pomóc, wyjaśnić. Jesli nie odrobi to poniesie konsekwencje w formie złej oceny i kary od nas. Sprawdza się jak na razie Odpowiedz Link Zgłoś
mmaupa Re: Odrabianie lekcji za dziecko 15.03.08, 22:06 Moja mama RAZ JEDYNY w przyplywie empatii zaoferowala napisanie mi pracy z polskiego, w pierwszej klasie LO, o Hiobie. Ja tego dnia padalam na pysk ze zmeczenia - i zgodzilam sie. Mama, zdobywczyni nagrod literackich, poetka, pisarka i dziennikarka dostala z Hioba troje z plusem, czym niestety spieprzyla coreczce - piatkowej uczennicy - srednia. I taka to byla dla nas nauczka. Odpowiedz Link Zgłoś
owocoskala Re: Odrabianie lekcji za dziecko 16.03.08, 08:43 Mama, zdobywczyni nagrod literackich, poetka, > pisarka i dziennikarka dostala z Hioba troje z plusem, czym niestety spieprzyla > coreczce - piatkowej uczennicy - srednia. I taka to byla dla nas nauczka. Ano, ciekawa historia, pouczająca Pamiętajcie że nawet jeśli rodzic nie pomoże w domu to jest jeszcze cos takiego jak przepisywanie od kolegów na przerwie Ja nie raz przepisywałam matmę i fizykę a wyrosłam na bardzo samodzielną osobę, ucząca innych samodzielności w myśleniu :roll: Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Odrabianie lekcji za dziecko 16.03.08, 08:59 > pisarka i dziennikarka dostala z Hioba troje z plusem, czym niestety spieprzyla > coreczce - piatkowej uczennicy - srednia. hm, hm, bardzo ciekawe. Jedna, jedyna praca w ciągu całego roku szkolnego spieprzyła całoroczną średnią? Bardzo ciekawe... Czy to nauczyło was innego liczenia średniej, czy też statystyka od tej pory przestała sę dla Was liczyć?.. Odpowiedz Link Zgłoś
mmaupa Re: Odrabianie lekcji za dziecko 16.03.08, 20:11 Uscisle: spieprzyla srednia na semestr z polskiego (nie caloroczna ze wszystkich przedmiotow). A jest to mozliwe jesli nauczyciel rzadko robi kartkowki, nie odpytuje, co jakis czas zada prace pisemna i pod koniec semestru ma sie trzy oceny, np 5-, 5-, 3. Odpowiedz Link Zgłoś
twinnie77 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 16.03.08, 23:18 To tylko współczuć nauczyciela... Ja w LO z j. polskiego miałam po kilkanaście ocen na semestr. Nigdy jedna ocena nie była przyczyną obniżenia oceny końcowej. Teraz sama jestem nauczycielką angielskiego i moi uczniowie oceniani są non stop, aby przypadkiem nie popadli w rutynę, że uczą się tylko na sprawdziany i kartkówki. W klasach, gdzie mają po 6 godzin tygodniowo, w czasie semestru potrafią zdobyć przeszło 20 ocen. I wtedy też nie ma problemu z wystawieniem oceny. A zresztą, ocena semestralna czy końcowa to nie tylko średnia z ocen. Odpowiedz Link Zgłoś
mmaupa Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 00:37 No widzisz, a jak nauczyciel olewa sprawe i np. robi tylko jeden albo dwa sprawdziany na semestr - a na jeden z nich uczen nie przyjdzie bo jest chory, to zostaje na koniec z pojedyncza ocena. Nie jest to dobra sytuacja, ale niestety za moich czasow nie nalezala do rzadkosci. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 13:06 > zostaje na koniec z pojedyncza ocena. Nie jest to dobra sytuacja, ale niestety > za moich czasow nie nalezala do rzadkosci. > zdaje się, ze jesteś młodą osobą, więc te Twoje czasy bardzo niedawno się wydarzyly. Miałaś i tak szczęście, bo za moich czasów he he, jeszcze gorsi nauczyciele się trafiali... A tak a serio, tojednak niewiele Cię to nauczyło. Za rzadko się zdarzało, nie to co za moich czasów. Jakbyś miała takie sytuacje częściej, lepiej by było. Po kilku latach, na spokojnie przemyśl. Czy ta czwórka na jeden semestr (w sumie chyba naciągana, bo tamte piątki to z minusami były) tak zaważyła na Twoim życiu? Jeżeli byłaś naprawdę dobra, to bylaś w stanie na drugi semestr zarobić piątkę. Niezależnie od tego, czy kiedykolwiek, poza okresem szkolnym, ta niższa ocena z polskiego na jeden semestr w pierwszej klasie miała wpływ na Twoje życie? Czy na stdiach pytai co miałaś z polskiego w 1 klasie na 1 semestr? A może pracodawca jakiś o to pytał? Czy naprawdę to miało znaczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
mmaupa Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 16:37 O co ci chodzi? Piszesz do mnie tonem wszechwiedzacej staruszki, w dodatku z osobistymi problemami. Owszem, jestem osoba mloda. Owszem, sytuacja nauczyla mnie czegos, dwoch rzeczy konkretnie: 1- ze zawsze nalezy samemu robic prace domowe, 2- ze gusta literackie mojej mamy i panci od polskiego sie rozmijaja. Chcialam przedstawic moja sytuacje dosc humorystycznie i zwiezle, nie wiedzialam, ze przyciagnie az taka uwage i tyle komentarzy. > A tak a serio, tojednak niewiele Cię to nauczyło. Czego jeszcze niby mialo mnie to nauczyc? Za rzadko się > zdarzało, nie to co za moich czasów. Czyzby mama miala mi czesciej pisac prace, zeby sytuacje takie mogly sie zdarzac czesciej? Innej opcji nie widze. Jakbyś miała takie sytuacje > częściej, lepiej by było. Lepiej? w jakim sensie? Oczywiscie ze jedna czworka z polskiego na okres nie zawazyla na mojej karierze akademickiej. Przeciez nie pisze, ze matka zruinowala mi zycie tworzac wypracowanie ktore sie nie spodobalo paniusi od polaka. Oczywiscie ze ta ocena na dluzsza mete nie miala znaczenia - i nigdzie nie napisalam, ze miala. Napisalam tylko, ze srednia na okres byla nizsza przez te troje. Odpowiedz Link Zgłoś
arioso1 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 16:57 ja niestety musze - ale nie odrabiac a pilnowac zeby było odrobione- jak niewazne. moje dziecko 4 kl podst niema nawyku nigdy nie miała do zapamietania czegokolwiecz. nieżadko mama jednej z koleżanki dzwoni do mnie pózno wieczorem i pyta no jak tam zadanie z muzyki? trudne prawda?? a ja oczy wielkie bo o zadaniu nic nie wiem choć minoł tydzień. córkA NIE ZAPISUJE NIE PAMIETA NIE ZAZNACZA. Z ANGIELSKIEGO JEJ NIE POMOGE BO NI W ZAB NIE UMIEM, jedynie niemąż jej cos tam pokazał na interii tłumacza. z matematyki jest niezła wiec nie trzeba z polskiego jedynie jak ma wypracowanie to musze jej pomóc obrac sensowny azymut na temat- bo potrafi nieraz takie dziwne cos napisac że hej i jeszcze dalej/ wiec najpierw pomagam jej nadac sens potem pisze sama a ja potem sprawdzam o tyle o ile. niestety moja kontrola sprowadza sie do pilnowania jej lekcji zeby je miała wogóle zrobione- zreszta nie mam czasu na odrabianie jej zadań-martwi mnie ze ona sama jest taka zakrecona i nie potrafi zapamietac co ma np na plastyke przynieśc i nie zapisze sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Odrabianie lekcji za dziecko 18.03.08, 12:30 > Czego jeszcze niby mialo mnie to nauczyc? doświadczona staruszka, jednak bez probemów życiowych, odpowiada, ze mogło cię to nauczyć, że nie oceny są ważne, a wiedza... zrozumiałaś i zapamiętasz? > Czyzby mama miala mi czesciej pisac prace, zeby sytuacje takie mogly sie zdarza > c > czesciej? Innej opcji nie widze że życienie do onca jest sprawiedliwe i czy dobre napiszesz, czy źle, czy sama, czy nie, to ocena zależy od czyjegoś gustu i widzimisię i jednak naprawdę, wiedza, nie oceny się liczą... Odpowiedz Link Zgłoś
mmaupa Re: Odrabianie lekcji za dziecko 18.03.08, 14:36 > doświadczona staruszka, jednak bez probemów życiowych, odpowiada, ze > mogło cię to nauczyć, że nie oceny są ważne, a wiedza... > zrozumiałaś i zapamiętasz? A smarkata-pyskata odszczekuje, ze tyle to ona wie od pierwszej klasy podstawowki! Tym niemniej dziekuje za przypomnienie . Odpowiedz Link Zgłoś
caffeinated Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 10:32 Hehehe. Za mnie Tata raz jeden, jedyny napisal prace z historii. To jego konik, a szczegolnie epoka ktorej praca dotyczyla. W sumie juz nie pamietam dlaczego sie zgodzil po tylu latach opierania sie. No usiadl, oblozyl sie fachowa literatura i napisal. Tez dostal 3+. Mialo to te zalete ze od tej pory skonczylo sie narzekanie na moje oceny (zawsze bylo "czworka? a czemu nie piatka" etc.). No i mamy kolejna rodzinna historie do wspominania przy kazdej mozliwej okazji z cyklu "A pamietacie jak..." Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapfk Re: Odrabianie lekcji za dziecko 16.03.08, 11:46 nie - nigdy. Nie mam ochoty uczyć dzieci, że można naskróty iść. A poza tym, przy trójce i dużej róznicy wieku to musiałabym odrabiać tak z 18 lat. A nie chce mi się. Czym innym jest dla mnie pomoc w odrabianiu a czym innym odrobienie ZA DZIECKO. Odpowiedz Link Zgłoś
jednorazowy3 przyznaj sie, ze po prostu nie potrafisz odrobic 16.03.08, 15:41 wszystkich prac domowych jak sie staliscie dorosli to nagle was olsnilo i wszystko potraficie zrobic? ja bym mial jako dorosly problem z napisaniem wypracowania bo zawsze z tym mialem problemy, podobnie z analiza wierszy czy innymi pie..mi Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Odrabianie lekcji za dziecko 16.03.08, 17:59 tez mam trójkę i całkowicie popieram twoje stanowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe eee tam 16.03.08, 17:00 najlepiej odrabiać za dziecko wszytskie lekcje, będzie miało lepsze oceny. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.ram Re: eee tam 16.03.08, 17:32 a ja mam znajoma która odrabia lekcje z licealista...,codziennie,wszystko!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mma_ramotswe Re: eee tam 16.03.08, 20:37 Nie wiem, po co z nim, mógłby sobie chłopak odpocząć Odpowiedz Link Zgłoś
kalj Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 09:37 Moim zdaniem zdawanie prac domowych to relikt przeszłości. Dziecko wracając, że szkoły powinno mieć czas wolny, a ja widzę często uczniów, którzy mają zadane z polskiego, z matematyki, z fizyki, chemii itp - poświęcają po 4-5 h dziennie na odrobienie lekcji. To w niczym nie pomaga, a jedynie wprowadza terror. Owszem, można zlecić np. przygotowanie się z danego materiału, ale wszelkie prace pisemne powinne być zakazane w domu. Od tego jest szkoła aby uczyć. Nie po to dzieci siedzą po 8 i więcej godzin na lekcjach, żeby nauczyciel wycierał się wolnym czasem naszego dziecka. W krajach zaawansowanych nie zadaje się do domu prac bo już dawno wiadomo, że wypoczęte i zrelaksowane dziecko lepiej się uczy, łatwiej przyswaja wiedzę. Weźmy przykład z prywatnych szkół. Sam do takiej chodziłem, nie pamiętam, abym kiedykolwiek miał coś zadane do domu w szkole średniej. A jednak bez problemu dostałem się na studia i je skończyłem. Moje dziecko jeżeli to będzie możliwe także pójdzie do szkoły, gdzie czas ceni się zarówno czas potrzebny na naukę jak i czas wolny. Odpowiedz Link Zgłoś
fasolka111 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 14:14 To do jakiej szkoły i gdzie chodziłeś, że nie było prac domowych??? Mój syn chodził do podstawówki do szkoły społecznej do V klasy włącznie. Teraz kończy gimnazjum i stoi przed wyborem LO. Gdy rozważamy czy ma być to szkoła publiczna czy niepubliczna, to syn trochę wzdryga się przed tą drugą, bo twierdzi, że mimo iż było to dawno, to pamięta ten ogrom prac damowych, które były zadawane i to właśnie w szkole niepublicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
hero77 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 21:19 Do zachodu nam trochę brakuje. Trudno w klasie 30 osobowej, zająć się na lekcji każdym uczniem i mieć pewność, że z lekcji skorzystał. Praca domowa to pewien rodzaj utrwalenia materiału. Po sprawdzeniu pracy domowej mam obraz, co mi umknęło na lekcji i co muszę jeszcze z uczniami nadrobić. Uczniowie niestety nie powtarzają w domu materiału, jeśli nie muszą tego zrobić na piśmie. Po to są właśnie prace domowe. Te zachodnie szkoły są jednak trochę przereklamowane. Jakby tak zagłębić się w wyniki badań i poobserwować uczniów, to ta nasza polska szkoła nie jest taka zła. Odpowiedz Link Zgłoś
pasjanna Re: Odrabianie lekcji za dziecko 17.03.08, 23:36 Nawet nie miałam pojęcia, że z tego niewinnego pytania na starszym dziecku taka jatka się już zrobiła Trudno mi będzie nawet całą dyskusję przeczytać. W każdym razie wątek utrzymuje się cały czas na pierwszej pozycji, widać problem w mniejszym lub większym stopniu dotyczy wszystkich;-p Nie napisałam, że chodzi o ucznia I klasy, pewnie dlatego odzywają się głównie rodzice dzieci starszych. Trudno mi walczyć z Waszymi argumentami. Nasza przygoda dopiero zaczyna się, Wy jesteście bogatsi o większe doświadczenia. Zgadzam się, że odrabianie lekcji za dziecko jest niepedagogiczne i demoralizujące. Będę się jednak upierać, że co innego napisanie za dziecko wypracoiwania, a co innego pomoc przy kolorowance. Rączka pierwszaka, zwłaszcza w pierwszych tygodniach, miesiącach nauki bardzo szybko się męczy. Napisanie kilku linijek szlaczków zajmuje czasem całe godziny. Pokolorowanie obrazka po kilku godzinach takiej mozolnej "gimnastyki" często graniczy z cudem. Maluch pada na przysłowiowy "ryjek", a łapka odmawia posłuszeństwa. Prace domowe w I klasie naprawdę potrafią skutecznie zająć dziecku cały wieczór, czasami aż do późnych godzin nocnych! Pewnie niektórym trudno będzie w to uwierzyć... Dla mnie sen i zdrowie dziecka to swiętość. Raz czy dwa ulitowałam się, ugięłam i pomogłam umeczonemu pracą domową dziecku w kolorowance. Nie czuję się przez to nadgorliwą czy demoralizującą dziecko matką. Kolorowanka to nie niesamodzielnie napisane wypracowanie i tego się będę trzymać) Odpowiedz Link Zgłoś
hero77 Re: Odrabianie lekcji za dziecko 18.03.08, 13:14 Kolorowanki i szlaczki na tym etapie kształcenia są naprawdę bardzo ważne. Przykro mi, że niektórzy nauczyciele, podobnie jak niektórzy rodzice, zagubili się w dzisiejszym świecie i narzucają dzieciom zbyt duże tempo. Prace domowe w nadmiernych ilościach, do tego ogrom zajęć pozalekcyjnych prowadzą do dużej niechęci do szkoły. Dziecko jest tylko i aż dzieckiem. W dzisiejszym kształceniu występuje coś takiego jak dostosowanie wymagań do możliwości ucznia i każdy nauczyciel powinien o tym pamiętać. To co Kasia zrobi w godzinę, Marysi może zająć 3. Dlatego swoje wymagania zawsze różnicuję. Proponuję porozmawiać z panią nauczycielką i powiedzieć o swoich spostrzeżeniach. Zawsze warto spróbować. Lepiej jak nauczyciel będzie trochę mniej zadawał, niż zadawał dużo dla rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś