opal71
08.09.09, 10:25
Witam!Mam nadzieje ze ktos ma podobny problem i mi pomoże.Mam syna
ktory ma 12 lat i 135 cm wzrostu.Byłam u endokrynologa ale pani
doktor twierdzi że jeszcze nie przyszedł na niego czas i jeszcze
urośnie.Wyniki tarczycowe i wiek kostny są w granicach normy.Widze
jednak że mój syn bardzo cierpi z tego powodu.Szczególnie podczas
kontaktu z innymi dziecmi,kiedy ma sie przedstawic i powiedziec ile
ma lat.Powoduje to usmiech na twarzach i niedowierzanie.W szkole do
tej pory klasa go akceptowała takim jaki jest ,ale ostatnio słyszy
dogaduszki tego typu;czego ty sie nałykałes jak byłes dzieckiem ,co
ta matka ci dosypywała do jedzenia itd...Tłumacze mu jak moge ze
wieksze nieszczescia dzieci spotykaja ,ze nie tylko wygląd sie liczy
itd.ale widze ze nie dociera takie gadanie.Fakt moze sie zle czuc
poniewaz kolegów ma ktorzy osiagają 160-170cm wiec patrza na
niego "z góry"Wiadomo ze nie urosnie jakis olbrzymi bo ja
mam162cm ,a mąż 170 ale czemu tak pomału rośnie?Może ktoś mi pomoże
jak podnieść jego samoocenę i przekonać ze wzrost to nie wszystko.Do
niedawna bardzo dobrze sie uczuł był jednym z najlepszych uczniów w
klasie ,ale to sie zmieniło bo nazywali go kujonem i przestał sie
uczyc i zachowuje sie skandalicznie.Widze ze szuka sposobu
na "zaistnienie w grupie"jest to jednak niewłasciwa droga.Chodzimy
do pani psycholog,bardzo chętnie tam idzie ale nie widze efektów.Co
mam robić???Wprzyszłym roku idzie do gimnazjum co wtedy bedzie?!
Jestem przerażona.