...pt. Wycieczka.
Dawno, dawno temu, bodaj w '88 roku w ogolniaku, bylam na klasowej
wycieczce

W Gorcach. Cel: schronisko na Turbaczu.
Kto pamieta czasy ogolniakowe ten wie, ze klimaty miedzyludzkie sa w stanie
przycmic wiele niedogodnosci i tzw. 'wygoda' bywa zupelnie niewazna. Tym razem
jednak umeczylismy sie okrutnie i ekscytujace towarzystwo (kilka pierwszych
milosci sie zawiazalo na tej wyprawie...) w TYM pierwszym dniu bylo bez
znaczenia. Bylismy ledwo zywi.
Wysiedlismy z pociagu.... dotarlismy pod jakas gore.... patrzymy na jakas
mape.... i szacujemy, ze w schronisku bedziemy za ok. 4 godziny (nie dokladny
czas tu wazny, tylko rzad wielkosci). Raznym krokiem, zwarta grupa, sil mialo
starczyc jeszcze na wieczor.
Dotarlismy... po 9 godzinach.
Umeczeni, podzieleni na grupki, bo roznilismy sie kondycyjnie. Roznica miedzy
szacunkami a rzeczywistym czasem drogi wyniosla ponad 100%.
Dlaczego zajelo nam to tak duzo czasu?
Co bylo PRZYCZYNA opoznienia?