Dodaj do ulubionych

Komórkowy problem

01.06.07, 09:02
Mam do Was pytanie - w jakim wieku Wasze dzieci dostały komórki?

A teraz opiszę pokrótce moje perypetie w tej kwestii. Mój mąż był przeciwny,
aby jego syn miał telefon komórkowy, uważał, że jest za mały. Młody bardzo
chciał taki telefon mieć, bo w jego klasie wszystkie dzieci już miały
komórkę. Ja się generalnie nie wtrącałam, do czasu, gdy zapisalismy młodego
na te kolonie. Pomyślałam sobie, że w zasadzie warto by było, aby na ten
wyjazd mały miał jednak telefon, żeby był z nim kontakt, bo mimo, że jestem
tylko macochą, to jestem nieco przewrażliwiona na punkcie bezpieczeństwa
dzieci i osiwiałabym ze strachu, gdyby z małym nie było stałego kontaktu na
tym wyjeździe. No więc zaczęłam drążyć ten temat przytaczając powyższy
argument. Mój mąż zgrywał twardziela w stylu - to duży chłopak, bez przesady,
ja w jego wieku też jeździłem na kolonie i bez komórki - normalnie jak jakiś
stary zgred gadał. Ale w końcu się dał namówić, żeby kupić synowi telefon na
Dzień Dziecka właśnie. Reakcji młodego dzisiaj rano chyba nie muszę opisywać,
myślałam, że nas zadusi z radości smile Ale mąż nadal nie jest chyba do końca
przekonany, że dobrze zrobił, a ja uważam wręcz przeciwnie. A co Wy o tym
sądzicie?
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Komórkowy problem 01.06.07, 09:32
      Mala miala juz chyba jako 7-latka, bo z exia nie bylo kontaktu i moj chlop
      kupil jej telefon, by moc sie z nia w ogole porozumiewac. Moj Babelek - pod
      koniec podstawowki, przed wyjazdem na oboz. Z mojej inicjatywy, Babelek nie
      lubi rozmawiac przez telefon.
      • babe007 Re: Komórkowy problem 01.06.07, 09:51
        Moje dzieci mają od jakiegoś czasu (syn miał 10 córka 8), ale tylko dla
        przyjemności posiadania wink. Do szkoły nie jeżdżą sami i sami z niej nie
        wracają (nie jest to szkoła rejonowa i trzeba sie przemiaszczać kilkoma
        środkami komunikacji miejskiej). Nie czują zupełnie potrzeby dzwonienia (a ja
        wiem co się z nimi dzieje i też nie muszę dzwonić). W zeszłym roku byli po raz
        pierwszy na kolonii, ale tam była prośba o nie dawanie dzieciom komórek -
        codziennie w porze kolacji można było zadzwonić na stacjonarny i dowiedzieć się
        co u dzieci. Uważam, że tak jest lepiej. W końcu dziecko jedzie na kolonie po
        to, żeby odpocząć, bawić się, a nie, mimo, że daleko od rodziców, to jednak
        ciągle być z nimi w kontakcie. Ja widocznie też jestem "ramolowata" smile jak
        Twój mąż, bo pamiętam, że na koloniach (a na pierwsze pojechałam mając lat 7)
        zupełnie nie był mi potrzebny kontakt z rodzicami. Co więcej, zdarzały się
        dzieci nie przyzwyczajone do samodzielnych wyjazdów. Pierwsze dni były dla
        takich dzieci zazwyczaj trudne, ale później - super. Wyobraź sobie, że taki
        rozmazany 8 latek ma komórkę. Myślę, że przy codziennych, wielokrotnych
        telefonach od i do mamy takie dziecko w ogóle by się nie zaaklimatyzowało.
    • pelagaa Re: Komórkowy problem 01.06.07, 09:57
      W drugiej klasie na dzien dziecka dostal Mlody komorke. Jestem widac
      nadopiekuncza, ze dzwonie do niego czasem, szczegolnie na wycieczkach
      klasowych, zielonych szkolach, jak byl na obozie, jak wyjezdza z moimi
      rodzicami. Nie wyobrazam sobie nie miec z nim kontaktu wink
      • kicia031 Re: Komórkowy problem 01.06.07, 10:06
        Nie jestes nadopiekuncza. Kiedy moje dziecko wyjezdza, dzwonie do niego
        przynajmniej raz dziennie, tak samo jak dzwonie do moich rodzicow, ciotki,
        chlopa (tu przynajmniej 4 - 5 razy dziennie, i w druga strone tez przynajmniej
        tyle razy.
        Lubie gadac z bliskimi.
    • poxywka Re: Komórkowy problem 01.06.07, 10:47
      moim zdaniem podejscie 'ja w jego wieku ...' nie ma sensu; swiat sie zmienia na
      tyle szybko,ze co innego staje sie norma i co innego ekstrawagancja; w koncu
      kiedys ludzie obywali sie bez tv, pralki a troche dawniej i bez pradu; dali
      rade ale ja jakos nie mam ochoty sprawdzac jak dlugo tak wytrzymam; kiedys
      dzieci marzyly o czym innym i trudno to porownywac; w moim odczuciu w tym
      momencie telefon jest tak popularny ze przestal byc czyms wyjatkowym i jesli
      dziecko doroslo do uzywania telefonu to ja nie widze nic zlego w takim zakupie;
      wiadomo, wielu z nas denerwuje podazanie za moda i chcielibysmy by nasze dzieci
      nie marzyly o coraz to nowych gadzetach; a jednak jesli dziecko ma wielkie
      marzenie, ktore nie niesie z soba zbyt duzych kosztow ani nie jest czyms
      niewlasciwym to potraktowalabym to jakos spelnienie dzieciecego marzenia; mam
      wrazenie ze taka postawa przyniesie wiecej dobrego niz ciagle odmawianie
      dziecku; gdy nie bedzie mialo tego telefonu bedzie poswiecac mu znacznie wiecej
      uwagi niz gdy go dostanie
      pozdrawiam
      poxywka
      • morskie_oko Re: Komórkowy problem 01.06.07, 11:16
        Dokładnie tak samo myślę, a tekst "ja w wieku wieku" zwala mnie z nóg. Wiem, że
        młody marzył o komórce, zresztą trudno się dziwić, skoro wszyscy wokół go mają.
        Dlatego nie widziałam powodu, żeby ograniczać to marzenie, no ale mąż swoje, a
        ja jakoś nie czułam się upoważniona do forsowania swojego "widzimisię" (wg
        męża). Kolonie stały się dobrym pretekstem, hihihi smile)) Udało się, młody jest
        przeszczęśliwy po prostu smile
        • agamagda Re: Komórkowy problem 01.06.07, 12:49
          Powiec, "Staremu", że świat się zmieniasmile, dziś komórka dla dziecka, to nie
          jest jakiś tam wielki luksus, a naprawdę sie przydaje.
          Mój dostał komórę chyba w drugiej czy trzeciej klasie. Zresztą, jeśli to komóra
          na kartę, to i koszty nie są takie wielkie, a i o pomysł na prezent na
          urodziny, czy nagrodę, za dobry stopień, łatwiej, bo może to być doładowaniewink
    • babe007 A ja tak nie do końca na temat 01.06.07, 13:48
      Generalnie nie mam nic przeciwko komórkom (moje dzieci bardzo chciały mieć -
      więc przy kolejnej wymianie aparatów dostały każde swój), ale zastanawia mnie,
      czy tylko ja uważam, że codzienny kontakt z dzieckiem, które jest na wakacjach
      może być niekorzystny - zamiast uspakajać sprawić, że dzieci jeszcze bardziej
      tęsknią? Pamiętam z własnego doświadczenia, że mimo iż bawiłam się na koloniach
      znakomicie to po odwiedzinach mamy w środku turnusu zawsze było mi bardziej
      tęskno i kilka dni dochodziłam do siebie. Też jestem ciekawa co dzieciaki
      robią, czy dobrze się bawią, ale mam takie wewnętrzne przekonanie, że częstymi
      telefonami mogłabym im tylko przeszkadzać (mój syn (12,5) miał komórkę na
      zielonej szkole - 6 dniowy wyjazd - abstrahując od faktu, że często telefon był
      poprostu wyłączony, to kiedy wreszcie się dodzwaniałam, miałam wrażenie, że mu
      zawracam głowę wink.)
      • morskie_oko Re: A ja tak nie do końca na temat 01.06.07, 14:00
        Ja uważam podobnie, że dziecko się "rozstraja", pamiętam jak moja córka była
        mniejsza i gdy była u dziadków, to rozmowy ze mną tylko ją wytrącały z
        równowagi, zaczynała nagle płakać do mamy i w ogóle cyrk.

        Z młodym uważam podobnie, tzn. nie chcę wykorzystywać tego kontaktu nadmiernie,
        nie zamierzam wydzwaniać do niego codziennie na tych koloniach, tylko
        chcialabym, żeby puścił nam smsa jak dojadą itp, ewentualnie żeby on miał
        mozliwość kontaktu jak będzie chciał, głównie ze względu na to, że to jego
        pierwsze kolonie smile No i poza tym wszystkim przyznam się bez bicia trochę
        rumieniąc, że trochę wykorzystałam sprawę kolonii, żeby przekonać męża do tej
        komórki dla młodego, bo wiedziałam jak bardzo chciałby ją mieć wink
    • kasiaksena Re: Komórkowy problem 01.06.07, 13:53
      Moj młody miał 8 lat jak dostał pierwszą komórkę na kartę, było to spowodowane
      tym, że w domu nie było tel. stacjonarnego i po przyjściu ze szkoły miał się
      meldować, że już wrócił (my w pracy), do szkoły nie nosi ale na obozy
      harcerskie zabiera (teraz ma 11) uważam że świat idzie do przodu i mamy lepsze
      kontakty poprzez posiadanie komórek.
    • kasiaksena Re: Komórkowy problem 01.06.07, 13:55
      "lepsze kontakty" chciałam dać do zrozumienia-że można "złapać" kogoś w każdej
      chwili bo wiadomo, że najlepszy kontakt to osobista rozmowa wink
      • konkubinka Re: Komórkowy problem 01.06.07, 18:26
        moj dostal na Komunie, bo marzyl , bo dzieci mialy.Ale nie byl dostatecznie do
        niej dorosly, nadal po roku jeszcze nie jest.Zapomina ja zabrac gdy powinien,
        nie rozumie zasad jej funkcjonowania, oplat itp.
        Ale tekst "ja w jego wieku.."sorry, gdy my mielismy tyle lat co oni w ogole nie
        bylo komorek chyba, ze w Miami Vice w radiowozie.
        To zalezy od dziecka.Mysle, ze dziewczynki wczesniej sie do tego nadaja.Napewno
        nie jest to teraz jakies wielkie halo skoro dzieci marza o laptopach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka