cainea
08.10.04, 20:02
Zaznaczę z góry, że nie należę do ludzi, którzy wierzą we wszystko i właściwie
do wróża poszłam w celu miłego spędzenia czasu. Nie jestem też osobą, która
skreśla wszystko co usłyszy - uznając za niemożliwe, stoję pomiędzy. Coś, co
dziś usłyszałam - zupełnie "zwaliło" mnie z nóg - prawdopodobie dlatego, że
doszło do mnie przez osoby trzecie. Moja mama weszła do gabinetu wróża, wyszła
od niego i powiedziała, że wróż nie wziął od niej pieniędzy, bo nie był w
stanie odczytać nic z kart, kompletna pustka. Ja nadal stałam w kolejce. Nagle
usłyszałam jak jedna pani mówiła o tym, że kobieta przed nią (a była nią moja
matka czego nikt nie wiedział) miała złe karty - z kart wyszło wdowieństwo.
Nie powiedziałam mamie. Sam fakt, że facet nie wziął od niej pieniędzy nie
mówiąc co wyszło - dał mi do myślenia.
Potrzebuję pomocy, nie mogę sobie poradzić ze świadomością, że ojcu grozi coś
złego.
Gdy nadeszła moja kolej podstępnie wypytałam o czym rozmawiali klienci -
mężczyzna rozkładający karty wziął głęboki oddech i powiedział, że za około
pół roku odbędą podróż, która zakończy się śmiercią męża kobiety, która u
niego była (czyli mojego ojca). Będą problemy z transportem chorego do Polski.
Mam straszny miszmasz w głowie, nie mogę w to uwierzyć... tym bardziej, że za
dokładnie pół roku (w kwietniu) rodzice jadą w Alpy! Wszystko się zgadza
tylko, że ja nie bardzo mogę się z tym pogodzić, proszę o pomoc, nie wiem na
ile ta wróżba jest prawdziwa, czy nie był to chwyt reklamowy - a z drugiej
strony, przecież o planach na wyjazd nic nikt z Nich nie wiedział, matka
słowem się praktycznie tam nie odezwała - czy ktoś mógłby sprawdzić wróżbę,
podać mi możliwość zmiany losu? Czy jeśli stanę na głowie i nie dopuszczę do
tego wyjazdu - zmieni się coś? Czy może powinnam powiedzieć matce? Nie wiem co
robić...