Skladalam wniosek kredytowy w Open 5 czerwca. Na decyzje mialam podobno
czekac dwa tygodnie. Tymczasem dzis mamy 28 czerwiec, a od doradcy w Open
dowiedzialam sie nastepujacej rzeczy: Otóż dzwonil do Millenium a analityk
powiedzial mu, że przeciez w naszej umowie przedwstepnej nie jest zawarty
termin do ktorego mamy sfinalizowac sprawe gdyz jest zaznaczone iz do czasu
otrzymania kredytu, tak iwec nie ma argumentu ku temu by przyspieszyc sprawe.
Pytam wiec czy to znaczy ze przez brak daty mamy byc teraz na szarym koncu???
Jakas paranoja, teraz nie iwem czy zadzwonic do Millenium, nawet nie wiem w
ktorym odziale doradca zlozyl ten wniosek. Jak myslicie zadzwonic na
infolinie czy gnebic doradce, ktory widze ze i tak chyba nic nie wskora,
aczkolwiek powiedzial ze postara sie by w tym tygodniu byla decyzja- ja juz w
to nie wierze

(Zatem co robic?