Dodaj do ulubionych

13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu?

02.09.08, 09:44
Witam i zaczynam sie martwic synem. Taki to troche durnowaty wiek,
a ja juz nie bardzo wiem jak nawet rozmawiac. Zaczyna na rozmowe nie
miec czasu, jest zajety itd. A wszyscy nawoluja rozmawiaj ale jak ?
Buntowac sie moze nadszedl juz powoli czas ale...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 09:52
      Hm, co to znaczy "jak rozmawiać"? Rozmowa to przeciez naturalny
      element zycia - cos się dzieje, to sie rozmawia. O wydarzeniach
      politycznych, obiedzie, idiotycznym wygladzie pewnej pani na
      spacerze, głupocie szkoły i programu biologii, globalnym
      ociepleniu...
      • beatawr1 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 09:57
        Nie taka to prosta sprawa, zawsze jest komp, koledzy i sto innych
        rzeczy
    • alabama8 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 10:07
      Nad wzajemnymi relacjami trzeba pracować od małego, można rozmawiać
      przy obiedzie lub kolacji. Ale zdaję sobie sprawę że 13-sto latek
      obiad zjada w 5 minut i leci do kompa, a kolację bierze pod pachę i
      ucieka. Zawsze można ewentualnie coś razem robić, gdzieś jechać
      (basen, kino, zakupy) i rozmawiać po drodze. Choć 13-sto latek nie
      zawsze ma ochotę na zwierzenia co tam w się w szkole działo.
      Próbować, próbować. Nie karać, nie winić, nie wyśmiewać. I tak cały
      świat mają nastolatki przeciwko sobie.
      • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 10:11
        Ja tez myslę, ze to kwestia tego, co dzialo się przez poprzednie 13
        lat...
        No, ale nic nie robicie wspolnie? Nie ma wspólnych obiadów, śniadań,
        chocby w niedziele, wspólnego ogladania filmów wieczorem, spacerow,
        wyjazdów?
        Jesli nic nie robicie wspolnie, to czarno widzę możliwość rozmowy.No
        i rozmowa powinna byc rozmową , a nie pouczaniem, sledztwem, truciem
        czy edukacją. A niestety, rodzice nastolatkow maja do tego
        sklonności.
        • beatawr1 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 11:03
          Jak w dzisejszych czasach. Obiad niby razem, ale kolacja jak juz
          zostalo napisane w reke i w locie. Ale problemy i humory to ma co
          chwile i muchy w nosie
          • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 11:22
            Czyli nie tylko jemu nie zalezy, ale najwyraźniej Wam także nie.
    • ata-07 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 11:24
      Powiedz mu"chciałabym z tobą porozmawiać pół godziny dzisiaj-możesz
      mi poświecić trochę czasu?"No i "kiedy?"Jak nie,to niech Ci poda
      datę i czas i powiedz,że "myślisz,że dotrzyma słowa?"Nie daj sobą
      pomiatać,jesteś jego mamą i należy Ci się szacunek i
      posłuszeństwo.Powiedz to głośno i wyrażnie.
      • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 11:34
        Oto jak NIE nalezy rozmawiać z nastolatkiem - jesli to ma byc
        planowe pół godziny, przeznaczone obowiazkowo na rozmowę z mamą w
        ramach wyrazania szacunku, to lepiej w ogóle sobie darować. To, co
        proponujesz to w ogole nie jest rozmowa, bo o czym rozmawiac na
        rozkaz przez pół godziny o scisle wyznaczonej porze? To, o ile wiem,
        nazywa się "kazanie".
        • babapolska Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 15:20
          >jesli to ma byc
          > planowe pół godziny, przeznaczone obowiazkowo na rozmowę z mamą w
          > ramach wyrazania szacunku, to lepiej w ogóle sobie darować

          He, he, tak właśnie. Ja mam niejako odwrotny problem: czy przyjdzie
          czas, kiedy nastolatek przestanie pytlować...Po prostu już wysiadam
          czasowo. Ale wystarczy rzucić: no, teraz mam pół godz. na rozmowę;
          pogadamy? I następuje cisza niczym makiem zasiał. A o czym chcesz
          rozmawiać??? - dziwi się latorośl.
          • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 15:22
            Jak znajdziesz rozwiazanie tego problemu - jak sprawic, by
            nastolatek przestał rozmawiać to napisz. Przyda mi się.
            Niestety, moje doswiadczenia w tym względzie są fatalne.
            • babapolska Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 15:50
              verdana napisała:

              > Jak znajdziesz rozwiazanie tego problemu - jak sprawic, by
              > nastolatek przestał rozmawiać to napisz. Przyda mi się.
              > Niestety, moje doswiadczenia w tym względzie są fatalne.

              Ja łudziłam się, że z tego się wyrasta. Niestety, poki co
              przeliczyłam sięcrying Ostatnio usłyszałam, że jedyną receptą jest, jak
              mnie nie ma w pobliżu, wtedy nie kusi...
              Aha, przychodzi mi cos do głowy: zarzucać mnóstwem pytań, ględzić,
              pouczać i dać odczuć, że nie jest tym wymarzonym, idealnym
              dzieckiem.

              Ale na pewno też są osobniki z natury milczące, ceniące ustalone
              granice i broniące dostępu do siebie.
              • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 17:18
                Ja mam dwie sztuki starsze - 21 i 24. Nie wyrosły.
        • scher Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 18:48
          verdana napisała:

          > Oto jak NIE nalezy rozmawiać z nastolatkiem - jesli to ma byc
          > planowe pół godziny, przeznaczone obowiazkowo na rozmowę z mamą w
          > ramach wyrazania szacunku, to lepiej w ogóle sobie darować.

          Nie przesadzaj. Nie można też tych nastolatków tak demonizować. W normalnym domu, gdy dziecko od lat wie, że jest kochane i że rodzicom na nim zależy, że się nim interesują, wie też od lat, że w domu kierownictwo sprawują rodzice - i jest to mądre kierownictwo - spokojnie można sobie z nastolatkiem rozmowę zaplanować.

          Ja również sobie nie wyobrażam, żeby nastolatek odmówił rozmowy ojcu/matce, bo ważniejszy jest komputer. Ok, na ogół pozwolę dokończyć grę, ale niech się określi jednak, kiedy mi może poświęcić parę chwil.

          Dziecko musi wiedzieć, że też chcę mu niekiedy zadać parę głębokich pytań, zainteresować się jego życiem, jego uczuciami, może sprawdzić zeszyty, wypytać o stopnie, ostatnie doświadczenia życiowe, stosunek do bieżących wydarzeń, do przeczytanych książek, obejrzanych filmów, zasłyszanych poglądów itd. itp.

          Nie każda taka rozmowa będzie głęboka, nie zawsze dziecko się otworzy (wtedy przesadnie nie nalegam), ale za którymś razem się w końcu zgramy i będzie to czas, który obojgu da nam prawdziwą satysfakcję.

          A Ty taką możliwość z góry odrzucasz. Uważam, że rodzic to nie może być ciepłe kluchy, co to nie umie nic zaplanować, niczym zarządzić i podchodzi do dziecka jak pies do jeża. Na nastolatka też trzeba niekiedy wywrzeć delikatny ale stanowczy nacisk.
          • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 19:02
            Z gory odrzucam zaplanowana, głęboka rozmowę, bo to nie jest żadna
            rozmowa. Do rozmowy potrzebna jest chęć i zainteresowanie obu osób.
            Nire da się tak zgrać, podobnie jak nie da się zaplanowac rozmowy z
            mężem na pojutrze od 17.30 do 18. A jesli już się tak planuje, to
            rozwód tuz, tuż.
            Jesli rozmowe z wlasnym dzieckiem trzeba zaplanować, to znaczy, ze
            rodzice kompletnie nie mają pojecia o zyciu dziecka. Sprawdzanie
            zeszytów to nie rozmowa. Wypytywanie o stopnie to tez nie rozmowa. O
            ostatnich doswiadczeniach dziecko nie powie o konkretnej godzinie,
            tylko mimochodem. A o książkach, filmach , wydarzeniach trzeba
            rozmawiac na bierzaco, a nie zaplanowac to na konkretna godzine w
            srodę.
            • scher Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 19:48
              Pozwól, że pozostanę przy swoim zdaniu. Są różne rodzaje rozmów. Życie jest bogate, trzeba łapać okazje do rozmów spontanicznych, ale to nie wyklucza rozmów zaplanowanych. Szczególnie, gdy ktoś jest człowiekiem zajętym. Skoro dziecko mnie kocha, szanuje i ma do mnie zaufanie, czemuż by nie miało ze mną szczerze porozmawiać? Na przekór tylko, bo rozmowa została zaplanowana? To ja dziękuję za taką rodzinę, za taką wspólnotę! Ja wychowuję dzieci w poczuciu współodpowiedzialności za naszą rodzinę, one też muszą mieć swój wkład. I lekko mnie wnerwia ta tendencja do obchodzenia się z nastolatkiem jak z jajkiem.

              W małżeństwie też jest miejsce na oba rodzaje rozmów.
          • babapolska pogawędki 03.09.08, 14:30
            >spokojnie można sobie z nastolatkiem rozmowę zaplanow
            > ać.

            To zależy, czego ma dotyczyć ta rozmowa. Bo jeśli chodzi o tematy,
            typu, kto jutro robi i jakie zakupy, czy tez wyprowadza psa, albo
            nawet na co pójdziemy do kina - OK, jak najbardziej, nawet lepiej,
            jak jest to czas zaplanowany. Ale jeśli przychodzi do planowania
            zwierzeń, czy też poruszania bardziej intymnych tematów, to
            niespecjalnie to działa.
        • ata-07 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 19:09
          Werdano,tu nie ma żadnego rozkazu i nie jest obowiązkowe,a tym
          samym "kazanie",nie zauważyłaś?To po prostu grzeczne zapytanie ze
          strony mamy,kiedy będzie mial czas na rozmowę.Oczywiście nic na
          siłę.I nie trzeba krzyczeć,aby powiedzieć coś głośno i wyrażnie- o
          to mi chodziło,chyba mnie dobrze nie zrozumialaś.Pozdrawiam.
          • ata-07 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 19:19
            I to nie jest rozmowa "w ramach wyrażania szacunku"-tego nie
            napisałam,nie zmieniaj moich słów.Ale z szacunku do matki powinien
            posłuchać,a raczej porozmawiać z nią.
          • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 19:20
            Kochana, a jak maż Cie zapyta, kiedy bedziesz miała czas na rozmowę,
            bo on proponuje we wtorek o 17, to się ucieszysz i uznasz, ze w
            rodzinie wszytko gra? I do srody o 17 nie bedziesz z nim o niczym
            rozmawiała, ot tak sobie, bez planu? Rozmowa to nie jest dzialanie
            zaplanowane od-do. Od -do to może byc pouczenie, przesłuchanie,
            wypytywanie o postepy w nauce, a nie rodzinna rozmowa...
            Doskonale zrozumiałam, tylko jeśli tak ma wygladac "rozmawianie" z
            nastolatkiem, to komunikacja w rodzinie wymaga porady specjalisty.
            • scher Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 19:52
              verdana napisała:

              > Rozmowa to nie jest działanie zaplanowane od-do. Od -do to może
              > być pouczenie, przesłuchanie, wypytywanie o postepy w nauce, a nie
              > rodzinna rozmowa...

              Nie zgadzam się. Doświadczałem udanych rozmów zaplanowanych.
              W małżeństwie, ojcostwie, w biznesie... I nie czuję potrzeby korzystać z tego powodu z porad "specjalisty", a moje dzieci, gdy dzieje im się prawdziwa krzywda, szukają obrony i wsparcia właśnie u mnie.
              • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 20:24
                To chyba znaczy, ze prowadzisz tez niezaplanowane rozmowy? Rozmowa,
                prowadzona w jakims celu może być ewentualnie zaplanowana (chociaż
                większość ludzi tego nie znosi), ale nie zastapi codziennej,
                zwyczajnej, niezaplanoanej rozmowy nawet w 1%.
                • scher Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 20:33
                  verdana napisała:

                  > nawet w 1%.

                  Nie wiem, w ilu procentach i czy w ogóle są to rzeczy porównywalne, bo nie prowadziłem badań na ten temat. Wiem jedno: są różne rodzaje rozmów, a w życiu się robi tak, jak wychodzi - skuteczność sprawdzając w praniu.
                  • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 21:35
                    Nie. Jesli trzeba sie umawiać na rozmowy z wlasnym dzieckiem, a poza
                    tym rozmow brak, to znaczy , ze nie wyszlo...
                    • babapolska planowanie 03.09.08, 14:40
                      >Jesli trzeba sie umawiać na rozmowy z wlasnym dzieckiem, a poza
                      > tym rozmow brak, to znaczy , ze nie wyszlo...

                      Coś w tym jest. Emocji nie da się zaplanować i wszystkich sytuacji
                      w życiu - też nie. Jeśli nie ma spontanicznego kontaktu - nie ma
                      bliskości, poczucia więzi. Oczywiście trzeba też wziąć poprawkę na
                      osobowość danego człowieka. No, ale nie wyobrażam sobie sytuacji,
                      kiedy targają mną emocję, chcę się czymś podzielić dla mnie ważnym,
                      a mąż mówi, coś w stylu: spokojnie, rozmowę mamy zaplanowaną na
                      jutro o godz.20, teraz jestem zajęty... Jeśli jest to sytuacja
                      sporadyczna, nikomu włos z głowy nie spadnie, jeśli staramy się z
                      tego zrobić codzienność, to po prostu relacje ulegają rozluźnieniu,
                      nawet jeśli początkowo pozory są inne.
            • ata-07 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 04.09.08, 17:03
              Nie chodzilo mi o takie planowanie,raczej "o której dziś będziesz
              miał trochę czasu?"
    • alina66 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 16:30
      Przyłączam się: w trakcie jazdy na basen, jeżdżąc na rowerach,
      grając w szachy itd itd.
      No i cudowny sposób: zabrać na spływ kajakowy. Jeździliśmy kilka
      lat z dzieckiem i rewelacja. Siedząc w jednym kajaku 7 godzin
      dziennie nie ma możliwości NIE rozmawiać.
      Mój syn był raczej skryty jako dziecko i nastolatek, ale rozmawiał.
      A na kajakach dowiadywałam się wszystkiego, czego chcący lub
      niechcący przedtem nie powiedział smile)
      Ale to prawda, że rozmawiać trzeba od małego dziecka. W wieku 13 lat
      ciężko nawiązać kontakt.
      • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 17:18
        Wycieczki górskie tez sa niezłe. Pod warunkiem, ze idzie się w dół.
    • nangaparbat3 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 02.09.08, 17:35
      Ja sto lat temu byłam trzynastolatką, ale nawet dzisiaj, jak usłyszę mamine
      "chcialabym z tobą porozmawiac" skóra na mnie cierpnie i tylko patrzę, gdzie dac
      dyla.
      A bez tego jakos z soba rozmawiamy, i nie jest źle.
      • bi_scotti Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 03.09.08, 02:42
        U mnie to raczej jak u Scher - wychowalo sie 3 dzieci planujac rozne
        wazne rozmowy. Wiadomo, na codzien gadamy o wszystkim i o niczym, z
        dziecmi i z mezem ale a waznych sprawach np. o wyborze szkoly czy
        planach kupna nowego domu, samochodu itp. to na takie rozmowy sie
        zawsze umawialismy i umawiamy. Najczesciej osoba najbardziej
        zainteresowana planowala lub planuje jakas specjalna kolacje czy
        wyjscie na obiad i wtedy sie wazne rzeczy omawia - taki rodzinny,
        powaznie traktowny parlament. I zadnemu z moich dzieci by nawet do
        glowy nie przyszlo zeby sie od takiej rozmowy migac nawet jesli one
        nie zawsze bywaly dla Nich przyjemne. Mnie sie zdaje, ze jeden typ
        rozmow, tych codziennych i spontanicznych nie wyklucza ale i nie
        zastepuje tych innych - zaplanowanych, dotyczacych spraw
        zasadniczych. Zgadzam sie z Scher, ze zycie jest wielorakie i
        zakladanie, ze z nastolatkiem to mozna sie porozumiec tylko "przy
        okazji" jest odpuszczaniem sobie waznej czesci wychowania jaka jest
        przygotowanie dzieci do funkcjonawania w swiecie regul i obowiazkow.
        W koncu ktoregos dnia wiekszosc z naszych dzieci znajdzie sie na
        jakims zebraniu czy naradzie gdzie bedzie oczekiwane, ze maja sie
        wypowiedziec na okreslony temat zupelnie "nie spontanicznie" -
        domowe przygotowanie, podobnie jak szkolne prezentacje, to wstep do
        takich obowiazkow. I w ogole do dostosowywania sie do roznych
        oczekiwan reszty swiata. Moje dzieci byly nudne - nie buntowaly sie
        za bardzo, sprzataly po sobie i odrabialy lekcje. Najczesciej
        dlatego, ze nie chcialy nam - rodzicom sprawic zawodu lub
        przykrosci, nigdy zadne z Nich nie zawiodlo jak do tej pory naszego
        zaufania ale i na nas zawsze moga polegac. Podobnie bylo z
        rozmowami - "skoro tak Ci (mamo lub tato) na tym zalezy, to Ci to
        powiem" smile)) Ale mysmy tez Im zawsze duzo o sobie mowili i wciaz
        mowimy. Bo Im tez zalezalo i zalezy zeby o nas duzo wiedziec. Bo
        chyba nas lubia, szceniaki smile
        • verdana Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 03.09.08, 10:59
          A ja jakoś nie chcę wychowywać dzieci w duchu, że ich zadaniem jest
          nie sprawiać mi przykrosci. A umawiane "zasadnicze rozmowy" jak sama
          piszesz były czesto przykre - dla mnie to nie jest rozmowa, to
          raczej element wychowania, rodzicielskie kazanie. Owszem, czasem
          trzeba, ale jesli to ma zastepowac zwykłe rozmowy - to nie zastąpi.
          Podobnie jak zasadnicza rozmowa z mężem o tym, ze nie wywiązuje się
          z obowiązków - nie zastąpi codziennych , banalnych rozmów. Jesli to
          jest jedyna forma komunikacji, to z małżeństwa nic nie pozostało.
          Podobnie "zasadnicze rozmowy" z dziećmi (ktore są zwykle
          nieskuteczne) mogą być, o ile są sporadyczne. Jesli to główny sposób
          komunikacji - to utraciliśmy już z dzieckiem wszelką więź.,
          Jestem też przerażona myślą o wychowaniu dzieci tak, aby nie
          potrafiły nic ukryć przed rodzicami.
          • scher Ależ potrafisz wywrócić intencję wypowiedzi... 03.09.08, 14:11
            zasadniczo zmieniając sens! wink
            • verdana Re: Ależ potrafisz wywrócić intencję wypowiedzi.. 03.09.08, 14:14
              Alez nie.
              Mamy tu wyjątkowy przyklad dziecka wychowywanego pod
              haslem "najwazniejsze w zyciu jest, aby nie robić mamusi przykrosci
              wi wstydu". A to haslo głęboko mi nie odpowiada.
              • scher Re: Ależ potrafisz wywrócić intencję wypowiedzi.. 03.09.08, 14:45
                verdana napisała:

                > Mamy tu wyjątkowy przyklad dziecka wychowywanego(...)

                Z którego fragmentu tak stanowczo to wywnioskowałaś? wink
          • bi_scotti Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 03.09.08, 16:46
            verdana napisała:

            > A ja jakoś nie chcę wychowywać dzieci w duchu, że ich zadaniem
            jest
            > nie sprawiać mi przykrosci. A umawiane "zasadnicze rozmowy" jak
            sama
            > piszesz były czesto przykre - dla mnie to nie jest rozmowa, to
            > raczej element wychowania, rodzicielskie kazanie.

            Ale przeciez Ty kompletnie nie masz pojecia dlaczego one bywaly
            przykre - nadinterpretujesz, z gory zakladasz, ze wiesz jak sie
            rozmowy w moim domu toczyly. Jasnowidz czy co? W zyciu nie prawilam
            kazania i nie zamierzam a przykrosc rozmow miedzy ludzmi, czy to
            dzicmi i rodzicami, czy malzonkami, czy pracownikami, wcale nie
            zawsze musi wynikac z tego, ze jedna strona druga poucza.
            Wielokrotnie jest to wynikiem nieznosci spelnienia czyichs
            oczekiwan, przykrych wiadomosci, ktorymi trzeba sie podzielic czy
            innych tego typu powodow. Strasznie ograniczony punkt widzenia
            reprezentujesz!

            Owszem, czasem
            > trzeba, ale jesli to ma zastepowac zwykłe rozmowy - to nie
            zastąpi.
            > Podobnie jak zasadnicza rozmowa z mężem o tym, ze nie wywiązuje
            się
            > z obowiązków - nie zastąpi codziennych , banalnych rozmów. Jesli
            to
            > jest jedyna forma komunikacji, to z małżeństwa nic nie pozostało.

            To sa zwyczajne banaly i oczywistosci - w jakim celu to tu
            wstawiasz?

            > Podobnie "zasadnicze rozmowy" z dziećmi (ktore są zwykle
            > nieskuteczne) mogą być, o ile są sporadyczne.

            A Ty jestes naprawde specjalistka o wszystkich sposobow wychowywania
            dzieci w roznych domach? Kurcze, opublikuj to gdzies! Zasadnicze
            rozmowy w moim domu byly ZAWSZE ( w 100%) skuteczne ale dlaczego i
            jak to zrobilismy to jest nasza slodka tajemnica!

            Jesli to główny sposób
            > komunikacji - to utraciliśmy już z dzieckiem wszelką więź.,
            > Jestem też przerażona myślą o wychowaniu dzieci tak, aby nie
            > potrafiły nic ukryć przed rodzicami.

            A skad to wzielas? Z tego, ze dzieci dzielily i dziela sie z nami
            informacjami, o ktore je prosimy? Nie masz pojecia o jakie
            informacje chodzi, dlaczego nam - rodzicom zalezalo i zalezy na ich
            pozyskaniu ale wyciagasz daleko idace wnioski z tego, co Ci sie
            wylacznie wydaje. Podsumowujesz sposoby wychowywania stosowane przez
            innych ludzi na podstawie kilku zdan i przyklejasz etykietke bez
            zadnej refleksji na temat ograniczonosci medium jakim jest Internet,
            na temat skrotowosci wypowiedzi i tego, ze w ogole kazdy z nas
            dzieli sie tu swoimi doswiadczeniami w dobrej wierze wymiany mysli a
            nie po to zeby kogos drugiego podsumowac, ocenic i napietnowac.
            Ty swoje dzieci wychowalas wedlug swoich zasad i rozumiem, ze
            osiagnelas zadowalajace Cie efekty - podziel sie swoimi sposobami.
            Ja sie dziele swoimi, z ktorych tez jestem zadowolona. Domyslam sie,
            ze autorka watku bedzie probowac walsnych wersji zanim znajdzie te
            najlepsza w Jej rodzinie. Nie masz, naprawde nie masz monopolu na
            to, co dziala a co nie dziala w wychowaniu wszystkich i kazdego
            dziecka z osobna. Nikt zreszta nie ma... na szczescie smile
        • babapolska i dzieci, i dorośli są różni, 03.09.08, 15:09
          a idealnych metod wychowawczych nie ma, dlatego niech każdy
          pozostanie przy swoim zdaniu, pod warunkiem, że ta głęboka więź z
          dzieckiem naprawdę istnieje.

          >ale a waznych sprawach np. o wyborze szkoly czy
          > planach kupna nowego domu, samochodu itp. to na takie rozmowy sie
          > zawsze umawialismy i umawiamy

          Wg mnie, jest to kolejny, inny etap rozmów z nastolatkami.

          >Mnie sie zdaje, ze jeden typ
          > rozmow, tych codziennych i spontanicznych nie wyklucza ale i nie
          > zastepuje tych innych - zaplanowanych, dotyczacych spraw
          > zasadniczych.

          Tak, ale aby rozmowa z dzieckiem na tematy zasadnicze nie była
          sztywna, oficjalna i niewiele wnosząca musi być zawarta więź na
          zasadzie towarzyszenia i po prostu bycia ze sobą. Bo problem chyba
          nie jest w tym, że planujemy JAKIEŚ rozmowy, problem zaczyna sie
          wtedy gdy brakuje spontanicznych, bliskich pogawędek (a dokładniej
          czasem wręcz tylko uwaznego wysłuchania).

          Nie da się ZACZYNAĆ nawiązywania głębokich więzi z nastolatkiem od
          haseł typu: teraz porozmawiajmy, powiedz jakie masz problemy,
          opowiedz jak było na wycieczce, bo mamusi będzie przykro ...
        • babapolska gdyby to wszystko było takie proste ... 03.09.08, 15:18
          bi_scotti napisała:
          > Podobnie bylo z
          > rozmowami - "skoro tak Ci (mamo lub tato) na tym zalezy, to Ci to
          > powiem" smile))

          Jeżli dziecko jest spolegliwe z natury, to powie i pewnie uzna to
          za normalną kolej rzeczy. Gdy nie zostanie od razu skrytykowane czy
          wyśmiane to pewnie nie odczuje stłamszenia.Takie jednostki na ogół
          nie sprawiają większych problemów w domu.

          Jeśli jest buńczuczne, lubi postawić na swoim, ma własne problemy i
          kompleksy, jest skryte to trudno mu będzie w takiej formie
          wywnętrzać się. Wczesniej czy poźniej odbierze takie podejście jako
          zamach na siebie.

          Przypomnę, że początkowy post dotyczył istniejącej już problemowej
          sytuacji i chyba do tego należałoby się odnieść.
          • verdana Re: gdyby to wszystko było takie proste ... 03.09.08, 16:53
            A dla mie mlody czlowiek, ktory mowi mamie wszystko na czym mamie
            zalezy albo klamie (i słusznie, bo mowienie mamie wszystkiego jest
            absurdem), albo jest kompletnie od mamy uzalezniony i nie potrafi
            miec własnego, prywatnego życia - a nastolatek powinen juz umiec
            niektore rzeczy trzymać w tajemnicy.
            Z tych ostatnich nastolatkow wyrastaja potem dorosli, ktorzy nawet
            swoje małżeńskie problemy musza omowic z mamusią.
          • bi_scotti Re: gdyby to wszystko było takie proste ... 03.09.08, 16:57
            A ja mysle, ze wychowujemy sie w gore i w dol - zmieniamy sie
            wzajemnie - my dzieci a dzieci nas. I dlatego rozmowa to dzielenie
            sie w obie strony a nie przesluchanie. Zakladam, ze o taki kontakt
            autorce watku chodzi. Dlatego gdy pisze, ze dzieci mowily nam to, co
            chcielismy wiedziec, bo wiedzialy, ze nam na tym zalezy to nie musze
            chyba dodawac, ze taki uklad dzialal i dziala w druga strone. My tez
            mowimy wiele o sobie i nasze dzieci duzo o nas wiedza, o naszych
            uczuciach, przezyciach, doswiadczenia, marzeniach, smutkach, tym co
            sie nie udalo, zawiodlo. Nasze dzieci nas zwyczajnie lubia i zawsze
            lubily, bo dawalismy i dajemy Im powody zeby nas lubily, bo my
            jestesmy sympatyczni ludzie. Tak postrzegamy sami i siebie i tak nas
            postrzegaja nasze dzieci dlatego tez zalezy Im na tym zeby miec z
            nami dobry kontakt. Obu stronom zalezy w roznym stopniu, bo obie
            strony z tego czerpia wiele radosci. A ze czasem trzeba sobie
            powiedziec rzeczy niemile, nieprzyjemne to takie jest zycie - duzo
            latwiej sie to robi z kims o kim wiadomo, ze niezaleznie od
            okolicznosci akceptuje nas bezwarunkowo ze wszytskimi naszymi wadami
            i ulomnosciami. A bunczuczne, zakompleksione dziecko z wewnetrznymi
            problemami nie rodzi sie z dnia na dzien. To jest problem, ktory
            narasta i jesli rodzic dopuszcza do sytuacji, w ktorej staje sie to
            wyrazna bariera w komunikacji to jest to wyzwanie dla tego rodzica,
            bo swiadczy o jakichs "nieodrobionych lekcjach" z wychowywania juz
            wczesniej.
      • babapolska kazania? 03.09.08, 14:48
        > Ja sto lat temu byłam trzynastolatką, ale nawet dzisiaj, jak
        >usłyszę mamine "chcialabym z tobą porozmawiac" skóra na mnie
        >cierpnie i tylko patrzę, gdzie dac dyla.
        > A bez tego jakos z soba rozmawiamy, i nie jest źle.

        No, własnie, coś w tym jest, że dzieci na takie hasła podchodzą ze
        schylona głową, że pewnie coś przeskrobały.

        Odnosnie planowych rozmów proponuję od razu kawę na ławę: jak
        skończysz grać/czytać/wrócisz itp. porozmawiamy na temat wakacji,
        wydatków, zajęć dodatkowych, itp. Ale - choć też konieczne - to
        raczej nie są rozmowy przez duże R, na których najbardziej nam
        zależy.
        • verdana Re: kazania? 03.09.08, 16:54
          Dla mnie to nie sa "rozmowy", to raczej narada na temat pewnych
          spraw.
          • scher Re: kazania? 03.09.08, 20:11
            verdana napisała:

            > Dla mnie to nie sa "rozmowy"

            Najpierw jednostronnie zawężasz pojęcie rozmowy, a potem używasz tego jako argumentu w dyskusji smile
            • verdana Re: kazania? 04.09.08, 17:29
              Rozmowa jest dwustronna...
    • alabama8 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 03.09.08, 14:22
      Ja mam wprawdzie 5-cio latka (codziennie rozmawiamy wieczorem w
      wyrku, obowiązkowe przytulanki i kupa wspólnie spędzonego czasu) ale
      to nie to samo co 13-to latek. Ale na 13-to latka też się znajdzie
      sposób. Włazisz mu do pokoju z obranym jabłuszkiem na talerzyku albo
      z ciepłym kisielkiem, zwalasz się na jego wyrko, leżysz chwilę,
      przeglądasz książki ze szkoły dziwiąc się że mają taaakie trudne
      lekcje, chwaląc że ty byś sobie z tym nie poradziła ... tak
      zagajasz. Potem możesz zapytać w co gra na kompie i gdzie to można
      kupić (bo koleżanka z pracy szuka czegoś dla swojego dziecka) ...
      młody powienien się rozkręcić i polecić ci tą czy inną grę. I już
      nić porozumienia nawiązana. Ja to ćwiczę czasem na kuzynie, daje się
      wciągnąć.
      • radiata Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 05.09.08, 14:49
        Proponuję Samsona - książeczka dla przestraszonych rodziców. Wiem, wiem Samson
        siedzi i nie wiem czy jego książki są w ogóle w sprzedaży, ale ta jest genialna!
        Rok po roku zachowanie dziecka. trzynastolatki tak mają i już. Jedne bardziej,
        drugiej mniej, ale właśnie tak. Potrzebują izolacji, zamkniętych drzwi i czasu
        na uporanie się z własnym dorastaniem. Trzeba dużej cierpliwości i gotowości na
        rozmowę zawsze wtedy, gdy młodemu się zachce gadać. Prowokować sytuacje, ale nie
        wymuszać. A za rok znów wróci do nas pełen ekspresji 14latek gadający bez
        przerwy. No chyba, że tymi umówionymi pogadankami w środy o 17:35 absolutnie go
        do siebie zniechęcimy...
      • beatawr1 Re: 13 latek, czy ktoś pomoze w wychowaniu? 05.09.08, 22:27
        Dzieki zastosuje sie haha do tych porad i sprobuje cos wskurac
        pozdrawiam serdecznie Beata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka