Dodaj do ulubionych

samotna spod znaku strzelca

26.03.04, 23:32
Wciąż nie mogę trafić na odpowiednią osobę. Szukam miłości, mocno angażuje
się, a wciąż jestem oszukiwana i cierpię. Bez tego wszystko traci sens, nic
mnie nie cieszy. Zaczynam już tracić nadzieję że ktoś mnie pokocha z
wzajemnością i będę szczęśliwa. Co może mieć wpływ na to że nic mi się nie
układa? Proszę o rady. Dziękuję za odpowiedzi. Urodziłam się 4.12.1974
Obserwuj wątek
    • dinks Re: samotna spod znaku strzelca 29.03.04, 02:04
      Jestem obecnie w innej sytuacji, ale Twoje odczucia są mi doskonale znane,
      niestety. Może dlatego, że też jestem strzelcem. Zgadzam się z Tobą, że bez
      miłości wszystko wydaje się bez sensu. Może za bardzo szukasz miłości, może
      zbyt mocno się angażujesz? Nie trać nadziei, jeśli Ty nie znajdziesz miłości,
      ona znajdzie Ciebie. Na pewno. Pozdrawiam serdecznie.
      • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 29.03.04, 22:01
        Dzięki za słowa otuchy. Może masz rację, że za barzo sie angażuję, ale nie
        potrafię inaczej. Może potem przez to tak bardzo cierpię. Ale miłosć jest
        jedyną rzeczą dla której warto żyć.
        • justinne Re: samotna spod znaku strzelca 01.04.04, 21:53
          czesc Monika
          pewnie niewielka to pociecha ale ja urodzilam sie tego samego dnia co Ty i tez
          niestety moge powiedziec, ze mi sie nie uklada. Spotykam raczej chlopcow
          zamiast mezczyzn, ktorzy czesto okazuja sie nieodpowiedzialny, oszukuja i
          zawodza mnie... jestem ciekawa spod jakich znakow przyciagasz facetow? Ja
          glownie spod strzelca i ryb. pozdrawiam
          • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 01.04.04, 22:18
            Cześć Justinne. Ja ostatnio przyciągam panów spod znaku Skorpiona, wcześniej
            Raki i znaki z trygonu ognia. Wszyscy moi znajomi powtarzają że osoby przeze
            mnie spotykane (nie było ich zbyt wiele) były niedojrzałe, ale to żadna
            pociecha. Pozdrawiam
            • justinne Re: samotna spod znaku strzelca 01.04.04, 22:39
              hmmm, wiem ze to zadna pociecha. Ja ostanio bylam u tarocistki, ktora mi
              powiedziala, ze poprzedni rok nie byl laskawy dla strzelcow, wiec moze ten
              bedzie lepszy. W kazdym razie na faceta na zycie wedlug tarocistki musze
              jeszcze poczekac do poczatku 2005, ale skoro tyle czekalam, wiazacym sie nie z
              tymi co trzeba to jeszcze chwile poczekam. To wlasnie ona mi powiedziala, ze
              wybieram sobie chlopcow na partnerow, ktorzy zreszta nie chca byc partnerami,
              fakt, ze takie rzeczy widac tez golym okiem ale nie wtedy kiedy jest sie
              zaangazowanym. trzymaj sie cieplo
              • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 01.04.04, 22:48
                Ja poprzedni rok miałm prawdziwę huśtawkę nastrojów -od wielkiej rozpaczy,
                poprzez wielką euforię i znów do wielkiej rozpaczy. Ale mam nadzieję że ten rok
                będzie dla nas obu bardziej łaskawy. Ale mamy ten sam syndrom. Obie wybieramy
                chłopaków na partnerów zamiast facetów. Ale serce nie sługa i nie słucha nigdy
                rozumu. Pozdrawiam.
            • dorkafi Re: samotna spod znaku strzelca 01.06.04, 11:00
              A mnie sie czepiaja faceci Wagi i Blizniaki.
    • pantomass Re: samotna spod znaku strzelca 01.04.04, 23:02
      Witaj Moniq

      Postawiłem horoskop horarny na moment, w którym postawiłaś pytanie. Wynika z
      niego, że Twoim motywem rozpoczynania ostatnich Twoich znajomości z mężczyznami
      był pociąg seksualny. Dlatego szukałaś takich mężczyzn, którzy nie koniecznie
      muszą mieć wysokie morale, i którzy dają się łatwo uwieść wchodząc w różne
      romanse. Teraz następuje moment, kiedy wreszcie zdajesz sobie sprawę, że Twoje
      postępowanie do niczego dobrego Cię nie doprowadziło.

      Moja rada jest taka, abyś przez najbliższy czas zachowała umiarkowanie. Zwracaj
      uwagę na to czymś się odżywiasz, chodzi zarówno o pokarm, jaki i relacje
      partnerskie.
      • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 01.04.04, 23:18
        Witaj Pantomass.
        Nie bardzo wiem jaki to jest horoskop horarny. Co to takiego? A co do mojego
        wyboru mężczyzn - nie sądzę żeby z mojej strony był to pociag seksualny, moze
        raz, ale na pewno nie ostatnim razem. Ze strony mężczyzn być może. Przynajmniej
        tak to wyglada. Ale dzięki za horoskop. Mam nadzieję że moja przyszłosc rokuje
        bardziej optymistycznie niż przeszłosc. Podrawiam.
    • bawolek Re: samotna spod znaku strzelca 02.04.04, 00:43
      Myslęże każdy ma swój czas. Możliwe, że Twój ulubienieć jest już tuz tuż.
      Rozgladaj się za nim , ale nie koncentruj sie bynajmniej tylko na tym . Tak
      stzrelcom znacznie lepiej ostatnio szło w pracy. Ale podobno teraz już tylko
      lepuiej
      • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 02.04.04, 10:37
        Może nie każdy ma swój czas. Ja już tracę na to nadzieję. Ale nie wiedzie mi
        sie kiepsko nie tylko z tym, również w pracy i w wielu innych dziedzinach.
        • dorkafi Re: samotna spod znaku strzelca 01.06.04, 11:02
          Tracisz nadzieje bo za bardzo czekasz i myslisz o znalezieniu faceta. Zacznij
          zyc dla siebie bo inaczej cale zycie przezyjesz szukajac idealnego Mr...
          • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 01.06.04, 23:58
            Witaj Dorkafi.
            Ja jestem dosłownie samotna. Po wielu problemach okazało się że nie mogę liczyć
            na ludzi których uznawałam za przyjaciół. Mam dużo znajomych, ale oni zazwyczaj
            mają swoje problemy, rodziny.....
            Kiedyś byłam nieuleczalną optymistką. Ale życie mocno mi dało w kość.
            Może masz rację, że kto dłużej czeka dostaje najlepsze kąski. Ale ile można
            czekać? Ile można być samym? Może niektórym odpowiada samotność, niezależność.
            Ja mieszkam sama od 3 lat i naprawdę mam już tego dość. Samotne życie mnie
            dobija. Wszystko traci sens, nie mam ochoty nawet wstawać z łóżka.
            Bardzo chciałabym mieć do kogo przytulić się, na kogo czekać..... Byś przy
            ukochanej osobie.
            Czy wisi nade mną jakaś klątwa? Czy wszystkie dziewczyny spod znaku Strzelca
            mają takiego pecha w miłości?
            Czy mogę liczyć na pomyślność w miłości (przyszłości)?
            • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 06.06.04, 12:59
              Czy ktoś moze mi powiedziec jaka czeka mnie przyszłosć w miłosci?
    • malwina1961 Re: samotna spod znaku strzelca 15.05.04, 18:20
      Witaj, Moniq.b...podobnie jak Ty jestem strzelcem, data urodzin 12.12...i też
      jestem sama, miałam 2-ch partnerów/baran i ryba/, ale obaj dziwnym trafem nie
      nadawali sie do życia w rodzinie.Z pierwszym /baranem/przeżyłam 12 lat, i to
      chyba dlatego, że byłam tolerancyjna/może nadmiernie.../, drugi nie wiedział,
      czego naprawdę chce od życia-najpierw chciał dziecka, ale jak było w drodze -
      "zrejterował"...Moze to moja "karma",że tak mi się nie układa w życiu? trafiam
      na łobuzów, drani, złodziei, damskich bokserów...teraz boję sie nowego życia z
      facetem i swiadomie "uciekam"...Byłam nawet u słynnej Marii Bigoszewskiej, ale
      nie wiem, co dalej,wrózba nie była pomyślna/ogólnie we wszystkim/
      • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 16.05.04, 13:43
        Malwino!

        Czesto jest tak, ze jak jestesmy juz kompletnie bezradni to zrzucamy wszystko
        na karme. Ja nie zgadzam sie z tym. Pojecie karmy zostalo ukute po to abysmy
        stawali sie doskonalsi a nie zeby odbierac nadzieje. Uwazam, ze w kraju pod
        silnymi wplywami chrzescijanskimi nie powinno sie tego pojecia naduzywac, bo my
        go po prostu nie rozumiemy.

        Najczesciej jest tak, ze problemy z partnerstwem maja kobiety,kotre nie mialy
        odpowiednich wzorcow meskich w dziecinstwie. To z tym nalezy sobie radzic.
        • malwina1961 Re: samotna spod znaku strzelca 18.05.04, 00:11
          Witaj, Anahello, czytając Twoją odpowiedż zastanawiałam się nad tym męskim
          wzorcem z dzieciństwa...W pewnym sensie miałaś rację...Nie mogę powiedzieć, że
          ojciec był zły dla rodziny - pracował, zajmował sie dziećmi, ale...nie szanował
          swojej żony, a mojej matki...Wiem, że ją też zdradzał, często się kłócili,
          nawet jako dziecko byłam świadkiem niejednego...Faworyzował mojego brata, ja
          musiałam się dobrze starać, aby mnie zauważył...Myslę, że nieświadomie wybrałam
          podobnego do niego partnera /moje życie było podobne do życia matki /, też się
          starałam, a i tak było zawsze żle...I w końcu znalazł sobie inną, z którą
          podobno nie ma najlepiej...A tak bardzo chciałam, żeby moje zycie było inne,
          niz rodziców.../Dlatego - wybacz - mówię tu o "karmie", zresztą kultura wschodu
          jest mi bliska / Zastanawiałam się zawsze, jaki los mi zapisał mój dzień
          urodzin...
    • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 16.05.04, 17:36
      Eh strzelczynie:)

      W Waszym znaku przebywa teraz Pluton. Co oznacza dla Was bardzo glebokie
      wewnetrzene przeobrazenia. Przez te kilkanascie lat pobytu krola podziemii w
      Strzelcu dla nas wszsytkich wazne jest aby przewartosciowac cos, co nas w zyciu
      uwiera. Dotyczy to wszystkich ale Strzelce moga to przezywac intensywniej.
      Wazne jest abysmy mieli swiadomosc koniecznosci zmian, zwlaszcza w systemie
      wartosci.
      Czego zycze wszystkim, a solarnym Strzelcom w szczegolnosci.
    • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 17.05.04, 12:23
      Może masz rację Anahello, ze problemy w związkach wynikają z braku odpowiednich
      wzorców męskich w dzieciństwie. Ja chyba nieświadomie wybieram facetów w pewien
      sposób podobnych do mojego ojca – bardzo władczych, zaborczych przez których
      cierpię, którzy traktują mnie jak zabawkę. Są łobuzami niedojrzałymi
      emocjonalnie, a ja jestem zbyt uległa i tolerancyjna dla nich. A i tak w
      końcowym rozrachunku cierpię ja.
      Czy pluton przez najbliższe kilkadziesiąt lat będzie przebywał w znaku
      strzelca? Jak mam rozumieć to że czekają nas wtedy głębokie wewnętrzne
      przeobrażenia?
      • anahella Pluton dzis dla Strzelcow. 18.05.04, 09:00
        moniq.b napisała:

        > Czy pluton przez najbliższe kilkadziesiąt lat będzie przebywał w znaku
        > strzelca? Jak mam rozumieć to że czekają nas wtedy głębokie wewnętrzne
        > przeobrażenia?
        >
        Pluton za pare lat wyjdzie ze Strzelca. Wiec okazja dla Strzelcow jest jeszcze.
        Dzis jest w 22 stopniu tego znaku, co znaczy, ze siedzi na Sloncu osob
        urodzonych okolo 10 grudnia. Jak ktos sie urodzil wczesniej to juz po tym
        tranzycie (nierzadko trudnym i bolesnym, ale nie zawsze). Tranzyty Plutona
        kaza "posprzatac" swoje zycie - wyrzucic to co jest niepotrzebne mimo ze nie
        bardzo chcemy. Na jakim polu powinnismy zajac sie sprzataniem? To zalezy od
        indywidualnego horsokopu.

        Osoby urodzone tuz przed switem maja chyba najwiecej do zrobienia, zmienic
        stosunek do samego siebie. Osoby urodzone tuz przed zachodem Slonca - chodzi o
        zwiazki, ale nie tylko o meza/zone ale w tym rozniez o wszelkie zwiazki z
        ludzmi. Urodzeni o polnocy - czesto moga miec sile zeby sie wyprowadzic z
        toksycznego domu, zmienic stosunek do korzeni itp. Ci, ktorzy urodzili sie w
        poludnie zmieniaja wtedy sprawy zwiazane z kariera zawodowa, statusem
        spolecznym czy w ogole dazeniami zyciowymi.

        Oczywiwcie jak wyzej napisalam wszystko wszystko jest kwestia indywidualna: nie
        kazdy STrzelec ze Sloncem na descendnecie musi zmieniac partnera, a ze Sloncem
        na IC wyprowadzac sie.

        Ci z poczatku znaku moga sie teraz buntowac: Uran - planeta buntu pozostaje w
        kwadraturze do ich Slonca. Wiec Ci, ktorzy mieli cos do "popsprzatania" a nie
        zrobili tego moga miec nawrot checi zmian - tym razem jednak nie w sposob
        przemyslany ale ostry.
        • moniq.b Re: Pluton dzis dla Strzelcow. 18.05.04, 10:06
          Ja urodziłam sie 4.12 o 15.15, Czyli tranzyt już jest poza mną? Czy teraz
          powinno sie wszytko unormowac? Czy moje checi do zmian, np. przeprowadzka czy
          zmiana pracy mają szanse na powodzenie? Czy jest szansa na powrót do
          porzedniego związku?
          Co to znaczy słońce na ic?
          • comma Re: Anahello :-) 18.05.04, 14:00
            Ja też jestem strzelczycą 15.12.1964 g. 22.40. Uderzyło mnie to, co piszesz o
            Plutonie i zmianach. Ponieważ mnie też one dotyczą, będę niezmiernie wdzięczna
            za kilka słów na mój temat.
            • anahella Re: Anahello :-) 19.05.04, 04:23
              Trudno mi teraz sie skupic, bo jest pozno, a na astrologie mam malo czasu. Ale
              Twoja godzina urodzenia wskazuje ze transformacie dotyczace Plutona moga
              dotyczyc wlasnie spraw domowych, bo Slonce masz najprawdopodobniej w IV domu.
              Chodzi nie tylko o sprawy Twojego domu w sensie rodziny. To moze dotyczyc tez
              rodzinnych spraw majatkowych ale i poczucia identyfikacji z korzeniami lub -
              tak potrzebnego kazdemu czlowiekowi - poczucia bezpieczenstwa.

              Pluton bardzo czesto dziala "od wewnatrz", w sferze psychiczej.
              • moniq.b Re: Anahello :-) 19.05.04, 18:20
                W jaki sposób mogę określić jakie palnety mam w poszczególnych domach?
                • anahella Re: Anahello :-) 19.05.04, 22:13
                  moniq.b napisała:

                  > W jaki sposób mogę określić jakie palnety mam w poszczególnych domach?

                  Najlatwiej wstukac do programu astrologicznego swoje dane. Ale Ascendent i
                  szczyty domow zaleza rowniez od godziny urodzenia.

                  Na sieci sa dema profesjonalnych programow astrologicznych, ale zeby z nich
                  korzystac wymagane jest minimum wiedzy astrologicznej - m.in. symbole planet i
                  znakow. Jest strona www.astro.com, gdzie mozna sobie wyrysowac kosmogram a i w
                  roznych jezykach (ale nie po polsku) jest opis horoskopu natalnego, ktory
                  rowniez mozesz sobie wydrukowac.
                  • moniq.b Re: Anahello :-) 20.05.04, 12:50
                    Jak mam podane w jakich znakach mam planety są podane 2 znaki - jeden mniejszy
                    drugi wiekszy. Co to oznacza? Czy mozesz powiedzieć mi co oznacza literka R na
                    końcu za znakami przy planetach?
                    • anahella Re: Anahello :-) 20.05.04, 20:10
                      moniq.b napisała:

                      > Jak mam podane w jakich znakach mam planety są podane 2 znaki - jeden
                      mniejszy
                      > drugi wiekszy. Co to oznacza?

                      Az zajrzalam na te strone ale nie widze. Mozesz przekopiowac na forum kilka
                      opisow planet? Bo nie mam pojecia o chodzi.

                      Czy mozesz powiedzieć mi co oznacza literka R na
                      > końcu za znakami przy planetach?

                      Planeta w retrogradacji, czyli w pozornie wstecznym ruchu. Planety tak naprawde
                      nie cofaja sie, ale poniewaz Ziemia nie jest srodkiem ukladu to moze sie
                      wydawac, ze pozostale ciala ukladu slonecznego od czasu do czasu ida do tylu.
                      Interpretacja tego jest dosc trudna dla osoby nie znajacej sie na astrologii
                      (czyt. nie rozumiejacej energii planet) wiec nie bede rozwijac tematu.
                  • moniq.b Re: Anahello :-) 20.05.04, 13:30
                    Próbowałam ustalić to w Urani, ale w domach nie pokazuje mi planet tylko znaki.
                    Co oznaczają te stopnie przy planetach?
                    • anahella Re: Anahello :-) 20.05.04, 20:35
                      moniq.b napisała:

                      > Próbowałam ustalić to w Urani, ale w domach nie pokazuje mi planet tylko
                      > znaki.
                      > Co oznaczają te stopnie przy planetach?

                      Bo polozenia planet i swiatel w domach wynikaja z rysunku. A co do stopni -
                      zebys to zrozumiala musialabym napisac dlugi wywod na temat ekliptyki,
                      definicji znaku zodiaku i tak dalej. Usnelabys przed dotarciem do polowy:)
                      Dlatego sugeruje Ci kupienie sobie jakiegos podrecznika astrologii dla
                      poczatkujacych. Wsrod pozycji dostepnych na rynku mozesz sobie troche wybrac,
                      ja polecam Ci ktoras z ponizszych pozycji:

                      Alexander von Pronay: "Zarys astrologii urodzeniowej"
                      Krystyna Konaszewska-Rymarkiewicz: "Astrologia. Podstawy i studium".

                      Dodatkowo uwazam ze warto sobie kupic tez
                      Rafal Prinke: "Vademecum polskiego astrologa".
          • anahella Re: Pluton dzis dla Strzelcow. 19.05.04, 04:03
            moniq.b napisała:

            > Ja urodziłam sie 4.12 o 15.15, Czyli tranzyt już jest poza mną? Czy teraz
            > powinno sie wszytko unormowac? Czy moje checi do zmian, np. przeprowadzka czy
            > zmiana pracy mają szanse na powodzenie?

            z tranzytami Plutona jest tak, ze same w sobie nie niosa wydarzen. Wydarzenia
            sa skutkiem tego do czego dojrzelismy.

            > Czy jest szansa na powrót do
            > porzedniego związku?

            Trudno powiedziec. Tranzyt Plutona powinien pomoc Ci w okresleniu czy tego na
            pewno chcesz? Czasem jest tak, ze czegos sie kurczowo trzymamy nie widzac ze
            trzeba sie od tego odwrocic. Wtedy tracimy to cos. Nie pisze tego w kontekscie
            Twojej osoby, tylko ogolnie.

            > Co to znaczy słońce na ic?

            Osoba urodzila sie okolo polnocy
    • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 21.05.04, 19:05
      A co oznacza literka R przy znakach w jakich są planety?
      • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 21.05.04, 22:53
        moniq.b napisała:

        > A co oznacza literka R przy znakach w jakich są planety?

        Ona jest przy planecie a nie przy znaku. Od czasu do czasu planety wchodza w
        ruch *pozornie* wsteczny i nazywa sie to retrogradacja planety.
    • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 25.05.04, 00:56
      A czy ktoś może mi powiedzieć jaki mam ascendent i coś o nim?
      • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 25.05.04, 08:06
        Do wyliczenia Ascendentu potrzebna jest data urodzenia, godzina i miejsce.
        • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 25.05.04, 08:13
          4.12.2004 godz. 15:15 Gorzów Wlkp.
          • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 29.05.04, 22:49
            moniq.b napisała:

            > 4.12.2004 godz. 15:15 Gorzów Wlkp.

            2004?:))))))
            • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 30.05.04, 00:24
              sorki. urodziłam sie 4.12.1974 15:15 Gorzów Wlkp.
              • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 31.05.04, 00:42
                Juz ponizej Cytryna napisala Ci, ze masz Ascendnet w Bliznietach. Jego wladca -
                Merkury siedzi na Descendencie, no i jest stellium w VII domu.

                To ostatnie znaczy, ze zycie partnerskie jest dla Ciebie bardzo wazne i bardzo
                sie w zwiazki angazujesz. Potrojna, dosc scisla koniunkcja Slonca, Neptuna i
                Wezla pln. daje ci z jednej strony ped do ludzi (ludzi w ogole, nie tylko
                mezczyzn - ty jestes stworzeniem stadnym), jakis przymus zawarcia zwiazku ale
                ten Neptun troche burzy harmonie, bo on daje cos niematerialnego, pogon za
                miloscia idealna, czesto skladanie ofiary z siebie na oltarzu zwiazku. I stad
                Twoje rozczarowania w zwiazkach, o ktorych napisalas zakladajac ten watek. I tu
                wkroczyl Pluton, ktory kazal Ci przetransformowac swoj stosunek do zwiazkow.
                Tranzytowal Twoj VII dom (dom partnerstwa) i wszystkie planety po kolei nie po
                to zebys cierpiala ale zebys wywalila ze swojego zycia to, co niepotrzebne.
                Pluton to taki buldozer: jak sama nie posprzatasz sobie w glowie to on
                przyjedzie i zgarnie wszystko. nie zapyta czy chcesz cos zostawic.

                Slonce z Neptunem w Strzelcu, w kwadraturze z Jowiszem w Rybach to wedlug mnie
                daje przesadny idealizm. Pluton wiec nie przyszedl Cie krzywdzic, tylko wylewa
                na glowe kubel zimnej wody. W 2002 roku bylo ostatnie zejscie opozycji Pluton-
                Saturn. Ten czas musial byc dla Ciebie bardzo trudny. Ale przeciez co nas nie
                zabije to nas wzmocni, prawda? Wyciagnij wnioski z tego co sie wtedy dzialo, bo
                wtedy cos umarlo po to zeby poczelo sie nowe zycie. Co wtedy umarlo, co sie
                zaczelo? - Ty sama wiesz najlepiej. Najwazniejsze jest to, zeby uznac, ze To
                bylo niepotrzebne, ze to byl balast i teraz mimo, ze jestes do tego przywiazana
                mozna to wywalic i z lzejszym plecakiem isc dalej. Tak bym ujela w skrocie
                plutonowe nauki.
                • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 31.05.04, 12:26
                  Witaj Anahello.
                  Dziękuję za informacje.
                  Faktycznie życie partnerskie jest dla mnie bardzo ważne, wręcz najważniejsze i
                  bardzo mocno się angażuję w związki. Staram się dać z siebie wszystko i przez
                  to później tak cierpię. Po ostatnim doświadczeniu zaczynam myśleć troszkę
                  inaczej i przestaję tak idealizować miłość i partnera. Bo do tej pory
                  faktycznie podchodziłam do tego bardzo idealistycznie, patrzyłam przez różowe
                  okulary i czułam się jakby ktoś co najmniej wylał mi kubeł zimnej wody na
                  głowę. Mam nadzieję że wszystkie te koszmary mam już za sobą. Choć najgorsze
                  chwile miałam w 2003r – początek ale przede wszystkim koniec roku.
                  Bardzo lubię przebywać wśród ludzi i bardzo nie lubię samotności.
                  Wiec wszystko co napisałaś o mnie jest prawdą.
                  Dziękuję i pozdrawiam.
    • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 25.05.04, 22:17
      Czy mogę liczyć na pomoc z ustaleniem ascendentu? Please
      • cytryna76 Re: samotna spod znaku strzelca 26.05.04, 23:38
        Twój ascendent znajduje się w znaku Bliźniąt. Jest jeszcze coś. Otóż ów pluton
        przechodzi właśnie (tranzutuje) dom 7, który dopowiedzialny jest za relacje
        miedzyludzkie i partnerstwo. To przez niego lub dzięki niemu w tej własnie
        sferze wszystko się zmienia. Pluton niesie czesto traumatyczne przeżycia,
        straty i rozłąki, ale nie jest to bezcelowe. Wszystko po to, bys dojrzała i w
        przyszłosci zbudowała naprawdę udany związek. "najgorsze" masz już za sobą.
        pluton minął juz Twoje urodzeniowe słońce i przetransformował osobowość, minął
        też Wenus -Planetę miłości,a więc czas cierpienia i 'wewnętrznego piekła"
        powoli kończy się. Pluton ostatecznie opuści dom VII dopiero w 2006 roku, co
        nie oznacza wcale, ze do tego czasu nie poznasz nikogo sensownego. Sądzę
        wręcz, ze to stanie się już wkrótce - "cięzkie" i trudne tranzyty planet
        lubią 'wynagradzać" za konieczne dla rozwoju cierpienie właśnie pod koniec
        swojego oddziaływania. Powodzenia !
        • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 27.05.04, 10:26
          Wielkie dzieki za informacje. Pozdrawiam
        • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 27.05.04, 10:35
          A czy mogłabyś mi coś powiedzieć na temat planet w domach? Najbardziej
          interessuje mnie 11 dom.
          • cytryna76 Re: samotna spod znaku strzelca 27.05.04, 22:46
            Dom 11 również powiązany jest z relacjami międzyludzkimi , ale to już nie
            związki partnerskie sam na sam jak w domu 7, ale związki typu koleżeństwo -
            przyjażń. Na głebszym poziomie dotyczy czegos w rodzaju poczucia sensu naszego
            zycia w kategoriach spełecznych - czyli w jaki sposób chcemy zaistnieć wśród
            innych. Osoby z podkreslonym 11 domem to zwykle w jakims sensie społecznicy lub
            osoby , które mają problemy w tej sferze ( w zaleznosci od planet i
            zzanagażowanych znaków). U Ciebie dom ten jest jednak pusty, za to w 7 znajduja
            się aż 3 planety, zatem relacje typu "sam na sam" odgrywają w Twoim życiu
            wiekszą role niż np. społeczne zaanagażowanie.
            • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 28.05.04, 17:50
              Droga Cytrynko. Dziekuję za informacje. Jeśli mam tyle planet w 7 domu
              odpowiedzialnym za związki to co to oznacza? Jak mogłabym w ogóle sprawdzić
              jakie mam planety w poszczególnych domach i jak to interpretować?
              • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 06.06.04, 21:33
                moniq.b napisała:

                > Jak mogłabym w ogóle sprawdzić
                > jakie mam planety w poszczególnych domach i jak to interpretować?

                Po kolei:
                SAturn - III
                Ksiezyc - IV
                Pluton, Uran, Mars - VI
                Merkury - co prawda wedlug podanej przez Ciebie godziny jeszcze w VI ale
                bliskos osi sprawia ze interpretuje sie go jakby byl juz w VII
                Neptun, Wezel Polnocny, Slonce, Wenus - VII
                Jowisz - XI

                Co prawda Cytryna gdzies wyzej napisala ze masz dom XI pusty, ale mozliwe ze
                uzywa innego sytemu domow niz ja.

                Z watku wiem, ze sciagnelas sobie demo Uranii.
                Ascendent to ta strzalka z lewej strony. Wewnetrzny podzial kola to sa wlasnie
                domy. Defaultowo w Uranii jest system domow autora programu. Ja uzywam
                Placidusa - mozesz sobie zmienic ale na tym etapie nie musisz. Domy i znaki
                liczy sie w kolejnosci *odwrotnej* niz ruch wskazowek zegara. Zatem to co
                napisalam mozesz sobie porownac z wydrukiem z Urani i opisac kazdy symbol
                planety nazwa. Podobnie ze znakami. Kolejnosc znakow (Ascendent masz w
                Bliznietach) mozesz sobie spisac z horoskopu w gazecie kobiecej.

                A jak to interpretwoac - to trzeba by bylo sie pouczyc astrologii. W paru
                miejscach na tym forum polecalam rozne lektury dla poczatkujacych. np. Pronay,
                Konaszewska, Prinke. Wrzuc te nazwiska w wyszukiwarke na tym forum - znajdziesz
                moje wpisy z tytulami.
                • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 07.06.04, 11:26
                  Masz rację, ściągnełam demo Uranii, ale musze przyznać że niewiele mi mówią te
                  wykresy. A czy z takich horoskopów można odczytać tez przyszłość?
                  • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 08.06.04, 00:33
                    moniq.b napisała:

                    > Masz rację, ściągnełam demo Uranii, ale musze przyznać że niewiele mi
                    > mówią te
                    > wykresy.

                    Jezeli nauczysz sie symboli planet i znakow to zaczna mowic.

                    > A czy z takich horoskopów można odczytać tez przyszłość?

                    To co robi demo Uranii to horoskop urodzeniowy. On jest nasza matryca. Poza nia
                    nie wyjdziemy tylko dzialamy wewnatrz niej. Skoro zapisane sa w tym nasze cechy
                    to i takze mozliwosc wydarzen. Ale ja jestem przeciwnikiem przepowiadania
                    przyszlosci na podstawie horoskopu urodzeniowego. NIby sa takie regulki
                    typu "Uran w VII domu - malzonek osoby bedzie kims nadzwyczajnym". ale to sie
                    nie sprawdza.

                    Zeby znalezc przyszle wydarzenia trzeba najpierw uczciwie obrobic horoskop
                    urodzeniowy, czyli do czego czlowiek jest zdolny. Potem robi sie inne horoskopy
                    na przyszly czas wedlug okreslonych technik. Kupa roboty i nie dla
                    poczatkujacych.
                    • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 08.06.04, 08:02
                      A czy mogłabyć choć troszkę powiedzieć mi co mnie czeka w miłosći? Czy uda mi
                      sie w końcu ułożyć życie pod tym względem?
                      • cmytojet Re: samotna spod znaku strzelca 08.06.04, 09:01
                        > Jezeli nauczysz sie symboli planet i znakow to zaczna mowic.
                        [ciach!]
                        > Ale ja jestem przeciwnikiem przepowiadania
                        > przyszlosci na podstawie horoskopu urodzeniowego. NIby sa takie regulki
                        > typu "Uran w VII domu - malzonek osoby bedzie kims nadzwyczajnym". ale to sie
                        > nie sprawdza.
                        [ciach!]
                        > Zeby znalezc przyszle wydarzenia trzeba najpierw uczciwie obrobic horoskop
                        > urodzeniowy, czyli do czego czlowiek jest zdolny. Potem robi sie inne
                        > horoskopy na przyszly czas wedlug okreslonych technik. Kupa roboty i nie dla
                        > poczatkujacych.

                        Generalnie wyglada to na bardzo zakręcony i skomplikowany system.
                        Wg mnie KAŻDY jest wystarczająco wyposażony żeby samodzielnie podejmować
                        decyzje w swoim życiu, ty Moniq.b też :) Świat nie jest (moim zdaniem)
                        podzielony na "wiedzących" i "bezradnych". Chociaż rozumiem Twoje emocje,
                        bo i osobiście wiem o czym mówisz i mam przyjaciół(ki), które były/są
                        w podobnym stanie.

                        A samo pytanie jest proste i zasadne, w tym sensie że nurtuje każdego
                        z nas, ludzi. Nie masz się czego "wstydzić". Wszyscy pragniemy miłości,
                        bezpieczeństwa i chcemy być szczęśliwi.

                        Czuje sie niezręcznie poruszając na publicznym forum tak osobiste dla Ciebie
                        sprawy, odpowiem więc tylko ogólnie.

                        > ... co mnie czeka w miłosći? Czy uda mi
                        > sie w końcu ułożyć życie pod tym względem?

                        Ogólnie więc to zależy głownie od Ciebie, od tego jakie decyzje w swoim życiu
                        zamierzasz podjąć. Nie chce przez to powiedzieć, że możesz sama określić co
                        Cię spotka - nie dano nam, ludziom "władzy nad swoim losem". Ale:

                        "(7) Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą
                        wam. (8) Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto
                        kołacze, temu otworzą."

                        +++z życzeniami owocnych poszukiwań+++
                        cmytojet
                        • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 08.06.04, 09:12
                          Niestety po wielu niepowodzeniach miłosnych tracę nadzieję, ze będę szczęśliwa.
                          I chyba jednak nie wszyscy ludzie pragną miłosći.
                          • cmytojet Re: samotna spod znaku strzelca 08.06.04, 15:35
                            > I chyba jednak nie wszyscy ludzie pragną miłosći.

                            Owszem, wszyscy - takie jest moje przekonanie i doświadczenie :)

                            Mówiąc bardziej precyzyjnie wszyscy "gdzieś tam w środku" chcą być kochani.
                            Ale sprawa nie jest prosta, bo po pierwsze nie wszyscy to samo rozumieją
                            pod pojęciem "miłość" (więź? bardziej przyjaźń? bardziej pożądanie?).
                            Po drugie w różny, czasami destrukcyjny, sposób domagają się tej miłości
                            dla SIEBIE. Mowiąc destrukcyjny mam na mysli wszelkie działania "łąmiące"
                            partnera, wyciągające od niego coś czego nie chce sam dać.

                            Zresztą pytanie podtawowe: jeżeli "się domagają", to czy to
                            może jest miłość?

                            Najlepszy opis miłości jaki znam pochodzi (moim zdaniem) z Biblii:

                            (4) Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości,
                            miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się,
                            (5) nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się,
                            nie myśli nic złego,
                            (6) nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy;
                            (7) wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa,
                            wszystko znosi.
                            (8) Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki,
                            ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci.

                            (1-szy list Pawła do koryntian, rozdział 13, wersety 4 do 8)

                            > Niestety po wielu niepowodzeniach miłosnych tracę nadzieję, ze będę
                            > szczęśliwa.

                            Uszki do góry :)
                            to niemożliwe, żebyś była jakimś wyjątkiem ...
                            może dotychczas się za to źle zabierałąś (sorki, za osobistą uwagę)?
                            • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 08.06.04, 22:11
                              Nie jestem osobą która nie potrzebuje miłosci. Wręcz odwrotnie. Miłosć jest dla
                              mnie najważniejsza.
                              Ale nie jest tak w przypadku wszystkich osób. Gdyby tak naprawdę było, życie
                              byłoby piękne. Ale niestety z własnego doświadczenia wiem, że tak nie jest. Są
                              osoby które twierdzą że dobrze im samym, nie mają czasu na miłosć,
                              zwiazki.....najwaznijsza dla nich jest praca, kariera, pieniądze....
                              Opis miłosci przedstawiony przez Ciebie jest trafny o ile dotyczy prawdziwej
                              miłosci. Ale niestety często to wykorzystuje osoba przez nas kochana.
                              A czy ja za to się źle zabierałam? Myślę że własnie za dużo z siebie dawałam,
                              naiwnie we wszystko wierzyłam.....
                              • cmytojet Re: samotna spod znaku strzelca 10.06.04, 16:35
                                > Nie jestem osobą która nie potrzebuje miłosci. Wręcz odwrotnie. Miłosć
                                > jest dla mnie najważniejsza.

                                No to nie jest źle :)

                                > ... Ale niestety z własnego doświadczenia wiem, że tak nie jest. Są
                                > osoby które twierdzą że dobrze im samym, nie mają czasu na miłosć,
                                > zwiazki.....najwaznijsza dla nich jest praca, kariera, pieniądze....

                                Masz rację.
                                Ale nie zmienia to faktu, że pragną miłości. To że robią wszystko, żeby
                                to pragnienie zdusić to już zupełnie inna historia. Nie mówię tego
                                "teoretycznie" - rozmawiałem z różnymi ludźmi. I jak byłem w stanie
                                dogadać się z nimi na wystarczająco "osobistym" poziomie ich pragnienie
                                (często niezaspokojone) miłości było ewidentne.

                                Problem polega na tym (takie jest moje zdanie), że my ludzie jesteśmy
                                skonstruowani w specyficzny sposób. Mamy różne pragnienia. Część z nich
                                możemy zaspokoić sami (przez własne działanie). Część wymaga udziału
                                innej osoby. Ale jest taka cząstka, której nic nie jest w stanie zaspokoić
                                oprócz Boga. Najlepiej zapytać konstruktora, czego nam brakuje :)

                                > A czy ja za to się źle zabierałam? Myślę że własnie za dużo z siebie dawałam,
                                > naiwnie we wszystko wierzyłam.....

                                To świadczy, że wiesz co to jest miłość :) że polega ona na dawaniu.
                                Ale w związku, (zdrowym) musi być symetria. Gdy jej nie ma
                                prędzej czy poźniej pojawiją się konflikty a uczucia stygną. Wtedy,
                                bez więzów małrzeństwa, najłatwiej jest powiedzieć "znudziło mi się,
                                zabieram zabawki i idę do innej piaskownicy". Moim zdaniem to jest
                                bardzo niedojrzałe i nieodpowiedzialne.

                                Po drugie miłość jest decyzją, nie uczuciem. Jeżeli kogoś kocham, to
                                wielokrotnie DECYDUJĘ się, że coś dla niej/niego zrobię/nie zrobię - ze
                                względu na to, że go/ją kocham.



                      • anahella Re: samotna spod znaku strzelca 08.06.04, 22:58
                        moniq.b napisała:

                        > A czy mogłabyć choć troszkę powiedzieć mi co mnie czeka w miłosći? Czy uda mi
                        > sie w końcu ułożyć życie pod tym względem?

                        To zalezy tylko od Ciebie. Tyle sie rozpisywalismy w tym watku o Plutonie i
                        naukach jakie dla Strzelcow niesie jego tranzyt. Jezeli zrozumiesz te lekcje,
                        ktora dostalas to wychodzisz z tej potyczki z tarcza. Jezeli bedziesz sie
                        kurczowo trzymac starych schematow - to na tarczy.
    • dorkafi Re: samotna spod znaku strzelca 01.06.04, 10:58
      Ja tez jestem strzelcem ale mimo, ze jestem sama nie jestem samotna. Doskonale
      wiem co czujesz. Odkad 2 lata temu rozpadl sie moj wieloletni zwiazek nie
      znalazlam odpowiedniej osoby. Mysle, ze wraz z wiekiem zmieniaja nam sie
      upodobania i oczekiwania.
      Jednak jako rasowa Luczniczka jestem wieczna optymistka i zamiast szukac
      partnera powiekszam grono znajomych i ciesze sie zyciem. Wierz mi, nie ma nic
      gorszego od negatywnego cisnienia z powodu braku faceta wiec nie zamartwiaj sie
      brakiem polowki tylko cierpliwie czekaj... ten kto dluzej czeka dostaje
      najlepsze kąski :D
      • taokubusia Re: samotna spod znaku strzelca 10.06.04, 16:58
        tez jestem samotnym strzelcem i po rozpadzie dwoch najwazniejszych zwiazkow
        jakie mialem w zyciu, moglbym smialo stwierdzic, zaogolniajac, ze 'one' sa
        takie czy owakie. Coz, zaogolnienie nie jest tutaj zadnym rozwiazaniem, ani
        stwierdzeniem jakiejs prawdy. Raczej chodzi o to jaki ma sie problem wewnetrzny
        do rozwiazania, ktory to problem powoduje iz przyciaga sie takie, nie inne
        rodzaje istot. Trzeba szukac tej przyslowiowej belki we wlasnym oku. A
        doswiadczanie milosci nie znaczy od razu iz trzeba byc wiecznie szczesliwym.
        Milosci (rowniez tej nieszczesliwej) doswiadcza sie po to zeby rozwinac duchowe
        skrzydelka, a nie dla samej milosci, dla samego spelnienia zwiazku. Co nie
        znaczy ze trzeba pokornie trwac w destrukcyjnym zwiazku, bron boze. Wlasnie o
        to chodzi by znalezc w sobie rownowage i umiec zachowywac wlasna
        indywidualnosc, pomimo oddania, i oddanie, pomimo tej indywidualnosci. A
        wszelki zwiazek nie posiadajacy tej rownowagi, predzej czy pozniej wypali sie.
    • moniq.b Re: samotna spod znaku strzelca 14.06.04, 23:52
      Niby zależy ode mnie, ale serce nie sługa i nie słucha tego co rozum mówi. A
      niestety coraz więcej jest osób niedojrzałych i wydaje mi się ze taki sposób
      zachowania nie jest już nawet krytykowany, tylko przyjmowany jako normalny.
      Zgadzam się z Tobą cmytojet, ze miłość polega na dawaniu i jeśli kocham kogoś
      to kocham z jej zaletami i wadami i robię wszystko dla tej osoby.
      Ale zaczynam wątpić czy to jest słuszne podejście. Wykorzystują to inne osoby.

      Związek czy ktoś tego chce czy nie, zawsze jest kompromisem – ludzie mają inne
      charaktery, inne zwyczaje, wiedzieli różne zachowania w swoich domach i jak się
      spotykają dwie osoby to powinny znaleźć wspólną drogę do wielu rzeczy, wspólne
      zdanie... Powinny szanować swoje indywidualności, zainteresowania.....
      Coraz więcej osób patrzy aby mieć dla siebie jak najlepiej, zaspokoić swoje
      potrzeby, a jeśli trzeba iść na kompromis do dowidzenia.
      Wiem że Zycie nie jest bajką gdzie wszystko jest pięknie i ludzie żyją zawsze
      szczęśliwi, ale nie można mieć też tak ze wciąż jest źle.......bo zaczyna wtedy
      brakować sił.....
      • cmytojet Re: samotna spod znaku strzelca 15.06.04, 12:02
        > Zgadzam się z Tobą cmytojet, ze miłość polega na dawaniu i jeśli kocham kogoś
        > to kocham z jej zaletami i wadami i robię wszystko dla tej osoby.
        > Ale zaczynam wątpić czy to jest słuszne podejście. Wykorzystują to
        > inne osoby.

        To trochę nie tak. Ja jestem odpowiedzialny za siebie (w 100%), druga osoba
        za siebie (w 100%). To, że postępowanie drugiej osoby mnie rani (np.
        wykorzystując takie czy inne okazje) nie powinno mieć wpływu na moje
        podejście do tematu, szczególnie miłości. Do moich decyzji - byś może :)
        to jest sprawa otwarta. Ale do mojego nastawienia, do tego czy jestem
        otwarty na innych - moim zdaniem nie. Bo w ten sposób zostanie wylane
        przysłowiowe dziecko z kąpielą - nie można się zamknąć "selektywnie", tylko
        na konkretne osoby i to też w ściśle określonym czasie. Pominę trudną kwestię
        jak poznać "ten moment" i "tę osobę" ...

        > Związek czy ktoś tego chce czy nie, zawsze jest kompromisem – ludzie
        > mają inne charaktery, inne zwyczaje, wiedzieli różne zachowania w swoich
        > domach i jak się spotykają dwie osoby to powinny znaleźć wspólną drogę do
        > wielu rzeczy, wspólne zdanie... Powinny szanować swoje indywidualności,
        > zainteresowania.....
        [ciach!]
        > Coraz więcej osób patrzy aby mieć dla siebie jak najlepiej, zaspokoić swoje
        > potrzeby, a jeśli trzeba iść na kompromis do dowidzenia.

        Zgadzam się ze wszystkim poza tym "kompromisem"! Dojrzała więź pomiędzy
        kobietą a mężczyzną (wtrące to na wszelki wypadek, bo żyjemy w "ciekawych
        czasach") nie polega na zawarciu kompromisu, wybraniu spośród całego
        bogactwa które wnoszą obydwie osoby tylko tych rzeczy, które odpowiadają
        partnerowi. To daleko więcej :) Ostateczny rezultat polega na PEŁNEJ
        akceptacji partnera i niesie za sobą zupełnie inną więź niż te,
        które tworzymy na codzień. Nieprawdopodobnie silną więź z "tą jedną" osobą.

        Oczywiście masz rację, że ludzie wnoszą do związku swój "bagaż": charaktery,
        zwyczaje, upodobania itp. Ale patrzę na to w ten sposób, że rzeczy
        "niezmienne" jak charakter uzupełniają się poprzez akceptację, inne zaś
        podlegają zmianie. O ile daja się wbudować w "my" - zostają. Jeżeli nie - lepiej
        żeby znikły. Jestem wszak tylko "żonatym kawalerem" jeżeli pielęgnuję coś, w
        czym nie może uczesniczyć moja żona :) Kiedyś to już napisałem: miłośc jest
        decyzją.

        Budowanie "my" nie dzieje się to automatycznie, każdy związek przechodzi
        fazę "docierania się", w której to łatwo o bardzo intensywne konflikty.
        Z pomocą przychodzi tu instytucja małżeństwa, rozumiana jako nieodwołalny
        związek na całe życie. Daje to odpowiednie nastawienie - po prostu nie
        mogę uciec, muszę się dogadać :)

        > Wiem że Zycie nie jest bajką [...]

        zgoda: nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo.

        > [...] gdzie wszystko jest pięknie i ludzie żyją zawsze szczęśliwi,

        Jest pięknie i można być szczęśliwym! Pomimo trudności, przeciwności
        złóści innych na około, codziennych (powiedzmy częstych :) zranień, dołów
        i czegoś tam jeszcze!!!

        > ale nie można mieć też tak ze wciąż jest źle.......bo zaczyna wtedy
        > brakować sił.....

        zgoda, tak to działa.
        dobrze to rozumiem, bo wiem (praktycznie), że moje małżeństwo byłoby
        klęską bez Boga. Dosłownie i nieuchronnie. Po prostu nie miałbym,
        prędzej czy później, sił żeby iśc dalej. Siły trzeba skądś "brać".
        Uczciwe podejście do tej prostej prawdy zmieniło moje życie, BTW.
    • agrentowy4321 Re: samotna spod znaku strzelca 09.03.23, 15:25
      Nie jest to oczywiste
    • irona.sonata Re: samotna spod znaku strzelca 30.04.23, 04:17
      Ciekawe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka