Dodaj do ulubionych

Kulinarne tabu

26.05.10, 15:23
W różnych kulturach, w różnych zakątkach świata takie istnieją. Czytałem
gdzieś, kiedyś, że większość czarnych ludów Afryki, bodajże z grupy Bantu, czy
jeszcze inne nie uznawało jaj ptasich za produkt spożywczy. Traktowali je na
równi z odchodami, wiadomo skąd takie jajeczko pochodzi. Podobno tak samo w
kuchni chińskiej traktowano mleko. Jakie jeszcze znacie zakazane przez obyczaj
potrawy czy składniki i jak to dzisiaj na świecie wygląda. Czego na przykład
nie tkną miejscowi w krajach w których mieszkacie czy byliście a w Polsce się
jada. I odwrotnie.
Obserwuj wątek
    • pani.serwusowa Re: Kulinarne tabu 26.05.10, 15:31
      Mysle, ze przedewszystkim w szeroko pojetej kulturze zachodu jedzenie psa to
      tabu. W Chinach czy Wietnamie juz nie.

      Poza tym z takich kontrowersji, ktore mi przychodza na mysl, to spozywanie
      prochow zmarlych wsrod niektorych plemion. Czytalam jakis czas temu, nie wiem,
      czy jeszcze to sie praktykuje.

      A i jeszcze koszernosc produktow mi do glowy przychodzi - dla ograniczenia,
      ktore nie mieszcza sie w glowie, dla wyznawcow judaizmu cos naturalnego.
      • 363636r Re: Kulinarne tabu 26.05.10, 15:36
        Spożywanie prochów zmarłych czy kanibalizm rytualny to raczej sfera sakralna nie kulinarna smile. A tak na co dzień. Bez specjalnych zakazów, pop prostu czego się tradycyjnie nie jada w jednej części świata a w innej to norma?
        • pani.serwusowa Re: Kulinarne tabu 26.05.10, 16:48
          Aaa, mnie sie wlasnie jakos kulturowo-religijnie tabu kojarzy, stad moje przyklady.
          • jacek1f musisz uscislic o co chodzi Raf, bo sie rozpelznie 26.05.10, 17:37
            dyskusjasmile

            Tabu to tabu, kulinarne to zwyczajowe zakazy, religijne, kulturowe glebokie.

            Zjedzenie miesa czlowieka - to tabu.

            Ale pies, kon, kot, szczur... - to zwyczajowa niechec np w Polsce. Slabsza przy koniu gdzieniegdzie. Wszytskie wymienione - sa zjadane w ciezkich chwilach - Powstanie Warszawskie, Balkany ostatnio - w kregu europejskim.

            Inne - zuki, robale itp - w ogole nie wchodza w zakres rozwazan IMO.

            Takze rozmowa o kiszonkach, "popsutych" rzeczach dla jednych to co innego niz hallal i koszer i bzimu, i czlowiek.

            Dla mnie np z roznych powodow zyciowych to żółw jest tabusmile
            • 363636r Re: musisz uscislic o co chodzi Raf, bo sie rozpe 26.05.10, 19:17
              Tabu może mieć, jak mi się zdaje znaczenie wąskie, dosłowne o mocnych korzeniach
              religijnych czy kulturowych, ale w znaczeniu szerszym, bardziej przenośnym
              dotyczy zwyczajów obowiązujących w danej kulturze. Zauważ też Jacku, że w
              sytuacjach ekstremalnych także w naszym kręgu kulturowym, tak silne tabu jak
              kanibalizm bywa przełamywane. Jest wiele tragicznych przykładów.
              • jacek1f zgadzam sie, chodzi jeno o uscislenie 26.05.10, 19:56
                bo tak, to "tabu" moze oznaczac indywidualne nie jedzenie koniny, a zaraz ktos powie, ze slimakow i zab "on" nie jada... baranina jest be itp..smile

                Niejadanie pajakow i mrowek nie jest okreslone tabu w Polsce, prawda?
            • krysia2000 Re: musisz uscislic o co chodzi Raf, bo sie rozpe 26.05.10, 21:23
              > Ale pies, kon, kot, szczur... - to zwyczajowa niechec np w Polsce.

              No niby racja, ale nie wiem, czy w świetle zachodniego prawodawstwa pozbawienie
              życia psa, czy kota w celach spożywczych nie zakwalifikowano by jako
              okrucieństwa wobec zwierząt.

              O głębokości tabu można dyskutować długo i namiętnie. Samo słowo pochodzi z
              Tonga, polinezyjskiego języka i niekoniecznie wiązać się może z zakazem
              uświęconym religijnie, w judeochrześcijańskim tego słowa rozumieniu. Po prostu
              silna negatywna norma społeczna i dotyczyć może dowolnej sfery życia
              wspólnotowego, jak i dowolnej wielkości społeczności, niekoniecznie narodu,
              kręgu kulturowego, czy cywilizacyjnego. Zakaz niejednokrotnie bywa tak
              stanowczy, że nie ma przewidzianej dla jego przekroczenia sankcji. Po prostu nie
              do pomyślenia jest zrobić coś, co objęte jest taboo. W praktyce więc, albo
              łamacz taboo jest wykluczany ze społeczności, albo nawet całe zdarzenie jest
              wymazywane z pamięci społecznej, jakby w ogóle nie zaszło. To w takich
              przypadkach wypowiada się: "To się w pale nie mieści!", czy "Nawet mi nie mów!"

              Tak więc, Jacku, polemizowałabym z tymi psami, kotami i insektami w Polsce. Są
              grupy społeczne pośród naszych rodaków, gdzie się takich rzeczy po prostu nie je
              i już, i to nie ze względów smakowych, estetycznych, czy zdrowotnych. I księdza,
              czy prezydenckiego dekretu do tego nie potrzeba.

              Chociaż, z drugiej strony, sama już nie wiem. Często bowiem jest tak, że dla
              danego zakazu znajduje się uzasadnienia (czy to naukowe, czy inne) i
              jednocześnie w drugą stronę - dla w miarę "racjonalnych" zaleceń szuka się
              "irracjonalnych" (a więc zwyczajowych, moralnych, czy religijnych) wytycznych,
              żeby lud ciemny nie zadawał głupich pytań, tylko nie robił czegoś i już! I potem
              zadaniem socjologa jest to wszystko odplątać i zawyrokować, co było pierwsze,
              kura czy jajo.

              --
              To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
      • wadera3 Re: Kulinarne tabu 27.05.10, 13:54
        Serwusowa, mieszkasz na Wyspie, czy spotkałaś kogoś, kto tam zbiera grzyby, i je
        jada?
        Podejrzewam, że niesmile
        To samo w Szwecji, grzyby jadalne pochodzą tylko ze sklepu.
        • jacek1f a to prawda, w West Dryton jak bytowałem i 27.05.10, 14:33
          w Winchester tez, to wkolo domow na otwartch terenach tylko my zbieralismy
          przepiekne prawdziwki i kozaki, a inni patrzyli na nas z przestrachem, choc
          najbardziej oblegany grzybny warzywniak ze wszlekimi gatunkami lesnymi i
          polnuymi jest kolo katedry St Paul w Londynku - nigdy nie widzialem takiego
          wyboru skarbów runa.

          Potem urzadzalismy pikniki weekendowe czestujac grzybami wlasnie na szybko na
          masle z pietruszka robionymi i od czasu widzialem, ze zaczynaly znikac w
          sezoniesmile))
          Innymi slowy - lokalnie obalalismy tabusmile
        • krysia2000 Re: Kulinarne tabu 27.05.10, 14:37
          Zbiera się i jada na Wyspach, ale dla trochę innych niż kulinarne doznań.

          Bogactwa za dużego lasów i borów nie ma tam, to i o dary lasu trudno. Więc nie
          tyle tabu, co egzotyka i ąę. Porcini, cepesy, trufle, czy inne wild mushrooms są
          dla arystokracji, lud musi się zadowolić pieczarkami. W najlepszym wypadku
          organicznymi.
          • wadera3 Re: Kulinarne tabu 27.05.10, 15:23
            No, to wiem, ale inne grzyby tez tam są i są traktowane przez tubylców jak trujące.
        • pani.serwusowa Re: Kulinarne tabu 27.05.10, 15:55
          Nie zbieraja. Wyobrazni nie maja. wink Ku mojej uciesze, bo w tym roku studiuje
          gatunki grzybow i ide w las.
          • wadera3 Re: Kulinarne tabu 27.05.10, 17:04
            Ja żałuję, że jak bywam u syna, nie mam nigdy czasu na wycieczkę do lasuwink (ale
            mi się rymło) też bym się chętnie obłowiła.
            Brat zbierający grzyby w Szwecji, był oglądany przez znajomych siostry(tam
            mieszkającej) jak dziwak.
        • 363636r Re: Kulinarne tabu 27.05.10, 17:51
          Oglądałem kiedyś angielski program kulinarny, tytułu nie pamiętam, ale był
          gospodarz programu i dwaj zaproszeni mistrzowie kuchni u niego gotowali (
          średnio mi się podobał ). Jeden z gości, uznany kucharz jak się zorientowałem,
          przyrządzał własnoręcznie zebrane grzyby: kurki, lejkowce i jeszcze jakieś
          blaszkowe. Opowiadał przy tym, że zbiera je w lesie nieopodal swojego domu oraz
          że nauczył się tego w dzieciństwie . Postrzegane to chyba było jako coś niezwykłego.
    • fettinia Re: Kulinarne tabu 26.05.10, 15:49
      Wiekszosc Niemcow nie ruszy flakow-Kutteln.
      Dla nich jest to "jedzenie dla psa".
      W wielu marketach tez pod tym tytulem sa sprzedawane.
      • pasqoodnikowo Re: Kulinarne tabu 26.05.10, 16:21
        Na tej samej zasadzie są tacy co nie ruszą naszych ogórków
        kiszonych, kapusty czy zsiadłego mleka (gdzieś już dziś o tym było -
        chyba w wątku o "zepsutym" śledziu).
        Ale nie wiem, czy można to podciągnąć pod "tabu". Bo to chyba
        indywidualne upodobania do próbowania dziwnych potraw a nie "tabu".
        Ja bym smażonego pająka czy szarańczy nie zjadła, skośnoocy jedzą i
        znam Polaków, którzy też chętnie próbowali smile
        • fettinia Re: Kulinarne tabu 26.05.10, 16:24
          No tak-tabu to mi sie bardziej religijnie kojarzysmileNp indyjskie swiete krowysmile
          • shachar Re: Kulinarne tabu 27.05.10, 03:47
            jedzenie mózgu i jąder, niech sie Freud wypowie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka