Dodaj do ulubionych

żeby ratować przyjaźń

IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 30.12.04, 21:15
Mam bliskiego kolegę, przyjaźnimy się od 8 lat. od jakiegos czasu coś się
między nami popsuło, nie potrafimy do siebie dotrzeć. jest mi z tym bardzo
źle ale wiem że jemu też. oczywiście próbowaliśmy ze sobą rozmawiać ale tak
naprawde nic ta rozmowa nie dała. chciałabym jakoś pomóc sobie i jemu ale nie
wiem jak. nie wiem w czym tkwi problem, on też nie potrafi mi tego
wytłumaczyć. gdyby ktoś mogł pomóc mi i spróbowac naprowadzić co sie między
nami dzieje bardzo bym była wdzięczna. ja jestem teraz w trudnej sytuacji
psychicznej i nie chce stracić tej przyjaźni, obydwoje potrzebujemy pomocy a
nie wiem jak to "ugryźć". pomóżcie mi prosze!
może nasze daty urodzin w czyms pomogą, więc je podaje
ja - 23.07.1973
on - 22.06.1977



Obserwuj wątek
    • delphine2 Szczerze :) 31.12.04, 09:14
      Witaj

      czy to jest przyjaźń czy Ty coś więcej do niego czujesz.
      odezwij sie na priva delphine2@gazeta.pl
    • llukiz Re: żeby ratować przyjaźń 02.01.05, 19:09
      powszechnie wiadomo że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między kobietą a
      mężczyzną
      • delphine2 Re: żeby ratować przyjaźń 02.01.05, 19:45
        Witam llukiz :)

        Masz racje nie istnieje przyjazn pomiedzy kobieta a mezczyzna a jesli istniej
        to szybko przeradza sie w ucucie ! tak to wyglada z mojego punktu widzenia.
        aczkolwiek nie jestem nieomylmy i moge nei miec racji :)
        • lorddead Re: żeby ratować przyjaźń 28.01.05, 11:51
          delphine2 napisał:

          > Witam llukiz :)
          >
          > Masz racje nie istnieje przyjazn pomiedzy kobieta a mezczyzna a jesli istniej
          > to szybko przeradza sie w ucucie ! tak to wyglada z mojego punktu widzenia.
          > aczkolwiek nie jestem nieomylmy i moge nei miec racji :)

          Nie masz racji! Ja mam przyjaciółkę już od ponad 4 lat i jest super! Nie ma
          żadnych niezdrowych kontaktów między nami. Kocham ją owszem, bo to moja
          przyjaciółka, ale nie jest to uczucie identyczne z zakochaniem, zauroczeniem
          itp. To prawdziwa przyjaźń - przetrwała już tak wiele crash-testów, że nie śmiał
          bym wątpić w jej prawdziwość, szczerość i naturalność.
          • Gość: gosia Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 28.01.05, 16:32
            po 4 latach mojej przyjaźni z nim, napisałabym to samo :) ale u mnie mineło juz
            8 lat i zaczęło sie psuć od kilku miesięcy, wcześniej była to idealna przyjaźń
            ale mam nadzije że u ciebie bedzie inaczej, życzę ci tego
            pozdrawiam
        • beataanna1 odp... 10.02.05, 20:35
          zgadzam się zupełnie, zawsze znajomość może się przerodzić w coś więcej...nawet
          jeśli tego nie chcemy, z czasem osoby uznawane tylko za kolegów stają się nam
          bardziej bliskie...i gdy się tego nie przerwie, mogą być kłopoty w związkach
          tych osób..i zamieszanie...po prostu przychodzi taki moment,
          kiedy....przekraczamy cienką granicę...nawet czasami nieświadomie...albo nawet
          świadomie...jeśli osoba uznawana za kolegę/koleżankę, zaczyna nam się podobać
          za bardzo..no ale to już taka ludzka natura, sztuką jest umiejętność
          powstrzymania rozwoju takiego uczucia, które dla obu albo jednej strony może
          być krzywdzące...albo bezsensowne...z wielu powodów i okoliczności.Czasami
          trzeba zrobić to drastycznie...wręcz...trzeba się odciąć...ile z tego jest
          łez...i żalu...nie da się opowiedzieć.

          ps. widzę tutaj tytuł forum parapsychologiczne, klikam na nie...ale pisze mi że
          te forum nie istnieje, albo nie dostępne...
      • j.wojak racja- nie ma 02.01.05, 20:26
        Cześć, llukiz! Wyjątkowo się z Tobą zgadzam!
        • dori7 Re: racja- nie ma 02.01.05, 23:34
          j.wojak napisał:

          > Cześć, llukiz! Wyjątkowo się z Tobą zgadzam!

          A ja jak zwykle sie nie zgadzam :)
          Wszystko zalezy od ludzi, ktorzy sie przyjaznia :)
          • llukiz nie ma bata 03.01.05, 18:41
            Jeśli przyjaźń jest prawdziwa (a tylko tak chyba może być) to wcześniej czy
            później jedna ze stron się zakocha. Dramat jest wtedy gdy druga strona nie
            odwzajemni uczucia...
          • j.wojak Re: racja- nie ma 05.01.05, 10:37
            dori7 napisała:

            > Wszystko zalezy od ludzi, ktorzy sie przyjaznia :)

            Fakt! Np jeśli ona jest lesbijką a on gejem- to mogą się przyjaźnić. Nie
            pomyślałem...

            Jacek
            • dori7 Re: racja- nie ma 25.01.05, 01:16
              Moj przyjaciel nie jest gejem, ja nie jestem lesbijka, a gdyby ktos sugerowal
              cos wiecej, to byloby to tak idiotyczne, jakby mowil o moim bracie. Chyba macie
              dosyc ogarniczone poglady, ludzie sa rozni, sa tacy, ktorzy nie potrafia sie
              przyjaznic z ludzmi przeciwnej plci, zeby predzej czy pozniej nie zaiskrzylo, a
              sa i tacy, ktorym sie to udaje, nie ma co generalizowac.
      • katy74 Re: żeby ratować przyjaźń 24.01.05, 22:53
        llukiz napisał:

        > powszechnie wiadomo że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między kobietą a
        > mężczyzną

        Istnieje tylko wtedy gdy jedno z nich jest homo i/lub obie strony czuja do
        siebie "wstręt fizyczny"
    • Gość: enrico Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.lubin.dialog.net.pl 02.01.05, 19:23
      Kazda rada jest dobra.Popatrz na forum.Ten delphine wszystko wie na wszystkim
      sie zna wszystkim udziela rad .Przeciez mozna dostac obledu.Ostatnio wspominal
      ze dwukrotnie sie odezwal a tu od kilku dni on jest w centrum uwagi wszystkich
      udzielajacych rad.Zastanowmy sie co sie dzieje z niektorymi ludzmi,ktorzy maja
      tak duzo do powiedzenia w tak wielu sprawach.Doswiadczenie uczy,poznaj problem
      do konca a dopiero w bezposrednim kontakcie bazuj na doswiadczeniach z innymi
      klientami.Przeciez to jest patologia nie moc sie powstrzymac od kazde4go
      komentarza na jakikolwiek temat wna tym forum. Niech w koncu dotrze do tego
      delphine, ze nie ma on recepty na wszystko i glupio dyskutuje.W koncu niech sie
      nie wscieka na wypowiedzi uczestniczacych na forum bo to jest blazenada.Zaraz
      sie przekonacie wszzyscy jak ssie zachowa i jaki bedzie przemadfrzaly. Na
      warsztatach psychotronicznych ucza nas tolerancji powagi i wstrzemiezliwosci
      zachowania spokoju a przede wszystkim milczenia.
      • delphine2 Re: żeby ratować przyjaźń 02.01.05, 19:51
        Gość portalu: enrico napisał(a):

        > Kazda rada jest dobra.Popatrz na forum.Ten delphine wszystko wie na wszystkim
        > sie zna wszystkim udziela rad .Przeciez mozna dostac obledu.Ostatnio
        wspominal
        > ze dwukrotnie sie odezwal a tu od kilku dni on jest w centrum uwagi
        wszystkich
        > udzielajacych rad.Zastanowmy sie co sie dzieje z niektorymi ludzmi,ktorzy
        maja
        > tak duzo do powiedzenia w tak wielu sprawach.Doswiadczenie uczy,poznaj
        problem
        > do konca a dopiero w bezposrednim kontakcie bazuj na doswiadczeniach z innymi
        > klientami.Przeciez to jest patologia nie moc sie powstrzymac od kazde4go
        > komentarza na jakikolwiek temat wna tym forum. Niech w koncu dotrze do tego
        > delphine, ze nie ma on recepty na wszystko i glupio dyskutuje.W koncu niech
        sie
        >
        > nie wscieka na wypowiedzi uczestniczacych na forum bo to jest blazenada.Zaraz
        > sie przekonacie wszzyscy jak ssie zachowa i jaki bedzie przemadfrzaly. Na
        > warsztatach psychotronicznych ucza nas tolerancji powagi i wstrzemiezliwosci
        > zachowania spokoju a przede wszystkim milczenia.


        Enrice, ja nie komentuje Twoich wypowiedzi ktore do niczego nie prowadza tylko
        stawiaja innych uczestnikow w zlym swietle - nie mowie ze sie na wszystkim znam
        i ngdy tego nie powiedzialem - a Ty jak do tej pory nic nikomu nie proadziles
        tylko wszystkich krytykujesz :( nie ma sprawy od dzis sie nie odzywam dzieki
        Enrico - moze Ty sie wypowiesz cos na te tematy jesli uwazasz ze moje sa
        plytkie, uwazam ze robisz wiecej szumu niz pozytecznosci dla tych ludzi.
        Zreszta ty o tym wiesz - ale jaka jest Twoja polityka ja nie bede wnikał bo nie
        taki jest tego cel. Wymadrzały hm .... troche przezylem troche wiem wiec chyba
        to jest wolny kraj i mam prawo wyrazic swoja opinie na dany temat jak czuje i
        jak mnie nauczono prawda ? jesli masz zastrzezenia to napisz gdzie i wktorym
        miejscu. Przepraszam co do tolerancji to o co ci chodzi bo nie wiem ? czy ja
        cos komus powiedzialem nie tak ? jakos sobie nie przypominam.

        Jesli Ci nie odpowiadaja mojewypowiedzi to je sobie wygas jest taka opcja na
        forum.

        Pozdrawiam Cie goraco Enrice :)
        • Gość: gosia Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 02.01.05, 22:05
          halo, nie kłóćcie się bo to do niczego dobrego nie prowadzi, a poza tym enrico
          to akurat się mylisz co do delphine2, to on stara sie mi pomóc, on jako jedyny
          chce mi pomóc, doceniam to i nie pozwole powiedzieć a raczej napisac na niego
          złego słowa
          krytykować zawsze łatwo, pomóc trudniej
          pozdrawiam
    • Gość: toja Re: żeby ratować przyjaźń IP: 80.51.236.* 12.01.05, 19:26
      Może to zabrzmi banalnie, ale pogadaj z nim szczerze; może któreś z was drażni
      zachowanie drugiej osoby, macie do siebie urazę o coś itp.
      • Gość: gosia Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 12.01.05, 21:51
        oczywiście próbowałam rozmawiać ale nic to nie dało, on powiedział że ma mętlik
        w głowie i sam nie wie czego chce, że to nie chodzi o mnie tylko bardziej o
        niego, i nic niestety nie zmieniło sie u nas na lepsze :(
    • Gość: toja Re: żeby ratować przyjaźń IP: 80.51.236.* 13.01.05, 19:46
      wiem ze nie brzmi to optymistycznie, ale dajcie sobie trochę luzu. Niech on
      sobie przemyśli różne sprawy. Może myśli ułożą się jasno i znów będzie jak
      dawniej
    • Gość: toja Re: żeby ratować przyjaźń IP: 80.51.236.* 19.01.05, 13:51
      mam pomysl: moze wyjedzcie gdzies razem na jakis czas (moze byc weekend, ale
      chyba lepiej byloby zeby byl to wiekszy kawałek czasu). A nóż widelec coś się
      wyjasni.
      • Gość: gosia Re: żeby ratować przyjaźń IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 20.01.05, 08:13
        To bardzo dobry pomysł, tylko, że on jest wiecznie bardzo zajęty, no i boję
        się, że jak mu zaproponuje i on mi odmówi to będzie mi bardzo smutno, będę się
        czuła taka odrzucona, sama nie wiem, myślałam, że może powinnam przestać się
        wogóle z nim widywać, może wtedy cos sobie przemysli, może zda sobie sprawę co
        jest dla niego ważne
    • Gość: toja Re: żeby ratować przyjaźń IP: 80.51.236.* 24.01.05, 19:54
      jestem jak najbardziej za tym wyjazdem,a jesli nie wyjazd to może mała nocenka
      np w twoim domu przez weekend. Jak jush to zorganizujesz to napisz czy jest
      jakas poprawa. Jesli nic sie nie poprawi tesh napisz, pomyslimy co dalej:)
      • Gość: gosia Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 25.01.05, 13:09
        teraz jest jeszcze gorzej, to wszystko nie ma już sensu, juz nie mam po co
        walczyć, mysle że dam na luz, nie będę się odzywać może to w jakis sposób
        pomoże, nie wiem czy to dobry pomysł, za 2 tygodnie miałam do niego jechać
        (jeżdzę do szkoły raz w miesiącu i wtedy u niego nocuje) ale mysle że nie
        pojade, przenocuje gdzieś, nie chce mu się narzucać
        • delphine2 Re: żeby ratować przyjaźń 25.01.05, 13:18
          gosiu, pamietaj co ci mowilem ze czasem odizolowanie pomaga ale czasem nie -
          zastanow sie nap owaznie !
    • Gość: toja Re: żeby ratować przyjaźń IP: 80.51.236.* 25.01.05, 20:14
      mysle ze jesli sie teraz poddasz to stracisz go. Przenocuj u niego i nie trac
      nadziei. sprobuj jeszcze od niego wyciagnac w czym tkwi problem, wtedy bedzie
      wam latwiej
      • Gość: gosia Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 26.01.05, 19:44
        może masz rację, zbyt wiele we mnie emocji żeby podjać rozsądną decyzje, może
        powinnam jeszcze raz spróbować, tylko nie wiem czy on chce
        • delphine2 Re: dzis odpowiem 27.01.05, 20:22
          Gość portalu: gosia napisał(a):

          przepraszam, Cie za te opoznienia ale nie mialem ostatnio czasu szczerze mowiac
          dzis tez nie zabardzo ale juz to zrobie i odpisze.

          Jeszcze raz Wybacz za opoznienia.
    • Gość: toja Re: żeby ratować przyjaźń IP: 80.51.236.* 27.01.05, 20:08
      Trudno, ale czasami trzeba zrobić coś na chamca. Jednak tak naprawdę to myślę,
      że on się ucieszy jeśli coś takiego zrobisz i moze zauważy jak bardzo ta
      przyjaźń jest ważna.
    • Gość: toja Re: żeby ratować przyjaźń IP: 80.51.236.* 09.02.05, 11:32
      co u Ciebie? są jakies zmiany na lepsze?
      • Gość: gosia Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 09.02.05, 16:14
        niestety, zmiany są tylko na gorsze, wogóle juz ze soba nie rozmawiamy,
        całkowicie się ode mnie odsunął, nie potrafie juz mu pomóc, pozostało mi tylko
        czekać, powinnam chyba mu dać czas aby wszystko sobie poukłada ale nigdy już
        nie będzie jak kiedyś, wszystko się skończyło :(
        • delphine2 Re: żeby ratować przyjaźń 09.02.05, 16:17
          Gość portalu: gosia napisał(a):

          > niestety, zmiany są tylko na gorsze, wogóle juz ze soba nie rozmawiamy,
          > całkowicie się ode mnie odsunął, nie potrafie juz mu pomóc, pozostało mi
          tylko
          > czekać, powinnam chyba mu dać czas aby wszystko sobie poukłada ale nigdy już
          > nie będzie jak kiedyś, wszystko się skończyło :(

          Gosiu, negatywne myslenie w niczym Ci nie pomaga, tylko coraz bardziej
          odsuwa :) zacznij myslec pozytywnie - juz wałkowaliśmy ten temat :(a Ty nadal
          swoje :((
          • Gość: gosia Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 09.02.05, 22:09
            no tak, oczywiście :)) ale ja się bardzo staram pozytywnie mysleć i nawet mi to
            troche wychodzi :) wiem, że będzie lepiej, wierze w to
            • Gość: R Re: żeby ratować przyjaźń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 22:21
              Ja ma podobną sytuację... tylko,że z koleżanką!
              Pragnę tej przyjaźni, ale nie czuję wzajemność, tzn. ona ciągle powtarza, że
              jestem dla niej ważna, ale jednocześnie nie robi nic, żebym mogła odczuć, że
              tak jest w rzeczywistości. Myślę tu tylko o drobnych gestach, o niczym więcej.
              Czuję się trochę wykorzystywana (bo jestem na każde jej zawołanie, a jej nie
              ma, kiedy mi jest źle), ale jednocześnie bardzo ją lubię i myślę, że - poza
              tym, że nie rozpoznaje moich emocjonalnych potrzeb - jest wartościową osobą.
              Co radzicie?
              Pozdrawiam!
              R
              • Gość: delphine2 Re: R IP: *.olsztyn.mm.pl 09.02.05, 22:47
                Gość portalu: R napisał(a):

                > Ja ma podobną sytuację... tylko,że z koleżanką!
                > Pragnę tej przyjaźni, ale nie czuję wzajemność, tzn. ona ciągle powtarza, że
                > jestem dla niej ważna, ale jednocześnie nie robi nic, żebym mogła odczuć, że
                > tak jest w rzeczywistości. Myślę tu tylko o drobnych gestach, o niczym
                więcej.

                ale powiedz co oznacza w Twoim zanczeniu przyjaźn :) bo w tym przypadku chyba
                jest to wazne :) zalezy pod jakim kontekstem to analizowac

                > Czuję się trochę wykorzystywana (bo jestem na każde jej zawołanie, a jej nie
                > ma, kiedy mi jest źle), ale jednocześnie bardzo ją lubię i myślę, że - poza
                > tym, że nie rozpoznaje moich emocjonalnych potrzeb

                jakie to są potrzeby emocjonalne ? i jak daleko sięga ta przyjaźn ?

                > Co radzicie?

                narazie odpisz na tego posta :) bo niewiadomo czego oczekujesz ?

                delphine
                • Gość: R Re: R IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 20:04
                  Przyjaźń dla mnie to po prostu świadomość/pewność, że ktoś jest obok mnie (nie
                  koniecznie zawsze przy mnie), ale że tam gdzieś jest osoba, która o mnie myśli
                  i dobrze mi życzy.

                  Drobne gesty - wystarczy odrobina zainteresowania moimi sprawami: pytanie co u
                  mnie słychać, jakiś mail, sms (tak bez okazji i ukrytego celu).

                  Chodzi o to, że czuję się w tej przyjaźni bardzo samotna. Czuję, że cały ciężar
                  spoczywa na mnie, ja mam pomagać, wszystko organizować. Moje sprawy, problemy
                  są w tle.

                  Wydaje mi się, że nie chcę wiele. Każdy ma przecież swoje życie, ale coraz
                  bardziej czuję się, że jestem "ważna" tylko wtedy, gdy coś złego Jej się
                  dzieje.
                  Kiedyś powiedziałam to głośno, powiedziała, że tak nie jest, ale czy w to
                  wierzyć (?), skoro ciągle postępuje tak samo.

                  To jest bardzo jednostronny układ. Ona ma przyjaciółkę, której zawsze może się
                  wygadać, a je mam przyjaciółkę tylko czasami :-(

                  To tyle, niczego więcej nie oczekuję.
                  Czy to zbyt wiele?

                  Pozdrawiam, R
                  • Gość: delphine2 Re: do R IP: *.olsztyn.mm.pl 10.02.05, 20:15
                    Droga "R" podaj maila chce coś napisać do ciebie na priv :)

                    delphine
                    • Gość: R Re: do R IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 21:18
                      riv@op.pl

                      Pozdrawiam, R
    • llukiz Re: żeby ratować przyjaźń 09.02.05, 22:43
      Twój problem wydaje mi się strasznie obcy.
      Z tego co piszesz to on wogóle nie jest twoim przyjacielem, więc nie wiem czego
      uważasz go za przyjaciela i wogóle czym się martwisz. Może się zakochałaś? Nikt
      normalny niezakochany tak się nie zamartwia.
      • Gość: delphine2 Re: llukiz IP: *.olsztyn.mm.pl 09.02.05, 22:51
        llukiz napisał:

        > Twój problem wydaje mi się strasznie obcy.
        > Z tego co piszesz to on wogóle nie jest twoim przyjacielem, więc nie wiem
        czego
        > uważasz go za przyjaciela i wogóle czym się martwisz. Może się zakochałaś?
        Nikt
        > normalny niezakochany tak się nie zamartwia.

        brawo mistrzu :] musze sie (niestety) z Toba zgodzic :] tu przyjaźn jest
        traktowana jako uczucie wyzsze, autorka nie potrafi sie przyznac do tego co
        czuje do niego dlatego kateogryzuje to jako przyjazn :)

        co do drugiego przypadku :R:

        to nie wiadomo tez co rozumie prze pojecie przyjazn :) nie bede nic sugerowal
        dlatego lepiej jak napisze szczególy :)

        pozdoriwienia, delphine
        delpine
        • Gość: gosia Re: llukiz IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 09.02.05, 23:16
          "Autorka" potrzebiwała czasu żeby zrozumić że to nie jest juz dla niej
          przyjaźń tylko po prostu się zakochała ale teraz już to wie i wcale nie jest
          jej z tym lepiej :)
          • llukiz Re: llukiz 09.02.05, 23:33
            aż mam ochotę zacytować najfajnieszą osobę na tym forum:
            "powszechnie wiadomo że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń między kobietą a
            mężczyzną"
            zgadnijci kto to mapisał.
            • Gość: delphine Re: llukiz IP: *.olsztyn.mm.pl 09.02.05, 23:58
              co ja ? zgadza sie tak napisalem :) bo to jest prawda i nadal podtrzymuje :)
              chyba ze myslisz o sobie tez to napisales - pamietam ;]

              pzdr! delphine

              ps. wiesz ciezko jest sie czasem przyznc ze to nie przyjazn tylko cos wiecej :|
            • j.wojak miałeś rację 10.02.05, 08:37
              Miałeś rację, a ja od początku w tej kwestii się z Tobą zgadzałem.
              Swoją drogą sądziłem, że to może ten przyjaciel się w niej zakochał, a teraz
              wyszło na odwrót...
            • llukiz do j.wojaka i delphine 10.02.05, 21:03
              Tak wiem :-) , Wy też jesteście najfajniejsi na tym forum.
              • Gość: delphine2 Re: do j.wojaka i delphine IP: *.olsztyn.mm.pl 10.02.05, 21:19
                hehe :]
    • beataanna1 Re: żeby ratować przyjaźń 10.02.05, 21:16
      z opisu...wnioskuję, że...on się w Tobie zakochał...może....myśli że już nie
      potrafi z Tobą tak rozmawiać jak przedtem...może to co czuje stwarza mu
      problem...bo ma już kogoś...a może jeszcze sobie nie umie z tym
      poradzić...proponuję dać mu czas...i nie osaczać go...jeśli taka jego wola i
      nie chce z Tobą kontaktu trzeba to uszanować...nie wyjaśniaj nic na siłę..nie
      pytaj go o uczucia...bo może być agresywny...w jakiś sposób. Czas leczy
      rany...jeśli jemu na Tobie zależy..on Ci o tym powie...jak już opadnie z niego
      ten szok...bo zapewne zobaczył w Tobie coś więcej niż koleżankę...zobaczył
      atrakcyjną kobietę która mu się podoba.../i/lub też nie wie...czy on podoba się
      Tobie...może też nie chce zostać odrzuconym...

      moje motto...nie przyjaźńić się z facetami/kolegami gdy wiadomo że nic z tego
      więcej nie będzie...nie zagadywać ich na gg, nie pisać maili, smsów, możemy się
      zakochać, albo ich w sobie rozkochać...sukces gdy tego chcą obje
      osoby..rozpacz...gdy tylko jedno...a drugie już nie chce nawet tej
      przyjaźni.Ale wina leży też czasami po stronie która daje nam do zrozumienia,
      że mogłaby to być nie tylko przyjaźń i my jesteśmy zachęceni...a potem nagle
      się tłumaczy że nigdy nam tego nie dawała do zrozumienia...więc..uważajmy na to
      co komuś mówimy...bo mogą nas inaczej zrozumieć, nawet nie żartujmy sobie z
      miłości...
      "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."
      • llukiz Re: żeby ratować przyjaźń 11.02.05, 14:47

        "moje motto...nie przyjaźńić się z facetami/kolegami gdy wiadomo że nic z tego
        więcej nie będzie"
        A gdy wiadomo że będzie, to też się nie przyjaźnić, tylko od razu (...)
        tzn umówić się, ale nie po przyjacielsku ,tylko tak po damsko męsku, w sensie że
        na randkę...

        "Ale wina leży też czasami po stronie która daje nam do zrozumienia, że mogłaby
        to być nie tylko przyjaźń"

        kobieta która daje do zrozumienia że chce się przyjaźnić z mężczyzna, przez
        większość zdrowuych mężczyzn odbierana jest jako chętna do wejścia w związek.
    • agrentowy4321 Re: żeby ratować przyjaźń 08.03.23, 05:55
      Czasem sporo czasu to zajmuje
    • irona.sonata Re: żeby ratować przyjaźń 28.04.23, 20:08
      Sprawdź czy nie ma Ciebie za ściana dobrze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka