ibggraf
02.10.03, 15:35
Witam!
Niemalże od urodzenia mam problem z podawaniem lekarstw dziecku. Obecnie syn
ma 2,5 roku i żadne argumenty do niego nie przemawiają. W związku z tym, jak
tylko moje dziecko zachoruje to ja jestem cała w stresie. Ani prośby, ani
groźby nie skutkują. Dotyczy to wszystkich lekarstw, niezależnie czy jest to
pyszny syropek malinowy czy gorzki antybiotyk. Wszelkie próby podawania leku
na siłę kończą się pluciem, płaczem a na końcu wymiotami. Proszę, poradźcie,
co zrobić z takim uparciuchem? Problem jest nawet ze zmierzeniem temperatury.
Może ktoś miał taki problem i sobie jakoś z tym poradził. Jednocześnie
chciałabym nadmienić, że im synek starszy, tym jest gorzej, gdyż coraz więcej
rozumie i na samoo słowo syrop krzyczy, że nie chce.
Czekam na porady.
Izabella