Dodaj do ulubionych

Szkoła w domu

23.08.08, 17:18
Mam mieszane uczucia czytając o tak silnym
uzależnieniu dzieci od rodziców.
Toksyczne rodzicielstwo tuż-tuż.

Druga sprawa, to kwestia wysiłku: nie każda rodzina
jest w stanie funkcjonować w ten sposób. Rodzicom
w większości brak kwalifikacji i ochoty na
trzeci etat - nauczycielski.

Poza tym, faktem jest że szkolna edukacja w Polsce
to nieszczęście. Myślę jednak, że należałoby mówić
raczej o prawdziwej reformie edukacji, niż takich
sposobach. Do tego, w jakimś momencie wszystkie
z dzieci nauczanych domowo i tak wpadną w państwowy
system sad
Obserwuj wątek
    • pi-l Re: Szkoła w domu 23.08.08, 17:42
      Taa... Przewrażliwieni rodzice chcą za wszelka cenę zatrzymać dziecko przy sobie. W ten sposób wychowają jedynie osoby nieprzystosowane do samodzielnego życia, dla których później np. szkoła średnia będzie szokiem.
      • anmanika Re: Szkoła w domu 23.08.08, 17:56
        Ludzie to zwierzeta stadne, musza sie uczyc od malego jak funkcjonowac w
        stadzie. Jak te dzieci maja sie tego nauczyc? 1-2 godz na podworku nie
        wystarczy, zreszta juz nie ma zycia podworkowegosmile
        • agatka_s Re: Szkoła w domu 23.08.08, 18:09
          Na tym forum, lub na Wychowaniu, były już takie dyskusje
          wielokrotnie.

          I tym razem zapewne zaraz odezwie się jakiś zwolennik tej metody, i
          znów będą te same argumenty i za i przeciw....

          Moim zdaniem jeśli ktoś tak bardzo w to wierzy-a zwolennicy tej
          metody bardzo w nią wierzą, powiedziałabym nawet że fanatycznie, bo
          oni muszą przekonywac cały świat że nie robia dzieciom krzywdy, więc
          przede wszystkim muszą sami uwierzyć w to co robią-to niech tak
          sobie uczą dzieci.

          Moim zdaniem taki sposób uczenia jest zły, zły przede wszystkim dla
          dziecka. Nauczyć się pewnie nauczy więcej ale czy będzie
          szczęśliwe ? Ja wole nawet patologiczną czasem polską szkołe, niż
          taki eksperyment na własnym dziecku.
          • jkjp Re: Szkoła w domu 23.08.08, 19:11
            Nie wiem czy to na pewno jest bezstresowe dla dziecka jak rodzic jest nauczycielem. Każdy ma takie dni, że mu nie idzie, nie chce się itp. Normalnie wtedy człowiek wychodzi ze szkoły i ma spokój. A nie wiem ilu rodziców jest w stanie po np. 15.00 całkowicie wymazać to, że przed chwilą się zdnenerwowało na dziecko i nie wracać do tego przy okazji np. wyjścia na spacer. Takie rzeczy zawsze zostają w głowie i trochę zmieniają zachowanie rodzica.
            • norman_bates Re: Szkoła w domu 08.09.08, 21:46
              pi-l napisał:

              W ten sposób wychowają jedynie osoby nieprzystosowane do
              samodzielnego życia
              > , dla których później np. szkoła średnia będzie szokiem.

              Elementy przygotowania do samodzielnego życia w szkole:

              -nigdy nie zadawaj pytań dotyczących interesującego cię tematu bo
              wezmą cię za kujona
              -nigdy nie zadawaj pytań dotyczących zagadnień (omówionych na lekcji)
              które sprawiają ci problemy bo wezmą cię za głupka
              -jeżeli dostałeś złą ocenę to tylko i wyłącznie wina twojego
              nauczyciela, który jest niekompetentny/niedouczony/głupi
              -w grupie jesteś anonimowy, a więc często bezkarny
              -zawsze idź w zaparte i wypieraj się wszystkich zarzutów - i tak ci
              nic nie mogą zrobić
              -mienie szkoły nie należy do nikogo więc można je bezkarnie niszczyć

              ...o naprawdę ciężkich patologiach nawet nie wspominam

              Z pewnością osoba która opanuje powyższe zasady będzie wzorowo
              przygotowana do samodzielnego życia



          • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 23.08.08, 19:57
            No - czyli wolisz aby to inni eksperymentowali na Twoim dziecku. I to pomimo
            tego, że dotychczasowe eksperymenty doprowadziły do patologii. Gratulacje.
            Nauczanie własnego dziecka to "eksperyment". Ale np. "reforma oświaty"
            eksperymentem już nie jest - prawda? Zmiana OBOWIĄZKOWEGO programu nauczania
            eksperymentem nie jest? itd. itp.

            I co wam wszystkim przeszkadza, że ktoś chce sam się podjąć nauki swojego
            dziecka? Przecież to nie chodzi o WASZE dzieci. To jest JEGO dziecko, dla
            którego chce jak NAJLEPIEJ.
            • agatka_s Re: Szkoła w domu 23.08.08, 20:23
              Mnie nie przeszkadza. Niech każdy decyduje co uważa za najlepsze
              dla swego dziecka.

              Ale wolno mi też mieć opinię na ten temat. Mam akurat opinię
              krytyczną. T

              A co eksperymentu na moim dziecku. Nie uważam mimo wszystko aby
              szkołę można było nazwać eksperymentem. Można twierdzić ze ma takie
              lub inne wady, ale nie jest to eksperyment. Szkoła jest instytucją
              sprawdzoną i dosyć dobrze znaną pod względem tego jakie przynosi
              skutki w wychowaniu dziecka. Jest też w mirę wiadomo co uważa się
              za szkołe dobrą co za złą itp-tu nie ma żadnych niewiadomych.
              Natomiast co tak naprawdę system uczenia dzieci w domu przynosi, to
              z całym szcunkiem naprawdę jest zagadka-system ten jest po pierwsze
              za krótko w stosowaniu, a poza tym jest stosowany tak marginalnie,ze
              nie można wyciągać jakichkolwiek wniosków czy jest dobry czy nie dla
              dzieci. Dlatego uważam że to jest eksperyment-bo nikt naprawde nie
              zbadał, nie udokumentował jego skutków.

              Szkoła polska w swej statystycznej masie ma wady. Ale nie oznacza
              to żźe każda szkoł jest niedobra. Ja staram się tak wybierać szkołę
              dziecku, aby były to najlepsze szkoły dla niego, na danym etapie
              nauki, jego rozwoju itp. No i jeśli coś mi się w szkole nie bardzo
              podoba reaguje (tylko że ja szanuje nauczycieli !!! więc moje
              reakcje nie są z pozycji roszczeniowo obrażalskiej-ja z
              nauczycielami mojego dziecka rozmawiam, nie krzycze na nich). Jak
              dotąd mam bardzo dobre doświadczenia po szkołach syna, a zaliczył on
              już i publiczną podstawówkę i społęczną teraz pójdzie do publicznego
              gimnazjum (tzw dwujęzycznego)-ja póki co ze szkół (tak samo jak i z
              przedszkola) jestem bardzo zadowolona i absolutnie nie ma we mnie
              zrozumienia dla takich eksperymentów.

              Ale szanuje to że ktoś mógł miec inne doświadczenia, albo ze nie
              potrafi np z nauczycielami współpracować...
              • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 23.08.08, 20:41
                Właśnie o to chodzi, że "wszyscy wiedzą", że szkoła w obecnej formie jest OK. I
                "wszyscy wiedzą" co jest np. w programie nauczania. Po prostu "znany diabeł jest
                mniej straszny".

                A jeśli "reforma oświaty", czy zmiana programu nauczania nie jest eksperymentem
                to czym jest? Przecież gimnazja już były. Zlikwidowano je. Po dłuższym czasie
                przywrócono. Teraz pojawiają się głosy aby ponownie je likwidować. Jak to
                nazwiesz? Bo jak dla mnie to jest to jak w pysk strzelił eksperymentowanie na
                dzieciach.

                Do tego to ustawiczne wtrącanie się urzędników w to kto i czego ma się uczyć.
                Rodzice (a później sami zainteresowani) mają ZEROWY wpływ na program nauczania.
                Ich opinia w ogóle się nie liczy. Pamiętam, że np. uczono mnie o wydobyciu węgla
                na Ukrainie w latach 60tych. PO CO?

                Uczelnie wyższe też są ubezwłasnowolnione. Nie wolno im przyjąć na studia osoby
                bez matury. Dlaczego? Nie wolno im pozwolić pisać doktoratu komuś kto nie ma
                magistra (dzięki czemu taki Banach zapewne nigdy by nie został profesorem).
                Dlaczego? Program nauczania uczelni musi być zatwierdzony przez MEN. Dlaczego?
                (wychodzi na to, że program nauczania zatwierdzają absolwenci uczelni o wiedzy
                MNIEJSZEJ niż wnioskujący - zabawne no nie?)

                Szkoła jest instytucją. Tak. To prawda. Więziennictwo również.
                • agatka_s Re: Szkoła w domu 23.08.08, 20:55
                  No niestety z całym szacunkiem, ale mnie żadna z tych rzeczy aż tak
                  bardzo nie denerwuje.

                  Biurokracji i różnych przepisów w życiu człowieka jest multum, i z
                  tego powodu ja nie zamierzam wszystkiego brać w swoje ręce.

                  Denerwuje mnie polska służba zdrowia, ale nie leczę sie sama.
                  Denerwuje mnie brak autostrad-nie zaczynam ich budować. Denerwuje
                  mnie to że jak mi ukradną samochód to policja na bank umozy śledztwo
                  nawet nie udając że szuka złodzieja-ale nie idę i nie szukam tych
                  złodziei sama. Mogłabym tak dalej w tę mańkę jeszcze długo.

                  Poza tym ja jestem tysiąc razy gorszym nauczycielem, niż nawet
                  najgorszy nauczyciel mojego syna (była to jak dotąd jego katechetka,
                  którą rodzice wyrzucili, bo już naprawde przegięła...)-więc byłoby
                  absuredem brać się za coś na czym kompletnie sie nie znam. Mam w
                  sobie wiele pokory i świadomości tego co moge robić a co nie.

                  Z bolącym zębem idę do dentysty, a z niewykształconym dzieckiem do
                  nauczycieli, i do szkoły.


                  • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:10
                    Mhm...

                    "ja do polityki się nie mieszam
                    kiedy święto idzie flagę wieszam
                    gdy coś każą to podpiszę
                    telewizor zgaszę, radio ściszę
                    polityka to nie moja sprawa
                    moje miasteczko nie warszawa"

                    I przecież tu nie ma mowy o PRZYMUSIE nauki w domu. Po prostu niektórzy SĄ
                    lekarzami i nie chcą PRZYMUSU leczenia się u kogoś innego.
                    • olek.kwiatkowski Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:12
                      nikodem_73 napisał:

                      >>
                      > I przecież tu nie ma mowy o PRZYMUSIE nauki w domu. Po prostu
                      niektórzy SĄ
                      > lekarzami i nie chcą PRZYMUSU leczenia się u kogoś innego.

                      Jedna z podstawowych zasad lekarskich : lekarz nie leczy
                      najbliższych, ani tym bardziej nie leczy siebie.
                      • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:17
                        No to muszę to powtórzyć znajomym lekarzom. Najwidoczniej nie są świadomi tego,
                        że ŁAMIĄ PRAWO. Bo łamią - prawda?
                        • agatka_s Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:31
                          Żaden chirurg nie będzie operował swojego dziecka, ani innego
                          członka rodziny. Nawet jeśli jest to największa sława, nie
                          zaryzykuje i poprosi o pomoc innego kolegę.

                          Tak samo jeśli lekarz nie jest pediatrą nie zaryzykuje leczenia
                          swojego dziecka, a jeśli jest pediatrą napewno będzie poważną (nie
                          mam na myśli przeziębienia) sprawę konsultował z innym lekarzem. To
                          nie jest kwestia prawa, to jest kwestia odpowiedzialności i ogólnie
                          przyjętych zasad, w każdej profesji takie obowiązują (notabene w
                          szkołach też raczej unika się aby rodzice uczyli własne dzieci, choć
                          wiem ze czasem tak się zdarza).

                          Rodzinie to można recepte wypisać, albo w gardło zajrzeć, albo
                          poradzić do jakiego ma się udać specjalisty, z pewnością nie leczyć.

                          Wiem co mówie bo jestem córką lekarza-ordynatora.
                          • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:42
                            No to gratuluję taty. Prosiłbym jednak o wskazanie paragrafu, który ZAKAZUJE
                            tego rodzaju działań.

                            Powtórzę się - tu chodzi o MOŻLIWOŚĆ nauki w domu. Czyli o stan, gdy lekarz MOŻE
                            zdiagnozować swoje dziecko (lub siebie sam) i NIE MUSI posyłać go koniecznie do
                            innego lekarza.

                            To o czym Wy piszecie to stan w którym lekarzowi NIE WOLNO diagnozować
                            bliskich/siebie i MUSI on posłać go do kogoś innego (a w najgorszym wypadku
                            wolno mu diagnozować, ale wyłącznie w placówce).
                            • agatka_s Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:54
                              ????

                              Przecież wolno uczyć w domu. Nie ma prawnego zakazu.

                              W zeszłym roku na nartach poznałam taka rodzinę-jeśli oni mogli to
                              robić to rozumiemze nie mażadnych przeszkód-może to zrobić każdy
                              (pewnie tylko trzeba jakieś kryteria spełnić, pewnie przejść jakies
                              badania itp).

                              Dzięki za gratulację, tata jest inzynierem (był, na emeryturze) to
                              mama jest lekarzem (była, też na emeryturze).

                              Tu nie chodzi o zakaz prawny. W profesji lekarskiej obowiązują
                              pewne zasady.

                              Zresztą nie tylko w lekarskiej, to samo dotyczy np sędziów-którzy
                              nie będą orzekac w sprawach gdzie zaangażowani są członkowie rodzin,
                              to samo dotyczy i firm gdzie zazwyczaj przestrzega sie zasady aby
                              członkowie rodzin nie mieli np relacji przełożony-podwładny itd itp

                              Poprostu bardzo często brak więzi rodzinnych ułatwia wiele, pozwala
                              uniknąć emocjonalnych komplikacji które mogą zaburzyć dobre
                              leczenie, dobre nauczanie, sprawiedliwe osądzenie czy zwykłe
                              stosunki w pracy...

                              No ale oczywiście jak ktoś jednak uważa inaczej i zechce operowac
                              swoje dziecko, czy je uczyć to pewnie nikt go nie powstrzyma.
                              • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 08.09.08, 22:33
                                smile Są "zwyczaje"... Lecz sama przyznajesz, że nie ma mocy aby kogoś powstrzymać
                                przed zoperowaniem dziecka. I jakoś sądzę, że lekarz taki nie został by uznany
                                za "fanatyka", albo, że jest "chorobliwie przywiązany do dziecka"? Mam wrażenie,
                                że też nikt by naprawdę tego lekarza by nie potępił.

                                I właśnie o to mi chodzi. O to aby NIE potępiać tych co chcą uczyć SWOJE dzieci.
                                • gacka Re: Szkoła w domu 08.09.08, 23:39
                                  nikodem_73 napisał:

                                  > smile Są "zwyczaje"... Lecz sama przyznajesz, że nie ma mocy aby kogoś powstrzymać
                                  > przed zoperowaniem dziecka. I jakoś sądzę, że lekarz taki nie został by uznany
                                  > za "fanatyka", albo, że jest "chorobliwie przywiązany do dziecka"? Mam wrażenie
                                  > ,
                                  > że też nikt by naprawdę tego lekarza by nie potępił.
                                  >
                                  > I właśnie o to mi chodzi. O to aby NIE potępiać tych co chcą uczyć SWOJE dzieci
                                  > .
                                  Pozwól, że się pod tym podpiszę.
                        • ready4freddy Re: Szkoła w domu 09.09.08, 09:55
                          nikodem_73 napisał:

                          > No to muszę to powtórzyć znajomym lekarzom. Najwidoczniej nie są świadomi tego,
                          > że ŁAMIĄ PRAWO. Bo łamią - prawda

                          o, kolejny dowod na bledy i wypaczenia polskiego szkolnictwa - nie nauczyli cie
                          czytac ze zrozumieniem, biedaczysko? smile nie "prawo" lamia, a obyczaj smile
                      • ichi51e Re: Szkoła w domu 25.02.15, 02:44
                        Jakis paragraf na to? Czy to taka madrosc z cyklu zony szewcow chodza boso a zony lekarzy umieraja mlodo?
                    • rikol Re: Szkoła w domu 08.09.08, 19:31
                      Alez w tej chwili uczenie dzieci przez rodzicow jest w Polsce legalne, nie ma
                      zadnego przymusu chodzenia do szkoly.
                  • gacka Re: Szkoła w domu 08.09.08, 23:36
                    Poza tym ja jestem tysiąc razy gorszym nauczycielem, niż nawet
                    > najgorszy nauczyciel mojego syna (była to jak dotąd jego katechetka,
                    > którą rodzice wyrzucili, bo już naprawde przegięła...)-więc byłoby
                    > absuredem brać się za coś na czym kompletnie sie nie znam. Mam w
                    > sobie wiele pokory i świadomości tego co moge robić a co nie.

                    Tylko nie mierz proszę innych swoją miarą. To, że Ty nie jesteś w stanie uczyć
                    własnego dziecka na poziomie, który zagwarantuje mu to wykwalifikowana (tu bym
                    też się w niektórych przypadkach doczepiła, bo jak ogólnie wiadomo studentem
                    dziś może być każdy i trzeba się naprawdę mocno starać, by nie uzyskać dyplomu
                    ukończenia wyższej uczelni, a dawniej było wprost odwrotnie) kadra wychowawców
                    nie jest jednoznaczne z tym, że nie ma na tym świecie rodziców, którzy są
                    świetnie do tego przygotowani.
                • sir.vimes Fakt, gimnazja to chybiony pomysł 11.09.08, 08:47
                  ale ich likwidacja to żaden eksperyment na dzieciach tylko, oby się to stało,
                  powrót do lepszego rozwiązania.
              • ratyzbona Re: Szkoła w domu 23.08.08, 20:42
                Uczenie w domu wychodzi z idiotycznego założenia że rodzice będą
                najlepszymi nauczycielami dla swoich dzieci. Dla mnie nie ma nic
                gorszego niż łącznie roli nauczycieli z rolą rodziców. Zwłaszcza że
                mama i tata nie powinni byc jedynymi dorosłymi z jakim styka się
                dziecko. No i poza tym przeraża mnie absolutna władza jaką rodzice
                uzyskują nad dzieckiem w żaden sposób nie monitorowanym z zewnątrz.
                mam wrażenie że na nauczanie w domu często decydują się rodzcie
                którzy nie potrafią zrozumieć że dzieci nie są ich własnością i mogą
                chcieć mieć własne, szkolne życie
                • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:04
                  A mogą chcieć mieć własne, nieszkolne życie. Tyle, że się ich nikt nie pyta o
                  zdanie. Bo nauka w szkole jest OK z "definicji".

                  A dzieci nie są własnością rodziców. Jednak to rodzice ODPOWIADAJĄ za dzieci i
                  są ich OPIEKUNAMI. A opiekunowie mają to do siebie, że podejmują decyzję i to
                  oni ponoszą tych decyzji konsekwencje. Dlaczego ludzie sądzą, że rodzice NIE
                  CHCĄ dla swoich dzieci jak najlepiej?

                  I jakimi idiotami muszą być Francuzi, Anglicy, Kanadyjczycy albo Australijczycy,
                  gdzie nauka w domu jest stosunkowo popularna. suspicious
                  • ratyzbona Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:22
                    Szkoła to nie tylko nauka ale i socjalizacja - nie wiem czy
                    odcinając dziecko od tego robisz to co dla niego jest najlepsze.
                    Posyłając dziecko do szkoły dzielisz się odpowiedzialnością za nie z
                    innymi ludźmi - nie wiem co w tym złego. Co do konsekwencji nie
                    posłania dziecka do szkoły decyzje podejmujesz ty ale konsekwencje
                    ponosi dziecko. Z resztą skąd dziecko ma wiedzieć że nie chce mieć
                    szkolnego życia skoro nawet nie dasz mu spróbować? Wiekszośc dzieci
                    lubi szkołę swoich kolegów i nauczycieli - zniechęcają się dopiero
                    na poziomie liceumwink
                    A co podanych przez ciebie przykładów - w Australii i Kanadzie
                    uczenie w domu jest konieczne ze względu chciażby na wielkie
                    odległości za to np. w USA na uczenie w szkole decydują się bardzo
                    często religijni fanatycy którzy nie chcą by dzicko spotkało się w
                    szkole np. z nauką o ewolucji - myślisz że to jest dobre dla dzieci,
                    być całkowiecie pod wpływem ideologii i przekonań własnych rodziców?
                    • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:34
                      W posyłaniu do szkoły nie ma niczego złego. Sam nie mam zamiaru uczyć dziecka w
                      domu. Zły jest PRZYMUS posyłania.

                      I co za różnica czy dziecko będzie całkowicie pod wpływem ideologii i przekonań
                      własnych rodziców czy bieżącego ministra edukacji? Przyjdzie nowy Giertych i
                      zażyczy sobie, że egzamin z religii katolickiej ma być obowiązkowy na maturze,
                      oraz na świadectwie każdej klasy od zerówki począwszy. I CO ZROBISZ?

                      Właśnie o to chodzi, że rodzice wybierając źle zrobią ewentualną krzywdę SWOJEMU
                      dziecku (a o ile są dobrymi rodzicami to pośrednio sobie). MinEd robi krzywdę
                      CAŁYM ROCZNIKOM.

                      Sam nie mam parcia na naukę w domu - wolałbym mieć wpływ na to czego uczy się
                      moje dziecko w szkole. Jeśli jednak ktoś winszuje sobie uczyć SWOJE dziecko
                      samemu? Jakie mam moralne prawo mu tego zabraniać? Co daje mi podstawę do tego
                      aby sądzić, że WIEM lepiej co jest dla CUDZEGO dziecka najlepsze?
                      • agatka_s Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:38
                        Matko Święta...Przecież nikt nie zabrania.

                        I jak widać są tacy co uczą dzieci w domu (ja sama takich ludzi
                        poznałam)

                        Ale opinie na temat takich wyborów wolno mieć, nawet krytyczną.
                        Wolno też argumentować czemu nam się taki system nauki nie podoba.

                        A komuś wolno sie z tymi argumentami nie zgadzać i tyle.
                        • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:47
                          No i ja się właśnie nie zgadzam smile

                          I uważam, że NIKT nie ma prawa odsądzać od czci i wiary rodziców, którzy
                          samodzielnie podjęli się nauki swoich dzieci. Mogłyby to zrobić co najwyżej ich
                          dzieci.
                          • ready4freddy Re: Szkoła w domu 09.09.08, 09:59
                            poki co nikt ich od niczego nie odsadza, nawet od czci i wiary. jak dotad to
                            raczej domena wszelkiego UPRactwa, oskarzanie calego systemu panstwowego o
                            wszelkie zlo tego swiata. chcesz uczyc dzieci, powodzenia.
                            a gdybys chcial jezdzic bez pasow, to tez twoja sprawa, byle nie na drogach
                            publicznych (z przyczyn, ktore moge wyjasnic w osobnym watku).
                      • pi-l Re: Szkoła w domu 23.08.08, 22:08
                        > Zły jest PRZYMUS posyłania.
                        Przymus jest po to, aby wszystkie dzieci poszły do szkoły. Rodzice mogę wymyslić, że będą edukować dziecko sami, ale mogą też wymyślić, że ich dziecko w ogóle nie potrzebuje edukacji, albo też w przypadkach rodzin patologicznych edukacja dzieci moze ich wcale nie interesować.

                        Jeżeli ktos myśli i ma na celu dobro swojego dziecka to będzie mógł je posłać do szkoły albo np. uczyć je samemu. Na chwilę obecną nikt mu tego nie zabrania, musi jedynie poddawać tą edukację sprawdzeniu od czasu do czasu... Jeżeli naprawdę taka edukacja jest lepsza, (albo tak samo dobra) to nie powinno być problemu.
                        > Właśnie o to chodzi, że rodzice wybierając źle zrobią ewentualną
                        > krzywdę SWOJEMU dziecku (a o ile są dobrymi rodzicami to pośrednio
                        > sobie).
                        Czyli każdy, jeśli tylko tego zechce, może krzywdzić SWOJE dziecko i nikt mu nie może w tym przeszkadzać?
                        > MinEd robi krzywdę CAŁYM ROCZNIKOM.
                        W jaki sposób?
                        > Jeśli jednak ktoś winszuje sobie uczyć SWOJE dziecko samemu? Jakie > mam moralne prawo mu tego zabraniać?
                        Na razie nikt nikomu nie zabrania, może to zrobić dyrektor szkoły, jeżeli są ku temu powody...
                        • pi-l Re: Szkoła w domu 23.08.08, 22:12
                          > Przymus jest po to, aby wszystkie dzieci poszły do szkoły.
                          Przepraszam, tutaj miało być " wszysctkie dzieci były uczone". Przez gapiostwo wyszła bzdura. smile
                          • wyspaskarbow1 Re: Szkoła w domu 28.08.08, 17:50
                            Akurat napisałaś dobrze. Nie ma obowiązku "uczenia się" jest obowiązek szkolny,
                            który sprowadza się do chodzenia do szkoły (nikt nie będzie karał rodzica,
                            którego dziecko chodzi do szkoły, ale się nie uczy, natomiast może ukarać
                            takiego, którego dziecko nie chodzi do szkoły). Nawet uczenie dziecka w domu
                            nazywa się "spełnianiem obowiązku szkolnego poza szkołą".
                      • vharia Re: Szkoła w domu 01.09.08, 13:40
                        Nie mogę, jaki cholera PRZYMUS, jakby był PRZYMUS to nie byłoby tej
                        dyskusji, bo wszystkie dzieci w wieku szkolnym siedziałyby w szkole
                        i już. Dyskusja dotyczy SUBIEKTYWNYCH OPINII UŻYTKOWNIKÓ FORUM na
                        temat takiego rozwiazania. Nie zakazu/nakazu tej czy innej formy
                        nauczania, bo zakazu nie ma, JEST zagwarantowany prawnie WYBÓR.
                        Jedyny przymus dotyczy tego, ze dziecko ma być edukowane, ale gdzie-
                        mozna sobie wybrać.

                        Dla mnie również uczenie dziecka w domu jest idiotyczne z wszystkich
                        pwoodów, które już wymieniły osoby osoby uważające podobnie jak ja.
                        I z radością wysyłam dziecko do tej strasznej, eksperymentalnej i
                        potencjalnie patologicznej szkoły, ponieważ jego późniejsze życie
                        będzie równie albo i bardziej eksperymentalne i potencjalnie
                        patologiczne. W pracy, sąsiedztwie, placówkach handlowych, urzędach,
                        zakładach usługowych i na ulicach moje dziecko zetknie sie w
                        przyszłosci z całą kolekcją spontanicznych eksperymentów róznych
                        ludzi i instytucji i im blizej prawdziwego życia jest obecnie, tym
                        lepiej dla niego.
                        Jak ktoś wybiera trzymanie pod kloszem, do czego ma ustawowo
                        zagwarantowane prawo, to wybiera. A jak ktoś się pyta, co o tym
                        myślą inni, to powtórzę: myślę, ze to straszna głupota.
                    • gacka Re: Szkoła w domu 08.09.08, 23:50
                      ratyzbona napisała:

                      Wiekszośc dzieci
                      > lubi szkołę swoich kolegów i nauczycieli - zniechęcają się dopiero
                      > na poziomie liceumwink
                      A mają jakiś inne wyjście jak nie lubić? Tu właśnie chodzi o możliwość
                      podejmowania decyzji - do momentu, kiedy to na rodzicu spoczywa ten obowiązek
                      rodzic powinien mieć prawo decydować. Później decyzję podejmuje już dziecko -
                      świadomie, bo na co dzień spotka się ze swoimi rówieśnikami, którzy do szkół
                      uczęszczają więc zna ten świat i świat nauki w domu. W momencie konieczności
                      wyboru szkoły średniej w pełni świadomie podejmie decyzję. 6 - latkom się ją
                      narzuca, narzuca to system, a nie rodzice i o to tu chodzi.
                  • tanczacy_z_tensorami Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:51
                    Ależ człowieku, nikt tobie tego nie chce zabraniać. Jak chcesz, to ucz swoje dzieci nawet grać na kosiarce elektrycznej, nikomu naprawdę to nie przeszkadza. Ja do tej pory widziałem tylko wypowiedzi krytyczne wobec nauczania w domu, a nie nawołujące do zakazania tego.
                    Nikt też nie twierdzi, że szkoła jest ok. Wszyscy wiemy, że ma ona swoje wady, da się ją jednak przeżyć - ja ją skończyłem, ty skończyłeś, podobnie kilkanaście milionów Polaków. Każdy ma pewien ogląd, jak wygląda nauka w szkole, czego nie możńa powiedzieć o nauce domowej, która jest jedną wielką niewiadomą. Chcesz ryzykować? Proszę bardzo, droga wolna. Ja jednak podziękuję. Dziecko i tak kiedyś musi zetknąć się ze szkołą, lepiej wcześniej, razem z rówieśnikami, niż później, samotnie.
                    Ogólnie odnoszę wrażenie, że na nauczanie domowe decydują się głównie rodzice nadopiekuńczy, chcący zachować dziecko pod kloszem, a jednocześnie mający jakiś wypaczony obraz instytucji jaką jest szkoła. A tak naprawdę to jest naprawdę fajna sprawa, wystarczy tylko wybrać odpowiednią placówkę, bo tzw. rejonówki to rzeczywiście najczęściej syf.
                    • ratyzbona Re: Szkoła w domu 23.08.08, 21:57
                      Jest obowiązek szkolny ale jest on raczej obowiązkiem zapewnienia
                      edukacji niż posyłania do szkoły. Co do wpływu ideologicznego
                      szkoły - czasem dobrze kiedy dziecko spotka się z innymi opiniami
                      niż te które mają ich rodzice - z resztą i tak szkoła nie
                      idoktrynuje tak bardzo jak się wydaje. Nie mam wrażenia by do szkoły
                      nie posyłali dzieci ludzie nadopiekuńczy raczej ci którzy są
                      przekonani że wiedzą lepiej od wszystkich jak dziecko wychować.
                      Zawsze uważałam to za dośc niebezpieczny pogląd
                      A co do rejonówek - nie każda jest zła. Czasem lepiej posłać dziecko
                      blisko do podstawówki żeby miało blisko do szkoły ( nie traciło
                      czasu na dojazdy) i mialo kolegów którzy mieszkają niedaleko. Ja
                      chodziłam do teoretycznie dobrej podstawówki daleko od domu i
                      zazdorściłam moim kolegom którzy mieli blisko do swojej szkoły.
                      Ostatecznie okazało się z resztą że róznica poziomów była minimalna.
                      • tanczacy_z_tensorami Re: Szkoła w domu 23.08.08, 22:49
                        Akurat cały ten "poziom" i takie tam to bzdury - zdolny dzieciak i tak w zasadzie nie potrzebuje dużo, wystarczy mu raz coś powiedzieć i potem nudzi się, kiedy klasa przez miesiąc uczy się mnożyć; mniej zdolnemu i tak muszą pomagać rodzice. Miałem na myśli raczej "wspólklasowiczów" wink W rejonówkach niestety znacznie łatwiej natknąć się na różne ciemne typy.
                        • ratyzbona Re: Szkoła w domu 23.08.08, 23:01
                          Tyko od takich ciemnych typów dziecko też może się wiele nauczyć.
                          Wiem że to brzmi strasznie ale kiedyś w gimnazjum posadzili mnie w
                          jednej ławce z chłopakiem o którym wiadomo że trochę ćpa. Dzięki
                          temu dowiedziałam się że nie każdy kto ,,zbłądzi" zasługuje na
                          natychmiastowe skreślenie. Dzieki tekiemu szemranemu towarzystwu
                          nauczyłam się jak bardzo uprzywiejowane mam życie a to w sumie
                          zawiodlo mnie prosto na socjologię. Oczywiście może to brzmieć mało
                          przekonująco ale jestem przekonana że klasa w której dziecko spotka
                          rówieśników z różnych środowisk wcale nie musi być zla. Z resztą
                          jakie - ,, ciemne typy" wyobrażasz sobie w pierwszej klasie?
                          • tanczacy_z_tensorami Re: Szkoła w domu 24.08.08, 15:45
                            Konkretnie myślę o wszelkiej maści mini-dresiarzach i takich tam Starsze dziecko innaczej to wszystko odbiera, 6-latek nie będzie wyciągał wniosków na temat skreślania pobłądzonych, a co najwyżej dostanie w nos. wink Ja chodziłem do rejonowej podstawówki - dało się przeżyć, chodź towarzystwa nie wspominam najlepiej, być może tafiłem na jakieś patologiczne typy, nie wiem. W gimnazjum natomiast zupełnie odwrotnie - świetni ludzie, wspaniała atmosfera, tak samo w liceum. Możliwe, że przypadek, ale chyba jednak nie.
                            • maksimum Re: Szkoła w domu 24.08.08, 16:05
                              tanczacy_z_tensorami napisał:

                              > Ja chodziłem do rejono
                              > wej podstawówki - dało się przeżyć, chodź towarzystwa nie wspominam najlepiej,
                              > być może tafiłem na jakieś patologiczne typy, nie wiem. W gimnazjum natomiast z
                              > upełnie odwrotnie - świetni ludzie, wspaniała atmosfera, tak samo w >liceum.
                              Możliwe, że przypadek, ale chyba jednak nie.
                              ---------
                              Zwykla selekcja.
                              Do podstawowki chodza lokalne dzieciaki ,w tym patologiczne typy,a do gimnazjum
                              juz trzeba dostac sie na podstawie egzaminu lub dobrych stopni z
                              podstawowki,wiec lokalna zulia odpadla.
                              • maksimum Re: Szkoła w domu 24.08.08, 16:12
                                I wyobraz sobie "tanczacy",ze wiekszosc Polakow jest przeciwko selekcji,a
                                jednoczesnie chce by ich dzieci chodzily do dobrych szkol,co wiadomo,ze wyklucza
                                sie nawzajem.
                                • mama303 Re: Szkoła w domu 22.02.15, 20:10
                                  maksimum napisał:

                                  > I wyobraz sobie "tanczacy",ze wiekszosc Polakow jest przeciwko selekcji,a
                                  > jednoczesnie chce by ich dzieci chodzily do dobrych szkol,co wiadomo,ze wyklucz
                                  > a
                                  > sie nawzajem.
                                  jak dla mnie wyklucza sie także z jednej strony przekonanie że ED jest zła bo izoluje dziecko i nie uczy zycia w społeczeństwie a z drugiej sami izolujemy dziecko od świata i od tzw."ciemnych typów" wysyłając do szkoły z selekcją. Taki brak konsekwencji.
                                  • 3-mamuska Re: Szkoła w domu 23.02.15, 01:21
                                    Dla mnie triche makabryczne nauczanie w domu.
                                    Owszem czasem konieczne z racji zaburzeń, czy problemów choćby z odległością i dotarciem do szkoły.

                                    Uważam ze rodzice powinni byc rodzicami, nie terapeutami nie nauczycielami i nie lekarzami własnych dzieci.

                                    Oglądam czasem jakieś programy i czasem występuje tam nauczanie domowe, choćby w programie 19-scioro odliczanie trwa.

                                    I mam jedno skojarzenie ze uczy sie dzieci w domach, bo chce sie miec nad nimi kontrole.

                                    Spotykam sie tylko i wyłącznie z takimi stwierdzeniami ze strony rodziców uczących swoje dzieci w domu (znam 3 rodziny) ze oni nie chca by dzieci przejęły złe nawyki od innych dzieci, zeby nauczyciel nie nakładł do głowy swoich idei ,zeby dzieci były wychowane i myślące tylko w taki sposob jak chca rodzice, takie dzieci nie maja swoich poglądów .
                                    Cos jak u "cyganów " zabierają dziewczynki ze szkoły w wielu 12 lat, zeby przypadkiem nikt ich nie na buntował. I zeby łatwiej było nimi sterować.
                                    Jest tez kwestia dostosowania sie do reguł, rodzice nie chca zeby dzieci musiały dostosować sie do szkoły ze to oni sa rodzicami i to oni w pełni chca decydować o własnym dziecku ( i ten akurat argument rozumiem)
                                    Ostatnio padł argument ze oni moga sobie jechac na wakacje kiedy im sie chce ,bo nikt ich nie rozlicza.
                                    Jedna matka stwierdziła ze pośle córkę do szkoły jesli Szkola dostosuje sie i pozwoli młodej byc w szkole tylko pol dnia. Bo reszta czasu to marnowanie czasu ,przechowalnia dla dziecka i ona ja w domu wiecej nauczy.
                                    W UK Szkola id 9-15 ( mniej wiecej) , i ona przed lunchem zabierze ja do domu Około 12.

                                    Mysle tez ze najcześciej matka nue ma pomysłu na zycie na sama siebie, i musi wypełnić lukę , nie pośle dzieci do szkoły bo musiałaby isc do pracy, cos ze sobą zrobic, a tak w jej przekonaniu ze jest najlepsza matka na świecie poświęca sie dzieciom.
                                    • maksimum Re: Szkoła w domu 23.02.15, 02:00
                                      3-mamuska napisała:

                                      > Oglądam czasem jakieś programy i czasem występuje tam nauczanie domowe, choćby
                                      > w programie 19-scioro odliczanie trwa.

                                      > I mam jedno skojarzenie ze uczy sie dzieci w domach, bo chce sie miec nad nimi
                                      > kontrole.

                                      www.youtube.com/watch?v=t1dfHouQS70

                                      Czesto dzieciaki ucza sie w szkole palic,cpac,bic ltd.
                                      Nie przepadalem za szkola,bo i czesc nauczycieli byla nawiedzona.

                                    • mama_kotula Re: Szkoła w domu 24.02.15, 10:18
                                      Cytat
                                      Mysle tez ze najcześciej matka nue ma pomysłu na zycie na sama siebie, i musi wypełnić lukę , nie pośle dzieci do szkoły bo musiałaby isc do pracy, cos ze sobą zrobic, a tak w jej przekonaniu ze jest najlepsza matka na świecie poświęca sie dzieciom.


                                      Tak, pewnie tak czasem bywa.

                                      Natomiast "nie pośle dzieci do szkoły bo musiałaby iść do pracy" - to taka zawoalowana sugestia, że mamusia ED to leniwa niunia, której się nie chce robić? O mamo, chyba to na grupę ED wrzucę, to wszyscy sobie pokwilą radośnie.

                                      • mama_kotula Re: Szkoła w domu 24.02.15, 12:00
                                        Swoją droga, to zastanawiające.
                                        Jak sie idzie do szkoły uczyć obce dzieci, to jest pomysł na życie i praca. Jak sie uczy własne - to brak pomysłu na życie i lenistwo tongue_out
                                  • maksimum Re: Szkoła w domu 23.02.15, 01:50
                                    mama303 napisała:

                                    > jak dla mnie wyklucza sie także z jednej strony przekonanie że ED jest zła bo
                                    > izoluje dziecko i nie uczy zycia w społeczeństwie a z drugiej sami izolujemy dz
                                    > iecko od świata i od tzw."ciemnych typów" wysyłając do szkoły z selekcją. Taki
                                    > brak konsekwencji.

                                    A co,szukasz narzeczonego dla swojej corki wsrod tych ciemnych typow?
                                    Po co ci wiedziec jak cpuny cpaja a patologia kradnie?
                                    • mama303 Re: Szkoła w domu 23.02.15, 21:10
                                      maksimum napisał:

                                      > A co,szukasz narzeczonego dla swojej corki wsrod tych ciemnych typow?

                                      u nas w Polsce rodzice nie szukają dzieciom narzeczonych tongue_out
                    • gacka Re: Szkoła w domu 08.09.08, 23:57
                      tanczacy_z_tensorami napisał:

                      > Ależ człowieku, nikt tobie tego nie chce zabraniać. Jak chcesz, to ucz swoje dz
                      > ieci nawet grać na kosiarce elektrycznej, nikomu naprawdę to nie przeszkadza. J
                      > a do tej pory widziałem tylko wypowiedzi krytyczne wobec nauczania w domu, a ni
                      > e nawołujące do zakazania tego.
                      > Nikt też nie twierdzi, że szkoła jest ok. Wszyscy wiemy, że ma ona swoje wady,
                      > da się ją jednak przeżyć - ja ją skończyłem, ty skończyłeś, podobnie kilkanaści
                      > e milionów Polaków. Każdy ma pewien ogląd, jak wygląda nauka w szkole, czego ni
                      > e możńa powiedzieć o nauce domowej, która jest jedną wielką niewiadomą. Chcesz
                      > ryzykować? Proszę bardzo, droga wolna. Ja jednak podziękuję. Dziecko i tak kied
                      > yś musi zetknąć się ze szkołą, lepiej wcześniej, razem z rówieśnikami, niż późn
                      > iej, samotnie.
                      > Ogólnie odnoszę wrażenie, że na nauczanie domowe decydują się głównie rodzice n
                      > adopiekuńczy, chcący zachować dziecko pod kloszem, a jednocześnie mający jakiś
                      > wypaczony obraz instytucji jaką jest szkoła. A tak naprawdę to jest naprawdę fa
                      > jna sprawa, wystarczy tylko wybrać odpowiednią placówkę, bo tzw. rejonówki to r
                      > zeczywiście najczęściej syf.
                      Ja też dotychczas słyszałam tylko pozytywne opinie na temat szczepionek, bo
                      tylko takie były dostępne. Lobbowane przez koncerny farmaceutyczne,
                      przyklaskiwane przez pediatrów i innych lekarzy. W takim klimacie nikt nie
                      pozwalał i do dziś nie pozwala ujrzeć światła dziennego raportom z licznych
                      badań nad niekorzystnym wpływem szczepień na ludzki organizm.
                  • rikol Re: Szkoła w domu 08.09.08, 19:35
                    jesli we Francji czy Anglii to nauczanie jest popularne, to moze napisz ile
                    dokladnie dzieci tak sie uczy. Czytuje prase z obu tych krajow i widze, ze jest
                    to zjawisko marginalne. Z rodzicami ucza sie dzieci bogate (rodzice, a wlasciwie
                    matka, nie musza pracowac) lub fanatycy religijni, trzecia grupa to ludzie,
                    ktorzy za grosz nie maja zaufania do szkoly i uwazaja, ze dziecko tam zaraz
                    wpadnie w jakis nalog. Ciekawe, ze ci rodzice nigdy nie zastanawiaja sie, czy
                    sami maja KWALIFIKACJe do nauczania dzieci. Takie kwalifikacje ma moze kilka
                    procent. Od nauczycieli wymaga sie wyzszego wyksztalcenia. czego wymaga sie od
                    rodzicow?
                    • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 08.09.08, 22:28
                      Stosunkowo. W stosunku do Polski.

                      Od rodziców wymaga się aby DBALI i ODPOWIADALI za swoje dziecko. To nieco inna
                      liga.
                • gacka Re: Szkoła w domu 08.09.08, 23:46
                  ratyzbona napisała:

                  > Uczenie w domu wychodzi z idiotycznego założenia że rodzice będą
                  > najlepszymi nauczycielami dla swoich dzieci. Dla mnie nie ma nic
                  > gorszego niż łącznie roli nauczycieli z rolą rodziców. Zwłaszcza że
                  > mama i tata nie powinni byc jedynymi dorosłymi z jakim styka się
                  > dziecko. No i poza tym przeraża mnie absolutna władza jaką rodzice
                  > uzyskują nad dzieckiem w żaden sposób nie monitorowanym z zewnątrz.
                  > mam wrażenie że na nauczanie w domu często decydują się rodzcie
                  > którzy nie potrafią zrozumieć że dzieci nie są ich własnością i mogą
                  > chcieć mieć własne, szkolne życie

                  A kim są dla dziecka rodzice zanim ono osiągnie wiek szkolny? Dlaczego matki
                  dostają urlopy macierzyńskie, dlaczego mogą korzystać z urlopów wychowawczych?
                  Tylko dlatego, by sobie z niemowlakiem takie pitu pitu urządzać, a potem
                  wrzucimy do przedszkola, później szkoły i niech się dzieje wola nieba?
                  A kto powiedział, że dziecko uczone w domu nie będzie miało kontaktu z
                  rówieśnikami? W samym artykule jest napisane w jaki sposób rodzice ten aspekt
                  rozwoju dziecka załatwiają - dzieci uczęszczają do różnych kółek zainteresowań,
                  rozwijają się kierunkowo, podróżują, poznają świat od tej strony, od której nam
                  - ich rodzicom - nikt nie pokazał, bo musieliśmy cicho siedzieć w ławkach i
                  frustracyjnie chłonąć wiedzę, bo trzeba wyrobić się z materiałem do końca roku
                  szkolnego.
                  I pokaż mi proszę 6 - latka, za rok już nawet 5 - latka (swoją drogą ktoś nas -
                  rodziców, zapytał o to, czy chcemy, by 5 - latki zaczynały już edukację?), który
                  z pełną świadomością zdecyduje w jaki sposób chce być edukowany. System to
                  narzuca, a system to już nie demokracja.
                • olga727 Re: Szkoła w domu 25.06.13, 18:09
                  ratyzbona napisała:

                  > Uczenie w domu wychodzi z idiotycznego założenia że rodzice będą
                  > najlepszymi nauczycielami dla swoich dzieci. Dla mnie nie ma nic
                  > gorszego niż łącznie roli nauczycieli z rolą rodziców. Zwłaszcza że
                  > mama i tata nie powinni byc jedynymi dorosłymi z jakim styka się
                  > dziecko. No i poza tym przeraża mnie absolutna władza jaką rodzice
                  > uzyskują nad dzieckiem w żaden sposób nie monitorowanym z zewnątrz.
                  > mam wrażenie że na nauczanie w domu często decydują się rodzcie
                  > którzy nie potrafią zrozumieć że dzieci nie są ich własnością i mogą
                  > chcieć mieć własne, szkolne życie

                  A jak myślicie;jak wygląda edukacja domowa w Kanadzie,Australii,Wlk.Brytanii,czy Islandii:dzieci tam,korzystają ze Skype.Uczestniczą w normalnie prowadzonych lekcjach w szkole,ale przez komputer ze względu na duże odległości od szkoły. Rodzice,to ewentualnie doglądają odrobienia pracy domowej.wink
                  • mama_kotula Re: Szkoła w domu 26.05.14, 21:24
                    Cytat
                    A jak myślicie;jak wygląda edukacja domowa w Kanadzie,Australii,Wlk.Brytanii,czy Islandii:dzieci tam,korzystają ze Skype.Uczestniczą w normalnie prowadzonych lekcjach w szkole,ale przez komputer ze względu na duże odległości od szkoły. Rodzice,to ewentualnie doglądają odrobienia pracy domowej.wink


                    Pierwsze słyszę, że tak wygląda edukacja domowa w tych krajach, a znam sporo kanadyjskich homeschoolerów.
                    Nieco mylisz pojęcia edukacji domowej i edukacji szkolnej na odległość (która zresztą szczególnie w Australii ma się dobrze od wielu lat, niegdyś dzieci korzystały ze szkolnej nauki drogą radiową, teraz przez Internet).

                    Nie mówiąc o tym, że post, pod który się podpięłaś, jest kompletnie nieprawdziwy. Poczynając od założenia, że rodzice są jedynymi dorosłymi z jakimi styka się dziecko, poprzez niemonitorowanie z zewnątrz, do "absolutnej władzy".
              • rikol Re: Szkoła w domu 08.09.08, 19:28
                No coz, tak to jest, ze rodzice dobrych uczniow uwazaja, ze szkola jest dobra, a
                nauczyciele wykwalifikowani. Im uczen mniej pracuje, tym czesciej uwaza (wraz z
                rodzicami), ze nauczyciele nic nie potrafia (uwzieli sie na niego - wszyscy co
                do jednego), a w Oksfordzie to on by blyszczal. Tymczasem nie daje sobie rady w
                szkole przecietnej.
              • janana Re: Szkoła w domu 08.09.08, 21:41
                > Natomiast co tak naprawdę system uczenia dzieci w domu przynosi, to
                > z całym szcunkiem naprawdę jest zagadka-system ten jest po pierwsze
                > za krótko w stosowaniu,

                Edukacja domowa na poziomie podstawowym jest znacznie starsza od szkolnictwa.
                Dzieci były od wieków uczone w domu pod opieka guwernerów, dopiero później szły
                do szkół.
                • idee.hunter Re: Szkoła w domu 09.09.08, 00:07
                  O czym niewiele osób wie, lub zdaje się nie zauważać, widocznie nie uważali na
                  lekcjach historii w szkole tongue_out

                  Trzeba jeszcze dodać, że w dawnych czasach, przed wynalezieniem druku koszt
                  książki był wysoki, więc ludzie uczyli się sztuk wyzwolonych w szkołach
                  przyklasztornych, i korzystając z zasobów literackich klasztorów. I
                  średniowiecze to był właśnie okres, kiedy szkoły spełniały swoją rolę.

                  Dzisiaj, dzięki wynalazkowi Gutenberga nie mamy tego problemu, praktycznie
                  wystarczy nauczyć dziecko czytać (obojętnie, czy domowo czy państwowo), i
                  załatwić mu kartę biblioteczną. Co jest w szkołach takiego, o czym nie można
                  przeczytać w bibliotece? A dodajmy jeszcze możliwości internetu, wikipedię, czy
                  programy multimedialne i gry edukacyjne dla dzieci, to już w ogóle szkoła
                  przestaje mieć jakikolwiek sens.
              • gacka Re: Szkoła w domu 08.09.08, 23:31
                Mnie jako matce zostało jeszcze trochę czasu na decyzję jaką formę edukacji
                obierzemy z dzieckiem, ale z Twoich wypowiedzi wg mnie brzmi jedno: boję się
                tego, co nieznane. Idąc Twoim tokiem myślenia lekarze do dziś leczyliby nas
                antybiotykami w przypadku, gdy zaatakuje nas wirus, nie miałabyś pralki tylko
                tarła rzeczy na tarce itd, itd. Wszystko co nowe, do czego nie jesteśmy
                przyzwyczajeni budzi w nas wielki sprzeciw, który zazwyczaj jest wynikiem
                strachu. A w szkole mówili, że do odważnych świat należy.
            • allija Re: Szkoła w domu 01.09.08, 08:42
              pozwole sobie zauważyć, że nauka w domu tez mieści sie w granicach
              ogólnego eksperymentu albowiem dziecko musi podążać za obowiazkowym
              programem gdziekolwiek się uczy. To raz.
              Po drugie, nie do konca jest tak, że to tylko rodzic bierze całą
              odpowiedzialność za to kim bedzie dziecko, jakim stanie sie
              człowiekiem /bowiem szkoła to nie tylko nauka/. To dziecko, juz
              dorosłe, będzie żyło wśród nas, byc może podejmowało ważne dla nas
              wszystkich decezje a byc moze niektórzy z nas staną sie ofiarami
              jego frustracji. To dwa.
              A po trzecie w koncu ja nigdy w zyciu nie zamieniłabym swoich szkół
              na dom. Bowiem, jak wspomniałam, szkoła to nie tylko nauka. To całe
              mnóstwo innych wydarzeń poza nauką, to koleżanki i koledzy,
              przyjaźnie, to wycieczki szkolne i zawody sportowe, całe szkolne
              życie, które tworzą sami uczniowie np. gazetka, rozgłośnia,
              samorząd, to nauczyciele i całe mnóstwo anegdot, wspomnień, z
              których dziecko uczone w domu zostanie odarte.
              Być może sa szkoły tak złe, że lepiej aby dziecko zostało w domu
              jednak to raczej skrajnosci, ja o takich szkolach nie słyszałam. A
              poza tym warto postarać żeby nasze dziecko chodzilo do najlepszej
              dla niego szkoły, szukac, wybierać, w koncu włączyć sie w
              działalność szkoły aby te warunki były najlepsze. Ale nie zabierać
              jej dziecku.
              • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 08.09.08, 22:41
                Po pierwsze: Narzucony urzędowo program na który rodzice mają zerowy wpływ to
                inny problem.

                Po drugie: No to odbierajmy dzieci rodzicom zaraz po urodzeniu. Przecież
                wiadomo, że rodzic to najgorsze zło dla dziecka. Jestem przekonany, że 90%
                psychopatów było wychowywanych przez rodziców. No statystyki nie kłamią suspicious

                Po trzecie: Ja też nie! I moja córka pójdzie do szkoły. Mi chodzi tylko i
                wyłącznie o to aby nie odsądzać tych ludzi od czci i wiary tylko dlatego, że
                sądzą iż potrafią lepiej nauczyć i wychować SWOJE dzieci (dla których znakomita
                większość rodziców chce jak najlepiej!) niż państwowa placówka.
            • rikol Re: Szkoła w domu 08.09.08, 19:26
              Zauwaz jedna rzecz. Dzieci osob cytowanych w artykule maja maksymalnie 7 lat. O
              czym my tu mowimy w takim razie? Mama uczy swoje dzieci literek, to jest to
              'nauczanie domowe'? Przeciez to robi wiekszosc rodzicow. Druga z tych pan ma
              dzieci w wieku 2 i 4 lat - czego ona je uczy? Chyba nie teorii wzglednosci?
              • nikodem_73 Re: Szkoła w domu 08.09.08, 22:36
                No. I cóż złego jest w tym, że chce uczyć tych literek w domu? Jeśli chce to
                niech uczy dwulatka i teorii superstrun. Jeśli robi to w najlepszej wierze? Kim
                my jesteśmy aby mówić jej co jest najlepsze dla JEJ dziecka?
              • idee.hunter Re: Szkoła w domu 09.09.08, 00:17
                rikol napisała:
                > Zauwaz jedna rzecz. Dzieci osob cytowanych w artykule
                >maja maksymalnie 7 lat. O czym my tu mowimy w takim razie?
                >Mama uczy swoje dzieci literek, to jest to 'nauczanie domowe'?
                To w szkole nauczysz się czegoś więcej? Dobrze znanym faktem jest, że po jakichś
                10, 20 latach od opuszczenia murów liceum przeciętnemu człowiekowi w głowie
                pozostaje tylko ta znajomość literek, no i najwyżej trylogia Sienkiewicza. Więc
                nie sądzę, żeby szkoła uczyła czegoś więcej.
            • rikol Re: Szkoła w domu 09.09.08, 14:48
              Poczytaj troche psychologii - dzieci dobrego i zlego zachowania ucza sie od
              rodzicow przede wszystkim. Dzieci, ktore sa w szkole agresywne, nauczyly sie
              tego od rodzicow. Dopiero w wieku nastoletnim wazni staja sie rowiesnicy - ale
              ilu rodzicow jest w stanie nauczac dzieci na poziomie szkoly sredniej, ze
              wszystkich przedmiotow?

              Ciekawe jest, ze zawsze przy okazji dyskusji o szkole, wielu pisze, ze
              nauczyciele zle ucza i nie maja kwalifikacji. Jakie kwalifikacje maja rodzice,
              jesli wyzsze wyksztalcenie w Polsce ma jakies kilkanascie procent spoleczenstwa?

              Szkola istnieje od tysiecy lat, wiec nie jest to eksperyment.
              • porta2 Re: Szkoła w domu 22.02.15, 18:38
                rikol napisała:
                "ale ilu rodzicow jest w stanie nauczac dzieci na poziomie szkoly sredniej, ze
                > wszystkich przedmiotow? Ciekawe jest, ze zawsze przy okazji dyskusji o szkole, wielu pisze, ze nauczyciele zle ucza i nie maja kwalifikacji. Jakie kwalifikacje maja rodzice,
                > jesli wyzsze wyksztalcenie w Polsce ma jakies kilkanascie procent spoleczenstwa
                > ?
                >
                > Szkola istnieje od tysiecy lat, wiec nie jest to eksperyment.

                Postaram się odpowiedzieć Ci na to pytanie: nie prowadzono wprawdzie (bądź ja nie wiem o tym) badań w tym temacie, ale mając kontakt z wieloma rodzicami edukującymi swe dzieci w domu - wszyscy z nich mają wykształcenie wyższe: jedni w kierunku artystycznym, inni są pedagogami, historykami, polonistami itp. Przykre skojarzenie nasuwa się samo: świadomość konieczną dla uwolnienia się od stereotypowego myślenia narzucanego przez powszechny system edukacyjny posiedli właściwie jedynie ludzie światli - z uwolnionymi umysłami! Nie tracili czasu na bzdury w trakcie trwania studiów: wykorzystali go na studiowananie. Nie wszyscy imprezują w tym czasie i przekładają egzaminy z tego powodu. Niektórzy rozwijali swe zainteresowania i pogląd na zastaną rzeczywistość! Tak było! Nie dziwią mnie wypowiedzi typu: kto to słyszał izolować dziecko od rówieśników! Głosiciele tych poglądów i ich święte oburzenie nie są niczym nowym. Dążenie człowieka do zachowania status quo ma zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa. Samo życie to ogromna dynamika a ludzie nieliczący się z dążeniem wybitnych jednostek do uwolnienia się z tego "pożądanego przez ogół błogostanu" nie chcą niczego złego, jedynie odmawiają innym prawa do SAMOSTANOWIENIA. Zapominają jednak o tym, że czas ogłupiania dzieci ideologiami przebrzmiałymi minął, a w 1991 roku przyznano rodzicom niezbywalne prawo do decydowania w tej kwestii. Każdy, kto zabiera głos w sprawie edukacji domowej niech uderzy się w pierś i odpowie na pytanie: "czy byłbym w stanie rzucić wszystko (karierę, pracę szwaczki, ekspedientki, prawnika, artysty) i zająć się kształceniem własnego dziecka? Czy umiałbym dzień w dzień poszukiwać w różnych źródłach sposobów na to, by moje dziecko zrozumiało np. ułamki?
                Edukacja domowa to mnóstwo wyrzeczeń - ale za to ile wspólnie przeżytych radosnych chwil z dzieckiem. Kazdy rodzic posyłający dziecko do szkoły masowej sam siebie pozbawia tej niepowtarzalnej okazji. Nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić, co stracił. Wciąż mam nadzieję, że przybywać będzie światłych ludzi świadomych również swej roli w życiu ich dziecka , czego krytykom i sceptykom tej koncepcji życzę!
              • ichi51e Re: Szkoła w domu 25.02.15, 03:06
                > Szkola istnieje od tysiecy lat, wiec nie jest to eksperyment.

                Oj ktos chyba spal w szkole na lekcjach historii uncertain
            • olga727 Re: Szkoła w domu 25.06.13, 17:45
              nikodem_73 napisał:

              > No - czyli wolisz aby to inni eksperymentowali na Twoim dziecku. I to pomimo
              > tego, że dotychczasowe eksperymenty doprowadziły do patologii. Gratulacje.
              > Nauczanie własnego dziecka to "eksperyment". Ale np. "reforma oświaty"
              > eksperymentem już nie jest - prawda? Zmiana OBOWIĄZKOWEGO programu nauczania
              > eksperymentem nie jest? itd. itp.

              Nauczanie w domu swojego własnego dziecka,trudne jest organizacyjnie;dlaczego ? bo choć wydawnictwa oferują,że Ich pakiety są przystosowane do nauki w szkole/przedszkolu oraz w domu wink to wcale nie jest tak łatwo: zdobycie dodatkowych materiałów,do przeprowadzenia lekcji w domu jest absolutnie nierealne (przekonałam się o tym na własnej skórze,gdy chciałam zdobyć materiały do pakietu dla czterolatka. Wydawnictwo ma materiały-oczywiście-ale tylko dla przedszkolanek,a dla rodziców chcących uczyć dzieci w domu nie ma NIC. Gdy dzwoniłam do wydawnictwa,o udostępnienie jakichkolwiek materiałów,odsyłali mnie do przedszkola,używającego tego pakietu. sad

              > I co wam wszystkim przeszkadza, że ktoś chce sam się podjąć nauki swojego
              > dziecka? Przecież to nie chodzi o WASZE dzieci. To jest JEGO dziecko, dla
              > którego chce jak NAJLEPIEJ.

              Jak ktoś chce uczyć swoje dziecko sam,to życzę mu anielskiej cierpliwości w szukaniu pomocy potrzebnych do lekcji w domu.
      • porta2 Re: Szkoła w domu 26.05.14, 21:02
        pi-l napisał:

        > Taa... Przewrażliwieni rodzice chcą za wszelka cenę zatrzymać dziecko przy sobi
        > e. W ten sposób wychowają jedynie osoby nieprzystosowane do samodzielnego życia
        > , dla których później np. szkoła średnia będzie szokiem.

        Wybacz, ale opowiadasz bzdury! Mam w rodzinie zastępczej troje dzieci, których zaburzenia w mniejszym lub większym stopniu objawiają się z wiekiem. Serce podpowiadało mi już kilka lat temu, by ochronić je przed okrucieństwem współczesnej szkoły i innych dzieci nie uczonych w domu, że każdy jest inny i że każdy ma prawo do tej odmienności! Okrucieństwo to polega na braku zrozumienia u nauczycieli, że dziecko po przejściach wymaga innego podejścia niż dziecko akceptowane i kochane od początku, od urodzenia. Od zawsze współpracowałam z nauczycielami, nigdy nie rozumieli na czym polegają trudności edukacyjne naszych dzieci, choć informowałam ich o symptomach FAS/FAE. Uczący to ludzie inteligentni, potrafią korzystać z internetu by pogłębić wiedzę o trudnościach swoich wychowanków. Szlag mnie trafiał, gdy słyszałam, jak pani wychowawczyni oskarżała moją podopieczną, że "drażniła" Piotrusia, a to takie biedne, inne dziecko! Ja nie mogę, nasze dzieci nie są "biedne, inne"! Tyle przeszły już jako niemowlęta, że Piotrusiowa inność niech się schowa! Nasze dzieci są wyśmiewane, bo zachowują się często nieadekwatnie do sytuacji, reagują impulsywnie i już teraz często agresywnie. Córcia przychodzi do domu i mówi: Klaudia powiedziała że mnie nie lubi bo jej mama powiedziała, żeby mnie też nie lubi! Czy to nie jest chore? Pierwszoklasistka mówi z płaczem: mamusiu, ja się tak starałam, a pani postawiła mi chmurkę! Kazała nam wstać i bić brawo tym dzieciom, które dostały słoneczka! Pani powiedziała, że Amelka się postarał, to sloneczko dostała, ale ja się też tak bardzo starałam. Od siedmiu lat obserwuję, jak szkola "wykańcza" "inne" dzieci. Gdybym miała opisać postępowanie nauczycieli w przypadku najstarszego naszego chłopca, niejednemu przysłowiowy nóż by się w kieszeni otworzył! Rozumiem nauczycieli mających wśród swych uczniów tzw. "trudne dzieci", ale polski system edukacyjny jest nieprzygotowany (choć ustawa mówi o konieczności tworzenia klas terapeutycznych) na tego typu uczniów a najlepszym wyjściem są ośrodki socjo, tłoczy isię ich w MOS-ach, gdzie zdegenarowana młodzież wie, jak sobie radzić z zaburzonymi dziećmi. Jedynym "sprawiedliwym" wyjściem dla naszych dzieci jest domowe nauczanie. Mam nadzieję, że uda mi się odbudować w nich poczucie własnej wartości, skutecznie stłamszone w ławkach szkolnych. Uważam, że pozostali rodzice naprawdę nie mają czego zazdrościć! Biedne głowy zniewolonych, małych ludzików zazdroszczących innym możliwości domowego nauczania, pragnienia chronienia swych dzieci przed zdeprawowanymi, wulgarnymi, rozwydrzonymi dziećmi ze szkół masowych, gdzie jedynie średniactwo jest akceptowane.
        Czy tak trudno wyobrazić sobie, że jeszcze sto lat temu nie znano takiej formy nauczania? Szkoły masowe weszły naszego krajobrazu dopiero po 1919 roku i żeby zapewnić sprawiedliwie możliwoścnauki wszystkim dzieciom bez względu na pochodzenie i pozycję społeczną czy ekonomiczną. Ale szkoła przekształciła się w arenę walk gladiatorów. Dzyrektor toleruje lobuza w szkole, bo boi się jego ojca! Czy to nie dramat!? Dzieci są poniżane przez grupy wyrostków z piątej klasy ale nikt nic nie robi, zamiatają pod dywan. Chłopak z piątej klasy na miejskim placu zabaw terroryzuje dzieci, dosłownie startuje do dorosłych pilnujących swych "grzecznie" czekających w kolejce na atrakcję dzieci, a wychowawczyni córci mówi mi po tym jak dziecko opisało jej na drugi dzień zajście z chłopakiem: niech pani unika go, bo on jest nieobliczalny! Jeśli wobec dorosłych jest taki, co grozi naszym dzieciom w szkole? Krytykujcie sobie i używajcie na nas dowoli! Dla mnie ważne jest, by nasze dzieci nie tylko były bezpieczne, ale przede wszystkim CHCIAŁY się uczyć, by nauka była dla nich przyjemnością - nie traumą! Dziękuję.
        • ichi51e Re: Szkoła w domu 25.02.15, 03:12
          Daj spokoj - tu pewnie wiekszosc zgodnie nic nie ma do (tak byly wyzej takie glosy) ed "dzieci zaburzonych" - a dlaczego? Zeby ich wlasne anioleczki nie musialy sie z nimi stykac - wiadomo w szkole socjalizacja ale nie z byle kim i na naszych warunkach. Slabo sie robi od tej hipokryzji.
      • b_y Re: Szkoła w domu 23.02.15, 19:55
        Jest wiele powodów decydowania się na taki rodzaj nauki. Po pierwsze nie ma żadnego przymusu posyłania dziecka do szkoły. Można w Polsce uczyć dzieci w domu, pod warunkiem, że będą one zaliczać semestralne egazaminy w szkole do której i tak należy i przede wszystkim dyrekcja tej szkoły wyraziła na to swoją zgodę. Co do powodów wybierania takiej formy nauki jest pewnie tyle co i rodziców, którzy się na nią decydowali. Sama swego czasu myślałam na ten temat pod kątem swojego dziecka. I wbrew pozorom nie jestem fanatykiem religijnym, ani nie chcę swojego dziecka na siłę zatrzymywać przy sobie. Po prostu praca taka a nie inna bardzo utrudnia bycie "na jednym miejscu" przez dłuższy czas. A jest to konieczne w momencie, gdy dziecko zaczyna edukację w normalnej szkole. W moim wypadku nadal zastanawiam się co jest lepsze - zabranie dziecka ze szkoły i uczenia w domu dając jednocześnie możliwość poznania świata, języków podczas podróży ze mną. Czy życie dziecka na 2 domy, tylko dlatego, aby dziecko codziennie chodziło do tej samej szkoły.
        Znam jednak wypadki gdy nadwrażliwi rodzice na siłę usiłują zostawić dziecko w domu. Temu jestem zupełnie przeciwna.
    • hugow Szkoła w domu 23.08.08, 23:32
      Eksperymentowanie na dzieciach okazalo sie zgubne - wiec
      spoleczenstwo mamy juz zdegradowane i jeszcze bardziej sie degraduje.
      Thomas Edison - zabrany przez matke ze szkoly - uczony w domu.
      Edukacja domowa jest sprawdzona i socjalistyczne eksperymenty z
      przymusowa indoktrynacja szkolna realizowana przez nisko oplacanych
      i niezmotywowanych leniuszkow krytych pod karta nauczyciela
      narzucone Polsce i Polakom przez Stalina i jego przydupasow czas
      zakonczyc - bo to szkodzi Polsce.
      • ulado Re: Szkoła w domu 24.08.08, 00:51

    • antyagata Szkoła w domu 24.08.08, 06:03
      Dziwi mnie trozke, że wypowiadają się tylko Ci, którzy są po jednej
      stronie medalu. W dyskusjach o aborcji biorą udział prawie wyłącznie
      żyjący w celibacie z wyboru lub przymusu. Czy Was uczyli rodzice?
      Mnie tak i to przez 7 lat, trochę z wyboru trochę z przymusu. Wybór
      był taki: iść do lokalnej szkoły bez świadectw. Przmus polegał na
      odległości, do szkoły polskiej było raptem 406 km. I.... Uczyli mnie
      rodzice. Egzaminy zdawałam kilka razy w roku szkolnym. Uczyłam sie w
      domu codziennie. To wszystko było trudne dla obu stron ale bez
      dramatu. Do liceum chodziłam tradycyjnego w Polsce, miałam bdb
      wyniki w nauce, dostałam się na studia medyczne za 1 razem, zrobiłam
      jedną z trudniejszych specjalizacji, nie mam kłopotów z życiem
      socjalnym ani z akceptacją siebie. Jestem szczęśliwa. Dziecko swoje
      posyłam do szkoły, takiej jaka nam rodzicom odpowiada. I zawsze
      pamiętam słowa kolegi psychiatry W imię miłości najbliższa rodzina
      może zrobić swoim dzieciom najwiekszą krzywdę. Ale wy wszyscy o tym
      już wiecie, Prawda?
      • maksimum Re: Szkoła w domu 24.08.08, 07:08
        antyagata napisała:
        > Czy Was uczyli rodzice?
        > Mnie tak i to przez 7 lat, trochę z wyboru trochę z przymusu. Wybór
        > był taki: iść do lokalnej szkoły bez świadectw. Przmus polegał na
        > odległości, do szkoły polskiej było raptem 406 km. I.... Uczyli mnie
        > rodzice. Egzaminy zdawałam kilka razy w roku szkolnym. Uczyłam sie w domu
        codziennie. To wszystko było trudne dla obu stron ale bez
        > dramatu. Do liceum chodziłam tradycyjnego w Polsce,
        ------------
        Co innego podstwowka,gdzie rodzice bez problemu moga zastapic nauczyciela,a co
        innego liceum,gdzie nawiazuje sie juz znajomosci do konca zycia.
        • inus_123 Re: Szkoła w domu 28.08.08, 18:31
          To jakiś kolejny stereotyp. Ani ja, ani mój mąż, ani też żaden ze
          znajomych nie utrzymuje żadnych kontaktów z kolegami z liceum.
          Wszelkie znajomości bliższe czy dalsze jakie mamy, to znajomości z
          czasów studiów. A z czasów liceum, no cóż nawet coś co wydawało się
          przyjaźnią na całe życie, z czasem umierało śmiercią naturalną i to
          bez specjalnego żalu, a patrząc z perspektywy czasu i dobrze, "że
          umarło".
    • belfer67 Szkoła w domu 28.08.08, 17:04
      Nie rozumiem zacietrzewienia niektórych komentatorów. POrzeciez nikt
      nikomu nie każe uczyc dzieci w domu, tak jak nikomu nie każe być
      katolikiem czy mieszkać na wsi albo jeść płatków zbożowych na
      śniadanie. Edukacja domowa jest alternatywą i na pewno nie zastąpi
      szkoły, bo są dzieci, ktore doskonale w niej funkcjonują. Ale
      przyjmując, ze każdy czlowiek jest niepowtarzalną induwidualnością
      (a dziecko to też człowiek)więc może zadecydować, czy chce się uczyć
      w szkole czy w domu. Jestem jednych z tych, ktorzy chcą pomóc swemu
      dziecku, ktore przez 6 lat tzw. socjalizacji szkolnej zaczęło
      przejawiać symptomy fobii szkolnej, a wyjście do szkoły stawało się
      karą ( tylko nie wiadomo za co). Mamy pierwszy od 6 lat koniec
      sierpnia, podczas ktorego nasza córka nie wpada w depresję, jest
      usmiechnieta, zadowolona, pełna optymizmu i chęci do nauki. Edukację
      zaczęliśmy juz od początku sierpnia, bardzo nam odpowiada, a moja
      córka z niedowierzaniuem stwierdza, ze nie wkuwając na pamięć
      opanowała potrzebne widomości. Poza tym to, co w szkole zajmowało
      kila godzin, nam zajmuje góra dwie. Córka ma czas na rozwijanie
      swoich zainteresowań. Planujemy wiele zajęć dodatkowych, różne
      przedsięwzięcia w środowisku lokalnym - bo teraz będzie miała na to
      czas i chęć ( a nie po 7 godzinach nieefektywnego siedzenia w
      szkole). Moje dziecko jest już w takim wieku, że nie muszę
      rezygnować z pracy, będę raczej osoba wspomagającą, zachęcającą do
      samokształcenia i czuwającą nad realizacją. Ludzie, nikt wam nie
      każe uczyć swoich dzieci, ale na litość boską, nie wypowiadajcie się
      na temat o którym raczej nie macie pojęcia. Nie rzucajcie kamieniami
      w ludzi, którzy chcą kosztem swego czasu i finansów pragna coś
      zmienic, ulepszyć, tylko dlatego że sami nie chcecie lub nie możecie
      tego robić. Nie zachowujcie się jak psy ogrodnika!!! Niech wasze
      dzieci chodzą do szkoły, was tak naprawdę nie obchodzi co się będzie
      działóo z naszymi dzieciakami, ale to po prostu czysta zawiść i
      hipokryzja. Opamiętajcie się i zróbcie coś konstruktywnego, np.
      pójdźcie z dziećmi na spacer.
      • gacka Re: Szkoła w domu 09.09.08, 00:06
        belfer67 napisała:
        Córka ma czas na rozwijanie
        > swoich zainteresowań. Planujemy wiele zajęć dodatkowych, różne
        > przedsięwzięcia w środowisku lokalnym - bo teraz będzie miała na to
        > czas i chęć ( a nie po 7 godzinach nieefektywnego siedzenia w
        > szkole). Moje dziecko jest już w takim wieku, że nie muszę
        > rezygnować z pracy, będę raczej osoba wspomagającą, zachęcającą do
        > samokształcenia i czuwającą nad realizacją. Ludzie, nikt wam nie
        > każe uczyć swoich dzieci, ale na litość boską, nie wypowiadajcie się
        > na temat o którym raczej nie macie pojęcia. Nie rzucajcie kamieniami
        > w ludzi, którzy chcą kosztem swego czasu i finansów pragna coś
        > zmienic, ulepszyć, tylko dlatego że sami nie chcecie lub nie możecie
        > tego robić. Nie zachowujcie się jak psy ogrodnika!!! Niech wasze
        > dzieci chodzą do szkoły, was tak naprawdę nie obchodzi co się będzie
        > działóo z naszymi dzieciakami, ale to po prostu czysta zawiść i
        > hipokryzja. Opamiętajcie się i zróbcie coś konstruktywnego, np.
        > pójdźcie z dziećmi na spacer.
        Chociaż nie mam jeszcze dziecka w wieku szkolnym to podpisuję się pod tym obiema
        rękami. Nogi też z chęcią dołączęsmile Świetnie napisane.
    • wieczna-gosia Re: Szkoła w domu 28.08.08, 17:42
      nie, nie ucze dzieci w domu.
      Ale mylimy tu troche pojecia- ci ktorzy uwazaja ze rodzice wybierajacy edukacje
      domowa sadza ze sa najlepsi- nie maja racji. Wszak NIKT nie zabrania edukujac
      domowo dziecko wspomagac sie edukacja z zewnatrz. Ale w szkole to bedzie ta
      konkretna nauczycielka. A poza szkola- moge wybrac wizyte w muzeum i lekcje
      muzealna, cykl wykladow, moge umowic sie z kolega o ktorym wiem ze jest swietnym
      pedagogiem, moga umowic sie z inna domowa rodzina, ktora ma pomysly na taki czy
      inny temat.

      Socjalizacja- nie musi byc realizowana tylko w szkole. Przeciez mozna uczone w
      domu dziecko zapisac na judo, taniec i chor, o grze na instrumentach nie
      wspomne. Mozna je wyslac na kolonie.

      Ze stron homeschoolingu korzystam namietnie gdyz na ogol zaiweraja swietne
      pomysly, sa tam linki, pomysly jak wzbogacic swa wiedze, szablony do
      wydrukowania. Sa to fora ktore czytam z przyjemnoscia.

      Po prostu- sa ludzie, ktorzy uwielbiaja sie uczyc. Ktorzy sa ciekawi swiata. I
      czesc z nich ma pomysl by pracowac w szkole i to jest super, chociaz system lubi
      im dowalic. Czesc wybiera w ogole zycie nie w edukacji- ze strata dla tej
      ostatniej. Moj przyjaciel- szalony fizyk i naprawde swietny pedagog- taki z
      urodzenia i talentu- jest adminem bazy danych smile ale przy byle okazji uwielbia
      sie pomadrzyc, poedukowac malych i duzych. I poddajemy sie temu terrorowi
      nauczania z rozkosza bo chlopak jest szczesliwy ze oze powiedziec ze cos wie. A
      jaki jest szczesliwy gdy moze powiedziec "o kurcze nie wiem, to ciekawe, gdzie
      mozna znalesc na to odpowiedz" i idzie, ryje i znajduje smile

      nie ucze dzieci w domu, ale tez edukacja domowa wzbudza we mnie raczej pozytywne
      skojarzenia- nie bufonow ktorym sie wydaje niewiadomo co- tylko po prostu ludzi,
      ktorym sie wydaje ze maja pomysl na edukacje. I w zwiazku z tym ida i go realizuja.

      Znam internetwo dwie rodziny edukujace domowo dzieci- jedna jest w UK, druga w
      USA. W obu najstarsze dzieci juz poszly do normalnych szkol- wyrazily po prostu
      taka chec majac kilkanascie lat. I rodzice po prostu powiedzieli OK. Nie maja
      klopotow ze szkola z kolegami, bo rodzice rzucali ich na rozne wody i w rozne
      grupy spoleczne. A rodzice maja jeszcze kilkoro dzieci do pouczenia domowo i ez
      sa szczesliwi bo naprawde lubia sie w to bawic.
    • emeryt21 Szkoła w domu 01.09.08, 00:17
      Z wlasnego doswiadczenia uwazam,ze to jest kompletna bzdura.Dziecko
      traci mozliwosc nauczenia sie samodzielnosci.
      Moja matka uwazala,ze jestem "genialnym dzieckiem".Nauke domowa
      rozpoczalem w domu w wieku 4 lat.Kiedy wreszcie poszedlem do
      szkoly,po wojnie,nudzilem sie na lekcjach,przeszkadzalem
      nauczycielom i kolegom.Co miesiac lub dwa przenosili mnie do wyzszej
      klasy i w krotkim czasie wyladowalem w piatej klasie w wieku 9 lat.
      Odtad bylem zawsze na straconej pozycji wobec starszych
      kolegow.Bylem mlodszy,slabszy i na dodatek nielubianym prymusem.
      Mature zdalem w wieku 16 lat i mialem duze trudnosci w dostaniu sie
      na studia z powodu wieku.
      Dzisiaj na starosc mam zal o to do matki.Stracilem szanse na
      dziecinstwo z rowiesnikami.Dopiero na studiach jakos to sie
      wyrownalo.I poco mi to bylo....
      • belfer67 Re: Szkoła w domu 02.09.08, 17:52
        Edukacja w domu nie polega na "przerzucaniu" dziecka na poziom coraz
        wyższy bez względu na jego wiek i możliwości, wręcz przeciwnie -
        dziecko ma możliwość nauki i pracy we własnym tempie. Po prostu Twoi
        rodzice mieli przerost ambicji nad możliwościami, teraz też takich
        rodziców nie brakuje - dzieci nie mają chwili czasu na zabawę,
        ciągle jakieś zajęcia dodatkowe, kursy, korepetycje. I to własnie
        kaleczy, a nie nauka, która jest przyjemnością a nie obowiązkiem.
    • guru133 Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 01.09.08, 00:23
      nadopiekuńczy rodzice, kiedy okaże się że ich wypieszczone pociechy nie
      potrafią zdać matury na takim poziomie żeby dostać się na studia. Chyba że i
      studia zorganizują im w domowym zaciszu, tyle tylko że powinni się zastanowić
      jak długo będą w stanie utrzymywać te mimozy.
      • wieczna-gosia Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 01.09.08, 01:33
        guru dla trwojej wiadomosci- dzieci musza zdawac zewnetrzne egzaminy
        sprawdzajace. Czyli jesli poziom nauczania odbiega od normy- bedzie to
        zauwazone. A tak samo jak dyrektor szkoly wydaje zgode na nauczanie domowe- moze
        ja tez cofnac.
      • belfer67 Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 02.09.08, 17:49
        Mam pytanie, czy znasz dziecko, które uczone edukacją domową stało
        się dziwacznym odludkiem? Bo ja znam tylko takie, ktore doskonale
        radzą sobie w życiu, pracują, są wolontariuszami i nie mają żadnych
        problemów z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Za to znam wielu
        psychopatów i dewiantów, których wychowała szkoła. Jak
        przeprowadzisz badania dotyczące dalszych losów dzieci po edukacji
        domowej i udowodnisz swój pogląd, wtedy możemy podyskutować.
        • rikol Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 08.09.08, 19:43
          Wybacz, ale szkola nie da rady wychowac 'dewianta'. Mylisz obowiazki rodzicow z
          obowiazkami szkoly. Rodzice wychowuja, szkola uczy. Czemu tak czesto dzieci
          pijakow tez zagladaja do kieliszka? W szkole ich tego ucza?
          • norman_bates Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 08.09.08, 21:52
            rikol napisała:

            > Czemu tak czesto dzieci
            > pijakow tez zagladaja do kieliszka? W szkole ich tego ucza?

            Szkolne libacje na wycieczkach/ po lekcjach / w czasie lekcji (!!!)
            na pewno utwierdzają ich w przekonaniu, że chlanie na umór to norma
            • rikol Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 09.09.08, 14:44
              A od kiedy to nauczyciele sa odpowiedzialni za to, co dzieci robia PO LEKCJACH?
              Po lekcjach za dzieci sa odpowiedzialni rodzice. A co do wycieczek, to czy to
              nauczyciele kaza tym dzieciom pic? A skad maja pieniadze na alkohol? Od nauczycieli?

              Do szkoly nie chodza dzieci pijakow i marginesu - i oni, owszem, za kolnierz nie
              wylewaja. I bynajmniej nie ucza sie tego w szkole, tylko w domu.
        • srebrnarybka Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 09.09.08, 22:46
          Mam pytanie, czy znasz dziecko, które uczone edukacją domową stało
          > się dziwacznym odludkiem?

          - znam. Moja rodzona matka wychowywała się przed wojną w rodzinie
          ziemiańskiej, nie chodziła do szkoły, lecz miała guwernantkę, potem
          była wojna i wylądowała na Syberii, po powrocie z Syberii chodziła
          przez 4 lata do gimnazjum i liceum dla dorosłych, po I roku studiów
          wyszła zamąż. Jest już dziś starą kobietę, ale całe życie była
          nieporadna, niesamodzielna życiowo, nie potrafiła podjąć żadnej
          decyzji, załatwić żadnej sprawy, np. na poczcie czy w banku, i we
          wszystkim trzeba było ją wyręczać. Dziś jest starą kobietą i czuje,
          że życie przeciekło jej przez palce, jest w depresji i zatruwa mi
          tym życie.
          Mam też drugie doświadczenie: mój Ojciec, profesor uniwersytetu,
          specjalista od literatury polskiej i łacińskiej, od V klasy
          podstawówki uczył mnie w domu łaciny. Mimo, że miałam motywację (już
          wtedy chciałam zajmować się historią średniowieczną), nie potrafiłam
          się przełamać. Jak ktoś słusznie powiedział, mylenie ról rodziców i
          nauczycieli jest pomieszniem pojęć. Zaczęłam się uczyć łaciny
          dopiero, kiedy rodzice wynajęli mi prywatną korepetytorkę.
          • 108108atma Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 12.05.09, 17:27
            > Mam pytanie, czy znasz dziecko, które uczone edukacją domową stało
            > > się dziwacznym odludkiem?
            >
            > - znam. Moja rodzona matka wychowywała się przed wojną w rodzinie
            > ziemiańskiej, nie chodziła do szkoły, lecz miała guwernantkę, potem
            > była wojna i wylądowała na Syberii, po powrocie z Syberii chodziła
            > przez 4 lata do gimnazjum i liceum dla dorosłych, po I roku studiów
            > wyszła zamąż. Jest już dziś starą kobietę, ale całe życie była
            > nieporadna, niesamodzielna życiowo, nie potrafiła podjąć żadnej
            > decyzji, załatwić żadnej sprawy, np. na poczcie czy w banku, i we
            > wszystkim trzeba było ją wyręczać. Dziś jest starą kobietą i czuje,
            > że życie przeciekło jej przez palce, jest w depresji i zatruwa mi
            > tym życie.
            > Mam też drugie doświadczenie: mój Ojciec, profesor uniwersytetu,
            > specjalista od literatury polskiej i łacińskiej, od V klasy
            > podstawówki uczył mnie w domu łaciny. Mimo, że miałam motywację (już
            > wtedy chciałam zajmować się historią średniowieczną), nie potrafiłam
            > się przełamać. Jak ktoś słusznie powiedział, mylenie ról rodziców i
            > nauczycieli jest pomieszniem pojęć. Zaczęłam się uczyć łaciny
            > dopiero, kiedy rodzice wynajęli mi prywatną korepetytorkę.


            to nie wina edukacji domowej,tylko...albo złego wychowania rodziców
            lub guwernantki,tragicznych wydarzeń życiowych (np.Syberia) lub
            ograniczeń natury mentalnej tej osoby....któraś z tych rzeczy,ale na
            pewno nie edukacja domowa,bo to tu nie ma nic do rzeczy.
      • sammanta Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 08.09.08, 17:59
        Sorry, ale zapachniało zazdrością...To, że ktoś potrafi pokazać
        dziecku wspaniały świat, uczyć go bardziej przez doświadczanie niż
        wkuwanie na lekcjach, czy zapewnić rozwijające zajęcia dodatkowe to
        nic złego. Większość rodziców chce mieć dzieci z głowy i wolny czas
        dla siebie więc szkoła jest im na rękę bo chociaż przez kilka godzin
        nie muszą się zajmować dzieckiem. Wydaje mi się, że ci którzy chcą
        poświęcić jeszcze kilka lat więcej na intensywną pracę nad
        wychowaniem dziecka naprawdę bardzo się starają i chcą dać dziecku
        wszystko co najlepsze. Wcale bym się nie zdziwiła gdyby te
        rzekome "mimozy" okazały się znacznie lepsze, bardziej wyedukowane i
        obyte niż dzieci, które spędziły kilka lat zamknięte w szkolnych
        murach.
        • belfer67 Re: Ciekaw jestem do kogo będą mieć pretensje 09.09.08, 20:40
          I o to właśnie w tym wszystkim chodzi...
    • murrcja Szkoła w domu 01.09.08, 01:44
      Jasne! Najlepiej, jak wszystkie dzieci chodzą grzecznie do szkoły, wszyscy
      dorośli do pracy w ściśle określonych godzinach i wszyscy byli podlegli
      biurokracji. Moje dziecko chodziło do szkoły przez 1,5 roku i ciągle chorowało,
      było nieszczęśliwe i zbuntowane (przeciw szkole). Ba! Nawet bywało agresywne. Od
      1,5 roku nie chodzi do szkoły i jest przede wszystkim zdrowe. Ponadto jest
      szczęśliwe! Nic nie mam do polskiej szkoły, byle tylko nie wtrącała się zbytnio
      w życie mojej rodziny. Dlatego homeschooling jest tematem niszowym, bo TYLKO w
      pełni odpowiedzialni rodzice podejmują się takiego wyzwania. Wiem co mówię, znam
      większość rodzin edukujących domowo i tylko w jednym przypadku pokusiłabym się o
      stwierdzenie, że rodzice (a właściwie jedno z nich) są nadopiekuńczy. Szkoła nie
      uczy życia tylko PRZEżycia.
    • mansuba Re: Szkoła w domu 08.09.08, 17:25
      Nie odważyłabym się nie posłać dziecka do szkoły:
      1. Obca osoba wywołuje nieśmiałość, przez co jest często większym autorytetem i łatwiej jej egzekwować polecenia
      2. Dziecko potrzebuje towarzystwa rówieśników. Żadne kursy nie zapewnią takie zżycia się równolatków jak szkoła.
      3. Hierarchia. W artykule plotą coś o demokracji. W jakiej pracy mamy demokrację??? W niektórych zawodach hierarchia i rygorystyczne przestrzeganie regulaminu jest większe niż w szkole!
    • agatka_wysocka Szkoła w domu 08.09.08, 18:59
      Jestem studentką pedagogiki wczesnoszkolnej i chociaż sama nie należałam do
      fanów swojej wczesnej edukacji to uważam, że rodzice wyrzadzili by mi krzywdę
      ucząc mnie w domu. To nie prawda, ze szkoła różni się od życia. Nie prawda, ze
      nigdzie nie spotkamy sie z takim stresem, zakłamaniem, obłudą....Z drugiej
      strony też szkoła daje nam nie tylko ten stres, ale też naukę jak z nim walczyć
      i jak czasami połknąć łzy, żeby rówieśnicy nie widzieli, jak pogodzic sie z tym,
      że koleżanka obgadała, jak przezyć bezwzajemną miłość. Dziwi mnie taki wielki
      entuzjazm matek małych jeszcze dzieci. One nie mają pojęcia jakie efekty
      przyniesie edukacja ich dzieci. Trzeba by poczekac kilkanascie lat i wtedy
      zapytac takiego dwudziestolatka czy cieszy się, że nigdy nie całował się w
      ukryciu przed nauczycielami i czy nigdy nie wymyślał smiesznych ksyw dla
      nauczycieli. Naprawdę mimo wielu rozczarowań jakie spotkały mnie ze strony
      szkoły, uważam, że były to piękne lata.
      • marnaz Re: Szkoła w domu 08.09.08, 20:31
        Ja byłam tak uczona, do pewnego momentu, bo potem musiałam iść do szkoły, bo
        takie było prawo te dwadzieścia parę lat temu. Po pierwsze: przeżyłam szok w
        zderzeniu z rówieśnikami, długo i boleśnie uczyłam się współgrać z nimi.
        Funkcjonować w grupie dzieci, klasie, szkole. Po drugie tak cholernego stresu i
        tak zawyżanej poprzeczki, jaką fundowała mi moja matka nikomu nie życzę. Szkoła,
        jaka by nie była, jednak uczy życia i przeżycia, a można i znam wiele takich
        osób, które są fantastycznymi ludźmi, mają pasje i je realizują, chociaż uczyli
        się w polskiej szkole. Rzecz jasna, każdy zrobi jak chce i najważniejsze
        zachować rozsądek, ale nie wiem, czy ta edukacja domowa nie jest trochę sposobem
        na kompleksy rodziców i ich niezrealizowane marzenia - przynajmniej tak było w
        moim przypadku.
    • perculator Szkoła w Kanadzie 09.09.08, 00:10
      Na jakiej podstawie autor pisze o powszechniejszej domowej edukacji
      w Kanadzie?
      Gdzie jak gdzie, ale w Kanadzie dzieci maja obowiazek uczeszczania
      do szkoly do lat 16. W prowincji Ontario wiekszosc dzieci zaczyna
      nauke w wieku lat 4 (szkoly katolickie )i 5 w szkolach publicznych.
      Sa jeszcze szkoly prywatne. Wszystkie sa regulowane przez lokalne
      Zarzady Szkol (School Boards), a te z kolei przez prowincjonalna
      Board of Education. Wszystkie maja jednolity program. W wiekszosci
      jest 3-poziomowy program nauczania kazdej klasy -dzieci srednie,
      mniej zdolne i zdolne. Dla najzdolniejszych jest jeszcze specjalny
      program z zajeciami raz/dwa w tygodniu. Kazdy uczen ma powszechny
      dostep do wszystkich materialow i nauczycieli, nawet po godzinach.
      W bardzo wyjatkowych wypadkach, gdy np. ktos jest obloznie chory
      dyskrecja dyrektora moze zaliczac program swojej klasy, ale tez jest
      na to ograniczenie czasowe i zakladajace, ze dziecko powroci do
      swojej klasy po wyzdrowieniu.
      Dzieci nie moga nie byc w szkole! na jakiej podstawie autor pisze o
      powszechniejszej domowej edukacji w Kanadzie?
      • wieczna-gosia Re: Szkoła w Kanadzie 09.09.08, 09:42
        www.flora.org/homeschool-ca/
        ale ze stron www wynika ze nauczanie domowe jakos sie w Kanadzie trzyma i rozwija smile
        • perculator Re: Szkoła w Kanadzie 09.09.08, 12:36
          wieczna-gosia napisała:

          > www.flora.org/homeschool-ca/
          > ale ze stron www wynika ze nauczanie domowe jakos sie w Kanadzie
          trzyma i rozwi
          > ja smile

          To poczytaj dokladnie info tej strony. Jest to promocyjne lobby, i
          na tychze stronach przeczytasz, ze tylko okolo 2% ogolu uczniow ma
          domowe szkolenie. Jak sie to ma do powszechnosci i rozwoju?
    • dzika_monika nie rozumiem ! 09.09.08, 06:53
      nie rozumiem wyczynów redaktorki - o naukę w w domu pyta rodziców 4,5 latka i
      7,5 latka na tej samej zasadzie mogę udzielić wywiadu na temat podróży
      międzygwiezdnych - coś tam wiem , słyszałam, coś czytałam.
      • majan2 Re: nie rozumiem ! 09.09.08, 09:03
        Dzika Monika ma racje. Jako mama przedszkolaka i absolwentka licznych
        publicznych szkół w Polsce uwazam ze ten system jest zły, ale to nie powód by
        odbierać dziecku ważną część jego edukacji -wychowania w grupie, a także nawet
        chorób, które lepiej przejsc majac 4 czy 8 lat niż 28. Poza tym nie wyobrażam
        sobie siebie w roli nauczycielki, ani mojego partnera. To wymaga dużo samozaparcia.
    • ajakamanda Szkoła w domu 09.09.08, 10:07
      Nie rozumiem skąd tu tylke krytyki. Przecież nikt nikomu nie każe
      dziecka edukować w domu!
      I wydaje mi się, że taki sposób na naukę to dobry pomysł, ale dla
      odpowiedzialnych i mądrych rodziców. Takich, którzy wiedzą jak chcą
      ukształtować swoje dziecko, będą mieli pomysł na to jak je lepiej
      rozwijać, nie nie dopuszą do braków w wiedzy dziecka.
      Ale na to trzeba mieć czas. W tej roli nie wyobrażam sobie rodziców,
      którzy do 15.00 pracują a później starają się edukować swoje
      dziecko. Do tego trzeba mieć naprawdę dużo czasu, cierpliwości i
      talentu.
      • orlando Re: Szkoła w domu 09.09.08, 12:55
        Zadałabym chętnie pytanie rodzicom praktykującym domowe nauczanie
        (lub, bardziej internacionalnie, homeschooling) co przede wszystkim
        stało u podstaw ich decyzji. Tej decyzji nie popartej doświadczeniem
        z posłania dziecka do szkoły. Poza oczywistymi przeszkodami w
        systematycznym spacerowaniu do szkoły (choroby, podróże, duża
        odległość do pokonania etc.) rozumiem, że argumentem jest lepsza
        sytuacja dla dziecka w domu, niż w szkole. Rozumiem też, że w
        większości przypadków jest to ruch przemyślany a rodzice mają
        głębokie przeświadczenie o tym, że tak zrobią dziecku lepiej. Bardzo
        zazdroszczę. Tej pewności - jednak - radykalnej decyzji.
        Wychowywałam 3 moich małych dzieci w domu, z krótkimi przerwami na
        "wakacje w przedszkolu", gdy tylko nie chorowali (czyli prawie
        nigdy). Najstarszy syn poszedł właśnie do szkoły. Nie miał obaw,
        choć jest bardzo nieśmiałym dzieckiem. Wybraliśmy szkołę kameralną
        tak, aby stał się jednym z członków jej społeczności. Zwalczam w
        sobie moją nadopiekuńczość, choć nie mogę się powstrzymać od
        wypytywania go, jak się czuje w nowym otoczeniu, próbując wyciągać
        spomiędzy wierszy nieistniejące przekazy wołania SOS... Gdy będzie
        opuszczał zajęcia będę gotowa, aby mu pomóc. Jednak nie widząc
        siebie od zewnątrz mam obawy, że będąc tutorem/pardon/ moich już
        "szkolnych" dzieci 7 dni w tygodniu mogłabym coś zepsuć. Coś, czego
        nie wychwyciłyby testy okresowe. Zapewne to prawda, że decydując się
        na tradycyjną drogę edukacji wybieram wygodę (wygodnictwo?),
        dlaczego jednak zawsze podejmować walkę z wiatrakami? Jeszcze raz
        zatem-zazdroszczę braku obawy przed samym sobą i swoimi
        słabościami.
        Ja staram się odciąć pępowinę i z otwartymi oczami zaufać wybranej
        szkole. Oby nam wszystkim się udało, bez względu na obrany sposób.
    • bojbas Szkoła w domu 09.09.08, 10:57
      Czy autor tekstu piszac ze w Kanadzie domowa edukacja jest bardziej
      powszechna, naprawde sprawdzil na ile jest to prawdziwe? Tutaj
      niestey edukacja "lezy". Nie wspominajac o domowej.
      • gazdziikowa Re: Szkoła w domu 09.09.08, 15:40
        Szkoła w domu jest alternatywa dla bardzo niedoskonałej szkoły publicznej, która:

        1. Nie dość, że po 12 LATACH nauki (czyli w wieku 18 lat), człowiek posiada
        naprawdę mizerne umiejętności jak na tak długi czas edukacji do szkoły. W naszym
        kraju umiemy czytać (ale już nie ze zrozumieniem), znamy trochę operacji
        matematycznych i na tym koniec.
        I wy twierdzicie, że system jest dobry? Że jest na pewno lepszy od szkoły w
        domu? Ten system jest fatalny, dlatego ludzie szukają innych alternatyw
        nauczania. Po 12 latach nauki to powinno się być specjalista w swojej dziedzinie.

        Wszyscy wychwalają bezmyślnie szkołę, a tak naprawdę robi się wszystkim dzieciom
        krzywdę tym systemem edukacyjnym, z którego nic się nie wynosi.

        2. Niepotrzebnie ściąga się dzieci do szkoły na lekcje biologii, geografii,
        historii. Jeżeli zarówno u dzieci jak i młodzieży licealnej pani/pan recytuje to
        ci jest w książce i jeszcze każe te same informacje dublować w zeszycie
        (marnotrawstwo drzewa) w twardej okładce. Na te zajęcia można by chodzić jedynie
        po zaliczenie. Niewielu osobom się chce tłumaczyć mitozę i mejozę, poza tym jest
        to jasno wytłumaczone w podręczniku.

        3. Szkoła jest rzeczywiście dobrym miejscem socjalizacji, tak dobrym że po paru
        latach ludziom się tej socjalizacji odechciewa. Muszą być jeszcze koledzy,
        którzy będą się chcieli z nami bawić. A i to nie gwarantuje otwarcia się na
        życie towarzyskie, jeżeli reszta klasy jest nie do zniesienia, jeżeli cała
        szkoła jest kiepska.
        Socjalizacji można się uczyć na różne inne sposoby, poprzez zajęcia taneczne,
        plastyczne, kółka zainteresowań.

        4. Trochę historii. A ja się dawniej przekazywało umiejętności zawodowe
        garncarskie, kowalskie? Kto tego uczył jak nie głowa rodziny? To a pro po
        idiotycznego łączenia roi nauczyciela z rolą rodzica. Jak widać w części
        przypadków można wyszkolić dobrego fachowca. Dzisiaj rodzice mogą być trenerami
        sportowymi, z różnym skutkiem. Dlaczego bo wszystko zależy od człowieka.
        Nauczyciel nie rodzic również może zawalić sprawę.

        Czy osoby, które mają indywidualne lekcje nauczania (ze względu na to, ze
        pracują na planie filmowym) również są niedouczone?
        Nauczyciel nie jest rodzicem, ale poprzez poświęcenie czasu tylko jednej osobie,
        ta ostatnia znacznie więcej zyskuje.


        5. Kto z was nauczył się odporności na stres, kiedy przez wiele lat musiał
        znosić złośliwe koleżanki, lub nauczycielkę która ośmieszał przy tablicy za
        każdą najmniejszą pomyłkę przy wyliczeniach. nie było tak, że środa to był
        najgorszy dzień w tygodniu ze względu na przedmiot wykładany przez ta osobę?
        Ludzie dorośli w pracy od takich sytuacji chcą się jak najszybciej uwolnić. W
        szkole ktoś kto jest mniej przebojowy w takich warunkach nie koniecznie rozwinie
        swoją pewność siebie i panowanie nad stresem, raczej zamknie się jeszcze
        bardziej w sobie. Po wieloma względami szkoła uczy ale NERWICY.
        Niech ktoś poda przykład jak się tu uczy pokonywać stres, bo połykac łzy to
        można się nauczyć nie tylko w szkole. Tutaj się ze stresem zaznajamiamy, a na
        kozetce u psychologa dowiadujemy się jak sobie z nim radzić.

        6. Szkoła polska nie uczy samodzielnego myślenia, te straty dopiero można
        nadrobić na studiach (chociaż są kierunki które się od tego wzdrygają).

        7. Szkoła która jest pełna stresów i patologii, wcale nie nauczy jak się z takim
        stresem i patologia radzi. Stresy mogą się zdarzyć od czasu do czasu, a nie
        stale. Inaczej kazdy nabrał by wielkiej niechęci do zycia gdyby wiedział, ze ma
        przechodzić od jednego wieloletniego nerwa do drugiego.

        8. Nauczanie domowe jest ma swoje wady, trzeba chcieć i umieć przekazywać
        wiedzę. Ale zanim się skrytykuje pomysł to trzeba coś o nim wiedzieć, a nie
        wygłaszać peany na cześć dzisiejszego szkolnictwa, które jest słabe. Trzeba być
        napraw

        7.
        • idee.hunter Re: Szkoła w domu 11.09.08, 00:22
          >Ten system jest fatalny, dlatego ludzie
          >szukają innych alternatyw nauczania.
          Dokładnie, homeschooling to nie jest żadne dziwactwo czy eksperyment, ale po
          prostu normalne szukanie alternatyw. Szkoła w obecnym kształcie raz, że nie
          spełnia swoich założeń edukacyjnych, a dwa, że jest po prostu całkowicie
          niewydajna. Przecież to co oni się tam uczą przez całe 12 lat w większości jest
          niepotrzebne, a tego co potrzebne, można by się nauczyć w jakieś 3 lata, nie w
          12. Przecież w szkole większość czasu spędza się na odrabianiu prac domowych,
          nie nauce!

          A chyba normalne, że rodzicom zależy na dobrej edukacji swojego dziecka...
          Niektórzy zamiast posyłać je do rejonowych gimnazjów, posyłają je do dobrych,
          prywatnych szkół, niektórzy też starają się opłacić studia swoim dzieciom... a
          niektórzy podejmują się edukacji domowej. To wypływa dokładnie z tego samego
          motywu - chęć zapewnienia edukacji własnym dzieciom przy jednoczesnym
          niezadowoleniem z publicznego szkolnictwa. A podejrzewam, że duża część tych,
          którzy tak krytykują edukację Domową i wychwalają szkołę, sami jak chcą żeby
          dziecko np. umiało angielski, posyłają je na prywatne kursy, a nie liczą na to,
          że "w szkole się nauczą" tongue_out (Nie ma znaczenia czy to rodzic sam edukuje swoje
          dzieci, czy posyła je do korepetytora, czy na kursy - faktem jest, że zamiast
          polegać na Szkole, woli sam zapewnić dziecku solidną edukację, nawet kosztem
          własnej edukacji.

          • idee.hunter Re: Szkoła w domu 11.09.08, 01:44
            >woli sam zapewnić dziecku solidną edukację,
            >nawet kosztem własnej edukacji.

            kurcze, "kosztem własnej kieszeni" miało być
            • maksimum Calkiem inaczej wyglada sprawa w Stanach. 11.09.08, 02:38
              agatka_s napisała:

              > Poza tym ja jestem tysiąc razy gorszym nauczycielem, niż nawet
              > najgorszy nauczyciel mojego syna -więc byłoby
              > absuredem brać się za coś na czym kompletnie sie nie znam. Mam w
              > sobie wiele pokory i świadomości tego co moge robić a co nie.
              >
              > Z bolącym zębem idę do dentysty, a z niewykształconym dzieckiem do
              > nauczycieli, i do szkoły.

              Moj syn nie dostalby sie do Brooklyn Tech HS gdybym ja go w domu do ehzaminu nie
              przygotowal.
              Ze wszystkimi lepszymi szkolami w NYC sprawa wyglada tak,ze nie ma mowy ,zeby
              sie tam dostac jesli nie jest sie przygotowywanym rownoczesnie poza
              szkola.Egzaminy sa rzeczywiscie bardzo trudne,a konkurencja potworna.No wiec
              zajelo mnie to 6 tygodni,przewaznie 1 godzine dziennie,czasami dluzej.
              Syn po egzaminie powiedzial,ze tak dobrego nauczyciela w zyciu nie mial.

              Calkowite nauczanie w domu sprawdza sie w wielodzietnych rodzinach,gdzie jeden z
              rodzicow nie pracuje zawodowo lecz wylacznie opiekuje sie dziecmi.Czesto
              dochodzi do tego brak dobrej szkoly w okolicy.
              Caly czas mam na mysli podstawowke,bo jesli dziecko jest w stanie samo dojechac
              do dobrego gimnazjum czy liceum,to rodzice powinni z takiej sytuacji skorzystac.
              • idee.hunter Re: Calkiem inaczej wyglada sprawa w Stanach. 11.09.08, 03:04
                > Ze wszystkimi lepszymi szkolami w NYC sprawa wyglada tak,
                >ze nie ma mowy ,zeby sie tam dostac jesli nie jest
                >sie przygotowywanym rownoczesnie poza szkola.Egzaminy sa
                >rzeczywiscie bardzo trudne,a konkurencja potworna.No wiec
                > zajelo mnie to 6 tygodni,przewaznie 1 godzine dziennie,czasami dluzej.
                > Syn po egzaminie powiedzial,ze tak dobrego nauczyciela w zyciu nie mial.
                No, w Polsce też uczniowie muszą się kuć godzinami w domu, żeby uzyskać dobry wynik na maturze. A zanim będa mieć maturę też przecież muszą się ciągle uczyć do klasówek/kartkówek/egzaminów/sprawdzianów. Dodajmy jeszcze prace domowe... Nauka w szkole to mit. Praktycznie lwią część programu szkolnego człowiek i tak musi zdobyć i utrwalić w domu, siedząc przed podręcznikiem i szklanką herbaty.
    • fridtiof Szkoła w domu 01.02.09, 16:27
      Zdolne dzieci moich przyjaciół przychodzą do mnie na korepetycje, aby rozwiązywać podstawowe problemy - wiedza wynoszona ze szkoły jest kpiną z nauki. Bez intensywnej pomocy rodziców szkoła staje się dla wielu dzieci koszmarem.
      W szkole od nauczycieli dostajesz "łatę",złą bądź dobrą, ale nieusuwalną. Ja miałem zawsze dobre noty na starcie -nauczyłem się jak to "działa" w klasie 1-3. Koledzy po 3 minusie dostawali 2, moje minusy po 3 pani miała "w pamięci".
      W technikum pisałem w internacie wypracowania za kolegów. Ja dostawałem pomimo błędów ortograficznych 4 albo 5, koledzy najwyżej 4 - raz była 2.
      Integracja z grupą. Temat postawiony na głowie. Ja sam jestem osobą otwartą, ale w uspołecznianie nie wierzę! To jest to samo co uczyć ludzi głodu czy łaknienia - to jest w NAS, tylko jeden potrzebuje więcej, a jeden mniej. Z kim my w życiu, po szkole mamy się integrować? Żona, mąż, dzieci, rodzina i grupa przyjaciół, a reszta...Co może z szefem - szef jak nauczyciel ma zawsze racje; koledzy z pracy - zawsze super jak nas potrzebują, chcesz zastępstwo słyszysz: NIE.(Czy oni nie byli w szkole?! Nie nuczyli się pracy w zespole?!)
      Powiedzcie szczerze, skąd tyle nieudanych związków, nie mówię nawet o rozwodach. Całą szkołę słyszałem od belfrów: na romanse to przyjdzie czas, TERAZ NAUKA! Nie mogłem być na studniówce w LO mojej dziewczyny bo "tak wymaga tradycja szkoły" - integracja!!!
      W mojej gminie dziecko z 6 klasy ODEBRAŁO SOBIE ŻYCIE bo było wyszydzane przez matematyka - oficjalnie tłumaczono, że to nie tak, ale ja miałem zajęcia z tym psycholem, o wzroście 105 cm(trochę zaniżam wink), mieszał z błotem każdego kogo nie lubił...
      Nie znam pozytywów szkoły, które były by niedoznalezienia poza nią, negatywy można wyliczać bez końca- hierahia, pornografia, papierosy, narkotyki, tumiwisizm, urawniłowka, korki, bijatyki, nauka sciągania, stres, marnotrawstwo czasu...
      Nawet jeżeli nie ma innej drogi to szkoła bez wątpienia pozostaje w swojej obecnej formie ZŁEM, nie mylić ze złem koniecznym.
      Podwaliny pod obecne Szkolnictwo położyli Prusacy wprowadzając powszechny przymus szkolny, myśląc o stworzeniu karnej armii...A to co nas dziś cieszy tworzyli ludzie idący pod prąd i indywidualiści.
      Czego uczono nas i naszych rodziców w szkole - piosenek o stalinie i rozkwitającym kwiecie socjalizmu...chyba nie muszę kończyć.
      Ps. Pan od muzyki, który lał smyczkiem po rękach moich kolegów i uczył nas piosenek komunistycznych dziś żebrze pod Katedrą Św.Jana w Warszawie grając na flecie prostym smilei chowa się w głąb bramy jak mnie widzi.

      • smerfeta7 Re: fridtiof 01.02.09, 22:35
        I tak, zaczynam widzieć polską państwową szkołęsad
      • aniucha333 Re: Szkoła w domu 03.02.09, 15:32
        to co fridtiof napisał - nic dodac ni ujac.

        uczeszczalam do b. dobrego jak na tamte czasy przedszkola - mielismy
        taka "cudowna" pania sprzataczke ktorej misja byla wychowywanie
        dzieci! mojego kolegi mala za okno nie wyrzucila jak go zlapalan na
        zjedzeniu cukierka z dekoracji na Swieta. Doslownie rzucila nim o
        drzwi az szyba pekla. Chlopak przestal chodzic do przedszkola bo
        jego matka zaczela sie bac o jego zycie a pani dalej pracowala i
        nikt nigdy z nia nic nie zrobil... czego ja sie tam nauczylam - ano
        tego ze duzy moze ci przylozyc i trzbe uwazac sad

        szkola podstawowa - tez niby na calkiem poziomie - dyrektor ktory
        prowadzil lekcje i jak kogos nie lubil to koniec kibel na drugi rok.
        A z czego? ano z wychowania obywatelskiego! Ale to i tak bylo
        najmniej grozne przezycie miec z nim zajecia. Matematyczka i tak
        przebijala wszystkich.

        szkola srednia - to bylo juz szczyt wyscigu szczurow napedzany
        oczywiscie przez nauczycieli. Nie bylo miejsca na przyjazn, rozmowy
        bo wszyscy kuli go kolejnych klasowek. No pewnie na studia kazdy sie
        dostal ale na naszej-klasie chyba tylko 4 osoby sa zalogowane bo
        nikt z nikim sie nie zaprzyjaznil. hehehe nie wiem jakich zasad
        wspolzycia w grupie mnie to nauczylo - chyba po trupach do celu. lol

        studia - no tu dopiero moglam zaczac cieszyc sie zyciem i uczyc tego
        co mi sie wreszcie przyda. Ale ja nie studiowalam w kraju. smile


        nie wiem czy dzisiaj sa jakies zmiany - z tego co slysze od dzieci
        moich znjaomych - chyba nieznaczne. Mnostwo kucia rzeczy ktore sa
        zle wytlumaczone, nie maja sensu dla uczacego sie. A przeciez nawet
        taka durna biologia (sorry dla ludzi ktorzy to lubia niestety ja nie)
        by byla ciekawa jesliby ktos umial ja wytlumaczyc a nei tylko
        dyktowac material i pytac z czego sklada sie mikroskop...


    • 108108atma Szkoła w domu 12.05.09, 16:53
      domowa edukacja to dla dziecka zbawienna możliwość uniknięcia
      degeneracji!!! to właśnie w szkole bardzo często dzieci uczą sie
      palić papierosy ,brać narkotyki i zachowywać jak zwierzę...jak ktoś
      uważa inaczej,to po prostu nie ma pojęcia co w szkołach sie
      dzieje,ja osobiście o tym bardzo dobrze wiem bo sam byłem takim
      małym degeneratem.nie należy zapominać że do szkoły chodzą również
      dzieci najgorszego marginesu i innych wykolejenców...tak,tak..takie
      są realia..i nie jednokrotnie takie jednostki maja bardzo silny
      wpływ na resztę dzieci...juz nie jeden rodzic po paru latach
      uczęszczania swojej pociechy do szkoły publicznej nagle zszokowany
      odkrył że jego dziecko to wykolejony potworek,słuchający a-
      moralnego i popier...... gangsta rapu i właśnie jest profilowany by
      zasilić szeregi narkomanów lub bandziorów.i miejcie daleko gdzieś
      zapewnienia różnych dyrektorek i nauczycielek na temat tego jaka to
      ich szkoła jest porządna...to mrzonki.morze zdarzają się jakieś
      malutkie szkoły na wsi ,gdzie w szkole uczy sie 20 dzieci ,że
      dzieci nie są demoralizowane na przerwach...ale te wielkie szkoły w
      naszych miastach to zoo i kompletna degrengolada.jest bardzo wiele
      badań potwierdzających to ze dzieci uczone w domu osiagają takie
      same wyniki a bardzo czesto lepsze i rozwijają sie normalnie
      (przecież nikt nie będzie izolował swojego dziecka od
      rówieśników,ale w tej sytuacji rodzic ma tą przewagę że moze
      kontrolować z jakimi dziećmi jego pociecha sie spotyka...czy z
      degeneratami czy z dziećmi normalnymi..a tym samym czy będą bawiły
      sie np.w Indian,czy będą planować libację alkoholową i grama mj.
      wiem co mówię,sam jak miałem 10lat.upiłem sie do
      nieprzytomności...takie było szkolne towarzystwo i to rówieśnicze i
      to trochę starsze.więc korzystajcie z możliwości edukacji domowej i
      ratujcie swoje dzieci.
    • meg_ann Szkoła w domu 24.06.13, 23:10
      Po paru latach spędzonych w szkołach jako pracownik też myślę o nieposyłaniu dziecka do szkoły, przynajmniej do 10 roku życia.



      ________________________________________
      www.englishlab.edu.pl
    • camel_3d edukacja w PL to nieszczescie? 25.06.13, 14:43
      a dziwnym trafem Polsc ucziowie stoja calkiem wysoko, jezeli chodzi o poziom np matematyki, chemii, fizyki itd...

      przyjedz do niemeic, zobaczysz co znaczy nauka "nieszczescie"... dzieci moga uzywac kalkulatorow, zeby nie musialy si emeczyc.. prace domowe sa 2 razy na tydzien.... Ogolnei kiszka...

      Poza tym jestem przeciwnikiem nauczania domowego, jezeli w okolicy jest normalna szkola, a nie szkola z 90% dziecmi z polswiatka...
    • mama303 Re: Szkoła w domu 22.02.15, 20:01
      ja bym sie chetnie podjęła, gdybym miała ku temu warunki finansowe, przynajmniej na jakiś czas. Wydaje mi sie że jestem dosc dobra w przekazywaniu wiedzy. Obserwujac edukacje publiczną coraz bardziej sie przekonuje że jest beznadziejna. aspekt społeczny też coraz mniejsza ma rolę, szkoła wcale nie uczy dobrych zachować, współpracy, pomocy innym rózwiesnikom. Najważniejsze żebyś TY dobrze wypadł!
    • an.16 Re: Szkoła w domu 25.02.15, 12:41
      Trochę historii. A ja się dawniej przekazywało umiejętności zawodowe
      garncarskie, kowalskie? Kto tego uczył jak nie głowa rodziny? To a pro po
      idiotycznego łączenia roi nauczyciela z rolą rodzica.

      Jakie to szczęście, że moją edukcją nie zajmowała sie osoba posługujaca sie zapożyczaniami z j. obcego zupełnie go nie znając i robiąc błędy i mająca takie pojecie o historii, że sądzi iz rzemiosł różnych nauczała "głowa rodziny". Sama powinnaś wrócić do szkoły i nie epatować nieuctwem w wątku o nauczaniu domowym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka