Dodaj do ulubionych

Znacie jakieś wrózby wielkanocne?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.09, 15:42
Czy w związku z Wielkanocą, sa jakieś może wrózby? Bardzo jestem ciekawa.
Jezeli ktoś zna takie, to prosze pisac. Na pewno inni też skorzystaja. Pozdr.:)
Obserwuj wątek
    • lucil cz.. I 09.04.09, 15:59
      Wielkanocne święta przypadają w tym samym czasie co pradawne
      obchody wiosennego przesilenia. Wiele obyczajów wywodzi się z
      wcześniejszych rytuałów pogańskich. Podobnie jak kiedyś czci się
      ogień, wodę i nowe życie, symbolizowane przez jajko i młode rośliny.
      W Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę woda miała moc
      magiczną. Potwierdzało to święcenie w Wielką Sobotę wody
      przynoszonej przez wiernych i kropienie nią potem domowników,
      zwierząt, domu oraz zabudowań gospodarskich. Wiara w moc wody
      święconej w Wielką Sobotę była i jest nadal bardzo silna.
      Przywracała zdrowie chorym, była konieczna przy błogosławieństwie
      nowożeńców i noworodków, a nawet do pokropienia zbóż i ziemniaków
      przed siewem i sadzeniem.
      Wierzono do niedawna, że w Wielki Czwartek po zmroku lub w
      Wielki Piątek o świcie koniecznie należy wykąpać się w rzece lub w
      jeziorze, nawet jeśli jest jeszcze bardzo zimno, gdyż taka kąpiel
      zapewni urodę i gładkość skóry, a także ochronę przed złem.
      W Wielki Czwartek do domu przychodziły ubożęta - dobre duszki
      sprzyjające gospodarzom. Jako że przybywały też i dusze zmarłych, w
      Wielki Czwartek i Wielki Piątek nie wolno było rozpalać ognia w
      piecu. Jedzono więc postne potrawy przygotowane wcześniej.
      Ogień był niezbędny nie tylko do ogrzania się i ugotowania
      jadła, lecz także do oczyszczenia od złych mocy. W Wielką Środę na
      granicy wsi rozpalano siedem ognisk, by ogień symbolicznie ochronił
      domostwa od pożaru. Zanim dogasły, zabierano z nich szczapy i
      przenoszono nimi zarzewie do domów, gdzie rozpalano na nowo
      wygaszone wcześniej paleniska, odradzając w ten sposób ochronną moc
      domowego ogniska.
      W Wielką Sobotę niesiono do kościoła święconkę. Były to nie
      jak dziś małe koszyczki, ale kosze, w których mieścił się m.in.
      bochen chleba. Gdy gospodynie wyłożyły bochny do święcenia, liczono,
      ile wśród nich jest przypalonych. Jeżeli było takich więcej niż 24,
      wróżyło to skwarne lato.
      Święcone jadło miało wielką moc, nie wyrzucano nawet kości.
      Dane psu chroniły go przed wścieklizną.

      Palmy wielkanocne

      Palma wielkanocna to nie tylko akcent zdobniczy kojarzący się
      ze świętami - przypisywano jej bowiem ogromną moc magiczną, a dzięki
      swemu działaniu była „dobra na wszystko".
      Najkorzystniejsze było działanie palm wykonanych z gałązek młodej
      wierzby, ustrojonych kwiatami, ziołami, kłosami. Wierzbę nazywano
      rośliną „miłująca życie", jej żywotność i siła napawały optymizmem,
      więc w symboliczny sposób starano się przekazać jej energię ludziom
      i zwierzętom. Wierzba jako pierwsza wypuszcza wiosną pączki, rośnie
      szybciej niż inne krzewy, a w dodatku potrafi się rozwijać nawet w
      złych warunkach. Zapędzano więc pod nią zwierzęta, by przejęły choć
      trochę jej płodności.

      Po poświęceniu palmy w kościele wracano z nią uroczyście do
      domu, a tam uderzano lub dotykano się palmą, by przekazać sobie
      nawzajem jej moc. Dziewczętom palmowe smagnięcia miały dodawać
      urody, chłopcom - dzielności i siły. Wymawiano przy tym
      formułkę: „Nie ja biję, wierzba bije", aby przypadkiem ktoś nie
      zechciał odpłacić smagającemu za zbyt bolesne „życzenia". Gospodarz
      uderzał palmą trzy razy w każdy węgieł domu - miało go to uchronić
      od biedy. Aby uchronić się przed bólami gardła, połykano bazie;
      chroniło to też od uroku i wzmacniało ciało. Poświęconą palmę
      zatykano za święty obraz, gdzie czuwała nad domem aż do następnej
      Wielkanocy. Chroniła gospodarstwo od pioruna i pożaru, osłaniała
      zasiewy przed złą pogodą, a ludzi i zwierzęta przed chorobami.
      Ustawiona w czasie burzy przy kominie zagradzała błyskawicom drogę
      do domu.
      Krowy wypędzane po raz pierwszy wiosną na pastwisko gładzono palmami
      po karkach, błogosławiąc je w ten sposób i „czarując", by się dobrze
      chowały.
      Z gałązek wyciągniętych z palm wykonywano malutkie krzyżyki, które
      wtykano w pierwszą bruzdę podczas orki.
      Gałązka z palmy włożona do ula chroniła pszczoły i pomagała im
      zebrać dużo miodu oraz zdrowo się rozmnażać.
      Rybacy wplatali wierzbową gałązkę z palmy w swoje sieci, aby
      czarownice nie zabierały im połowu.
      Jeżeli udało się wykonać długą palmę (u Kurpiów sięgały nawet do
      siedmiu metrów), wróżyło to długie i szczęśliwe życie temu, kto ją
      zrobił, a jego dzieciom przynosiło wysoki wzrost i dobre zdrowie. Im
      piękniej przystrojona była palma, tym dzieci miały być ładniejsze.
      Wierzono też, że w Niedzielę Palmową ziemia otwiera się i ukazuje
      zakopane skarby. Niestety, na zbyt krótko, by ludzie zdołali je
      wydobyć.

    • lucil cz. II 09.04.09, 15:59
      Pisanki - szczęście zamknięte w skorupkach

      Zdobione świąteczne jajka to tradycja starsza niż chrześcijaństwo.
      Pojawiały się u Persów, Chińczyków i Fenicjan. Najwcześniejsze
      znalezione na terenie Polski pochodzą z X w., ale prawdopodobnie
      Słowianie wcześniej znali kult jajka jako symbolu odradzającego się
      życia. Choć z jajkiem wiąże się wiele przesądów i zwyczajów, w
      których nie zawsze pełni ono rolę pozytywną, jajka święcone
      przynoszą samo dobro, a odkąd znajdą się w domu, sprowadzają pod
      dach szczęście.
      Podzielenie się święconym jajkiem z bliskimi umacnia więzi i broni
      rodzinę przed złymi wpływami z zewnątrz, zapewnia jej też nowe siły
      witalne i zdrowie.
      Dotykanie zwierząt gospodarskich święconym jajkiem chroni je przed
      chorobami i urokami. Moc święconego jajka jest tak silna i
      dobroczynna, że nawet skorupki pełnią ważną rolę w świątecznych
      rytuałach domowych. Jeżeli kury dostaną do zjedzenia skorupki po
      święconych jajkach, dobrze się niosą i nie gubią jajek. Zgniecione
      skorupki rozsypywano wokół domu, by zapewnić mu ochronę, zakopywano
      w narożnikach pól, żeby zwiększyć urodzaj, a nawet przyczepiano do
      drzwi wejściowych, aby przyczyniały się do spokoju domowników.
      Woda po gotowaniu jaj na pisanki to także substancja o dobroczynnym
      działaniu - umycie się nią zapewniało urodę dziewczętom, a chorym
      przywracało zdrowie. Woda z pokruszonymi skorupkami święconego jajka
      była uważana za lek na ból zębów.

      Jajeczne wróżby miłosne

      Gdy na stole znajdzie się parzysta liczba jajek święconych, pannie
      wróży to rychłe zamążpójście.
      Obdarowywanie się święconym jajkiem przez zakochanych wróżyło im
      udany związek, pomyślność, potomstwo.
      Panna pragnąca zachwycić ukochanego pocierała jajkiem pomalowanym na
      czerwono części ciała, którymi chciała go oczarować najsilniej.
      Potem tłukła skorupkę i jajko przelewała przez ułożone na krzyż
      patyczki, najlepiej brzozowe. Skorupkę z pisanki należało teraz
      utrzeć na proszek, który - dosypany do potrawy - działał cuda i
      wzbudzał płomienne uczucie chłopaka.
      Na Wołyniu istniał zwyczaj, wedle którego w wielkanocną niedzielę
      kawaler mógł ofiarować pannie pisankę, mówiąc: „Chrystus
      zmartwychwstał", i trzykrotnie ją pocałować.

      Smigus-dyngus, czyli pomyślność na mokro

      Oblewanie się nawzajem wodą w poniedziałek wielkanocny (nazywany z
      tej okazji Świętym Lejkiem) to również zwyczaj stary i wywodzący się
      najprawdopodobniej z obrzędów związanych z wiarą w dobroczynne
      właściwości wody. Był przy tym i jest doskonalą zabawą dla całej
      rodziny, a także okazją dla psotników, by płatać figle... w zgodzie
      z ludową tradycją. Polewano się różnie, na dworach paroma kropelkami
      wody perfumowanej, na wsiach wiadrami i konewkami. Niejedna panna
      została nawet wepchnięta do rzeki czy koryta z wodą. Mimo pisków i
      wrzasków dziewczęta nie narzekały, że je oblewano. Wierzono bowiem
      powszechnie, że woda w wielkanocny poniedziałek „przyda licu
      gładkości i rumieńca". Ponadto liczba kawalerów, uganiających się za
      dziewczyną z wiadrami, świadczyła o jej atrakcyjności. Gospodarze
      również nie zabraniali oblewania swoich córek, bo dla ojca
      przemoczenie córki do suchej nitki wróżyło urodzaj i pożytek z
      gospodarskich zwierząt. Znacznie wzrastały też szansę panienki na
      korzystne zamążpójście. Nie trzeba było się wstydzić mokrego
      ubrania; wstydziły się te panny, których nikt nie chciał oblewać!
      Chłopcy starali się polać wodą jak najwięcej dziewcząt, by zapewnić
      sobie pomyślny rok, a ten, który nie zdołał oblać żadnej, był
      uważany za pechowca. Przez cały rok robota miała mu się nie darzyć,
      zostawał też złośliwie okrzyknięty „babskim królem".
      Wiara w dobroczynną moc polewania wodą była tak silna, że dziewczyny
      same polewały skrzynie ze swoją ślubną wyprawą, żeby dobytku
      przybywało.
    • agrentowy4321 Re: Znacie jakieś wrózby wielkanocne? 05.03.23, 13:05
      Sporo czytałam na ten temat
    • irona.sonata Re: Znacie jakieś wrózby wielkanocne? 26.04.23, 00:05
      Jestem spetryfikowana

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka