Dodaj do ulubionych

co mi grozi...????

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.07, 23:37
Proszę o poważne odpowiedzi...
Póki co czysto hipotetycznie-gdybym skorzystała z pomocy profesjonalisty i
zamówiła miłosną magię (on wykonuje,ja płacę za nią)w stosunku do
mężczyzny,któremu nie jestem obojętna,on jest sam-nie jest z nikim
związany,więc nie rozbijam związku,i powiedzmy,że magia zadziała i jesteśmy
razem...i co dalej?
jakie są w przyszłości tego konsekwencje dla mnie i dla niego?
czy magia działa na zawsze,czy kiedyś On moze się dowiedzieć prawdy?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: co mi grozi...???? 22.06.07, 01:34
      Kazde wplywanie na decyzje czlowieka to ciezkie przewinienie przeciwko jego
      wolnej woli.

      Jesli on jest Ci bliski i odwzajemnia uczucia, to po co czary? Chyba ze tez chce
      zaciesnienia wiezi, to wtedy idzcie odprawic rytual razem.
    • pele999 Re: co mi grozi...???? 22.06.07, 08:21
      W przypadku magii {zarowno białej, jak i czarnej} działa się poprzez demona i
      za pomocą demona.Niech to wystarczy za komentarz...
    • Gość: Nadia Re: co mi grozi...???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.07, 08:27
      slyszałam jednak,że rzucone zaklęcie obraca się przeciwko nam dopiero wtedy gdy
      zaczynamy go żałować,nawet jezeli jest dla nas złe? inaczej złych reperkusji nie
      ma...prawda czy fałsz?
      • pele999 Re: co mi grozi...???? 22.06.07, 08:49
        Fałsz.Złe drzewo nie może rodzic dobrych owocow,po prostu...
    • Gość: Mocca Re: co mi grozi...???? IP: *.ip.gronet.pl 22.06.07, 12:07
      w podobnym wątku odpisano mi,że jedynym złym efektem działania miłosnej magii
      jest fakt,że ciężko jest się uwolnić od mężczyzny,który jest pod jej wpływem...
      ale nie wpływa to negatywnie na Twoje zdrowie,urodę,młodość,czy dobrą passę w
      życiu...
      • Gość: cyprianka Re: co mi grozi...???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 12:20
        Najpierw przekonaj się czy on jest tym twoim jedynym, bo jeśli nie to szkoda
        zwracać sobie głowy magią.
    • mii.krogulska Re: co mi grozi...???? 22.06.07, 13:04
      Witam,
      skoro nie jesteś temu panu zupełnie obojętna, to wolne fundusze lepiej
      zainwestować w konwencjonalne metody uwodzenia. Zaczęły się letnie wyprzedaże,
      nie wszyscy fryzjerzy i kosmetyczki wyjechali do Londynu, a więc Twoje szanse z
      każdym dniem rosną.
      Na Forum Kobieta koleżanki Ci doradzą, jak się to robi ;)
      Jak ma być wielka miłość, to będzie. Jeśli nie, trudno, nie daj się wkręcać w
      cudze czary za pieniądze, "zaczaruj" najpierw siebie samą. Po co Ci potem kłopoty.

      Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki :)
      Mii
      • dori7 Re: co mi grozi...???? 22.06.07, 15:13
        mii.krogulska napisała:

        > Witam,
        > skoro nie jesteś temu panu zupełnie obojętna, to wolne fundusze lepiej
        > zainwestować w konwencjonalne metody uwodzenia. Zaczęły się letnie wyprzedaże,
        > nie wszyscy fryzjerzy i kosmetyczki wyjechali do Londynu, a więc Twoje szanse
        > z każdym dniem rosną.

        Otoz to :)) Dzis i jutro mamy Ksiezyc w Wadze - swietny czas na zabiegi
        upiekszajace i ciuchowe zakupy. Warto skorzystac :))
    • Gość: autor Nadia ... IP: *.toya.net.pl 22.06.07, 14:50
      A czy rzeczywiscie jestes juz po rzuceniu tej magii milosnej i ona rzeczywiscie
      zadzialala czy pytasz zupelnie hipotetycznie ?
      • Gość: autor Re: Nadia ... IP: *.toya.net.pl 22.06.07, 15:06
        Teraz doczytalam ze pytasz hipotetycznie ;) Jako mi to umknelo. Ja to sie w
        ogole tylko zastanawiam czy taka magia w ogole dziala ??? Jak sadzicie ?
        • Gość: Nadia Re: Nadia ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.07, 17:27
          podobno działa...zastanawia mnie tylko jak długo? i jedyne co mnie martwi to
          jakie niekorzystne skutki może ona kiedykolwiek mieć dla mnie?...tylko to nie
          daje mi spokojnie spać!!!
          • Gość: autor Re: Nadia ... IP: *.toya.net.pl 22.06.07, 18:11
            A mozesz powiedziec kto rzuca takie "czary" ? Podobno jesli rzuci sie urok to
            mozna tez go zdjac...
            • Gość: Nadia Re: Nadia ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.07, 18:28
              Z tego co wyczytałam Pani Danuta z Tarnowa,
    • Gość: autor Re: co mi grozi...???? IP: *.toya.net.pl 22.06.07, 18:38
      A skad masz informacje ze to w ogole dziala ?
    • Gość: autor Re: co mi grozi...???? IP: *.toya.net.pl 22.06.07, 18:59
      Przeczytalam tamten topik i 4 tys. mnie zabilo, jestes w stanie wydac taka
      kase ???
      • Gość: Nadia Re: co mi grozi...???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.07, 19:46
        a czy ja napisałam,że wydałam taką kasę??? a nawet jeżeli noszę się z takim
        zamiarem to już raczej prywatna sprawa:)
        • Gość: autor Re: co mi grozi...???? IP: *.toya.net.pl 22.06.07, 19:56
          Tylko jestem zszkowana ze to az taka kwota wchodzi w gre. Myslalam ze moze masz
          jakies informacje ze to rzeczywiscie dziala, mowie tylko o sobie, bo ja nie
          zaryzykowalabym i nie wydala 4 tys w ciemno.
          • Gość: Nadia Re: co mi grozi...???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.07, 21:27
            ok rozumiem:)
            to wszystko jest tajemnicze,nikt chyba nie korzystał z usług tej Pani...
            • mii.krogulska Re: co mi grozi...???? 24.06.07, 04:05
              Witam, rytualik za 4 tysie ogłoszony w Internecie?
              Już widzę setki chętnych ;)))

              Pozdrawiam, Mii
    • wrozby.milosne Re: co mi grozi...???? 23.06.07, 12:33
      Grozi ci to, ze kiedyś ta magia przestanie na niego działać. Twoje wyzwolenie
      będzie o wiele trudniejsze. To znaczy, że gdy on odejdzie będziesz cierpieć dużo
      mocniej niż gdyby obyło się bez magii.

      Znam różne osoby, które poddawały się rytuałom miłosnym, bez wiedzy partnera.
      Zawsze cierpiały. Dostawały mężczyznę na chwilę, a potem tak czy siak musiały go
      oddać. To jak dług w Providencie: ładna zapowiedź a potem ciężka spłata rat.
      • Gość: ja Re: co mi grozi...???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.07, 18:05
        a od czego zależy długość działania magii miłosnej na partnera?
        Istnieje taka na zawsze?
        Wyżej ktoś twierdził,że to osoba poddana magi trzyma sie kurczowo partnera i nie
        pozwala mu odejść,a osoba ja zlecająca ma problemy z wyzwolenia sie od partnera...
        wiec jak to jest?
        • anahella Re: co mi grozi...???? 24.06.07, 03:05
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > a od czego zależy długość działania magii miłosnej na partnera?
          > Istnieje taka na zawsze?

          Nie wiemy. Bo jesli partner umiera kilka dni po rytuale, to mozna powiedziec ze
          dzialala do konca jego zycia, prawda?
          Poza tym partner moze sie spod tej magii wyzwolic.


          > Wyżej ktoś twierdził,że to osoba poddana magi trzyma sie kurczowo partnera
          > i nie
          > pozwala mu odejść,a osoba ja zlecająca ma problemy z wyzwolenia sie od
          > partnera
          > ...
          > wiec jak to jest?

          Roznie - jak to w zyciu bywa. Ale podany przez Ciebie przyklad pokazuje jak
          bardzo jest szkodliwa.
          • Gość: ja Re: co mi grozi...???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.07, 17:53
            wszyscy tak tutaj odradzaja milosną magie,
            a ja powiem coś z innej beczki.

            Z zaklecia wrózki Ameli korzystała jakieś dwa lata temu moja przyjaciółka,po
            rozstaniu z fecetem.Wszystko zakończyło się happy-endem.Po dwóch miesiącach
            zeszli sie,we wrześniu jestem świadkiem na ich ślubie:):)są szczęśliwi tj na
            początku. Ona nie podupadła za zdrowiu, nie zestarzała się :):):)(tj gdzieś tu
            wyczytałam),jej firma świetnie się rozwija...a ona promienieje i nic nie
            powróciło do niej z potrójną siłą:)

            Więc...nie jest to chyba do końca takie złe???!!!
            Wg,mnie magię miłosną oczerniają tu gorliwi katolicy,bo jest to jakiś rodzaj
            aktywnego działania w swoim życiu,wówczas bierze sie los w swoje ręce,a nie
            czeka biernie utwierdzając się w przekonaniu,że "co ma być to będzie"
            Ja chyba też nie zawahałabym się przed użyciem magi miłosnej,gdybym miała problemy
            • anahella Re: co mi grozi...???? 24.06.07, 22:34
              Nie jestm gorliwa katoliczka.

              Uwazasz, ze kolezanka postapila ucziciwie? No bo ze osiagnela swoj cel - to jest
              pewne. Uwazasz, ze slub to koniec jej problemow z miloscia? Troche
              krotkowzroczne. Ciekawa jestem czy ten slub to w kosciele :PPPPPPPP
              Zastanwiam sie tez czy ta pani umie spojrzec swojemu partnerowi prosto w oczy.
            • pele999 Re: co mi grozi...???? 25.06.07, 20:30
              A moze warto byloby zadac sobie pytanie "jezeli to zadzialalo, to dlaczego i co
              jest przyczyna rzekomego dzialania,bo skoro nie ja to czynie to
              kto/co?".Dlatego tym bardziej moznaby sie zaniepokoic "skutecznoscia" owej
              praktyki.W skrocie czary sa jednoznaczna zdrada Boga i naleza do czynow
              bezposrednio wylaczajacych z Krolestwa Bozego{List do Galatow 5,20}.Rzecz jasna
              wrozbiarstwo rowniez nalezy do tej samej kategorii, mianowicie przeciwko
              pierwszemu przykazaniu. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów:
              nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów (1Kor 10,21).Sami
              sobie odpowiedzcie czy tego typu praktyki nie spowodowaly u niektorych z Was
              swego rodzaju uzaleznienia duchowego.9 Lecz spadnie na ciebie jedno i drugie
              w jednym dniu, niespodzianie.
              Sieroctwo i wdowieństwo
              w pełni spadną na ciebie,
              pomimo wielu twoich czarów
              i mnóstwa twoich zaklęć.
              10 Polegałaś na twojej złości,
              mówiłaś: "Nikt mnie nie widzi".
              Twoja mądrość i twoja wiedza
              sprowadziły cię na manowce.
              Mówiłaś w sercu swoim:
              "Tylko ja, i nikt inny!"
              11 Lecz przyjdzie na ciebie nieszczęście,
              którego nie potrafisz zażegnać,
              i spadnie na ciebie klęska,
              której nie zdołasz odwrócić,
              i przyjdzie na cię zguba znienacka,
              ani się spostrzeżesz.
              12 Trwajże przy twoich zaklęciach
              i przy mnogich twych czarach,
              którymi się próżno trudzisz
              od swej młodości.
              Może zdołasz odnieść korzyść?
              Może zdołasz wzbudzić postrach?
              13 Masz już dosyć mnóstwa twoich doradców.
              Niechaj się stawią,
              by cię ocalić, owi opisywacze nieba,
              którzy badają gwiazdy,
              przepowiadają na każdy miesiąc,
              co ma się z tobą wydarzyć.
              14 Oto będą jak źdźbła słomiane,
              ogień ich spali.
              Nie uratują własnego życia
              z mocy płomieni.
              Nie będą to węgle do ogrzewania,
              to nie ognisko, by przy nim posiedzieć.
              15 Takimi będą dla ciebie twoi czarownicy,
              z którymi się próżno trudzisz od młodości.
              Każdy sobie pójdzie w swoją stronę,
              nikt cię nie ocali.

              • jolantamaj Re: co mi grozi...???? 27.06.07, 17:19
                Ja się nieznam na magi i na wróżbach, ale powiem jedno z życia, mam 50 lat mam
                troszke życia za sobą. Wedle mnie jak ktoś niekocha to niekocha i nawet magia
                nie pomoże. Co da magia jak ktoś poprostu nie ma w sercu uczucia do tej drugiej
                osoby. Po co sztuczki, po co magie stosowac na taką osobę. Skoro tak się kocha
                ta osoba co ona niekocha badz straciła miłoś to lepiej otworzyć jej drogę na
                szczęscie na odejście albo na coś nowego.
                • angelisme Re: co mi grozi...???? 28.06.07, 10:22
                  o skutkach magii, przeczytaj na www.emeya.pl na forum "ryzyko magii"

                  Masz wiecej pytan-pytaj na privie.

                  W tej branzy pracuje ok 12 lat. Egzorcyzmy, sciaganie efektow "bawienia sie w Boga"
                  Efektow cudnych praktyk sie naogladalam, z doswiadczenia wiem ze "nakladanie
                  magii" jest po prostu niekorzystne dla ciala i duszy.


                  Widze ze tyle ile przytomnych ludzi tyle malo swiadomych...

                  • Gość: hannajolanta Re: co mi grozi...???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 11:07
                    rzucanie czarów miłosnych kojarzy mi się (z jakichś fantastycznych bajek) ze
                    starą i wstrętną (z wyglądu i charakteru) wiedźmą, która chce uwieść pięknego
                    księcia. Nadiu, czyżbyś była starą i wstrętną wiedźmą? Jeśli nie jesteś to
                    pozwól temu chłopakowi i sobie mieć wolną wolę.
                    • Gość: ja Re: co mi grozi...???? IP: *.ists.pl 28.06.07, 11:13
                      A co jeżeli jest to magia nie ''nakłaniająca'' do miłości, a jedynie magia na
                      wzmocnienie tej miłości? Miłości, która jest od wielu lat, ale ze względu na
                      szra rzeczywistość i zapracowanie ta miłość gdzieś się schowała??? Myślę, ze w
                      takiej praktyce nie ma nic złego. Ja osobiście rozważam właśnie zastosowanie
                      takiej magii na wzmocnienie naszych więzi i relacji między nami.
                      • angelisme Re: co mi grozi...???? 28.06.07, 11:37
                        brak wiedzy nie zwalnia ze skutków...

                        Magia-> to nic innego jak energetycznie oddziałowywanie na wole drugiego człowieka!

                        tekst w stylu "dla naszego dobra" mierzi aż..
                        To tak jakbyś napisać, uodpornię go na działanie arszeniku i od dzis zaczynam
                        podawanie w małych porcjach...

                        Ludzie Kochani, pojmijcie raz na zawsze ze nie istnieje magia korzystna!!!
                        Oprzytomnijcie!!!

                        Chcecie wzmocnić związek?
                        proponuję wspólny wyjazd, kuchnię z afrodyzjakami, odrobina perfum, słodki uśmiech..
                        Godziny rozmów i jeszcze więcej spacerów w ciszy... Spojrzeń i dotyku...
                        Oprawionej w bliskosć..

                        Najzabawniej ze na zabiegi "wzmacniania magicznego" zawsze wpadają kobiety....
                        Jakiś marazm socjospołeczny uwarunkowany genetycznie???

                        Kobiety bądźcie czułymi, troskliwymi, kochajacymi....
                        Jak nie wystarczy to po prostu zmieńcie partnera... Ten najwyraźniej spełnił
                        swoje zadanie....

                        Obejmuje i życze dobrze prosperującej, poszerzającej się samoświadomości...

                      • Gość: hannajolanta Re: co mi grozi...???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 11:41
                        Gość portalu: ja napisał(a):

                        > A co jeżeli jest to magia nie ''nakłaniająca'' do miłości, a jedynie magia na
                        > wzmocnienie tej miłości? Miłości, która jest od wielu lat, ale ze względu na
                        > szra rzeczywistość i zapracowanie ta miłość gdzieś się schowała??? Myślę, ze w
                        > takiej praktyce nie ma nic złego. Ja osobiście rozważam właśnie zastosowanie
                        > takiej magii na wzmocnienie naszych więzi i relacji między nami.

                        działanie magii kojarzy mi się z odebraniem możliwości jasnego widzenia
                        rzeczywistości. Czyli po rzuceniu tych czarów będziecie uśmiechali się do
                        siebie, znów zechce Wam się wychodzić na spacery trzymając się za ręce zamiast
                        siedzieć przed telewizorem, będziecie mili, zabawni i seks będzie ognisty jak
                        lat temu... Ale mi się wydaje, że to wszystko będzie osnute jakąś mgłą zrobioną
                        z tych czarów. I dla Was będzie pięknie (?) ale czy to rzeczywiście będzie takie
                        piękne? Ja nie wiem, chyba nie zdecydowałabym się ze strachu, że to takie
                        sztuczne jak po środkach halucynogennych czy czymś podobnym. Ich zastosowanie
                        nie przynosi chyba szczególnie długotrwałych i na zawsze pozytywnych efektów. Ja
                        bym się bała ale do odważnych świat należy. Może odezwie się ktoś na forum kto
                        zastosował coś podobnego kilkanaście lat temu i może opowiedzieć o efektach.
                        Byłoby cudownie gdyby można było takim jednym zaklęciem zaczarowywać po kolei
                        każdą dziedzinę życia i nie trzeba byłoby samemu się wysilać.
                        • Gość: ja Re: co mi grozi...???? IP: *.ists.pl 05.07.07, 17:02
                          hmmm... no pięknie by było;)))
    • agrentowy4321 Re: co mi grozi...???? 06.03.23, 09:32
      Ciekawe
    • irona.sonata Re: co mi grozi...???? 26.04.23, 22:26
      Jestem w szoku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka