Dodaj do ulubionych

Warsztat 10-ty...

20.11.07, 13:44
...pt. Wycieczka.

Dawno, dawno temu, bodaj w '88 roku w ogolniaku, bylam na klasowej
wycieczcewink W Gorcach. Cel: schronisko na Turbaczu.
Kto pamieta czasy ogolniakowe ten wie, ze klimaty miedzyludzkie sa w stanie
przycmic wiele niedogodnosci i tzw. 'wygoda' bywa zupelnie niewazna. Tym razem
jednak umeczylismy sie okrutnie i ekscytujace towarzystwo (kilka pierwszych
milosci sie zawiazalo na tej wyprawie...) w TYM pierwszym dniu bylo bez
znaczenia. Bylismy ledwo zywi.

Wysiedlismy z pociagu.... dotarlismy pod jakas gore.... patrzymy na jakas
mape.... i szacujemy, ze w schronisku bedziemy za ok. 4 godziny (nie dokladny
czas tu wazny, tylko rzad wielkosci). Raznym krokiem, zwarta grupa, sil mialo
starczyc jeszcze na wieczor.
Dotarlismy... po 9 godzinach.
Umeczeni, podzieleni na grupki, bo roznilismy sie kondycyjnie. Roznica miedzy
szacunkami a rzeczywistym czasem drogi wyniosla ponad 100%.

Dlaczego zajelo nam to tak duzo czasu?
Co bylo PRZYCZYNA opoznienia?
Obserwuj wątek
    • transwizje Re: Warsztat 10-ty... 20.11.07, 16:52
      o, ciekawe. zakładam, że nie zbłądziliście (lub masz takie święte
      przekonanie). żal, że karty mnie nie słuchają (no, może czasem...),
      a impuls pierwszy teraz nakłada się na roboty domowe (gotowanie
      rosołu na przyjazd gościa, tudzież dokładanie do ognia w piecu)...
      ale poobserwuję.
      pozdro
      Ewa S.
    • morgana8 Re: Warsztat 10-ty... 20.11.07, 23:54
      Rozlozylam karty, ale jeszcze sobie nad nimi pomysle smile

      A szliscie na te gore od Rabki, czy od Nowego Targu? Jeszcze w Mszanie Dolnej
      jest stacja smile To by wiele ulatwilo smile))
      • romy_sznajder Re: Warsztat 10-ty... 22.11.07, 15:26

        > A szliscie na te gore od Rabki, czy od Nowego Targu?

        Morgano, nie wiem. Nie znam tej okolicy, nie pamietam..

        To byl '88 rok, miniona epoka.

        Wycieczka byla z Warszawy i jej uczestnikami byli Warszawiacywink
        Wydawalo sie daleko, ale w (gorskiej) normie.

        Ale wolalabym nie rozwijac tej mysli, bo te watki to wiecej, niz podpowiedz, to
        juz prawie czesc odpowiedzi.
        • morgana8 Re: Warsztat 10-ty... 22.11.07, 22:50
          Taak. Skoro nikt nie chce...

          Rozklad pierwszy: Dlaczego? (ze Szkolki Tarota):
          1. Ksiezyc
          2. 3 puchary
          3. Swiat
          4. Krolowa pentakli]
          5. 2 pentakle
          6. Krol pucharow
          7. 7 pentakli
          8. As pentakli
          9. As mieczy

          Z tego juz wiemy, ze glowna przyczyna byla dosc metna znajomosc geografii. Nie
          wystarczy miec mape - trzeba jeszcze wiedziec, skad sie zaczyna wyprawe. Jak nie
          wiem, gdzie jestem, to skad mam wiedziec, w ktora strone isc?

          Romy! Nie bylam nigdy na Turbaczu, nie mam tez zadnej porzadnej mapy Gorcow.
          Mysle, ze po prostu zle zaczeliscie, a reszta byla konsekwencja...

          Drugi rozklad: Dzien (podalam znaczenie kart w poprzednim warsztacie):

          1. Umiarkowanie
          2. 6 mieczy
          3. Krol pucharow
          4. 3 wlocznie
          5. Moc
          6. 2 pentakle
          7. 4 pentakle

          Dwie karty sie powtarzaja w obu rozkladach: 2 pentakle i Krol pucharow. Na ile
          sa one kluczowe dal rozwiazania zagadki? Teraz mam troche obaw, bo karty moga mi
          pokazywac rzeczy, ktorych Romy juz po 20 latach nie pamieta wink

          Oba rozkladu trzeba interpretowac lacznie. Korzystalam z RW. Warto zwrocic
          uwage, ze choc pucharow jest tu malo, przewazaja pentakle (ach, ten trud i znoj
          calodziennej wedrowki wink), karty w rozkladzie dzien pokazuja, jakbyscie
          doslownie caly dzien chodzili po wodzie. Nawet ten gostek na 4 pentakli wyglada,
          jakby trzymal nogi na dwoch kamieniach wystajacych z nurtu gorskiej rzeki.

          Mysle, ze bylo tak:

          Zaczelo sie od klopotow z geografia (Ksiezyc+Swiat). Dopytywalam o podpowiedz,
          bo nie zdziwilabym sie, jakbyscie najpierw wlezli na calkiem inna gore, bo byla
          blisko, wiec wydawala sie najwieksza w okolicy smile Cala grupa razem dziarsko
          pomaszerowala (Umiarkowanie+6 mieczy), nie bardzo wiedzac dokad. Wyglada, jakby
          jakas Krolowa pentakli miala tu Moc nad maszerujacym radosnie stadkiem barankow,
          moze owieczek? smile (3 puchary). Rozkladajac karty pomyslalam, ze przeszliscie
          przez jakas wode, to mogl byc nawet mostek. Kiedy okazalo sie, ze wyszliscie na
          manowce, do tej wody trzeba bylo wrocic (3 kije). Dalszej wedrowce przewodniczyl
          Krol pucharow, ktory moze troche uwazniej wczytal sie w mape. Te dwa asy w
          pierwszym rozkladzie tez sugeruja, ze trzeba bylo zaczac od nowa, wrocic do
          poczatku. Tak troche wyglada, jak Mojzesz, co Was do Ziemi Obiecanej
          poprowadzil, albo Noe na arce... Ale to nie byl jedyny powod opoznienia.
          Powtarzajace sie w obu rozkladach 2 pentakle tak delikatnie wskazuja, jakbyscie
          zaczeli troche za mocno kombinowac - a moze by tak jakis skrocik? w gorach,
          hehe, zwlaszcza, jak sie nie zauwaza poziomic na mapie smile No w kazdym badz razie
          doszliscie - takie miejskie dzieci, co sie plecami do miasta odwrocily (4
          pentakle) smile))
          • romy_sznajder Re: Warsztat 10-ty... 22.11.07, 23:04

            > Z tego juz wiemy, ze glowna przyczyna byla dosc metna znajomosc geografii. Nie
            wystarczy miec mape - trzeba jeszcze wiedziec, skad sie zaczyna wyprawe. Jak nie
            wiem, gdzie jestem, to skad mam wiedziec, w ktora strone isc?


            Nie powiem KTORE, ale jedno slowo jest tu kluczem.
            Nie bladzilismy, Morgana, to nie to.
            Po prostu szlismy ponad 2x dluzej.
            Dlaczego?

            > Tak troche wyglada, jak Mojzesz, co Was do Ziemi Obiecanej
            > poprowadzil, albo Noe na arce...

            Nikt nie byl stamtad, wiec.... ?
            Nie znam szkolki tarota ale Ksiezyc, jakiego rozumienie znam ja dosc dobrze pasuje.

            Ale w tej sprawie jest powod. Jasny jeden powod, nie chodzi o to ze czegos nie
            pamietam.
            I to tyle podpowiedziwink
            Nie chcialabym, zeby wygladalo na to, ze cos bylo, a ja moglam zapomnic. Podalam
            rok wydarzenia, bo i on ma swoje znaczenie.... i nie chodzi o to , ze ja sie
            postarzalam i mam demencjewink
            Jestes blisko, pozdrwink
            • canada53 Re: Warsztat 10-ty... 22.11.07, 23:24
              Oj, Romy, nie podpowiadaj już więcej!
              Ja już karty dziś po południu rozłożyłam, porobiłam notatki ze swoich przemyśleń
              i zajrzałam do wątku (wcześniej staram się nie czytać co innym wyszło, żeby się
              nie sugerować). Co ciekawsze, chociaż karty wyszły mi inne, niż Morganie - to
              konkluzje mamy podobne. W wolnej chwili wszystko dokładnie opiszę, na razie na
              pierwszy plan wychodzi mi wybór niewłaściwej drogi (VI Kochankowie - jedyny WA
              występujący w moim rozkładzie) spowodowany zbyt dużą ilością być może zbyt
              szczegółowych informacji (10 Mieczy). Coś z tą mapą było chyba Wam nie po drodze.
              • romy_sznajder Re: Warsztat 10-ty... 22.11.07, 23:26
                juz zamilkamwink
                i sorry
              • morgana8 Re: Warsztat 10-ty... 23.11.07, 00:09
                To byl chyba wybor niewlasciwego czasu na wycieczke. Jakis swiat sie wtedy
                konczyl, a czechoslowacka granica blisko.
            • morgana8 Re: Warsztat 10-ty... 23.11.07, 00:06
              romy_sznajder napisała:

              > Nie powiem KTORE, ale jedno slowo jest tu kluczem.

              Mgla? Chodziliscie po wodzie caly dzien.

              W polityce tez chyba byly juz wtedy metne wody, a licho wie, co sie moglo czaic
              w lasach w taka pogode (strajki, dobrze zgaduje?).

              > > Tak troche wyglada, jak Mojzesz, co Was do Ziemi Obiecanej
              > > poprowadzil, albo Noe na arce...
              >
              > Nikt nie byl stamtad, wiec.... ?

              Kto byl krolem pucharow?
              Pierwsze skojarzenie: WOPR-owiec, ktory was moze nie najkrotsza droga poprowadzil.
              Tak mi sie widzi, ze pod wodza krola pucharow byla to dluga i mozolna wedrowka,
              moze tez jakis przystanek i czekanie nie wiadomo na co (7 pentakli). Potem
              wedrowka byla podjeta na nowo (asy).

              Oj, nie wytrzymalam i dla ciekawosci dociagnelam 3 karty - co sie dzialo wtedy w
              tych lasach?
              Kolo - Giermek mieczy - Sad
              Cos sie dzialo - miecze i trabki grajace pobudke wink , ale moze juz sie za bardzo
              sugeruje...

              > Nie znam szkolki tarota
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46867&w=62157554&a=67609671
              Ksiezyc+Swiat oznaczaja, ze drogi nie widac, albo mylne bylo wasze pojecie o
              swiecie. Swiat moze byc miedzy punktem wyjscia a schroniskiem, ale rownie dobrze
              na wydarzenia moglo wplywac to, co sie dzialo w swiecie poza Gorcami.

              >
              > Nie chcialabym, zeby wygladalo na to, ze cos bylo, a ja moglam zapomnic.

              Wyciagnelam tyle kart, ze pewnie nie wszystkie z nich sa tak naprawde istotne.

              Jaka role odegrala krolowa pentakli?
              • morgana8 Re: Warsztat 10-ty... 23.11.07, 00:17
                Ksiezyc to karta inicjacji wedlug Jozwiaka. To chyba byla tez wycieczka do
                swiata, ktorego wczesniej nie dostrzegaliscie, lub nie chcieliscie dostrzegac.
              • morgana8 Re: Warsztat 10-ty... 23.11.07, 00:31
                Phi, przy takiej interpretacji to 6 mieczy faktycznie wskazuje, ze zgodnie i
                radosnie wyruszyliscie, sami nie wiedzac DOKAD. A potem byla juz tylko dluga
                droga. Zastanawia mnie jeszcze, do jakiego swiata nalezy dwojka pentakli, bo ona
                wyglada na wazna, a tych przenikajacych sie swiatow tu moglo byc kilka. To chyba
                jednak nie byla najkrotsza droga do schronika.
                • gosiadzika Re: Warsztat 10-ty... 23.11.07, 07:36
                  mi też się od razu księżyc skojarzył z mgłą
                  • morgana8 Re: Warsztat 10-ty... 24.11.07, 21:40
                    A mnie tak od kilku dni chodzi po glowie, ze to moglo byc cos z napojami - 3
                    kielichy i ksiezyc.
    • herbatazcytryna Re: Warsztat 10-ty... 24.11.07, 10:58
      Dlaczego? Wieża, Księżyc, 6 mieczy - nie przewidzieliście przeszkody w drodze -
      tam coś się zawaliło i/lub było zamknięte, coś czego na mapie nie było widać. Na
      mojej talii 6 mieczy to miecze spadające na człowieka, przed którymi się ucieka
      - może więc lało, albo była burza - i to spowodowało tę przeszkodę.
      • herbatazcytryna Re: Warsztat 10-ty... 24.11.07, 11:00
        Hmm, te opady burza - to w sumie też może być woda lub mgła- pierwsza mija myśl
        taka była,ale nie wiedziałam jak umieścić. Po poście Morgany również uważam, że
        coś w tym jest
        • transwizje Re: Warsztat 10-ty... 24.11.07, 14:23
          zajrzałam dopiero dziś. może chwila uwagi sprawi, że karty okażą się
          adekwatne do pytania ? wink
          wyciągnęłam 4 karty, stawiając je wstecz. Używam kart odwróconych.
          1 (sytuacja wyjściowa) 9 Monet - grupa uczniowska, parametry
          wyjściowe prawidłowe (mapa, znajomość geografii itp.).
          2 cele, nadzieje Król Monet - u mnie to król siedzący na tronie
          umieszczonym na szczycie góry.
          3. przebieg sytuacji - Świat, wygląda na to, że wycieczka szła
          dobrze, radosna i pełna chęci dotarcia na imprezę. Może było
          cokolwiek imprezowane po drodze?
          4. efekt, 8 Mieczy - szlaban, zatrzymanie na drodze, postój. Jakieś
          zwierzę stanęło na drodze? (sąsiedztwo Świata). albo pracownik parku
          narodowego? trzeba było pokornie czekać.
          Pozdro
          ES
    • canada53 Re: Warsztat 10-ty... 24.11.07, 15:31
      Wymyśliłam, że na to pytanie zrobię rozkład w kształcie góry (jakoś nie
      przepadam za gotowymi rozkładami, a raczej staram się je wymyślać do pytania).
      Ciągnęłam karty w następującej kolejności:
      --6---
      -4-5--
      1-2-3-
      Poprosiłam karty, aby opisały mi przebieg waszej wycieczki i wydarzenia które
      spowodowały, że tak długo szliście i doszliście bardzo zmęczeni. Pierwszy rządek
      = podnóże góry - to przygotowania i początkowy etap wyprawy, środkowy rządek =
      to co się działo w trakcie wędrówki, ostatni, górny = szczyt - czyli efekt
      końcowy. Wylosowałam:
      -------------------4 Kielichy---------------
      ---------VI Kochankowie---As Mieczy---------
      10 Mieczy---Rycerz Kielichów---Królowa Buław
      (co ciekawe, na wszystkich kartach z dolnego rządku widniały u mnie góry w tle...)
      Od razu widać, że przyszliście do celu tak zmęczeni, że nic, nawet piękne widoki
      was nie cieszyły (4 Kielichy). Po prostu mieliście dosyć i już nic was nie
      cieszyło, jedynie chcieliście odpocząć.
      Cała wyprawa zaczęła się od 10 Mieczy - więc informacji wam nie brakowało, mapy
      wg. mnie też były w porządku, ale nasunęło mi się, ze mogły być one zbyt
      szczegółowe i nie dostosowane do tego celu, jakiemu miały służyć, czyli
      wycieczce turystycznej. Pomyślałam sobie że być może mieliście ze sobą jakieś
      mapy wojskowe, które czasami posiadają więcej detali, niż zwykłe mapy. Może też
      były na nich wypisane czasy przejścia poszczególnych odcinków trasy, lecz były
      one liczone nie na licealistę, lecz na wysportowanego piechura. Mam wrażenie, że
      idąc zapragnęliście po drodze zwiedzić jeszcze jakieś ciekawe miejsce typu
      źródełko, mostek albo kapliczka (Rycerz Kielichów) i pod przewodnictwem
      energicznej pomysłodawczyni (Królowa Buław) postanowiliście zmodyfikować troszkę
      trasę. Następnie nie chcąc się wracać po śladach chcieliście "złapać" wasz szlak
      w innym miejscu. Być może że poszliście kawałek innym szlakiem, zagadaliście się
      i nie skręciliście tam gdzie trzeba albo coś się wam pokręciło z kolorami
      którymi szlaki są oznaczone i poszliście drogą która wiodła w zupełni innym
      kierunku (VI Kochankowie). Możliwe też, że jakiś most czy inne przejście, które
      na mapie było zaznaczone było akurat niedostępne, a teren przez który
      chcieliście sobie przejść okazał się być zagrodzony. Zorientowaliście się dosyć
      późno, ale i tak zamiast zawrócić próbowaliście nadal okrężnych dróg dojścia. W
      końcu jednak chyba trzeba było wrócić po śladach co ostatecznie bardzo wydłużyło
      trasę. Od tego momentu droga była już prosta (As Mieczy), chociaż zmęczenie już
      zaczęło się dawać we znaki.
      Karty które mi wyszły nie pokazują żadnych gwałtownych, ani spektakularnych
      wydarzeń, sądzę więc, że nie opóźnił was na przykład żaden wypadek ani nic w tym
      stylu. Mogliście za to nazbyt sie rozdzielić i później szukać kogoś, kto się wam
      zgubił po drodze. Wyszło mi sporo kart Mieczy oraz Kielichów, ale nie
      wylosowałam żadnego Denara - wyprawa ta pozostawiła mnóstwo wspomnień i wrażeń,
      lecz żadnych trwałych szkód.
      Jeśli zaś idzie o pogodę, to raczej słońca nie było, mogło być mglisto i
      deszczowo, co jeszcze wpłynęłoby na spowolnienie marszu i na utrudnienie drogi.
      • gosiadzika canada 24.11.07, 20:39
        dajesz najobszrniejsze odpowiedzi smile)))
        i znowu chcesz wygrać ? smile)))))))))))))

        • canada53 Re: canada 24.11.07, 22:44
          Ja tak mam, że jak się już rozpiszę, to trudno mi przestać. wink
          Ale i tak wygrywa nie ten, co najwięcej nastukał słów - można napisać tylko
          jedno zdanie i trafić nim w dziesiątkę.
          • romy_sznajder rozwiazanie 26.11.07, 16:15
            Calkiem duzo intuicji i nawet karty – w moim odczuciu – pasujace, ale nikt
            stanowczo nie nazwal zjawiska, choc widac, ze chodzilo Wam po glowie.

            Rozwiazanie.
            Mielismy przeklamana mape, jednak. '88 rok, norma.
            Mapa była kupiona tu, na miejscu, w Wawie, i miala zwyczajnie poskracane
            odleglosci. Kiedy pokazalismy ja potem autochtonom prowadzacym schronisko nie
            mogli uwierzyc, ze można sugerowac się czyms takim...
            Coz. Trzeba było albo tam kogos spytac, albo nabyc mape na miejscu. No ale kto
            by przypuszczal. Dalsze wedrowki odbywaly się już z porzadna wojskowa mapa.
            • romy_sznajder Morgana 26.11.07, 16:20

              I po kolei.


              Morgana,

              > Z tego juz wiemy, ze glowna przyczyna byla dosc metna znajomosc geografii.

              Tak. Karta Ksiezyc to sciemnianie, zaciemnianie, gmatwanie, często celowe. Gdyby
              polaczyc to z mieczami – odpowiedz bylaby jasna. Nie było zadnej rzeczki,
              mostkow, a my się okazalismy TWARDZIELAMI, a nie miejskimi bachorami, serio.

              Morgana:

              >> Nie powiem KTORE, ale jedno slowo jest tu kluczem.
              >Mgla? Chodziliscie po wodzie caly dzien.


              Nie.... MAPA.


              > W polityce tez chyba byly juz wtedy metne wody

              W polityce metne wody były... jeszczewink Konczyly się wlasnie, był ich schylek,
              ale w wydawnictwach dezinformacja (Ksiezyc) była na porzadku dziennym, rytynowo.

              Dalej Morgana:

              > Ksiezyc+Swiat oznaczaja, ze drogi nie widac, albo mylne bylo wasze pojecie o
              swiecie. Swiat moze byc miedzy punktem wyjscia a schroniskiem, ale rownie dobrze
              na wydarzenia moglo wplywac to, co sie dzialo w swiecie poza Gorcami.


              O ile to poprzednie było mgliste i nie uwzglednialo tej nieszczesnej mapy,
              ktorej bylas naprawde blisko to ten cytat zasluguje na wyroznienie. Najlepiej
              oddaje to, co się dzialo – skoro nie padl bezposredni „winny”, mapa.


              > wyciagnelam tyle kart, ze pewnie nie wszystkie z nich sa tak naprawde istotne

              Chyba tak, im mniej tym lepiej, ale to już Twoja praktyka. U mnie rzeczywiscie
              sprawdza się minimalizm i niekombinowanie z rozkladami, bo moja talia
              przyzwyczaila się do jednego.


              Dalej, inne wnioski Morgany. Za duzo ich, czaem wzajemnie się wykluczaja. Nie
              było napojow (były potem), nie było inicjacji, byliśmy z innego Swiata po
              prostu. Ale widzielismy dokad idziemy, tzn. co jest celem, no i w koncu go
              osiagnelismy.

              • romy_sznajder Canada 26.11.07, 16:22
                Canada:

                > na razie na pierwszy plan wychodzi mi wybór niewłaściwej drogi (VI Kochankowie
                - jedyny WA występujący w moim rozkładzie) spowodowany zbyt dużą ilością być
                może zbyt szczegółowych informacji (10 Mieczy). Coś z tą mapą było chyba Wam nie
                po drodze


                Tu po raz pierwszy pada slowo MAPA. Problemem było za malo inf., nie za duzo,
                ale trop dobry.

                Canada dalej:

                "Cała wyprawa zaczęła się od 10 Mieczy - więc informacji wam nie brakowało, mapy
                wg. mnie też były w porządku, ale nasunęło mi się, ze mogły być one zbyt
                szczegółowe i nie dostosowane do tego celu, jakiemu miały służyć, czyli
                wycieczce turystycznej. Pomyślałam sobie że być może mieliście ze sobą jakieś
                mapy wojskowe, które czasami posiadają więcej detali, niż zwykłe mapy"

                Jak już pisalam, było wlasnie absolutnie odwrotnie, ale zaskakujaca jest
                trafnosc, z jaka odmalowalas te odwrotnosc.I padlo to slowo. MAPA.
                No coz, tak dziala swiatwink) nie tylko kartywink, okreslony jest jakis kierunek,
                nurt, linia, a zwrot i inne szczegoly to już dopust bozy i kwestia przypadku....

                • romy_sznajder Gosiadzika 26.11.07, 16:24
                  Gosiadzika

                  Mgla, dokladnie. Ale nie taka mgla doslowna, z wody w powietrzu, tylko mgla
                  która rozwiac moze np. komisja sledcza, a w tym przypadku mgla to jak Urzad
                  Kontroli Publikacji i Widowisk z ul. Mysiejwink

                  I to w rozpedzony sposob, jakby dziesiatka mieczy ten Ksiezyc zafunkcjonowal.
                  Nawykiem przeklamywali, odruchem, bo tak sie zawsze robilo.
                  • romy_sznajder Herbatazcytryna 26.11.07, 16:26
                    Herbatazcytryna wylosowala:
                    Wieżę, Księżyc, 6 mieczy

                    Ciekawe karty. Wieza, 'koniec imperium'wink)) Ksiezyc – dezinformacja!, 6
                    Mieczy... karta pasujaca do mapy najbardziej, jak dotad.
                    Sztuczny porządek, plan, wymyslony.
                    Ale nic się nie zawalilo, takiej namacalnej przeszkody do ominiecia nie było.

                    Karty IMO dorzeczne, ale interpretacja poszla w kierunku przyrodniczym, co jest
                    zrozumiale oczywiście, ale za maly nacisk na wprowadzenie w blad przez cos w
                    rodzaju „sily wyzszej” (wladza, ustroj, system, wydawnictwo).

                    Im dluzej mysle o tych kartach, tym bardziej groza mnie ogrania, trafne jednak,
                    bardzo trafne.
                    • romy_sznajder Transwizje 26.11.07, 16:28
                      Transwizje:

                      > wyciągnęłam 4 karty, stawiając je wstecz. /.../
                      > 4. efekt, 8 Mieczy - szlaban, zatrzymanie na drodze, postój. Jakieś
                      zwierzę stanęło na drodze? (sąsiedztwo Świata). albo pracownik parku
                      narodowego? trzeba było pokornie czekać.

                      Wstecz, to 8 Mieczy było pierwsze, jakby poczatek?
                      8 Mieczy w moim rozumieniu to ruch, podroz i to taka podobna do Kola Fortuny
                      troche, kiedy nie wiadomo, jakie wypadki losowe nas spotkaja.
                      A tu? "9 Monet - grupa uczniowska, parametry wyjściowe prawidłowe (mapa,
                      znajomość geografii itp.)".
                      No wlasnie parametr "mapa" był nieprawidlowy...

                      Bardzo zaluje Traswizje, ze nie pociagnelas dalej skojarzen, bo sasiedztwo kart
                      Swiat + 8mieczy... moim zdaniem „karty okazaly się adekwatne do pytania”, ale
                      nie naciskam, wyczuwam potrzebe dystansu czy oddechu od kart?, czy cos
                      takiego.... Ale tak, to było to, karty wyczuly klimat.

                      chcialam tylko napisac, ze jestem Twoja wielka fanka, odkad przewidzialas tu na
                      forum wyniki wyborow.
                      • romy_sznajder No i.... 26.11.07, 16:40
                        Mam ogromy dylemat, która odpowiedz jest tu bardziej adekwatna.

                        ____Canada
                        "Cała wyprawa zaczęła się od 10 Mieczy - więc informacji wam nie brakowało, mapy
                        wg. mnie też były w porządku, ale nasunęło mi się, ze mogły być one zbyt
                        szczegółowe i nie dostosowane do tego celu, jakiemu miały służyć, czyli
                        wycieczce turystycznej. Pomyślałam sobie że być może mieliście ze sobą jakieś
                        mapy wojskowe, które czasami posiadają więcej detali, niż zwykłe mapy"

                        ___Morgana
                        "Ksiezyc+Swiat oznaczaja, ze drogi nie widac, albo mylne bylo wasze pojecie o
                        swiecie. Swiat moze byc miedzy punktem wyjscia a schroniskiem, ale rownie dobrze
                        na wydarzenia moglo wplywac to, co sie dzialo w swiecie poza Gorcami."


                        Z jednej strony imponujaca jest szczegolowosc opisu Canady.

                        Z drugiej - Morgana opisala dosc dobrze zjawisko, a jeszcze te karty
                        Ksiezyc+Swiat obok siebie oddaja na kilku plaszczyznach to, co się dzialo.
                        Ksiezyc i Swiat, czyli wycieczka i dzika przyroda [1.], Ksiezyc i Swiat czyli
                        oklamywane spoleczenstwo [2.], by uzyc wielkich slow... Przeklamana (Ksiezyc)
                        mapa (Swiat) [3.] itd.

                        Z trzeciej strony Morgana miala sporo trafien zupelnie z boku, gdyby uznac
                        wyszystko, srednia wychodzi slabiej, gdyby uznac tylko ten cytat i te dwie karty
                        – jest to niemal... genialne.

                        Z czwartej strony, jesli chodzi o "trafienia z boku" to u Canady zgadza sie
                        brak dramatycznych wydarzen i to tyle. Nie szukalismy pobocznych atrakcji,
                        kapliczek, kosciolkow, trzymalsmy sie szlaku, bo mielismy ze soba bagaze
                        podrozne. Pogoda byla sprzyjajaca, sucha, bezwietrzna, bez slonca, bez deszczu.
                        Sciemnilo sie potem, bo wieczor zapadl, a potem noc.

                        Od wczoraj sie zastanawiam, i mam dylemat.
                        Gdyby celowac w szczegolowosc - Canada.
                        Gdyby w uzycie slowa "mapa" - Canada.
                        Morgana dotrzegla cos poza wycieczka, Ksiezyc-Swiat.

                        Ex aequo, ze wskazaniem na Canade.

                        • canada53 Re: No i.... 26.11.07, 18:46
                          To ja proponuję, żeby tym razem następne pytanie zadała Morgana.
                          • morgana8 Re: No i.... 26.11.07, 19:38
                            Canado, zadaj nastepne pytanie. Mnie wieksza frajde sprawia rozwiazywanie
                            zagadek niz wygranie konkursu. A pewnie tydzien bede wymyslac jakies sensowne
                            pytanie...
                            • canada53 Re: No i.... 26.11.07, 19:48
                              morgana8 napisała:

                              > Canado, zadaj nastepne pytanie. Mnie wieksza frajde sprawia rozwiazywanie
                              > zagadek niz wygranie konkursu. A pewnie tydzien bede wymyslac jakies sensowne
                              > pytanie...

                              Morgana, doskonale Cię rozumiem - rozwiązywanie zagadek jest w tym wszystkim
                              najlepsze. Tylko, że mnie też na razie żadne pytanie na myśl nie przychodzi. Ale
                              idę teraz gotować obiad na jutro, to przy okazji pomyślę.
                              A może ktoś inny miałby jakie fajne pytanie i chciałby je zadać?
                              • canada53 Re: No i.... 26.11.07, 22:54
                                Skoro nie widać chętnych do zadawania pytań, a mnie nad garnkiem przyszedł
                                pomysł - to w takim razie zapraszam do warsztatu nr 11.
                • canada53 Re: Canada 26.11.07, 19:12
                  To co opisujesz wydaje się aż niewyobrażalne - wiadomo, w tamtych czasach
                  zdarzało się, że pewne detale na mapie różniły się nieco od rzeczywistości (to
                  tak profilaktycznie, w celu zdezorientowania ewentualnego wroga), ale żeby aż tak?
                  Czyli w moim rozkładzie 10 Mieczy symbolizowało tę pierwszą, niewłaściwą mapę,
                  która wyprowadzała naiwnych turystów (Rycerz Kielichów) w pole. A grupa pod
                  wodzą przewodnika (Królowa Buław) dzielnie szła pomimo wszystko. As Mieczy w tym
                  wypadku pokazał tę zgodną z rzeczywistością mapę wojskową. Kochankowie oprócz
                  pokazywania dylematów związanych z wyborem drogi to również atmosfera
                  (podejrzewam, że bardzo przyjacielska) w grupie oraz te zawiązujące się podczas
                  wycieczki sympatie, o których pisałaś na samym początku w pytaniu.
                  • morgana8 Re: Canada 26.11.07, 19:46
                    Z tego co rozumiem, byla to mapa z podanymi czasami przejscia. Faktycznie w
                    starych przewodnikach czasy przejscia podane sa dla mlodego, wysportowanego
                    mezczyzny, ktory dobrze zna trase, idzie bez obciazenia i nie zatrzymuje sie po
                    drodze.

                    Stare mapy turystyczne raczej ewidentnych przeklaman topograficznych nie
                    zawieraly. Raz pamietam tylko, ze spodziewalismy sie w lesie polany, chyba w
                    Bieszczadach, a polany nie bylo tam, gdzie powinna byc. Po prostu mapa
                    pokazywala stan rzeczy sprzed ilus lat, polana zarosla, a przy kolejnych
                    wydaniach nikt nie pofatygowal sie, zeby stan z mapy sprawdzic z
                    rzeczywistoscia. Obiektow wojskowych na mapach nie zaznaczano - zwykle w takim
                    miejscu byl po prostu las i kompletne bezdroze, ale takie obiekty z reguly sa w
                    miejscach rzadko uczeszczanych przez turystow.
                  • romy_sznajder Re: Canada 26.11.07, 20:15

                    > To co opisujesz wydaje się aż niewyobrażalne

                    Tak, wiem i wlasnie dlatego sadzilam, ze nadaje sie na pytanie. Czy Ksiezyc o
                    tym nie opowiada...wink)?

                    Zgadzam sie z pogladem, ze wymyslenie ciekawego pytania, a potem ustosunkowanie
                    sie odpowiedzi (bo to zaklada duzo wiecej, niz znajomosc kart, trzeba tez
                    przyjrzec sie, jak Odpowiadajacy mysli) jest trudne, ale tez zalezalo mi na
                    zawyzeniu poziomu...wink
                    Mam nadzieje, ze jestesmy coraz lepszewink

                    Dziekuje Wam za udzial.
              • morgana8 Re: Morgana 26.11.07, 17:15
                Romy, troche mnie wyobraznia poniosla, jak sie uparlas, ze rok 1988 byl wazny smile
                Dla mnie byl wazny, ale z zupelnie innych wzgledow smile A serio, to na mapy radze
                uwazac do tej pory. Mam duzo map Tatr w domu (troche chodzilismy smile)) , ale i
                tak jak mi sie jedna sprawdzona podrze, to potem szukam w sklepach nastepnej
                takiej samej, albo przynajmniej tego samego wydawnictwa. Odleglosci na mapie
                podane w godzinach - ehem, miedzy bajki wlozyc.
                • transwizje Re: 26.11.07, 17:31
                  hm, Romy, tak do końca to ja nie jestem pewna tych kart, gdyż tak
                  sobie właśnie weszłam na portal nasza-klasa i ni stąd ni zowąd
                  zaczęłam szukać moich znajomych z liceum, a to wszystko odpowiada
                  tym 4 kartom, łącznie z zakończeniem 8 mieczy, postój, nikogo nie ma
                  ode mnie wpisanego.
                  sądzę, że twoja historia połączyła się z moją na zasadzie wywołania
                  skojarzeń szkolnych z przeszłości, i tyle.
                  rzadko czuję, że karty mówią to o co pytam. Dlatego, gdy ktoś mnie
                  prosi o rozłożenie kart musi sam je ciągnąć (mnie mogła jego sprawa
                  wyjść nawet kilka dni wcześniej, przy losowym ciągnięciu, co
                  zapisuję i potem łatwo kojarzę, mając gotowca). z wyborami to było
                  natchnienie, tym łatwiejsze, że przez ostatni rok siedzę w historii
                  Europy i polityce bardziej, niż w psychologii i sprawach
                  indywidualnych.
                  o 8 mieczach pisałam na tym forum, i o tym co to za Droga, ale to
                  kwestia czy się stosuje karty odwrócone, czy nie.
                  pozdrawiam,
                  swoją drogą fajna zabawa z odgadywaniem, ale to raczej ćwiczenie dla
                  jasnowidzów (takie zaglądanie w niedopowiedzenia i tajemnice). dla
                  mnie tarot jest przede wszystkim Grą z Losem, przechodzeniem przez
                  Labirynt, bawieniem się z przypadkiem i Fatum, co do zaglądactwa
                  nigdy mnie nie ciągnęło i jak widać brak efektów. ale to
                  indywidualna sprawa podejścia, zdolności, filozofii itp.
                  ES
                  • canada53 Re: 26.11.07, 19:25
                    Tranwizje, fajnie że się pojawiłaś znowu na forum. Twoje uwagi są zawsze bardzo
                    celne i wspaniale potrafisz sprowadzać zagadnienia do ich sedna. A co do
                    zaglądactwa o którym piszesz, to chyba nie jest ono głównym celem tych naszych
                    zagadek. Powiedziałabym, że większą rolę odgrywa tu ćwiczenie własnego warsztatu
                    i możliwość odpowiadania na przeróżne, ale realne pytania mając pewność, że
                    otrzyma się rzetelną odpowiedź zwrotną ale bez dodatkowych obciążeń które
                    występują wtedy, gdy stawia się karty osobie potrzebującej pomocy. Taka zabawa
                    pomaga lepiej zrozumieć pewne karty, można dzięki niej odkryć wiele "smaczków"
                    poszczególnych arkanów i podyskutować o nich z innymi. A i intuicję też przy
                    okazji potrenować można, co tym bardziej pomaga w dalszej pracy z Tarotem.
                    • transwizje Re: 27.11.07, 17:09
                      no, tak zaglądactwo zabrzmiało pejoratywnie w tym wypadku, a
                      niepotrzebnie. wink to takie moje ogólne określenie dla funkcji
                      jasnowidzenia, najpopularniej rozumianej.
                      w sumie w sensie właśnie pejoratywnym to słowo najlepiej określa
                      zajęcia niektórych wróżek zaglądających innym w życiorysy, kieszenie
                      i łóżka, nieproszone o to, lub proszone przez osoby ogarnięte manią
                      manipulacji.
                      ale mniejsza o to akurat.
                      u mnie zagrało chyba (i gra rolę w takich wypadkach jak ten) brak
                      dostatecznej koncentracji na temacie. Mam umysł jednokierunkowy i
                      ostatnio mocno przejęty pewnymi abstrakcyjnymi tematami, które
                      blokują, przeszkadzają, uniemożliwiają...
                      Wynika on jednak z czegoś, czego nie potrafię (nie chcę) opanować,
                      tj. z braku zainteresowania takimi tajemnicami, co podświadomość
                      świetnie wie. Jednak poproszona prowadzi mnie wątkiem zbieżnym,
                      analogicznym i osobistym, czyli tam gdzie to zainteresowanie jeszcze
                      gra rolę.

                      a propos jednak sensu takiej zabawy (nazwałabym je jednak
                      ćwiczeniem, nieco podobnym do ćwiczeń huny, tylko z udziałem kart).
                      Interesujący wydaje się fakcik, że osoby, którym odpowiedź "nie
                      wyszła", "nie trafiły w sedno" jakoś na tym poprzestają. A mnie
                      interesuje właśnie wtedy pytanie: to o czym karty opowiedziały w
                      zamian? bo to jest jak wsłuchanie się w głos własnej intuicji, nie
                      koniecznie mówiącej na zadany temat.
                      druga sprawa: nie przestanie zadziwiać mnie pewność przekonania, że
                      karty wyciągnięte dotyczą właśnie tego, a nie innego zagadnienia,
                      które im się zadało.
                      moje doświadczenie po latach (nie tylko z tarotem) jest takie: na
                      początku taka pewność rzeczywiście się sprawdza, lecz z biegiem
                      czasu zanika. Z jakich względów, po co, to ciekawe pytania i
                      zagadnienia, ale tylko dla tych, którzy od tego problemu, zadania
                      postawionego przez narzędzie (coś spoza niego?) zechcą się czegoś
                      nauczyć, o życiu, o losie, o Bogu, o własnej duszy.
                      Pozdro (i nie przejmujta się moim ględzeniem, takim sobie)
                      ES
                      • romy_sznajder Re: 27.11.07, 18:40
                        Ojej, ale mi przykro...
                        Dlaczego akurat w tym watku takie watpliwosci, a nie na poczatku, kiedy byly
                        pytania o... nie wiem...o kuchnie?
                        Jakos to osobiscie odebralam, wlasnie dlatego, ze stalam sie wymyslac pytanie
                        problemowe i symboliczne.
                      • canada53 Re: 27.11.07, 22:39
                        Myślę, że taka synchroniczność występuje nie tylko w związku z kartami Tarota.
                        Bardzo często zdarza się tak, że w przypadku gdy nurtuje nas jakiś problem,
                        nagle wokół pojawiają się ludzie i sytuacje pozwalające nam lepiej ten problem
                        zgłębić. A to w rękę wpadnie książka na podobny temat, a to akurat coś w serialu
                        oglądanym katem oka na telewizorze coś podobnego się pojawi, itd. Może
                        studiowanie Tarota tylko powoduje wyostrzenie wrażliwości na tego typu sygnały.
                        Wydaje mi się, że Tarot zawsze odpowiada wielowarstwowo. A każdy odczytuje z
                        niego w danym momencie to, co jest mu potrzebne i to co potrafi odczytać. Ale
                        chyba opisywanie analogii do własnego życia w kartach postawionych na problem
                        dotyczący innej sprawy to już sprawa bardziej prywatna i niekoniecznie nadająca
                        się do publicznej dyskusji na forum. Tutaj może lepiej jest dyskutować o tej
                        "wspólnej" warstwie dotyczącej zadanego pytania. No chyba, że sama
                        zainteresowana osoba będzie chciała o tym opowiedzieć. Pamiętam, że np. między
                        innymi przy okazji warsztatu o pianie Coill, Coill sama napisała, że karty które
                        nam powychodziły zainspirowały ją do przemyśleń na temat tego co chciały jej one
                        przekazać o jej życiu prywatnym. Jednak szczegółów nie podała. Nie znaczy
                        przecież, że jeśli się o czymś nie napisało, to się też o tym nie pomyślało.
                        Zresztą nie da się pisać o wszystkim o czym się myśli, bo czasu i sił nie
                        starcza. Osobiście miewam o wiele więcej różnorodnych skojarzeń, ale przelewając
                        myśli na papier staram się to maksymalnie skracać (ha, ha!). I tak wychodzą mi
                        czasem kilometrowe posty, a jest to zaledwie ułamek tego co być może warto by
                        było napisać.
                        • transwizje Re: 03.12.07, 11:28
                          dopiero dzisiaj cug mi się poprawił na tyle, że mogę opowiedzieć
                          pewne szczegóły w temacie tego warsztatu.
                          Potrzebny jest jednak namysł, oj tak, i nie ma co walić
                          prosto "przemyśleń" zaraz po rozłożeniu kart.
                          Rację ma Romy, zauważywszy błąd, jaki popełniłam, mianowicie, że
                          rozłożywszy karty wstecz odczytałam je jednak normalnym trybem, do
                          przodu, zamiast w zgodzie z ruchem w głąb czasu. Usprawiedliwia mnie
                          tylko to, że tego sposobu od lat nie stosowałam. ;-(
                          Tak czytając jako karta 1. wypada na wstępe 8 mieczy, które
                          pokazuje, że droga została w umyśle uczestników sztucznie skrócona.
                          A założenia merytoryczne przyjęte za pewnik, który zablokował tym
                          samym właściwe rozwiązanie. Dotrwali do końca drogi, ale z wielkim
                          zmęczeniem.
                          2. Świat pokazuje wtedy cel drogi i wycieczki, impreza w gronie
                          klasy.
                          3. Król Monet pokazuje miejscowego wydawcę-znawcę terenu,
                          przewodnika-kierownika, pokazującego właściwe źródła informacji
                          4. skutki owej zmiany mapy.

                          Niestety, i co ciekawe, odpowiedź tarota była na tyle ścisła, że nie
                          do odczytania właściwie na logikę, bez odpowiedzi Romy jak było
                          naprawdę. Czemu? Spodziewałam się, rutynowo, zresztą pewnie jak
                          każdy rozkładający na taki temat karty, że opowiedzą one historię
                          krok po kroku jak było. Tymczasem streściły one konkluzje Romy. wink

                          Takie wpadki zdarzają się na tyle często, że uparcie uwrażliwiam na
                          nie każdą osobę próbującą wróżyć z tarota, a już najbardziej te,
                          które to robią "zawodowo". Stąd kilka moich wniosków, nie związanych
                          z osobami z tej dyskusji, a ogólnie, z użytkownikami tych kart.

                          Przypominam sobie pewną prężnie działającą łódzką salonistkę,
                          udzielającą się często w TV, która gdy wróżyła na żywo, odpowiadając
                          pytającym przez telefon, włos mi się jeżył na głowie, a oczy
                          wychodziły z orbit ze zdumienia. W życiu nie słyszałam takich
                          banialuk o znaczeniu poszczególnych kart, ona ich najwyraźniej nie
                          znała, albo po prostu gadała pod publiczkę, niezależnie od tego co
                          mówiły narzędzia.
                          Może być także na odwrót, czytanie kart jako ostatecznej wyroczni,
                          które - u osób zajmujących się "masówką" - pokazują owszem
                          przepowiednie, ale nie tego, o co pyta klient. Tego się już nie da
                          poznać, chyba że wyraźnie się widzi, iż karty nie pasują tematycznie
                          do pytania.
                          co do pojawiających się wokół sytuacji... dodAm, canado, że nie
                          tylko pozwalają one zgłębić problem, ale go niejako przywołują na
                          zasadzie jakiegoś odbicia fraktalnego w rzeczywistości. Tak rozumiem
                          moje nagłe zainteresowanie spotkaniem ze starą klasą, bardzo żywe
                          sny na ten temat, i właściwie dopasowanie wydarzenia do biegu kart,
                          lecz odczytanego pod prąd (niezgodnie z przyjętym założeniem).

                          pozdrawiam tymczasem
                          ES
                          • romy_sznajder Re: 03.12.07, 16:33
                            > Przypominam sobie pewną prężnie działającą łódzką salonistkę,
                            udzielającą się często w TV, która gdy wróżyła na żywo, odpowiadając
                            pytającym przez telefon, włos mi się jeżył na głowie, a oczy
                            wychodziły z orbit ze zdumienia.


                            To spokojna reakcjawink Bardzo.
                            Ja sie w podobnych razach (kiedy rzecz dotyczy astrologii) ciskam, ze robia
                            wiedzy / branży zly PR. Biore to do siebie, poniewaz sie z astrologia
                            indntyfikuję i glupoty traktuje osobiscie.
                            Ale ja mam komplet cech neofitki. Jak juz cos umiem to mi sie zdaje, ze wszyscy
                            inni powinni tez umiec.
                            Byc moze hartujaco zadzialaloby ogladanie Ezo TV, tzn. nagromadzenie masy bzdur
                            podzialaloby uspokajaaco, ze tak dziala wolny rynek i "taki jest swiat", ale nie
                            skusilam sie nigdy i mnie nie ciagnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka