Dodaj do ulubionych

Pierwszaki a znajomość modlitw

18.10.08, 12:55
Chcę wiedzieć, czy wasze pierwszaki znają już podstawowe modlitwy, tj Aniele
Stróżu, Zdrowaś Mario, Ojcze nasz, Wierze w Boga. Czy katecheci u Was w szkole
też wymagają znajomości powyższych?
Ksiądz na religii postawił właśnie ponad połowie klasy minusy w książkach za
nieznajomość tych modlitw. Podkreślam, że nie ćwiczył na lekcji, nie zadał
również pracy domowej, aby tego się nauczyć. Wychodzi z założenia, ze 7-letnie
dziecko, które uczęszcza na religię powinno te modlitwy już znać.
Moje dziecko codziennie wieczorm się modli, ale mówi taką dzieciecą modlitwę
"Dobranoc Ci Boziu...". Przyznaję, że jakoś nie uczyłam innych modlitw.
Obserwuj wątek
    • be.a Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 13:34
      U nas katecheta zadaje daną modlitwę do nauczenia się w ciągu 2
      tygodni. potem następną i tym sposobem moja chątnie uczy się już
      trzeciej modlitwy a wcześniej to nie było na nią sposobu żeby
      chciała....
    • marzeka1 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 15:50
      ""Dobranoc Ci Boziu..."- o, matko, a kto to jest ta Bozia???? Od małego uczyłam dzieci podstawowych modlitw: Aniele Stróżu, Ojcze nasz czy Zdrowaś Mario, w pierwszej klasie syn nauczył się Wierzę w Boga.
      • edzia.79 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 16:24
        syn jest w zerowce,do tej pory znal Aniele Bozy.
        katechetka nauczyla dzieci Zdrowas Mario i Ojcze Nasz
      • kowaliska Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 18:09
        Ciekawa jestem co takie małe dzieci rozumieją z tych modlitw obrytych na pamięć?
        Może "dobranoc ci boziu" powiedziane z przekonaniem jest więcej warte od
        klepania niezrozumiałych słów, takich jak "święć się imię twoje" czy "umęczon
        pod ponckim piłatem"?
        Ja jako dziecko prawie nic z tego nie rozumiałam. Moja córka długo modliła się
        słowami: Bądź mi zawsze KUPOM mocy", bo tak słyszała. Czy modlenie się własnymi
        słowami to jest coś złego? A co z tymi, którzy żyli zanim ktoś wymyślił te
        modlitwy do nauczenia?
        Pewnie smażą się w piekle biedaki.....
        • inguszetia_2006 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 18:18
          Witam,
          Oj pewnie pieką się na rożniewinkI skwiercząwink
          Szczerze mówiąc u mnie w domu to mój mąż jako katolik i jako
          wierzący ma obowiązek nauczania dziecięcia.
          Ja jako ateistka nie mam żadnych obowiązków.
          Już to tłumaczyłam księdzuwink
          Pzdr.
          Inguszetia
        • marzeka1 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 18:21
          Nie ma nic złego w tym, aby dzieci modliły się, jeśli wychowywane są w wierze, swoimi słowami.Sama pamiętam jak synek, gdy był mały ,powiedział "a teraz , Panie Boże, idę spać, bo jestem taki zmęczony", chodzi o infantylizm, który brzmi w słowie "Bozia".Nie lubię infantylnych zdrobnień, z słowo "bozia" do nich się zalicza- tylko w tym kontekście zwróciłam uwagę.
          • kajkai Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 05.11.08, 11:00
            "Dobranoc Ci Boziu..." to stara polska modlitwa. Uczyla mnie jej
            babcia i prababcia.
            • kocianna Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 06.11.08, 00:50
              Moja czterolatka zna "Ojcze nasz", "Aniele Boży", "Pod Twoją obronę", "Chwała
              ojcu". Co do "Zdrowaś Mario" nie jestem pewna, Credo jeśli zna, to tylko taką
              dziecięcą wersję z pokazywaniem. Jakim cudem? Po prostu odmawiam pacierz przy
              łóżeczku, zwykle ograniczając się do "Ojcze nasz" i jednej z pozostałych
              modlitw. Nigdy nie wymagałam od niej powtarzania modlitwy. No i chodzimy na mszę
              dla małych dzieci.

              Lidka

              Dyplomata potrafi powiedzieć "spadaj" w taki sposób, że adresat wypowiedzi
              będzie się ekscytował nadchodzącą podróżą.
    • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 20:14
      Moja nie zna żadnych.
      Dopiero w szkole zaczęła się uczyć, kiedy katechetka zadawała do
      domu.
      Nie rozumiem, po co miała bym uczyć dziecko wczesniej modlitw, skoro
      i tak nie mówiła by ich codziennie.
      W szkole musi się nauczyć i zdać, więc to robi.
      Cały czas zastanawia się, czy chodzić na religię.
      Dużo czyta, więc podwaza wiele z książek do religii i nie mozna nie
      przyznać jej racji.
      Moja corka to jakieś antyreligijne dziecko.
      Ale decyzję odnosnie chodzenia na religię, pozostawiam jej.
      Wyjasnilam corce, że religia jest nie obowiązkowa i jak nie chce nie
      musi chodzic.
      Narazie chodzi i uczy się modlitw.

    • jakw Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 20:35
      Jak pamiętam to u starszej było po prostu zaliczenie tzn były jakieś
      terminy do kiedy należy zaliczyć, ale był ten termin podany znacznie
      wcześniej.
      • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 21:36
        U mojej corki, dzieci mają już zaliczone po 8-9 modlitw.
        W tygodniu do zaliczenia 1-2 modlitwy lub wiecej.
        Dzieci scigają się wzajemnie w zdawaniu, a moja jak ma czas się
        nauczyć to zdaje.
        Jak ma duzo lekcji, to odkłada na pózniej.
        Najpierw czyta modlitwe, potem dyskutuje na jej temat, nastepnie
        szuka w książkach informacji, że to nie prawda, a na koniec się
        uczy, twierdząc, że nawet legendy są ciekawe i tak mija tydzień.
        Ma wiele pytań na temat religii i ciagle szuka odpowiedzismile
        Na lekcji ich nie znajduje.
        Ostatnie pytanie pani katechetki skierowane do dzieci:
        Kto kocha Pana Boga, niech się zgłosi?
        Wszystkie dzieci się zglosiły, tylko nie mojesmile
        Pani pyta córki, ty nie wiesz?, córka milczała.
        Pytam jej w domu, dlaczego milczalaś?
        Córka - kocham swoich rodziców, a Pana Boga niewiem, nie znam go,
        nie wiem jaki jest i nigdy go nie widziałam, więc jak mam go kochać.
        Czy ty mamusiu kochasz powietrze?, obrazki? legendy?
        Pytając ją, to dlaczego chodzisz na religię?, odpowiada, że lubi
        panią i jest ciekawa co tam dalej wymyślił, autor książki.
        Mi czasami ręce opadają.




    • carollcat Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 18.10.08, 22:22
      barbaram1 napisała:

      > Chcę wiedzieć, czy wasze pierwszaki znają już podstawowe modlitwy, tj Aniele
      > Stróżu, Zdrowaś Mario, Ojcze nasz, Wierze w Boga.


      Tak. "Wierzę" może nie tak płynnie w tym wieku, bo mówią prawie wyłączie przy okazji odmawiania różańca, ale pozostałe od dawna - nie uczyłam innych, "dziecinnych" modlitw.
      • arwena_11 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 10:58
        moje znają te modlitwy "od zawsze". Po prostu wieczorem mówią
        pacież. najpierw ja mówiłam, syn powtarzał, potem mówiliśmy razem,
        teraz od dłuższego czasu sam mówi. Córka poniewaz młodsza, to
        najpierw słuchała, potem się włączała mówiąc troche "po swojemu", a
        teraz pięknie mówi. Wiekszość modlitw z ksiązki do religii, to żadna
        nowość dla dziecka, które do Koscioła nie chodzi dwa razy do roku (
        Boże Narodzenie, Wielkanoc ). Przecież one są regularnie na mszy
        odmawiane. Dziecko sie osłuchuje, zaczyna powtarzać, i umie. A te
        kilka innych? mój syn uczy sie ich w 5 minut.

        A jak ktos ma problem że za dużo, to może nie powinien puszczać
        dziecka na religię. Przecież nie jest obowiązkowa. Dziecku trzeba
        dać przykład w domu, to bedzie dla niego naturalne, ze odmawia
        pacież, różaniec, czy zna stacje drogi krzyżowej.

        Ciekawe, czy jak trzeba będzie nauczyć się kilkunastu wzorów z
        matematyki, albo 50 słówek z angielskiego na nastepną lekcje ( ja
        tak miałam ), to też będziecie marudzić, że za dużo?
        • saprafik Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 14:56
          > A jak ktos ma problem że za dużo, to może nie powinien puszczać
          > dziecka na religię. Przecież nie jest obowiązkowa. Dziecku trzeba
          > dać przykład w domu, to bedzie dla niego naturalne, ze odmawia
          > pacież, różaniec, czy zna stacje drogi krzyżowej.
          >
          > Ciekawe, czy jak trzeba będzie nauczyć się kilkunastu wzorów z
          > matematyki, albo 50 słówek z angielskiego na nastepną lekcje ( ja
          > tak miałam ), to też będziecie marudzić, że za dużo?

          Przecież nikt nie napisał, że czegoś jest za dużo i, że trzeba się nauczyć i to
          jest problem. Problemem jest to, czy dziecko 7-letnie rzeczywiście powinno juz
          to umieć z domu. Proszę czytać ze zrozumieniem, a następnie dyskutować.
        • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 17:35
          arwena_11 napisała:
          > A jak ktos ma problem że za dużo, to może nie powinien puszczać
          > dziecka na religię.
          Dlaczego? i co to ma wspolnego z uczęszczaniem na religię.
          Dlatego z takim podejściem jak twoje, tak wiele dzieci nie chce iść
          na religię, coraz wiecej osob ucieka i omija kościół szerokim łukiem.
          To katechetka powinna nauczyć dzieci modlitw, skoro są w programie
          nauczania.

          >Przecież nie jest obowiązkowa.

          Dokladnie i dlatego zgodzilam się, na prośbę corki, aby chodziła.
          Ale z takim podejściem katechetów i nauką 21 modlitw po 2 w
          tygodniu, mozna bardzo szybko zniechęcić dziecko do religii.
          Odetchnę z ulgą, kiedy moja corka sama zrezygnuje, z własnej i nie
          przymuszonej woli.
          Już pojawiają się u niej wątpliwości. mam nadzieję, że przyjdzie
          moment i zrozumie, czy to co pisze religia, jest prawda.

          >Dziecku trzeba dać przykład w domu, to bedzie dla niego naturalne,
          >ze odmawia pacież, różaniec, czy zna stacje drogi krzyżowej.

          I tu sie nie zgadzam z tobą. Nie mam obowiązku dawać żadnego
          przykladu, modlenia sie codziennie, uczenia modlitw od niemowlaka.
          Obowiązek to mam wychować corkę na prawego i uczciwego czlowieka.
          A drogę wiary pozostawiam jej do wyboru.
          To musi być jej świadomy wybor, chocby szukała go wiele lat.
          Uczenie od niemowlaka nie pozostawia dziecku żadnego wyboru.
          Zostaje zmuszone do wyboru przez rodziców.


          > Ciekawe, czy jak trzeba będzie nauczyć się kilkunastu wzorów z
          > matematyki, albo 50 słówek z angielskiego na nastepną lekcje ( ja
          > tak miałam ), to też będziecie marudzić, że za dużo?

          Z tym nie mam żadnego problemu, ponieważ to akurat sprawia jej
          ogromna przyjemność bo rozumie.
          Jak dziecko zrozumie co robi, to nie ma z tym problemów.
          Jezeli chodzi o religię, to im więcej czyta, tym bardziej zaczyna
          rozumieć, że to nie prawda. jest oczytanym dzieckiem, a reszte
          poszukuje sama w książkach.
          Może i masz rację, z tym nie chodzeniem na religię. Może zacznę
          wplywać na corkę, aby zrezygnowała z religii i ten czas poswięciła
          na naukę języków i wszystkiego co ma obowiązek wiedzieć z zakresu
          nauczania w szkole.
          Uczenie się modlitw, co do których ma watpliwości pod względem
          prawdy, jest bezsensu.


          • arwena_11 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 20:07
            > smerfeta7 napisała:

            > To katechetka powinna nauczyć dzieci modlitw, skoro są w programie
            > nauczania.

            Wiesz co nie zgodzę się. Większość dzieci, naprawdę zna te modlitwy
            z domu i to od małego.

            >Ale z takim podejściem katechetów i nauką 21 modlitw po 2 w
            > tygodniu, mozna bardzo szybko zniechęcić dziecko do religii.

            Może Katechetka wychodzi z założenia, że nie jest ich za dużo skoro
            minimum 50% jest znana już dzieciom, a reszta ma dosłownie jedno lub
            dwa zdania.


            > To musi być jej świadomy wybor, chocby szukała go wiele lat.
            > Uczenie od niemowlaka nie pozostawia dziecku żadnego wyboru.
            > Zostaje zmuszone do wyboru przez rodziców.

            Dziecko nie jest zmuszane, to normalne, ze przekazuje sie dzicku
            swój światopogląd. Pewnie jakbym była muzułmanką, to uczyłyby sie
            Koranu, albo jakbym była ateistką to nic. Ważne jest aby nie było
            rozbieżności między tym co w domu a tym co na religii. Jak domu
            mówią, że Boga nie ma , że wiara nie ma sensu, to trudno, żeby
            dziecko nie miało mętliku.

            > Z tym nie mam żadnego problemu, ponieważ to akurat sprawia jej
            > ogromna przyjemność bo rozumie.
            > Jak dziecko zrozumie co robi, to nie ma z tym problemów.
            > Jezeli chodzi o religię, to im więcej czyta, tym bardziej zaczyna
            > rozumieć, że to nie prawda. jest oczytanym dzieckiem, a reszte
            > poszukuje sama w książkach.

            No widzisz, moje dzieci nie mają problemu ze zrozumieniem modlitwy.
            To przerobiliśmy jak miały jakieś 3-4 lata i pytały. Wyjaśnilismy
            wątpliwości, dzieci zrozumiały sens i jakos nie mają problemów z
            nauką nowych modlitw. Inna rzecz, że u nich w szkole ( katolicka ),
            każdą modlitwę omawiają, dyskutują itd.
            • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 21:08
              arwena_11 napisała:
              > Wiesz co nie zgodzę się. Większość dzieci, naprawdę zna te
              >modlitwy z domu i to od małego.

              Nie interesuje mnie większość dzieci. Jest w programie nauczania,
              więc należy nauczyć te dzieci, ktore nie potrafią.
              To nie rodzic ma nauczac, rodzic może tylko wspomagać nauczanie. A
              pani katechetka bierze pensję za nauczanie, więc niech naucza.
              Nie każdy jest w zaprzęgu wyścigu szczurów.
              Kto zna więcej modlitw i więcej zaliczy.

              > Może Katechetka wychodzi z założenia, że nie jest ich za dużo
              >skoro minimum 50% jest znana już dzieciom, a reszta ma dosłownie
              >jedno lub dwa zdania.

              Nie interesuje mnie jej zalozenie, a jeżeli sa dzieci nie znające
              modlitw, to niech tym 50% poświęci czas i nauczy.
              Nie jedno dwa zdania a 11 zdań w jednej modlitwie. A skoro są to
              minimum 5 zdan, tymbardziej powinna szybko nauczyć tych, którzy nie
              potrafia.

              > Dziecko nie jest zmuszane, to normalne, ze przekazuje sie dzicku
              > swój światopogląd.

              Nie to nie jest normalne, przepraszam, może w Polsce jest to
              normalne.

              >Pewnie jakbym była muzułmanką, to uczyłyby sie
              > Koranu, albo jakbym była ateistką to nic. Ważne jest aby nie było
              > rozbieżności między tym co w domu a tym co na religii. Jak domu
              > mówią, że Boga nie ma , że wiara nie ma sensu, to trudno, żeby
              > dziecko nie miało mętliku.

              Nie musi nikt niczego mowić, wystarczy, że dziecko jest oczytane, ma
              dostęp do książek, ktore chętnie czyta. I wtedy nastepuje rozdzwiek
              miedzy wiedzą a religią.
              Nie wszystkie dzieci skupiają się tylko nad pisaniem literki i
              gloskowaniem.
              Są dzieci, ktore to mają dawno za sobą, czytające i rozumiejące co
              czytają.
              I trudno, aby nie zauwazyły rozdzwięku, miedzy nauką a religia.
              I tu brakuje roli katechety, który powinien sie zająć rozmowami z
              dziećmi, wyjasnieniem im wszelkich watpliwości.
              A jezeli katecheta tylko pilnuje wyuczonych modlitw, z ktorych i tak
              wieksza polowę zapomna, to pojawia się problem.
              Religia u dzieci nie powinna polegać na zaliczaniu, a na rozmowch,
              wyjasnieniach watpliwości dzieci, takim przekazie, aby dziecko ich
              nie miało.
              Dzieci będą chodzić na religię nie z przyjemności, a dlatego, że
              boją się rodzicow, czyli pod presją.
              Dlatego tak duzo młodziezy decydującej już samowolnie o sobie
              rezygnuje z nauki religii, bo rodzic, nie ma już nic do powiedzenia,
              a przeciez nie o to chodzi w wierze katolickiej.


              > Inna rzecz, że u nich w szkole ( katolicka ),
              > każdą modlitwę omawiają, dyskutują itd.

              Tego nie ma na lekcjach religii moje corki. I nie dziwię sie mojej
              corce, że ma watpliwości.
              Ja mogę jej wyjaśnieć i stwierdzić, że ma rację.
              A rolą katechetyki jest wyjasnic jej od strony wiary czy religii.
              Ja nie mam takiego obowiązku.

              Szczerze mowiąc, mam nadzieję, że jest zachwyt lekcjami religii, na
              ktore się zgodziłam minie, a narazie pani katechetka skutecznie nam
              w tym pomaga, pilnując tylko modlitw.
              No cóż Polska to kraj katolicki, pełny ludzi nie rozumiejących, że
              każdy może miec inne wyznanie lub żadne.
              Trochę tolerancji dla kazdego, nie kazdy może uczyć sie modlitw
              mając 2-3 latka i to nie tylko z przyczyn religijnych.






            • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 21:11
              arwena_11 dlatego masz dzieci w szkole katolickiej, a ja myslałam,
              że zapisuję do świeckiej i się pomylilam.
              Czy w Polsce są jeszcze SP państwowe świeckie??
              Kiedyś jak pamietam były?
              • arwena_11 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 20.10.08, 08:19
                Smerferta7, masz racje, ja wybrałam dla dzieci szkołę taką a nie
                inną i mnie nie dziwi, że u nas wszystkie dzieci znają modlitwy, i
                nie ma problemu z ich nauczaniem. Inna rzecz, że u nas nie ma
                ścisłych terminów. Właśnie syn mi powiedział, że mają zaliczyć
                modlitwy dokwietnia, i każdy przychodzi i zalicza co chce i kiedy
                chce.
                Rozmawiałaś z katechetką? Może ona nie wie, że córka nie umie tych
                modlitw? Może jest jedyna taka w klasie?

                A co do tego, że to nauczyciel musi uczyć, a nie rodzic. Może i tak
                powinno być ( i u nas jest ), ale wybacz, w całej swojej karierze
                szkolnej, spotkałam moze jednego nauczyciela, który potrafił
                przekazać wiedzę. Reszta odwalała program, nic nie ucząc, tylko
                wymagając. Nie pamiętam już ile godzin spędziłam wkuwając np. cykl
                rozwojowy sosny czy innego dzrewa na biologie. Dla mnie to było
                klasyczne 3*Z ( zakuć, zaliczyć, zapomnieć ). I do czego mi to było,
                do tej pory nie wiem.
                Dlatego myślę, ze to nie problem w jednej pani Katechetce, tylko
                ogólnie w nauczycielach, którzy sie nie nadają do zawodu. A ilu
                potrafi skutecznie zniechęcić do swojego przedmiotu? Pewnie
                większość.
                Porozmawiaj z Katehetką, jak jest w porządku, zrozumie i córce
                pomoże, jak jest taka jak większosć nauczycieli w szkołach
                państwowych, to niestety albo córka wykuje i zaliczy, albo
                zrezygnuje z religii. Pomyśl tylko jaka to jednak wielka możliwosć,
                z takiej biologii cz chemii nie ma szansy na zrezygnowanie. A
                szkoda, może byłoby to z korzyscią, dla tych co chcą sie takich
                przedmiotów uczyć.
                • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 20.10.08, 10:02
                  arwena_11 napisała:
                  > Rozmawiałaś z katechetką? Może ona nie wie, że córka nie umie tych
                  > modlitw? Może jest jedyna taka w klasie?

                  Wie, rozmawiałam. zaznaczając, że zgodzilam się na uczeszczanie ze
                  względu na prośbę corki, która bardzo lubi religię.
                  Mimo tego terminy są ścisłe z datami, czyli zaliczenie na kazdej
                  lekcji religii.
                  Mozna zaliczać wczesniej inne modlitwy z pózniejszymi terminami, ale
                  musi być zaliczone wszystko co było w terminach.
                  Tak jest jedyna taka w klasie.

                  > Porozmawiaj z Katehetką, jak jest w porządku, zrozumie i córce
                  > pomoże, jak jest taka jak większosć nauczycieli w szkołach
                  > państwowych, to niestety albo córka wykuje i zaliczy, albo
                  > zrezygnuje z religii.

                  Jak tak dalej pójdzie to myślę, że zrezygnuje.


                  >Pomyśl tylko jaka to jednak wielka możliwosć,
                  > z takiej biologii cz chemii nie ma szansy na zrezygnowanie. A
                  > szkoda, może byłoby to z korzyscią, dla tych co chcą sie takich
                  > przedmiotów uczyć.

                  Córka jest bardzo dojrzałym dzieckiem i zdaje sobie sprawę co jest
                  obowiązkowe, a co nie i może dokonać wyboru.

                  Są rzeczy, ktorych nie lubi robić w szkole, ale jak twierdzi, musze
                  mamusiu to jest obowiązkowe.
                  A wiara i religia to nie obowiązek, to wybór bardzo osobisty każdego
                  czlowieka.
                  Ja osobiście nie zmuszam do niczego, co nie jest obowiązkowe,
                  kieruję sie wyborem córki.
                  Bardzo chciała chodzić na religie-zgodzilam się, interesuje ją cała
                  historia dotyczaca religii, nie zabraniam, lubi na nią chodzić i
                  uczyć się -proszę bardzo, ale corka nie uzyskuje odpowiedzi na wiele
                  męczących ją wątpliwości, ktore może wyjasnić katecheta.
                  Czekam tylko na jej decyzję, odnośnie rezygnacji.
                  Ja dalam jej wybór i nie mozna porownywać wiary, wyznania do
                  przedmiotow obowiązkowych w szkole. To dwa bardzo różne pojęcia.
                  Ja sadzę, że ogromnym błędem jest prowadzenie religii w szkole.
                  Szkola powinna pozostać swiecka, a nauki religii dzieci powinny mieć
                  poza szkoła i w szkolach katolickich.
                  Nie ma wtedy żadnej presji wśród dzieci i w stosunku do dzieci nie
                  uczeszczających na religie.
                  arwena_11 twoje dzieci maja nauki religii w sposob jaki powinny
                  przebiegac, ale w szkolach to wygląda inaczej. Dlaczego? niewiem.






    • scher Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 11:36
      barbaram1 napisała:

      CytatChcę wiedzieć, czy wasze pierwszaki znają już podstawowe modlitwy, tj Aniele Stróżu, Zdrowaś Mario, Ojcze nasz, Wierze w Boga.

      Trzy pierwsze moi chłopcy znają od małości, bo odmawiają codziennie wieczorem. "Wierzę w Boga" powtarzają co niedzielę w kościele, muszę sprawdzić, czy potrafiliby samodzielnie.
      Córka ma dopiero kilka miesięcy, ale będę uczył tak samo.
      • mami7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 12:12
        Aniele Boży..., Ojcze Nasz syn zna od dawna. Wierzę w Boga, zauważyłam że
        całkiem ładnie powtarza w Kościele, gdzie chodzimy regularnie, na msze
        specjalnie dla dzieci.
        Jak na razie w szkole nie uczył się modlitw, a oceniane (na 6) są tylko rysunki
        wykonywane na lekcjach.
    • sion2 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 12:14
      Mnie sie zdaje ze ten ksiadz nieco za bardzo przyspiesza. Z jednej
      strony jako wierzaca zawsze jestem jakos "zgorszona" wink że rodzice
      dzieci na religie zapisuja ale jak sie czegokolwiek wymaga są
      bardzo oburzeni a juz nie do przyjecia jest wspomniec cokolwiek o
      wychowaniu dziecka religijnym w domu...
      Z drugiej strony rzeczywistosc jest taka ze w polskich domach
      modlitwy brak. Ja nie wobrazam sobie zeby moje dziecko modlitwę
      Ojcze Nasz, ułożoną przez Jezusa i zapisaną w Biblii, poznalo
      dopiero w wieku 7 lat i tylko dlatego że wlasnie poszlo na religię.
      Wierszyki o Bozi i Aniele są dobre na wiek 3-5 lat.
      Szesciolatek powinien znac i ROZUMIEC dwie modlitwy: Ojcze Nasz i
      Zdrowaś Maryjo. Wytłumaczenie dziecku zwrotów i słow pochodzących
      ze starego języka polskiego zajmie rodzicowi kilkanascie minut +
      kilkukrotne przypomnienie następnymi razami. Naprawde dzieci
      sluchaja zafascynowane że "zdrowas Maryjo" to inaczej "witaj
      Maryjo" a powiedzial tak anioł do mamy Jezusa, gdy przyszedł do
      niej z nowiną że zostanie matka - jest wiele Biblii dla dzieci z
      pieknymi iliustracjami tego fragmentu Biblii. Mozna tez zrobic z
      dzieckiem cwiczenie na wyobraznie puszczajac nastrojowa muzyke i
      opowiadajac wlasnymi slowami to wydarzenie Zwiastowania, dziecko
      musi miec zamkniete oczy. Po takiej sesji gwarantuje ze modlitwy
      nauczy sie w 10 minut.
      Natomiast za przegięcie uwazam uczenie w klasach 1-3 wyznania
      wiary "wierze w Boga" - tam jest tyle trudnych slow i prawd wiary
      najwyzszych lotow ze ja bym to wprowadzila najwczesniej 2 semestr 3
      klasy albo i 4 klasa.
      • scher Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 19.10.08, 13:05
        sion2 napisała:

        CytatSzesciolatek powinien znac i ROZUMIEC dwie modlitwy: Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo. Wytłumaczenie dziecku zwrotów i słow pochodzących ze starego języka polskiego zajmie rodzicowi kilkanascie minut + kilkukrotne przypomnienie następnymi razami. Naprawde dzieci sluchaja zafascynowane że "zdrowas Maryjo" to inaczej "witaj Maryjo"
        Zastosuję się do Twoich rad smile

        CytatNatomiast za przegięcie uwazam uczenie w klasach 1-3 wyznania wiary "wierze w Boga"
        Oddycham z ulgą smile
    • mika_007 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 21.10.08, 11:58
      w ciągu całego roku dzieci mają zaliczyć ok 12 modlitw
      jak się nauczą,zgłaszają i "zaliczają"
      nie ma określonych terminów
    • mamamisia6 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 22.10.08, 09:53
      Mój syn jest obecnie w drugiej klasie i przygotowuje się do
      komunii.Modlitw do zaliczenia mają kilkanaście, w wyznaczonych
      terminach. Syn zna podstawowe modlitwy ale te bardziej zaawansowane
      jak Wierzę w Boga sprawiają mu dużo trudności bo są dla niego
      niezrozumiałe. Podobnie jest z innymi trudnymi tekstami do nauczenia
      na pamięć. Religii nie lubi, uważa ją za nudną, a Pani katechetka
      nie ma daru zachęcenia go do nauki.
    • alicja0 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 23.10.08, 19:59
      W wątku pojawiło się kilka takich opinii, że szkoła ma nauczyć np. modlitw.
      Jeśli tak miałoby być, to lekcja byłaby tylko nieustannym powtarzaniem (bo przez
      powtarzanie dziecko się uczy) tekstów kolejnych modlitw - nuda, nuda i nie ma
      czasu na wyjaśnienia itd. To oczywiste, że na lekcjach nie tylko religii, uczy
      się dzieci przez wyjaśnianie, częściowe powtarzanie, ale rodzice w domu muszą
      dopilnować, aby pewien materiał pamięciowy został opanowany (to potrafi nawet
      niewykształcony rodzic, nikt nie musi wyjaśniać, byle by tylko pomógł w nauce
      pamięciowej).
      Jestem zdecydowaną przeciwniczką zrzucania na szkołę własnych obowiązków
      rodzicielskich, a już w kwestii wiary, to rodzice mają obowiązek (tak, jest to
      obowiązek przynajmniej w religii katolickiej) przekazać dziecku to, w co wierzą
      - wyjaśniając (nie rozumiem rodzica katolika, i ucząc na pamięć modlitw -
      tłumacząc co znaczą, jaki mają przekaz.
      A już najbardziej rozśmieszyły mnie te zachwyty mamy nad wielką samodzielnością
      córki, która chodzi na religię, a jednocześnie czyta książki i już sama wie, że
      to bajki. Ha ha ha
      To w świecie byli, są i będą o wiele bardziej światli ludzie, wykształceni
      bardziej niż obecnie ww. córka i ci ludzie często są osobami wierzącymi i
      praktykującymi - pewno nie czytali tych książek, co ww. córka. Po prostu, córka
      myśli łopatologicznie, jak w podobny sposób myśli wiele ludzi, którym brak
      wiedzy teologicznej i dlatego pewne sprawy wyjaśnia sama sobie po swojemu, skoro
      rodzice nie potrafią. Rozumiem wątpliwości co do wiary osób, które znają
      SOLIDNIE teologię i mają jeszcze pewien niedosyt, ale ... eh, szkoda gadać.
      Inna sprawa, że właśnie rolą katechety jest wytłumaczyć treść wiary, a nie tylko
      sprawdzać czy uczyć jak się niektórzy domagają formuł modlitw. Ale albo jedno
      (wkuwania pamięciowe), albo wyjaśnienie - ile to czasu w szkole mają dzieci
      religii? 1 czy 2 godziny tyg? Ile w tym czasie można przekazać po sprawdzeniu
      listy obecności, uspokojeniu co wyrywniejszych dzieci, sprawdzeniu pracy
      domowej, a jeszcze nawet odpytania?
      W mojej szkole podstawowej, w zerówce dzieci uczą się Zdr Maryjo, Ojcze Nasz,
      Chwała Ojcu, Aniele Boży. W I klasie dochodzą Wierzę w Boga, 4 Akty i coś tam
      jeszcze. Tak, że w II klasie mają mniej do nauczenia (np. Dekalog, 5 przykazań
      kościelnych itd.), a więcej czasu na wyjaśnianie, obrazowanie, przykłady -
      dzieciaki dużo wiedzą, a nie jest to zasługa katechety - to rodzice uczą. I
      najwyraźniej uważają to za oczywistość. Ale to chyba nietypowa szkoła...
      • condor Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 27.10.08, 13:19
        Pozwolę sobie za cały komentarz przytoczyć tekst piosenki zespołu Turbo.

        Nauczyli nas regułek i dat,
        Nawbijali nam mądrości do łba,
        Powtarzali, co nam wolno, co nie,
        Przekonali, co jest dobre, co złe.

        Odmierzyli jedną miarą nasz dzień,
        Wyznaczyli czas na pracę i sen.
        Nie zostało pominięte już nic,
        Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.

        Dorosłe dzieci mają żal,
        Za kiepski przepis na ten świat.
        Dorosłe dzieci mają żal,
        Że ktoś im tyle z życia skradł.

        Nauczyli nas, że przyjaźń to fałsz,
        Okłamali, że na wszystko jest czas.
        Powtarzali, że nie wierzyć to błąd,
        Przekonali, że spokojny jest dom.

        Odmierzyli każdy uśmiech i grosz.
        Wyznaczyli niepozorny nasz los.
        Nie zostało pominięte już nic,
        Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.

        Dorosłe dzieci mają żal,
        Za kiepski przepis na ten świat.
        Dorosłe dzieci mają żal,
        Że ktoś im tyle z życia skradł

        Nauczymy się więc sami na złość
        Spróbujemy może uda się to
        Rozpoczniemy od początku nasz kurs
        Przekonamy się czy twardy ten mur

        Odmierzymy ile siły jest w nas
        Wyznaczymy sobie miejsce i czas
        A gdy zmienią się reguły tej gry
        Może w końcu odkryjemy jak żyć

        Dorosłe dzieci mają żal
        Za kiepski przepis na ten Świat
        Dorosłe dzieci mają żal
        Że ktoś im tyle życia skradł
        • nena22 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 27.10.08, 22:22
          Masz wyjątkowe dziecko, ciesz się. Z religii pewnie zrezygnuje lada
          moment, bo jak nie to i do pierwszej komunii moze trzeba będzie
          przystąpić, nie wiem... Dziwna ta cała sprawa z tą religią w
          szkołach i brakiem etyki zamiast. Mam nadzieję, że moje dzecko nie
          będzie chciało chodzić i że nie bedzie w związku z tym miało
          problemów w szkole.
          Kiedyś czytałam taki wątek, który mnie bardzo zainteresował, o
          dziewczynce, która nie chciała jakiegoś wierszyka powiedzieć bodajże
          na zakończenie roku, bo mijał sie z prawdą... Czy to Twoja córka
          może była?
          • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 28.10.08, 00:29
            Tak i nie powiedziała, stojąc wraz z innymi dziećmi na scenie, do
            tego z przodu i na srodkusmile
            Dzieci mowily razem ten wierszyk, a ona w pewnych momentach
            milczała, omijając to czego nie chciala powiedziec.
            Bardzo serdecznie podziękowała swojej pani, sama bez tłumu, a potem
            plakala na korytarzu, że więcej nie zobaczy swojej panismile
            Ma kontakt z nią do dzisiaj i ciągle za nią tęskni.
            Obecnie opowiada o niej innym dzieciom, jaką to miala wspaniałą
            panią w zerowce.
            Bardzo ją sobie ceni do dzisiaj, mimo, że juz jej nie uczy.
            Tą Panią nauczycielkę cenią wszyscy rodzice i dzieci, jak ją widzą
            to wszystkie biegna do niej pelne radości, i sie przytulają.
            Wybitna osoba, ktora nadal śledzi jej edukację i bardzo wspomaga ją.
            • nena22 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 28.10.08, 09:10
              Czyli rozpoznałam Twoje dziecko smile Z Panią macie farta dużego, bo to
              unikat. Pozwolisz, ze napiszę do Ciebie na priva?
              • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 28.10.08, 10:50
                nena22 OK
                Nic narazie nie dotarło.
                • nena22 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 28.10.08, 14:03
                  Wysłałam teraz.
      • nenia1 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 28.10.08, 14:49
        > A już najbardziej rozśmieszyły mnie te zachwyty mamy nad wielką samodzielnością
        > córki, która chodzi na religię, a jednocześnie czyta książki i już sama wie, że
        > to bajki. Ha ha ha
        > To w świecie byli, są i będą o wiele bardziej światli ludzie, wykształceni
        > bardziej niż obecnie ww. córka i ci ludzie często są osobami wierzącymi i
        > praktykującymi - pewno nie czytali tych książek, co ww. córka.

        To przykre, że śmieszy cię myślące, poszukujące odpowiedzi
        i szukające własnej drogi dziecko, które nie łyka wszyskiego
        jak pelikan, tylko dlatego, że urodziło się w katolickim kraju.

        Na świecie są równiez wykształceni i światli ludzie, którzy mają
        gruntowną wiedzę teologiczną a jednak odchodzą od wiary i Kościoła - jak np. Obirek, Bartoś, Więcławski.
      • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 28.10.08, 21:16
        alicja0 napisała:
        > A już najbardziej rozśmieszyły mnie te zachwyty mamy nad wielką
        samodzielnością
        > córki, która chodzi na religię, a jednocześnie czyta książki i już
        sama wie, że
        > to bajki. Ha ha ha
        > To w świecie byli, są i będą o wiele bardziej światli ludzie,
        wykształceni
        > bardziej niż obecnie ww. córka

        Ale córka ma 7 lat. Nie mozna porównywac rozumowania 7 latka do
        doroslej wykształconej osoby.
        Ona poszukuje odpowiedzi.
        I to nie jest śmieszne, no chyba, że dla tak światłego i
        wykształconego czlowieka jak ty.


        > i ci ludzie często są osobami wierzącymi i
        > praktykującymi - pewno nie czytali tych książek, co ww. córka.

        A ja znam kilku księży, którzy zrezygnowali i odeszli od kościoła.
        Może moja córka nie potrzebnie duzo czyta, bo za dużo wtedy rozumie.
        A wiara wymaga poświęcenia, nawet wlasnej wiedzy dla dobra kościoła.


        A mnie nie śmieszy, co bardziej dziwi, że nie otrzymała odpowiedzi
        na swoje watpliwości u pani katechetki, według ciebie tak światłego
        czlowieka. To w końcu po co ta religia i pani katechetka, czy tylko
        po to aby sprawdzać i zaliczać nauczone w domu i wyklepane w szkole
        modlitwy.
        W końcu po to tam jest, aby nauczać i rozmawiać z dziećmi.
        Czy od dziecka 7 letniego wymagasz tego, co posiadł już człowiek
        dorosły i wykształcony?


        >Po prostu, córka myśli łopatologicznie, jak w podobny sposób myśli
        >wiele ludzi, którym brak wiedzy teologicznej

        Od 7 latki oczekujesz wiedzy teologicznej, zastanów się co piszeszsmile


        > i dlatego pewne sprawy wyjaśnia sama sobie po swojemu,

        A gdzie katechetka była jak zadawała jej pytania, dlaczego nie
        potrafiła jej tego wytlumaczyc? Tak swiatła osoba z wiedza.

        >skor
        > o rodzice nie potrafią.

        A sadzisz, że w Polsce są tylko katolicy???
        Czy wszyscy rodzice znaja wszystkie odpowidzi??.
        Sama ich nie znasz i piszesz, nie gniewaj się, ale bzdury.

        > Rozumiem wątpliwości co do wiary osób, >które znają SOLIDNIE
        teologię i mają jeszcze pewien niedosyt, >ale ... eh, szkoda gadać.

        Nawet biskup nie zna wszystkich odpowiedzi, a posiada wiedzę
        teologiczną.
        Może i ty znasz i jesteś ponad wszystkimi z wiedzą, ale z tego co
        piszesz to sama nie masz zielonego pojęcia.


        > W mojej szkole podstawowej, w zerówce dzieci uczą się Zdr Maryjo,
        Ojcze Nasz,
        > Chwała Ojcu, Aniele Boży. W I klasie dochodzą Wierzę w Boga, 4
        Akty i coś tam
        > jeszcze. Tak, że w II klasie mają mniej do nauczenia (np. Dekalog,
        5 przykazań
        > kościelnych itd.), a więcej czasu na wyjaśnianie, obrazowanie,
        przykłady -
        > dzieciaki dużo wiedzą, a nie jest to zasługa katechety - to
        rodzice uczą. I
        > najwyraźniej uważają to za oczywistość. Ale to chyba nietypowa
        szkoła...

        To w twojej szkole???

        Ja wysyłalam do swieckiej szkoły, a nie katolickiej.
        Ogromna szkoda, że w Polsce nie ma już normalnych świeckich szkół.
        Bo te obecne to jakieś dziwolągi obecnego systemu panującego w tym
        kraju.

        Wykształceni, madrzy i światli- znam wielu, którym sie udało
        wyjechać z tego kraju. I powiem ci coś, oni także dużo czytali
        bardzo różnych książek. Dzisiaj żyją tak jak powinien żyć każdy
        człowiek. Chyba za dużo czytali? i już nie są katolikami.
        A co do córki, nadal będę dostarczać wielu książek, które ją
        interesują.
        Niech czyta i szuka odpowiedzi, dotyczącej religii
        katolickiej.
        Ostatnie jej zainteresowania i pytania.
        Jezeli katolik powinien postepować zgodnie z jego wiarą, a w Polsce
        są sami katolicy, to dlaczego jest tak dużo zlych ludzi, dlaczego
        ich dzieci sa okrutne wobec innych, skoro wiara tego zabrania.
        Czyż to nie rodzic katolik powinien o to zadbać od niemowlaka.
        To dlaczego dzieci katolików ( nie uogolniając) kradną, biją,
        popychają, dokuczają, krzywdzą własnych rodziców itd.
        Czy tak powinien postepować katolik???

        Czy mądry katolik wyśmiewa się z drugiego czlowieka, nie udzielając
        zadnych mądrych rad i wykazuje brak zrozumienia?

        Ja obowiązków rodzicielskich nie zrzucam na szkole, szkoła tylko
        wspomaga nauczanie mojego dziecka.
        Natomiast religia nie ma nic wspolnego ze szkołą i moimi obowiązkami
        rodzicielskimi.
        Więc po co o tym piszesz.




        • alicja0 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 06.11.08, 23:51
          Smerfeta7 - wystukałaś, powybierałaś z mojego wpisu cytatów co nie
          miara, ale nadal nic nie zrozumiałaś z tego co napisałam. Może piszę
          niezrozumiale, a może Ty czytasz wybiórczo i przez pryzmat tego co
          chcesz powiedzieć. Dlatego nie mam zamiaru odpowiadać na każde
          zdanie, bo znowu nic nie zrozumiesz i szkoda czasu, więc tylko w
          sumie dwie sprawy:
          1. jakbyś dobrze czytała, to nie powtarzałabyś jak kukułka, że
          katechetka jest światła i nie potrafiła odpowiedzieć Twojej mądrej
          córce na jej jakże mądre pytania. Przecież napisałam wyraźnie, że
          rolą katechety jest odpowiadać, wyjaśniać, a więc - co wydaje się
          proste do wyprowadzenia logicznego - skoro katechetka Twej córki nie
          odpowiada na jej pytania i nie dlatego, że ich nie słyszała, ale
          dlatego, że nie jest w stanie odpowiedzieć, to oczywiste jest, że ta
          katechetka w ogóle nie spełnia swojej roli i powinna zająć się
          np.plastyką, bo pewno do tego ogranicza swe lekcje.
          2. pytania Twojej córki są proste do wytłumaczenia, więc naprawdę
          nie wiem jak to się stało, że katechetka czy w ogóle ktokolwiek nie
          odpowiedział jej na tak proste pytania???
          Jeśli faktycznie Twa córka nadal nie otrzymała odpowiedzi i musi
          liczyć tylko na siebie i szukanie w książkach, bo nawet Ty jej mama
          nie jesteś w stanie odpowiedzieć na takie głębokie pytania (swoją
          drogą, są to pytania sensowne, ale naprawdę proste w odpowiedzi), to
          krótka ściągawka:

          Jezeli katolik powinien postepować zgodnie z jego wiarą, a w Polsce
          > są sami katolicy, to dlaczego jest tak dużo zlych ludzi, dlaczego
          > ich dzieci sa okrutne wobec innych, skoro wiara tego zabrania.

          W wierze katolickiej istnieje takie pojęcie jak "grzech". O jego
          początkach chyba jednak się uczyła córka? Grzech pierworodny,
          konsekwencje grzechu, ludzka ułomność do wpadania w grzech itd. W
          Polsce i w innych krajach żyją ludzie, którzy nawet jak są
          ochrzczeni to nie są święci z automatu - o tym też uczy religia.
          Potrzeba wysiłku czyli po prostu woli, chęci i rozsądku. Jak się nie
          ma/nie chce, to ma się to co się ma czyli katolików grzeszących na
          okrągło. Ponieważ w Polsce jest dużo katolików tradycyjnych tzn.
          praktykują pewne zewnętrzne formy religijne jak święta i takie tam,
          co jest znacznie bardziej łatwiejsze do wykonania, niż wewnętrzna
          reorganizacja wartości i stylu życia, to jest co jest i niech się
          córka tak nie dziwi, bo takie zachowania są społeczne a nie
          religijne. Chodzi o to, że bez względu na to, do jakiej grupy
          należysz, jeśli tylko jesteś tam, bo cię tam postawiono, ale
          wewnętrznie nie kierujesz się przekonaniami i ideałami grupy, to
          nijak twe życie nie ma się do deklarowanych (bo nie wyznawanych)
          wartości. Tak jak harcerz, ktory pije i pali i tak jak prawnik,
          ktory bierze łapówki i tak jak tysiące innych osob, które maja w
          nosie etykę własnego zawodu, pomijając już w ogóle sprawę ogólnie
          obowiązujących zasad moralnych.
          Czy to takie trudne do wytłumaczenia? Czy w jej szkole nie ma czegoś
          takiego jak np. kodeks obowiązków ucznia i jak jest przestrzegany?
          Czy wszyscy uczniowie tej szkoły, a więc z założenia wszyscy
          deklarujący przestrzeganie obowiązków istniejących w tej szkole,
          faktycznie przestrzegają je z sercem, zapałem i nie omijają co
          trudniejszych zaleceń?

          > Czyż to nie rodzic katolik powinien o to zadbać od niemowlaka.
          > To dlaczego dzieci katolików ( nie uogolniając) kradną, biją,
          > popychają, dokuczają, krzywdzą własnych rodziców itd.
          > Czy tak powinien postepować katolik???

          Oczywiście, że rodzic katolik powinien wychować dziecko zgodnie z
          wyznawaną wiarą. I tak się dzieje: ci co wyznają te zasady, w
          większosci przypadków mają porządne dzieci. Ci, którzy deklarują się
          tylko jako katolicy, ale żyją zblazowani i gnuśniejący przed TV
          itp,.
          to mają takie dzieci, na jakie je stać. I tylko są wyjątki zarówno w
          jednej jak i w drugiej grupie: czasem porządnym ludziom nie uda się
          wychować dobrze dziecka, bo jest jednak wolnosć wyboru (dziecka). I
          podobnie
          zgnuśniałym i bezmyslnym, też zdarzają się mądre i dobre dzieci. Ale
          to wyjątki.
          I Twojej córce tego nikt nie umie wytłumaczyć???
          Nawiasem mówiąc, bo czasem pewne pojęcia nie są tak samo rozumiane:
          jw. napisałam, katolik wyznający szczerze zasady wiary - to nie mam
          na myśli niedzielnych, ani nawet codziennych Mszy Sw, pacierza,
          różańca w rodzinie, braku alkoholu i przeklinania. Chodzi o wiarę
          przeżywaną w sercu, a dopiero potem uzewnętrznianą, a więc i wyżej
          przedstawione przykłady też mogą wchodzić wówczas w grę. Jednak są i
          takie osoby, które robią co wyżej napisałam, a jednak nic nie kapują
          poza zewnętrzną formą pobożności. Dobra, ale miała być ściągawka, a
          nie wykład - córka niech sobie w mądrych ksiązkach doczyta wink

          >
          > Czy mądry katolik wyśmiewa się z drugiego czlowieka, nie
          udzielając
          > zadnych mądrych rad i wykazuje brak zrozumienia?

          A o co chodzi? O to, że mądry i się wyśmiewa? Mądry czyli
          posiadający wiedzę w teorii, jeszcze nie znaczy, że tą teorią żyje,
          bo co oczywiste - trudniej jest przekuć słowa w czyny. Dlatego choć
          wie, że nie można poniżać drugiego człowieka, to go poniża, bo tak
          łatwiej i humor sobie poprawi. I nijak to się ma do katolicyzmu. To
          po prostu słabość tego konkretnego człeka.

          A może pijesz do mnie? He he że światła katoliczka i nie tłumaczy i
          wyśmiewa się i pozwala sobie na cynizm z lekka? he he
          Pewno mam niedociągnięcia, co wynika oczywiście nie z
          tego, że jestem katoliczką, ale z tego, że mam wady i grzechy, co
          dla mnie jest oczywiste. Jednak jest jeszcze druga strona medalu - w
          internecie i poza nim, można spotkać tysiące ludzi, którzy stawiają
          kosmiczne zarzuty katolikom i w ogóle Kościołowi Kat, ale nawet w
          minimalnym stopniu nie są skłonni wysilić się, aby
          posiąść choć odrobinę wiedzy i choć przez chwilę pomyśleć w sposób
          otwarty bez uprzedzeń. Wówczas odpowiedzi na pytania Twojej córki
          mógłby udzielić każdy, nawet niekatolik, bo to jest po prostu
          logiczne i wiary do tego nie trzeba mieć.
          Dlatego nie ma potrzeby traktować każdego lenia (bo jak to inaczej
          nazwać) jak śmierdzące jajko, ale trzeba niestety trochę potrząsnąć,
          bo jak chce dyskutowac, to niech uzupełni braki w wiedzy i powinien
          być otwarty na potencjalną możliwość zmiany zdania. Bo naprawdę nie
          ma sensu dyskutować z kimś, kto nie dość, że jest zielony jak świeża
          trawka na wiosnę (to pół biedy), to jeszcze nie jest skłonny zmienić
          zdania, jak mu się udowodni, że 2+2 = 4, choć już pozostał mu tylko
          argument "nie bo nie". A dlaczego tak się dzieje, wiadomo, ale nie
          chce mi się pisac.

          Cała prawda o religii katolickiej (bo o tej mówimy) jest nie tyle co
          w jej nieudanych wyznawcach, ale w tych, którzy tą wiarą
          praktycznie żyją.
          Jak już tak sobie zadajemy "trudne pytania", to co ma wspólnego np.
          JPII z jakimś przykładowym Kowalskim, który bije żonę po pijaku,
          kradnie w pracy i chodzi co niedziela do kościoła? Obaj deklarują
          się jako katolicy, ale obaj żyją "z lekka" inaczej. To który
          faktycznie jest katolikiem? To dopiero jest zagadka! Na poziomie
          pytań 7-latki.
          I ktoś wcześniej (Ty? inny?) podał przykład innych światłych ludzi,
          którzy odeszli od Kościoła.. Obirek itd.
          Czy naprawdę myślenie tak boli?
          To ten przykładowy Obirek zna jakąś wielką prawdę o religii
          katolickiej, której np. nie znał JP II czy np. Nguyen van Thuan?
          A może po prostu znał teorię, ale o praktyce już dawno zapomniał i
          zwykłe ludzkie przywary jak niezdrowa duma, zarozumiałość, albo po
          prostu zew natury czyli więzi z kobietą odegrały tu wiekopomną rolę?
          I nijak ma się to do ich światłości, choć już nie nazwałabym ich
          światłymi, a raczej wykształconymi ludźmi, którym w trudniejszych
          momentach życia zabrakło charakteru.
          Ech, naprawdę nie wiem po co to piszę, bo znów ktoś przekręci moje
          słowa, a przecież to wszystko co piszę, to nie jest ani wiedza
          tajemna, ani trudna do wydeduk
          • alicja0 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 07.11.08, 00:04
            I jeszcze jedno, bo z mojego tekstu może wynikać, że katolikiem
            można być bez wiary, wystarczy tylko trochę wysiłku i juz się jest
            porządnym człowiekiem.
            Faktycznie, do bycia porządnym człowiekiem nie potrzeba wiary - tacy
            i są czasem wśród niewierzących.
            Ale do bycia świętym, potrzeba wiary.
            Bo święty, to taki, ktory przekracza ludzkie możliwości. I sam o
            własnych siłach sobie nie poradzi - musi liczyć na pomoc "z wysoka".
            • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 07.11.08, 00:47
              alicja0 napisała:
              > Faktycznie, do bycia porządnym człowiekiem nie potrzeba wiary -
              tacy
              > i są czasem wśród niewierzących.
              > Ale do bycia świętym, potrzeba wiary.

              Moja corka, swiętą nie zostanie, ale mam nadzieję, że wychowam ją na
              porzadnego czlowieka.
          • smerfeta7 Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 07.11.08, 00:37
            alicja0 nie pozostawiłam corki bez odpowiedzi.
            I jako rodzic wytlumaczyłam jej tak, jak ja uważam.
            Tylko myslałam, że otrzyma odpowiedzi na lekcji religii, i sie
            pomylilam.
            A corka już nie zadaje żadnych pytań na lekcji religii.
            Jako rodzic tlumaczę, i nie czekam już na katechetkę.
            Jak dlugo będzie kontynuować uczeszczanie na religię?, nie wiem.
            Wiem, że religia ją zainteresowala, bardzo mocno i mam nadzieję, że
            ten ogromny zapał i ciekawośc co do religii szybko minie.
            Ale dzieki za poswięcenie i ściągawkę.
            Dodam, że nadal duzo czyta i poszukuje, z czego jestem zadowolona, i
            udzielam wszelkich odpowiedzi na pytania, tak jak powinien to zrobić
            rodzic.
    • gpat Re: Pierwszaki a znajomość modlitw 07.11.08, 15:44
      Kiedy starsza miała 5 lat już odmawiała Ojcze Nasz i Aniele Boży.
      Natomiast młodsza nadal nie może się tego nauczyć. Zresztą ona
      niczego nie może się nauczyć na pamięć. Także zależy to od dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka