Dodaj do ulubionych

Żenująca obsługa w mBank

19.08.08, 14:59
W lipcu minęły 4 lata, odkąd jestem klientem mBanku (żona nieco krócej), a w
międzyczasie postanowiliśmy wziąć kredyt na mieszkanie. Wybór padł na mBank –
przystępny i internetowy… „nasz”. Zaczęło się w palcówce mBanku w Szczecinie,
gdzie omówiliśmy ogólne założenia kredytu i pobraliśmy dokumenty do
wypełnienia przez zakład pracy itp.
- zaświadczenie o zarobkach które nam dano, posiadało rubryki „netto” i
„brutto” (niepotrzebne skreślić). Osoba wypełniająca zaświadczenie w zakładzie
pracy, wybrała „brutto”. Po dostarczeniu dokumentu do mBanku, okazało się, że
nie może być brutto, musi być NETTO (?!...). Po co w takim razie wybór, skoro
jest tylko jedna właściwa opcja?! – żenada. Konieczne było nowe zaświadczenie.
- następnie – pytano nas czy chcemy koszty uruchomienia wliczyć w kredyt czy
nie. Wygodniej nam było nie wliczać, co zostało zaznaczone w dokumentach. Dwa
dni po dostarczeniu drugiego zaświadczenia (tego netto) o zarobkach, dzwonią
do nas z mBanku i mówią że konieczna jest nasza wizyta w placówce bo nie
podpisaliśmy jednego z dokumentów. Jedziemy zatem, a na miejscu okazuje się,
że chodzi o dokumenty – wliczyć koszty udzielenia kredytu w kredyt (?!)… a
przecież pytano nas wcześniej – nie chcieliśmy nic wliczać w kredyt! – żenada.
- nieco później – kolejny telefon – pracowniczka popełniła błąd w dokumentach
– dokumenty trzeba sporządzić/podpisać na nowo - jedziemy podpisać drugi raz
te same dokumenty – TRZECIA BEZSENSOWNA WIZYTA W MBANKU. Każdy może się
pomylić, ale biorąc pod uwagę wcześniejsze podejście do nas, wypadałoby
wykazać minimum rzetelności.
Do terminu kiedy kredyt musi być uruchomiony zostają nam 2 tygodnie – w mBanku
mówią, że spokojnie za tydzień będzie decyzja, podpiszemy umowę i uruchomimy
kredyt. Czekamy 9 dni i zaczynamy się niepokoić, czekamy 11 dni i nic -
telefon milczy, a czas ucieka. W końcu żona dzwoni i pyta - co się dzieje? – w
odpowiedzi słyszy, że: „…sezon urlopowy…”, „korki w Warszawie…”crying?!) – trzeba
czekać (?!!) . Jesteśmy już (szczególnie żona) poruszeni tą żenującą
sytuacją. Dzwonię zatem i bardziej stanowczo domagam się konkretów. Okazuje
się, że nagle urlopy w Warszawie się skończyły, a korki znikły i „już” jutro
możemy podpisać i uruchomić kredyt. Zjawiamy się zatem (mamy jeszcze 2 dni na
uruchomienia kredytu) , czytamy umowę – w umowie zauważam pewną nieścisłość –
drugi pracownik mBanku przygląda się wnikliwiej i stwierdza, że jest to błąd,
który wymaga sporządzenie nowej umowy (!!!) … nie poddajemy się czytamy dalej
- pytamy o niejasne dla nas kwestie – słyszymy od drugiego pracownika mBanku
że: „ to ma związek z dalszą częścią umowy i tam dalej jest wyjaśnione, ale
nie chce mu się tego szukać „ (!?)… Później słyszymy, że wszystko szybko się
poprawi i „już” jutro będzie można podpisać umowę…
Dzień jak i całą nerwową przygodę z mBankiem moja żona (wcześniej czująca się
doskonale) zakończyła w szpitalu z zagrożeniem ciąży.
Całą sytuację oceniam jako wielce żenującą – brak rzetelności, profesjonalizmu
i poważnego podejścia do sprawy. W mBanku nie szanowano naszego czasu, naszych
nerwów a w konsekwencji – zdrowia naszej rodziny. Całe szczęście, że
przezornie mieliśmy inny bank w zanadrzu, w którym wszystko odbyło normalnie,
poważnie (mimo okresu urlopowego i korków w Warszawie) i bez kpin. Jeżeli tak
wygląda zaangażowanie pracowników mBanku, gdy starają się złowić klienta, to
jak musi wyglądać, gdy mają go już w garści? Zona i ja, na szczęście nigdy się
tego nie dowiemy. Zdecydowanie odradzam, każdemu komplet przeżyć jakimi
uraczył nas mBank.
Obserwuj wątek
    • fania25 Re: Żenująca obsługa w mBank 19.08.08, 20:13
      a ja załatwiłam kredyt w mBanku bardzo profesjonalnie. w ciągu trzech tygodni
      podpisaliśmy umowę i żadnych zbędnych pytań, a sytuacje mieliśmy nietypową, bo
      oboje jesteśmy freelancerami.
      p.s. dla osób z poznania: polecam Adama Wojewodę.
      • gk102 Re: Żenująca obsługa w mBank 19.08.08, 21:09
        Czyli wszystko zależy jak zawsze od człowieka.. Tyle, że idąc do
        banku nie wiemy na kogo się trafi. Ja za "obsługę" i poniesione
        koszty wywalczyłam odszkodowaniesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka