Dodaj do ulubionych

Zgettoizowany geniusz

09.09.08, 01:08
sir.vimes napisała:

> Inus, nie chodzi mi o to by Cię obrazić czy zdyskredytować... >jeżeli to Cię
uraziło - przepraszam.
>
> Ale faktem jest, ze nauczyciele tez ludzie - i dla wielu "mniej zdolny" znaczy
> "tępy", "gorszy". A gorszego traktuje się ... gorzej...

Okazuje sie,ze nie.
Moja corka byla jedna z najlepszych w klasie a traktowana byla zle,bo czesto
gadala w klasie w czasie lekcji.

> Dzieci wybitne, owszem, czasem się nudzą - ale faktem jest, że CAŁE ŻYCIE będą
> kontaktować się z mniej zdolnymi osobnikami, nawet jeśli będą pracować przez
net, życie towarzyskie prowadzić na czacie a zakupy >zamawiać z dowozem.

Chyba zartujesz?
Na pewno trzeba kontaktowac sie ze wszystkimi demokratycznie,ale kiedy znajda
na to czas?
Sen,sniadanie,kolacja w domu,czyli okolo 10 godzin.Nastepne 10 godzin to praca
i dojazd do niej.Zostaje 4 godziny dla rodziny,znajomych,obiad itd.

> Szkoła jednak oprócz samej edukacji daje możliwość nauczenia reagowania w
> różnych sytuacjach, obserwowania ludzi, działań grupy. Nie wiem czy słuszne
jest tworzenie "getta wybitnych" - przecież dzieci wybitne mają obecnie sporo
> możliwości - od kółek zainteresowań poprzez przeskakiwanie klasę >wyżej na
indywidualnym nauczaniu skończywszy.

1-Przeskakiwanie klas zupelnie nie zdaje egzaminu i Gates,ktory jest
geniuszem,klasy nie przeskoczyl.
"Gates graduated from Lakeside School in 1973. He scored 1590 out of 1600 on
the Scholastic Aptitude Test[17] "
en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates
Mial prawie 100% na SAT tescie ale to min. dlatego,ze byl w bardzo elitarnej
High School.
2-Biznes zakladal wlasnie z kumplami ze szkoly sredniej-czyli gettoizowanie mu
jak najbardziej pomoglo.

> Poza tym - zastanawiam się czy stres związany z tym, ze MUSI się >być
wybitnym jest zdrowy...

Gdzie Ty tu stres widzisz?
Najzdolniejsi chodza do szkoly z najzdolniejszymi,a sredniacy ze srednimi.

> Zgettoizowany geniusz będzie czuł większą presję, która może
> zaszkodzić...

Wymyslasz na poczekaniu teorie bez pokrycia w faktach.
Moja corka byla zgettoizowana od 5 roku zycia i nic jej nie zaszkodzilo.

> Nie wspominając o tym, ze jeśli trafi na nauczycieli (czy
> rodziców...) uczących go oceniania ludzi poprzez pryzmat >przynależności do
tych "wybitnych" będzie kiepsko...

Nawet nie dopuszczasz do siebie mysli,ze moze byc calkiem odwrotnie.
Nauczycielki widzialy,ze nigdy nie byly tak zdolne jak te dzieci ,ktore uczyly
i pomagaly tym gorszym a niechetnie odnosily sie do najlepszych.

> Zresztą - tak jak pisałam na przykładzie - trudno jest mieć >pewność co do
szufladki w której dziecko powinno być.

Wybierasz po dwoje najlepszych dzici z kazdej klasy i dajesz im testy i z tych
ktorzy najlepiej przejda testy ,tworzysz klasy dla zgettoizowanych.
Obserwuj wątek
    • green_sofia Re: Zgettoizowany geniusz 09.09.08, 09:30
      A ja jednak mysle że tak jak w przypadku Bila Gatesa wystarczy elitarne high
      junior school bądź high school, a to już można załatwić dobrymi wynikami na
      świadectwie i sprawdzianie/egzaminie końcowym. Dajcież wy spokój z
      gettoizowaniem przedszkolaków. Lalke im kupcie albo nowego matchboksa.
      • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 09.09.08, 17:48
        green_sofia napisała:

        > A ja jednak mysle że tak jak w przypadku Bila Gatesa wystarczy elitarne high
        > junior school bądź high school, a to już można załatwić dobrymi >wynikami na
        świadectwie i sprawdzianie/egzaminie końcowym.

        Uzaleznione jest to od miejsca zamieszkania.
        W malych miejscowosciach nie ma specjalnego wyboru i najzdolniejszy musi chodzic
        do jednej klasy z lokalsami,ale w duzych aglomeracjach juz sa egzaminy do
        wszystkich lepszych gimnazjow i liceow.

        > Dajcież wy spokój z gettoizowaniem przedszkolaków. Lalke im kupcie >albo
        nowego matchboksa.

        Nie wszystkie dzieci przepadaja za lalkami,a nie bierzesz pod uwage meczarni
        jakie przezywaja zdolne dzieci wrzucone do jednej klasy z lokalsami?
        Nie bierzesz pod uwage tego,ze sa dzieci,ktore wlasnie w podstawowce przychodza
        do szkoly sie uczyc,a celem innych jest rozrabianie.
        W klasie syna byl taki cwaniura,ktory juz w podstawowce pierwsze rowery kradl,a
        teraz narkotykami handluje.
        Nie byloby bardziej "humanitarnie" wyslac ich do jednego liceum,bo ten lepszy
        nauczy sie zycia,a ten gorszy podciagnie stopnie.
        • verdana Re: Zgettoizowany geniusz 09.09.08, 18:38
          Nic nie przezywaja, bo lokalsi też bywaja zdolni, często zdolniejsi
          nawet od takich geniuszy jak Maksio.
          Nie mówiac juz o tym, ze geniusze potrafią tez rozrabiac jak
          cholera, paru takich uczylam. Bycie genialnym nie oznacza bycia dupa
          wolowa i pieszczoszkiem naszej pani.
          • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 10.09.08, 05:09
            verdana napisała:

            > Nic nie przezywaja, bo lokalsi też bywaja zdolni, często >zdolniejsi nawet od
            takich geniuszy jak Maksio.

            Oczywiscie,ze to prawda,bo nie wszyscy zdolni z klasy Moniki dostali sie do
            najlepszych gimnazjow,a dostalo sie tam sporo lokalsow,glownie Skosnych,ktorzy
            ciagneli dwie szkoly na raz.
            Podstaw uczyli sie w chinskich szkolkach sobotnio-niedzielnych,a na
            sprawdzianach w w szkolach amerykanskich dawali niezle czadu.
            Ja jak sie jednej dziewczyny spytalem o te chinskie szkoly,to mnie
            odpowiedziala,ze tam po chinsku wykladaja.
            Okazalo sie to nieprawda,bo sa tam normalni nauczyciele z amerykanskich
            szkol,choc Chinczycy rowniez.
            Jak Chinczyk nie lapal czegos po angielsku,to zdarzalo sie,ze tlumaczyli mu po
            chinsku.
            Poza tym administracja tych szkol jest w 100% chinska,wiec oni przy zapisywaniu
            dzieciakow gadaja po mandarynsku albo tym drugim chinskim.

            > Nie mówiac juz o tym, ze geniusze potrafią tez rozrabiac jak
            > cholera, paru takich uczylam. Bycie genialnym nie oznacza bycia >dupa wolowa i
            pieszczoszkiem naszej pani.

            No wiec Monika teraz mnie sie przyznala,ze podrabiala moje podpisy,jak
            nauczycielka dawala jej noty o zlym zachowaniu do podpisania przez rodzicow.
            Ja nawet sie dziwilem,dlaczego nauczycielka nie kazala pracy domowej
            podpisywac,ze o testach nie wspomne.
            Okazalo sie,ze Monika za mnie to wszystko podpisywala,"zebym sie nie denerwowal
            jej postepami w nauce".
            Po paru dniach doszedlem do siebie i zapytalem,czy podpisywala tylko za mnie,czy
            za mamusie rowniez.Odpowiedziala,ze za oboje.
            Ona jest dosc zdolna graficznie,ale o to w wieku 11 lat jej nie podejrzewalem.
            Mlodsza Kowalska przekablowala swojej mamusi a ta mnie,ze Monika notorycznie nie
            robila pracy domowej i gadala na lekcjach.
            Na wywiadowkach pani rzeczywiscie byla czerwona ze zlosci na moj widok,ze bez
            zmruzenia okiem podpisywalem te noty,ktore ona do mnie pisala,a o ktorych ja nie
            wiedzialem.
            Mlodsza Kowalska powiedziala,ze gdyby ona sie tyle uczyla i tak "odrabiala"
            prace domowe jak Monika,to by nie przeszla do nastepnej klasy.
            W domu rzeczywiscie Monika prace domowa robila w 15 minut,albo zazwyczaj "nic
            nie mieli zadane".
            Jej wystarczylo,ze sluchala na lekcji i to by bylo na tyle.
            No wiec z testow stanowych z angielskiego miala 100% i dostala nagrode na koniec
            roku,bo tylko 2(dwoch)uczniow w calej szkole mialo 100%,w tym ona.
            A z matematyki nie dostala nagrody,bo miala "tylko" 92%,co bylo 5-tym wynikiem w
            szkole.
            Mlodsza Kowalska miala z matematyki 100%,ale ona ryje codziennie do 10PM.
            Za to Mlodsza Kowalska miala tylko ok 80% z angielskiego i nie bedzie mogla sie
            wziac udzialu w egzaminie do Hunter College HS.,bo tam zeby dopuscili do
            egzaminu,trzeba miec ponad 90% z matmy i ang.

            No ale Mlodsza Kowalska siedziala jak trusia na lekcjach i byla pieszczoszkiem
            pani nauczycielki.
        • green_sofia Re: Zgettoizowany geniusz 09.09.08, 19:49
          Mieszkałam w małej miejscowości i dojeżdżałam do elitarnego liceum znajdująceo
          się w dużym mieście godzinę autobusem. Dało się smile
          • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 10.09.08, 05:17
            green_sofia napisała:

            > Mieszkałam w małej miejscowości i dojeżdżałam do elitarnego liceum
            >znajdująceo się w dużym mieście godzinę autobusem. Dało się smile

            A wyobraz sobie,ze moglabys miec elitarne gimnazjum 15 minut piechota,gdybys
            mieszkala w duzej aglomeracji.
            Ostatnio Monika troche wpadla w panike,ze nie zdazy do szkoly i zeby ja
            zawiezc,ale odmowilem,bo mnie zdenerwowala swoimi wyglupami,wiec
            wsiadlem na rower i wzialem jej teczke a ona szla albo truchtem biegla i byla w
            szkole w 12 minut.
            Moj syn teraz dojezdza do HS na Brooklynie 40-45 minut.

            PS.W dziwny sposob ludzie popieraja elitarne licea i gimnazja,a ci sami ludzie
            sa przeciwko elitarnym podstawowkom.Moze mnie to ktos wyjasnic?

            • mgla_jedwabna Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 03:07

              "W dziwny sposob ludzie popieraja elitarne licea i gimnazja,a ci sami ludzie
              > sa przeciwko elitarnym podstawowkom.Moze mnie to ktos wyjasnic?"

              Nangaparbat bardzo ladnie wyjasnila: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=84378403&a=84743168
              • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 03:25
                > Nangaparbat bardzo ladnie wyjasnila: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=84378403&a=84743168

                Niestety,ja sie z tym wyjasnieniem zupelnie nie zgadzam.
                Jak wyeliminujesz rywalizacje,to stworzysz apatie.
                • zgagusia Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 09:47
                  > > Nangaparbat bardzo ladnie wyjasnila:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=84378403&a=84743168
                  >
                  > Niestety,ja sie z tym wyjasnieniem zupelnie nie zgadzam.
                  > Jak wyeliminujesz rywalizacje,to stworzysz apatie.

                  moglabym sie tylko podpisac ale moze rozwine...
                  Kiedys ludzie zyli w lepiankach...a co tam lepianki, cofnijamy sie
                  jeszcze bardziej - kiedys jaskinie trzeba bylo sobie znalezc zeby
                  miec dach nad glowa wink I jakos sie dalo zyc wink No, w kazdym razie
                  niektorzy przezywali tak dlugo ze zdolali sie rozmnozyc wink Wlasciwie
                  mozna bylo na tym etapie poprzestac, po co rywalizowac... A jednak
                  dzieki tej rywalizacji doszlismy do tego ze dzis 10m2 na glowe w
                  ogrzewanym budynku z biezaca ciepla woda i wc niejaka 'mgla' uwaza
                  za minimum bytowe wink(ktore wszystkim nalezy zapewnic). Jeszcze
                  troche i staly dostep do netu bedzie sie w to wliczal bo przeciez
                  biedni ludzie tez musza miec kontakt ze swiatem wink Dzis odlegosc
                  ktora kiedys konno pokonywalo sie w kilka tygodni przebywamy w ciagu
                  godziny samolotem - dlatego ze ktos kiedys chcial podrozowac
                  szybciej niz sasiad (ach ta rywalizacja!) i rozpoczal sie rozwoj
                  pojazdow silnikowych... Dzis czesc chorych umiemy wyleczyc z raka -
                  i wlasciwie mozna by na tym poprzestac. Ale sa tacy ktorzy chca
                  zarobic pieniadze na uzdrowieniu tych do tej pory smiertelnie
                  chorych (i z drugiej strony ci ktorzy za zycie swoje badz bliskich
                  gotowi sa zaplacic majatek) i jeszcze przy tym miec satysfakcje i
                  poczucie zbawiania ludzkosci wink i dzieki temu trwaja poszukiwania i
                  co jakis czas wdrazane sa nowe leki. I srednia dlugosc zycia sie
                  wydluza, i coraz wiecej chorob leczymy badz w ogole im
                  zapobiegamy... I standard zycia nieustannie sie podnosi - i to
                  wlasnie dzieki temu ze ludzie chcac miec lepiej rywalizuja z tym
                  przyslowiowym sasiadem wink

                  Aga
                  • mgla_jedwabna Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 13:07

                    A jestes pewna, ze to dlatego, ze ktos chcial miec lepiej niz sasiad? A moze rozwoj ludzkosci jest wynikiem zbiorowych wysilkow dla wspolnego dobra? Np. rozwoj komunikacji zawdzieczamy nie temu, ze ktos chcial miec lepiej niz sasiad, tylko temu, ze ludzie stwierdzili, ze wszystkim bedzie zylo sie lepiej, jesli wspolnie zadbamy o rozwoj komunikacji. Bo z rywalizacji to wojny sie biora. A gdybym chciala zroznicowac predkosc podrozy swojej i sasiada, to duzo latwiej byloby mi podpalic mu wozek niz wybudowac droge, albo zasponsorowac naukowca, ktory wynajdzie mi lepszy wozek. Oczywiscie, pewna doza rywalizacji jest potrzebna, ale nie przeceniajmy jej i nie stawiajmy na piedestale jako glownego motoru rozwoju ludzkosci.

                    Podam prosty przyklad: co jest bardziej konstruktywne i co zwieksza predkosc przejazdu przez miasto: jak kazdy kupi sobie sportowy samochod, ktory "wyciaga" Bow wie ile kilometrow na godzine, czy jak wszyscy razem zrzucimy sie i miasto wyremontuje ulice? Wolicie stac w korku siedzac w porsche, czy pomykac dziesiecioletnim fiatem po szerokiej, niezakorkowanej ulicy o przyzwoitej nawierzchni? No fakt, ale nie bedzie nic, w czym bylibysmy lepsi od sasiada.

                    PS. Te 10 mkw bylo przyjete na uzytek tamtej dyskusji, osobiscie bardziej sklaniam sie ku pogladowi mowiacemu, ze przestrzen, ktora sprzyja tworzeniu sie patologii, to mniej niz 14 mkw na osobe. Sama sobie tego nie wymyslilam, tylko ktos to zbadal, jak chcesz, to moge poszukac linka do tych badan.

                    Przy standardzie 14 mkw na osobe, na malzenstwo z 1 dzieckiem wychodzi 42 mkw. Tyle ma male mieszkanie dwupokojowe i tyle tez sie powszechnie uwaza za minimum dla malzenstwa z jednym dzieckiem w Polsce. Nie jest o moze luksus, ale nie jest tez bardzo zle.
                    • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 19:00
                      mgla_jedwabna napisała:

                      > Bo z rywalizacji to wojny sie biora.

                      Tu bym sie zupelnie nie zgodzil,bo wojny sie biora z nieumiejetnosci rywalizacji.
                      Ci ludzie,ktorzy zaatakowali WTC,umieja tylko i wylacznie niszczyc.
                      Czy slyszalas,zeby al-kaida zbudowala jakis budynek czy wlasna dochodowa firme?
                      Czy Saddam napadajac na Kuwejt zbudowal cos,czy raczej niszczyl i kradl?

                      > A gdyby
                      > m chciala zroznicowac predkosc podrozy swojej i sasiada, to duzo >latwiej
                      byloby mi podpalic mu wozek niz wybudowac droge,

                      To jest wlasnie destrukcyjne myslenie,ktore w prostej drodze prowadzi do wojen.

                      >. albo zasponsorowac naukowca, ktory wynajdzie mi lepszy wozek.

                      To juz jest duzo trudniejsze rozwiazanie i wymaga kapitalu na taka wlasnie
                      inwestycje,czyli musisz najpierw dokonac pierwotnej akumulacji kapitalu,czyli
                      byc spolecznie uzyteczna na rzecz innych.
                      To jest wlasnie rywalizacja,ktora jak sama widzisz ,wymaga zwiekszosnego wysilku
                      by moc inwestowac.

                      • mgla_jedwabna Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 21:30

                        Al-Kaida moze nie stworzyla zadnej zarejestrowanej firmy, ale np. przedsiebiorstwa produkujace na uzytek nazistowskich Niemiec byly bardzo dochodowe. Cos sie wali twoja argumentacja.

                        "A gdyby
                        > > m chciala zroznicowac predkosc podrozy swojej i sasiada, to duzo >lat
                        > wiej
                        > byloby mi podpalic mu wozek niz wybudowac droge,
                        >
                        > To jest wlasnie destrukcyjne myslenie,ktore w prostej drodze prowadzi do wojen."

                        No i sam widzisz, ze nie mozna tak wychwalac rywalizacji.

                        Jesli sponsorowanie naukowca w pojedynke, bez dopuszczenia sasiada do projektu (skoro rywalizujemy), jest takie trudne, to rezygnacja z rywalizacji i sponsorowanie naukowca do spolki ze wszystkimi sasiadami jest latwiejsze i lepiej przyczynia sie do rozwoju technologii wozkow. Widzisz Maksiu, ze wspolne dzialania sa bardziej konstruktywne niz te wynikajace z zazdrosci?
                        • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 18.09.08, 05:29
                          mgla_jedwabna napisała:

                          > Al-Kaida moze nie stworzyla zadnej zarejestrowanej firmy, ale np.
                          przedsiebiorstwa produkujace na uzytek nazistowskich Niemiec byly >bardzo
                          dochodowe. Cos sie wali twoja argumentacja.

                          Moja teoria sie nie wali,bo poki wyzsza cywilizacja podbija nizsza,to wiadomo,ze
                          produkcja musi rosnac,bo rynek zbytu rosnie.
                          Natomiast gdy nizsza cywilizacja(al-kaida) podbija wyzsza(USA) to produkcja
                          pada,bo rynek sie kurczy.

                          > Jesli sponsorowanie naukowca w pojedynke, bez dopuszczenia sasiada do projektu
                          (skoro rywalizujemy), jest takie trudne, to rezygnacja z rywalizacji i
                          sponsorowanie naukowca do spolki ze wszystkimi sasiadami jest latwiejsze i
                          lepiej przyczynia sie do rozwoju technologii wozkow. Widzisz Maksiu, ze wspolne
                          dzialania s
                          > a bardziej konstruktywne niz te wynikajace z zazdrosci?
                          -------
                          Jesli skupimy tych wszystkich naukowcow do pracy nad jednym projektem,to ja sie
                          pytam ,z kim oni beda konkurowac?
                          A jesli nie beda konkurowac,to jaki by ten nowy wozek nie wyszedl,bedzie musial
                          byc zaakceptowany,bo innego nie bedzie.
                          Czyli poprzez eliminowanie konkurencji budujesz komunizm.
          • mgla_jedwabna Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 03:00

            Ale sa miejscowosci, z ktorych do najblizszego elitarnego liceum jest 3 godziny autobusem, a ostatni autobus z powrotem odjezdza przed zakonczeniem lekcji. I juz sie nie da.
            • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 03:27
              mgla_jedwabna napisała:

              > Ale sa miejscowosci, z ktorych do najblizszego elitarnego liceum jest 3
              godziny autobusem, a ostatni autobus z powrotem odjezdza przed >zakonczeniem
              lekcji. I juz sie nie da.

              To prawda,ale na prowincjonalnych zasciankach praktycznie geniusze sie nie
              zdarzaja,wiec pozostaje przeprowadzka do wiekszego miasta.
              • zgagusia Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 09:24
                Co do tej reszty ktora milczaco sie z Toba zgadza to czesto sie do
                niej zaliczam smile Rzadko sie wypowiadam bo niezbyt lubie udzielanie
                sie na forach internetowych... Musze powiedziec ze krew sie we mnie
                burzy zwlaszcza gdy czytam docinki odnosnie Twojej polszczyzny - jak
                rozumiem od kilkunastu lat mieszkach w USA - podczas gdy na forum
                roi sie od takich ortografow ze nie wiadomo w pierwszej chwili jak
                slowo przeczytac a ich autorzy to w wiekszosci ludzie mieszkajacy od
                zawsze w Polsce (i tu 'wyksztalceni'...) i jakos rzadko kto ich
                poprawia...
                Nie uwazam amerykanskiego systemu szkolnictwa za idealny (byc moze
                inaczej niz Ty) ale na pewno jest duzo lepszy od polskiego. Nie
                tylko amerykanski zreszta. Ogladalam wczoraj zestaw maturalny z
                chemii na poziomie IB (dla jasnosci chemia to akurat moja dzialka).
                I bylam pod wrazeniem - zwlaszcza dla uczniow zdajacych IB dla
                ktorych angielski jest jezykiem obcym. Aha, ogladalam tylko zadania
                z poziomu podstawowego, wiele uczeli (na przyklad na kierunki
                medyczne) wymaga 'high level' z chemii. Naprawde uczen ktory zda
                taka mature prezentuje calkiem przyzwoity poziom wiedzy chemicznej;
                dla porownania, bo nie dla wszystkich moze byc jasne co w moich
                ustach oznacza przyzwoity poziom - poziom polskiej matury to dno.
                Wiem, bo ucze na studiach takich delikwentow. Z wiedza z ktora
                wiekszosc z nich przychodzi na studia (majac niejednokrotnie bdb na
                swiadectwie maturalnym z chemii!!!) uczen powinien miec klopoty
                zeby zaliczyc podstawowke (tu mam na mysli stary system ktory mnie
                obejmowal - 8 lat z czego na 2 ostatnich jest chemia; teraz po
                gimanzjum gdzie sa 3 lata chemii wiedza powinna byc wieksza). Nasi
                studenci nie znaja symboli pierwiastkow, nie umieja przeliczyc
                stezen - ja uwazam ze kucharka powinna umiec z 10% octu zrobic 5%
                czy 2%. Tymczasem na IB wymagane sa poczatki fachowej wiedzy wink
                (m.in. identyfikacja substancji na podstawie danych
                spektroskopowych, interpretacja pasm i sygnalow - to juz jest
                naprawde lata swietlne od pisania ogolnego wzoru alkoholi R-OH czy
                aldehydow R-CHO i w razie bledu pretensji ' no prosze pani, to tylko
                jedna literka zle, jak moze byc ocena nizej!'). Te matury dzieli
                przepasc. I na IB jest 6 przedmiotow big_grinDD I nie mam powodu sadzic ze
                z innych przedmiotow poziom jest nizszy niz z chemii. Juz kiedys
                pisalam u Maksa - polska matura nie znaczy nic, polski system
                szkolnictwa jest kompletnie niewydolny. A szkoda sad

                Aga
                Ps. moze niezbyt jasno wynika z mojego postu dlaczego podziwiam
                uczniow nie anglojezycznych podchodzacych do IB - to juz nie jest
                poziom komunikacyjny po angielsku, trzeba przygotowywac sie z
                fachowej literatury z danego przedmiotu po angielsku.
                • mgla_jedwabna Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 13:19

                  To ja nie wiem, co za ludzie przychodza do ciebie na studia, zgagusia. Chyba ci z nowa matura po reformie. Bo ja w starej podstawowce symbole pierwiastkow i stezenie procentowe to mialam w siodmej klasie, a nie kazdy z tej klasy wybieral sie do klasy biol-chem, nie mowiac o studiach zwiazanych z chemia. Juz w pierwszej klasie liceum, jak zobaczylam jaki poziom trzeba miec, zeby zdac mature z chemii, nie mowiac np. o egzaminach na medycyne (wszystko to plasowalo sie raczej w okolicach tego, co piszesz o wymaganiach do IB), to stwierdilam, ze to nie bedzie moja specjalnosc. Chociaz ze wzorami aldehydow nigdy nie mialam problemu. Widac dzisiejsi maturzysci sa bardziej niedouczeni i bardziej - no nie wiem, jak to nazwac - bezczelni? A moze to poziom nowej matury ich tak rozzuchwalil?
                  • zgagusia Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 14:44
                    > To ja nie wiem, co za ludzie przychodza do ciebie na studia, zgagusia. Chyba ci
                    > z nowa matura po reformie.

                    oczywiscie ze teraz przychodza ci po nowej maturze, ci starej daty albo sa juz po studiach albo je sobie juz odpuscili wink

                    >Bo ja w starej podstawowce symbole pierwiastkow i s
                    > tezenie procentowe to mialam w siodmej klasie

                    ja tez konczylam 'stara' podstawowke - obowiazkowych bylo kilkanascie symboli (zauwaz ze uklad okresowy ma ich nieco wiecej wink) - ale trudno wymagac wiecej od dzieci z ktorych wiekszosc w przyszlosci nie bedzie miala z chemia nic wspolnego. Co innego maturzysta ktory wybiera chemie jako jeden z przedmiotow egzaminacyjnych.

                    >Juz w pierw
                    > szej klasie liceum, jak zobaczylam jaki poziom trzeba miec, zeby zdac mature z
                    > chemii, nie mowiac np. o egzaminach na medycyne (wszystko to plasowalo sie racz
                    > ej w okolicach tego, co piszesz o wymaganiach do IB)

                    To jest nieprawda. Tak sie sklada ze przygotowywalam sie kiedys do egzaminow na medycyne a moj maz jest pracownikiem naukowym w Katedrze Chemii Org. AM od 20 lat i NIGDY pytania na egzaminie wstepnym nie byly nawet ZBLIZONE (chodzi mi o zakres materialu i poziom jego trudnosci) do obecnych na IB. Jesli mialas podobne wymagania w swojej szkole na maturze z chemii to podaj jak to szkola.

                    A masz racje co do tego ze poziom studentow (tym samym maturzystow) w ostatnim dziesiecioleciu mocno sie obnizyl (w Polsce).

                    Aga
                    • mgla_jedwabna Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 21:46
                      Poniewaz nie specjalizowalam sie w chemii, nie umiem dokladnie porownac poziomu na IB i w moim liceum w klasach o profilu biol-chem-fiz (czyli przygotowujacych glownie do egzaminow na medycyne i farmacje). Ale piatkowe i czworkowe kolezanki z tego profilu w moim roczniku (matura 2001, czyli jeszcze stara), podostawaly sie na te kierunki w Warszawie.

                      Mozliwe, ze poziom IB jest duzo wyzszy od poziomu starej matury. Swoja droga, poziom egzaminow na studia byl chyba wyzszy niz poziom matury. To, co wiem na pewno, to ze poziom tej matury byl duuuuuzo wyzszy niz poziom, ktory opisujesz u swoich studentow. Bo ja mialam te umiejetnosci i wiedze, ktorych piszesz, ze im brakuje, a mimo to nie pokusilam sie o ten profil. Wniosek jest taki, ze poziom starej matury musial byc duzo wyzszy niz obecnej - co zreszta sama przyznajesz.

                      Krotko mowiac- chodzilo mi raczej o roznice miedzy star matura i nowa, a nie o roznice miedzy IB i reszta swiata.

                      Zreszta wiem, jak jest z przedmiotami, w ktorych bylam dobra. Np. roznica miedzy wypracowaniem pisanym wylacznie na podstawie tego, co ma sie w glowie, a prezentacja przygotowywana tak, aby zostal slad na papierze i twardym dysku, a nie w tejze glowie maturzysty - juz nie mowiac o tym, ze wiele prezentacji to prace niesamodzielne - od niewielkiej pomocy rodziny poczawszy (sa maturzysci, ktorym mama wyszukuje teksty zrodlowe) po zwyczajne kupowanie prezentacji, czyli plagiat.

                      Jesli z matura z chemii stalo sie to, co z matura z polskiego, to nie dziwie sie, ze masz studentow na zalosnym poziomie. Bo kiedys to mozna bylo chociaz odsiac takich na egzaminach wstepnych, a teraz?
                      • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 18.09.08, 05:21
                        > Wniosek jest taki, ze pozio
                        > m starej matury musial byc duzo wyzszy niz obecnej - co zreszta >sama
                        przyznajesz.

                        Obecnie sporo polskich maturzystow jedzie studiowac za granice.
                        Nie znam dokladnych liczb,ale gdyby tylko 10.000 najzdolniejszych wyjezdzalo,to
                        jest to spora kleska dla reszty.
                        w 8 mln NYC miejsc w tych najlepszych szkolach jest tylko 5 tys dla kazdego
                        rocznika,to w Polsce tych dobrych uczniow czy studentow powinno byc tylko 20
                        tys w jednym roczniku.No wiec ,jesli 10 tys wyjedzie,tzn ze polowa
                        najzdolniejszych rokrocznie wybywa z Polski.

                        Czy ktos ma jakies dane,ilu polskich maturzystow wyjezdza rokrocznie za granice
                        na studia?
                • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 18:37
                  > Nie uwazam amerykanskiego systemu szkolnictwa za idealny (byc moze
                  > inaczej niz Ty) ale na pewno jest duzo lepszy od polskiego.

                  Ja tez systemu amerykanskiego nie uwazam za idealny,ale jest on duzo lepszy niz
                  polski,na ktorym sie wychowalem.

                  > Nie
                  > tylko amerykanski zreszta. Ogladalam wczoraj zestaw maturalny z
                  > chemii na poziomie IB (dla jasnosci chemia to akurat moja dzialka).
                  > I bylam pod wrazeniem - zwlaszcza dla uczniow zdajacych IB dla
                  > ktorych angielski jest jezykiem obcym.

                  Gdy byly egzamuny do szkol srednich,to zaciagnalem syna rowniez do najlepszych
                  szkol prywatnych i katolickich.
                  Nie tylko zdal,ale i dostal stypendium do najlepszej takiej szkoly na Brooklynie
                  i jednej z najlepszych w NYC-Xaverian HS.
                  en.wikipedia.org/wiki/Xaverian_High_School
                  Ta wlasnie szkola szczyci sie tym,ze ma program IB:
                  www.xaverian.org/s/863/index.aspx?sid=863&gid=1&pgid=303
                  Poza tym,jak wszystkie szkoly katolickie ma bardzo dobre programy sportowe,z
                  hokejem wlacznie.A ze moj syn ma bzika na punkcie hokeja,to mielismy nerwy,gdzie
                  go wyslac do liceum,wlasnie do Xaverian HS czy tez do Brooklyn Tech HS.
                  en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Tech_High_School
                  Obie szkoly sa bardzo dobre,ale wieksze szanse sa wlasnie bo Brooklyn Tech HS.
                  Chemia i fizyka sa tam obowiazkowe i z obu zdaje sie regents.

                  > Aha, ogladalam tylko zadania
                  > z poziomu podstawowego, wiele uczeli (na przyklad na kierunki
                  > medyczne) wymaga 'high level' z chemii. Naprawde uczen ktory zda
                  > taka mature prezentuje calkiem przyzwoity poziom wiedzy chemicznej;
                  > dla porownania, bo nie dla wszystkich moze byc jasne co w moich
                  > ustach oznacza przyzwoity poziom - poziom polskiej matury to dno.

                  Wiekszosc polskich uczelni rowniez prezentuje bardzo slaby poziom.
                  Caly urok uczenia sie i studiowania w USA polega na tym,ze jest tu sporo dobrze
                  wyselekcjonowanych szkol i uczelni,ktore prezentuja bardzo wysoki poziom.
                  Wielu ludzi mieszkajacych na Brooklynie nie ma pojecia,ze najlepsze
                  liceum w USA jest wlasnie tu:
                  webreprints.djreprints.com/wsj_tuition_040104.pdf
                  a w pierwszej 10-tce najlepszych HS w USA az 5 jest z NYC.

                  > I na IB jest 6 przedmiotow big_grinDD I nie mam powodu sadzic ze
                  > z innych przedmiotow poziom jest nizszy niz z chemii. Juz kiedys
                  > pisalam u Maksa - polska matura nie znaczy nic, polski system
                  > szkolnictwa jest kompletnie niewydolny. A szkoda sad

                  Jednym z powodow takiego stanu rzeczy jest niechec do selekcji.
                  Dumny jestem z tego,ze moj syn jest duzo bardziej pracowity i solidniejszy niz
                  ja bylem w jego wieku.
                  Dobre szkoly amerykanskie rzeczywiscie duzo wymagaja od uczniow.
                  • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 18:48
                    Wymagania na regents sa dosc wysokie i nie kazdy uczen nawet w Brooklyn Tech
                    przechodzi te egzaminy:
                    www.greatschools.net/modperl/achievement/ny/1944#regents
              • mgla_jedwabna Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 13:12

                Owszem, zdarzaja sie. Tylko malo kto o nich wie, bo z reguly nie maja szans na rozwoj. Np. w mojej gminie mieszka dziecko, ktore ma sluch absolutny. Wyszlo to przez przypadek, przy okazji jakichs badan typu "przyjechal do wsi bus z urzadzeniami do badania sluchu i cala wies poszla sie badac". Dodatkowo badajacy z zacieciem judymowskim badal sluch muzyczny u dzieci. Dziecko w chwili badania mialo 13 lat, wiec bylo juuz za pozno na rozpoczecie jakielkolwiek powaznej edukacji muzycznej.

                Nie mysl stereotypami Maksiu, dobrze? Czytales w szkole "Antka" albo "Janka Muzykanta"? Dzisiaj jest o tyle lepiej, ze te dzieci chodza do szkoly, zamiast terminowac u kowala albo rozrzucac gnoj widlami w polu, ale nierozpoznanie geniuszy jest tak samo powszechne.
                • zgagusia Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 14:50
                  . Dziecko w chwili badania mi
                  > alo 13 lat, wiec bylo juuz za pozno na rozpoczecie jakielkolwiek powaznej eduka
                  > cji muzycznej.

                  sluch absolutny to sa pewne umiejetnosci ktore nie oznaczaja jeszcze talentu - ten z kolei mozna posiadac niekoniecznie szczyczac sie sluchem absolutnym. Beethoven byl przygluchy a byl geniuszem muzycznym wink Jezeli to dziecko nie garnelo sie w strone muzyki (a raczej tak bylo bo wtedy jego zdolnosci ujawnilyby sie wczesniej) to z zaciagniecia go do szkoly muzycznej tylko dlatego ze ma sluch i tak nic by nie wyszlo. To sa lata zmudnych cwiczen, ciezkeij pracy ktora wymaga systematycznosci. Janka Muzykanta chyba nie doczytalas albo zle pamietasz wink - tam dziecko wlasnie rwalo sie do muzyki samo z siebie i nie bylo mowy o tym czy sluch absolutny posiadalo czy nie wink

                  Aga
                  • mgla_jedwabna Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 22:05

                    Janka Muzykanta pamietam doskonale. Oprocz samoistnego rwania sie, jest tez cos takiego, jak delikatne ukierunkowanie ze strony rodzicow. Jesli to dziecko nie sluchalo innej muzyki niz disco-polo i nie znalo innych rozrywek niz ogladanie telewizji i bieganie za pilka, to mozliwe, ze wkrotce przestalo zwracac uwage na swoje wyraziste doznania dzwiekowe.

                    Podejrzewam, ze gdyby temu dziecku w wieku lat 5 puscic nagranie "Czarodziejskiego fletu" i powiedziec - zobacz, jakie to ladne, albo gdyby ktores z rodzicow np. gralo na gitarze i uczylo dziecko piosenek, zamiast dawac mu do zabawy plastikowy czolg w wieku lat 3 - to wtedy to dziecko w wieku lat 7 mialoby moze ochote uczyc sie grac na fortepianie. A tak, pewnie mu to do glowy nie przyszlo.

                    Nie znam dziecka osobiscie ani jego rodzicow. Ale zeby dziecko sie do czegos garnelo, to musi miec do czego (czyli musi miec jakikolwiek z ta muzyka kontakt, inaczej nie bedzie mogl nawet powiedziec, ze wlasnie to jest fascynujace w widlach do gnoju), i musi byc ktos, kto to zauwazy. Bo w "Janku" tylko wszechwiedzacy narrator rozumial, czego doznawalo dziecko sluchajace kapeli w karczmie.

                    Oczywiscie - jest tez duzo dzieci zdolnych i leniwych, ktorym po prostu nie chce sie cwiczyc. Ale one mialy wybor.
                    • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 18.09.08, 05:09
                      > Podejrzewam, ze gdyby temu dziecku w wieku lat 5 puscic nagranie
                      >"Czarodziejskiego fletu" i powiedziec - zobacz, jakie to ladne,

                      To by nic nie dalo,ani nic nie zmienilo.Mozna miec sluch absolutny i nie byc
                      zainteresowanym muzyka.

                      > albo gdyby ktores z rodzicow
                      > np. gralo na gitarze i uczylo dziecko piosenek, zamiast dawac mu do zabawy plas
                      > tikowy czolg w wieku lat 3 - to wtedy to dziecko w wieku lat 7 mialoby moze
                      ochote uczyc sie grac na fortepianie. A tak, pewnie mu >to do glowy nie przyszlo.

                      Mieszasz jablka z pomaranczami.
                      Gdyby jedno z rodzicow bylo muzykalne,to dziecko odziedziczyloby te
                      muzykalnosc,tak jak Mozart po swoim ojcu.
                      en.wikipedia.org/wiki/Wolfgang_Amadeus_Mozart
                      Ojciec Mozarta to kapellmeister i kompozytor.

                      > Nie znam dziecka osobiscie ani jego rodzicow. Ale zeby dziecko sie do czegos
                      garnelo, to musi miec do czego (czyli musi miec jakikolwiek z ta muzyka kontakt,
                      > inaczej nie bedzie mogl nawet powiedziec, ze wlasnie to jest >fascynujace w
                      widlach do gnoju),

                      A moj dziadek mowil,ze mnie do twarzy bylo w widlach gnojnych i nawet takie
                      zdjecie mam.
                • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 17.09.08, 19:33
                  mgla_jedwabna napisała:

                  > Dodatkowo badajacy z zacieciem judymowskim badal sluch muzyczny u dzieci.
                  Dziecko w chwili badania mialo 13 lat, wiec bylo juuz za >pozno na rozpoczecie
                  jakielkolwiek powaznej edukacji muzycznej.

                  To,ze ktos ma sluch absolutny,wcale nie znaczy ,ze bedzie dobrym muzykiem.Ma po
                  prostu jedna czesc skladowa potrzebna do bycia muzykiem.
                  www.youtube.com/watch?v=1kwjDLHX92w
                  Kazdy slycha radia,czy oglada tv i on juz dawno by spiewal piosenki,czy gral na
                  pozyczonych organkach,gdyby mial talent.


                  > Nie mysl stereotypami Maksiu, dobrze? Czytales w szkole "Antka" albo "Janka
                  Muzykanta"? Dzisiaj jest o tyle lepiej, ze te dzieci chodza do szkoly, zamiast
                  terminowac u kowala albo rozrzucac gnoj >widlami w polu, ale nierozpoznanie
                  geniuszy jest tak samo >powszechne.

                  W to zupelnie nie wierze.
                  Dzieki przy okazji za przypomnienie,o najbardziej uciazliwych pracach
                  polowych,ktore wykonywalem u dziadka na wakacjach.

    • sir.vimes W pracy, Maksiu, w pracy 10.09.08, 10:07
      nawet jeżeli będą pracować jako informatyk i porozumiewać z ludźmi tylko mailem.
      To jest jasne.


      > > Dzieci wybitne, owszem, czasem się nudzą - ale faktem jest, że CAŁE ŻYCIE
      > będą
      > > kontaktować się z mniej zdolnymi osobnikami, nawet jeśli będą pracować pr
      > zez
      > net, życie towarzyskie prowadzić na czacie a zakupy >zamawiać z dowozem.
      >
      > Chyba zartujesz?
      > Na pewno trzeba kontaktowac sie ze wszystkimi demokratycznie,ale kiedy znajda
      > na to czas?
      > Sen,sniadanie,kolacja w domu,czyli okolo 10 godzin.Nastepne 10 godzin to praca
      > i dojazd do niej.Zostaje 4 godziny dla rodziny,znajomych,obiad itd.

      Do reszty się nie odnoszę bo nie ma do czego - zwyczajnie mylisz różne sprawy,
      zdarza się każdemu.
      • maksimum Re: W pracy, Maksiu, w pracy 10.09.08, 15:30
        sir.vimes napisała:

        > nawet jeżeli będą pracować jako informatyk i porozumiewać z ludźmi >tylko mailem.

        Informatyk?
        Moze i w Polsce to jest szpan,ale tu to jest normalna robota dla srednio zdolnych.
        Lekarz nawet z bardzo sredniego ubezpieczenia dostaje 70-150 doll za wizyte.
        Syn chce grac w tenisa w HS i do tego jest potrzebny wypelniony formularz od
        lekarza,wiec pojechalismy do naszej lekarki i pielegniarka wypelnila wszystko
        sama,a pani doktor tylko pomachala nam raczka.
        Maciek wtedy spytal,ile ona bierze za wizyte,co od razu wzialem za pierwsza
        probe wyboru zawodu u latorosli.
        Wytlumaczylem mu jak sprawa wyglada,a on bez namyslu powiedzial,ze nie ma nic
        przeciwko temu by zostac lekarzem.
        A ze wizyta trwala 10 minut zamiast godziny,to pojechalismy pograc w tenisa.Syn
        coraz wyrazniej zaczyna gorowac w naszej rywalizacji,ale ja tez mialem dobre
        momenty.

        > To jest jasne.

        Ze do lekarza przychodza rozne osoby ze swoimi bolaczkami i to jest wlasnie kontakt?
        Bo ja myslalem,ze kontakt to jest to ,co inicjujemy z wlasnej woli poza
        obowiazkami zawodowymi.
        • sir.vimes Re: W pracy, Maksiu, w pracy 10.09.08, 16:35
          > Ze do lekarza przychodza rozne osoby ze swoimi bolaczkami i to jest wlasnie kon
          > takt?


          Tak, dokładnie o to chodzi. Kontakt z ludźmi. I nawet informatyk, który
          zazwyczaj codziennie na spotkania biegać nie musi - musi kontaktować się z
          ludźmi. Nie tylko lekarz, rzecznik, psycholog itp.


          > Bo ja myslalem,ze kontakt to jest to ,co inicjujemy z wlasnej woli poza
          > obowiazkami zawodowymi.
          >

          To źle myślałeś.
          • maksimum Re: W pracy, Maksiu, w pracy 10.09.08, 17:00

            > > Bo ja myslalem,ze kontakt to jest to ,co inicjujemy z wlasnej woli .poza
            obowiazkami zawodowymi.
            > >
            >
            > To źle myślałeś.

            Juz nawet sam zaczynalem miec podejrzenia ,co do swoich przemyslen.
            Dziekuje bardzo.
            • maksimum Math Club. 13.09.08, 00:09
              zgagusia napisała:

              > dla mnie wazniejszy jest podzial dzieci na klasy pod katem
              > zdolnosci/umiejetnosci. Wlasnie walcze o indywidualny tok z
              > matematyki dla moje syna - on nudzi sie na lekcjach ze swoja klasa a musi na
              nie chodzic, potem gdy koledzy biegaja po podworku on ma
              > dodatkowe zajecia z tego przedmiotu juz na swoim poziomie - i
              > dziecko czuje sie karane za to ze jest zdolne bo siedzi po poludniu
              > w szkole gdy inni sie bawia. Gdyby takich uczniow byla cala klasa
              > lekcje inaczej by wygladaly, dzieci uczylyby sie i szly do przodu >z
              materialem podczas normalnych lekcji. Maximum opisywal w swoim >watku program
              delta w USA ktorego istota jest wylapywanie >najzdolniejszych
              > dzieci (na roznych etapach edukacji), laczenie ich razem i uczenie
              > wg innego programu niz w przecietnych klasach. Chcialabym zeby cos
              > takiego funkcjonowalo w Polsce.
              >
              > Aga

              -------
              Zauwazylas chyba,ze praktycznie nikt nie jest zainteresowany tym co ja pisze i
              nie uda Ci sie zaprowadzic systemu amerykanskiego w Polsce.
              Czesc forumowiczek juz mnie nazwala trollem,a reszta sie milczaco z tym zgadza i
              tym wlasnie sposobem Ameryka ucieka wam coraz bardziej.
              Moj syn dostal sie do Brooklyn Tech HS,a ze matematyki praktycznie musialem go
              uczyc sam w domu,to wpadlem na pomysl,zeby go zapisac do kolka matematycznego w
              Brooklyn Tech.
              Szczerze mowiac myslalem,ze sie nie zalapie,bo tam sa mile widziani olimpijczycy
              z tego przedmiotu i tacy ,ktorzy biora udzial w zawodach miedzyszkolnych.
              Mialo to sie zaczal w polowie sierpnia,ale nikt o tym nie dal znac i myslalem ze
              sprawa przyschla.
              Okazalo sie ze nie.On ma to kolko matematyczne wpisane do normalnych zajec.On ma
              9 lekcji codziennie i zaczyna o 8 rano wlasnie od "math club".
              W klasie bylo 40 uczniow i Maciek juz sie zaprzyjaznil z takim,co w olimpiadach
              bral udzial,az tu nauczyciel oglosil,ze klasa bedzie zmniejszona do 32 i tych 8
              ktorzy sie nie zalapia beda mogli chodzic po lekcjach na takie same zajecia.
              Oczywiscie po lekcjach,to juz nie bedzie z tymi najlepszymi,wiec frajda
              odpada.Nauczyciel mial tych 8 nieszczesnikow powiadomic e-mailem i syn jak tylko
              wrocil ze szkoly,to do skrzynki zajrzal.
              Szczerze mowiac ,myslalem ze syn bedzie wykopany,bo mimo za dostal sie do
              Brooklyn Tech. z dosc dobrym wymikiem,to matma jego konikiem nigdy nie byla.
              Nastepnego dnia poszedl do szkoly i klasa byla mniejsza niz poprzedniego dnia i
              nikt go za drzwi nie wyprosil,tzn ze ze slabeusza matematycznego wyrasta calkiem
              zdolny chlopak.
              • majenkir Re: Math Club. 13.09.08, 01:54
                maksimum napisał:
                > Zauwazylas chyba,ze praktycznie nikt nie jest zainteresowany tym
                co ja pisze

                A jednak wciaz piszesz....
                Dlaczego nie przeniesiesz sie na jakas polonie, mamy w stanach,
                polki w stanach, albo po prostu zaloz sobie jakiegos bloga.
                Naprawde nie rozumiem, w jakim celu na polskim forum sa te Twoje
                amerykanskie wywody.....
    • alina66 Re: Zgettoizowany geniusz 13.09.08, 09:56
      a skądże taki wniosek, że "reszta się z Tobą milcząco zgadza" ?????

      Maksiu, reszcie po prostu nie chce się z Tobą gadać ....
      • maksimum Re: Zgettoizowany geniusz 13.09.08, 19:21
        alina66 napisała:

        > a skądże taki wniosek, że "reszta się z Tobą milcząco zgadza" ?????
        >
        > Maksiu, reszcie po prostu nie chce się z Tobą gadać ....

        Za bardzo wymagajacy jestem?
        • maksimum Muzykalne dzieci? 14.09.08, 19:51
          video.yahoo.com/network/100063489?v=3465561
          Corka uczyla sie grac na gitarze,ale slabo jej szlo i zarzucila.
          • maksimum Czy wasze corki jezdza na rewerze? 20.09.08, 04:28
            Bo moja bardzo lubi i z domu na plaze ma rekord 23 minuty.
            video.yahoo.com/network/100063489?v=3465561

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka