Dodaj do ulubionych

Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice?

18.09.08, 10:46
Jak to u Was jest? Kto decyduje o tym, że dziecko będzie albo nie będzie uczęszczało na lekcje religii? W szczególności interesuje mnie sytuacja, gdy zdania są przeciwne - jedno chce a drugie nie. I jak ta decyzyjność zależy od wieku dziecka? Czy im starsze tym chętniej pozwolicie mu decydować czy też do wieku 18 lat decydujecie za nie?

Od razu wypowiem się za siebie. Decyzję pozostawiłem 6ciolatkowi. Poszedł na pierwszą lekcję religii i mu się nie spodobało, więc nie chodzi. Babcia suszy mu o to głowę, więc być może pójdzie jeszcze raz zobaczyć czy mu się spodoba czy nie. Jeśli zmieni zdanie i zechce chodzić, to mu rzecz jasna pozwolę, jeśli zaś stwierdzi że go to nie interesuje, to nie będę na siłę zmuszał.

P.S.

Tak, na inne lekcje BĘDZIE MUSIAŁ chodzić, nawet jak matematyka czy polski mu się nie będą podobały - dura lex sed lex.
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 10:50
      dziecko. W ogole w duzym stopniu pozwalam dzieciom decydowac o sprawach
      szkolnych- czego sie ucza, w jakim stopniu itd. Z perspektywy posiadania
      nastolatka skutek jest taki ze jak juz sie wtracam- jest to przyjmowane jako
      jakas fundamentalna sprawa. I latwiej i wtedy na nia wplynac bo wszyscy maja
      poczucie ze jest wazna smile
      • agatka_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:00
        Dziecko.

        Nawet teraz w 1 gimnazjum zaproponowałam mu aby może zmienił na
        etykę (bo jest w jego szkole) żeby spróbować czegoś innego "w tym
        temacie", ale dziecko stwierdziło ze bardzo lubi lekcje religii i
        absolutnie nie ma zamiaru z nich rezygnować.

        A formalnie w gimnazjum był wymagany podpis i dziecka i rodzica na
        deklaracji w sprawie wyboru i religii i zajec PDŻ (w tej szkole w
        ogóle taki zwyczaj,że wszystkie deklaracje itp podpisuje i dziecko i
        opiekun)
        • kkokos Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:29
          > A formalnie w gimnazjum był wymagany podpis i dziecka i rodzica na
          > deklaracji w sprawie wyboru i religii i zajec PDŻ (w tej szkole w
          > ogóle taki zwyczaj,że wszystkie deklaracje itp podpisuje i dziecko
          i
          > opiekun)

          świetna zasada! niby taka prosta rzecz, a jak zupełnie inaczej
          ustawia relacje uczeń-szkoła. zazdroszczę, u nas tak nie ma
          • agatka_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:37
            kkokos napisała:

            > > A formalnie w gimnazjum był wymagany podpis i dziecka i rodzica
            na
            > > deklaracji w sprawie wyboru i religii i zajec PDŻ (w tej szkole
            w
            > > ogóle taki zwyczaj,że wszystkie deklaracje itp podpisuje i
            dziecko
            > i
            > > opiekun)
            >
            > świetna zasada! niby taka prosta rzecz, a jak zupełnie inaczej
            > ustawia relacje uczeń-szkoła. zazdroszczę, u nas tak nie ma



            też mi się to spodobało !!! a jeszcze chyba bardziej synowi (swoją
            drogą dobrze, że ma już swój podpis, kilka miesięcy temu założyłam
            mu konto bankowe i musiał sobie ten podpis wymyśleć).


    • przeciwcialo Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 10:59
      Chrzcząc dziecko nie dla folkloru tylko dla sakramentu
      zobowiazaliśmy sie do wychowania dziecka w wierze katolickiej.
      Dlatego na religie "musi" chodzic. W liceum zostawie sprawe dziecku.
      Jako rodzic mam obowizek dbac o zdrowie, wykształcenie i wychowanie
      dziecka. Religia jest jednym z elementów wychowania.
      • a.nancy Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 11:19
        przeciwcialo napisała:

        > Chrzcząc dziecko nie dla folkloru tylko dla sakramentu
        > zobowiazaliśmy sie do wychowania dziecka w wierze katolickiej.
        > Dlatego na religie "musi" chodzic.

        wychowanie nie polega na tym, ze dziecko cos "musi". wychowanie to przede
        wszystkim dawanie przykladu i wyjasnianie swiata. dla mnie wychowanie w wierze
        katolickiej oznacza mowienie dziecku o Bogu, uczenie modlitw itp.
        do wiary nie da sie zmusic.
        • przeciwcialo Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 11:34
          Dlatego przy musi był cudzysłów.
    • genek_b Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:07
      6-latek to dość mały obywatel. Jego świadomość
      otaczającego świata jest taka sobie.
      A decyzja - chodzić na religię czy nie chodzić jest dość
      fundamentalna.
      Dziecko oceniło religię po tym czy katecheta/ka była
      na pierwszy rzut oka fajna.

      A tobie ten temat generalnie wisi. To po co te wątpliwości?
      • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:36
        Mnie ten temat bynajminej nie wisi. Interesuję się religiami i rozmawiam często o tym z synem. Jego też to interesuje. A lekcja religii była nudna, bo "było nudno jak w kościele" (cytat z syna). Szanuję jego zdanie.
    • zawsze_wolna_nilka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:32
      Gdybym spytała moje dziecko, czy chce chodzić na zajęcia z religii i zajęcia z
      voodoo, w obu przypadkach wyraziłoby entuzjazm.
      Ja decyduję.

      Gdyby jednak wyraziło stanowczy przeciw w sprawie zajęć nieobowiązkowych, w
      których bierze udział i już wie, o co w nich chodzi, zgodziłabym się na
      rezygnację z nich.
      • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:37
        a voodoo to nie religia?
        • guderianka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:39
          Nie ma decydowania bo efekt końcowy -chodzenie/nie chodzenie na
          religię jest efektem dotychczasowego życia czyli nie wychowywania w
          wierze katolickiej.Owszem, zadaliśmy córce pytania czy chce chodzić
          bo jeśli tak to proszę bardzo ale skoro tak to musi liczyć sie z
          tym,że oprócz religii powinna uczęszczać na msze, brać udział w
          życiu wspólnoty kościelnej, uczyć się modlitw,iść do spowiedzi itp
          Nie chciała
          • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:48
            No właśnie ja nie bardzo widzę związek z uczęszczaniem na lekcje religii a czynnym braniem udziału w życiu Kościoła. Można chcieć poznać religię ale nie trzeba od razu jej uprawiać, nie?
            • sion2 Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:59
              0golone_jajka napisał:

              > No właśnie ja nie bardzo widzę związek z uczęszczaniem na lekcje
              religii a czyn
              > nym braniem udziału w życiu Kościoła. Można chcieć poznać religię
              ale nie trzeb
              > a od razu jej uprawiać, nie?

              Poznaje sie religie na religioznastwie, jak studiowalam teologie
              katolicka, przerabialismy regularnie i solidnie (po 1-2 semestry)
              wszystkie inne religie najwazniejsze, ich podstawy, zasady, swiete
              ksiegi, duzo wiecej i szczególowiej nas uczono o innych wyznaniach
              chrzescijanskich poza katolicyzmem i to bylo religioznastwo

              a co innego jest wychowywac dziecko w wierze - do tego sluza lekcje
              religii ktorej wyznania jest dziecko

              Jajco nie rozumie tej roznicy i domaga sie aby religii katolickiej
              uczono dzieci takze o Zeusie i Koranie
              nie rozumie ze w wychowaniu chrzescijanskim chodzi o przekazanie
              wiary prowadzacej do zbawienia wiecznego a nie uczestniczenie w
              zajeciach dla poznania jednego z wielu systemow wierzen
              wlasnie z takich uczestnikow religii - traktujacych ją jak folklor -
              biora sie potem katolicy robiacy szopki z I Komunii, i lamentujacy
              ze wiara [kosciol] smią czegokolwiek od nich oczekiwan w zakresie
              szeroko pojetej moralnosci
              • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:04
                Ogólnie masz rację.

                > a co innego jest wychowywac dziecko w wierze - do tego sluza lekcje
                > religii ktorej wyznania jest dziecko

                Dziecko jest wyznania żadnego. Bo w nic nie wierzy. Dopiero to wyznanie się u niego krzewi poprzez przekazywanie informacji tylko o jednym systemie wiary i to w taki sposób jakby to była prawda absolutna. A dziecko generalnie wierzy dorosłym. I dopiero po takim "nauczaniu" dziecko staje się (albo i nie) wyznawcą jakiejś religii. ALe na początku jest "czyste". Nauczanie dziecka tylko jednej jedynej religii jest odbieraniem mu wyboru, nie sądzisz?
                • sion2 Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:50
                  nie, nie sądze ale nigdy sie nie zgodzimy gdyz mamy inna definicje
                  wiary

                  dla ciebie wiara=religia=jeden z wielu mozliwych do wyboru
                  swiatopogladow, z ktorych zaden nie ma wplywu na fundamentalne
                  zagadnienia dotyczace czlowieka, gdyz kazdy z nich jest bajką i tak
                  jak jedne dzieci w dziecinstwie uwielbiaja bajke o Czerwonym
                  Kapturku i ją preferują a inne o Krolewnie Sniezce, i rodzice daja
                  wybor - tak samo jest z religia - to sa rozne bajki z ktorych nalezy
                  dziecku pozwolic wybrac tę ktora da najwiecej frajdy

                  wiara naprawde jest relacja z Bogiem a nie zbiorem bajek ktore nie
                  dzieja sie naprawde
                  i jest tylko jedna wiara prawdziwa: ta w Boga Stworce, w Boga Jednego
                  owszem sa podzialy: judaizm, islam, chrzescijanstwo a wewnatrz niego
                  rozne wyznawnia w tym katolickie ale fundamentem ich wszystkich,
                  najwiekszych religii swiata jest w wiara w Jednego Boga Stwórce

                  wierzy sie nie po to aby bylo przyjemnie i "kazdy ma jakiegos bzika,
                  kazdy jakies hobby ma" a jakie to wszystko jedno
                  wierzy sie po to aby rozwijac relacje z Bogiem i pozwolic Mu dzialac
                  w swoim zyciu a wreszcie osignac zycie wieczne jesli ty nazywasz to
                  ograniczaniem dziecka to sam chyba jestes ograniczony
                  • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:55
                    > i jest tylko jedna wiara prawdziwa: ta w Boga Stworce, w Boga Jednego

                    Ty tak wierzysz. Miliony ludzi zaprzeczą. I kto ma rację?
                    • sion2 najlepiej sprawdzic samemu 18.09.08, 13:31
                      a nie opierac sie na statystykach, krzykliwych tytulach gazet,
                      mediach koncentrujacych sie WYLACZNIE na kolejnych aferach
                      pedofilskich w kosciele, na "Faktach i Mitach" gdzie nie masz
                      napisane w co wierza katolicy tylko w co SIĘ WYDAJE ze wierza
                      katolicy wedlug autorow tekstow itd

                      najlepiej zaangazowac sie i pozwolic aby w twoim zyciu, bez zadnych
                      uporzedzen z twojej strony, okazalo sie czy Bog istnieje czy nie,
                      mowiac krotko - dac Mu szanse bo On sie nie narzuca
                      a jak do tej pory ty sie barykadujesz setkami uprzedzen, schematow,
                      kpin, cynizmem i szyderstwem oraz upajaniem sie wszystkim co zle
                      wydarzylo sie w KK

                      i ty nazywasz to OBIEKTYWNYM podjesciem big_grin
                      • 0golone_jajka Re: najlepiej sprawdzic samemu 18.09.08, 13:42
                        No dobra, ale ja w rozmowie z dzieckiem nie opieram się na tym wszystkim co wymieniłaś, tylko mówię mu JAK JEST. Że jedni wierzą a inni nie, że jedni w to a inni w tamto. Nie potrafię stwierdzić, która wiara jest prawdziwa a która fałszywa. Prorocy każdej mówią dokładnie to samo - że ich jest prawdziwa, a reszta jeśli nie całkiem fałszywa, to przynajmniej nie do końca pełna. Sama tak twierdzisz.
                        • przeciwcialo Re: najlepiej sprawdzic samemu 18.09.08, 13:54
                          Mam jakies takie przeczucie ze dobrze to ty nie robisz dziecku.
                          Chyba jeszcze bardzie mieszasz.
                          Bo ja nie wierzę, ale inni wierza, ja nie mówie że to złe ale tez
                          nie powiem że dobre.
                          Wydaje mi się że dziecko powinno otrzymac od rodziców wyraźny
                          syganł. My wierzymy lub nie wierzymy i tego sie trzymamy. O innych
                          postawach trzeba mówic ale nie w kontekście supermarketu gdzie
                          przedstawisz wszystko i kazesz wybierac.
                          Posyłanie na religie czy z babcia do koscioła raz w miesiacu to
                          żadne wychowanie w wierze skoro rodzice pokazuja całkiem cos innego.
                          To nie babcie ma wychowywac tylko rodzice. Ale jesli włączasz w to
                          babcie to babcia lepiej zrobiłaby gdyby albo konsekwentnie
                          prowadziła do kościoła co tydzień i uczyła wiary skoro ty nie
                          chcesz/nie mozesz albo zamiast tych jednorazowych folklorystycznych
                          wyjść do kościoła poszła z dzieckiem na spacer.
                          Mam nadzieję że się nie obrazisz ale tak odebrałam cała te sytuacje.
                          • lau-rin Re: najlepiej sprawdzic samemu 12.03.09, 19:28
                            Ja uważam, że bardzo dobrze tłumaczy. Chłodna ocena faktów: jedni wierzą - inni
                            nie. Koniec kropka. Nie trzeba tu pokazywać dziecku, że to jest dobre albo
                            tamto. Są rzeczy, gdzie można wybrać i żaden wybór nie jest gorszy niż inny i
                            każdy ma swoje za i przeciw.
                  • a.nancy Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 11:25
                    > i jest tylko jedna wiara prawdziwa: ta w Boga Stworce, w Boga Jednego
                    > owszem sa podzialy: judaizm, islam, chrzescijanstwo a wewnatrz niego
                    > rozne wyznawnia w tym katolickie ale fundamentem ich wszystkich,
                    > najwiekszych religii swiata jest w wiara w Jednego Boga Stwórce

                    uwazasz, ze islam, chrzescijanstwo i judaizm sa tak samo prawdziwe? to chyba
                    malo popularny poglad
                    i slabo ugruntowany w zrodlach (podejrzewam, ze o ile jeszcze Mojzesz moglby
                    zaakceptowac chrzescijanstwo, to Mahomet z Jezusem by sie nie dogadali raczej).
                    • hankam Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 20.09.08, 11:44
                      Bo Mahomet był ostatnim z proroków.
                      Nie uznawanym przez chrześcijaństwo.
                    • titta Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 20.03.09, 22:33
                      Islam, Judaizm i Chrzescijanstwo nie moga byc w taki sam sposob
                      prawdziwe (jednoczesni prawdziwe) poniewaz sa sprzeczne w pewnych
                      zlozeniach. Jednak wszystkie te trzy religie laczy to, ze wierza w
                      tego samego i jedynego Boga.
                      Chrzescijanstwo jest wlasciwie kontynuacja judaizmu. Mozna jak
                      najbardziej byc wierzacym Zydem i jednoczesnie chrzescijaninem, i
                      jest ich dosc sporo. Dlaczego jest to mzozliwe pojac mozna jednak
                      tylko wtedy gdy zrozumie sie, wlasnie, ze nie chodzi o religie
                      (rzoumiana jako zespol zasad iobrzadkow), a wlanie o gleboka,
                      osobista relacje z zywym i wszechmocnym Bogiem.
                      Islam wyklucza niestety osobistosc tej relacji, zastepujac ja
                      zasadami i basniowymi nalecialosciami. W czym wlasciwie niewiele
                      ustepuje mu wspolczesny Judaizm i ...kosciol katolicki.
                • lau-rin Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 12.03.09, 19:15
                  Mnie na religii w liceum powiedziano, że owszem, religii naucza katolicki
                  ksiądz, ale powinien nam mówić o religiach w ogóle... Niestety wygląda to tak,
                  że dziecku się klepie do głowy formułki na pamięć, których ono nie rozumie i
                  jeszcze jest za swoją "religijność" oceniane.
                • titta Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 20.03.09, 22:20
                  Nie, poniewaz celem rodzicow jest przekazanie dziecku takiego
                  systemu wiary jaki uwazaja za prawdziwy. Koran owszem moga
                  przezczytac (ja czytalam), dysputy filozoficzne rowniez. Ale zajecia
                  z religi katolickiej czy szkolka niedzielna (w kosciolach
                  protestanckich) maja inne zadannie.
                  Dlatego miedzy innymi uwazam, ze wprowdzenie religi jako takiej do
                  szkol jest grubym nieporozumieniam, przynoszacym czesto wiecej szkod
                  niz pozytku.
            • guderianka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:31
              0golone_jajka napisał:

              > No właśnie ja nie bardzo widzę związek z uczęszczaniem na lekcje
              religii a czyn
              > nym braniem udziału w życiu Kościoła. Można chcieć poznać religię
              ale nie trzeb
              > a od razu jej uprawiać, nie?


              Nie
              Wiara to nie dyscyplina naukowa
              Staram się być konsekwentna w życiu zwłaszcza w tak waznych kwestiach
    • sion2 Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 11:42
      no wlasnie ktos tu poruszyl wazny aspekt: chrzest
      jezeli rodzice daja dziecko do chrztu to w czasie liturgii chrztu
      jest moment gdy ZOBOWIAZUJA SIE PRZED BOGIEM do wychowywania go po
      katolicku (mowie o chrzcie katolickim), i wiecej jest to WARUNEK
      dopuszczenia do chrztu
      jesli rodzice nie zamierzaja dziecka wychowywac po katolicku czyli
      przekazywac wiare, w niej wychowywac oraz doprowadzic dziecko do
      dalszych sakramentow - zaleca sie odlozenie chrztu

      w prawie kanonicznym jest tak ze nie mozna ochrzcic 13-latka bez
      jego zgody, czyli dzisiaj 1 klasa gimnazjum
      choc trudno powiedziec zeby 13-latek byl w pelni dojrzaly i
      odpowiedzialny, jednak od tego wieku Kosciol jakby sygnalizuje ze
      dziecko moze odmowic wiary i ze wtedy nalezy decyzje uszanowac, nie
      wymuszac na sile

      natomiast jesli chodzi o dziecko mlodsze to zostawianie mu decyzji
      jest niezrozumieniem fundamentalnych spraw
      tak moze mowic ateista, antyklerykal oraz osoba bardzo bardzo letnia
      w wierze i niedojrzala, dla ktorej wiara jest tylko jednym z wielu
      swiatopogladow, nie ma wplywu na nasze zycie ktora wybierzemy, nie
      mowiac juz o zyciu wiecznym ktore to takie osoby w wiekszosci
      odrzucaja "bo nikt nie udowodnil ze po smierci cos jest"

      zostawianie tak POWAZNEJ - bo decyzja o byciu wierzacym/niewierzacym
      jest powazna - niedojrzalemu malemu dziecku, ktore jest
      uksztaltowane najwiecej przez domowe srodowisko, ktorego sobie NIE
      WYBRALO jest dziwne
      bo dziecko ogolonych_jajek, zacieklego przesmiewcy kosciola
      katolickiego, nie otrzymalo jeszcze zadnego wyboru, jego syn z gory
      przez wlasnego ojca zostal skazany na bycie takim sam jak on, az do
      wieku gdy tatus i mamusia przestana byc najwazniejszymi autorytetami
      i wtedy niektorym zaczyna cos switac w glowach ze moze wizja
      kosciola przedstawiona w domowym zaciszu ma sie nijak do
      rzeczywistosci
      ale to najwczesniej w okresie dojrzewania a przewaznie na studiach
      dopiero
      nie miej pewnosci Jajco ze synek bedzie taki jak ty, moja ciotka
      wychowana przez zacieklego ateiste co nawet krzyza nie pozwalal
      wieszac w domu - wstapila do zakonu po studiach
      • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:00
        > jezeli rodzice daja dziecko do chrztu to w czasie liturgii chrztu
        > jest moment gdy ZOBOWIAZUJA SIE PRZED BOGIEM do wychowywania go po
        > katolicku

        Zgadza się. Ale czy nie powinni uszanować godności i zdania osoby ludzkiej jaką jest ich dziecko? Czy zmuszać siłą, groźbą czy szantażem? Ale przecież do wiary zmusić nie można. A wychowanie po katolicku to raczej dawanie świadectwa katolickiego postępowania w życiu a nie ciąganie za uszy do kościoła czy na lekcje religii, nieprawdaż?

        > w prawie kanonicznym jest tak ze nie mozna ochrzcic 13-latka bez
        > jego zgody

        To ciekawe, ale młodszego można, bo i tak nic nie kuma. To trochę nie fair, nie sądzisz?

        > natomiast jesli chodzi o dziecko mlodsze to zostawianie mu decyzji
        > jest niezrozumieniem fundamentalnych spraw
        > tak moze mowic ateista, antyklerykal oraz osoba bardzo bardzo letnia
        > w wierze i niedojrzala, dla ktorej wiara jest tylko jednym z wielu
        > swiatopogladow, nie ma wplywu na nasze zycie ktora wybierzemy, nie
        > mowiac juz o zyciu wiecznym ktore to takie osoby w wiekszosci
        > odrzucaja "bo nikt nie udowodnil ze po smierci cos jest"

        Masz rację. Fundamentaliści religijni na pewno tak nie powiedzą. I zmuszą. Pozostali dadzą wybór.

        > bo dziecko ogolonych_jajek, zacieklego przesmiewcy kosciola
        > katolickiego, nie otrzymalo jeszcze zadnego wyboru

        Ciekawe skąd masz te informacje. Ja właśnie daję dziecku wybór. Do kościoła chodzi średnio raz w miesiącu, z babcią czyta Biblię, ze mną rozmawia o różnych religiach i bogach. Np. ostatnio dyskutowaliśmy o tym czy Jezus był bogiem czy człowiekiem oraz jak postępować w życiu, skoro różne święte księgi mówią co innego. Ja synowi przedstawiam (na ile sam znam) przekrój wierzeń ludzi, a nie tylko jeden mały wycinek. Wybór należy do niego.

        > nie miej pewnosci Jajco ze synek bedzie taki jak ty,

        Ja bym tylk ochciał by on ŚWIADOMIE wybrał. To wszystko.

        >moja ciotka
        > wychowana przez zacieklego ateiste co nawet krzyza nie pozwalal
        > wieszac w domu - wstapila do zakonu po studiach

        Nie pojmuję, ale jeśli mój syn by tak zrobił i byłby szczęśliwy to i ja bym był szczęśliwy. Podobnie gdyby syn wyszedł za mąż. Choć nie ukrywam, że oba przypadki napawają mnie strachem i obrzydzeniem.
        • przeciwcialo Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:13
          Dowody osobiste daje sie 18-latkowi. Taka jest przyjeta granica.
          Zawsze jakąś granice trzeba przyjąc.
          Może zejde z tematu- rodzic ma prawo wymagac pewnych rzeczy od
          dziecka tylko dlatego że jest rodzicem. Tak jest z wychowaniem w
          wierze. Dziecko może zdecydowac kiedys inaczej.
          Moje dzieci chodza i będa chodzic na religie. Jesli kiedyś zdecyduja
          o zmianie wyznania to uszanuje to. Nie zamykam im swiata na inne
          wyznania. Odwiedzamy inne kościoły, pokazuje jak umiem róznice.
          Wybieramy się na zwiedzanie Synagogi. Wychowanie w jednej wierze nie
          ogranicza edukacji ekumenicznej. Gorzej gdy wychowa sie dziecko w
          zmiksowanym religiozmawstwie co chyba bardziej może namieszac niz
          wyjaśnic. Bo gdzie jest punkt odnosny? Dla moich dzieci bedzie to
          katolicyzm.
          Dla mnie troche dziwne jest decydowanie przez dziecko o wyznaniu lub
          jego braku. To nie decyzja jaka kaszke zjesć na sniadanie.
          • agatka_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:18
            przeciwcialo napisała:

            > Dowody osobiste daje sie 18-latkowi. Taka jest przyjeta granica.
            > Zawsze jakąś granice trzeba przyjąc.
            > Może zejde z tematu- rodzic ma prawo wymagac pewnych rzeczy od
            > dziecka tylko dlatego że jest rodzicem. Tak jest z wychowaniem w
            > wierze. Dziecko może zdecydowac kiedys inaczej.
            > Moje dzieci chodza i będa chodzic na religie. Jesli kiedyś
            zdecyduja
            > o zmianie wyznania to uszanuje to. Nie zamykam im swiata na inne
            > wyznania. Odwiedzamy inne kościoły, pokazuje jak umiem róznice.
            > Wybieramy się na zwiedzanie Synagogi. Wychowanie w jednej wierze
            nie
            > ogranicza edukacji ekumenicznej. Gorzej gdy wychowa sie dziecko w
            > zmiksowanym religiozmawstwie co chyba bardziej może namieszac niz
            > wyjaśnic. Bo gdzie jest punkt odnosny? Dla moich dzieci bedzie to
            > katolicyzm.
            > Dla mnie troche dziwne jest decydowanie przez dziecko o wyznaniu
            lub
            > jego braku. To nie decyzja jaka kaszke zjesć na sniadanie.


            Rany gościa, ale decyzja o tym czy się chodzi na religie czy nie,
            nie jest decyzją o tym czy się jest wierzącym czy nie.

            Jest wielu katolików którzy nie chodzą na lekcje religii (np w wielu
            krajach które nie mają religii w szkole) i jakoś ich Kościół nie
            wyklucza....

            To jest jakaś polska definicja katolika-że to ten co wybierze
            chodzenie na religie w szkole....
            • przeciwcialo Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:20
              Nie mam mozliwosci posyłac na religie do kościoła- choć wolałabym.
              Religia gdzieby nie była, czy w szkole czy kościele jest częścia
              praktyk religijnych.
              Inne wyznania maja szkółki niedzielne- czym one sie róznią od lekcji
              religii- nazwą?
              To ty chyba jakies dziwne definicje katolocyzmu przyjmujesz.
              • agatka_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:31
                przeciwcialo napisała:

                > Nie mam mozliwosci posyłac na religie do kościoła- choć wolałabym.
                > Religia gdzieby nie była, czy w szkole czy kościele jest częścia
                > praktyk religijnych.
                > Inne wyznania maja szkółki niedzielne- czym one sie róznią od
                lekcji
                > religii- nazwą?
                > To ty chyba jakies dziwne definicje katolocyzmu przyjmujesz.


                Ja znam wielu katolików z innych krajów (znam np kilku czeskich
                katolików, choć to taka sama rzadkość jak zbombardowana kamienica
                przez Hitlerowców w Pradze-mają taką jedną i pokazują każdemu
                turyście....) którzy nigdy na żadne lekcje religii nie chodzili, ani
                w szkole, ani w kościele.

                Nie wiem jak to jest z przystąpieniem do pierwszej komunii, ale
                podejrzewam że jeśli ktoś się uprze to może dziecko posłać do
                komunii eksternistycznie-tzn sam rodzic przygotuje dziecko (tylko
                nikt tego nie robi, bo to wymagałoby nie lada wysiłku-a tak to już
                ktoś to za nas załatwia).


          • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:18
            > Dowody osobiste daje sie 18-latkowi. Taka jest przyjeta granica.
            > Zawsze jakąś granice trzeba przyjąc.
            > Moje dzieci chodza i będa chodzic na religie. Jesli kiedyś zdecyduja
            > o zmianie wyznania to uszanuje to.

            Czyli jeśli będą chciały przestać chodzić do kościoła czy na religię przed osiągnięciem pełnoletności to będzisz je zmuszać? Czy może tak długo jak długo będą mieszkać pod Twoim dachem?
            • przeciwcialo Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:21
              Juz wyżej napisałam. W liceum będa miec wolna ręke tak jak miałam ja.
        • kkokos Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:55
          > Ja właśnie daję dziecku wybór. Do kościoła cho
          > dzi średnio raz w miesiącu, z babcią czyta Biblię, ze mną rozmawia
          o różnych re
          > ligiach i bogach. Np. ostatnio dyskutowaliśmy o tym czy Jezus był
          bogiem czy cz
          > łowiekiem oraz jak postępować w życiu, skoro różne święte księgi
          mówią co inneg
          > o. Ja synowi przedstawiam (na ile sam znam) przekrój wierzeń
          ludzi, a nie tylko
          > jeden mały wycinek. Wybór należy do niego.

          E tam, wychowujesz ateistę takiego jak ty, i nie wierzę, że jesteś
          tak naiwny, by tego nie widzieć - wręcz przeciwnie, dla mnie to, co
          piszesz jest cyniczne. naprawdę uważasz, że dziecko od małego
          faszerowane przekazem "ja w nic nie wierzę, ale inni tak, jedni w
          to, drudzy w co innego, a jak będziesz duży, to sobie będziesz mógł
          wybrać, w co uwierzysz" uwierzy w cokolwiek?? nie widzisz, że twój
          przekaz jest dokładnie taką samą manipulacją, o którą posądzasz
          wierzących? widzisz, tylko udajesz, by za parę lat móc
          powiedzieć: "no proszę, dałem wybór, a i tak moje mądre dziecko nie
          dało się omamić".
          • kkokos i jeszcze 18.09.08, 13:05
            mało tego, sądząc po tym, jaką radość daje ci podpuszczanie tutaj na
            forum, podejrzewam, ze jesteś manipulantem jakich mało. a dzieckiem
            bardzo łatwo manipulować. łatwo nagradzać, choćby własną miną, tonem
            głosu - jesteś absolutnie przekonany, że nie dajesz swojemu synowi
            do zrozumienia w żaden sposób, jak miłe twej duszy są
            stwierdzenia "w kościele jest nudno"?? coś w to nie wierzę
            • 0golone_jajka Re: i jeszcze 18.09.08, 13:15
              Ależ ja go pytam czy chce iśc do kościoła z babcią i on często chce. I nie jestem taki, żeby dawać mu wybór: idź do kościoła albo zostań ze mną i pooglądamy sobie bajki. Absolutnie nie. Zawsze pytam go jak było w kościele i co robił, a on różnie odpowiada. Czasami mu się poodba, czasami nie. Na "próbną" lekcję religii poszedł. Nie broniłem mu, a nawet zachęcałem by nie decydował zanim nie zobaczy co tam jest. No ale on nie chciał. Co jeszcze mogę zrobić?

              A co do wyboru to jak mam mu dać wybór nie mówiąc mu o innych religiachm wiarach i zwyczajach? Albo nie informując, że Jezus jest/był bogiem według jednych, według innych tylko człowiekiem, a według jeszcze innych nie istniał. Przecież nie ma powszechnej zgody co do tego. Mam mu przekazywać tylko jedną wersję? Gdybym był zatwardziałym ateistą (a ja tak de facto jestem agnostykiem) to bym mu wmawiał, że bogów nie ma i że babcia jest głupia, że w jednego z nich wierzy. A ja tak nie mówię. Ja tylko pokazuję w co ludzie wierzą na świecie. Mówię PRAWDĘ. To źle?
              • elve Re: i jeszcze 12.03.09, 15:52
                pewnie, że źle. powinieneś prać mu mózg od małego, jak kkokos i jemu podobni smile
                pozdrawiam
          • strugaczka1 Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 12.03.09, 17:31
            >E tam, wychowujesz ateistę takiego jak ty, i nie wierzę, że jesteś
            >tak naiwny, by tego nie widzieć - wręcz przeciwnie, dla mnie to, co
            >piszesz jest cyniczne. naprawdę uważasz, że dziecko od małego
            >faszerowane przekazem "ja w nic nie wierzę, ale inni tak, jedni w
            >to, drudzy w co innego, a jak będziesz duży, to sobie będziesz mógł
            >wybrać, w co uwierzysz" uwierzy w cokolwiek?? nie widzisz, że twój
            >przekaz jest dokładnie taką samą manipulacją, o którą posądzasz
            >wierzących? widzisz, tylko udajesz, by za parę lat móc
            >powiedzieć: "no proszę, dałem wybór, a i tak moje mądre dziecko nie
            >dało się omamić".

            To w końcu jak wychowywać to dziecko? Wychowywanie dziecka przez katolika na
            katolika, niejednokrotnie trochę na siłę, bo to właśnie obiecywaliśmy podczas
            chrztu jest jedynym rozwiązaniem? Czy rodzice - ateiści nie mają takiego samego
            prawa przekazywania swoich poglądów jak ludzie wierzący swoich? Nie rozumiem
            dlaczego uważa się wychowanie w wierze jako coś lepszego? Przecież obie opcje
            mogą być okej.

            I naprawdę, proszę mi wierzyć, ostatecznie i tak to dziecko, prędzej czy później
            wybierze, może w wieku lat 15, a może dopiero 25. Najgorsze jest, moim zdaniem
            popadanie w skrajności - czyli przekazywanie swoich poglądów jako jedynych
            słusznych. Uważam za nieodpowiednie zarówno mówienie dzieciom, o ateistach, że
            są ludźmi niemoralnymi, jak i wyśmiewanie się z katolików przez ateistów.

            A co do dawania wyboru?smile Jak uważasz, kiedy można powiedzieć, że ktoś daje
            wybór? Bo po Twoich wypowiedziach widzę, że odpowiedź na to pytanie może być trudna.

            • kkokos Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 17.03.09, 20:06
              Wychowywanie dziecka przez katolika na
              > katolika, niejednokrotnie trochę na siłę, bo to właśnie obiecywaliśmy podczas
              > chrztu jest jedynym rozwiązaniem?

              jeśli zapytasz katolika, takiego, dla którego wiara nie jest tylko zachowywaniem
              obyczajów, ale superistotną częścią życia - tak, to jest jedyne rozwiązanie

              Czy rodzice - ateiści nie mają takiego samego
              > prawa przekazywania swoich poglądów jak ludzie wierzący swoich?
              mają jak najbardziej, a nawet powinni, jeśli chcą być w zgodzie ze sobą. tylko
              niech nie ubierają tego cynicznie w teksty "daję wybór, będzie chciał, to jak
              będzie duży sobie w coś uwierzy", bo to hipokryzja. tak trudno do zdania "jestem
              ateistą" dodać "i wychowuję swojego syna na ateistę"?? wstyd jakiś czy co?


              Nie rozumiem
              > dlaczego uważa się wychowanie w wierze jako coś lepszego?
              niczego takiego nie napisałam. chodzi mi po prostu o hipokryzję, która u
              ogolonych jajek sięga mount everestu


              > I naprawdę, proszę mi wierzyć, ostatecznie i tak to dziecko, prędzej czy późnie
              > j
              > wybierze, może w wieku lat 15, a może dopiero 25.
              to oczywiste

              Najgorsze jest, moim zdaniem
              > popadanie w skrajności - czyli przekazywanie swoich poglądów jako jedynych
              > słusznych.
              no wiesz, z punktu widzenia człowieka naprawdę religijnego jego poglądy są
              jedynie słuszne, a inni błądzą smile

              Uważam za nieodpowiednie zarówno mówienie dzieciom, o ateistach, że
              > są ludźmi niemoralnymi, jak i wyśmiewanie się z katolików przez ateistów.
              >
              święta racja smile

              > A co do dawania wyboru?smile Jak uważasz, kiedy można powiedzieć, że ktoś daje
              > wybór? Bo po Twoich wypowiedziach widzę, że odpowiedź na to pytanie może być tr
              > udna.
              i znowu - jeśli ktoś wierzy, to dla niego wybór nie istnieje (bo co to za wybór
              między bogiem a szatanem, prawda?) więc w zasadzie nie ma mowy o dawaniu dziecku
              wyboru. choć niewykluczone, że ktoś religijny tu zaprotestuje i powie coś o
              wolnej woli, którą wszyscy mamy. jednak z obserwacji znanym mi religijnych
              rodzin wnoszę, iż presja nawet na dorosłe dziecko jest duża

      • agatka_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:03
        nawet bym się z tobą sion zgodziła...pod jednym wszak warunkiem:
        kiedy religia byłaby nauczana w kościele i byłaby traktowana jako
        praktyka religijna wynikająca ze świadomego wyboru. Taka religia
        byłaby zgodna z tym co nazywasz "wychowaniem w wierze"

        Niestety religia jako przedmiot szkolny to tylko przedmiot szkolny i
        szczerze powiem jako taki przez wielu jest traktowany-jako nauka o
        zasadach moralnych etycznych, o zasadach, pewnych "zwyczajach"
        panujących w kościele itp. Nawet ostatnie wytyczne KK mówią ze na
        lekcjach religii ma być oceniana WIEDZA a nie religijność
        delikwenta. Tak więc sam kosciół uznał że celująca ocene z religii
        moze mieć uczeń który opanował materiał choć niekoniecznie chodzi do
        kościoła czy przyjmuje sakramenty-bo tego w SZKOLE kościołowi
        sprawdzać nie wolno. (i na odwrót nawert najgorliwszy dewota-
        wychowywany przez jeszcze bardziej gorliwych dewotów, jak nie bedzie
        miał wiedzy dobrej oceny nie dostanie)

        Moim zdaniem wprowadzenie religii do szkoły szkodzi samemu
        kościołowi. A już wprowadzenie ocen, liczenie do średniej
        doprowadzi , że powoli religia ze szkół zniknie, może nie w ciągu
        roku czy dwóch, ale raczej taki będzie trend. Póki nie było tych
        ocen, to jeszcze religia miała takie szczególne miejsce, niby lekcje
        a jednak nie lekcje...teraz nie ma zmiłuj to kolejna lekcja, to
        kolejna ocena do zdobycia i tyle.

        Mnie podobało się (pisze w czasie przeszłym bo mam już duże dziecko,
        więc aspekt logistyczny nie jest już tak dokuczliwy), ze religia
        jest w szkole-bo logistycznie jest to dla mnie wygodne,
        prawdopodobnie gdyby religia była w kościele to nie prowadzałabym
        dziecka z czysto logistycznych wzgledow. Nie przeszkadza mi
        obecność religii w szkole, nie denerwuje jej ilość-niemniej widze że
        Kościół jednak strzela sobie powoli w stopę-bo nie można zjeść
        ciastko i mieć ciastko-czyli traktować religii jako wychowania w
        wierze, a jednocześnie jako zwykłego przedmiotu w świeckiej jednak z
        definicji szkole.

        Dziś jest na pierwszej stronie gazety "Polska" wstępniak o tym ze
        młodzież lawinowo rezygnuje z religii-powód OCENY i to że religia
        stała się kolejnym przedmiotem szkolnym. Przeczytaj sobie ten
        artykuł.
        • 0golone_jajka Młodzież masowo rezygnuje z religii 18.09.08, 12:09
          Ciekawe wyniki

          www.pardon.pl/artykul/6268/uczniowie_masowo_rezygnuja_z_religii
        • kkokos Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 12:38
          agatka_s napisała:

          >
          > Moim zdaniem wprowadzenie religii do szkoły szkodzi samemu
          > kościołowi. A już wprowadzenie ocen, liczenie do średniej
          > doprowadzi , że powoli religia ze szkół zniknie, może nie w ciągu
          > roku czy dwóch, ale raczej taki będzie trend. Póki nie było tych
          > ocen, to jeszcze religia miała takie szczególne miejsce, niby
          lekcje
          > a jednak nie lekcje...teraz nie ma zmiłuj to kolejna lekcja, to
          > kolejna ocena do zdobycia i tyle.

          zgadzam sie z agatką. pan od religii w podstawówce był fajny, to
          religia była fajnym przedmiotem. pan od religii w gimnazjum jest,
          jeśli dobrze rozumiem, nudny: "znowu będę spał całą lekcję, mamo, on
          jest sztywny, nigdy się nie uśmiecha, całą lekcję gada i gada, w
          kółko to samo, nikomu nie chce się tego słuchać. i wcale się nie
          modlimy, tylko jakiś błyskawiczna modlitwa na początku, na końcu już
          nie". dla mnie najdosłowniejsza egzemplifikacja tego, że kiepski
          nauczyciel zabija przedmiot (już szeregowy, bo w podstawówce to
          choćby modlitewną oprawą się te lekcje wyróżniały), który wcale nie
          musi być nudny. gdyby to była religia w parafii, można by pójść
          gdzie indziej, a tak...

          • agatka_s Lekcja religii to nie jest praktyka religijna 18.09.08, 12:48
            Gdyby tak było to na religie mogłyby chodzić tylko ochrzczone dzieci-
            a tak nie jest. Nikt nie wymaga (póki co !!!) deklaracji wyznania
            przed zapisaniem się na religie. Póki co i niewierzący mogą chodzić
            na religie (i pozostać nadal niewierzącymi) i na odwrót wierzący
            mogą nie chodzić i pozostać nadal katolikami. Niestety jest taki
            stereotyp w naszym kraju: chodzi-wierzy, nie chodzi-nie wierzy-ale
            to jest stereotyp, bo lekcja religii naprawde jest tylko lekcją,
            niczym innym-nie zawsze ma coś wspólnego z wiarą człowieka.

            U nas przez rok była katechetka-wariatka, gdyby nie to że Kuria ją
            zwolniła sama (no bo już naprawdę przegieła), to gdyby miała dalej
            uczyć mojego syna, chyba bym dziecko wypisała z religii. Czy to by
            oznaczało, że zmieniłam wyznanie ? (swoje ? dziecka ?)
            • 0golone_jajka Re: Lekcja religii to nie jest praktyka religijna 18.09.08, 12:56
              A co ta katechetka robiła?
              Bo u mojego dziecka lekcja religii zaczęła się modlitwą, a to chyba przegięcie.
              • agatka_s Re: Lekcja religii to nie jest praktyka religijna 18.09.08, 13:08
                0golone_jajka napisał:

                > A co ta katechetka robiła?
                > Bo u mojego dziecka lekcja religii zaczęła się modlitwą, a to
                chyba przegięcie.


                To była pierwsza klasa podstawówki, pani na którejś lekcji wielkimi
                lierami na tablicy wypisała 10 słów, k..wa, ch...j itp (mnie
                przyszły do głowy tylko dwa, bo tylko tyle jakoś mi się kojarzą, ale
                ich była cała tablica) nie w wersji "ocenzurowanej", i oznajmiła
                tych słów używać wam nie wolno. Oczywiście dla większości dzieci
                słowa te były kompletnie nieznane więc większość zapytała rodziców
                co one znaczą, i nawet pokazała je rodzicom w zeszycie (bo niektóre
                dzieci sobie przepisały, nie będąc swiadomymi co przepisują). No i
                na zebraniu zrobił się kocioł, bo rodzice się wściekli i poszła
                petycja do kurii. w drugiej klasie po pani słuch zaginął.

                Ale to był jeden taki przypadek, potem był cudowny ksiądz i wreszcie
                3 lata z super nauczycielką (specjalnie pisze NAUCZYCIELKĄ-bo to był
                pedagog z prawdziwego zdarzenia)-tylko że na tych lekcjach dzieci
                jeździły po różnych światyniach (meczet, synagoga,kościół itp),i w
                ogóle było dużo prawdziwych wiadomości a nie robienia wody z mózgu.
                Dlatego mój syn tak lubi religie.
                • kkokos Re: Lekcja religii to nie jest praktyka religijna 18.09.08, 13:23
                  > Ale to był jeden taki przypadek, potem był cudowny ksiądz i
                  wreszcie
                  > 3 lata z super nauczycielką (specjalnie pisze NAUCZYCIELKĄ-bo to
                  był
                  > pedagog z prawdziwego zdarzenia)-tylko że na tych lekcjach dzieci
                  > jeździły po różnych światyniach (meczet, synagoga,kościół itp),i w
                  > ogóle było dużo prawdziwych wiadomości a nie robienia wody z
                  mózgu.
                  > Dlatego mój syn tak lubi religie.

                  no tak, to byla szkoła społeczna, katechetka jak rozumiem nie byla
                  wyznaczona przez kurię itd. trochę chyba się mijała z programem
                  katechezy - zresztą sion będzie wiedziała lepiej. sądząc po twoim
                  stosunku do sprawy (woda z mózgu i prawdziwe wiadomości) oczekujesz
                  nie katechizacji, tylko religioznawstwa. owszem, bardzo, bardzo by
                  było przydatne, czego mnóstwo ludzi nie rozumie (matki na zebraniu w
                  podstawówce niemal mnie zlinczowały, gdy zaproponowałam, by naszą
                  klasę zabrać do muzeum azji i pacyfiku, które wtedy organizowało
                  lekcje o islamie, trochę w ramach walki z antyislamską paniką po 11
                  września). ale zachowajmy naturalny porządek rzeczy: najpierw
                  katechizacja, potem religioznawstwo. nie miałabym nic przeciwko
                  temu, gdyby ta pierwsza odbywała się wciąż w kościele, a tego
                  drugiego było więcej w programie szkolnym (teoretycznie jakieś tam
                  elementy są na historii).
                  • agatka_s Re: Lekcja religii to nie jest praktyka religijna 18.09.08, 14:22
                    No była to szkoła społeczna, ale nie sądzę aby to miało akurat takie
                    znaczenie, 100% klasy chodziło na religie.

                    Szkoła realizowała program "Wychowanie ku tolerancji" (taki
                    ogólnodostępny program, chyba współfinansowany z Unii) czy jakoś tak
                    i był to program właśnie pod auspicjami katechetki (i drugiej pani
                    bibliotekarki). Lekcje religii były lekcjami religii katolickiej,
                    ale bez negowania czy pomijania faktu że inne religie istnieją, i z
                    podkreślaniem że wielkie religie monoteistyczne mają wiele wspólnego-
                    to się chyba nazywa ekumenizm. Pani katechetka była super osobą,
                    taką z którą można normalnie pogadać i taką która rozumie, że nie
                    każdy rodzic jest takim 100% wierzącym. Jak kiedyś jakoś wyszło w
                    rozmowie ze ja do kościoła nie chodze, dziecko chodzi raczej samo,
                    to pani powiedziała "a może się kiedyś pani wybierze"-i tyle.

                    myśle, że bardzo zależy od osoby katechety. jeśli zachowuje się on
                    jak nauczyciel (dziecka !!) i jak partner dla rodziców, to jest ok,
                    gorzej jak ksiądz albo katecheta zapomina że w szkole jest "tylko"
                    nauczycielem i zaczyna nawracać, pouczać i pokazywać że tylko to co
                    głosi KK jest prawdą objawioną-myslę że z kontaktów z takimi
                    katechetami, bierze się potem tak wielu wręcz fanatycznych wrogów
                    Kościoła.
            • przeciwcialo Re: Lekcja religii to nie jest praktyka religijna 18.09.08, 13:03
              Niewierzące i nieochrzczone dziecko może chodzic na religie i nikt
              mu tego nie zabroni. Jednak do Komunii nie bedzie mogło przystapic.
              Upraszczasz wiare jak pewnie wiekszosc ludzi.
              A ja marzę o dniu kiedy religia wróci pod "strzechy" kościołów.
              • 0golone_jajka Re: Lekcja religii to nie jest praktyka religijna 18.09.08, 13:04
                > A ja marzę o dniu kiedy religia wróci pod "strzechy" kościołów.

                Ja też. Choć z punktu widzenia antyklerykała jakim jestem znacznie lepiej jest tak jak teraz smile
            • lau-rin Re: Lekcja religii to nie jest praktyka religijna 20.03.09, 18:43
              Lekcja religii (a naucza się jakoś tylko katolickiej) powinna być traktowana jak
              praktyka religijna tzn. wierzący powinni uczęszczać i już. No ale w naszym kraju
              nabrało to zaskakującego charakteru i doszło do tego, że ja - ateistka od
              hohoho, kiedy już byłam swoich przekonań pewna chodziłam na religię i kończyłam
              rok z oceną celującą!
              Dla wyjaśnienia dodam, że u nas wymagana była rezygnacja z lekcji podpisana
              przez rodziców, a moi nie chcieli tego podpisać i musiałam chodzić.
              Wniosek: księdza na religii słuchało na 30 osób max 5 (reszta robiła co
              chciała). Byłam w tych 5 osobach często ze względu na to, że zawsze lubiłam
              podważać to co mówi ksiądz jeżeli to się faktycznie nie kleiło i z racji faktu,
              że w ogóle cokolwiek na ten temat mówiłam, byłam w oczach księdza celującym
              przykładem big_grin
        • sion2 Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 13:06
          Agatko co do szczegołow drugorzednych typu religia w szkole czy w
          kosciele - zgadzam sie z toba
          ja zawsze bylam zwolenniczka religii w szkole dla klas 0-3, no moze
          z racji ze czasy coraz bardziej niespokojne i dzieci trzeba wozic -
          moze do konca podstawowki

          ale sama przyznajesz ze gdyby religia byla przy kosciele dziecko nie
          chodziloby bo nie mialabys czasu, podobnie jest w co drugiej
          rodzinie - dzieci maja tyle nauki i zajec dodatkowych a rodzice
          pracy ze malo kto przychodzilby do salek przy kosciele

          tak wiec gdy religia jest w szkole zdecydowanie wiecej dzieci na nia
          uczescza niz gdyby byla przy kosciele (w dzisiejszych czasach)

          natomiast z tym braniem przykladu z katolikow z innych krajow to nie
          masz racji bo brutalna prawda jest taka ze przecietny katolik
          zachodni nie praktykuje sakramentow (zwlaszcza spowiedz omija
          szerokim łukiem), nie widzi potrzeby przestrzegania przykazan Bozych
          nie mowiac juz o znajomosci zasad wiary katolickiej

          ja jestem za wiara SWIADOMĄ czyli musi byc czas gdy tę wiare
          doglebnie poznajesz, gdy uczysz sie dlaczego wierzymy w Jezusa a nie
          Zeusa, gdy cwiczysz argumentowanie dlaczego tak a nie inaczej
          wierzymy, gdy dowiadujesz sie jakie znaczenie ma modlitwa a jakie
          sakramenty i po co uczestniczyc we Mszy skoro "Bóg jest wszedzie" -
          to jest wlasnie czas dziecinstwa i dojrzewania

          nie znam osobiscie ani jednego katolika, ktory porzucil wiare i
          kosciol, posiadajac chocby fundamentalna wiedze na jej temat i
          ktorzy odchodzac WIEDZIELI CO CZYNIA - choc nie, przepraszam znam
          jedna forumowiczke ale ona choc teraz niewierzaca odnosi sie z
          wielkim szacunkiem, zrozumiem i wrecz cieplem do kosciola choc sama
          wiare stracila (jak twierdzi), przedstawia zupelnie inna postawe niz
          takie ogolone_jajka i inni zacietrzewieni antyklerykalowie

          jesli ktos zamiast sluchac Slowa Bozego i angazowac sie umyslem i
          wolą, zamiast starac sie zrozumiec i dowiedziec sie czym jest Msza
          sw, podczas kazdej eucharystii stoi pod kosciolem i opowiada dowcipy
          kolegom a lekcje religii olewa, za najwiejsza radosc poczytujac
          sobie drwiny z katechety - nic dziwnego ze katolikiem jest zadnym
          choc jak mu powiedziec to wprost wylewa kubel pomyj na tego kto mu
          te prawde objawil
          • sion2 to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 13:07

            • verdana Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 13:10
              U nas w domu dzieci zyskały prawo decyzji po bierzmowaniu, a wiec w
              momencie, kiedy w oczach Koscioła stały się dorosle i same
              odpowiadały za swoja wiare. Do tego czasu decydowalismy my. Ja
              jestem wprawdzie niewierzaca i nieochrzczona, ale biorac slub
              podpisalam zobowiazanie, ze nie będę przeszkadzac w religijnym
              wychowaniu dziecka. Ojciec dzieci, odpowiedzialny za ich religijne
              wychowanie ma prawo decydowac, czy będą chodzily na religię, póki
              odpowiada za ich religijne wychowanie.
              Ale nie decyduje już np. o tym, czy bedą przystepowały do
              sakramentow. To ich decyzja.
            • mharrison Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 13:21
              Myślę Sion, ze jednak spłycasz albo masz wąskie znajomości.

              Znam osoby posiadające fundamentalną i pozafundamentalną wiedzę,
              którzy odeszli wiedząc, co czynią (no chyba że będziemy się spierać
              o osąd, kto ma oceniać czy wiedzieli).

              Agrument niebezpiecznych czasów i zajęć pozalekcyjnych słabo do mnie
              przemawia. W końcu, gdy rodzicom zależy na dobrym
              angielskim/chórze/balecie/to dowiozą i na drugi koniec miasta, o
              najbliższej parafii nie wspominając. Tu dochodzimy do pytania czy i
              komu zależy, by chodziło jak najwięcej osób, czy te, które czują
              taką potrzebę (albo ich rodzice).

              A wracając do tematu za naturalne uważam, że to rodzice decydują o
              tym czy dziecko chodzi czy nie chodzi na religie w szkole, podobnie
              jak i o wyborze samej szkoły (przyjmując założenie, że obracamy się
              w kręgu podstawówki).
              • przeciwcialo Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 13:27
                Dla mnie argument trudnych czasów tez nie przemawia. Ludzie innych
                wyznań czasem muszą na drugi koniec miasta pojechac do kościoła.
                Zawieść dzieci na szkółkę niedzielna.
                • 0golone_jajka Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 13:29
                  Poza tym u takich świadków Jehowy czy mormonów to msza i szkółka niedzielna to kilka godzin trwa, a nie marne 45 minut. I oni mogą a katolicy nie? Czemu?
                • sion2 Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 13:38
                  przeciwcialo napisała:

                  > Dla mnie argument trudnych czasów tez nie przemawia. Ludzie innych
                  > wyznań czasem muszą na drugi koniec miasta pojechac do kościoła.
                  > Zawieść dzieci na szkółkę niedzielna.

                  Jak mowie - nie upieram sie ze religia powinna byc w szkole, zawsze
                  uwazalam ze ocena z religii nie powinna sie liczyc do sredniej

                  mowie tylko ze jest czas w zyciu czlowieka, ktory aby pozniej
                  zadecydowal rzeczywiscie SWIADOMYM zaangazownaiem sie lub
                  odrzuceniem wiary, kiedy czlowiek musi doglebnie poznac to co ma
                  pozniej odrzucic lub przyjac za swoje

                  i ze dziecko 6-letnie zawsze wybierze tatusia a nie babcie,
                  zwlaszcza ze w ogole nie otrzymuje przekazu ze nie wszystko co
                  przyjemne/łatwe/ciekawe jest najwyzszym dobrem i ze nawet skrajnie
                  nudny ksiadz/katechetka nie powinien miec wplywu na to czy wierze i
                  praktyje wiara w Boga
                  w kosciele dziecko slyszy ze Bog istnieje i jak sie z NIm spotykac,
                  wraca do domu a tatus truje mu ze niewiadomo czy tak jest choc sam
                  nie raczyl sprawdzic, ale przeciez czyta gazety i zna statystyki i w
                  nie WIERZY smile
                  • sion2 poza tym... do Jajek 18.09.08, 13:42
                    jestes skrajnie niedoinformowany twierdzac ze katolicy wychowuja
                    swoje dzieci w calkowitym ukryciu przed nim ze istnieja niewierzacy,
                    innowiercy i rozne religie
                    to jest smieszne co twierdzisz, pamietam jak linkowalam ci podstawy
                    programowe z IV-VI klasy podstawowki oraz gimnazjum gdzie NA
                    LEKCJACH RELIGII dzieci ucza sie jakie mamy inne religie, wyznania i
                    o co w nich chodzi, pisalam ci to dziesiatki razy na innym forum i
                    tu sie ukazuje twoje zacietrzewienie: ciebie NIE INTERESUJE prawda
                    ale twoje wlasne mity o katolikach uwazasz za najwazniejsza wiare na
                    swiecie
                    • 0golone_jajka Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 13:46
                      Ja wcale tak nie twierdzę. A poinformowanie dziecka o innych wiarach i bogach po 5 latach wmawania że jest tylko jeden jedyny to ciut za późno, nie sądzisz? Dlaczego nie informować od małego? Bo nie zrozumie? Mój doskonale to rozumie. A nie jest genialnym dzieckiem geniusza.
                      • sion2 Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 14:16
                        acha, wedlug ciebie wychowywanie w wierze to WMAWIANIE dziecku
                        czegos? rozumiem ze tak samo chronisz go przed WMAWIANIEM mu ze
                        kradziez jest zla, ze wysmiewanie kolegi rowniez, bo przeciez
                        niektorzy twierdza ze wcale to nie jest zle, koniecznie daj
                        mozliwosc dziecku aby SAMO WYBRALO !

                        nie jestes w stanie nawet teoretycznie wyniesc sie ponad wlasne
                        przekonania i wyobrazenia o czyms, dlatego dla ciebie zawsze wiara
                        pozostanie bajka ktora sie WMAWIA, a ty bedziesz widzial siebie na
                        pozycji oswieconego i postepowego bo pozwalasz dziecku wybrac w
                        ktora bajke chce wierzyc

                        wiara traktowana jak bajka NIE JEST wiara
                        a ty WMAWIASZ dziecku ze wiara to bajka a są przeciez rozne bajki...

                        a jesli nie wmawiasz ze jest bajka a tylko ze "nie wiesz ktora
                        prawdziwa" to znaczy ze sam przynajesz iz wierzysz w Boga tylko nie
                        potrafisz sie przekonac do zadnego systemu religijnego
                        • agatka_s Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 14:30
                          sion, z całym szacunkiem: Ty wierzysz, ale nie każdy jest tak
                          ukształtowany że wierzy, a bez tego to o czym cały czas piszesz to
                          rzeczywiście trochę bajki....

                          uważam że powinnaś jednak uznać że na świecie są ludzie którzy nie
                          umieją tak uwierzyć jak Ty (choć np nie odrzucają kościoła tak jak
                          robią to ateiści). Dla tych ludzi religia nie jest taka
                          dwuwymiarowa jak kiedys napisałaś tak-tak, nie-nie, dla tych ludzi
                          wiele rzeczy dla ciebie prostych i oczywistych (bo ty wierzysz) nie
                          jest tak proste i oczywiste....W sumie masz dużo szczęścia, bo
                          jesteś pozbawiona wielu dylematów.
                          • sion2 Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 14:42
                            no tak zycie wierzacych to sama bajka, pozbawieni dylemtow, nie
                            musza myslec (podobno zwlaszcza katolicy maja ZAKAZ myslenia), tkwia
                            glowa w chmurach mocno zwiazani emocjami z jakas utopijna wizja, nie
                            musza dokonywac tez wyborow bo przeciez im wszystko Kosciol ZAKAZUJE
                            lub NAKAZUJE, nie potrafia tez czynic dobra bezinteresownie bo
                            czynia je tylko dla "nagrody" od Boga badz zeby uniknac kary - to
                            typowe myslenie ateisty (a raczej antyklerykala) o wierzacych, nie
                            twierdze ze ty sie pod wszystkim podpiszesz, to są rozne wypowiedzi
                            ogolonych_jajek

                            co innego taki ateista - ten ma trudniej ale i trudow zycia sie nie
                            boi, stapa twardo po ziemi, ma otwarty umysl i sam decyduje co dobre
                            a co zle a jak czyni dobro to z prawdziwej milosci blizniego smile)))


                            a tak na powaznie to nie zrozumialas co napisalam: WIEM ze są ludzie
                            pozbawieni wiary i ze maja wiecej wątpliwosci (w wierze) niz ja,
                            mnie nie o to chodzi!!!
                            jesli juz tak zalezy wam na prawdzie to powinniscie wlasnie to
                            uznac: BRAKUJE MI/NIE MAM wiary a nie wmawiac dziecku ze wiara to
                            zbior roznych bajek i ktora chcesz synku wybrac?
                            w dzisiejszych czasach stawianie na rowni wiary w Zeusa jak czyni
                            Jajco z wiara w Jezusa jest po prostu szokujace, porazajace
                            ignorancja a moze po prostu skalą manipulacji jaką ojciec traktuje
                            wlasnego syna


                            Uroczysta Wiki
                            13 miesięcy
                            • agatka_s Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 14:50
                              Ateiści wbrew pozorom też mają łatwiej-bo też w coś wierzą (w to że
                              nie wierzą).

                              Najgorzej jest tym którzy czasem wierzą, a czasem nie i stoją w
                              takim rozkroku jak mawiał klasyk...
                            • elve Re: poza tym... do Jajek 12.03.09, 16:18
                              "stawianie na rowni wiary w Zeusa jak czyni
                              Jajco z wiara w Jezusa jest po prostu szokujace,"

                              dlaczego?
                        • 0golone_jajka Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 14:57
                          > acha, wedlug ciebie wychowywanie w wierze to WMAWIANIE dziecku
                          > czegos? rozumiem ze tak samo chronisz go przed WMAWIANIEM mu ze
                          > kradziez jest zla, ze wysmiewanie kolegi rowniez, bo przeciez
                          > niektorzy twierdza ze wcale to nie jest zle, koniecznie daj
                          > mozliwosc dziecku aby SAMO WYBRALO !

                          Oczywiście! Pytam dziecka czy by chciało, żeby je ktoś udrzył albo coś mu zabrał. I dziecko samo się orientuje, że bicie innych czy kradzież jest zła. Nawet jak święta księga Koran mówi co innego. To dziecko wie, że zabijanie jest złe. Ja mu tego nie WMAWIAM. Ja tylko pokazuję przykład i pytam czy samo by tak chciało.

                          > a jesli nie wmawiasz ze jest bajka a tylko ze "nie wiesz ktora
                          > prawdziwa" to znaczy ze sam przynajesz iz wierzysz w Boga tylko nie
                          > potrafisz sie przekonac do zadnego systemu religijnego

                          Powiedz mi co mam mówić dziecku o Jezusie? Że to bóg czy człowiek. A może że w ogóle nie istniał. NIE WIADOMO jak to z nim było. I co ja mam mu powiedzieć? Dlaczego ograniczyć się do jednej wersji i jeśli tak do do której? Odpowiesz mi na to pytanie?

                          A ja po prostu nie wierzę w istnienie bogów. Co nie znaczy,że twierdzę że ich nie ma. Ja po prostu w to nie wierzę.
                          • sion2 Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 15:26
                            0golone_jajka napisał:

                            > Oczywiście! Pytam dziecka czy by chciało, żeby je ktoś udrzył albo
                            coś mu zabra
                            > ł. I dziecko samo się orientuje, że bicie innych czy kradzież jest
                            zła. Nawet j
                            > ak święta księga Koran mówi co innego. To dziecko wie, że
                            zabijanie jest złe. J
                            > a mu tego nie WMAWIAM. Ja tylko pokazuję przykład i pytam czy samo
                            by tak chcia
                            > ło.

                            wiesz to są bardzo proste przyklady, wrecz prymitywne wobec tak
                            szerokiego zagadnienia jakim jest obiektywnosc dobra i zla, ten
                            przyklad jakim sie posluzylismy oboje jest na poziomie zblizonym do
                            moralnosci Kalego, idąc twoim tokiem myslenia wystarczy ze twoje
                            dziecko uzna iz wcale mu nie przeszkadza gdy ktos kolo niego na
                            ławce w parku bierze narkotyki bo przeciez jemu to nie szkodzi wiec
                            branie narkotykow jest ok albo ocena zalezy od danej osoby,
                            tymaczsrm wszyscy wiemy ze narkotyki są złe

                            zapytaj wiec syna czy chce wierzyc (bo nie udowodniono tego naukowo,
                            są tylko HIPOTEZY) ze swiat powstal sam z siebie, nie ma celu,
                            sensu, nikt nad nim nie czuwa, a czlowiek jest tylko tworem praw
                            przyrody i niczym wiecej, czy tez woli wierzyc ze swiat zostal przez
                            Kogos zaplanowany (nie, NIE STWORZONY W 6 DNI), ze zmierza do celu
                            zaplanowanego przez kochającego Stwórcę, który wylacznie z milosci
                            kiedys w procesie ewolucji tchnal w jeszcze prawie zwierzece cialo
                            niesmiertelna dusze, ktory tak bardzo kocha czlowieka ze nawet gdy
                            on pogardzil prawami milosci nadanymi przez Boga to Bog i tak go nie
                            opuscil tylko przygotowal plan zbawienia itd
                            dodaj ze swiadectwa tego Bozego dzialania są opisane w wielu
                            ksiazkach, i ze dzisiaj pelno ludzi ktorzy mogliby mu opowiedziec
                            jak Bog dziala w ich sercu, tylko tatus nie moze bo tatus wierzy
                            w "Fakty i Mity" smile, ciekawe co synek by wybral gdybys tak mu
                            zagadal?

                            >
                            > Powiedz mi co mam mówić dziecku o Jezusie? Że to bóg czy człowiek.
                            A może że w
                            > ogóle nie istniał. NIE WIADOMO jak to z nim było. I co ja mam mu
                            powiedzieć? Dl
                            > aczego ograniczyć się do jednej wersji i jeśli tak do do której?
                            Odpowiesz mi n
                            > a to pytanie?

                            o Jezusie najlpiej mowic tylko to co On sam o sobie mowil, nie rznij
                            glupa za przeproszeniem ze są jakies wątpliwosci co do
                            historycznosci tej postaci bo moze jakis forumowicz mniej
                            zorientowany sie nabierze ale nikt powazny kogo interesuje historia
                            starozytna opracowywana przez naukowcow a nie antyklerykalow
                            z "Fakty i Mity" "Nie" Urbana, pana Kosidowskiego (o ile nie
                            przekrecilam nazwiska, facet jeszcze w PRL-u napisal dwie grube
                            ksiazki "Opowiesci biblijne" i "opowiesci ewangeliczne" w ktorych
                            ja, zacieta fundamentalistka religijna zaczytywalam sie dla rozrywki
                            gdyz argumenty i fanatzje tego pana byly proste dla obalenia dla 12-
                            latki, ktora wowczas bylam), "Racjonalisty" itd. Posiedz w
                            bibliotekach poczytaj dziela historykow starozytnych czyli inaczej
                            mowiac POZABIBLIJNE swiadectwa istnienia Jezusa i Jego wyznawcow -
                            to są dziela OBIEKTYWNE i historyczne. Zreszta dobrze wiesz ze
                            istnieja bo cytowalam ci je wiele razy w dyskusjach ale ty ciagle
                            rznniesz glupa i o zgrozo jeszcze dzieckiem manipulujesz wmawiajac
                            mu ze NIEWIADOMO jak to bylo z tym Jezusem.
                            >
                            > A ja po prostu nie wierzę w istnienie bogów. Co nie znaczy,że
                            twierdzę że ich n
                            > ie ma. Ja po prostu w to nie wierzę.

                            nie, ty po prostu wierzysz ze bogow nie ma, zreszta slusznie - jest
                            tylko Jeden Bóg

                            p.s. czytales moze "Fizyka wspólczesna a wiara w Boga" Stephena
                            Barra? ciekawa lektura, polecam.
                            • 0golone_jajka Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 15:42
                              > tymaczsrm wszyscy wiemy ze narkotyki są złe

                              Wszyscy też wiemy że alkohol i tytoń są złe i co?


                              > zapytaj wiec syna czy chce wierzyc (bo nie udowodniono tego naukowo,
                              > są tylko HIPOTEZY) ze swiat powstal sam z siebie, nie ma celu,
                              > sensu, nikt nad nim nie czuwa, a czlowiek jest tylko tworem praw
                              > przyrody i niczym wiecej, czy tez woli wierzyc ze swiat zostal przez
                              > Kogos zaplanowany

                              Ależ ja go właśnie o to pytam! Daję mu wybór. Pokazuję w co ludzie wierzą/wierzyli. Np gdy opowiadałem o tym, że Ziemia stoi na 4 żółwiach, które są podtrzymywane....itd to się śmiał. Więc wybrał co innego. A co do początków Wszechświata to on nie ma zdania.

                              > dodaj ze swiadectwa tego Bozego dzialania są opisane w wielu
                              > ksiazkach, i ze dzisiaj pelno ludzi ktorzy mogliby mu opowiedziec
                              > jak Bog dziala w ich sercu, tylko tatus nie moze bo tatus wierzy
                              > w "Fakty i Mity" smile, ciekawe co synek by wybral gdybys tak mu
                              > zagadal?

                              O tym też rozmawiałem, że wielu ludzi czuje kontakt ze swoim bogiem. I podawałem przykład babci. Ale na czym ten kontakt polega i jak się go czuje to nie potrafiłem mu wyjaśnić i odesłałem do jedynej religijnej osoby w rodzinie. On powiedział, że on nic nie czuje. Dobrze zrobiłem czy źle? A FiM nie czytam.

                              > o Jezusie najlpiej mowic tylko to co On sam o sobie mowil...

                              Taa, ciekawe czemu współcześni mu kronikarze o nim nie wspominali. Zresztą powiedziałem małemu, że większość naukowców sądzi, że Jezus istniał naprawdę. Tylko czy był bogiem czy człekiem nie wie tego nikt. I co ja mam dziecku powiedzieć skoro w boskość Jezusa wierzy ok 1/3 ludności świata, a reszta nie? Poradzisz mi?


                              > nie, ty po prostu wierzysz ze bogow nie ma, zreszta slusznie - jest
                              > tylko Jeden Bóg

                              Na jedno wychodzi czy wierzę że ich nie ma czy nie wierzę że są. I nie robię dla żadnego z nich wyjątku.

                              > p.s. czytales moze "Fizyka wspólczesna a wiara w Boga" Stephena
                              > Barra? ciekawa lektura, polecam.

                              Zerknę do merlin.pl i może kupię, wydaje się ciekawa, choć jak autor będzie udowadniał, że wszelkie stałe fizyczne są dobrane tak abyśmy mogli istnieć i zmiana masy protonu o 1% spowodowałaby, że Ziemia by nie powstała, a zatem my, to ja w taką teorię dziejów nie wierze. To jest pomylenie skutków z przyczyną. No ale może autor nie o tym pisze...

                              Bardzo proszę nie zapomnij mi wyjaśnić mego problemu z (nie)boskością Jezusa.
                              • sion2 Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 16:49
                                0golone_jajka napisał:
                                > >
                                Ależ ja go właśnie o to pytam! Daję mu wybór. Pokazuję w co ludzie
                                wierzą/wierz
                                > yli. Np gdy opowiadałem o tym, że Ziemia stoi na 4 żółwiach, które
                                są podtrzymy
                                > wane....itd to się śmiał. Więc wybrał co innego. A co do początków
                                Wszechświata
                                > to on nie ma zdania.

                                a przepraszam kto dzis wierzy ze Ziemia na 4 żółwiach sie opiera????
                                ty SERIO takie wierzenia starozytnych podajesz jako rownorzędne z
                                wspolczesna wiara w Boga? jesli tak to zdradza ze zalezy ci aby
                                przekazac dziecku osmieszajacy wizerunek wiary i wierzacych, wcale
                                ci nie zalezy zeby wybral prawde tylko zeby myslal jak ty ze wiara w
                                Zeusa=wiara w Jezusa a to jest popis niezlej ignorancji oraz
                                manipulacji niewinnym dzieckiem
                                oczywiscie nie zapomniales przedstawic dziecku PRAWDZIWEJ wiary
                                katolickiej dotyczacej zagadnienia ewolucji i stworzenia swiata? nie
                                zapomniales powiedziec ze wiara w Boga doskonale zgadza sie z teoria
                                ewolucji a nawet Wielkiego Wybuchu gdyz stworzenie swiata nie jest
                                przez wierzacych odczytywane "kiedy, w jaki sposob" powstal swiat i
                                czlowiek ale w kluczu "dlaczego, po co, jaki ma sens, Kto dal
                                poczatek wszlekim procesom, do czego zmierza swiat i czlowiek" itd?
                                jako obiektywny racjonalista na pewno tak przekazales dziecku,
                                prawda?
                                i na milosc boska jakie zdanie o poczatkach wszechswiata moze miec 6-
                                latek????


                                >
                                > O tym też rozmawiałem, że wielu ludzi czuje kontakt ze swoim
                                bogiem. I podawałe
                                > m przykład babci. Ale na czym ten kontakt polega i jak się go
                                czuje to nie potr
                                > afiłem mu wyjaśnić i odesłałem do jedynej religijnej osoby w
                                rodzinie. On powie
                                > dział, że on nic nie czuje. Dobrze zrobiłem czy źle? A FiM nie
                                czytam.

                                to zle powiedziales bo Boga sie niekoniecznie "czuje" a zawsze,
                                jesli tylko czlowiek sie otworzy na NIego, doswiadcza sie Jego
                                dzialania w zyciu tylko ze trzeba sie otworzyc na WIARE
                                ty natomiast nalezysz do ludzi ktorzy kpia z wiary w Boga, gdyby
                                twoje jedyne dziecko umieralo to bylbys sklonny w akcie desperacji
                                zanosic modly i obietnice do Boga ze "jesli wyzdrowieje to ja
                                uwierze" itd po czym jak dziecko by wyzdrowialo wszystko
                                przypisalbys lekarzom (jakby dzialanie ludzkie i boskie wzajemnie
                                sie wykluczaly), ty po prostu NIE CHCESZ wierzyc
                                nigdy dasz mozliwosci dziecku zaangazowania sie w wiare jesli
                                bedziesz mu ciagle przekazywal jej nieprawdziwy obraz, nie mow
                                dziecku o "czuciu" Boga co to w ogole za kretynski argument "jak cos
                                czuje to to istnieje a jak nie czuje to nie istnieje" - z wiara w
                                Boga nie ma to nic wspolnego


                                >>
                                > Taa, ciekawe czemu współcześni mu kronikarze o nim nie wspominali.

                                mylisz sie, wspominali - juz kilka lat po Jego smierci

                                Zresztą powi
                                > edziałem małemu, że większość naukowców sądzi, że Jezus istniał
                                naprawdę. Tylko
                                > czy był bogiem czy człekiem nie wie tego nikt. I co ja mam
                                dziecku powiedzieć
                                > skoro w boskość Jezusa wierzy ok 1/3 ludności świata, a reszta
                                nie? Poradzisz m
                                > i?

                                tak poradze, zebys przede wszystkim przestal opierac sie w tak
                                waznych sprawach na statystykach - czlowieku tu chodzi o ŻYCIE
                                WIECZNE a tobie wystarcza statystyka.... porazajace... moze troche
                                wiecej wysilku, moze zaangazowania w wiare, moze postuduiowania
                                zrodel a nie ich tendencyjnych antychrzescijanskich opracowan? moze
                                jak napisalam wyzej WYPROBUJ SAM czy ten Jezus byl Bogiem czy nie,
                                zapros Go do zycia swojego i sie przekonasz SAM?
                                przeciez podobno o to ci chodzi - zeby nie kierowac sie niczyimi
                                narzuconymi pogladami tylko samemu dokonywac wyboru, a tu widze ze
                                statystyki to dla ciebie ostateczny argument!

                                >
                                >
                                > > nie, ty po prostu wierzysz ze bogow nie ma, zreszta slusznie -
                                jest
                                > > tylko Jeden Bóg
                                >
                                > Na jedno wychodzi czy wierzę że ich nie ma czy nie wierzę że są. I
                                nie robię dl
                                > a żadnego z nich wyjątku.

                                wcale nie wychodzi na jedno, bo niczym sie nie roznisz od
                                wierzacych, oni wierza ze Bog istnieje a ty wierzysz ze nie istnieje
                                ale udowodnic tego nie potrafisz


                                >
                                > > p.s. czytales moze "Fizyka wspólczesna a wiara w Boga" Stephena
                                > > Barra? ciekawa lektura, polecam.
                                >
                                > Zerknę do merlin.pl i może kupię, wydaje się ciekawa, choć jak
                                autor będzie udo
                                > wadniał, że wszelkie stałe fizyczne są dobrane tak abyśmy mogli
                                istnieć i zmian
                                > a masy protonu o 1% spowodowałaby, że Ziemia by nie powstała, a
                                zatem my, to ja
                                > w taką teorię dziejów nie wierze. To jest pomylenie skutków z
                                przyczyną. No al
                                > e może autor nie o tym pisze...


                                ze wstepu
                                "W swej najbardziej uproszczonej [materializm] to uprzedzenie, ktore
                                kaze patrzec na wszystkie religie jak na prymitywny przesad, bedacy
                                w najlepszym przypadku zródłem sympatycznych bajek, takich jak o
                                bogach z Olimpu lub Jonaszu i wielorybie, a w najgorszym
                                przybierajacy forme obskurantyzmu, rodzacego fanatyzm i
                                nietolerancje. Zgodnie z tym punktem widzenia jedne religie moga byc
                                bardzoej wyrafinowane niz inne, ale zadna z nich nie ma powaznych
                                podstaw intelektualnych.
                                Naukowy materializm przybiera rowniez bardziej wyrafinowaene
                                filozoficznie formy. [...]Materialisci przyznaja ze istnieja
                                religijne idee w pewien sposob pociagajace intelektualnie i majace
                                wewnetrzna spojnosc, ale odrzucaja je jako niepodparte dowodami.
                                [...] Na koniec jest tez i "naukowy" nurt w naukowym materializmie,
                                wedlug ktorego religia choc kiedys wydawala sie wiarygodna, zostala
                                teraz zdyskredytowana przez nauke. Zgodnie z tym punktem widzenia,
                                swiat odsloniety przez naukowe odkrycia w ostatnich stuleciach po
                                prostu w niczym nie przypomina obrazu swiata w jaki nakazuje nam
                                wierzyc religia. Ten wlasnie poglad zamierzam poddac krytyce.
                                Pytanie, jakie stoi przed nami, sprowadza sie do tego, czy odkrycia
                                naukowe podwazyly główne zasady religii, zwlaszcza wywiedzionych z
                                Biblii - judaizmu i chrzescijanstwa - czy tez przeciwnie, odkrycia
                                te podwazyly wiarygodnosc materializmu.
                                Zanim podejme probe odpowiedzi, a to jest glownym celem tej ksiazki,
                                poswiece jeden rozdzial materializmowi w jego prymitywnej formie
                                antyreligijnego uprzedzenia"

                                polecam!


                                >
                                > Bardzo proszę nie zapomnij mi wyjaśnić mego problemu z (nie)
                                boskością Jezusa.
                                • 0golone_jajka Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 17:49
                                  a przepraszam kto dzis wierzy ze Ziemia na 4 żółwiach sie opiera????
                                  > ty SERIO takie wierzenia starozytnych podajesz jako rownorzędne z
                                  > wspolczesna wiara w Boga?

                                  To akurat podawałem jako przykład jak ludzie tłumaczyli sobie Ziemię. I przy tym nie było dyskusji o bogach.

                                  > oczywiscie nie zapomniales przedstawic dziecku PRAWDZIWEJ wiary
                                  > katolickiej dotyczacej zagadnienia ewolucji i stworzenia swiata?

                                  Nie wiem czy przedstwiłem wersję katolicką czy inną, ale mówiłem mu że niektórzy ludzie wierzą, że świat został stworzony przez bogów. Nawet w mitach greckich o tym czytaliśmy chyba.
                                  Co do Wielkiego Wybuchu to poinformowałem go że wg naukowców od tego zaczłą się nasz Wsechświat, ale skąd się wzsiął sam WW, co było przed nim to tego NIKT NIE WIE. Niektórzy tylko WIERZĄ że to jakiś bóg czy bogowie to stworzyli. Dobrze czy źle zrobiłem?

                                  > i na milosc boska jakie zdanie o poczatkach wszechswiata moze miec 6-
                                  > latek????

                                  No żadne. Ale można mu wmówić jedynie słuszne albo opowiedzieć jak różni ludzie to widzą.

                                  > to zle powiedziales bo Boga sie niekoniecznie "czuje" a zawsze,
                                  > jesli tylko czlowiek sie otworzy na NIego, doswiadcza sie Jego
                                  > dzialania w zyciu tylko ze trzeba sie otworzyc na WIARE

                                  Tłumaczyłem jak potrafiłem, że niektórzy np. babcia we wszystkim dobrym co im się przydarzy widzę rękę boga. Ale również powiedziałem, że ja czegoś takiego nie widzę.

                                  > tak poradze, zebys przede wszystkim przestal opierac sie w tak
                                  > waznych sprawach na statystykach - czlowieku tu chodzi o ŻYCIE
                                  > WIECZNE a tobie wystarcza statystyka.... porazajace...

                                  Ja się nie opieram na statystykach w podejmowaniu decysji. Ja tylko chcę uczciwie powiedzieć dziecku że jedni wierzą w to, a inni w co innego. I jeśli mogę podać jakieś liczby to czemu nie?

                                  gdyby
                                  > twoje jedyne dziecko umieralo to bylbys sklonny w akcie desperacji
                                  > zanosic modly i obietnice do Boga ze "jesli wyzdrowieje to ja
                                  > uwierze" itd po czym jak dziecko by wyzdrowialo wszystko
                                  > przypisalbys lekarzom (jakby dzialanie ludzkie i boskie wzajemnie
                                  > sie wykluczaly), ty po prostu NIE CHCESZ wierzyc

                                  Tak się składa, że moje dziecko umierało i nie zanosiłem modłów do bogów. Na pytanie czy "na wszelki wypadek" nie chcę ochrzcić małego, odparłem - ku oburzeniu i niedowierzaniu teściów - że nie. Czy to Cię przekonuje, że jestem świadomym agnostykiem i nie wierzę w bogów nawet w obliczu "trwogi"?


                                  >
                                  > wcale nie wychodzi na jedno, bo niczym sie nie roznisz od
                                  > wierzacych, oni wierza ze Bog istnieje a ty wierzysz ze nie istnieje
                                  > ale udowodnic tego nie potrafisz

                                  I tak też powiedziałem synowi.

                                  No ale jak z tym Jezusem? Ja nie jestem w stanie sprawdzić, jak sugerujesz, czy to był bóg czy człowiek. Co mam dziecku powiedzieć? Konkretnie. Bardzo proszę.
                                  • sion2 Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 21:23
                                    0golone_jajka napisał:
                                    >
                                    >> Nie wiem czy przedstwiłem wersję katolicką czy inną, ale mówiłem
                                    mu że niektórz
                                    > y ludzie wierzą, że świat został stworzony przez bogów. Nawet w
                                    mitach greckich
                                    > o tym czytaliśmy chyba.
                                    > Co do Wielkiego Wybuchu to poinformowałem go że wg naukowców od
                                    tego zaczłą się
                                    > nasz Wsechświat, ale skąd się wzsiął sam WW, co było przed nim
                                    to tego NIKT N
                                    > IE WIE. Niektórzy tylko WIERZĄ że to jakiś bóg czy bogowie to
                                    stworzyli. Dobrze
                                    > czy źle zrobiłem?

                                    oczywiscie ze źle zrobiles, to znaczy wcale nie przekazales dziecku
                                    obiektywnej wiedzy ani pogladow
                                    ciekawa jestem gdzie uslyszales/wycztales ze istniala/istnieje jakas
                                    wiara ktora Wielki Wybuch tlumaczy dzialaniem "bogow" - mozesz
                                    zapodac zrodlo, chetnie sie dowiem o takim systemie wierzen, ktory
                                    operuje pojeciami "wielki wybuch" i "bogowie"
                                    o ile ja wiem to istnieje tylko jedna wiara w Boga Stworcę, ktory
                                    dal początek zarowno wszechswiatowi, Ziemi i czlowiekowi a W JAKI
                                    SPOSOB dal ten poczatek to pozostawia sie do rozstrzygniecia nauce,
                                    bowiem wiara nie kloci sie z nauką
                                    poza tym mącisz cos bo raz twierdzisz ze pokazujesz dziecku
                                    obiektywnie rozne religie a potem "nie pamietasz" czy wytlumaczyles
                                    dziecku na czym polega katolicka wizja stworzenia,no wiec jak to
                                    jest?
                                    ja ci powiem jak to jest: kreujesz sie na religioznawcę choc w
                                    zakresie religii tej najblizszej ci srodowiskowo jest komoletnym
                                    ignorantem i nie potarfisz dziecku przekazac w co NAPRAWDE wierza
                                    katolicy a jedynie silisz sie na zatruwanie go swoimi wypaczonymi
                                    koncepcjami katolicyzmu i chrzescijanstwa

                                    >
                                    > > i na milosc boska jakie zdanie o poczatkach wszechswiata moze
                                    miec 6-
                                    > > latek????
                                    >
                                    > No żadne. Ale można mu wmówić jedynie słuszne albo opowiedzieć jak
                                    różni ludzie
                                    > to widzą.

                                    a moglabym wiedziec jakie jest twoim zdaniem to "jedynie sluszne"
                                    zdanie o poczatku wszechswiata i w czym kłóci sie/zaprzecza
                                    wspolczesnej nauce?

                                    >
                                    > Tłumaczyłem jak potrafiłem, że niektórzy np. babcia we wszystkim
                                    dobrym co im s
                                    > ię przydarzy widzę rękę boga. Ale również powiedziałem, że ja
                                    czegoś takiego ni
                                    > e widzę.

                                    nie wiedzialam ze doswiadczanie Boga polega na "widzeniu w kazdym
                                    dobru Jego ręki" to ciekawe ile sie mozna dowiedziec od ciebie o
                                    wlasnej wierze, czyli ni mniej ni wiecej tylko zapodales w niewinny
                                    dzieciecy umysl myslenie ze wiara to myslenie zyczeniowe i nic wiecej


                                    > Ja się nie opieram na statystykach w podejmowaniu decysji. Ja
                                    tylko chcę uczciw
                                    > ie powiedzieć dziecku że jedni wierzą w to, a inni w co innego. I
                                    jeśli mogę po
                                    > dać jakieś liczby to czemu nie?

                                    dlatego ze w takich sprawach jak wiara/dobro/zlo nie jest prawdziwie
                                    jedynie to, w co wierzy wiekszosc, ja nie rozumiem jak czlowiek
                                    inteligentny w ogole moze popierac rozmowe o tak fundamentalnych
                                    sprawach jakimikolwiek statystykami
                                    to moze zrob tak ze uswiadom dziecku ze ZDECYDOWANA WIEKSZOSC ludzi
                                    kieruje sie w zyciu tym co łatwe i przyjemne, że ludzie z natury
                                    wybieraja to co łatwiejsze i staraja sie unikac wszelkich wymagan
                                    wobec siebie, nastepnie uswiadom dziecku ze wiara stawia bardzo
                                    konkretne wymagania moralne, ze Jezus bardzo ostro krytykowal a
                                    teraz Kosciol to robi rozne zle postepowania ludzi, a nastepnie
                                    podaj dziecku te swoje statystyki ilu ludzi wierzy w Boga a ilu nie
                                    i kaz mu wyciagnac wniosek czy te statystyki rzeczywiscie moga byc
                                    argumentem za istnieniem/nie istnieniem Boga

                                    >
                                    >>
                                    > Tak się składa, że moje dziecko umierało i nie zanosiłem modłów do
                                    bogów. Na py
                                    > tanie czy "na wszelki wypadek" nie chcę ochrzcić małego, odparłem -
                                    ku oburzeni
                                    > u i niedowierzaniu teściów - że nie. Czy to Cię przekonuje, że
                                    jestem świadomym
                                    > agnostykiem i nie wierzę w bogów nawet w obliczu "trwogi"?

                                    tak, przyjmuje to twoje tlumaczenie, nie rozumiem tylko do jakich
                                    to "bogow" ludzie modla sie o zdrowie dzieci, mozesz przyblizyc?

                                    > No ale jak z tym Jezusem? Ja nie jestem w stanie sprawdzić, jak
                                    sugerujesz, czy
                                    > to był bóg czy człowiek. Co mam dziecku powiedzieć? Konkretnie.
                                    Bardzo proszę.

                                    przede wszystkim jesli mowa o Jezusie to "Bóg" a nie "bóg", jestes
                                    ignorantem i nie zamierzasz stosowac sie do regul ortograficznych
                                    ktore obowiazuja takze ateistow?
                                    po drugie w jaki sposob chcesz sprawdzac boskosc Jezusa skoro sam
                                    nie wiesz czy istnial czy nie, najpierw upewnij sie w tej
                                    podstawowej kwestii to pogadamy co dalej.

                                    i jak cytaty z ksiązki, w ktorej grupie sie widzisz?
                                    • nenia1 Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 22:25
                                      sion2 napisała:


                                      > to moze zrob tak ze uswiadom dziecku ze ZDECYDOWANA WIEKSZOSC ludzi
                                      > kieruje sie w zyciu tym co łatwe i przyjemne, że ludzie z natury
                                      > wybieraja to co łatwiejsze i staraja sie unikac wszelkich wymagan
                                      > wobec siebie, nastepnie uswiadom dziecku ze wiara stawia bardzo
                                      > konkretne wymagania moralne, ze Jezus bardzo ostro krytykowal a
                                      > teraz Kosciol to robi rozne zle postepowania ludzi

                                      Zawsze mnie zastanawia, jak wytłumaczyć z jednej strony to przekonanie, że człowiek jest z natury wygodny, leniwy, unikający jak piszesz wymagań wobec siebie z tym, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo.
                                      Wiem, że dał wolną wolę, ale jednak mam nieodparte wrażenie, że czesto prezentowana postawa w katolicyźmie, to przekonanie, że człowiek z natury, czyli swej istoty jest słaby, podatny na pokusy,
                                      i trzeba go nieustannie pouczać, co dobre co złe.
                                      Skoro jednak coś jest łatwiejsze, to dlaczego właśnie łatwiejsze dla nas ludzi jest to co złe, a nie odwrotnie, czy to jakiś test, sprawdzian - tworzenie przyjemności by je zakazać, po co?

                                      Inna kwestia, jaka wyziera z twoich słów, to to, że moralność wynika wyłącznie z wiary, i ze ludzie odchodzą od wiary, bo zasady moralne są dla nich niewygodne.
                                      To bardzo duże uproszczenie, przyczyny odchodzenia od wiary są
                                      o wiele bardziej złożone, niż tłumaczenie ich wygodą i hedonizmem.
                                      • 0golone_jajka Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 22:44
                                        Poza tym nie jest tak, że osoby religijne są niemoralne a religijne moralne. To myślenie życzeniowe, ale nierealne. Kiedyś ktoś podał przykład (znów będzie statystyka, wybacz sion), że w więzieniach (hyba amerykańskich) jest o wiele więcej osób deklarujących się jako religijne niż ateistów niż to by wynikało z proporcji tych grup w społeczeństwie. Wynika z tego wniosek że albo wierzący są bardziej niemoralni od ateistów albo też wierzący jedynie deklarują swą wiarę ale nie żyją według niej. Tak czy siak źle dla wierzących.
                                      • przeciwcialo Re: poza tym... do Jajek 19.09.08, 06:38
                                        Praca nad soba to nie jest bynajmniej domena katolicka.
                                      • sion2 umiejetnosc czytania ze zrozumieniem.... 19.09.08, 14:17
                                        nenia1 napisała:

                                        > Zawsze mnie zastanawia, jak wytłumaczyć z jednej strony to
                                        przekonanie, że czło
                                        > wiek jest z natury wygodny, leniwy, unikający jak piszesz wymagań
                                        wobec siebie
                                        > z tym, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo.

                                        oczywiscie, pomijam juz brak twojej umiejetnosci czytania ze
                                        zrozumieniem bo nie napisalam nic z tego co implikujesz to masz
                                        ciekawy sposob argumentowania:
                                        dzik mieszka w lesie
                                        krolik mieszka w lesie
                                        krolik to dzik

                                        oczywiscie ze Bog stworzyl czlowieka na swoj obraz i podobienstwo,
                                        to podobienstwo wyraza sie w niesmiertelnej duszy oczywiscie a nie
                                        (prawdopodobnie) na poczatku jeszcze prawie zwierzecym ciele
                                        tylko ze ten czlowiek (umownie:pierwszy) byl BEZGRZESZNY i
                                        doskonaly, nie posiadał wad wymienionych przez ciebie - leniwy to
                                        stal sie po okazaniu nieposluszenstwa Bogu, to grzech zrodzil w
                                        czlowieku nieuporzadkowanie a czlowiek sam go wybral korzystajac z
                                        daru wolnej woli otrzymanego od Boga w akcie stworzenia
                                        natura czlowieka byla w umownym raju bezgrzeszna, stala sie grzeszna
                                        po grzechu
                                        tak wiec nie ma zadnej sprzecznosci w nauce katolickiej jak widzisz,
                                        tylko po prostu ty nie znasz nauki katolickiej a jedynie jej
                                        wypaczoną wersje


                                        > Wiem, że dał wolną wolę, ale jednak mam nieodparte wrażenie, że
                                        czesto prezento
                                        > wana postawa w katolicyźmie, to przekonanie, że człowiek z natury,
                                        czyli swej i
                                        > stoty jest słaby, podatny na pokusy,
                                        > i trzeba go nieustannie pouczać, co dobre co złe.

                                        serio???? kurcze 7 lat studiowalam teologie katolicka i nigdy w
                                        zadnych publikacjach/naukach/ksiazkach/wykladach/dokumnetach
                                        kosciola nie spotkalam sie z nauka ze czlowiek zostal stworzony
                                        slaby, grzeszny i podatny na pokusy
                                        wrecz przeciwnie uczono mnie i czytam do tej pory ze czlowiek
                                        jest "korona stworzenia", panem calej ziemi, ktora ma byc mu
                                        poddana, jako jedyny zostal stworzony dla siebie samego jako istota
                                        wolna i ze Bog go stworzyl z milosci oraz obdarowal najwyzsza
                                        godnoscia
                                        tylko ze czlowiek w swojej wolnosci uznal ze ma gdzies to wszystko i
                                        woli sam decydowac co jest dobre a co zle i okazal nieposluszenstwo
                                        Bogu
                                        w ten sposob wprowadzil nielad do samego siebie, wtedy stal sie
                                        grzeszny i podatny na pokusy oraz utracil mozliwosc samodzielnego
                                        oceniania co jest ostatecznie dobre a co zle gdyz zaczął nim rządzic
                                        egoizm a nie ład Boży, wiec Bóg spiesząc na ratunek czlowiekowi
                                        objawił mu swoje prawa - najpierw przykazania, nauki prorokow a
                                        pozniej sam stal sie Czlowiekiem w osobie Jezusa Chrystusa i przez
                                        Niego takze dal nam nauki - kosciol je powtarza, to zle czy dobrze?


                                        > Skoro jednak coś jest łatwiejsze, to dlaczego właśnie łatwiejsze
                                        dla nas ludzi
                                        > jest to co złe, a nie odwrotnie, czy to jakiś test, sprawdzian -
                                        tworzenie przy
                                        > jemności by je zakazać, po co?

                                        nie bardzo rozumiem o co pytasz, moze sformuluj jeszcze raz zdanie
                                        chodzi co o sugerowanie ze Bóg ZŁOSLIWIE uczynił dobro trudnym a zło
                                        przyjemnym?


                                        >
                                        > Inna kwestia, jaka wyziera z twoich słów, to to, że moralność
                                        wynika wyłącznie
                                        > z wiary, i ze ludzie odchodzą od wiary, bo zasady moralne są dla
                                        nich niewygodn
                                        > e.

                                        czytałam siebie kilka razy, raz nawet od konca i nigdzie nie
                                        znalazlam mysli ktora sforumowales, to twoje przekrecanie mojej
                                        wypowiedzi
                                        wrecz przeciwnie, ja wiele razy slyszalam jak ateisci chwalili sie
                                        ze są lepsi od wierzacych bo ci ostatni to dobro czynia wyłacznie ze
                                        strachu przed kara Boza albo dla nagrody a taki ateista to dopiero
                                        bezinteresowny jest


                                        > To bardzo duże uproszczenie, przyczyny odchodzenia od wiary są
                                        > o wiele bardziej złożone, niż tłumaczenie ich wygodą i hedonizmem.


                                        masz racje, tylko nie pisz tego do mnie bo nic takiego nie
                                        sugerowalam, skupilam sie na jednym aspekcie nie twoerdzac ze innych
                                        nie ma
                                    • 0golone_jajka Re: poza tym... do Jajek 18.09.08, 22:40
                                      > oczywiscie ze źle zrobiles, to znaczy wcale nie przekazales dziecku
                                      > obiektywnej wiedzy ani pogladow

                                      > o ile ja wiem to istnieje tylko jedna wiara w Boga Stworcę, ktory
                                      > dal początek zarowno wszechswiatowi, Ziemi i czlowiekowi a W JAKI
                                      > SPOSOB dal ten poczatek to pozostawia sie do rozstrzygniecia nauce,
                                      > bowiem wiara nie kloci sie z nauką
                                      > poza tym mącisz cos bo raz twierdzisz ze pokazujesz dziecku
                                      > obiektywnie rozne religie a potem "nie pamietasz" czy wytlumaczyles
                                      > dziecku na czym polega katolicka wizja stworzenia,no wiec jak to
                                      > jest?

                                      Łapiesz mnie za słówka. Piszę że nie wiem czy przekazałem dziecku wersję katolicką, bo nie wiem czy to zrobiłem w 100% w zgodzie z doktryną katolicką - mogę mieć luki. A o WW powiedziałem dziecku, nie że to bogowie uczynili, tylko że bogowie/bóg stworzyli cały nasz świat, a że kiedyś tam był WW to to są domysły naukowców. Ale to co było przedtem i to co będzie potem to sprawka bogów.

                                      > a moglabym wiedziec jakie jest twoim zdaniem to "jedynie sluszne"
                                      > zdanie o poczatku wszechswiata i w czym kłóci sie/zaprzecza
                                      > wspolczesnej nauce?

                                      No takie, że Wszechświat został stworzony przez bogów/boga. Oprócz tej jedynie słusznej wersji, powiedziałem małemu, że inni sądzą że Wszechświat poprostu zawsze był, ale że tak naprawdę to nikt nie wie jak to było i się na razie nie dowiemy.

                                      > nie wiedzialam ze doswiadczanie Boga polega na "widzeniu w kazdym
                                      > dobru Jego ręki" to ciekawe ile sie mozna dowiedziec od ciebie o
                                      > wlasnej wierze, czyli ni mniej ni wiecej tylko zapodales w niewinny
                                      > dzieciecy umysl myslenie ze wiara to myslenie zyczeniowe i nic wiecej

                                      Tak mi powiedziała ostatnio moja bogobojna sąsiadka, która codziennie biega do kościoła. Lubie z nią czasem porozmawiać. Jak jej idę coś pomóc to ona często powtarza, że mimo iż ja nie wierzę, to na pewno bóg jej postawił mnie na jej drodze, bo co ona by beze mnie zrobila smile Zawsze mnie tym rozbawia.

                                      > to moze zrob tak ze uswiadom dziecku ze ZDECYDOWANA WIEKSZOSC ludzi
                                      > kieruje sie w zyciu tym co łatwe i przyjemne, że ludzie z natury
                                      > wybieraja to co łatwiejsze i staraja sie unikac wszelkich wymagan
                                      > wobec siebie, nastepnie uswiadom dziecku ze wiara stawia bardzo
                                      > konkretne wymagania moralne, ze Jezus bardzo ostro krytykowal a
                                      > teraz Kosciol to robi rozne zle postepowania ludzi, a nastepnie
                                      > podaj dziecku te swoje statystyki ilu ludzi wierzy w Boga a ilu nie
                                      > i kaz mu wyciagnac wniosek czy te statystyki rzeczywiscie moga byc
                                      > argumentem za istnieniem/nie istnieniem Boga

                                      Ja tłumaczę dziecku że ludzie wybierają (tak jak np. prąd elektryczny czy błyskawica) drogą najmniejszego oporu, ale w przeciwieństwie do prądu starają się nie czynić niz złego innemu. A przynajmniej powinni. Niestety nie wszyscy tak robią i to jest przykre, bo nikt nie lubi jak mu sprawiać przykrość. Nie trzeba od razu tu Jezusa.

                                      > tak, przyjmuje to twoje tlumaczenie, nie rozumiem tylko do jakich
                                      > to "bogow" ludzie modla sie o zdrowie dzieci, mozesz przyblizyc?

                                      Jak miło, że przyjęłaś. Do jakich bogów? Do rozmaitych. Ty do Jahwe, o przepraszam, do Adonai(a) - to sie odmienia? - inni do innych, do Allaha, do Pachamamy i do wielu innych. Każdy do swojego.

                                      > przede wszystkim jesli mowa o Jezusie to "Bóg" a nie "bóg", jestes
                                      > ignorantem i nie zamierzasz stosowac sie do regul ortograficznych
                                      > ktore obowiazuja takze ateistow?

                                      Dobrze wiesz, że nie jestem ignorantem i znasz powó dlaczego piszę bóg Jezus.

                                      > po drugie w jaki sposob chcesz sprawdzac boskosc Jezusa skoro sam
                                      > nie wiesz czy istnial czy nie, najpierw upewnij sie w tej
                                      > podstawowej kwestii to pogadamy co dalej.

                                      Istnieje wiele wątpliwości co do tego czy istniał, ale mogę przyjąć NA WIARĘ (wierząc WIĘKSZOŚCI badaczy - ach ta statystyka), że istniał. Tak też powiedziałem synowi. No ale co mam powiedzieć o ewentualnej jego (Jezusa znaczy) boskości? Chrześcijanie wierzą, a muzułmanie i żydzi nie. Co sądzi reszta świata to nawet nie wiem. Co ja, człowiek niewierzący w bogów, ma Twoim zdaniem powiedzieć dziecku aby nie skłamać?

                                      > i jak cytaty z ksiązki, w ktorej grupie sie widzisz?

                                      Hmm sam nie wiem. Po troszę w każdej.
                                      • sion2 Re: poza tym... do Jajek 19.09.08, 14:37
                                        0golone_jajka napisał:

                                        > Łapiesz mnie za słówka. Piszę że nie wiem czy przekazałem dziecku
                                        wersję katoli
                                        > cką, bo nie wiem czy to zrobiłem w 100% w zgodzie z doktryną
                                        katolicką - mogę m
                                        > ieć luki.

                                        mozesz miec luki? wybacz, lepiej dla wlasnego dobra tzn. przyszlej
                                        dobrej relacji z synem przyznaj mu ze mało co wiesz o religii ktora
                                        wyznaje jego babcia
                                        bo jak syn dorosnie i sie kiedy zainteresuje katolicyzmem na serio,
                                        niewazne czy w celu uwierzenia czy po prostu religioznastwa - to
                                        wiele stracisz w jego oczach gdy sie przekona jakimi bajkami o
                                        chrzescijanstwie zatruwales jego umysl

                                        >>
                                        > No takie, że Wszechświat został stworzony przez bogów/boga. Oprócz
                                        tej jedynie
                                        > słusznej wersji, powiedziałem małemu, że inni sądzą że Wszechświat
                                        poprostu zaw
                                        > sze był, ale że tak naprawdę to nikt nie wie jak to było i się na
                                        razie nie dow
                                        > iemy.

                                        acha to jeszcze wyjasnij co to znaczy ze wszechswiat wedlug jedynie
                                        slusznej wersjji zostal "stworzony" - co dokladnie to oznacza w
                                        chrzescijanskiej nauce, pytalam cie tez gdzie nauka kloci sie tutaj
                                        z chrzescijanstwem/judaizmem/islamem ?
                                        czyli jednak NIEWIADOMO czy aby nie stoi za tym Bóg?

                                        > Tak mi powiedziała ostatnio moja bogobojna sąsiadka, która
                                        codziennie biega do
                                        > kościoła. Lubie z nią czasem porozmawiać. Jak jej idę coś pomóc to
                                        ona często p
                                        > owtarza, że mimo iż ja nie wierzę, to na pewno bóg jej postawił
                                        mnie na jej dro
                                        > dze, bo co ona by beze mnie zrobila smile Zawsze mnie tym rozbawia.

                                        a to szkoda ze smiejesz sie ze starej kobiety i dziwnie jak
                                        tendencyjnie i schematycznie odczytujesz kazda wypowiedz starszych
                                        pan, ktore dla ciebie są jedynym źródłem wiedzy o katolickiej wierze
                                        i doswiadczaniu Boga (oprocz oczywiscie tendencyjnych publikacji)


                                        > Ja tłumaczę dziecku że ludzie wybierają (tak jak np. prąd
                                        elektryczny czy błysk
                                        > awica) drogą najmniejszego oporu, ale w przeciwieństwie do prądu
                                        starają się ni
                                        > e czynić niz złego innemu. A przynajmniej powinni. Niestety nie
                                        wszyscy tak rob
                                        > ią i to jest przykre, bo nikt nie lubi jak mu sprawiać przykrość.
                                        Nie trzeba od
                                        > razu tu Jezusa.

                                        ale ja nie o tym, dla ciebie argumentem jest statystyka ile ludzi
                                        wierzy w Boga a ile nie, wiec wytlumacz mu rowniez ze wiara stawia
                                        duze wymagania moralne i czy łatwiej wybrac posluszenstwo Bogu czy
                                        sobie samemu i czy wobec łatwej odpowiedzi na to pytanie slusznym
                                        jest argumentowac istnienie/nieistnienie Boga statystykami liczby
                                        wierzacych i niewierzacych
                                        >>
                                        > Jak miło, że przyjęłaś. Do jakich bogów? Do rozmaitych. Ty do
                                        Jahwe, o przepras
                                        > zam, do Adonai(a) - to sie odmienia? - inni do innych, do Allaha,
                                        do Pachamamy
                                        > i do wielu innych. Każdy do swojego.

                                        Allah, Adonai, Jahwe, Chrystus - to jeden i ten sam Bóg. Chetnie
                                        poznam namiary na wyznawcow "bogów" jak to nazywasz, zwlaszcza
                                        Pachamamy. Jesli mowisz dziecku ze Allah, Adonai, Jahwe to rozni
                                        bogowie to serio uwazaj bo syn najpozniej w 4 klasie cie wysmieje
                                        gdy sie okaze ze wszedzie mowia iz to JEDEN I TEN SAM Bóg. Czy obilo
                                        ci sie o uszy cos o "trzech religiach monoteistycznych"? czy
                                        rozumiesz pojecie "MONOteizm"?

                                        >
                                        > Dobrze wiesz, że nie jestem ignorantem i znasz powó dlaczego piszę
                                        bóg Jezus.

                                        tak dobrze wiem ze jestes ignorantem gdyz swiatopoglad ma sie nijak
                                        do zasad ortograficznych ustalonych dla wszystkich jezykow swiata,
                                        jeden Jajco sie wylamuje - naucz koniecznie synka pisac "bóg" to
                                        bedzie mial zle oceny z j.polskiego, ale co tam najwazniejsze to
                                        okazac swoja yntelektualno wyższosc
                                        >
                                        > Istnieje wiele wątpliwości co do tego czy istniał, ale mogę
                                        przyjąć NA WIARĘ (w
                                        > ierząc WIĘKSZOŚCI badaczy - ach ta statystyka), że istniał. Tak
                                        też powiedziałe
                                        > m synowi. No ale co mam powiedzieć o ewentualnej jego (Jezusa
                                        znaczy) boskości?

                                        no coz, niestety nie ma innej drogi jak uwierzyc w Jezusa a wtedy
                                        przekonasz sie czy jest Bogiem czy nie

                                        > Chrześcijanie wierzą, a muzułmanie i żydzi nie. Co sądzi reszta
                                        świata to nawe
                                        > t nie wiem. Co ja, człowiek niewierzący w bogów, ma Twoim zdaniem
                                        powiedzieć dz
                                        > iecku aby nie skłamać?

                                        najlepiej zeby samo sie przekonalo czy Jezus jest Bogiem zawierajac
                                        z Nim bliższa znajomosc, innej drogi nie ma... no chyba ze
                                        statystyka... tak, to jest mysl!


                                        >
                                        > > i jak cytaty z ksiązki, w ktorej grupie sie widzisz?
                                        >
                                        > Hmm sam nie wiem. Po troszę w każdej.


                                        ale zaloze sie ze nie odwazysz sie jej przeczytac? tam jest wiele o
                                        wielkim wybuchu, polecam, bedziesz mial o czym rozmawiac z synem
                                        • 0golone_jajka Re: poza tym... do Jajek 19.09.08, 16:42
                                          > mozesz miec luki? wybacz, lepiej dla wlasnego dobra tzn. przyszlej
                                          > dobrej relacji z synem przyznaj mu ze mało co wiesz o religii ktora
                                          > wyznaje jego babcia

                                          M.in. dlatego z Tobą tu rozmawiam - jako z ekspertem od katolicyzmu.

                                          > acha to jeszcze wyjasnij co to znaczy ze wszechswiat wedlug jedynie
                                          > slusznej wersjji zostal "stworzony" - co dokladnie to oznacza w
                                          > chrzescijanskiej nauce, pytalam cie tez gdzie nauka kloci sie tutaj
                                          > z chrzescijanstwem/judaizmem/islamem ?

                                          Stworzony to stworzony. Co to dokładnie oznacza to się nie zastanawiałem - wziąłem potoczne znaczenie tego słowa pod uwagę. Źle?

                                          > czyli jednak NIEWIADOMO czy aby nie stoi za tym Bóg?

                                          Ja tego nie wiem i nikt tego, jak sądzę, nie wie. I tak mówię synowi.

                                          > a to szkoda ze smiejesz sie ze starej kobiety

                                          To że ona mnie rozbawia nie znaczy, że się z niej śmieję. To biedna kobiecina, która znajduje oparcie w swej wierze i sąsiedzie ateiście czy agnostyku, który jej bezinteresownie pomaga. I nawet nie wie, że bo bóg zesłał.

                                          wytlumacz mu rowniez ze wiara stawia
                                          > duze wymagania moralne i czy łatwiej wybrac posluszenstwo Bogu czy
                                          > sobie samemu

                                          Chyba łatwiej bogu, a sobie trudniej, bo nie ma bata i marchewki jak sam przed sobą odpowiadam. Ale ,ój syn jest jeszcze na to za mały chyba.

                                          i czy wobec łatwej odpowiedzi na to pytanie slusznym
                                          > jest argumentowac istnienie/nieistnienie Boga statystykami liczby
                                          > wierzacych i niewierzacych

                                          Ja nie argumentuję istnienia boga statystykami. Ja tylko pokazuję jak wygląda świat. Mam to zatajać?

                                          Chetnie
                                          > poznam namiary na wyznawcow "bogów" jak to nazywasz, zwlaszcza
                                          > Pachamamy

                                          Pogadaj z Cejrowskim albo przeczytaj jego książki. On ich zna. Ja nie.

                                          Jesli mowisz dziecku ze Allah, Adonai, Jahwe to rozni
                                          > bogowie

                                          Nie mówię. Mówię jednak że Jezus to syn Jahwe i jednocześnie sam Jahwe i na dodatek jescze duch św. 3 w 1. Jak szampon. Ale dlaczego i poco to mówię żeby babci spytał bo ja nie wiem.

                                          > no coz, niestety nie ma innej drogi jak uwierzyc w Jezusa a wtedy
                                          > przekonasz sie czy jest Bogiem czy nie

                                          Wymigujesz się od odpowiedzi. Zapytam inaczej. Czy żydzi i muzułmanie uważając Jezusa za człowieka (proroka co prawda, ale tylko człowieka) robią błąd?

                                          > najlepiej zeby samo sie przekonalo czy Jezus jest Bogiem zawierajac
                                          > z Nim bliższa znajomosc

                                          Taaa

                                          > ale zaloze sie ze nie odwazysz sie jej przeczytac? tam jest wiele o
                                          > wielkim wybuchu, polecam, bedziesz mial o czym rozmawiac z synem

                                          Nie ma jej w merlinie sad Ale znalazłem w innej księgarni gdzie obok niej stoi (na wirtualnej półce) Rozplatanie Tęczy Dawkinsa. Może Ty odważysz się tę książkę przeczytać dla równowagi?

                                          I proszę, nie zapomnij o moim problemie z Jezusem, bo nie chciałbym dziecku źle powiedzieć, a odpowiedź - "sam go zapytaj" jest do niczego.
                                          • sion2 konczę rozmowę 19.09.08, 18:20
                                            0golone_jajka napisał:

                                            > M.in. dlatego z Tobą tu rozmawiam - jako z ekspertem od
                                            katolicyzmu.

                                            acha to tylko - nie obraz sie - jakos wyjatkowo tepy jestes bo
                                            rozmawiam z toba od lat 4 czy 5 w kolko powtarzajac to samo, na
                                            roznych forach, a ty zadajesz te same pytania, te same prowokacje
                                            czynisz, tak samo judzisz, taka sama ignorancje wykazujesz - wiesz,
                                            to baaardzo zle rokuje jesli chodzi o inteligencje twojego syna
                                            tu mi sie przypomnialo ze jedyne co zechciales przestac mylic w swym
                                            ignoranctwie to wniebowziecie z wniebowstapieniem - prawdziwy
                                            sukces, nie ma co!
                                            Jajco ty NAPRAWDE myslisz ze ktokolwiek da sie nabrac na twoje
                                            wypociny i pseudodyskusje, ze ty niby pytasz i szukasz? naprawde
                                            masz ludzi za takich glupków?
                                            moj ojciec mial kiedys w pracy kolege muzulmanina, gdy byl jakis
                                            wyjazd firmowy i razem mieszkali w pokoju, byla niedziela i tata
                                            poszedl na msze, jak wrocil to muzulmanin zaczal mu zadawac pytania
                                            o rozne gesty na mszy, ich znaczenie, slowa itd - tata mu wyjasnil
                                            jakiez bylo taty zdziwienie gdy po 2 latach ten czlowiek potarfil
                                            bezblednie przytoczyc wypwoiedz taty i nawet przyznal ze bardzo go
                                            zachwycilo co mu wtedy powiedzial

                                            a ty? ty nie jestes bezstronny i bezinteresowny i szukajacy
                                            informacji, tobie chodzi wyłacznie o wyszydzenie wierzacych, wiary i
                                            taka postawe swiadomie chcesz zaszczepic juz 6-latkowi
                                            to nieprawda ze dajesz mu wybor, nie dajesz zadnego, gdybys mial
                                            podstawowe wiadomosci o etapach rozwoju umyslowo-emocjonalnego
                                            dzieci wiedzialbys ze wyrzadzasz dziecku krzywde, gdyz od
                                            najmlodszych lat wpajasz mu ze nie ma nic pewnego, ze co do
                                            fundamentalych zasad "niewiadomo kto ma racje", ze wszystko jest
                                            wzgledne i subiektywne - zapytaj pierwszego lepszego psychologa jak
                                            mi nie wierzysz czy wlasnie tego potrzebuje 6-letnie MAŁE dziecko

                                            dzieci w tym wieku potrzebują stabilizacji, stalego i trwalego
                                            punktu odniesienia, czegos jak skala na ktorej moga wzrastac, nie
                                            tylko w sensie domu, mamy i taty ktore sie nimi zajmuja, ale takze
                                            przekazywania jasnego, spojnego, logicznego i JEDNEGO systemu
                                            wartosci do ktorych takze nalezy wiara/niewiara
                                            dopiero pozniej przyhcodzi czas w zyciu gdy czlowiek, zapusciwszy
                                            korzenie psychiczne i emocjonalne, gdy juz jest dojrzaly i posiada
                                            wiedze o swiecie z wlasnego doswiadczenia a nie co mu tatus
                                            antyklerykal do glowki sączy - wtedy przychodzi czas na samodzielne
                                            opwiadanie sie "za" i "przeciw" na zglebienie badz odrzucenie tego
                                            co przekazali rodzice
                                            ty krzywdzisz wlasne dziecko robiac mu regularne pranie mozgu i
                                            wmawiajac 6-latkowi ze "nie wiadomo" i "ciekawe kto ma racje",
                                            kontrując wszystko co przedstawiciel innego swiatopogladu chce
                                            dziecku przekazac {babcia}, dlatego ze nie zniósłbys gdy twoje
                                            dziecko zaczelo sie modlic i nawiazalo relacje z Bogiem

                                            poniewaz jestes niekulturalny i upacie obrazasz Boga piszac "bog",
                                            nie zamierzam dalej rozmawiac bo doprawdy to nie jest rozmowa ale
                                            rzucanie grochem o sciane

                                            dla twojego dziecka, dla jego dobrego rozwoju psychicznego byloby
                                            najlepiej zebys albo zakazal stawnowczo stykania mu sie z babcia na
                                            grucie religijnym albo ze sam przestał kontrowac wszystko co babcia
                                            mu przekaze lub uslyszy w kosciele

                                            bo twoje dzialanie i tresci ktore synowi przekazujesz są
                                            jednoznaczne: wierzacy to banda głupków, a tak w ogóle nic wiadomo
                                            na pewno
                                            wspolczuje twojemu dziecku - szczerze, na szczescie jak nieco
                                            podrosnie, szybko dostrzeze plycizne umyslową swojego taty i jak to
                                            sie mowi bedziesz mial przechalapane



                                            > Stworzony to stworzony. Co to dokładnie oznacza to się nie
                                            zastanawiałem - wzią
                                            > łem potoczne znaczenie tego słowa pod uwagę. Źle?

                                            nie odpwieidziales na moje pytanie, zadaje je po raz trzeci: w czym
                                            chrzescijanska/judistyczna/islamska wizja Boga-Stwórcy kłóci sie z
                                            odkryciami wspoleczesnej nauki?


                                            > To że ona mnie rozbawia nie znaczy, że się z niej śmieję. To
                                            biedna kobiecina,
                                            > która znajduje oparcie w swej wierze i sąsiedzie ateiście czy
                                            agnostyku, który
                                            > jej bezinteresownie pomaga. I nawet nie wie, że bo bóg zesłał.

                                            oczywiscie stara bajka: jak ateista to bezinteresownosc a jak
                                            wierzacy to - patrz nizej o kiju i marchewce

                                            > Chyba łatwiej bogu, a sobie trudniej, bo nie ma bata i marchewki
                                            jak sam przed
                                            > sobą odpowiadam. Ale ,ój syn jest jeszcze na to za mały chyba.

                                            taaa, patrz wyzej
                                            oczywiscie, masz racje zdecydowanie trudniej samemu ustalac co jest
                                            dobre co zle niz sluchac takich przykazan na przyklad, tak, na pewno
                                            masz racje


                                            >
                                            > Ja nie argumentuję istnienia boga statystykami. Ja tylko pokazuję
                                            jak wygląda ś
                                            > wiat. Mam to zatajać?

                                            a ktos tu cos zataja??

                                            >>
                                            > Pogadaj z Cejrowskim albo przeczytaj jego książki. On ich zna. Ja
                                            nie.


                                            a rozumiem, pewnie chodzi o roznych Indian i generalnie ludy
                                            pierwotne ktore po prostu NIE SLYSZALY o Bogu Jedynym lub
                                            chrzescijanstwo dopiero co do nich dociera
                                            to wiesz rozczaruje cie, religijnosc plemion i ludow roznych z
                                            puszcz i niedostepnych tereow, jest szczera i gleboka, ciekawe skad
                                            wiedza ze maja wierzyc w jakiegos swojego Panachama skoro sie nie
                                            zetkneli nigdy z podstepnym i wrednym dzialaniem Watykanu? niewazne
                                            jak nazwac Boga, jesli dani ludzie nie mieli kontaktu z
                                            chrzescijanstwem to są jak najbardziej wierzacymi W TEGO SAMEGO Boga
                                            co ja smile
                                            >
                                            > Nie mówię. Mówię jednak że Jezus to syn Jahwe i jednocześnie sam
                                            Jahwe i na dod
                                            > atek jescze duch św. 3 w 1. Jak szampon. Ale dlaczego i poco to
                                            mówię żeby babc
                                            > i spytał bo ja nie wiem.

                                            acha super czyli swiadomie i sposob prostacki i chamski mowisz
                                            dziecku o najwiekszej tajemnicy chrzescijanstwa, tajemnicy ktora
                                            niesie milosc do czlowieka zeby bylo lepiej
                                            wiesz co, naprawde szkoda czasu na "rozmowe" z toba


                                            >
                                            • 0golone_jajka sion, nie uciekaj 19.09.08, 20:08
                                              i nie przeinaczaj mych słów, nie obrażaj mnie tylko dyskutuj, o ile potrafisz.

                                              jedyne co zechciales przestac mylic w swym
                                              > ignoranctwie to wniebowziecie z wniebowstapieniem

                                              Szczerze mówiąc to nie pamiętam bym się tym w ogóle zajmował, no ale Ty wiesz lepiej co ja robię, co myślę, co wiem i czego nie wiem smile


                                              Dziecku daję oparcie w sobie. On wie, że na rodziców może liczyć, nie potrzebuje "niewidzialnego przyjaciela". Przynajmniej tak mi się wydaje.

                                              > dla twojego dziecka, dla jego dobrego rozwoju psychicznego byloby
                                              > najlepiej zebys albo zakazal stawnowczo stykania mu sie z babcia na
                                              > grucie religijnym albo ze sam przestał kontrowac wszystko co babcia
                                              > mu przekaze lub uslyszy w kosciele

                                              Nie sądzę. Wówczas dziecko otrzymałoby bardzo jednostronny obraz świata, a świa nie jest czarno-biały. Poza tym gdybym babci zakazał rozmawiać o wierze to dobiero bym wyszedł na wrednego ojca-komucha ateusza. Poza tym t byłby wówczas owoc zakazany i babcia i tak by to robiła. Przecież dyktafonu synowi nie bedę dawał na spotkania z babcią. Chyba nie sądzisz, że mnie do czegoś takiego namówisz???

                                              > ty krzywdzisz wlasne dziecko robiac mu regularne pranie mozgu i
                                              > wmawiajac 6-latkowi ze "nie wiadomo" i "ciekawe kto ma racje",

                                              A WIADOMO??? Jak Ty strasznie boisz się przyznać, że NIE WIADOMO. Można sobie WIERZYĆ albo i nie, ale NIE WIADOMO. To tak ciężko powiedzieć??

                                              > nie odpwieidziales na moje pytanie, zadaje je po raz trzeci: w czym
                                              > chrzescijanska/judistyczna/islamska wizja Boga-Stwórcy kłóci sie z
                                              > odkryciami wspoleczesnej nauki?

                                              Jeślo przyjąć interpretację, że Jahwe stworzył świat i nadał mu jakiś tam początek a potem świat "żył własnym zyciem" to nie ma żadnych sprzeczności.


                                              > > Ja nie argumentuję istnienia boga statystykami. Ja tylko pokazuję
                                              > jak wygląda ś
                                              > > wiat. Mam to zatajać?
                                              >
                                              > a ktos tu cos zataja??

                                              No Ty zdajesz się nie być ukontentowana pokazywaniem komukolweik, że w boga Jezusa wierzy aż albo zaledwie 1/3 ludzkości, a więc większość w boga Jezusa nie wierzy. Nie wiem czemu Cię to tak boli??

                                              > pierwotne ktore po prostu NIE SLYSZALY o Bogu Jedynym lub
                                              > chrzescijanstwo dopiero co do nich dociera
                                              > to wiesz rozczaruje cie, religijnosc plemion i ludow roznych z
                                              > puszcz i niedostepnych tereow, jest szczera i gleboka, ciekawe skad
                                              > wiedza ze maja wierzyc w jakiegos swojego Panachama skoro sie nie
                                              > zetkneli nigdy z podstepnym i wrednym dzialaniem Watykanu? niewazne
                                              > jak nazwac Boga, jesli dani ludzie nie mieli kontaktu z
                                              > chrzescijanstwem to są jak najbardziej wierzacymi W TEGO SAMEGO Boga
                                              > co ja smile

                                              No to tu Cię rozczaruję, bo nie chodzi o żadnego Pana Chama tylko o Pachamamę czyli BOGINIĘ - Pramatkę. Jeśli Jahwe i Pramatka to to samo to faktycznie wierzysz w tego samego boga co Indianie z Am. Pd. Hehehe.

                                              > acha super czyli swiadomie i sposob prostacki i chamski mowisz
                                              > dziecku o najwiekszej tajemnicy chrzescijanstwa, tajemnicy ktora
                                              > niesie milosc do czlowieka zeby bylo lepiej

                                              Coś Ci się pomerdało. Gdzie prostactwo w stwierdzeniu że nie rozumiem tajemnicy Trójcy i że Jahwe to tata Jezusa i jednocześnie Jezus i duch św??? Gdzie tu prostactwo i chamstwo? Co Ty wygadujesz??


                                              I po raz kolejny nie odpowiedziałaś na moje pytanie o Jezusa. Co mam powiedzieć dziecku i dlaczego? Ja mówię że nie wiadomo czy był bogiem czy człowiekiem. Dlaczego, Twoim zdaniem, to jest złe, prostackie i chamskie?
                                        • guderianka pachamama i inne 19.09.08, 20:49
                                          > Allah, Adonai, Jahwe, Chrystus - to jeden i ten sam Bóg. Chetnie
                                          > poznam namiary na wyznawcow "bogów" jak to nazywasz, zwlaszcza
                                          > Pachamamy. Jesli mowisz dziecku ze Allah, Adonai, Jahwe to rozni
                                          > bogowie to serio uwazaj bo syn najpozniej w 4 klasie cie wysmieje
                                          > gdy sie okaze ze wszedzie mowia iz to JEDEN I TEN SAM Bóg

                                          Pachamama to inkaska bogini, jej kult przetrwał do dziś np. w
                                          Boliwi.
                                          Chciałabym również zobaczyć minę Araba czytające Koran, gdyby sion
                                          powiedziała mu Allah to dokładnie to samo co Jezus tongue_out
                                          Zwłaszcza że odpowiednikiem Jezusa w religii muzułmańskiej prędzej
                                          może być prorok Mahomet
                                          • 0golone_jajka Re: pachamama i inne 19.09.08, 21:03
                                            Cóż, sion zarzuca innym ignorancję, a sama się nieźle podłożyła. Ciekawe czy Tobie odpowie? Bo na moje argumenty i konkretne pytania nie ma odpowiedzi sad
                                          • sion2 Re: pachamama i inne 19.09.08, 21:21
                                            guderianka napisała:

                                            >>
                                            > Pachamama to inkaska bogini, jej kult przetrwał do dziś np. w
                                            > Boliwi.

                                            no ale wiesz Guderianko, STATYSTYCZNIE to w te Pachamane wierzy tak
                                            malo ludzi w stosunku do innych religii ze nie nalezy brac jej pod
                                            uwage tongue_out

                                            > Chciałabym również zobaczyć minę Araba czytające Koran, gdyby sion
                                            > powiedziała mu Allah to dokładnie to samo co Jezus tongue_out
                                            > Zwłaszcza że odpowiednikiem Jezusa w religii muzułmańskiej prędzej
                                            > może być prorok Mahomet

                                            mysle ze jego mina bylaby dokladnie tak jak moja gdy muzulmanin mowi
                                            mi ze Jezus Jahwe nie jest - tylko ze co to ma do rzeczy? niektore
                                            sprawy, to po prostu fakty i naprawde nie ma znaczenia ile ludzi sie
                                            z nimi zgadza czy nie, nic to nie ujmuje im prawdziwosci
                                            mnie nie przeszkadza wcale ze muzulmanie Jezusa za Boga nie uznaja
                                            podobnie jak Żydzi, co mam sie gorszyc czyms co bylo wiadome od
                                            poczatku gloszenia nauki przez Jezusa? sam zapowiadal ze nie wszyscy
                                            w Niego uwierza
                                            ja nie rozumiem naprawde waszego cytowania i podawania przykladow
                                            ktore maja mnie "oswiecic" ze istnieja inne wiary, religie i rozne
                                            zdania na temat Jezusa
                                            mnie do wiary w Jezusa przekonal On sam i nie widze szansy aby
                                            jakakolwiek statystyka czy prehistoryczne wierzenia mialy moją wiare
                                            i doswiadczanie Boga w zyciu umniejszac

                                            a jedynie co mnie denerwuje to ignorancja domoroslych religioznawcow
                                            zatruwajacych wlasne dzieci bajkami wlasnego wymyslu na temat wiary
                                            chrzescijanskiej
                                            mnie nie przeszkadzaja ateisci i innowiercy... tak dlugo dopoki nie
                                            robia sobie z jaj z cudzych swietosci
                                            • guderianka Re: pachamama i inne 19.09.08, 21:40
                                              > no ale wiesz Guderianko, STATYSTYCZNIE to w te Pachamane wierzy
                                              tak
                                              > malo ludzi w stosunku do innych religii ze nie nalezy brac jej pod
                                              > uwage tongue_out

                                              Ale bredzisz tongue_out I odwracasz kota ogonem zamiast przyznać ,że sie
                                              walnęłaś tongue_out
                                              A teraz wykażę drugi punkt, w którym się walnęłaś. A mianowicie ta
                                              Pachamama, o której tak pogardliwie się wyrażasz nieźle musiała
                                              zaleźć za skórę katolikom, skoro w imię chrystianizacji
                                              poszczególnych plemion przystosowywano jej kult i zaczęto
                                              identyfikować z Maryją. Tak , tak.Przetrzyj oczy jeśli nie
                                              dowierzasz. Kolonizatorzy i misjonarze hiszpańscy sprytnie sobie
                                              radzili tongue_out


                                              co do pozostałej wypowiedzi-pitolenie za przeproszeniem , które ma
                                              się nijak do twojego stwierdzenie z wcześniejszego postu że wszyscy
                                              bogie przez ciebie wymienieni to tak naprawdę jeden i ten sam bóg tongue_out
                                              Bo to nie jest jeden i ten sam bóg. I to jest fakt. Udowodnić go
                                              można -bowiem w świetych księgach ten rzekomo jeden bóg nie tylko
                                              inaczje sie nazywa ale gdzie indziej "mieszka", co innego nakazuje,
                                              za co innego nagradza, inaczej też ocenia dobro i zło, inaczej
                                              naucza. INACZEJ. Więc nie pisz,że to jest jeden i ten sam bóg bo
                                              kłamiesz i wytknie ci to każdy historyk i znawca literatury
                                              Mogłaś napisać po prostu,że wspólnym mianownikiem religii
                                              monoteistycznych jest wiara w jednego boga. Jednak pisząc że to jest
                                              jeden i ten sam bóg skłamałaś. Po prostu. Ewentualnie wykazałaś swą
                                              niewiedzę

                                              niektore
                                              > sprawy, to po prostu fakty i naprawde nie ma znaczenia ile ludzi
                                              sie
                                              > z nimi zgadza czy nie, nic to nie ujmuje im prawdziwosci

                                              Jakie fakty ?fakt to enc "to, co jest lub było; to, co rzeczywiste
                                              (aktualne) w odróżnieniu od tego, co tylko możliwe lub fikcyjne"
                                              Nie udowdnisz,że jezus jest synem bożym. bo to nie jest fakt. ale
                                              kwestia wiary

                                              > mnie do wiary w Jezusa przekonal On sam i nie widze szansy aby
                                              > jakakolwiek statystyka czy prehistoryczne wierzenia mialy moją
                                              wiare
                                              > i doswiadczanie Boga w zyciu umniejszac

                                              prehistoryczne wierzenia? hehe -chyba znowu nie wiesz co piszesztongue_out
                                              Prehistoria obejmuje początek istnienia ludności . I tylko DOMYŚLAĆ
                                              się można jak wyglądały tamtejsze wierzenia tongue_out
                                              Ale sion wie-jakie one były. jezus ci powiedział ? tongue_out
                                              • 0golone_jajka Re: pachamama i inne 19.09.08, 21:57
                                                >
                                                > Jakie fakty ?fakt to enc "to, co jest lub było; to, co rzeczywiste
                                                > (aktualne) w odróżnieniu od tego, co tylko możliwe lub fikcyjne"
                                                > Nie udowdnisz,że jezus jest synem bożym. bo to nie jest fakt. ale
                                                > kwestia wiary

                                                Wielokrotnie rozmawiałem z sion i ona uparcie odmawia rozróżnienia pomiędzy WIARĄ a WIEDZĄ, pomiędzy PRAWDĄ OBIEKTYWNĄ a PRAWDĄ WIARY. Ona tego nie rozumie albo raczej rozumie doskonale, ale nie chce się do tego przyznać. Dla niej FAKTEM OBIEKTYWNYM jest że Jahwe istnieje. A nie sprawą WIARY. Ale ona uparcie twierdzi że ona ma WIARĘ, a nie WIEDZĘ. Niemniej ona WIE, a nie WIERZY. ALe to zbyt skomplikowane lub zbyt kompromitujące dla biedniej Kasi.
                                                • guderianka Re: pachamama i inne 20.09.08, 08:26
                                                  Ogolone-niektórym dobrze jest w ich własnym świecie,i czasem nie
                                                  chcą otworzyć się na ..fakty wink
                                                  Nie nasza wszak to sprawa-ja nie mam poczucia wypełniania jakiejś
                                                  misji i oświecania kogokolwiek. Ale chciałabym podyskutować
                                                  rzetelnie i merytorycznie-aczkolwiek kwestia wiary nie należy chyba
                                                  to tematów, które można w ten sposób prowadzić
                                                  • 0golone_jajka Re: pachamama i inne 20.09.08, 10:05
                                                    W większości przypadków i tematów faktycznie nie ma jak dyskutować, ale np. o tym co nieiwerzący ma powiedzieć dziecku o Jezusie - czy był bogiem czy tylko człowiekiem, wydawało mi się że można. Ale rada sion jest niedorzeczna: "zapytaj Jezusa". Miałem nadzieję że uzyskam odpowiedź, ale usłyszałem tylko że jestem tępy i chamski. Wot katoliczka.
                                                  • guderianka Re: pachamama i inne 20.09.08, 19:50
                                                    Masz powiedzieć dziecku to, co według twojego poglądu jesy prawdą
                                                    Nasza córka wie,że katolicy wierzą że jezus był synem boga, wie że
                                                    został ukrzyżowany i że ludzie się do niego modlą, wierząc że
                                                    wysłucha ich modlitw i że dostąpią życia wiecznego
                                                    Dodam,że w zerówce jak i obecnie córka jest jedną z lepiej
                                                    odpowiadających na pytania około religijne (czyli na temat wiary
                                                    katolickiej, obrzędowości świąt)
                                                  • 0golone_jajka Re: pachamama i inne 20.09.08, 20:05
                                                    > Masz powiedzieć dziecku to, co według twojego poglądu jesy prawdą

                                                    A ja bym wolał powiedzieć dziecku to co jest PRAWDĄ OBIEKTYWNĄ. A obiektywnie rzecz biorąc nie wiadomo czy Jezus jest bogiem. A sion wmawia (albo wmawiać będzie) swojej bratanicy, że tak właśnie jest. Obiektywną prawdą jest, że niektórzy ludzie tak wierzą. I sion nie jest w stanie pojąć tej różnicy.
                                                  • guderianka Re: pachamama i inne 20.09.08, 21:00
                                                    A istnieja coś takiego jak prawda obiektywna ? smile
                                                  • 0golone_jajka Re: pachamama i inne 20.09.08, 22:07
                                                    > A istnieja coś takiego jak prawda obiektywna ? smile

                                                    Taak, to trudna sprawa. Ale chyba można powiedzieć, że obiektywną prawdą jest to, że Donald Tusk jest premierem. Ale czy Jezus jest bogiem? Na to pytanie obiektywna odpowiedź jest jedna: nie wiadomo.
                                                  • guderianka Re: pachamama i inne 21.09.08, 08:27
                                                    Dlatego obiektywną prawdą jest mówienie :
                                                    -Katolicy wierzą,że jezus był synem boga
                                                    Zamiast :
                                                    -podobno jezus był synem boga

                                                    Kluczowym wg mnie jest użycie w rozmowach z dzieckiem slowa "wiara"
                                                  • hanna26 Re: pachamama i inne 20.09.08, 21:43
                                                    0golone_jajka napisał:


                                                    > A ja bym wolał powiedzieć dziecku to co jest PRAWDĄ OBIEKTYWNĄ. A obiektywnie r
                                                    > zecz biorąc nie wiadomo czy Jezus jest bogiem.

                                                    Gdyby było wiadomo, nie nazywałoby się to wiarą.

                                                    Odnośnie pytanie autorki watku:

                                                    Ja decyduję, czy moje dzieci będą chodzić (najstarsza ma prawie 6 lat już chodzi) na religię. Decyduję także, czy myją zęby po posiłku i czy zakładają ciepłe rajstopy.
                                                  • hanna26 Re: pachamama i inne 20.09.08, 21:45
                                                    Przepraszam, dopiero doczytałam, że to autor, a nie autorka. Sorry.
                                                  • 0golone_jajka Re: pachamama i inne 20.09.08, 22:08
                                                    > > A ja bym wolał powiedzieć dziecku to co jest PRAWDĄ OBIEKTYWNĄ. A obiekty
                                                    > wnie r
                                                    > > zecz biorąc nie wiadomo czy Jezus jest bogiem.
                                                    >
                                                    > Gdyby było wiadomo, nie nazywałoby się to wiarą.
                                                    >

                                                    Zgadza się. Co więc powinienem powiedzieć?

                                                    > Ja decyduję, czy moje dzieci będą chodzić (najstarsza ma prawie 6 lat już chodz
                                                    > i) na religię. Decyduję także, czy myją zęby po posiłku i czy zakładają ciepłe
                                                    > rajstopy.

                                                    Do jakiego wieku masz zamiar o tym decydować?
                  • 0golone_jajka Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 13:44
                    No dobra, ale do którego kościoła mam zaprowadzić dziecko by się dowiedziało że bóg jest i jak się z nim kontaktować? Tyle jest Kościołów. Ja po prostu nie wiem dlaczego mam wybrać akurat ten a nie inny.
                    • przeciwcialo Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 14:00
                      Wybierz jakikolwiek. Niech dziecko ma punkt odniesienia. A tak twoje
                      dziecko porusza sie w prózni. Nie ma nawet jak modyfikowac poglądów
                      bo tych poglądów nie ma.
                      Każdy ksiądz czy pastor pomógłby wam gdybyscie tylko się zwrócili z
                      watpliwosciami.
                      • 0golone_jajka Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 14:15
                        Szaman voodoo też się mieści w zbierze "jakichkolwiek"?
                      • kasia_piet Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 15:19
                        Nie jestem co prawda dzieckiem ogolonych jajek, ale naprawdę, w
                        żadnej próźni się nie poruszałamsmile Nie był mi potrzebny żaden
                        religijny punkt odniesienia - przez długi czas swojego dzieciństwa
                        nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak wiara w
                        jakiegokolwiek boga. Poźniej się dowiedziałamsmile Ale niczego to w
                        moim życiu nie zmieniło - rosłam sobie dalej bez potrzeby wiary bo
                        nie była mi pokazana ani przekazana i nie odczuwałam potrzeby jej
                        poznania.
                        • 0golone_jajka Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 15:22
                          Ale na pewno jesteś biedna, niedowartościowana i nieubogacona i wiedziesz płytkie i niezbyt szczęśliwe życie bez osobowej relacji ze stworca
                          • kasia_piet Re: to powyzej do Agatki n/t 18.09.08, 15:40
                            Niektórzy pewnie tak myśląsmile
                            Według mojej, subiektywnejsmile oceny niczego mi nie brakujesmile
                            Co zresztą nie przeszkodziło mi w posłaniu dzieci na religię, (a
                            chcieli sami, bo siedzieli w pojedynkę przy stoliku a zza drzwi
                            dochodziły wesołe śpiewy) i do momentu kiedy powiedzą dość. Uważam, że
                            przyda im się podstawowa znajomość religii katolickiej - choćby przy
                            omawianiu dzieł literackich (pamiętam, że miałam problemy) i pewnie w
                            innych przypadkach teżsmile
                    • titta Re: to powyzej do Agatki n/t 20.03.09, 22:42
                      Pomysl:
                      Skoro Bog chce abys sie z nim skontaktowal (poznal go), na pewno ma
                      na to sposob.
                      Sposob jest podany w bibli "kto szuka znajduje". Czyli KAZDY kto
                      szczerze chce poznac Boga, pozna go.
                      W tym celu nalezy siasc (stanac) i po prostu zaczac rozmawiac z
                      Bogiem, proszac go aby dal nam mozliwosc poznania Go.
                      W efekcjie inicjatywa abys trafil do wlasciwego kosciola, lezy w
                      gesti Boga, a nie twojej wlasnej.
                      Z doswiadczenia jednak polecam "droge na skruty": Czytanie Bibli.
    • mamusia1999 Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 18.09.08, 14:48
      hmmmm - to zalezy od tego jaka pozycje w Twojej hierarchii wartosci
      zajmuje wiara i kanon Kosciola. tu gdzie meiszkam (Niemcy) lekcje
      religii i rekolekcje przed np. I komunia sa bardzo...liberalne,
      przez niektorych czlonkow tego forum zakwalifikowane jako luzackie,
      niechlujne i niezgodne z nauka kosciola - jak dla mnie po prostu
      ludzkie i zgodne z moim rozumieniem Biblii i znaczenia kosciola dla
      mojej wiary. opierajac sie na tym, co tu czytam o ramach
      programowych PL ja lekcje religii bym sobie odpuscila, a Mloda
      moglaby zdecydowac sama. natomiast wg tego co tu czytam o Nauce
      Kosciola (aczkolwiek moich duszpasterzy tez powolal biskup, a
      biskupa papiez) rzetelny katolik powinien wypisac dziecko z
      niemieckich lekcji religii i zajac sie ta czescia edukacji osobiscie.

      jesli wychowujesz dziecie w wierze i zgodnie z kanonem kosciola to
      ja bym sie uparla. generalnie wcyhowuje dzieci demokratycznie, ale
      sa podstawy wychowania i wyksztalcenia, co do ktorych sie upieram. u
      nas na lekcje religii nie chodza tylko innowiercy i ateisci. glowy
      za to nie dam, ale w mysl tutejszego konkordatu musza byc
      zadeklarowanymi ateistami lub innowiercami. nie mozna miec
      wpapierach wyznania rz.-k. a dziecka na lekcje ( te w szkole) nie
      posylac.
    • luska_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 11:56
      Decyduje ten, kto ma rację. Moje dziecko ma 7 lat, po dwóch latach uczęszczania
      na religię w przedszkolu, a potem szkole zadecydowało, że chce przyjąć Boga do
      swego serca i przyjęło sakrament chrztu. Nie bardzo sobie wyobrażam sytuację, że
      ja miałabym w tej sytuacji za nie decydować, czy coś mu narzucać. Z drugiej
      strony, gdyby nie było na tyle dojrzałe do wiary i plątało się w swoich
      odczuciach zachęciłabym do religii, zgodnie z powiedzeniem "złego kościół nie
      naprawi, a dobrego karczma nie popsuje". Dałabym dziecku możliwość odnalezienia
      siebie i określenia jako wierzącego, czy też nie. Ale dla mnie żadnym argumentem
      byłoby "nie podoba mi się lekcja religii, więc nie będę wierzyć w Boga".
      • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 21:58
        Ale dla mnie żadnym argumente
        > m
        > byłoby "nie podoba mi się lekcja religii, więc nie będę wierzyć w Boga".

        Tylko, że nie rozumiem co ma jedno wspólnego z drugim??
        • luska_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 22:15
          już Ci tłumaczę, decyzję odnośnie wiary pozostawiłeś 6-latkowi, do tego ten
          6-latek kwestię wiary uzależnił od podoba/nie podoba mi się na lekcji religii -
          bynajmniej dla mnie tak cała sytuacja z boku wygląda. Gdyby moje dziecko
          deklarowało wiarę i miało zamiar zmienić zdanie pod wpływem jednej lekcji
          religii, nie pozwoliłabym na to. Podobnie w drugą stronę, gdyby wiarę uzależniło
          od podoba/nie podoba się też bym na to nie pozwoliła, bo to podejście
          niepoważne, które typowe dla 6 latka, powinno zostać skorygowane przez rodzica.
          Wyrabiasz w dziecku płytkie podejście do tematu jednak bardzo ważnego - stąd ta
          uwaga na końcu.
          • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 22:20
            Nie wiem jak inne sześciolatki, ale mój nie ma wiary w bogów. Nie mówiłem mu odkąd zaczął pojmować ludzką mowę, że został stworzony przez bogów, że bogowie są najważniejsi, że nas kochająi że po śmierci idziemy do bogów. Mówiłem mu jedynie że niektórzy tak uważają, a ja nie. Jeśli jednak dziecko uwierzy nie będę robił mu przeszkód w pogłębianiu wiary. I nie ma znaczenia czy bedzie wierzył czy nie - on będzie decydował czy chodzi na religię, na tańce, na lekcje śpiewu czy na kółko komputerowe. On, nie ja.

            > Wyrabiasz w dziecku płytkie podejście do tematu jednak bardzo ważnego

            Prawdziwe. Nie potrafię pokazać dziecku, która wiara jest prawdziwa, który z bogów jest realny. Opowiadam więc o wszystkich. Jak inaczej mam to robić?
            • luska_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 22:36
              mnie się nie pytaj jak masz to robić, ja wierzę i z pewnością jest mi łatwiej,
              ale mój małżonek już np. nie i wraz z chrztem córki dokonał aktu apostazji, o
              tym jednak na razie głośno nie wspominamy, bo tak zróżnicowane podejście do
              tematu u rodziców może dziecku zaburzyć światopogląd. Mała ma wiedzę o innych
              religiach, ale uważa, że tu zmienia się tylko forma, a treść jest ta sama i
              ludzie na całym świecie tak naprawdę wierzą w jednego boga. Nie wierzę, że Twoje
              dziecko samo z siebie zacznie wierzyć w Boga, czy pogłębi swą wiarę, jak
              napisałeś. Wiary nie wybiera się z katalogu religii, czym innym jest
              religioznawstwo, a czym innym wiara. I co ma to 6 letnie dziecko sobie wybrać?
              Buddyzm, chrześcijaństwo? Czym ma się kierować, iloscią żyć, warunkami
              zbawienia, opisem raju? Ludzie dorośli nie są w stanie pojąć tajemnicy wiary, a
              Ty oczekujesz tego od dziecka. Ono musi to poczuć, musi czerpać od kogoś
              bliskiego/autorytetu wzorce, a z tego co piszesz wynika, że takiej możliwości
              nie ma.
              Co do decyzji podejmowanych przez dzieci nie zgadzam się z Tobą. Dzieci nie
              można do danych zajęć przymuszać, ale zachęcać, motywować, inspirować już tak.
              Byłam przez rodziców traktowana jak dorosła, dzięki temu, że sama podejmowałam
              decyzje nie chodziłam na żadne zajęcia dłużej niż pół roku. Najbardziej żałuję
              zajęć żeglarskich w PKiN, tak mnie nudziło wiązanie węzłów, że nie doczekałam do
              letniego obozu. I nikt mi nie powiedział, że warto nauczyć się tych węzłów i
              poczekać, choć na razie te zajęcia nie sprawiają mi przyjemności.
              • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 19.09.08, 23:04
                > mnie się nie pytaj jak masz to robić, ja wierzę i z pewnością jest mi łatwiej,

                To prawda. Wiara upraszcza życie.

                > ale mój małżonek już np. nie i wraz z chrztem córki dokonał aktu apostazji,

                Gratulacje z odwagę dla małżonka.

                o
                > tym jednak na razie głośno nie wspominamy, bo tak zróżnicowane podejście do
                > tematu u rodziców może dziecku zaburzyć światopogląd.

                To ojciec dziecka udaje wierzącego przed dzieckiem? Do kościoła chodzi? Znak krzyża robi? A jeśli nie, to dziecko się nie pyta, nie dziwi? Mówicie mu wówczas prawdę czy oszukujecie "dla jego dobra"?

                Nie wierzę, że Twoj
                > e
                > dziecko samo z siebie zacznie wierzyć w Boga, czy pogłębi swą wiarę, jak
                > napisałeś. Wiary nie wybiera się z katalogu religii, czym innym jest
                > religioznawstwo, a czym innym wiara. I co ma to 6 letnie dziecko sobie wybrać?
                > Buddyzm, chrześcijaństwo? Czym ma się kierować, iloscią żyć, warunkami
                > zbawienia, opisem raju? Ludzie dorośli nie są w stanie pojąć tajemnicy wiary, a
                > Ty oczekujesz tego od dziecka. Ono musi to poczuć, musi czerpać od kogoś
                > bliskiego/autorytetu wzorce, a z tego co piszesz wynika, że takiej możliwości
                > nie ma.

                Jak kiedyś uwierzy to uwierzy. Człowiek ma uwierzyć a nie wpaść w nawyk klepania formułek, składania rączek i klękania w kościele. Ale ja mu żadnej wiary nie przekażę, bo sam nie wierzę, a nie śmiem za niego decydować jakiemu bogu ma oddawać cześć.

                > Co do decyzji podejmowanych przez dzieci nie zgadzam się z Tobą. Dzieci nie
                > można do danych zajęć przymuszać, ale zachęcać, motywować, inspirować już tak.

                Jak najbardziej. Ale ja nie mając przekonania do danej religii, nie bardzo mogę go zachęcać. Co innego gdyby to było religioznawstwo.
                • luska_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 12:45
                  Nie sądzę, aby wiara upraszczała moje życie w takim pojęciu, o jakim piszesz,
                  ale z pewnością nie mam problemu z przekazaniem dziecku swoich wartości i
                  nauczenia widzenia świata zgodnie z koncepcją, którą ja wyznaję. Co do męża,
                  odejście z kościoła nie jest dla niego żadnym sukcesem, raczej porażką, bo nie
                  jest w stanie wierzyć, a bardzo chciałby - po prostu nie jest hipokrytą i
                  przyznał to księdzu przy okazji rozmowy o chrzcinach dziecka. Wierzącego przed
                  dzieckiem nie udaje, przyznaje, że ma wątpliwości i tyle. Dla niego to jest
                  niedojrzałość do wiary. Do kościoła chodzi, jest obecny na mszy i słucha - szuka
                  Boga smile
                  Co do klepania formułek - nawet nie wiem jak się do tego odnieść, w każdej
                  dziedzinie życia może być pasja, może być znudzenie. W matematyce też istnieje
                  inspiracja, logiczne myślenie, odkrywanie, jak i definicje, których trzeba się
                  nauczyć i wyklepać.
                  Poza tym wszystkim, odbiegliśmy od tematu. Nadal, jako osoba wierząca twierdzę,
                  że o wierze decyduje dziecko, ale rodzica obowiązkiem jest dopilnować, aby była
                  to decyzja świadoma, a nie kaprys.
                  • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 15:21
                    ale z pewnością nie mam problemu z przekazaniem dziecku swoich wartości i
                    > nauczenia widzenia świata zgodnie z koncepcją, którą ja wyznaję.

                    Ja też nie mam takich trudności.

                    Co do męża,
                    > odejście z kościoła nie jest dla niego żadnym sukcesem, raczej porażką, bo nie
                    > jest w stanie wierzyć, a bardzo chciałby - po prostu nie jest hipokrytą i
                    > przyznał to księdzu przy okazji rozmowy o chrzcinach dziecka.

                    To że miał odwagę przyznać się do tego przed sobą, przed rodziną, przed księdzem i formalnie wystąpić z Kościoła jest aktem wielkiej odwagi. Ale powiedz mu, że nie jest sam - ja zrobiłem identycznie.

                    Wierzącego przed
                    > dzieckiem nie udaje, przyznaje, że ma wątpliwości i tyle

                    To tak jak ja.

                    Dla niego to jest
                    > niedojrzałość do wiary. Do kościoła chodzi, jest obecny na mszy i słucha - szuk
                    > a
                    > Boga smile

                    Dla mnie jest do dojrzałość do niewiary. Ja już bogów nie szukam.


                    > Poza tym wszystkim, odbiegliśmy od tematu. Nadal, jako osoba wierząca twierdzę
                    > ,
                    > że o wierze decyduje dziecko, ale rodzica obowiązkiem jest dopilnować, aby była
                    > to decyzja świadoma, a nie kaprys.

                    masz rację, to bardzo pozytywne co piszesz. Najważniejsze, żeby dziecko wiedziało w co i dlaczego wierzy bądź nie wierzy.
          • guderianka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 20.09.08, 08:29
            > Wyrabiasz w dziecku płytkie podejście do tematu jednak bardzo
            ważnego - stąd ta
            > uwaga na końcu.


            Pragnę tylko zauważyć-i wtrącić się na chwilę- że kwestia "podbania
            się" jest BARDZO istotna. OD małego religia mi się NIE PODOBAŁA i
            nie miała nic wspólnego z wiarą. Samo pojęcie wiary w BOGA było dla
            mnie abstrakcją taką samą, jaką dla dziecka 3letniego jest CZAS i
            jego upływ. Zrozumiałam o co chodzi z wiarą dopiero jako nastolatka,
            w liceum i..nie chodziłam na msze niedzielne-bo mi się NIE PODOBAŁY.
            Ale za to chodziłam na msze młodzieżowe w czwartki ponieważ MI SIE
            PODOBAŁY.
            Ogromne znaczenie ma sposób i umiejętność przekazu
            informacji.OGROMNE. Kiepskim katolkiem będzie dzieciak straszony na
            lekcjach religii sądem ostatecznym, dla którego religia jest
            obowiazkiem i to przykrym. NIE ZNAM dziecka, które chodzi na tę
            lekcję z radością. W klasie mojej córki są wręcz 3 dziewczynki,
            które mówią że mają dość tych głupich lekcji.
            • luska_s Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 12:53
              Nie popadajmy z skrajności w skrajność, nie jestem psychopatką, która
              przymuszałaby dziecko na siłę do wiary, natomiast rezygnacja z niej z powodu
              jednej nieudanej katechetki byłaby porażką i tyle - jedynie to chciałam
              przekazać. Moje dziecko chodzi na religię z radością, rysuje siostrze "dobre
              potwory" i "groźnych bohaterów" i to przechodzi. Ostatnio był amstaf chroniący
              Jezusa i dobry wilkołak - chociaż to już hard core i będę pilnowała, aby ten
              motyw się więcej na religii nie pojawił, bo nie wiem ile Siostrzyczka jest w
              stanie znieść wink
              • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 15:22
                Dobre! Ciekawe czy jak mój kiedyś zechce na religię pójść to też takiego czadu da?
          • position Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 12.03.09, 18:55
            Dziecko samo z siebie nie wybiera religii, zawsze jest ktoś kto go do tego skłania, jeśli nie są to rodzice to dziadkowie lub ciocie. A nawet jeśli trafi się rodzina która szanuje decyzje rodziców i nie wpływa na dziecko, to trafia ono do przedszkola a później do szkoły. W tych, teoretycznie laickich instytucjach które mają kształtować światopogląd i uczyć dzieci, mamy do czynienia ze przymusowym chodzeniem na lekcje religii katolickiej. Mimo teoretycznej możliwości chodzenia na lekcje etyki w miejsce religii, jest niezwykle trudno to wyegzekwować.

            Po pierwsze szkoły nie mają odpowiedniej kadry (ewentualnie takie zajęcia mogły by prowadzić te same osoby które uczą religii, co w zasadzie zamienia je w farsę, bo trudno oczekiwać od księdza czy katechetki że nie będą mieszać do tych zajęć religii i wiary).

            Po drugie w katolickim społeczeństwie trudno znaleźć akceptację dla inności. Jeśli dwoje dzieci z grupy 30-osobowej chce chodzić na lekcje etyki w miejsce religii to natychmiast zarówno one jak i ich rodzice są napiętnowani w lokalnej społeczności. Bo mimo frazesów i pełnych hipokryzji katolickich opowieści o tolerancji i miłości do bliźniego, katolickie społeczeństwo nie akceptuje innego niż ono podejścia do spraw wiary (tak z resztą jest z większością religii, islamem, judaizmem, hinduizmem).

            Dlatego trudno mówić o możliwości wyboru dla dziecka - albo trzeba zaakceptować konformistyczne podejście i mieć nadzieje że dziecko samo przekona się i dojdzie do własnej prawdy - albo walczyć z całym otoczeniem nieustannie napotykając wrogość i szykany ze strony rodziny, sąsiadów, pracowników przedszkola i szkoły, a nawet czasami urzędników.

            A szkoła kształtuje umysły dzieci, wpajając im niestety również religię katolicką - pomiędzy lekcjami biologii (gdzie mamy teorie ewolucji dokładnie opisującą jak naprawdę powstało życie i człowiek), a lekcjami historii (gdzie praktycznie każda krwawa wojna, masowe morderstwa odbywały się w imię wiary, często katolickiej - np. krucjaty, pogromy żydów, inkwizycja). To jest właśnie najstraszniejsze - uczy i kształtuje bowiem w dzieciach przekonanie że w imię jakiegokolwiek boga można odrzucić wszelkie etyczne normy, nakazy sumienia, jeśli tylko przywódca którejś religii tak stwierdzi. Jest to po prostu zatruwanie nieukształtowanych umysłów.
    • wieczna-gosia Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 15:11
      a nie przekazywanie dziecku wiary nie jest odbieraniem mu wyboru?
      Rousseau yl pewnie milym facetem, ale dziecko nigdy nie jest czysta karta. Od
      poczatku jest ksztaltowane poprzez rodzicow- i poprzez to, co mu mowia a takze
      poprzez to, czego mu nie mowia. Jesli jestem katolikiem- nawet "dajac dziecku
      wybor" w rzeczywistosci mu go nie daje jako dziecku. W jego zyciu jak i w moim
      bedzie Bog w Trojcy jedyny. Bedac agnostykiem- tez przekazuje mu pewien wybor
      swiatopogladu ze o to nie wierze w boga.
      Co oczywiscie w zaden spsob nie musi dziecka determinowac- ale zawsze bedzie dla
      niego punktem odniesienia. Chrzczac dziecko odbieram mu mozliwosc zdecydowania o
      tym chrzcie jako dorosly. Nie chrzac dziecka- odberam mu mozliwosc uczestnistwa
      we wspolnocie ludzi wierzacych od najmlodszych lat. Majac wegetarianskie dziecko
      odbieram mu ozliwosc sprobowania miesa a chowajac niesozerce odbieram mu
      mozliwosc wyprobowania zycia bez miesa.

      Odbieranie wyboru to jedno- nie mozna miec ciastka i zjesc ciastko- otwartosc na
      poszukiwaie wlasnej drogi, przyzwolenie na eksperymenty, czy szacunek wyborow-
      to co innego.
      • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 15:37
        > a nie przekazywanie dziecku wiary nie jest odbieraniem mu wyboru?

        Nie. Wierzący wypowiadają się o bogu jako o pewniku, a niewierzący (przynajmniej ja) mówię dzieciom, że jedni wierzą w takiego inni w innego, jedni wierzą w taki los po śmierci inni w inny. Nie pokazuję jednej jedynej wizji świata, tak jak to czynią wierzący. Pokazuję wszystkie kolory, a nie tylko czarny.
        • wieczna-gosia Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 15:52
          odbierasz wiec dzieciom absolutna pewnosc ze Bog jest. Bo skoro tata uwza ze go
          nie ma to byc moze jest w tym jakis haczyk?
          nie no jajka sorry ale kazde nasze zachowanie jest w istocie zamknieciem paru
          drzwi. Jesli jako wierzacy opowiadam o Bogu jako pewniku, to chyba nic nie
          zabroni mi opowiadaniu np. ze ten Bog ma rozne nazwy? Religia katolicka jest
          sama w sobie dwoista bo obejmuje tez Stary Testament- i nie spsob nie wspomniec
          ze jest on wspolny z Zydami, ktorzy na Syna Czlowieczego nadal czekaja- czyli
          zaqwiera w sobie informacje ze istnieja ludzie, ktorzy nie wierza w to co ja
          jako katolik.
          Zeby wyjasnic- nie nie jestem wierzaca, natomiast nie mam zlodzen co do teczy.
          Niewierzacy nie maja monopolu na tecze a wszyscy przekazuja wlasnym dzieciom
          swoj swiatopoglad w postaci werbalnej i niewerbalnej czyli operujac twoaj
          przenosnia- klada akcent na pewien kolor smile
          • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 16:36
            Genreralnie masz rację. Ale ja mam tylko pretencję o to do wierzących, że mówią o swoim bogu jakoo pewniku, podczas gdy ja (i mam nadzieję inni niewierzący też) twierdzą, że nie wiadomo jak to jest, że jedni wierzą w to a inni w tamto. I że nikt na świecie nie wie kto ma rację. A wierzący będą się upierać, że to w co oni wierzą absolutna prawda a reszta to fałsz. A to jest oszukiwanie dzieci. Gdyby powiedzieli, że ONI WIERZĄ, że to jest prawda, a reszta to fałsz, a inni WIERZĄ odwrotnie to ok. Tymczasem wielu wierzących przekazuje dzieciom swą WIARĘ jako ABSOLUTNIE PEWNĄ WIEDZĘ. I to mi zgrzyta.
            • sion2 ogolone_jajka - studium przypadku by sie przydalo 21.09.08, 16:56
              nie dotrzymam obietnicy - jeszcze raz sie odezwe

              a ja mam pretensje Jajco ze z upoerem maniaka, godnym naprawde
              lepzej sprawy, fanatycznie wierzysz we wlasna wizje wiary i sposobow
              jej pokazywania dzieciom przez chrzescijan czy inne wiary
              wiesz co najchetniej bym oddala twoj przypadek od analizy jakiemus
              psychologowi lub psychiatrze, oczwiscie w sensie samych wpisow
              internetowych
              jak sie udzielam na forach od 5 lat i jak znam ciebie chyba ok 4,5
              roku to, mimo udzielania ci ciagle odpowiedzi na TE SAME zadawane
              przez ciebie pytania, pisania ci w kolko tego samego, prostowania
              twoich falszywych wizji katolicyzmu - jestes jak papuga, mocno
              ogranczona papuga, NICZEGO nie przyswajasz

              u normalnego czlowieka jak ma jakies uprzedzenia, lub szuka
              informacji lub prowokuje konfrontacje bo ma jakies "ale" - w wyniku
              dyskusji, rozmowy, udzielonych mu informacji - widac postepujacy
              proces intelektualny, widac ze ten czlowiek mysli i sie zastanawia,
              co wcale nie musi prowadzic do zmiany zdania typu z niewierzacego na
              wierzacego ale przynajmniej przestaje powtarzac te same wyswiechtane
              argumenty, dawno obalone przez rozmowcow badz ukazane w innym
              swietle, wyjasnione itd

              z toba jest inaczej, ty w kolko to samo, to samo, to samo i to samo
              ciagle nie rozumiesz czym jest WIARA wiec rzadzasz zeby byla niewiarą

              ponadto z uporem wmawiasz swoim czytelnikom ze katolicy twierdza ze
              TYLKO W CO ONI WIERZA jest prawda "a reszta to fałsz" - co jest li
              tylko twoim wymyslem
              tlumaczylam tobie ja, inni forumowicze na innym forum, ze w taki
              sposob katolicy nie wierza, sama w tym watku powtarzalam w roznych
              aspektach te prawde

              wiara nie jest WIEDZA
              wiara daje pewnosc wiary
              wiedza to jest w niebie

              ty jestes jakis chory ze oczekujesz ze wierzacy beda uczyc dzieci
              ze "niewiadomo czy Bóg istnieje"
              idz sie zapisz na jakies lekcje myslenia, najlpiej logicznego smile
              • sion2 "żądasz" oczywscie a nie "rządasz" n/t 21.09.08, 16:57

              • guderianka Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 21.09.08, 17:50
                ponadto z uporem wmawiasz swoim czytelnikom ze katolicy twierdza ze
                TYLKO W CO ONI WIERZA jest prawda "a reszta to fałsz" - co jest li
                tylko twoim wymyslem
                tlumaczylam tobie ja, inni forumowicze na innym forum, ze w taki
                sposob katolicy nie wierza, sama w tym watku powtarzalam w roznych
                aspektach te prawde

                1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną
                2.Pamietaj abyś dzień świety święcił (pierwotnie było "abyś szabas
                święcił")-czyli wypaczenie żydowskiego wydźwięku na korzyść
                katolickiego boga
                3.Są trzy osoby boskie-bóg ojciec , syn bozy, duch święty-wskaż inną
                religię, w której również wierzy się w te trzy osoby boskie
                4. Jest jeden bóg


                Dalej
                -ks. Tischner "Ksiądz na manowcach"-jeśli znasz tę lekturę to pewnie
                zwróciłaś uwagę na rozdział Integryzm i Autentyzm, str. 154
                - na czym polega autorytet Biblii ? Polega on na uznaniu Biblii za
                jedyne źródło OBJAWIENIA BOŻEGO, jedyne źródło wiary. Odrzucenie
                roli i wartości TRADYCJI, czyli przekazów i praktyk religijnych nie
                potwierdzonych w Biblii.

                Zwracam szczególną uwagę , na używanie przez katolików-i to tych
                maluczkich jak i tych u szczytów władzy- na używanie i
                rozpowszechnianie słowa JEDYNY


                KK do perfekcji opanował umiejętność manipulacji ludźmi. Z punktu
                widzienia logistyki-bardzo słuszne posunięcie. Z punktu widzenia
                moralności-już nie bardzo. Używając sforumowań JEDYNY bóg, JEDYNE
                prawdy daje się do zrozumienia, iż prawdziwe jest tylko co, w co
                wierzą katolicy a fałszywe to, w co wierzą inni

                Szafujesz słowami sion2-i robisz to nieuważne. W dyskusji takiej jak
                ta nie można według mnie pozwalić sobie na dowolny dobór słów.
                Zrobiłaś to zarówno wyszydzając pachamamę , jak i teraz
                -
                • 0golone_jajka Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 21.09.08, 18:05
                  Pamiętam jedną dyskusję z sion, o której zaraz napiszę. Na razie pragnę jednak stwierdzić, że nie wszystko co do mnie piszesz "zapominam". Jakieś 95% faktycznie puszczam mimo uszu, bo to tylk o próby obrażenia mnie. Ale czasami powiesz coś z sensem i ja to pamiętam. Szkoda tylko, że na pytanie o Jezusie mi nie odpowiedziałaś. A może powiesz mi czy swojej bratanicy móisz już o JEDYNYM bogu w kategorii pewników czy swojej wiary w niego?

                  No ale wracając do tego co kiedyś mi sion powiedziała, co wyprostowało moją niewiedzą. Otóż Kościół kat. nie jest jedynym słusznym, ale jest JEDYNYM, w którym jest pełnia środków zbawienia. Tak więc w innych Kościołach tej pełni nie ma, czegoś im brakuje.
                  To twoje słowa sion. Nie wypieraj się teraz. Wniosek jest z nich taki, że najlepszy jest Kościół kat., a reszta jest mniej lub bardziej ułomna. Przynajmniej ja to tak rozumiem.

                  P.S.

                  Jak miło że czytasz moje wypociny wink
                  • sion2 Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 21.09.08, 18:19
                    0golone_jajka napisał:

                    > Pamiętam jedną dyskusję z sion, o której zaraz napiszę. Na razie
                    pragnę jednak
                    > stwierdzić, że nie wszystko co do mnie piszesz "zapominam". Jakieś
                    95% faktyczn
                    > ie puszczam mimo uszu, bo to tylk o próby obrażenia mnie.

                    nie, nie moje wypowiedzi ktore nazywasz "obrazaniem" są adekwatne do
                    twoich wypowiedzi obrazajacych Boga i wierzacych, chocby
                    pisanie "bóg" czy porownywanie tajemnicy Trojcy Św do szamponu 3w1,
                    po prostu rozmawiam z toba na twoim poziomie, ze niepotrzebnie to
                    fakt


                    Ale czasami powiesz c
                    > oś z sensem i ja to pamiętam.

                    ty pamietasz tylko to co chcesz, a chcesz baaaardzo malo, przeciez
                    masz swoja teorie w ktora wierzysz i z uporem MANIAKA starasz sie ją
                    sprzedawac wierzacym na roznych forach
                    ciekawe czy twoja nowa wielbicielka guderianka wie o tym ze
                    wystepujesz na forum Kosciol religia jako omat_koboska, ktory to
                    nick oczywiscie nie ma nic wspolnego z obrazaniem wierzacych przez
                    kpine z Matki Boskiej i ciekawe czy wie ze byles wyrzucany z tego
                    forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
                    f=10607&t=1222013481442 (jest ukryte sama nie wiem jak sie link
                    wlei) chyba z 15? razy i wracasz pod nowymi nickami, podobnie jak z
                    forum "wychowanie w wierze" gdzie ostatnio sie podszywales pod
                    kobiete i robiles dla niepoznaki bledy ortograficzne - powiedz czy
                    jestes normalny?


                    Szkoda tylko, że na pytanie o Jezusie mi nie odpo
                    > wiedziałaś.

                    ale odpowiedzialam kilka razy, tyle tylko ze nie czytasz ze
                    zrozumieniem a za odpowiedz uznajesz tylko to co sam wczesniej
                    wymyslisz - to ma byc rozmowa? pomysl, zastanow sie nad moimi
                    odpowiedziami


                    A może powiesz mi czy swojej bratanicy móisz już o JEDYNYM bogu w k
                    > ategorii pewników czy swojej wiary w niego?

                    nie, mojej bratnicy nigdy nie bede mowic o zadnym bogu, bo takiego
                    nie ma na szczescie
                    na pewno zas bede z nia rozmawiac o Bogu


                    >
                    > No ale wracając do tego co kiedyś mi sion powiedziała, co
                    wyprostowało moją nie
                    > wiedzą. Otóż Kościół kat. nie jest jedynym słusznym, ale jest
                    JEDYNYM, w którym
                    > jest pełnia środków zbawienia. Tak więc w innych Kościołach tej
                    pełni nie ma,
                    > czegoś im brakuje.
                    > To twoje słowa sion. Nie wypieraj się teraz.

                    he he he dobre sobie, mialabym sie wypierac nauki kosciola?????
                    chyba na glowe upadles
                    zawsze to ci pisalam, pamietam jak wczesniej bodajze z 10 zakladales
                    wątki o dramatycznej wymowie ze "katolicy uwazaja ze tylko katolik
                    sie zbawi" ale w koncu, po kilkudziesieciu razach tluamczenia ci
                    tego samego o dziwo DOTARLO ze katolicy wcale tak nie wierza
                    (oczywiscie mowa o nauce i wierze kosciola, niekoniecznie
                    niedouczonej 70-letniej babci z Pcina Malego)


                    Wniosek jest z nich taki, że najle
                    > pszy jest Kościół kat., a reszta jest mniej lub bardziej ułomna.
                    Przynajmniej j
                    > a to tak rozumiem.

                    no ale zaraz, przed chwila pisales ze wierzacy uwazaja ze tylko oni
                    posiadaja absolutna wiedze i prawde a reszta to fałsz, a teraz
                    okazuje sie ze jednak "reszta jest mniej lub bardziej ułomna" a to
                    juz co innego niz "calkowity fałsz" - czyli sam nie wiesz co wiesz?


                    >
                    > P.S.
                    >
                    > Jak miło że czytasz moje wypociny wink


                    rozczaruję cię - przeczytalam tylko ostatnią wypwoiedz, myslalam ze
                    moze intelignetna rozmowa sie wywiazala

                    >
                    • sion2 link jeszcze raz - dla guderianki i innych 21.09.08, 18:25
                      tu mozna znalezc Jajca vel omat_koboska
                      forum "KiR" kiedys bylo "Kosciol, Religia" ale Jajco korzystajac z
                      chwilowych nieudolnychy prob moderatorki forum, ktora sie dopiero
                      uczyla administrowac i na chwile cos zawiesila - Jajco w tym czasie
                      UKRADL tytuł forum i zrobil swoje ktore czesto linkuje sobie w
                      sygnaturce pod ta sama nazwa, roznica miedzy forami jest taka ze to
                      pierwsze ma przyzwoity poziom i pisza na nim wierzacy, niewierzacy,
                      agnostycy ale wszyscy (za wyjatkiem jajca) kulutralni
                      a na forum jajca znajdziesz same bluzgi antyklerykalne

                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10607&t=1222014342416
                      • 0golone_jajka Re: link jeszcze raz - dla guderianki i innych 21.09.08, 18:31
                        Jak zwykle się gorączkujesz i przesadzasz, a do rzeczy nic nie piszesz sad
                      • guderianka niesmaczne 21.09.08, 20:39
                        sion2-dla mnie to co zorbiłaś teraz jest niesmaczne
                        Jaki związek z dyskusją ma forum jajca bądź nie forum jajca czy
                        cokolwiek innego związanego z jajcem?
                        NIE OBCHODZI mnie to
                        Jajco jest dla mnie w tej dyskusji partnerem podobnie jak i ty-i nie
                        mam zamiaru szukac na forum jego przeszłości czy też twojej
                        Interesuje mnie to, co piszesz w tym wątku. A piszesz niejasno,
                        nadinterpretujesz, nadużywasz niektórych sformułowań, nie znasz
                        pewnych faktów i nie potrafisz sie do tego przyznać
                        Niesmak czuję
                        uncertain
                        • sion2 Re: niesmaczne 22.09.08, 14:38
                          guderianka napisała:

                          > sion2-dla mnie to co zorbiłaś teraz jest niesmaczne
                          > Jaki związek z dyskusją ma forum jajca bądź nie forum jajca czy
                          > cokolwiek innego związanego z jajcem?
                          > NIE OBCHODZI mnie to
                          > Jajco jest dla mnie w tej dyskusji partnerem podobnie jak i ty-i
                          nie
                          > mam zamiaru szukac na forum jego przeszłości czy też twojej
                          > Interesuje mnie to, co piszesz w tym wątku. A piszesz niejasno,
                          > nadinterpretujesz, nadużywasz niektórych sformułowań, nie znasz
                          > pewnych faktów i nie potrafisz sie do tego przyznać
                          > Niesmak czuję
                          > uncertain


                          widze ze z braku mojej odpowiedzi na twoje posty wysunelas
                          baaaaardzo daleko idace wnioski, nie majace nic wspolnego z
                          rzeczywtistoscia
                          jak przeczytalam o tym ze jestes przekonana iz kult Maryi
                          to "przerobiony" kult Pachamamy to wtedy podjelam decyzje nie
                          ciagniecia rozmowy z toba dalej
                          ja bardzo chetnie porozmawiam o katolicyzmie, o wierze, Bogu i
                          Pismie św. pod warunkiem ze bedziemy dyskutowac rzeczywiscie o nich
                          a nie o antyklerykalnych legendach
                          krotko mowiac - chetnie podyskutuje z powaznymi argumentami

                          i nie bierz tego do siebie, bo ja nie oceniam ciebie jako osoby
                          oceniam ze twoja wiedza o wierze katolickiej to legendy, bajki i
                          przeinaczenia
                          nie kazy musi byc ekspertem od wszystkiego (i ja tez ekspertem nie
                          jestem) ale jednak korzystanie ze źródeł naukowych, historycznych
                          (archeologia, historia literatury, religioznastwo) odróznia
                          czlowieka inteligentengo od pieniacza
                          • guderianka Re: niesmaczne 22.09.08, 15:46
                            krotko mowiac - chetnie podyskutuje z powaznymi argumentami


                            Poczytaj zatem sion2 co nieco o historii i otym jak przebiegała
                            kolonizacja uprawiana przez np. Hiszpanów.

                            > nie kazy musi byc ekspertem od wszystkiego (i ja tez ekspertem nie
                            > jestem) ale jednak korzystanie ze źródeł naukowych, historycznych
                            > (archeologia, historia literatury, religioznastwo) odróznia
                            > czlowieka inteligentengo od pieniacza

                            Otóż to!
                            A ty źródła naukowe nazywasz legendami!tongue_out
                    • 0golone_jajka Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 21.09.08, 18:34
                      > no ale zaraz, przed chwila pisales ze wierzacy uwazaja ze tylko oni
                      > posiadaja absolutna wiedze i prawde a reszta to fałsz, a teraz
                      > okazuje sie ze jednak "reszta jest mniej lub bardziej ułomna" a to
                      > juz co innego niz "calkowity fałsz" - czyli sam nie wiesz co wiesz?

                      Pisałem, że wierzący danej wiary będą przekonywać, że tylko ich wiara jest prawdziwa w 100%, a reszta nie. I Ty to właśnie robisz twierdząc, że tylko w Kościele kat. jest pełnia środków zbawienia - pewnie mi tego nie wyjaśnisz, ale ja to tak rozumiem, że w pozostałych Kościołach o zbawienie trudniej, bo nie ma tam wszystkich środków. Dobrze rozumuję? Czy to pytanie znowu Ciebie obraża, katolików, Jahwe, Jezusa, Maryję i bóg wie kogo tam jeszcze?
                      • sion2 Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 21.09.08, 20:09
                        0golone_jajka napisał:

                        >
                        > Pisałem, że wierzący danej wiary będą przekonywać, że tylko ich
                        wiara jest praw
                        > dziwa w 100%, a reszta nie.

                        nie, pisales "A wierzący będą się upierać, że to w co oni wierzą
                        absolutna prawda a reszta to fałsz"
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=84820093&a=84953363

                        I Ty to właśnie robisz twierdząc, że tylko w Koście
                        > le kat. jest pełnia środków zbawienia - pewnie mi tego nie
                        wyjaśnisz,

                        nie, pisząc ze tylko w KK jest pelnia srodkow zbawienia wcale nie
                        twierdzilam i nie twierdze ze "reszta to fałsz" - ty przypisujesz
                        takie poglady mnie i innym wierzacym bo to pasuje do twojej
                        antyklerykalnej gadki
                        nie wyjasnie ci tego po raz dziesiaty raz bo wczesniejsze
                        tlumaczenia nie dotarly do ciebie, po co wiec mam tracic czas?


                        ale ja to
                        > tak rozumiem, że w pozostałych Kościołach o zbawienie trudniej,
                        bo nie ma tam
                        > wszystkich środków.

                        tak, wyjatkowo napisales prawde: w innych kosciolach trudniej o
                        zbawienie, nie jestem jednak wcale zdziwiona ani zbulwersowana ze
                        one tego nie uznaja ani nigdy nikogo palcem nie pokaże że ten a ten
                        to ma mniejsze szanse na niebo niz ja
                        nigdy, bo Boże sądy nie są sądami ludzkimi
                        • 0golone_jajka Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 21.09.08, 20:34
                          > nie, pisales "A wierzący będą się upierać, że to w co oni wierzą
                          > absolutna prawda a reszta to fałsz"

                          Fakt, tak napisałem. Reszta to fałsz, ale nie całkowity, nie dopowiedziałem tego, ale zauważ że nie napisałem "kompletny fałsz", więc nie można tego tak interpretować. Reszta w wiekszym lub mniejszym stopniu to fałsz.
                          ALe zobacz sama co napisałaś o wyznawcach Pachamamy - że w gruncie rzeczy wierzą w Jahwe tylko tego nie wiedzą!! To tak jakbym napisał, że Ty wierzysz de facto w Makumbę, tylko o tym nie wiesz!! Widzisz to!?

                          > nie, pisząc ze tylko w KK jest pelnia srodkow zbawienia wcale nie
                          > twierdzilam i nie twierdze ze "reszta to fałsz" - ty przypisujesz
                          > takie poglady mnie i innym wierzacym bo to pasuje do twojej
                          > antyklerykalnej gadki

                          Ale twierdzisz, że reszta Kościołów nie ma w 100% racji, nieprawdaż?
                          • sion2 Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 22.09.08, 11:03
                            0golone_jajka napisał:

                            >
                            > Fakt, tak napisałem. Reszta to fałsz, ale nie całkowity, nie
                            dopowiedziałem teg
                            > o, ale zauważ że nie napisałem "kompletny fałsz", więc nie można
                            tego tak inter
                            > pretować. Reszta w wiekszym lub mniejszym stopniu to fałsz.

                            swoje slowa mozesz sobie dopowiadac ile chcesz, pozostana one do
                            konca TWOIMI slowami i TWOIM pogladem a nie moim, tak wiec to ty
                            twierdzisz ze wierzacy uwazaja iz to w co wierza to absolutna prawda
                            a reszta to w mniejszym lub wiekszym stopniu falsz

                            > ALe zobacz sama co napisałaś o wyznawcach Pachamamy - że w gruncie
                            rzeczy wierz
                            > ą w Jahwe tylko tego nie wiedzą!! To tak jakbym napisał, że Ty
                            wierzysz de fact
                            > o w Makumbę, tylko o tym nie wiesz!! Widzisz to!?

                            nie, nie widze bo nie rozumiesz tego co czytasz, podobnie guderianka
                            obydwoje za merytoryczny argument uznajecie publikacje
                            typu "Opowiesci biblijne" Kosidowskiego z lat 80.
                            o kulcie Panachamy do ktorego odwolujesz sie ciagle nie przeczytalam
                            pierwszy raz na tym forum co sugeruje guderianka, owszem nie znam
                            szczegolow dlatego pytalam o nie
                            ale moja analogia - przyznam ze niedokladnie wylozona - miala na
                            celu uswiadomienie wam ze fakt iz tam gdzie jeszcze nie dotarla
                            cywilizacja "bialych" a z nia ktorakolwiek z religii
                            monoteistycznych, plemiona i ludy posiadaja wlasna religie,
                            duchowosc, wlasne bostwa lub bóstwo - swiadczy o tym ze zwracanie
                            sie do rzeczywistosci ponadnaturalnej lezy w naturze czlowieka,
                            ponadto wiara katolicka mowi ze jesli taki sobie "buszmen" nie
                            slyszal nigdy o Jezusie Chrystusie ale byl wyznawca swojej religii,
                            chocby i wierzyl w Panachame, jesli sluchal swojego sumienia i
                            postepowal zgodnie z nim - droga zbawienia nie zostala przed nim
                            zamknieta
                            w tym sensie wsrod ludow ktore nie slyszaly o Bogu Jedynym, kazda
                            religijnosc w jakis sposob odnosi sie wlasnie do wiary w Boga - Jahwe

                            twoje porowanie z makumba jest idiotyczne bowiem ja slyszalam o Bogu
                            Jahwe, Chrystusie i wiem ze w zaden sposob makumba im nie dorownuje

                            >
                            >> Ale twierdzisz, że reszta Kościołów nie ma w 100% racji,
                            nieprawdaż?

                            dlaczego zadajesz w kolko te same pytania?
                            • 0golone_jajka Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 22.09.08, 12:48
                              > nie, nie widze bo nie rozumiesz tego co czytasz, podobnie guderianka
                              > obydwoje za merytoryczny argument uznajecie publikacje
                              > typu "Opowiesci biblijne" Kosidowskiego z lat 80.

                              Hmm, to Ty po raz drugi czy trzeci przywołujesz tę lekturę, której kompletnie nie znam. A nie my.


                              >zwracanie
                              >sie do rzeczywistosci ponadnaturalnej lezy w naturze czlowieka,

                              Nikt temu chyba nie przeczy, co?

                              wiara katolicka mowi ze jesli taki sobie "buszmen" nie
                              > slyszal nigdy o Jezusie Chrystusie ale byl wyznawca swojej religii,
                              > chocby i wierzyl w Panachame, jesli sluchal swojego sumienia i
                              > postepowal zgodnie z nim - droga zbawienia nie zostala przed nim
                              > zamknieta

                              PACHAMAME a nie PanaChame!!!
                              A co zrobić z buszmenami, którym religia każe zabijać i zjadać wrogów? Czy to też nie przeszkadza w niczym?

                              > w tym sensie wsrod ludow ktore nie slyszaly o Bogu Jedynym, kazda
                              > religijnosc w jakis sposob odnosi sie wlasnie do wiary w Boga - Jahwe

                              Zupełnie tego nie pojmuję. Twierdzisz, że każda religia w grucie rzeczy czci Jahwe??? Wyjaśnij proszę, bo chyba źle to zrozumiałem. Jak ma się religia buszmenów do kultu Jahwe?

                              > twoje porowanie z makumba jest idiotyczne bowiem ja slyszalam o Bogu
                              > Jahwe, Chrystusie i wiem ze w zaden sposob makumba im nie dorownuje

                              No a taki buszmen nie słyszał w życiu o Jahwe i wie, że ten Jahwe nie dorasta do pięt Makumbie. Ciekawe czy byś to powiedziała w oczy buszmenowi - że jego bóg przy Twoim to pestka?

                              > >> Ale twierdzisz, że reszta Kościołów nie ma w 100% racji,
                              > nieprawdaż?
                              >
                              > dlaczego zadajesz w kolko te same pytania?

                              Bo nie chcesz mi jasno i konkretnie odpowiedzieć. Tylko kręcisz i się wymigujesz. A ja się staram jasno na Twoje pytania odpowiadać. I traktuję Cię z szacunkiem - widzisz wielkie litery? A Ty ode nie wymagasz bym pisał bóg wielką, a jak tego nie robię to się gotujesz, a sama imię Makumba piszesz małą. Belka, moja droga Kasiu, belka.

                              to ty
                              > twierdzisz ze wierzacy uwazaja iz to w co wierza to absolutna prawda
                              > a reszta to w mniejszym lub wiekszym stopniu falsz

                              No to jak to jest z wiarą buszmenów? Ona jest prawdziwa i wierzą w prawdziwego boga Makumbę i 100 innych czy popełniają jakieś błędy teologiczne?
                            • guderianka Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 22.09.08, 15:49
                              ale moja analogia - przyznam ze niedokladnie wylozona - miala na
                              > celu uswiadomienie wam ze fakt iz tam gdzie jeszcze nie dotarla
                              > cywilizacja "bialych" a z nia ktorakolwiek z religii
                              > monoteistycznych, plemiona i ludy posiadaja wlasna religie,
                              > duchowosc, wlasne bostwa lub bóstwo - swiadczy o tym ze zwracanie
                              > sie do rzeczywistosci ponadnaturalnej lezy w naturze czlowieka,

                              1. Masz rację sion-niedokładnie wyłożyłaś analogię . A teraz
                              zaprzeczasz sama sobie bo w swoim poście "re:niesmaczne" do mnie
                              nazwałaś to co napisałam o "zamianie" kultu pachamamy na kult
                              maryjny-za legendę.To nie legenda.
                              2. Zgadzam się z pozostałą częścią tej wypowiedzi. I nie musisz mi
                              tego uświadamiać. Ja wierzę w boga
                            • elve Re: ogolone_jajka - studium przypadku by sie przy 12.03.09, 18:16
                              "fakt iz tam gdzie jeszcze nie dotarla
                              cywilizacja "bialych" a z nia ktorakolwiek z religii
                              monoteistycznych, plemiona i ludy posiadaja wlasna religie,
                              duchowosc, wlasne bostwa lub bóstwo - swiadczy o tym ze zwracanie
                              sie do rzeczywistosci ponadnaturalnej lezy w naturze czlowieka"

                              i ma się to nijak do kwestii rzeczywistego istnienia boga/bogów.
            • wieczna-gosia Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 17:32
              alez jajka wierzycy wierzac w boga wierza w iego absolutnie, albo nie. Tak jak
              ty jestes przekonany ze nie wiesz jak to jest a ktos wierzy ze Boga nie ma i tez
              uwaza toi za pewnik. Watpliwosc co do Boga jest twoim pewnikiem, jak dla
              wierzacego to ze Bog jest a dla ateisty to ze Boga nie ma. Tylko dlatego ze masz
              watpliwosci- wygladasz na ich tle lepiej? Niewierzacy wierzy ze Boga nie ma i ja
              np. nie mam watpliwosci ze go nie ma. Oczywiscie rozmawiajac z dzieckiem moge
              zlagodzic swoj punkt widzenia i powiedziec ze nie wiem jak to jest. Moge tez go
              nie lagodzic i powiedziec ze Boga nie ma, siostra wierzy ze on jest, ja wierze
              ze Go nie ma. A dziecko moze sobie wybrac smile
              • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 18:08
                Oczywiscie rozmawiajac z dzieckiem moge
                > zlagodzic swoj punkt widzenia i powiedziec ze nie wiem jak to jest. Moge tez go
                > nie lagodzic i powiedziec ze Boga nie ma, siostra wierzy ze on jest, ja wierze
                > ze Go nie ma. A dziecko moze sobie wybrac smile

                Zauważ co napisałaś. Raz Ci się wymsknęło że powiesz że boga nie ma (czyli pewnik ale nieweryfikowalny), w pozostałych dwóch przypadkach przekazałabyś dziecku że nie wiesz albo że WIERZYSZ, że go nie ma - czyli dokładnie tak jak moim zdaniem się o bogach mówić powinno.
                To że ktoś prywatnie jest przekonany, że bóg jest albo go nie ma nie czyni z tego przekonania prawdy absolutnej. Za to prawdą jest, że ktoś wierzy a ktoś nie. Ja o to "walczę".
                • wieczna-gosia Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 20:14
                  czyli walczysz o to zeby semantycznie ludzie wierzacy na poczatku kazdego zdania
                  rzucali "ja wierze, ze..."? Acha- no to rozumiem. To znaczy nie rozumiem, ale ja
                  ie wszystko musze rozumiec smile
                  • verdana Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.09.08, 21:57
                    Dziecku mówisz po prostu to, co uwazasz za prawde. Czyli "Bóg
                    jest", "Boga nie ma", "nie wiem, czy Bog jest, czy go nie ma".
                    Niezaleznie co mowisz, swoim autorytetem w pewnym sensie pozbawiasz
                    dziecka wyboru, bo male dziecko przyjmuje za pewnik to, co uslyszy
                    od rodziców.
                    Wiec wybor wiary przez dziecko jest iluzoryczny. Jest efektem tego,
                    co slyszy od rodziców. Wychowanie polega wlasnie na pozbawianiu
                    dzieci wyborów, w pewnym sensie, bo tym jest nauka moralnosci.
                    No i jeszcze jedno. Twoje dziecko będzie wierzyc, albo nie. Ale jego
                    wybor nie jest taki prosty. W Polece ludzie albo wierza w Jezusa,
                    albo nie, natomiast niewiara w Kriszne w ogóle nie zaprzata ich
                    uwagi.
                    Niewierzacy, wbrew pozorom, a szczególnie wątpiacy, tez nie wierza w
                    okresloną religie - innych po prostu nie biora pod uwagę.
                • wieczna-gosia Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 22.09.08, 00:40
                  cos ci jajka powiem- male dzieci nie dbaja o semantyke. Jest taki ksiadz w
                  kosciele, do ktorego uczeszczaja moje dzieci, ktory nie mowi "wierze ze Bog
                  jest" tylko twierdzi ze jest. A jednoczesnie ma tak silny przekaz pozawerbalny
                  ze generalnie jest otwarty na dialog i inne formy duchowosci i o Boze jacy
                  ludzie sa zajebiscie fajni i jak cudnie z nimi gadac i ich poznawac- ze ja z
                  przyjemnoscia- jako niewierzacy- tam siedze. Pare razy zdarzylo mi sie z nim
                  rozmwiac i pierwsze wrazenie calkowicie pokywa sie z drugim i trzecim. I to czy
                  on mowi o Bogu w formie absolutu czy nie- zupelnie nie ma znaczenia gdyz calym
                  soba pokazuje pewna otwartosc na dialog. Pani katechetka z oich licealnych
                  czasow jak bardzo by nie zlagodzila swojego poczucia absolutu- widac bylo ze zje
                  cie Szatan smile
                  • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 22.09.08, 12:50
                    No nie wiem. Księża i wierzący opowiadają o bogu jak o fakcie, a to fakt nie jest. A dziecko nie jest w stanie samo tego pojąć, więc przyjmuje to jako fakt. Powietrza też nie widać a jest - to częsty argument na wątpliwości co bardziej pyskatych gowniarzy. I koniec. Prawdy wiary bezdyskusyjnie do wierzenia podane i kropka. Mnie to się nie podoba. Bo to nieuczciwe. No ale czego ja chcę wymagać od wierzących....
            • marajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 22.09.08, 20:32
              >Ale ja mam tylko pretencję o to do wierzących, że mówią o swoim
              bogu jakoo pewniku

              Czy tak trudno Ci zrozumieć, że jak ktoś WIERZY to jest to dla niego
              pewnik? Na tym polega wiara.
              Ja nie wierze w UFO i mogę swojemu dziecku opowiadac, że inni
              wierzą, a ja nie. Ale o Bogu będę mu opowiadac, że istnieje. Bo ja w
              to wierzę. Ja jestem tego pewna. Prędzej pewnie pójdzie na religię
              do luterańskiego zboru, ale jak ojciec będzie katolikiem, to religii
              w szkole nie zabronię.
              • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 22.09.08, 21:07
                > Czy tak trudno Ci zrozumieć, że jak ktoś WIERZY to jest to dla niego
                > pewnik? Na tym polega wiara.

                No nie wiem. Pewnik to wiedza, a nie wiara. To bardzo powszechny błąd logiczny. Szkoda że przekazywany potomstwu. Staram się to tylko uświadomić moim czytelnikom. A wiara to nie wiedza, poza tym wiedza też bywa niekompletna i lepiej powiedzieć dziecku, że prawdopodonie coś jest tak czy siak, ale do końca nie wiadomo, niż wciskać mu dla świętego spokoju niepewne pewniki.
                • verdana Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 22.09.08, 23:28
                  Mylisz sie, bo ludzie naprawde wierzacy sa przekonanie, ze wiedzą,
                  ze Bóg jest. Ja tego nie rozumiem i Ty też - ale taka jest prawda.
                  To nie jest tak, ze człowiek naprawde wierzacy uznaje istnienie Boga
                  za mozliwe, tylko za pewne.
                  A jak cos jest pewne- to istnieje.
                  • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 22.09.08, 23:49
                    No ale skoro wiedzą to to już nie jest wiara tylko wiedza! Pragnę im to uświadomić. Jeśli wierzącyy czytający moje wpisy choć przez chwilę się nad tym zastanowią, to to będzie mój mały sukces i wkład w rozwój świadomości ludzkiej wink
                    • verdana Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 23.09.08, 13:03
                      Twoja naiwność jest porazająca.
                      • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 24.09.08, 07:29
                        No wiem. Ale może choć kilku się zastanowi. Wierzę w ludzi.
    • werbownik Po prawdzie - to rodzice zazwyczaj decyduja 12.03.09, 17:22
      a "pomaga" im w tym otoczenie. Dziecko nie ma nic do gadania w kwestiach chrztu
      a pozniej kolejnych obrzadkow. Do kosciola chadza z rodzicami i to oni ucza go
      kleczenia, modlitw, itp.

      Napotkane tu zapewnienia, ze dziecko chcialo, ze dokonalo wyboru, ze religia
      spodobala mu sie odbieram wiec jako pobozne zyczenia samych rodzicow, gdyz
      dziecko (chocby) bardzo czesto stara sie odczytywac zyczenia rodzicow by
      przypodobac sie, by im bylo milo.

      Wybor to jak najbardziej realna decyzja: rozstrzygniecie na korzysc 'A' lub 'B'
      ktorych wartosc znana jest wybierajacemu. Zdecydowana wiekszosc dzieci nie
      posiada tego komfortu. Co sprowadza sie do tego, ze jednak (zazwyczaj) wybieraja
      rodzice.

      Pozniej nazywane jest to "tchnieniem Boga" czy tp. dyrdymaly, niemniej to
      rodzice produkuja kolejnego mohera.
      • titta Re: Po prawdzie - to rodzice zazwyczaj decyduja 20.03.09, 22:52
        Wychowujesz dziecko, prawda? Uczysz go np. ze ma myc zeby, chodzic
        spac o danej porze, a nie zostawiesz mu "wolny wybor" pod tym
        wzgledem. Dlaczego?
        Mnie bardzo zalezy aby moje dzieci jak najlepiej poznaly Boga.
        Wlasnie po to aby byly w stanie dokonac wolnego wyboru. Nie ukrywam,
        ze zalezy mi na wyniku tego wyboru, gdyz wiem jak niezmiernie jest
        to wzne i chce dobra swoich dzieci. Im wiecej beda rozumialy tym
        bardziej swiadomy bedzie ich wybor. Co nie zmienia faktu, ze to musi
        byc ICH wybor. Bog nie ma wnukow tylko dzieci. dlatego tez nie
        zgadzam sie z katolickim zwyczajem chrzczenia niemowlat. Czrzest
        jest oficjalnym znakiem i manifestacja stania sie Chrzscijaninem.
        Czyli uznania, ze Jezus umarl w konktetnie moim zastepstwie i
        decyzji ze chce sie wejsc w osobista relacje z Bogiem. Tej decyzji
        nie mozna podjac w czyims zastepstwie.
    • titta Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 20.03.09, 22:15
      W przypadku ludzi wierzacych, decyzja jak najbardziej powinna
      nalezec do rodzicow. Przeciez nikt nie bedzies uzalezniac, czy
      dziecko chodzi na matematyke od tego czy ja lubi czy nie. W
      przypadku niewierzacych - od dziecka: tak jak i innych zajec
      nadprogramowych.
      • 0golone_jajka Re: Religia - kto decyduje: dziecko czy rodzice? 21.03.09, 14:56
        I do jakiego wieku podejmujesz w tej kwestii decyzję za dziecko?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka