cinus1974 03.09.09, 00:56 jak to dziala,jak to sie zalatwia,bo sie nad tym zastanawiam to co dzisiaj zobaczylem i przezylem sklonilo mnie do takiej decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 01:04 www.edukacjadomowa.piasta.pl/pytania.html Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 01:12 dziekuje ci bardzo .zalatwie to,zatrudnie korepetytorow bo sam nie mam na to czasu i nie wiem czy bym potrafil,ale nie chce aby moje dziecko chodzilo normalnie do szkoly nie ma tu znaczenia czy panstwowej czy prywatnej. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 01:24 I teraz pewnie chcesz, aby cię ktoś zaniepokojony zapytał, co się takiego stało, że podjąłeś tak drastyczne kroki. No to ja też poczekam, aż ktoś da się sprowokować i zapyta ;-P. Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 01:47 nie chce zadalem pytanie odpowiedzialas dziekuje bardzo mi pomoglas dla mnie to koniec tego watku.jak bym chcial opisac cala sytuacje to opisal bym na poczatku. Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 01:48 a tak wogole to ty straszna zadziora jestes.jeszcze raz dzieki. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Nauka w domu. 03.09.09, 04:28 Tak wlasnie wyglada szkola w krajach,gdzie rodzice sa przeciwni selekcji dzieci wg zdolnosci. Poza tym przez pierwsze 2 lata rodzice przysylaja dzieci chore i zasmarkane do szkoly i zdrowy dzieciak przynosi ten caly syf do domu ze szkoly. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 06:49 CytatTak wlasnie wyglada szkola w krajach,gdzie rodzice sa przeciwni selekcji dzieci wg zdolnosci. Ale jak wygląda, Maksiu? Bo Cinus, póki co, nic nie napisał ;-P. A homeschoolerów zdecydowanie więcej w waszym raju, niż w tej zabitej dechami europejskiej prowincji ;-P. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 09:07 aluc napisała: > taaa, bo od kataru mózg się kurczy Sugerujesz, że Maksio ma chroniczny? Odpowiedz Link Zgłoś
pam_71 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 11:56 > Poza tym przez pierwsze 2 lata rodzice przysylaja dzieci chore i > zasmarkane do szkoly i zdrowy dzieciak przynosi ten caly syf do domu > ze szkoly. Tak to Maksiu w Przedszkolu bywało Coś ostatnio pamięć juz nie ta Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Nauka w domu. 03.09.09, 16:27 ale wiesz Maksiu oczywiscie ze homeschooling w ju es ej ma sie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
lenaa77 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 07:50 Człowieku, nauka to nie wszystko! Dziecko w szkole ma uczyć się nie tylko tabliczki mnożenia. Lepiej pomyśl jak pomóc dziecku rozwiązać problemy, zamiast chować ogon pod siebie i do domu. Studia też mu prywatnie zorganizujesz? Liczysz na cud, że nauczy się żyć wśród ludzi patrząc na szkolne boisko przez okalającą je siatkę? Nie znam twojej sytuacji, ale na pewno jest lepsze rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Nauka w domu. 03.09.09, 12:13 Autor(ka) wątku nigdzie nie napisał(a), że przyczyną chęci zabrania dziecka ze szkoły są problemy z adaptacją w grupie, ale przyjmijmy taką tezę. Wersja 1: problem jest po stronie dziecka autora/autorki. Otóż polska szkoła nie oferuje pomocy dzieciom z rozmaitymi problemami, dysfunkcjami itd. (nie licząc szkół integracyjnych, które nie zawsze są nimi nie tylko z nazwy, a w małych miejscowościach po prostu ich nie ma). Takie dzieci dostają jedynie etykietkę, która jest wyciągana, gdy problem się objawi. Przykład: wrażliwe dziecko usłyszy przykrą uwagę, a reakcja nauczyciela sprowadza sie do stwierdzenia "bo wiadomo, że X jest przewrażliwiony i nie trzeba się jego płaczem przejmować". Prawda, że to łatwiej, niż porozmawiać z klasą i wytłumaczyć, że ludzie mają różny poziom wrażliwości i np. uwaga "masz kaczy kuper" dla jednego będzie śmieszna, a dla innego bolesna. Wersja 2: problem leży po stronie szkoły tzn. grupy rówieśniczej, nauczycieli itd. Tutaj nie ma sensu wystawiać dziecka do nierównej walki pod hasłem "nie daj się". W takiej sytuacji dziecko dużo łatwiej nauczy się "żyć wśród ludzi" po drugiej stronie siatki szkolnego boiska. To znaczy po tej, po której są ludzie, a nie stadko kierujące sie zwierzęcymi instynktami (np. zagryzienie słabszego, krycie silnych). Uwaga o prywatnych studiach jest mocno nietrafiona. Po pierwsze, grupy na studiach są z reguły duże, a więzi między ich członkami niewielkie. Raczej nie zdarzają się problemy występujące nagminnie w szkołach np. fala, działania pod przewodnictwem lidera negatywnego, dziecinne dokuczanie kozlom ofiarnym. I nawet jeśli kogos cała grupa na studiach nie lubi, to nie będzie płakał z tego powodu w poduszkę, jak nieakceptowany w klasie dziesięciolatek. Wyżej wymienionych umiejętności dużo częściej uczą rozmaite zajęcia dodatkowe, np. harcerstwo. Nieraz praca z dziećmi w takich miejscach polega głównie na "odkręcaniu" patologicznych zachowań, których nauczyły się w szkole. Tu dochodzimy do sedna sprawy, czyli co oznacza "żyć wśród ludzi" lub "funkcjonować w grupie". Jeśli za taką umiejętność uznamy np. pójście na kompromis, współpracę w grupie, opiekę nad słabszymi/młodszymi, to polska szkola tego nie uczy. Wręcz przeciwnie - nagradzane są indywidualne osiągnięcia oraz tzw. "niewychylanie się", co prowadzi do postaw aspołecznych. Dziecko, które widzi bójkę i powiadomi o tym personel szkoły, dostaje etykietę donosiciela i skarżypyty, nieraz od tego samego personelu. Na przyszłość widząc napad na ulicy zrobi to, czego nauczono go w szkole - ucieknie, a potem będzie mówić, że nic nie widział(a). Jeśli natomiast ktoś postrzega "życie wśród ludzi" jako umiejętność przetrwania w dżungli, to polska szkola zapewni mu wzorce: jak uczestniczyć w wyscigu szczurów, jak się wyślizgiwac zręcznie, jak podlizywać silniejszym i wygrywać kosztem słabszych itd. Tu z reguły słychać aplauz dorosłych, którzy postrzegają życie w społeczeństwie właśnie w ten sposób "bo w pracy też będzie rywalizacja" "bo w życiu nie ma taryfy ulgowej" "niech się nauczy, jak świat funkcjonuje". Tylko, że w realnym świecie często jednak jest miejsce na to, na co nie ma miejsca w polskiej szkole: na pomoc słabszym, na współpracę, na indywidualne zainteresowania, na inny system wartości niż ten prezentowany przez najpopularniejszą osobę w klasie i jej wiernych akolitów. Podsumowując twoją wypowiedź, Lenaa77: życie wśród ludzi jest otatecznie po drugiej stronie siatki okalającej szkolne boisko. Odpowiedz Link Zgłoś
lenaa77 Re: Nauka w domu. 04.09.09, 10:02 >Autor(ka) wątku nigdzie nie napisał(a), że przyczyną chęci zabrania >dziecka ze szkoły są problemy z adaptacją w grupie, ale przyjmijmy >taką tezę. Ale, i ja tez tego nie napisałam! Niezależnie od przyczyny problemu nie można na dzień dobry jako rozwiązania wybierać ucieczki do domu. > Podsumowując twoją wypowiedź, Lenaa77: życie wśród ludzi jest >otatecznie po drugiej stronie siatki okalającej szkolne boisko. A po drugiej stronie siatki wszyscy są mili, uprzejmi, empatyczni i dojrzali Prawda jest taka, że dziecko wychowujemy od urodzenia i jeśli doprowadzimy je do szkoły w takim stanie, że nie jest w stanie funkcjonować w jakimś zespole klasowym (bo oczywiście czasami uzasadniona jest zmiana klasy czy szkoły) to mamy problem(bo nie tylko dziecko). I ja osobiście nie uważam zamykania dziecka w domu za dobry sposób pokonywania jakichkolwiek trudności. Odpowiedz Link Zgłoś
kanna Re: Nauka w domu. 03.09.09, 13:21 nauka w domu ma szanse sie sprawdzic pod warunkiem, że całe popoludnia dzieciak bedzie spędzał na zorganizowanych zajęciach grupowych. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 17:43 kanna napisała: > nauka w domu ma szanse sie sprawdzic pod warunkiem, że całe > popoludnia dzieciak bedzie spędzał na zorganizowanych zajęciach > grupowych. To jedno. W Polsce homeschooling na razie leży i pokwikuje. W krajach, gdzie jest bardziej rozwinięta ta forma kształcenia (tak, Maksiu, w juesej na przykład) rodziny homeschoolowe tworzą zorganizowane społeczności (np. w danym mieście) i organizują zajęcia integracyjne (pomijając oczywiście tradycyjne zajęcia grupowe). Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 18:28 to jest szkola prywatna w ktorej jest zerowka.mam nadzieje ,ze nikt tu nie poczuje sie dotkniety w grupie 15 osob,z tego dwie potrafia pisac i czytac,ale to nie problem podobno powinny umiec,ale ok.dwie osoby uposledzone,a to nie miala byc szkola integracyjna,atmosfera sztywna ,wychowawca nie sympatyczny,dziecko nie chce tam chodzic,a ja ustapie niz potem maja byc problemy,juz dzisiaj wiem ,ze jednak zalatwienie nauki w domu to nie jest wiekszy problem,wczoraj jeszcze myslalem ze zalatwienie tego to droga przez mekke wcale nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kanna Re: Nauka w domu. 03.09.09, 19:37 Wg nowej podstwy programowej dzieci w zerówce własnie NIE powinny czytać. Mają pisac szlaczki i nie ogladac liter Do czytania jest szkoła Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Nauka w domu. 03.09.09, 19:55 Nawet nie trzeba bylo zgadywac,ze ta szkola jak wiekszosc w Polsce to zwykly syf organizacyjny. A jesli chodzi o umiejetnosci pisania i czytania,to nie ma zadnych dolnych ograniczen kiedy dziecko powinno zaczac nauke. Jedne sa b.zdolne i zaczynaja w wieku 4 lat. Moja corka zaczela w wieku 5 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kanna Re: Nauka w domu. 03.09.09, 22:54 Umiejętnośc czytania i pisania moze, ale nie musi, miec związek ze zdolnościami Jezeli 4o latek umie czytac znaczy to tylko, że kawałki mózgu odpowiedzialne za analize/syntezę (łączenie i rozróznianie liter) dojrzały wczesniej. Tylko tyle Tym, co decyduje o późniejszym sukcesie jest dojrzałośc emocjonalna, społeczna i kreatywnośc w mysleniu. Pierwszych dwóch nauka w domu nie da, trzecie może (choc, generalnie, kratywność tez się lepiej w grupie cwiczy...) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 20:11 Po 2 (słownie: dwóch) dniach pobytu dziecka w szkole decydujesz się na takie drastyczne zmiany? Może jednak daj dziecku czas na aklimatyzację? Po dwóch dniach naprawdę trudno ocenić, czy dziecku się podoba, czy nie. To raz. A dwa, jak tobie się wydaje, że homeschooling to taki lajcik, to może poczytaj coś w temacie (dla dziecka to jest lajcik, natomiast mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z wyzwań organizacyjnych, jakie stawia homeschooling osobie raczkującej w temacie edukacji domowej). Choćby takich, że materiałów homeschoolowych w języku polskim jest mikroilość, wykwalifikowanej kadry szukać ze świecą można, nie mówiąc o porządnych scenariuszach zajęć - a nauka typowo szkolna, metodami typowo szkolnymi nie sprawdzi się w warunkach domowych. No ale twój wybór, życzę powodzenia. Jakbyś potrzebował pokierowania w temacie, mogę podrzucić na priv parę stron. Tylko, że dotyczą homeschoolingu w USA i Kanadzie. Mam poczucie, że twój wybór jest bardzo emocjonalny, podbudowany silnym wzburzeniem. Ochłoń najpierw, dowiedz się, na czym polega idea, a potem przemyśl kwestię jeszcze raz. Może wystarczy po prostu zmiana szkoły. Ja nie mam nic przeciwko systemowi homeschool, natomiast nie na hurrra i nie w odpowiedzi na to, że dziecko po 1 czy dwóch dniach twierdzi, że szkoła jest be. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nauka w domu. 03.09.09, 20:23 Zerówke przerabialam z przedszkolakiem w domu, nie zdajac sobie sprawy, ze uprawiam homeschooling. Problem w tym jednakze, ze program zerowki w domu to zajecie na miesiąc. Trzeba jeszcze zorganizowac jakos pozostale 10. No i nie da się ukryć - mimo, ze moje dziecko bezpsrednio z przedszkola poszło do szkoly, pewnych rzeczy z zerowki mu zabraklo - np. znajomosci szkolnych obyczajow, ktorych w domu nie da się odtworzyć. U mnie to była konieczność, ale dobrowolnie? Mozna np. zmienić szkołę, zamiast izolować dziecko od kolegów na rok. Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 22:19 bylem dzisiaj na rozmowie z dyrektorka szkoly,ktora ma wydac taka decyzje ,nie bedzie z tym problemu przedstawila mi jak musi sie to odbywac,sam tego nie bede robic poprostu beda przychodzic ludzie do domu i beda wiedziec co i jak trzeba przerobic z dzieckiem.zastanowilem sie dobrze wiem,ze to bedzie ok dla corki,za sa jeszcze inne argumenty takie emocjonalne ,nie chce tego rozwijac,ale one sa,nie mysle o roku takiej edukacji,chcial bym aby to trwalo tak dlugo jak sie da,myslalem,ze prywatne szkoly to teraz cos lepszego od panstwowych,ale sie pomylilem,nauka w domu nie oznacza izolacji dziecka od rowiesnikow.jest tysiac sposobow na to aby dziecko mialao okazje przebywac w srod dzieci,nie koniecznie w tym celu musi siedziec kilka godzin dziennie w lawce,nudzic sie bo bedzie musiala sie uczyc tego co juz potrafi,a na dodatek wstawac dzien w dzien o 7 rano. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 22:30 Cytatsam tego nie bede robic poprostu beda przychodzic ludzie do domu i beda wiedziec co i jak trzeba przerobic z dzieckiem. Aha. Czyli ty nie masz na myśli homeschoolingu, tylko nauczanie indywidualne (wyguglaj sobie różnice między tymi pojęciami). I teraz do sedna: nie wierzę w rozmowę z panią dyrektor i jej szybką zgodę. Aby uzyskać zgodę na homeschooling trzeba przedłożyć zaświadczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej (przynajmniej kilka spotkań psychologa z dzieckiem i rodzicem, przerabiałam to), a do tego złożyć je do ukończenia poprzedniego roku szkolnego, z tego, co się orientuję - nie da się przejść na homeschool "z marszu" i z dnia na dzień, jak ktoś się orientuje lepiej, proszę mnie poprawić. Z kolei aby uzyskać zgodę na nauczanie indywidualne, trzeba przedłożyć 150 zaświadczeń, że choroba/zaburzenie dziecka uniemożliwia mu naukę w szkole. -- I'm weird, but I'm not strange! Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 22:50 nie napisalem ze mam ta zgode tylko,ze wiem jak ja uzyskac i ze ta dyrektorka powiedziala,ze nie powinno z tym byc problemu,nie mowie o nauczaniu indywidualnym,a w domu nie musi uczyc mama moze to byc ciocia albo ktos kto bedzie to robil za kase. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 22:55 Cinus, ale odpowiedz mi na pytanie: czy wiesz, czym się różni homeschooling od nauki w domu? Bo to nie są pojęcia tożsame. Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 23:03 ja wiem czym sie rozni cala noc to studiowalem,ale teraz rozmawialem z zona i corka i chcemy sprobowac jeszcze czegos innego,gdybym znalal szkole taka ktora by dbala o emocje mojego dziecka,szkole super to moze bysmy jeszcze tak sprobowali,ale gdzie takiej szukac,zaplace kazde pieniadze,tylko ze takiej chyba nie ma.chcial bym aby to byla szkola nie sztywna z ponurym panem jako wychowawca gdzie byl by taki poziom aby moje dziecko nie marnowalo czasu. nie moze to byc szkola gdzie sie stawia do konta i podnosi glos. Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 03.09.09, 23:06 to moze tak lekko wyglada,ale jak stajesz przzed problemem i masz placzace dziecko,ktore nie chce isc do szkoly,bo mu sie tam nie podoba,a nigdy nic nie kazalas temu dziecku,nie sprzeciwialas sie to robi sie dramat,i ja naprawde jestem bezradny. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 23:40 cinus1974 napisał: > to moze tak lekko wyglada,ale jak stajesz przzed problemem i masz > placzace dziecko,ktore nie chce isc do szkoly,bo mu sie tam nie > podoba,a nigdy nic nie kazalas temu dziecku,nie sprzeciwialas sie to robi sie dramat,i ja naprawde jestem bezradny. Znaczy, obudziłeś się z ręką w nocniku, bo dziecku nie stawiałeś granic i zawsze dziecko dostawało to, co chce i tak jak chce . Trochę to niefajne, bo cierpi na tym dziecko. Rozmawiałeś z córką, jak dokładnie odbywało się to "stawianie do kąta" i "podniesiony głos"? Jesli dziewczynka nie chodziła do tej pory do przedszkola, to zapewne jako "podniesiony głos" będzie interpretować zwyczajny ton nauczyciela, bo nie jest przyzwyczajona do tego, że nauczyciel w szkole musi mówić GŁOŚNIEJ niż mówi się w domu (i tutaj podniesiony głos nie oznacza tonu strofującego, tylko po prostu mówienie głośniej, aby przebić się przez dziesiątkę czy piętnastkę sześciolatków). Za co dziecko zostało postawione do kąta? Twoje dziecko, czy inne? Widzisz, ja odnoszę wrażenie - być może mylne - że twoja córka może być niedostosowana emocjonalnie, bo do tej pory była "pod kloszem" (cytuję za tobą - nikt jej nic nie kazał i się jej nie sprzeciwiał) - i pójście do szkoły było dla niej czymś w rodzaju szoku aklimatyzacyjnego, który przechodzą przeważnie dzieci 3-4-letnie w momencie pójścia do przedszkola. Ponieważ w szkole trzeba przestrzegać pewnych zasad i dostosować się do innego trybu - córka całkowicie po ludzku się buntuje przeciwko temu i płacze, bo czas rozpusty się skończył i pojawiły się nieznane dotąd zakazy i nakazy. Nauczyciel został oceniony jako niesympatyczny - być może tylko dlatego, że coś jej kazał zrobić, coś, na co w danym momencie nie miała ochoty. Podniesiony głos wyjaśniałam wyżej. Sztywna atmosfera - znaczy co, ktoś nie pozwala robić tego, co się chce? Problem imho nie tyle leży w niedostosowanej szkole (nie wiem, na ile mogę wróżyć z dostępnych mi danych), tylko w niedostosowanym dziecku. Dbałość o rozwój emocjonalny dziecka nie zakłada, że nikt się dziecku nie będzie sprzeciwiać ani że nikt dziecku nic nie każe, bo to nie jest dbałość o rozwój emocjonalny, to się nazywa hodowla księżniczki/panicza. I księżniczka potem wychodzi z zamku do prostego ludu i ma wielkie kuku. Aha - zakładam, że bazujesz na relacji dziecka (czy byłeś osobiście obecny podczas zajęć lekcyjnych?). Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 23:56 I to ci jeszcze powiem, że wg mnie córeczka twoja będzie również się buntować przeciwko nauczaniu przez tutorów, ponieważ - jak sam pisałeś, będą oni przychodzić w określonym czasie wg określonego harmonogramu, czyli również wtedy, kiedy księżniczce nie będzie chciało się przyswajać wiedzy, tylko będzie np. chciała pograć w kręgle. Niestety, pan nauczyciel nie będzie czekał, aż księżniczka pogra w kręgle. Taki układ jest możliwy przy homeschoolingu prowadzonym przez rodziców - rodzic zna rytm dobowy dziecka, zna oznaki braku koncentracji i potrafi dostosować do tego elastycznie tryb homeschool (dzisiaj w planach były całki i historia rodu Tudorów, ale rodzic zauważa kosmiczny brak koncentracji, więc modyfikuje plan i zabiera dziecię na całodniową wycieczkę do lasu, celem lajtowej obserwacji owadów przez lupkę ). I tak samo będzie płacz, jak pan nauczyciel domowy poleci córce wykonać zadanie domowe albo jak zwróci jej uwagę. Homeschooling w waszym przypadku będzie likwidacją SKUTKU, a nie PRZYCZYNY. Czyli imho jeszcze pogłębi niedostosowanie dziecka do przestrzegania jakichkolwiek reguł. Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 04.09.09, 00:12 mama_kotula napisała: > I to ci jeszcze powiem, że wg mnie córeczka twoja będzie również się buntować p > rzeciwko nauczaniu przez tutorów, ponieważ - jak sam pisałeś, będą oni przychod > zić w określonym czasie wg określonego harmonogramu, czyli również wtedy, kiedy > księżniczce nie będzie chciało się przyswajać wiedzy, tylko będzie np. chciała > pograć w kręgle. Niestety, pan nauczyciel nie będzie czekał, aż księżniczka po > gra w kręgle. Taki układ jest możliwy przy homeschoolingu prowadzonym przez rod > ziców - rodzic zna rytm dobowy dziecka, zna oznaki braku koncentracji i potrafi > dostosować do tego elastycznie tryb homeschool (dzisiaj w planach były całki i > historia rodu Tudorów, ale rodzic zauważa kosmiczny brak koncentracji, więc mo > dyfikuje plan i zabiera dziecię na całodniową wycieczkę do lasu, celem lajtowej > obserwacji owadów przez lupkę ). > > I tak samo będzie płacz, jak pan nauczyciel domowy poleci córce wykonać zadanie > domowe albo jak zwróci jej uwagę. > > Homeschooling w waszym przypadku będzie likwidacją SKUTKU, a nie PRZYCZYNY. Czy > li imho jeszcze pogłębi niedostosowanie dziecka do przestrzegania jakichkolwiek > reguł. > > szok przezylem. w tym co napisalas jest cala prawda ja to tak odbieram,tylko co dalej,masz racje znam sytuacje z opowiesci corki pana osobiscie widzialem raz,nie wygladal sympatycznie.oki co proponujesz jak ty bys postapila na moim miejscu,ale zaznaczam nie skrzywdze swojego dziecka,tak chce to zalatwic aby jak naj mniej ucierpiala,a jednoczesnie nie chce zeby potem miala problemy jakies w kontaktach z ludzmi,widzisz ja mam bardzo miekkie serce ona jest calym moim swiatem. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 04.09.09, 01:17 Chłopie, przez to twoje miękkie serce ten twój "cały świat" nie będzie mieć choćby pozorów twardej dupy (w ujęciu zdrowym "twardej" - nie ze stali, ale nie z plasteliny). I zginie, że tak to dosadnie ujmę. Co ja bym zrobiła? Uwaga, będzie bolało - zapisałabym do zerówki w sensownym przedszkolu. Doskonale rozumiem, że masz obawy co do tego, że ucierpi na tym rozwój intelektualny córki, ale czas popracować nad rozwojem emocjonalnym i społecznym dziecka, intelekt może poczekać (zresztą nic nie stoi na przeszkodzie, aby dziecko intelektualnie nadal rozwijać w domu). W zerówce przedszkolnej aklimatyzacja powinna przebiegać łatwiej, co nie oznacza, że lajtowo, bo płacz rzecz jasna będzie, bunt będzie - niemniej nauczyciele przedszkolni zwykle mają swoje sposoby na mniej bolesną aklimatyzację dziecka, bo przeważnie ten sam nauczyciel prowadzi grupę od trzylatka do zerówki. Twoja córka będzie takim właśnie "trzylatkiem", idącym po raz pierwszy do przedszkola, który musi nauczyć się pewnych zasad. Plus wizyta u psychologa, koniecznie. Cała rodzina. Celem zmiany dotychczasowego postępowania z dzieckiem. Zrobisz jak zechcesz. Ja to tak widzę z boku, oczywiście ekspertem nie jestem. Natomiast siedzę w temacie homeschool dość głęboko i z całkowitym przekonaniem mogę stwierdzić, że u was nie ma szans na dobrze przeprowadzony homeschooling (nawet w wersji najbardziej "niezorganizowanej", czyli unschoolingu), bo samodyscyplina rodziców i współpraca na linii rodzic-dziecko jest zerowa. Nie ma układu dziecko-rodzic, jest układ księżniczka-poddani. Księżniczka kwiknie i poddani padają na kolana przed księżniczką. I przestań się bać własnego dziecka. Powodzenia , mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam (mimo, że chodzę w trampkach ;-P). Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Nauka w domu. 04.09.09, 18:53 cinus1974 napisał: tak chce to zalatwic aby jak naj mniej > ucierpiala,a jednoczesnie nie chce zeby potem miala problemy jakies > w kontaktach z ludzmi,widzisz ja mam bardzo miekkie serce ona jest > calym moim swiatem. Zaproponowałm poniżej szkołę montessori i podtrzymuję. Chociaz po doczytaniu kilku postów więcej stwierdzam, że w szkołach montessori panuje całkiem niezły rygor i dzieci muszą dostosowywać się do wielu zasad i być bardzo samodzielne. Z opisu wynika, że twoja córka samodzielna nie jest. Owszem nauczyciel nie może wrzeszcześć ani katować, ale dziecko prędzej czy później musi nauczyć się pewnych zasad współzycia w szkole i musi się do nich dostosować. Jeśli nigdy nie chodziła do przedszkola a Wy spełnialiście wszystkie jej zachcianki to właściwie nieświadomie wyrządziliście jej krzywdę. Dziecko trzeba kochać mądrze a nie pozwalać mu na wszystko jak tylko zapłacze. Odpowiedz Link Zgłoś
cinus1974 Re: Nauka w domu. 04.09.09, 19:35 Kochac madrze czyli? wedlug tego co czytam na forum oznacza to:karanie, wyznaczanie jakis limitow np.na tv czy komputer,zakaz slodyczy,zakazy zakazy i jeszcze raz zakazy no i nakazy. kiedys tu przeczytalem takie zdanie matka napisala o swojej corce"ona ma prawo prosic ja mam prawo odmowic"sytuacja dotyczyla super marketu jesli corka prosila dziesiec razy matka dziesiec razy mowila nie,fajne to jest dla tego dziecka jak ono wtedy sie czuje,czy zonie albo mezowi tez mowimy nie? raczej tak nie jest,a dziecko niczym sie nie rozni od np.zony. wiec prosze powiedzcie co rozumiecie przez slowa "madrze kochac". Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Nauka w domu. 04.09.09, 20:33 cinus1974 napisał: > Kochac madrze czyli? > wedlug tego co czytam na forum oznacza to:karanie, wyznaczanie jakis > limitow np.na tv czy komputer,zakaz slodyczy,zakazy zakazy i jeszcze > raz zakazy no i nakazy. Ja wychowuję dziecko bez kar. Pisałam o tym już wielokrotnie na forum. Możesz sobie poczytać moje posty. Nie jestem osamotniona w takim wychowaniu. Poza tym wyznaczanie limitow na komputer czy telewizję to dbanie o dobrą forme dziecka a nie fanaberia. Dziecko, które za długo ogląda telewizję może mieć np. problemy z oczami, kręgosłupem, pomijam oczywiście brak czasu na ważniejsze rzeczy jak zabawa na placu zabaw czy czytanie książki z rodzicami. Poza tym w dorosłym życiu bez przerwy spotykamy się z zakazami i nakazami, do których musimy się dostosować, bo inaczej zapanowałaby anarchia. Póki co zafundowałeś sobie anarchię we własnym domu. A dziecko, które powinno się cieszyć z pójścia do szkoły po raz pierwszy styka się z nakazami i zakazami i jest w ciężkim szoku. Wcale jej się nie dziwię - też bym była. kiedys tu przeczytalem takie zdanie matka napisala o swojej > corce"ona ma prawo prosic ja mam prawo odmowic"sytuacja dotyczyla > super marketu jesli corka prosila dziesiec razy matka dziesiec razy > mowila nie, Mój syn tak długo nie prosi, bo jeśli zdarzy mu się zapragnąc czegoś co jest dla niego niedobre, to ja po prostu mu tłumaczę dlaczego np. coca cola jest 'be' i dlaczego u nas w domu się takich świństw nie pije. Dzieci mają rozum i rodzice też powinni. Co nie zmienia faktu, że wielu nie ma. fajne to jest dla tego dziecka jak ono wtedy sie > czuje,czy zonie albo mezowi tez mowimy nie? No wiesz, ja czasami mężowi mówię nie. W końcu mam prawo odmówić, kiedy głowa boli Poza tym faceci mają szalone pomysły i trzeba często gęsto tłumaczyć im jak dzieciom i mówić nie. Zwłaszcza jak chcą dziecko zabrać na golfa a tu akurat leje deszcz. raczej tak nie jest,a > dziecko niczym sie nie rozni od np.zony. Znaczy, że żonie 'pozwalasz' na wszystko I nie wkurzysz się jak przepuści 10 tys na kosmetyki, albo pójdzie z ex chłopakiem na piwko. Jakoś wierzyć mi się nie chce. A dziecko zdecydowanie różni się od dorosłego, bo przede wszystkim nie jest jeszcze dojrzałe fizycznie i emocjonalnie i jest całkowicie od tego dorosłego zależne. I dlatego tak ważne jest aby ten dorosły umiał wyznaczać rozsądne granice dziecku, aby ono mogło prawidłowo się rozwijać i nie wyrosło na tzw. pępek świata, bo takim ludziom naprawdę trudno żyć. Pozwalanie na wszystko to kompletny brak wychowania, a chyba nie taki cel chciałeś osiągnąć. > rozumiecie przez slowa "madrze kochac". Mądrze tzn z użyciem rozumu Wyznaczamy rozsądne granice i zasady postępowania tak aby dziecko mogło płynnie funkcjonować zarówno w środowisku domowym jak i poza domem. Nie bijemy, nie wrzeszczymy, nie katujemy, nie straszymy, nie obrażamy. Wprowadzamy w domu rutynę, która buduje w dziecku poczucie bezpieczeństwa itp itd.... Odpowiedz Link Zgłoś
kanna Re: Nauka w domu. 03.09.09, 23:33 nauczanie indywidualne przyznaje sie w oparciu o opinię LEKARZA. czy Twoje dziecko jest chore? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nauka w domu. 03.09.09, 23:42 kanna napisała: > nauczanie indywidualne przyznaje sie w oparciu o opinię LEKARZA. czy Twoje dziecko jest chore? Indywidualne owszem, na homeschooling zgodę może otrzymać rodzic dziecka zdrowego (z wielkim trudem, po przebiciu się przez tonę różnych spraw do załatwienia). Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: A może szkoła Montessori? 04.09.09, 18:42 Mój syn chodził dwa lata do przedszkola montessori i teraz w wieku 5 lat zaczął szkołę montessori. Biegnie do niej na skrzydłach. Poczytaj o metodzie i jeśli mieszkasz w W-wie lub w innym dużym mieście na pewno cos znajdziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: A może szkoła Montessori? 04.09.09, 22:30 Na razie Twoja corka otrzymuje od Ciebie nastepujace informacje - wszystko, czego czlowiek zechce, powinno być mu dane -gdy nie ma sie na cos ochoty, można tego nie robić -jesli gdzieś sie nie podoba, mozna tam nie iść - zasady wyznaczadziecko - ono decyduje, co będzie robilo - zadaniem doroslych jest zorganizować mu to, czego sobie zyczy. Problem w tym, ze dziecko musi podporzadkowac się pewnym zasadom, czy mu one odpowiadaja czy nie. te zasady obowiazują w grupie i w szkole. Kesli uwazasz, że w szkole krzywdza dziecko - zmień szkołę. Ale nie pokazuj dziecku, ze szkola jest zla, a jedynym bezpiecznym miejscem jest dom. Bo jestes na najlepszej drodze do wychowania czlowieka, ktory bez rodziców nie poradzi sobie nawet mając lat 40. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: A może szkoła Montessori? 25.10.09, 10:42 jestes na najlepszej drodze do wychowania > czlowieka, ktory bez rodziców nie poradzi sobie nawet mając lat 40. może o to właśnie chodzi? Przecież ten ojciec napisał, że córka jest jego całym światem. Więc jeśli się usamodzielni, to świat mu się zawali. Odpowiedz Link Zgłoś
alicja34om Re: Nauka w domu. 02.10.09, 14:44 Mam problem. Moja 15 letnia córka nie chce chodzić na j. polski. Nie znosi jej nauczycielka tego przedmiotu , a przez to i mała zaczyna miec awersje do swego ulubionego przedmiotu. Czy można się ubiegac o nauczanie domowe tylko jednego przedmotu? Jesli tak , o jak to załatwić? Odpowiedz Link Zgłoś