asia0212
13.09.08, 22:50
Witam.
W szkole podst.,do której uczęszcza moje dziecko stwierdzono pojedyńcze
przypadki wszawicy.W klasie mojej córki u 1 osoby(cyt.higienistkę-rój na
głowie).Jestem tym faktem przerażona,ponieważ:
1.dziecko z wszawica nadal uczęszcza do szkoły mimo setek(tysięcy?)gnid we
włosach(włosy podcięte,umyte płynem p\wszawicy)
2.sanepid nie został poinformowany o tym fakcie
3.rodzice pozostałych dzieci w klasie nie zostali poinformowani żeby baczniej
obserwować włosy pociech
Dla mnie skoro wszawica jest chorobą zakaźną dziecko chore powinno być
odizolowane do momentu wyleczenia.Faktem jest,że higienistka sprawdziła włosy
dziecku z wszawicą na drugi dzień,dała polecenia i zobaczy co będzie w
poniedziałek.NIE WIERZĘ,że ktoś z rojem insektów na głowie,a tym samym ogromną
liczbą gnid poradzi sobie z tym problemem bez nawrotów.Nadmieniam,iz dziecko
to jest świadome swej choroby i twierdzi(zapewne tak słyszy w domu),że po
odpowiednich szamponach gnidy też giną.Ja w to nie wierzę,bo dlaczego niby
zaleca się usuwanie gnid z włosów? Nie wiem co mam robić,gdzie pójść,tym
bardziej mnie to przeraża, bo moja córka siedzi z tym dzieckiem w jednej
ławce.Wariuję od myślenia jak uchronić moją rodzinę od wszawicy?
Poradźcie coś,proszę.